Reklama

Podwójny jubileusz Biskupa seniora

2018-09-04 13:45

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 36/2018, str. III

Ks. Piotr Nowosielski
Czego, w roku podwójnego jubileuszu, życzy sobie Biskup Senior? – Więcej wolnego czasu. Więcej czasu dla Pana Boga, dla ludzi i dla sie

Biskup senior Stefan Cichy obchodzi w bieżącym roku jubileusz 55-lecia święceń prezbiteratu oraz 20-lecia konsekracji biskupiej. Uroczystość jubileuszowa odbędzie się 12 września w parafii Matki Bożej Królowej Polski w Legnicy, podczas Mszy św. o godz. 18.00. I będzie połączona z obchodem imienin

Biskup Senior pytany, jak zrodziło się jego powołanie mówi: – Wzrosłem w rodzinie religijnej. Chodziłem regularnie do kościoła. Podobało mi się to, jak ksiądz sprawuje Liturgię, podobały mi się śpiewy. Kiedyś na kolędzie, miałem wtedy z 6 lat, przyszedł do nas ksiądz proboszcz i zapytał mnie: – A kim ty chciałbyś zostać? Odpowiedziałem: – Księdzem. To była pierwsza myśl.

Od przystąpienia do I Komunii św. był ministrantem. Do liceum uczęszczał w Gliwicach. Kiedy przyszedł czas matury coraz częściej myślał o tym, żeby zostać księdzem.

Wybór był oczywisty

– Pytałem księdza katechety, co mam powiedzieć, kiedy będą mnie pytać, gdzie pójdę na studia. A on mi podpowiedział:

Reklama

– Powiemy, że nie będziesz studiował – wspomina bp Cichy. Skończyło się to wizytą w gabinecie u dyrektora i tłumaczeniem, że podejmę pracę w gospodarstwie rolnym. Mogę powiedzieć, że nie okłamałem dyrektora – kontynuuje Ksiądz Biskup – bo przez miesiąc pracowałem w gospodarstwie wujka. Po wakacjach wróciłem do szkoły i powiedziałem do dyrektora: – Niech pan zobaczy na moje spracowane ręce, na odciski od wideł, grabi. Jednak doszedłem do wniosku, że podejmę studia. Tylko, że to będą studia w seminarium duchownym. Dyrektor spojrzał na mnie i powiedział: – Myślałem, że będziesz dobrym matematykiem, ale myślę, że będziesz dobrym księdzem. I tak zaczęła się przygoda seminaryjna. Najpierw odbył się kurs wstępny w Tarnowskich Górach. Potem były studia teologiczne w Krakowie, ukończone 23 czerwca 1963 r. święceniami prezbiteratu.

– Po okresie przygotowań spełniły się moje marzenia i mogłem zacząć służyć Panu Bogu i ludziom jako prezbiter – wspomina Biskup Senior. Skierowano go do pracy na parafii, ale jednocześnie biskup polecił mu podjąć studia specjalistyczne. Odbył je w Krakowie i w Wiedniu, kończąc naukę obroną pracy doktorskiej w zakresie liturgiki.

Biskupie drogi

Nigdy nie myślał też o tym, że zostanie biskupem: – Chciałem być księdzem i pracować wśród ludzi – przyznaje bp Cichy. Tak też się stało. Pracował w 4 parafiach, potem był wykładowcą, prorektorem i rektorem seminarium, ojcem duchownym dla księży.

I oto 26 sierpnia 1998 r. przyszła wiadomość, że został wybrany na biskupa pomocniczego w Katowicach, a w dniu 12 września przyjął święcenia biskupie. Niespodzianką było też dla biskupa Stefana mianowanie go biskupem legnickim. Posługę tę przyjął i pełnił przez 9 lat.

Cenny jest czas

Jak wygląda życie seniora na emeryturze? Bp Cichy zamieszkał w Domu Księży Emerytów w Legnicy, ale nie rezygnuje z pobytu w Szklarskiej Porębie, bo ciągnie go do gór, które lubi. Kłopoty zdrowotne nie przeszkodziły biskupowi Stefanowi w podejmowaniu zadań duszpasterskich. Ma jeszcze pewne obowiązki w Episkopacie Polski i trochę pisze: – Tak więc na nadmiar wolnego czasu nie mogę narzekać – przyznaje Biskup Senior.

Pytany czego mu można życzyć, odpowiada: – Zazwyczaj życzy się wszystkiego, tzn. Bożego błogosławieństwa, zdrowia i wielu innych rzeczy. Natomiast ci, którzy mnie trochę znają, życzą mi więcej wolnego czasu. Więcej czasu dla Pana Boga, dla ludzi i dla siebie. A z mojej strony, wszystkim których spotkałem na swojej drodze życia życzę, żeby się ich drogi układały jak najpiękniej, żeby ze wszystkich trudności wychodzili zwycięsko.

Tagi:
biskup jubileusz

Dziękczynienie za 25 lat Przemyskiej Edycji „Niedzieli”

2019-04-16 18:56

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 16/2019, str. I

Archiwum redakcji
Twórcy i pracownicy edycji przemyskiej „Niedzieli” ze swoimi Pasterzami

Człowiek żyje niejako w podwójnej przestrzeni – Chronosu, który przemierza z nami czas naszego istnienia, systematycznie, bez pośpiechu, ale i bez zatrzymywania się. Drugi wymiar to wpijający się z ten linearny wymiar życia Kairos. Jeśli na ten pierwszy nie mamy wpływu, to ten drugi w wielkiej mierze należy do nas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święconka i jej symbole

Ks. Józef Dębiński
Edycja płocka 12/2005

Przemysław Awdankiewicz

Błogosławieństwo pokarmów, zwane powszechnie święconką lub święconym, posiada bogatą symbolikę. Początki tego chrześcijańskiego obrzędu sięgają VIII w., natomiast w Polsce pierwsze jego praktyki odnotowano w XIV stuleciu. Najpierw święcono tylko pieczonego baranka, a więc chlebową figurkę o postaci baranka. Potem dodawano kolejno: jajka, ser, masło, ryby, olej, pokarmy mięsne, ciasto i wino.
Dzisiaj w koszykach niesionych do poświęcenia znaleźć można niemal wszystko, byle było dużo i kolorowo. Podobno zdarzają się nawet chipsy i hamburgery od Mc Donalda. Należy jednak pamiętać, że święconka to nie promocyjna paczka z pełnym asortymentem i nie musi w niej być wszystko.
W przeszłości dobór potraw w koszyku nigdy nie był przypadkowy. Od wieków każdy Boży dar symbolizował co innego, uznanego przez ludową, jak i chrześcijańską tradycję. Zestaw tych darów zmieniał się, ograniczano ich ilość, aż pozostało tylko sześć, by ostatecznie powiększyć do siedmiu. Ten zestaw, przyjęty w okresie wczesnego romantyzmu, obowiązuje do dziś. Potraw w koszyku może być więcej, ale tych siedem powinno się w nim znaleźć przede wszystkim. Symbolizują bowiem treść chrześcijaństwa.
Chleb we wszystkich kulturach ludzkości był i jest pokarmem podstawowym, niezbędnym do życia. Wśród chrześcijan zawsze był symbolem nad symbolami - przedstawia bowiem Ciało Chrystusa. Dlatego sporządzano specjalnie wypieczony wielkanocny chlebek, zwany „paską”.
Jajko jest dowodem odradzającego się życia, symbolem zwycięstwa nad śmiercią. Tę symbolikę rozpowszechnili w Polsce niemieccy zakonnicy. Wywodzi się ona z dawnego zakazu spożywania jaj podczas Wielkiego Postu. Jajka na stół powracały ponownie w Wielkanoc. Do święcenia przygotowywano specjalnie malowane jajka, nazwane, w zależności od techniki zdobienia, kraszankami, pisankami, skrobankami, nalepiankami czy wyklejankami.
Sól to minerał życiodajny, dawniej posiadający moc odstraszania wszelkiego zła. Bez soli nie ma życia. To także oczyszczenie, samo sedno istnienia i prawdy. Stąd twierdzenie o „soli ziemi” - jak to w Kazaniu na Górze powiedział Chrystus o swoich uczniach.
Wędlina zapewnia zdrowie i płodność, a także dostatek, bo przecież nie każdy mógł sobie pozwolić na ten szczególny pokarm. Kiedyś był to choćby plaster szyneczki, a od XIX w. słynna polska kiełbasa.
Ser jest symbolem zawartej przyjaźni między człowiekiem a siłami przyrody, a przede wszystkim stanowi gwarancję rozwoju stada zwierząt domowych. Ser jest bowiem produktem mlecznym pochodzącym od krów, owiec i kóz.
Chrzan zawsze był starym ludowym znamieniem wszelkiej siły i fizycznej krzepy. Współdziałając z innymi potrawami, zapewniał ich skuteczność.
Ciasto do koszyka ze święconką dodano najpóźniej, jako symbol umiejętności i doskonałości - zapewne głównie jako popis domowych gospodyń. Ciasto reprezentowane było głównie przez wielkanocne baby. Warto zaznaczyć, że w koszyczku powinien znaleźć się wypiek własny, domowy, a nie kupiony w ciastkarni.
Taka była tradycja siedmiu błogosławionych darów, znana w Polsce od wielu lat. Współczesne uzupełnienia wielkanocnego koszyka są już dodatkami bez znaczenia - wkładane tam trochę ze snobizmu, z nieświadomości, a najczęściej z powodu lekceważenia tradycji.
Koszyk powinien być z wikliny, słomy lub sosnowych łubów. Wyścielony serwetką, ozdobiony bielą koronek i zielenią bukszpanu lub gałązek borówki jest wyrazem wielkiej radości. Tą radością trzeba się podzielić podczas wielkanocnego śniadania - zarówno w znaczeniu symbolicznym, jak też dosłownym.
Warto, by choć niektóre zwyczaje śniadania wielkanocnego były i dziś kultywowane w naszych domach. Dawniej śniadanie rozpoczynało się specjalnym obrzędem: matka zapalała wielkanocną świecę ustawioną na środku stołu i wypowiadała słowa: „Światło Chrystusa”, na co ojciec odpowiadał: „Chrystus zmartwychwstał. Alleluja”. Następnie wszyscy zebrani przy stole dodawali: „Prawdziwie zmartwychwstał. Alleluja”. Następnie odczytywano tekst Pisma Świętego o uczniach zdążających do Emaus (Łk 24, 13--35) lub o ukazaniu się Pana Jezusa Apostołom (Łk 24, 36--42) czy też fragment o pustym grobie z Ewangelii św. Mateusza (28, 1-10). Z kolei ojciec rodziny święcił wodą święconą cały stół wielkanocny, po czym dzieląc się jajkiem, składano sobie życzenia.
Przygotowując w tym roku koszyczek ze święconką, pamiętajmy więc, aby był on przede wszystkim przypomnieniem naszej bogatej chrześcijańskiej tradycji, a nie tylko przejawem mody i nic nieznaczącym zwyczajem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: abp Jędraszewski poświęcił pokarmy na Rynku Głównym

2019-04-20 20:29

led / Kraków (KAI)

W Wielką Sobotę abp Marek Jędraszewski poświęcił pokarmy przed bazyliką mariacką na Rynku Głównym w Krakowie. Metropolita krakowski złożył licznie zgromadzonym mieszkańcom, gościom i turystom świąteczne życzenia.

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

W uroczystości uczestniczył m.in. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski – senior, ks. Dariusz Raś, proboszcz bazyliki mariackiej, o. Leon Knabit i prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Podczas uroczystości abp Marek Jędraszewski mówił, że „nie może być lepszej perspektywy, gdy chodzi o przesłanie tych świat, niż ta prawda, że Chrystus zmartwychwstał, zwyciężając grzech, śmierć i tego, który spowodował śmierć i grzech czyli szatana”. - W tym tkwi cała nadzieja, ciągle odnawiana zawsze podczas tych świąt, że zwycięstwo ostateczne należy do Chrystusa i tych wszystkich, którzy wiernie idą za nim, dźwigając także swoje krzyże, bo one są niejako włączone w prawdę o naszym życiu – podkreślił hierarcha.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski złożył życzenia krakowianom i turystom wypoczywającym w Krakowie w czasie świąt. Prezydent mówił, że w święceniu pokarmów na Rynku biorą udział osoby z całego kraju, a cudzoziemcy pytają na czym ta tradycja polega.

- Krakowski Rynek jest od ponad 700 lat miejscem, gdzie odbywają się wszystkie rzeczy, które można nazwać tradycyjnymi. Te święcenia to także tradycja od wielu, wielu lat – powiedział prezydent, dodając że „Kraków był zawsze miejscem, w którym krzyżowały się kultury i narody, był miastem międzynarodowym”.

Na placu przed bazyliką mariacką stanął także stół z tradycyjnymi wielkanocnymi potrawami, które trafią do podopiecznych braci albertynów.

Gospodarze uroczystości rozdali obecnym na krakowskim Rynku tradycyjne pieczywo świąteczne, nazywane kukiełkami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem