Reklama

Sojusznicy umyli ręce

2018-08-28 12:11

Witold Dudziński
Edycja warszawska 35/2018, str. VI

Wikipedia.org
3 września 1939 r. Manifestacja po wypowiedzeniu wojny III Rzeszy przez Wielką Brytanię i Francję

Polscy przywódcy, którzy zdali egzamin w latach 1918 i 1920, dwadzieścia lat później oblali go, bo... nie mogli zdać. Polska została zdradzona

Wieczorem 16 września 1939 r. w ewakuowanym z Warszawy na Wschód sztabie naczelnego wodza marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego nastąpiło odprężenie. Po raz pierwszy od ponad dwóch tygodni! Najgorsze już za nami: udało się zrealizować plan minimum – wytrwać przez 16 dni! Teraz – zgodnie z umową sojuszniczą – armie Francji i Wielkiej Brytanii miały zaatakować Niemców.

Grający va banque Niemcy pozostawili na granicy z Francją niewielkie siły. Teraz w pośpiechu powinni zacząć przewozić dywizje na front zachodni, a odciążenie pozwoliłoby Polakom na przegrupowanie i rozpoczęcie kontrofensywy – myślano w obleganej przez Wehrmacht Warszawie. Tak się jednak nie stało. Francuzi i Brytyjczycy umyli ręce, nie ruszyli się z miejsc. Ruszyła natomiast armia sowiecka, która następnego dnia zaatakowała Polskę.

Narada na zamku

Klamka zapadła najpewniej 8 stycznia 1939 r., gdy prezydent Ignacy Mościcki zwołał na Zamku Królewskim w Warszawie naradę. Byli marszałek Rydz-Śmigły, premier Felicjan Sławoj-Składkowski, wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski i Józef Beck, szef dyplomacji, odnieśli się do niemieckich żądań na zgodę na włączenie Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy i budowę eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez Pomorze.

Reklama

Ustalono, że „Jeśli Niemcy podtrzymywać będą nacisk w sprawach dla nich drugorzędnych, jak Gdańsk i autostrada, to nie można mieć złudzeń, że grozi nam (Polsce) konflikt w wielkim stylu, a te obiekty są tylko pretekstem; wobec tego chwiejne stanowisko z naszej strony prowadziłoby nas na równię pochyłą, kończącą się utratą niezależności i rolą wasala Niemiec”.

Decydując się na odpowiedź odmowną, Polska nie była bez szans w konfrontacji z państwem Adolfa Hitlera. Miała przecież przyjaciół..., którzy umacniali ją w postawie oporu wobec Niemiec.

Brytyjska gra

To umacnianie miało odegrać ważą rolę w zobowiązaniach Francji i Wielkiej Brytanii wobec Polski. Nasza decyzja o podjęciu walki z Rzeszą dawała zachodnim mocarstwom gwarancje, że Hitler nie uderzy całością sił na Francję. Dawało to możliwość szybkiego pokonania agresora.

Takie intencje mogły przyświecać Brytyjczykom, gdy 31 marca 1939 r. złożyli Polsce gwarancje niepodległości. Polska miała przyjąć na siebie pierwsze, najpotężniejsze uderzenie III Rzeszy. Wiele wskazuje na to, że aż do tego momentu Hitler planował zaatakowanie w pierwszej kolejności Francji. Brytyjska gra udała się: Polska podpisała z Wielką Brytanią 6 kwietnia 1939 r. układ sojuszniczy. Niemcy mogli się teraz obawiać walki na dwa fronty. Bardziej prawdopodobne było to, że Polska rzuci się na pomoc sojusznikom, niż to, że sojusznicy wspomogą zaatakowaną Polskę. 11 kwietnia Hitler zmienił kolejność planowanego ataku: wydał dyrektywę o przygotowaniu planu napaści na Polskę.

Pomocy nie udzielą

Gdy 16 września w ewakuowanym z Warszawy sztabie naczelnego wodza odprężano się szampanem – z okazji zrealizowania planu minimum– nikt nie wiedział o francusko-brytyjskich ustaleniach, które podjęto kilka dni wcześniej w Abbeville. Premierzy obu państw – Eduard Daladier i Neville Chamberlain – choć losy wojny obronnej Polski z Niemcami nie były rozstrzygnięte – postanowili, że pomocy Warszawie nie udzielą.

– Jest rzeczą jasną, że sojusznicy nie mogą uczynić tego, co mogłoby zapobiec opanowaniu Polski – miał powiedzieć Chamberlain. A gdyby Polska zdołała utrzymać się dłużej, niż to pierwotnie zakładano? – Zaoszczędzi to jedynie więcej drogocennego czasu Francji i Wielkiej Brytanii na przygotowania i przeszkodzi Niemcom w przerzuceniu swych sił z frontu wschodniego na zachodni – oceniał francuski głównodowodzący gen. Maurice a Gamelin. Przypieczętowało to los Polski.

Bezczynne dywizje

Polscy historycy są zgodni, a niektórzy nie przebierają w słowach. Decyzja z Abbeville była zbrodniczo głupia i nie da się usprawiedliwić. – Gdyby Francuzi natarli, Niemcy mogli im przeciwstawić tylko pozory obrony – mówił potem feldmarszałek Wilhelm Keitel, dowódca Wehrmachtu. – Rzesza uniknęła katastrofy dzięki bezczynności 110 dywizji francuskich, które nie natarły na 23 dywizje niemieckie – ocenił gen. Alfred Jodl, jeden z najwyższych oficerów niemieckich sił zbrojnych.

„Ten nieszczery, wręcz kłamliwy, nie liczący się z jakimikolwiek zobowiązaniami stosunek władz politycznych i wojskowych Francji i Anglii we wrześniu do Polski – może być nazwany jednym tylko, wystarczająco precyzyjnym terminem; była to felonia – zdrada sojusznika na polu walki” – pisał Leszek Moczulski, historyk Września`39. Zdrada to główna przyczyna klęski wrześniowej. Ale są też inne.

Ojcowie niepodległości

Uczestnicy wspomnianej narady na Zamku Królewskim – Rydz-Śmigły, Sławoj-Składkowski, Kwiatkowski i Beck, jak wielu innych przedstawicieli elit państwowych, aktywnych przed i po wrześniu 1939 r., mieli za sobą chlubną przeszłość pionierów II Rzeczypospolitej, żołnierzy Legionów, POW, uczestników wojny polsko-bolszewickiej. Przyczynili się – bez dwóch zdań – do odzyskania niepodległości i tak ich też – jako ojców naszej niepodległości– postrzegano.

Gorzej z oceną ich późniejszych działań. Dowódcy, którzy świetnie dowodzili w wojnie polsko-bolszewickiej, nie idąc z duchem czasu, oparci na starych schematach dowodzenia oraz prowadzenia wojny byli skazani na klęskę. Ich dziełem były błędne założenia planu strategicznego, który objawiał się nadmiernym oczekiwaniem na wsparcie sojuszników. Nie wykorzystano potencjału wojska, które miało potężne wsparcie w postaci rezerw, brakiem kompletnego przygotowania potężnych punktów umocnień, na których mogła się oprzeć zaciekła obrona.

Bezpośrednia odpowiedzialność za nieprzygotowanie kraju do obrony spada na marszałka Rydza-Śmigłego. Jedną z najważniejszych przyczyn klęski była słabość potencjału wojennego, złe wyposażenie i zacofanie techniczne armii. U podstaw takiego stanu leżało z kolei rażące zacofanie ekonomiczne kraju, które nękało nas w zasadzie od momentu odzyskania niepodległości w 1918 r.

Do walki z doskonale wyposażoną, zmechanizowaną i prawie dwukrotnie większą armią niemiecką stanęło słabe, nie do końca przygotowane wojsko polskie. Opóźnienie mobilizacji powszechnej na żądanie Francji i Anglii spowodowało, że zdołano zmobilizować tylko trzy czwarte planowanych sił polskich. Reszta żołnierzy i dowódców nie zdążyła dotrzeć do swoich jednostek.

Kapitulacja Warszawy

Decyzję o kapitulacji Warszawy podjęto 26 września 1939 r. podczas posiedzenia rady wojennej z udziałem dowódców i przedstawicieli Wydziału Wykonawczego Rady Obrony Stolicy. Obradom przewodniczył dowódca Armii „Warszawa” gen. Juliusz Rómmel, bohaterski dowódca w największej bitwie konnicy w wojnie polsko-bolszewickiej, pod Komarowem.

Przeważyła ocena, że brak jest jakichkolwiek perspektyw na osiągnięcie sukcesu. Ludność cywilna znajdowała się w bardzo ciężkim położeniu. Straty ludności cywilnej wynosiły ok. 19 tys. zabitych i 59 tys. rannych, wojska zaś 2 tys. zabitych. Niemcy zniszczyli 10 proc. miasta. Postanowiono zaprzestać walk i wszcząć rozmowy z Niemcami.

Kapitulacja została podpisana w autobusie, na terenie fabryki „Skoda” na Rakowcu. Dowództwo niemieckie gwarantowało zwolnienie do domu wszystkich szeregowych broniących Warszawy, natomiast oficerowie o końcu 20 lat wyszarpanej niepodległości mogli myśleć w niewoli.

Tagi:
Niepodległość niepodległość

Reklama

Jak budowała się wolna Polska

2019-01-30 10:37

Grzegorz Gadacz
Niedziela Ogólnopolska 5/2019, str. 34

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Otwarcie Sejmu Ustawodawczego

Tydzień 13.
4-10 lutego 1919

Między 4 a 10 lutego powstańcy wielkopolscy prowadzili działania zaczepne na południu. Dotarli do przedmieść Rawicza, jednak zostali odparci. Ciężkie walki na tym odcinku toczyły się również w następnych dniach. Z rąk do rąk przechodziło Kolno w okolicach Międzychodu. Na zachodzie, w rejonie Trzciela odparto niemieckie natarcie.

5 lutego wizytator apostolski w Polsce i na Litwie ks. Achille Ratti ogłosił utworzenie przez Stolicę Apostolską Biskupstwa Polowego i nominowanie na pierwszego biskupa polowego dotychczasowego biskupa pomocniczego warszawskiego – Stanisława Galla. O księży kapelanów prosiły wszystkie polskie formacje walczące na różnych frontach.

Również 5 lutego w Białymstoku podpisano polsko-niemiecki układ o ewakuacji wojsk niemieckich ze wschodnich terenów Ober-Ostu przez Prusy Wschodnie, a także o dopuszczeniu na ten teren wojsk polskich.

Tymczasem w całym kraju protestowano przeciwko polsko-czeskiej ugodzie na Śląsku Cieszyńskim. W Krakowie domagano się zwolnienia z pracy wszystkich Czechów zatrudnionych w mieście, a 7 lutego w Warszawie odbył się jednodniowy strajk powszechny przeciwko niesprawiedliwemu podziałowi.

7 lutego Józef Piłsudski podpisał 49 dekretów, m.in. o powszechnym obowiązku służby wojskowej; o obowiązku szkolnym, wprowadzającym nauczanie w zakresie szkoły powszechnej dla wszystkich dzieci od 7. do 14. roku życia; o utworzeniu Pocztowej Kasy Oszczędności w celu rozpowszechnienia obrotu czekowego oraz zaszczepienia w społeczeństwie nawyku oszczędności, a także o utworzeniu Najwyższej Izby Kontroli.

10 lutego w Warszawie zainaugurował obrady Sejm Ustawodawczy. Po uroczystej Mszy św. w katedrze pierwsze posiedzenie odbyło się w budynku byłego rosyjskiego Instytutu Aleksandryjsko-Maryjskiego Wychowania Panien przy ul. Wiejskiej. Orędzie do zebranych wygłosił Naczelnik Państwa Józef Piłsudski, który nominował na marszałka seniora najstarszego posła Ferdynanda Radziwiłła. Już na pierwszym posiedzeniu przedstawiono Sejmowi 210 dekretów rządu do zatwierdzenia, jednak, oprócz spraw bieżących, podstawowym zadaniem Sejmu Ustawodawczego było opracowanie konstytucji dla nowego państwa.

Tego samego dnia pierwszych parlamentarzystów wybranych w wolnej Polsce modlitewnie polecano w Sanktuarium Jasnogórskim. Biskup pomocniczy diecezji kujawsko-kaliskiej Władysław Krynicki odprawił Mszę św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Królowej Korony Polskiej, a paulini celebrowali Msze św. w bazylice, prosząc o dary Ducha Świętego dla posłów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyrzucony z Norwegii za obronę polskich dzieci

2019-02-18 07:58

Artur Stelmasiak

W poniedziałek o godz. 17 odbędzie się demonstracja przed ambasadą Norwegii przeciwko antyrodzinnej polityce Oslo, gdzie odbiera się dzieci m. in. polskim rodzinom. Powodem pikiety jest wyrzucenie polskiego dyplomaty konsula dr Sławomira Kowalskiego wbrew stanowisku rządu RP.

Twitter

Norweski MSZ tłumaczy, że konsul podczas swoich interwencji w obronie dzieci nie podporządkował się policji i urzędnikom Barnevernet. Jednak z opinii świadków i nagrań udostępnionych przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jednoznacznie wynika, że to norwescy policjanci i urzędnicy złamali międzynarodowe prawo, a zwłaszcza zapisy Konwencji Wiedeńskiej o prawie konsularnym.

Na filmie ujawnionym na youtube dokładnie widać i słychać, że policjanci zmusili polskiego konsula do opuszczenia budynku, gdzie znajdowały się polskie dzieci. Co więcej, osobie posiadającej immunitet dyplomatyczny policjanci grozili użyciem siły i mówili: "Masz ostatnią szansę żeby stąd wyjść, albo cię wyniesiemy". "Masz wyjść, bo ja tak mówię!". Natomiast rzeczniczka norweskiego MSZ nadal powiela kłamstwa i oskarżenia wobec konsula, że zachowywał się gwałtownie, utrudniał wykonywanie obowiązków i odmówił stosowania się do poleceń policji. - Konsul miał pełne prawo do interwencji, a policja powinna mu w tym pomoc. Nagranie czarno na białym pokazuje, że konsul działał zgodnie z prawem, a prawo łamali norwescy policjanci. To jawne pogwałcenie prawa konsularnego z Konwencji Wiedeńskiej. Mam nadzieję, że te sprawy zostaną postawione na arenie międzynarodowej - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, który jest zaangażowany w obronę polskich rodzin w Norwegii.

Konsul Sławomir Kowalski został bardzo brutalnie potraktowany przez norweską dyplomację. W szybkiej odpowiedzi na to polski MSZ w tym samym czasie odwołał norweską panią konsul z Warszawy. W tej sprawie chodzi o ochronę Polaków w Norwegii, których jest tam ok. 200 tys. i są największą mniejszością narodową w tym kraju. - Mam tezę, że w kontekście relatywnie niskiego przyrostu naturalnego w Norwegii, możliwość asymilacji polskich dzieci jest bardzo atrakcyjna dla rządu norweskiego. I dlatego szuka się pretekstu, by polskie dzieci zabrać polskim rodzinom, odciąć je od polskiej kultury i tradycji, by zrobić z nich Norwegów, których dziś tak bardzo brakuje w Norwegii - mówił poseł Jan Dziedziczak i były wiceminister MSZ.

Pikieta rozpocznie się w poniedziałek 18 lutego 2019 roku przed ambasadą Norwegii, al. Armii Ludowej 26 o godz. 17.00

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik KEP: Będzie odpowiedź na raport

2019-02-20 14:15

BP KEP / Warszawa (KAI)

Będzie odpowiedź na raport na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych przekazany w środę, 20 lutego 2019 r. Ojcu Świętemu Franciszkowi. „Do Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski nie wpłynął żaden raport na temat wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych. Gdy tylko zapoznamy się z tekstem, zostanie niezwłocznie udzielona odpowiedź” – pisze w komunikacie ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Publikujemy treść komunikatu:

Komunikat

Do Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski nie wpłynął żaden raport na temat wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych. Gdy tylko zapoznamy się z tekstem, zostanie niezwłocznie udzielona odpowiedź.

Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w kwestii ochrony małoletnich jest jasne i zdecydowane: zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i w społeczeństwie.

Ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem