Reklama

Kalendarz katolika patrioty 2019

Jak możesz uciec od tych, których kochasz?

2018-09-12 10:40

Z o. Szymonem Chapińskim i o. Józefem Cydejko rozmawiał Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP
Niedziela Ogólnopolska 37/2018, str. 20-23

Archiwum rodziny o. Michała Tomaszka
O. Michał Tomaszek OFMConv z młodzieżą w Peru

Michał Tomaszek miał 31 lat, a Zbigniew Strzałkowski – 33 lata. Byli misjonarzami. Mówili o Bogu, sensie życia i o tym, że trzeba czynić dobro. Zostali brutalnie zamordowani w Pariacoto w Peru w 1991 r. Zastrzelili ich terroryści z ugrupowania „Świetlisty Szlak”.
W 2015 r. ci polscy zakonnicy, franciszkanie konwentualni, zostali beatyfikowani. W sierpniu br. minęła kolejna, 27. rocznica ich śmierci. Dzisiaj powracamy do tych dramatycznych wydarzeń. O tym, co się działo po śmierci polskich kapłanów, w rozmowie z dziennikarzem TVP Krzysztofem Tadejem opowiadają o. Szymon Chapiński i o. Józef Cydejko. Obaj pracowali na misjach w Ameryce Południowej. Obecnie mieszkają w klasztorze franciszkańskim w Legnicy.

Krzysztof Tadej: – W jakich okolicznościach dowiedzieli się ojcowie o śmierci o. Michała i o. Zbigniewa?

O. SZYMON CHAPIŃSKI OFMConv: – Byłem proboszczem parafii w Limie. 10 sierpnia 1991 r. o godz. 3.40 zadzwoniła s. Berta, która na co dzień mieszkała w Pariacoto. Dziwny to był telefon. Zaczęła od słów: „Ojcze, jak się masz?”. Spytałem: „Chyba nie dzwonisz o 3.40 nad ranem po to, żeby spytać, jak się czuję?”. „Nie, ojcze, terroryści byli w wiosce” – odpowiedziała. Zdenerwowałem się: „No przecież nieraz pojawiali się w Pariacoto. To chyba nic nadzwyczajnego!”. Po chwili dodała: „Zabrali ojców”. Dalej musiałem wyciągać informacje. „Co z nimi?!” – pytam. „Nie żyją...”. Spytałem jeszcze: „Czy to pewne?”. Potwierdziła i dodała, że dzwoni z Casmy, czyli miasta odległego o 55 km od Pariacoto, i że zawiadomiła biskupa diecezji – Luisa Bambaréna. Zakończyliśmy rozmowę. Po tej wstrząsającej wiadomości obudziłem br. Grzegorza Brożynę, z którym razem mieszkaliśmy w parafii. Następnie zacząłem dzwonić do Kurii Generalnej naszego zakonu i prowincjała w Polsce, potem miałem jechać na pogrzeb. Ustaliliśmy z br. Grzegorzem, że zostanie w parafii. Wiedzieliśmy, że będzie dużo telefonów, pytań i że to na niego spadnie obowiązek przekazywania informacji. Byliśmy w Peru jedynymi Polakami z naszego zakonu.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 37/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
męczennicy

Męczennicy z Gostynina

2018-08-27 19:24

AKW

Czterej księża z Gostynina (diec. płocka) ponieśli męczeńską śmierci w czasie II wojny światowej. Są to: proboszcz ks. Apolinary Kaczyński i wikariusze – ks. Antoni Dubas, ks. Stanisław Krystosik i ks. Kazimierz Stankiewicz.

facebook.com/meczennicyzgostynina

W 1939 r. hitlerowcy zamknęli w więzieniu schorowanego proboszcza. Wikariusze sami zgłosili się do więzienia, aby poświęcić swoją wolność w zamian za zwolnienie ks. Kaczyńskiego. 1 grudnia 1939 r. w lesie w Woli Łąckiej, po przesłuchaniach i torturach, zostali rozstrzelani. Proboszcz ks. Apolinary Kaczyński ponownie został aresztowany w przeddzień święta Bożego Ciała w 1941 r. Kilka dni później wywieziony do obozu w Inowrocławiu, gdzie po wielu dniach tortur zmarł 26 grudnia tego samego roku.

Księżom i ich męczeństwu poświęcona jest książka ks. prof. Henryka Seweryniaka i Łukasza Zielińskiego pt. „Nikt nie ma większej miłości… Męczeństwo kapłanów gostynińskich w latach II wojny światowej”.

Ks. Seweryniak, zbierając materiały do książki, dotarł do dokumentów znajdujących się w Archiwum Diecezjalnym w Płocku, m.in. pozostawionych przez ks. dr. Wincentego Helenowskiego, pierwszego powojennego proboszcza w Gostyninie. Korzystał też z opracowań płockich historyków: ks. prof. Michała Grzybowskiego i ks. Tadeusza Żebrowskiego.

Natomiast drugi z autorów Łukasz Zieliński docierał do dzieci osób, które były naocznymi świadkami tamtych wydarzeń. Jak wspominał: pamięć nie osłabła, a wiedza o tamtym dniu była traktowana jak testament, który należy zachować i przekazać. Oto życiorysy gostynińskich męczenników.

Ks. Antoni Dubas (1909-1939) – wikariusz w Gostyninie, rozstrzelany w Wólce Łąckiej koło Gostynina. Urodził się 30 V 1909 r. w Łodzi w rodzinie Dominika i Walerii z Goworkiewiczów. Ojciec jego był pracownikiem w miejscowej fabryce zakładów bawełnianych. Szkołę powszechną i 4 klasy gimnazjum ukończył w Łodzi, potem zgłosił się do Liceum Diecezjalnego w Płocku, gdzie w 1929 r. otrzymał świadectwo dojrzałości. Zaraz też wstąpił do miejscowego Wyższego Seminarium Duchownego. Należał do zdolniejszych alumnów. W czasie studiów zaprzyjaźnił się ze Stanisławem Krystosikiem, z którym potem pracował na placówce w Gostyninie. Święcenia kapłańskie przyjął 15 VI 1935 r. Prymicję odprawił w Łodzi w kościele św. Anny, gdzie przez 16 lat był ministrantem. Swoją pracę kapłańską rozpoczął jako wikariusz w Sierpcu, pracując tam przez 2 lata. Z Sierpca przeszedł do Gostynina na stanowisko wikariusza. Następnego roku, gdy przybył jeszcze ks. Stankiewicz, wszyscy z jednego kursu, stworzyli zgrany zespół kapłański. Ks. Dubas poza pracą ściśle parafialną prowadził Stowarzyszenie Młodzieży i Mężów oraz był kapelanem w szpitalu. Pomimo psychozy, jaka się wytworzyła na początku wojny, nie opuścił parafii. Został aresztowany wraz ze swoimi dwoma kolegami kapłanami w nocy z 12 na 13 XI 1939 r. i osadzony w miejscowej cerkwi. Rankiem 1 XII wywieziony został wraz z całą grupą uwięzionych i rozstrzelany w lesie w Wólce Łąckiej koło Gostynina. Po wyzwoleniu przy ekshumacji 27 IV 1945 r. zwłoki ks. Dubasa rozpoznała jego siostra. Spoczął na cmentarzu w Gostyninie obok swoich kolegów w alei pomordowanych.

Ks. Stanisław Krystosik (1910-1939) – wikariusz w Gostyninie, rozstrzelany w Wólce Łąckiej koło Gostynina. Urodził się 14 lipca 1910 r. w Mokrym Lesie w parafii Wąsewo jako syn Jana i Apolonii. Uczęszczał do szkoły powszechnej w Wąsewie, a następnie do Liceum Diecezjalnego. Po maturze w 1924 r. wstąpił do płockiego Wyższego Seminarium Duchownego. Był aktywnym seminarzystą, krzewił ideę abstynencji. Brał udział w IX Kursie Alkohologicznym w Warszawie w 1934r. Święcenia kapłańskie przyjął 15 czerwca 1935 r. Swoją pracę kapłańską rozpoczął jako wikariusz w Wyszkowie, a po 2 latach został przeniesiony do Gostynina. W tym czasie napisał pracę magisterską. Tytuł magistra zdobył w 1938 r. na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Był działaczem ZHP. Jako pierwszy w Polsce duchowny zdobył tytuł lotnika odbywając loty nad Gostyninem. Został aresztowany wraz ze swoimi dwoma kolegami kapłanami w nocy z 12 na 13 listopada 1939 r. i osadzony w miejscowej cerkwi. Rankiem 1 grudnia wywieziony został wraz z całą grupą uwięzionych i rozstrzelany w lesie w Wólce Łąckiej koło Gostynina. Zdruzgotana czaszka z dwoma otworami w kości potylicznej i połamanymi brzegami to dowód na bestialski sposób obchodzenia się z duchownym.

Ks. Kazimierz Stankiewicz (1908-1939) – wikariusz w Gostyninie, rozstrzelany w Wólce Łąckiej koło Gostynina. Urodził się 6 października 1909 r. w Sokołowie Podlaskim w rodzinie Stanisława i Heleny z Markowskich. Uczęszczał do szkoły powszechnej w Sokołowie Podlaskim, a następnie do Gimnazjum im. Króla Augusta w Wilnie. Z powodu ciężkich warunków materialnych powrócił do Sokołowa, gdzie chodził go gimnazjum prowadzonego przez Zgromadzenie Księży Salezjanów. Po maturze wstąpił do płockiego Wyższego Seminarium Duchownego. Był aktywnym wiceprezesem kleryckiego Koła Misyjnego, przyczynił się do ożywienia ruchu misyjnego w seminarium. Święcenia kapłańskie przyjął 15 czerwca 1935 r. Swoją pracę kapłańską rozpoczął jako wikariusz w Pomiechowie, pracując tam przez 2 lata. Z Pomiechowa przeszedł do Krzynowłogi Wielkiej , a 2 sierpnia 1938 r. na stanowisko wikariusza w Gostyninie. Był cenionym duchownym, szczególnie lubianym przez najmłodszych parafian. Został aresztowany wraz ze swoimi dwoma kolegami kapłanami w nocy z 12 na 13 listopada 1939 r. i osadzony w miejscowej cerkwi. Rankiem 1 grudnia wywieziony został wraz z całą grupą uwięzionych i rozstrzelany w lesie w Wólce Łąckiej koło Gostynina. Kiedy odkopano zwłoki ks. Kazimierza Stankiewicza stwierdzono, że ręce jego były związane, głowa oddzielona od tułowia, czaszka strzaskana, co świadczyło o bestialskim dobijaniu duchownego.

Ks. Apolinary Kaczyński – Kanonik kolegiaty pułtuskiej, proboszcz i dziekan w Gostynin, zamordowany w Inowrocławiu. Urodził się 30 VI 1868 r. w Kaczynie Herbasach, par. Dąbrowa, diecezji łomżyńskiej. Po ukończeniu szkoły powszechnej we wsi rodzinnej, przeszedł w 1881 r. do gimnazjum w Łomży, a następnie do Warszawy. W 1889 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie, które ukończył przyjmując w 1894 r. święcenia kapłańskie. Pracę duszpasterską rozpoczął na wikariacie w Kutnie, potem pracował w Łowiczu, a następnie w Łodzi, skąd po kilku latach otrzymał nominację na probostwo w Suserzu. Przeszedł stamtąd na probostwo w Trębkach, a potem w Gąbinie. Wtedy właśnie dekanat gostyniński został przydzielony do diecezji płockiej, a ks. Kaczyński został dziekanem w Gostyninie. Jego zasługą było wykończenie wewnątrz wybudowanego przez swojego poprzednika, ks. Edwarda Szczodrowskiego, kościoła i powstanie wokół murowanego parkanu. Dzięki temu ul. Płocka zmieniła swój wygląd. Za jego czasów w 1927 r. kościół został konsekrowany. W 1931 r. z racji swego złotego jubileuszu kapłaństwa odznaczony został przez biskupa godnością honorowego kanonika kolegiaty pułtuskiej. Wojna zastała go w Gostyninie. Zaraz po wejściu wojsk niemieckich do miasta zmuszano dziekana do mycia samochodów ciężarowych na rynku. Na skutek interwencji został zwolniony z tego obowiązku. Wkrótce jednak 8 XI 1939 r. został ponownie aresztowany wraz z wieloma innymi mieszkańcami miasta. Nazajutrz z własnej inicjatywy trzej wikariusze – księża Antoni Dubas, Stanisław Krystosik i Kazimierz Stankiewicz, zgłosili się z propozycją wymiany ich za księdza proboszcza. Niemcy zgodzili się i trzej wikariusze zostali uwięzieni i bestialsko zamordowali 1 XII 1939 r. w Woli Łąckiej. Wciąż zagrożony aresztowaniem przeniósł się w inne miejsce dekanatu. Na skutek fałszywego donosu, że ks. Kaczyński ma broń i radio, został ponownie aresztowany 11 VI 1941 r. i wraz z innym 105 osobami osadzony w magistrackim areszcie. 16 czerwca wszyscy zostali przewiezieni do obozu w Inowrocławiu. Ksiądz był tam katowany i bity. Kiedyś schodząc po schodach w więzieniu dostał kolbą karabinu od strażnika, stoczył się po schodach, co spowodowało połamanie żeber i ogólne potłuczenie. Oprócz tego zbito go tak, że niebawem, tj. 26 XII 1941 r. zmarł. Zgodnie z życzeniem wyrażony, przed śmiercią, aby był pochowany w Gostyninie, po wojnie ciało męczennika sprowadzono i 14 XI 1945 r. pogrzebano go na miejscowym cmentarzu. Zrobił to jako następca w Gostyninie, ks. Wincenty Helenowski.

Życiorysy księży na stronie https://www.facebook.com/meczennicyzgostynina/

W miejscu gdzie 1 grudnia 1939 r. niemieccy okupanci rozstrzelali trzech kapłanów – ks. Antoniego Dubasa, ks. Stanisława Krystosika i ks. Kazimierza Stankiewicza oraz 26 innych osób z Gostynina i okolic znajduje się Pomnikiem Pomordowanych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Patriarcha Bartłomiej potwierdził, że chce udzielić autokefalii Kościołowi prawosławnemu na Ukrainie

2018-09-24 19:39

kg (KAI/RISU) / Stambuł

Patriarcha konstantynopolski Bartłomiej na zakończenie liturgii w cerkwi św. Focjusza w Stambule oznajmił, że rozesłał wszystkim zawiadomienie, iż Ukraina niebawem otrzyma autokefalię, gdyż ma do tego prawo. Poinformował o tym 23 września portal fanarion.blogspot.com .

pl.wikipedia.org

Według tegoż źródła, honorowy zwierzchnik światowego prawosławia wspomniał o tym przy okazji obecności na liturgii teologa czeskiego. Przypomniał, że Kościół prawosławny Ziem Czeskich i Słowacji jest najmłodszym Kościołem lokalnym, jaki otrzymał autokefalię od Konstantynopola (w 1998) i "teraz przyszła kolej na Ukrainę". "Mam nadzieję, że otrzyma ona status autokefalii w najbliższym czasie, mimo istniejących przeszkód i stanie się to, ponieważ ma do tego prawo" - stwierdził z mocą Bartłomiej.

Wyjaśnił przy tym, że z jednej strony jest to jej (Ukrainy) wyłączne prawo do otrzymania takiego statusu, z drugiej zaś prawo do nadania go "należy wyłącznie do naszego Patriarchatu Ekumenicznego, jak to było ze wszystkimi nowymi Kościołami prawosławnymi, począwszy od Rosji w XVI wieku, a kończąc na Kościele Czech i Słowacji, o czym wspomniałem wcześniej".

Mówca zapewnił, że nie lęka się gróźb. Podkreślił, że w jednym z niedawnych swych przemówień zaznaczył, iż Patriarchat Konstantynopolski ani nie grozi, ani sam nie znajduje się pod zagrożeniem, jednakże wykonując święte kanony, konsekwentnie nadal udziela ze swej strony autokefalii oraz trzyma się poważnych przywilejów, jakie przyznały mu sobory powszechne. "Tych uprawnień i kanonów soborowych, przyznanych nam jako Prymasowskiemu Kościołowi Konstantynopolskiemu, nie zdradzimy. Przestrzegamy i trzymamy się tych kanonów i będziemy wcielać je w życie w przypadku zarówno Ukrainy, jak i w każdym innym, jeśli zajdzie taka konieczność" - zapewnił na zakończenie patriarcha Bartłomiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Blisko 4 mln pielgrzymów odwiedziło sanktuarium

2018-09-25 20:30

mz (KAI/VDF/SF) / Fatima

Prawie 4 mln pielgrzymów z całego świata odwiedziło sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie między styczniem a lipcem br. Jak poinformowała rzecznik prasowa sanktuarium Carmo Rodeia, do tej portugalskiej miejscowości wciąż napływa duża ilość wiernych, choć ich grono jest mniejsze w porównaniu z minionym roku.

Kushnirov Avraham/pl.fotolia.com

Władze sanktuarium wskazują, że w stosunku do ostatnich lat w Roku Jubileuszowym, obchodzonym w 2017 r., nastąpił znaczący wzrost liczby pielgrzymów w Fatimie. Dodatkowym impulsem dla pielgrzymów była wizyta papieża Franciszka w sanktuarium, do której doszło 12 i 13 maja. Papieżowi podczas tego wydarzenia towarzyszyło ponad 1,5 mln wiernych.

Ze statystyk sanktuarium wynika, że od 1 stycznia do 31 lipca tego roku Fatimę odwiedziło łącznie 3,7 mln pielgrzymów. W takim samym okresie ub.r. było tam 5,4 mln wiernych. - Po obchodzonym w 2017 r. Roku Jubileuszowym liczba pielgrzymów docierających do Fatimy ustabilizowała się na poziomie zbliżonym do wcześniejszych lat – poinformowała Carmo Rodeia.

Przedstawicielka sanktuarium wyjaśniła, że w dalszym ciągu wśród narodowości najliczniej odwiedzających Fatimę dominują Portugalczycy, zaś wśród obcokrajowców: Hiszpanie, Włosi oraz Polacy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem