Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Wykorzystywać talenty

2018-09-04 13:45


Edycja podlaska 36/2018, str. V

Archiwum CIDO
Ks. Tomasz Przewoźny

Z ks. Tomasz Przewoźnym, dyrektorem Młodzieży Kurii Diecezjalnej w Drohiczynie i asystentem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Drohiczyńskiej, o jubileuszowym XXV Festiwalu Piosenki Religijnej i Patriotycznej ,,Śpiewajmy Panu” oraz tegorocznym diecezjalnym Spotkaniu Młodzieży w Serpelicach rozmawia Monika Kanabrodzka

Monika Kanabrodzka: – W podniosły charakter obchodzonej w tym roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wpisuje się XXV Festiwal Piosenki Religijnej i Patriotycznej „Śpiewajmy Panu”. Jaka będzie jubileuszowa edycja Festiwalu?

Ks. Tomasz Przewoźny: – Tegoroczny Festiwal na pewno będzie niepowtarzalny. Oczywiście wynika to z faktu, że będzie to jubileuszowa, już 25. edycja. Pragniemy niejako podsumować lata jego istnienia. Cała historia Festiwalu, jego różne odsłony, związani z nim uczestnicy i organizatorzy pokazują, że to dzieło ma sens i ogromną wartość. Dodatkowo, jak zostało wspomniane, obchodzimy w tym roku 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Jestem przekonany, że wykonywane w trakcie Festiwalu pieśni patriotyczne będą brzmiały wyjątkowo, a przekaz będzie docierał prosto do serca słuchaczy. Przeżywane w Polsce wydarzenia pięknie wpisują się w jego ideę, który swoją nazwą głosi, że przez śpiewanie pieśni religijnych, a w tym roku szczególnie patriotycznych, chcemy wychwalać dobrego Boga oraz dziękować Mu za to, że możemy żyć w wolnej Ojczyźnie. Z tego względu ogromny nacisk kładziemy na pieśni patriotyczne. Chcemy, aby przywołały one pamięć o naszych przodkach, którzy nieraz bohatersko przelewając krew, wywalczyli nam wolność.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 36/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
festiwal KSM

Zjazd na dobry koniec wakacji

2018-08-24 18:18

Magdalena Orańska

Już po raz dziewiąty w tygodniu poprzedzającym ostatnią sobotę sierpnia do Henrykowa zjechali się młodzi ludzie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Archidiecezji Wrocławskiej. Doroczny Zjazd Formacyjny rozpoczął się w środę, a zakończy go Pielgrzymka Osób Niepełnosprawnych, ich Rodzin i Przyjaciół w sobotę 25 sierpnia.

Dominika Wołoszczak

Ksiądz Arkadiusz Krziżok, Asystent Diecezjalny KSM zaznacza, że w wydarzeniu chodzi o to, by młodzież zakończyła wakacje z Panem Bogiem, a tym samym dobrze weszła w rok szkolny – tak z przytupem. Większość wolontariuszy to młodzież szkolna (od 14 do 19 lat), która podczas spotkania uczy się, że integracja i dobra zabawa nie wyklucza się z modlitwą i pracą. Szczególną uwagę zwrócił na to Wiktor, który bierze udział w Zjeździe po raz trzeci: „Przyjeżdżam co roku, bo dzieje się tu wiele dobrych rzeczy, zwłaszcza tych duchowych. Codziennie rano odbywa się Msza św. i jutrznia, a wieczorem nieszpory. Najbardziej kulminacyjnym momentem jest sam przyjazd pielgrzymów i ich radość”.



Zjazd Formacyjny rozpoczął się od integracji. Był czas na spowiedź, adorację Najświętszego Sakramentu i pierwszą z konferencji ks. Kamila Kasztelana zatytułowanych zbiorczo „Bądź szalonym!", w których przypomina młodym, że święci mieli chęć do działania, która czyniła ich wyjątkowymi na tle innych. Kolejne dwa dni przeznaczone były na przygotowania na przyjęcie pielgrzymów. W czwartek – dzień kształtowania się przez naukę – odbyły się szkolenia z pierwszej pomocy i komunikacji z osobami niepełnosprawnymi prowadzone przez należącą do KSM-u pielęgniarkę Julię Daszkiewicz oraz panią Dorotę Olender z Powiatowej Grupy Wsparcia Ratowniczego w Oławie. Znalazł się również czas na warsztaty z duchowości Stowarzyszenia, szkolenie z poruszania się po terenie pikniku integracyjnego oraz koncert – specjalnie dla członków Zjazdu Formacyjnego wystąpił zespół „40 synów i 30 wnuków jeżdżących na 70 osiołkach”! Dziś młodzi rozdzielili swoje funkcje i zajęli się próbami oraz przygotowaniami technicznymi, takimi jak rozstawianie namiotów czy oznakowanie terenu. Jedyne co pozostało, to oczekiwać na przybycie pielgrzymów.

Gdy zapytamy Mateusza, jednego z członków KSM-u, co daje mu pielgrzymka, odpowiada: „Chyba najbardziej radość, bo osoby niepełnosprawne - tak paradoksalnie - są chyba najbardziej radosnymi osobami jakie widziałem. Jestem tu już od trzech lat i w roku szkolnym nie spotkałem się z osobami o tak pozytywnej energii. Energii, którą się dzielą. To jest bateria na cały rok, przypomnienie, że powinniśmy się cieszyć z najmniejszych rzeczy”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Koncert dla podopiecznych hospicjum

2018-09-17 17:41

Anna Majowicz

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w koncercie charytatywnym MOC MIŁOŚCI, który odbył się 15 września w Auli Jana Pawła II na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. To pierwsze wydarzenie zorganizowane przez Fundację Bezpieczna Przystań na rzecz podopiecznych hospicjum domowego dla dzieci.

Anna Majowicz
Zespół Exodus 15 porwał publiczność

Uczestników koncertu przywitała prezes fundacji, Agnieszka Hańderek. – Zebraliśmy się dziś, by poprzez koncert uwielbienia podziękować Panu Bogu za to wszystko, co do tej pory wydarzyło się w naszej fundacji. Dziękujemy za wspaniały personel, cudowne pielęgniarki, lekarzy, psychologów, rehabilitantów oraz za naszego duchowego przewodnika, o. Andrzeja Smołka. To także doskonała okazja, by podziękować wam, przyjaciołom Fundacji Bezpieczna Przystań, za wsparcie naszej działalności – mówiła Agnieszka Hańderek.

Przed publicznością wystąpił zespół Exodus 15, który z jednej strony tworzy inspirującą ludzi muzykę uwielbienia Boga, a z drugiej gra nowoczesne utwory dla dzieci i rodzin. - Jesteśmy tutaj, ponieważ chcemy poprzez swoją muzykę oddawać chwałę jedynemu Panu Bogu. Dzisiejszy koncert ma szczególny charakter, ponieważ dedykowany jest wyjątkowym dzieciom. To mali bohaterowie, którzy każdego dnia zmagają się z nieuleczalnymi chorobami. Zaśpiewajmy dla nich – zachęciła Karolina Kupczyk, wokalistka zespołu.



Organizatorzy koncertu wyrażają nadzieję, że wydarzenie na stałe wpisze się w kalendarz Fundacji Bezpieczna Przystań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chopin w ciele kobiety

2018-09-18 12:06

Agata Iwanek

Miała 25 lat, kiedy opuściła Wrocław i wyjechała do Włoch. Dziś coraz częściej wraca do Polski, bo właśnie tutaj chce promować niezwykłą płytę, na której nagrała zapomniane pieśni Chopina. O miłości do Polski i muzyki w rozmowie z Agatą Iwanek opowiada światowej sławy sopranistka Dominika Zamara.


Agata Iwanek i Dominika Zamara we wrocławskiej redakcji Niedzieli

Skąd miłość do muzyki?

Śpiewałam od zawsze. Mój dziadziuś grał na organach i od małego inspirował mnie do sztuki. Inspirował mnie także kościół. Śpiewałam w Kościele Świętego Krzyża, pamiętam pierwsze schole, w których byłam solistką

Jak Dominika Zamara stała się gwiazdą opery?

Byłam dobrą studentką wrocławskiej Akademii Muzycznej na wydziale wokalnym. Od drugiego roku zawsze miałam stypendium naukowe, już wtedy koncertowałam. W końcu moja pani profesor, Barbara Ewa Werner, powiedziała, że jest możliwość wygrania stypendium do Włoch. Zupełnie w to nie wierzyłam, ale wzięłam udział w konkursie. Po miesiącu dostałam telefon, że się udało! To było marzenie mojego życia i faktycznie całkiem je odmieniło. Miałam 25 lat, kiedy wyjechałam. We Włoszech nauczyłam się bel canto – śpiewu wybitnych mistrzów opery, który do dzisiaj jest moją pracą.

Czy polskie realia odbiegały od włoskiej rzeczywistości?

Śpiewu uczył mnie maestro Enrico De Mori, niezwykły dyrygent, pianista Marii Callas. To on odkrył biedną studentkę z Polski. Realia były na początku bardzo ciężkie. Miałam stypendium, ale to były niewielkie pieniądze, a mistrz tak uwierzył we mnie, że udzielał mi lekcji za darmo. Uczył mnie oper i całej techniki śpiewu włoskiego, której używa się w Teatro alla Scala, czyli najważniejszych teatrach na świecie. W ramach odpracowania lekcji koncertowałam z jego orkiestrą. To była moja zapłata, a tak naprawdę wspaniała szkoła i prestiż. Pod mistrzowską batutą mogłam śpiewać w Weronie, czy Mediolanie. Zadebiutowałam w roli Mimi w operze Pucciniego pt. „Cyganeria”. W ten sposób nauczyłam się, jak pracować nad operą profesjonalnie. Wokalnie, interpretacyjnie i z włoską wymową.

Co ze znajomością języka?

Na wrocławskiej Akademii Muzycznej mieliśmy bardzo dobry poziom języka włoskiego. Szkoliła nas pani Tołłoczko, która była bardzo wymagająca. Mimo że ktoś doskonale śpiewał, mógł „wylecieć” z wokalistyki przez włoski! Wiele jej zawdzięczam. Nieustannie przepytywała, krzyczała, ale była świetna. Dzięki niej, gdy wyjeżdżałam z Polski, znałam praktycznie całą włoską gramatykę. Jak ktoś z mojego roku nie zrobił kariery wokalnej, to miał szansę mieć drugi zawód, ponieważ szedł na italianistykę.  

Ulubione miejsce we Wrocławiu?

Ostrów Tumski. To jest takie metafizyczne, duchowe miejsce, które inspiruje. Serce Wrocławia. Mieszkam dwa kroki stąd na ulicy św. Marcina przy siostrach zakonnych i kiedy jestem w Polsce, odbywam tu długie, nocne spacery. Mój ulubiony Kościół, to Kościół Matki Boskiej na Piasku. Za każdym razem, gdy się tam modlę, czuję niesamowitą duchową więź.

 A muzycznie?

Oczywiście Narodowe Forum Muzyki. Pan profesor Kosendiak organizuje tam wiele godnych uwagi wydarzeń. Jest też opera, a koneserom sztuki lżejszej polecam Capitol jako połączenie teatru i śpiewu.

Jeżeli jesteśmy przy łączeniu śpiewu z teatrem – opera to też teatr?

Tak, oczywiście. Właśnie to kocham w operze – to nie jest zwykłe śpiewanie, tylko interpretacja, wejście w postać. Tam jest bardzo dużo teatru. Utożsamiam się z postacią, którą gram. Czasem muszę się nauczyć na pamięć 300 stron, ale to szukanie klucza interpretacji jest niezwykłe. Postaci opery są z reguły bardzo dramatyczne. Moim debiutem była postać Mimi z Cyganerii. Mieszkałam w Veronie tak jak ona, też w mieszkaniu artystycznym. Ona na koniec umiera i właśnie jak wystawiałam tę operę, to czułam, jakby część mnie też umarła na chwilę. To takie mocne utożsamianie się. Powiem szczerze, że wpływa to na psychikę, ale w muzyce lubię bardziej dramatyzm, niż komizm.

Opera to wyjątkowe stroje, makijaż i uczesanie, czy w życiu osobistym także wyraża Pani siebie w ten sposób?

Oczywiście! Na scenie jest to pewna charakteryzacja, ale w życiu codziennym także bardzo lubię się wyróżniać. Nie ukrywam, my artyści lubimy być inni, ale nie celowo, pozersko, to wynika z podświadomości. Lubimy być jacyś, nie lubimy być szarzy. Ja to lubię.

Dlaczego Polacy nie słuchają opery?

Po pierwsze bariera językowa. W Polsce stawia się na tekst. Opery są pisane głównie w języku włoskim, który jest najbardziej śpiewny i teatralny. Mimo że mamy libretto w ręku, bądź tekst jest wyświetlany, to trzeba mieć tę podzielność uwagi, a i tak nie zawsze wszystko się rozumie, ponieważ język opery, to język metafor. Szukanie tego klucza jest bardzo ciekawe, ale trudne. Poza tym media nie promują tak bardzo opery, jest to dla nich sztuka niezrozumiała. U nas w Polsce tylko elita intelektualna uczęszcza do opery. We Włoszech jest to sztuka popularna, nawet takie proste rodziny słuchają arii operowych i znają je całe na pamięć.

Skąd pomysł na nagranie płyty z utworami Chopina?

To mój ukochany polski kompozytor. Mało kto zna twórczość wokalną Chopina, mało kto wie, że kochał operę. Nigdy sam jej nie napisał, ale stworzył piękne pieśni. Postanowiłam je zaśpiewać i wydać na płycie. Pomysł zrodził się głównie z sentymentu i nostalgii za Polską. Chopin też wyemigrował. Też po to, żeby zrobić karierę. Poza tym lubię promować kulturę polską. Często przemycam pieśni Chopina, Moniuszki, Paderewskiego, czy Szymanowskiego na światowe sceny. Płyta cieszy się już dużą popularnością. Jest przetłumaczona na trzy języki: polski, angielski i włoski.

Czy Chopin za życia był w Polsce doceniany?

Na początku nie, wcześnie wyemigrował. Sytuacja była tutaj bardzo ciężka. Po nieudanych próbach zaistnienia w Wiedniu wyjechał na szczęście do Paryża, gdzie spotkał węgierskiego kompozytora Ferenca Liszta, wirtuoza fortepianu. Dzięki niemu został zauważony.

Wyjazd z kraju, kariera międzynarodowa, odkrycie przez mistrza… Wiele analogii. Czy niedocenienie w ojczyźnie też się do nich zalicza?

Dobre pytanie. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć. To stypendium było moim wyborem i przeznaczeniem. Dzięki niemu mogłam rozwinąć karierę międzynarodową, a w Polsce nie miałabym takiej możliwości, jednak z perspektywy czasu bardzo tęsknię za ojczyzną – stąd ten ukłon i wydanie płyty z utworami Chopina. Teraz widzę, że jestem coraz częściej zapraszana do Polski, polskich filharmonii. Jestem tu coraz bardziej doceniana.

Czy możemy dowiedzieć się więcej o współpracy z Watykanem?

Od lat nieoficjalnie współpracowałam z Watykanem. To najważniejszy mecenat kultury we Włoszech. Księża, kardynałowie, sam papież, to wspaniali ludzie wspierający kulturę i kochający ją, szczególnie muzykę sakralną. W tym roku zadzwonił do mnie kardynał Jean Marie Gervais i zaprosił mnie do Watykanu. Tam zaproponował mi stałą współpracę. To ogromne wyróżnienie.

Gdzie rodacy mogą Panią usłyszeć?

Płytę można kupić internetowo, mam też zaplanowane koncerty w Polsce. 21 września będę po sąsiedzku w Czechach, 27 września w jeleniogórskiej Filharmonii, a 5 października w Warszawie. Serdecznie zapraszam.








CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem