Reklama

Złoty Ksiądz Włodzimierz

2018-09-04 13:45

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 36/2018, str. IV

Maerk Ryś
Moment odznaczenia Złotym Krzyżem Zasługi, przyznanym przez Prezydenta RP

Kapłan, poeta, przyjaciel dzieci, młodzieży i ludzi starszych. Zaangażowany w duszpasterstwo osób głuchoniemych – ks. kan. Włodzimierz Kwietniewski świętował jubileusz 50-lecia kapłańskiej posługi

Tegoroczna uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej była wyjątkowa dla wspólnoty parafialnej w Trzeszczanach. Tego dnia ks. Włodzimierz Kwietniewski świętował złoty jubileusz kapłaństwa. Wraz z nim modlił się bp Marian Rojek, koledzy z roku święceń, zaprzyjaźnieni kapłani, przedstawiciele rodziny i parafii, w których posługiwał Jubilat.

Zebranych w trzeszczańskiej świątyni przywitała śpiewem schola, która śpiewała pieśni o powołaniu. Następnie głos zabrał ks. Marek Barszczowski, proboszcz miejscowej parafii. Powitał zebranych i poprosił, by delegacje złożyły życzenia Księdzu Jubilatowi. Słowa serdecznych życzeń popłynęły od przedstawicieli władz samorządowych, dyrekcji miejscowych szkół, liturgicznej służby ołtarza, wspólnot parafialnych, w których kapłańską posługę pełnił ks. Włodzimierz. Podsumowania tej części uroczystości dokonał ks. Marek Barszczowski, który zwrócił się do Jubilata ze słowami: – Papież Benedykt XVI wypowiedział w archikatedrze warszawskiej takie słowa „Starsi kapłani powinni zatroszczyć się o młodszych, powinni uczyć ich braterstwa, wspólnoty kapłańskiej, być ojcami duchownymi w stosunku do nich. Kapłan młody, stawiając swoje pierwsze kroki, potrzebuje u swojego boku poważnego mistrza. Bądźcie mistrzami dla młodych księży, którzy potrzebują waszej mądrości i doświadczenia”. Polecamy zatem dostojnego Księdza Jubilata opiece Matki Najświętszej i dziękujemy za wszelkie dobro, jakie się dokonało przez posługiwanie Księdza Jubilata. I życzymy, aby trwał w pewności, że zawsze jest potrzebny Panu i Jego Kościołowi, że Jego kapłaństwo dalej przynosi błogosławione owoce dla wielu, że jego powołanie pozostaje włączone w dzieło ewangelizacji w nowych czasach. Jego dziedzictwo i dorobek inspiruje, a przyszłość wciąż otwiera się w Chrystusie i zdolna jest opromienić życie nadzieją. Niech Chrystus Arcykapłan błogosławi posługiwaniu Księdza Jubilata na długie szczęśliwe lata, a Najświętsza Matka – Królowa kapłanów – otoczy Cię Swoim płaszczem opieki – życzył ks. Barszczowski.

Zakończeniem tej części uroczystości było poświęcenie i wręczenie jubileuszowego krzyża, ofiarowanego ks. Włodzimierzowi przez Księdza Proboszcza. Poświęcenia i wręczenia krzyża dokonał bp Marian Rojek. Apostolskie błogosławieństwo dla Księdza Jubilata przesłał też Ojciec Święty Franciszek.

Reklama

Eucharystia znaczy dziękczynienie

Głównym punktem jubileuszowej uroczystości była Eucharystia, której przewodniczył i słowo Boże wygłosił bp Rojek. Jednak na początku Eucharystii zebranych powitał sam Jubilat.

– „Kimże ja jestem Panie mój, Boże, że doprowadziłeś mnie aż dotąd?”. Te słowa z Drugiej Księgi Samuela wyrażają moją wdzięczność Panu Bogu za 50 lat posługi kapłańskiej w Jego Kościele i stały się mottem mojego kapłaństwa oraz dzisiejszej uroczystości – powiedział Jubilat i witając przybyłych dodał: – W dzisiejszej Mszy św. jubileuszowej chcę prosić o Boże błogosławieństwo dla Was wszystkich tu obecnych i tych, których spotkałem na drodze mojej posługi kapłańskiej. Będę się też modlić o Niebo dla zmarłych bliskich mojemu sercu: kolegów kursowych: śp. ks. Mieczysława Bochyńskiego, Zygmunta Karpia, Jerzego Ryssa, Henryka Zmysłowskiego. Myślę też tutaj szczególnie o moich rodzicach, rodzicach chrzestnych, bracie i wszystkich zmarłych z rodziny i znajomych oraz o moich zmarłych parafianach – powiedział ks. Kwietniewski. Słowo wprowadzenia zakończył słowami napisanego przez siebie wiersza:

Już lat pięćdziesiąt minęło z okładem

gdy przed katedry lubelskiej ołtarzem

otrzymałem dar wielki Kapłaństwa Bożego

Bym w całym życiu swoim

pracował dla Niego

A dla ludzi był Mistrza obrazem.

Radość i wdzięczność

Bp Marian Rojek w homilii wskazał na okoliczności jakie towarzyszą przeżywanemu jubileuszowi.

– Kapłański jubileusz to wydarzenie radości i wdzięczności. Ale miejmy odwagę też powiedzieć o tym, jak dzisiaj wygląda perspektywa powołań kapłańskich i zakonnych. A w sposób bardzo bolesny powołań żeńskich. No, choćby z waszej parafii, z żyjących tu rodzin. Już dawno zniknęły z naszej diecezji małe placówki, gdzie były siostry zakonne. Wszystko się kurczy, zaczyna brakować kapłanów i za niedługi czas sami się o tym przekonamy. A gdy w naszym życiu brakuje kapłana i jego posługi, to też stygnie mocno nasza wiara. Zapytajcie już teraz: a co wówczas będzie z wami? – pytał bp Rojek.

Wyjątkowym punktem uroczystości, dla wielu będącym prawdziwą niespodzianką, było wręczenie wyróżnień, jakimi został obdarowany ks. Włodzimierz. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda przyznał Jubilatowi Złoty Krzyż Zasługi. Odznaczenia w imieniu Prezydenta RP dokonał wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, który także wręczył Jubilatowi dyplom uznania za „wierną i wytrwałą służbę Bogu, Kościołowi i powierzonym bliźnim, przynoszącą plon stokrotny posługę kapłańską i duszpasterską oraz świadectwo wiary, troski o człowieka i solidarności społecznej, a także za odważne i odpowiedzialne głoszenie Dobrej Nowiny i ukazywanie konieczności kierowania się wiara i nauką Kościoła w codziennym życiu i we wszystkich podejmowanych działaniach oraz za tworzenie klimatu braterstwa i troski o Ojczyznę”.

Wojewoda Lubelski podkreślił, jak wielkie znaczenie ma w naszym życiu obecność kapłana. – Często zastanawiamy się, co jest „polską marką”, bo różne kraje mają swoje marki. Niemcy mają np. mercedesa, Amerykanie harleya, inne kraje swoje osiągnięcia. Kiedy zastanawiamy się nad polską marką, to niekiedy nie potrafimy jej wymienić, a przecież nie ma na świecie takich kapłanów, jak polscy kapłani. To mówią wszyscy, gdziekolwiek się jest. Polski kapłan to jest marka – wskazał Wojewoda.

Wdzięczność Jubilata

Na zakończenie Eucharystii ponownie głos zabrał ks. Kwietniewski, który wyraził wdzięczność za dar jubileuszowej uroczystości. – Mam wielkie pragnienie, aby w tym miejscu wyrazić swoją wdzięczność. Najpierw wobec Pana Boga. Za dar życia, za moich kochanych rodziców, rodzeństwo i wszystkich krewnych, wśród których pozwolił mi wzrastać. Dziękuję za moich nauczycieli, wychowawców, profesorów KUL i wychowawców seminaryjnych, którzy przekazali mi wiedzę o otaczającym świecie i ludziach. Za kapłanów i katechetów, którzy nie tylko uczyli mnie o Bogu, ale dawali świadectwo życia – podkreślił.

U źródeł życia i powołania

Ks. Włodzimierz urodził się 18 maja 1944 r. w Górach Opolskich, a wychował się i ukończył szkołę podstawową w Opolu Lubelskim. Tam też ukończył Liceum Ogólnokształcące i w 1962 r. zdał z wyróżnieniem maturę. Następnie ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Lublinie i został wyświęcony w 1968 r. przez bp. Piotra Kałwę w archikatedrze lubelskiej. W swojej pracy duszpasterskiej posługiwał w następujących parafiach: Huta Krzeszowska (1968-71), Godziszów (1971-77), Susiec (1977-94), Tuczępy (1994-2003), Dubienka (2003-14), a jako emeryt: Huta Różaniecka (2014-16) i Trzeszczany (od 2016 r.). Ksiądz Kanonik w 1999 r. otrzymał z rąk bp. Jana Śrutwy tytuł kanonika honorowego Kapituły Katedralnej Zamojskiej.

Talenty ks. Włodzia

Ksiądz Kanonik jest poliglotą – biegle posługuje się aż ośmioma językami. Swoją wiedzę językową posiadł uczestnicząc w kursach językowych na Uniwersytecie Jagiellońskim i do dnia dzisiejszego dzieli się nabytymi umiejętnościami z młodymi ludźmi – udzielając im korepetycji językowych. Ks. Włodzimierz to także znawca sztuki, sam również pisze wiersze i maluje – część obrazów jego autorstwa znajduje się w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym w Hucie Rożanieckiej.

Od lat jest niezmiennie zakochany w polskich krajobrazach– zwłaszcza w górach – posiada na ich temat ogromną wiedzę; zna zarówno szczegóły geograficzne, jak i historyczne fakty i daty związane z poszczególnymi miejscami, a także podania i legendy. Wszystko to połączone w całość sprawia, że snuje piękne opowieści o tych miejscach.

Jest to kapłan oddany Bogu i ludziom. Przez lata głosił na antenie Katolickiego Radia Zamość katechezy tematyczne – m.in. prawdy katechizmowe, o Matce Bożej. Napisał wiele artykułów do Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. W diecezji lubelskiej, a później w zamojsko-lubaczowskiej, posługiwał jako duszpasterz głuchoniemych. Był też ojcem duchownym w dekanacie Hrubieszów Północ. Należał do Rady Konsultorów Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej.

Obecnie, jako emeryt, przebywa w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Trzeszczanach, gdzie nadal aktywnie posługuje duszpastersko.

Tagi:
kapłan jubileusz kapłan

Reklama

Kapłan prawy, pracowity i pokorny

2019-02-22 14:42

Ks. Szymon Nosal

Kapłan prawy, pracowity i pokorny - biskup senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Paweł Socha, takimi słowami określił naszego rodaka, ks. kan. Stanisława Pawula, w słowie Bożym 4 lutego 2019 roku, na jego pogrzebie. Nic dziwnego, że żegnało go 45 kapłanów wraz z arcybiskupem seniorem Józefem Michalikiem i biskupem seniorem Pawłem Sochą pod przewodnictwem kardynała seniora Stanisława Dziwisza, któremu posługuje siostra zmarłego – s. Matylda Pawul.

ks. Szymon Nosal
Pogrzeb ks. kan. Stanisława Pawula

Bp Socha, powiedział także: „Ks. Stanisław, to Kapłan ustawicznie zajęty pracą. Poza funkcjami duszpasterskimi i życiem modlitwy, zawsze był zajęty pracą przy pszczołach, które bardzo kochał, a one jego, w sadzie, czy na małym skrawku ziemi, by nie zabrakło świeżych warzyw. Jednak najwięcej czasu poświęcał pracy duszpasterskiej i gospodarczo-administracyjnej. Zatroskany był o kościoły, ich konserwacje, remonty i bezpieczeństwo. A w każdej z trzech parafii, gdzie pracował jako proboszcz, było wiele kościołów i kaplic. (…) Był człowiekiem wielkiej pokory i prostoty. Nigdy nie ubiegał się o godności czy też lepsze, łatwiejsze parafie. (…) Ks. kan. Stanisław wyniósł ze środowiska rodziny i parafii, a także z Seminarium przemyskiego ducha żarliwej wiary, pobożności, szczególnie maryjnej. Miał doskonale wyrobiony zmysł Kościoła, czyli traktowania instytucji Kościoła nie tylko od strony widzialnej, ale i jako obecności pośród nas samego Jezusa Chrystusa.

Diecezja zielonogórsko-gorzowska wdzięczna jest ks. kan. Stanisławowi Pawulowi za decyzję podjęcia pracy na terenie trudnym pod względem duchowym, gdyż zamieszkali tu Polacy wyrwani z ojcowizny i przeniesieni siłą na ziemię od wieków słowiańską, ale zimną duchowo z powodu ducha reformacji. Ks. Stanisław swoją delikatnością, duchem wiary i gorliwością kapłańską przyczynił się do duchowego odrodzenia i odnowienia życia wiary na Ziemi Lubuskiej. Mimo że powrócił na ziemię rodzinną, to kapłani i wierni zawsze będą przed Bogiem pamiętać o pełnym wiary i miłości Bożej Księdzu Kanoniku Stanisławie Pawulu”.

Poprzedniego dnia, w niedzielę 3 lutego na eksporcie, dwudziestu dwu kapłanów pod przewodnictwem bp Mariana Rojka, modliło się za śp. ks. kan. Stanisława Pawula, a dwu spowiadało. Ks. proboszcz zwrócił się do mnie, abym wygłosił słowo Boże, bo nie mógł znaleźć chętnego wśród jego kolegów. Powiedziałem między innymi: „Kiedy kilka godzin przed Twoim, Stasiu, odejściem do Pana, stałem przy Tobie, przy łóżku szpitalnym, i dotykając Twej dłoni polecałem Cię Bogu, prosząc o miłosierdzie, Ty już wspinałeś się na swój życiowy szczyt, o którym mówi poeta w wierszu: W drodze na szczyt, słowami:

Przygnieciony pułapem chmur

Duszę się rankiem zamglonym.

Wokół mnie wszędzie szary mur

Błądzę murem otoczony.

[…] W chmurach i mgle postawiony

Nie widzę nawet swoich nóg

A muszę iść, przecież wiem dokąd,

Szukać tej jednej drogi dróg.

Tą drogą krętą przejdę mgły,

Przecisnę się wśród powłok chmur.

Dotąd me nogi będą szły,

Aż znajdę moją górę gór.

A tam popatrzę na mój szlak,

W jednej chwili zobaczę swe życie,

Poczekam tylko na ten znak –

Możesz wejść, jesteś na szczycie.

Śp. ks. Stasiu znalazł tą jedną jedyną drogę swego życia w kapłaństwie. Mężnie pokonywał wszystkie zakręty i szare mury trudności życiowych, bo wiedział, dokąd iść. Ciężko Dusił się rankiem zamglonym, gdy tłoczono w jego płuca tlen, szukał tej jednej drogi dróg i znalazł swoją „górę gór”, tam w szpitalu pod wezwaniem Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku i doszedł do swego szczytu. Tam w jednej chwili zobaczył całe swoje życie i zobaczył znak ukochanego Mistrza, Najwyższego Kapłana, gest zaproszenia do chwały. Zapewne usłyszał te słowa pełne miłości: Możesz wejść, jesteś na szczycie. Dość się już natrudziłeś! Czas już na nagrodę, na odpoczynek ze Mną i Moją Matką, którą tak ukochałeś w swoim życiu w tym obrazie Matki Bożej Pocieszenia, najpierw w tej małej kaplicy, a później już od prawie pół wieku w tym kościele, który tak często odwiedzałeś i cieszyłeś się z jego powstawania i upiększania.

Byłeś dumny ze swoich Rodziców, którzy mnie wspierali w organizowaniu tutejszej parafii. Cieszyłeś się, że Twój Tatuś, śp. Jan, tak dzielnie wspomagał mnie w budowie tego kościoła, jako dobry cieśla i doskonały organizator prac przy tym kościele. Nazywaliśmy go żartobliwie „szeryfem”, bo miał szacunek i posłuch u ludzi przy tych pracach. Jeszcze bardziej cieszyłeś się, gdy udało mi się załatwić dla niego emeryturę, i gdy potem przez bardzo wiele jeszcze lat służył tak wiernie i bezinteresownie parafii jako kościelny, który był przykładem wielkiej wiary i pobożności. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze, w tak przykładnej rodzinie, Pan Bóg powołał dwoje rodzeństwa do swojej służby – Ciebie, Stasiu i Twoją starszą od ciebie o dwa i pół roku siostrę Julię, obecną tu s. Matyldę. Razem zdawaliście maturę w pobliskiej Żołyni w 1959 r. i w tym samym roku obydwoje poświęciliście się Bogu na służbę. Ty, Stasiu, we wrześniu wstąpiłeś do Seminarium Duchownego w Przemyślu, a twoja siostra kilka tygodni później, 9 października, do Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie.

W kaplicy, która tu była gdzie obecnie jest prezbiterium naszego kościoła, u stóp M.B. Pocieszenia, pod czułym Jej spojrzeniem zrodziło się i umacniało Wasze powołanie do służby Bogu. Tu pewnie usłyszeliście po raz pierwszy ten cichy i pełen miłości głos Mistrza i ochotnie Mu odpowiedzieliście słowami wspomnianego już na początku poety w wierszu pt. Poślij mnie Panie

Chcesz Panie ludzi do pracy (…)

Weź, Panie, moje krzyże

I użyj mego cierpienia,

Weź, Panie, me siły świeże

Do pracy dla odkupienia.

I ks. Stanisław swoim życiem potwierdził tę gotowość pójścia na służbę Bogu i ludziom. Podobnie i jego siostra, Julcia, czyli s. Matylda, sercanka, która tak wiernie i ofiarnie służyła i posługiwała św. Janowi Pawłowi II, a teraz służy i pomaga ks. kard. St. Dziwiszowi.

Śp. ks. Stanisław urodził się 12 grudnia 1942 r. w Gwizdowie. Dwa tygodnie później ochrzczony 26 grudnia w Żołyni, po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego poszedł za głosem powołania do seminarium przemyskiego, gdzie po sześciu latach studiów otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp Jakiela 20 czerwca 1965 r. w Przemyślu. Po trzech latach pracy w naszej diecezji, - dwa lata w Bączalu Dolnym i rok w Łączkach Jagiellońskich jako wikary - na apel biskupa gorzowskiego Wilhelma Pluty, udał się tam, mówiąc niejako: Weź, Panie, moje krzyże/I użyj mego cierpienia,/Weź, Panie, me siły świeże /Do pracy dla odkupienia. - by ofiarnie służyć Bogu i ludziom przez prawie pół wieku.

Jako wikariusz pracował najpierw w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Ostrowicach w powiecie i dekanacie Drawsko Pomorskie, następnie w parafii Świętej Trójcy w Gubinie, a potem przez sześć lat w par. św. Mikołaja w Głogowie. W 1979 r. został inkardynowany do diecezji gorzowskiej. Był proboszczem w Bobrowicach (1979-1989), Strzelcach Krajeńskich (1989-2004) i Cybince (2004-2017). Pełnił również funkcję wicedziekana w Dekanacie Krosno Odrzańskie i Dekanacie Rzepin oraz dziekana w Dekanacie Strzelce Krajeńskie. W 1995 r. otrzymał tytuł kanonika R.M. W roku 2017 przeszedł w stan spoczynku i zamieszkał w rodzinnej miejscowości, tu w Gwizdowie.

Niedługo cieszył się tą emeryturą – tylko półtora roku, bo Bóg doświadczył go i znalazł godnym siebie – jak to słyszeliśmy w dzisiejszym I czytaniu. Pan Jezus zaś w Ewangelii dzisiejszej wypowiadając słowa o ziarnie, które ma wpaść w ziemię i obumrzeć, aby przynieść plon obfity, myślał najpierw o sobie. To On, Chrystus, podczas triumfalnego wjazdu do Jerozolimy wiedział, że czeka Go męka i śmierć, przez którą zostanie uwielbiony. To się sprawdziło. Chrystus przez swoją mękę i śmierć dokonał odkupienia świata, a przez to okazał największą miłość i posłuszeństwo Ojcu Niebieskiemu, który Go uczcił. Po zmartwychwstaniu Chrystus zasiadł po prawicy Ojca.

Zbawiciel jest dla nas wszystkich drogą, prawdą i życiem. Jeżeli człowiek w swoim postępowaniu będzie się kierował wskazówkami zawartymi w Ewangelii, to znak, że jest na dobrej drodze. W słowach zapisanych przez św. Jana: „Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię obumrze, przyniesie plon” (por. J 12,24) Chrystus daje wskazania dla wszystkich ludzi. W tym zawiera się również tajemnica naszego życia i naszej wiary. Prawda o przechodzeniu do chwały przez mękę i śmierć do życia wiecznego jest aktualna w życiu każdego człowieka. Przecież każdy z nas ma przygotowane miejsce w Domu Ojca. Dobrze o tym wiedział ks. Stanisław, bo niedawno powiedział do jednego naszego parafianina, że chyba niepotrzebnie buduje to marne mieszkanie, kiedy tam, w Domu Ojca, czeka na niego wspanialsze, u boku swego Mistrza i Jego Matki. Nie mylił się!

Na naszych niejako oczach odszedł do Boga i jutro pogrzebany zostanie jako ziarno pszenicy sługa Kościoła, ks. kan. Stanisław Pawul, który zapewne często powtarzał na modlitwie: Weź, Panie, moje krzyże / I użyj mego cierpienia,(…) / Do pracy dla odkupienia.

Dziękujemy dziś Bogu za jego życie kapłańskie, za jego modlitwy, cierpienia, za wszystko, co uczynił dla chwały Bożej i zbawienia ludzi. Przepraszamy też za jego słabości i grzechy, bo jak każdy człowiek tak i on był słaby i mógł obrazić majestat Stwórcy i Pana. Pragniemy też modlić się o to, aby znalazł miejsce w świętym Domu Ojca. Ufam, że w chwili śmierci spotkał w Jezusie nie tyle Sędziego, co Przyjaciela, który zapewne przytulił go do Swego Serca, jak tego utrudzonego Bożego parobka Borynę z „Chłopów” Reymonta. Boryna, kiedy doszedł do niejakiej przytomności po długich tygodniach leżenia, w środku nocy, gdy księżyc świecił pełnym blaskiem wstał i wyszedł na pole. Pomyślał, że już dnieje. Przeżegnał się raz i drugi, potem wyruszył na zagon. Nabrał ziemi w koszulę i zaczął siać, jak zboże. Tak o tym napisał Reymont w „Chłopach”: „Zmartwiał naraz, wszystko przycichło i stanęło w miejscu, błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ojciec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie: - Pójdź-że, duszko człowieka, do mnie. Pójdź-że, utrudzony parobku. Zachwiał się Boryna, otworzył ręce, jak w czas podniesienia: Panie Boże, zapłać! – odrzekł i runął na twarz przed tym majestatem Przenajświętszym. Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie...”

Ufam, wszyscy ufamy, że godzina śmierci śp. ks. Stanisława, Bożego parobka, była godziną łaski Pańskiej, bo umierał w godzinie Śmierci Zbawiciela. Była godziną nagrody niebieskiej, bo przez przeszło pół wieku siał obficie ziarno słowa Bożego na niwie Pańskiej, ale jak każdy człowiek i on potrzebuje naszej modlitwy, dlatego tu jesteśmy i mamy się modlić za niego teraz i później, dopóki nam Bóg żyć pozwoli.

Księże Stanisławie. Byłeś wierny do końca swemu powołaniu. Służyłeś w swoim kapłaństwie Panu Jezusowi i Jego Matce, Kościołowi, Ojcu Świętemu i biskupom, jakich postawił Bóg na twej drodze kapłańskiej. A jeśli kto mi służy – mówi Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii – uczci go mój Ojciec”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Austria: poszukiwanie kompromisu wokół pracy w Wielki Piątek

2019-02-23 15:16

azr (KAI/La Croix) / Wiedeń

19 stycznia br. Trybunał Sprawiedliwości UE zakwestionował austriacki przepis mówiący o tym, że Wielki Piątek jest dniem wolnym od pracy dla przedstawicieli niektórych Kościołów chrześcijańskich. Teraz władze kraju szukają rozwiązania, które pogodzi obywateli i umożliwi świętowanie pamiątki Męki Chrystusa.

Grażyna Kołek

19 lutego ogłoszono w Austrii nowe rozwiązanie, w myśl którego Wielki Piątek ma być dla wszystkich obywateli dniem połowicznie wolnym, tj. miejsca pracy będą zamknięte od godz. 14.00. Ten kompromis zaproponowany przez konserwatywnych polityków, skrytykowały jednak wspólnoty Kościoła, a także austriackie związki zawodowe.

Sekretarz generalny austriackiego episkopatu ks. Peter Schipka określił tę propozycję jako "wielką stratę" i wyraził obawę, że w podobny sposób mogą zostać traktowane kolejne święta, co może prowadzić także do zatracenia świątecznego wymiaru niedzieli. Z kolei Bernhard Achitz reprezentujący konfederację austriackich związków zawodowych przypomniał, że dzień wolny, rozpoczynający się w piątek o godz. 14.00 nie ma sensu, ponieważ o tej porze wiele miejsc pracy i tak jest już zamkniętych i rozpoczyna weekendowy odpoczynek.

19 stycznia br. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że dotychczasowe przepisy, w myśl których przedstawiciele niektórych Kościołów chrześcijańskich mogli korzystać z prawa do pełnopłatnego dnia wolnego w Wielki Piątek były dyskryminujące względem pozostałych obywateli. Władze kraju, które muszą przyjąć to orzeczenie, poszukują pilnie rozwiązania, które pogodzi Austriaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki dziękuje za modlitwę i duchowe wsparcie

2019-02-23 19:40

ms / Poznań (KAI)

- Pragnę przekazać wszystkim serdeczne podziękowanie za modlitwę i duchowe wsparcie w czasie choroby i pobytu w szpitalu – mówi abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański od tygodnia przebywa w jednym z poznańskich szpitali w związku z ostrym zapaleniem płuc.

Boudewijn Berends / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zapewnia, że liczne pozdrowienia i życzenia powrotu do zdrowia przekazuje mu codziennie jego sekretarz, ks. Jan Frąckowiak, a doświadczenie choroby pozwala mu odczuć znaczenie duchowego wsparcia innych osób.

Abp. Gądeckiego odwiedził dziś w szpitalu kard. Konrad Krajewski, jałmużnik papieski, przebywający z wizytą w Poznaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem