Reklama

O krynickiej rekolekcji

2018-09-12 10:40

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 37/2018, str. 26

Archiwum Witolda Gadowskiego
W Iranie zrozumiałem, że diabłem Bliskiego Wschodu jest Arabia Saudyjska – mówi Witold Gadowski

Tajemnice żywią Złego, a ich wyjaśnianie jest wydzieraniem mu jego najcenniejszych domen.

Byłem na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Trochę jest to targowisko próżności, trochę miejsce, gdzie można spokojnie porozmawiać, czegoś się dowiedzieć, ubić interesy. Przyszło mi jednak wziąć udział w dyskusji o kondycji dziennikarstwa śledczego w świecie. Zestaw uczestników był intrygujący: Hindus, Bośniak, wyniosły Anglik, Ukrainka, młody pistolet z TVN i ja. Anglik usiłował pozować na stojącego dużo wyżej od całej reszty mentora, ale cała reszta, i owszem, sympatyczna. Rzec by więc można – nic zaskakującego, nic nowego. Rutyna. Działo się to jednak w dniu, w którym do Polski dotarła wiadomość o tym, że Amerykanie wydadzą nam Dariusza Tytusa Przywieczerskiego.

Miałem przygotowane okrągłe wystąpienie, ale postanowiłem je całkowicie zmienić. Przywieczerski bowiem to klucz do największych zagadek Trzeciej Rzeczypospolitej. Opowiedziałem więc o tym, jak bardzo lubię takie momenty, gdy coś niespodziewanie drgnie, gdy nagle – w zupełnie niespodziewanym miejscu – odsłania się zasłona.

Od wielu miesięcy w swoich „Komentarzach Tygodnia” mówiłem o dwóch panach, którzy powinni opowiadać na nowo dzieje III RP: o Dariuszu T. Przywieczerskim i o Rudolfie Skowrońskim. Na obu z utęsknieniem czekam. No i wreszcie coś drgnęło... – temu właśnie poświęciłem swoje wystąpienie. Opowiadałem o podnieceniu, które ogarnia człowieka, gdy rusza tropem rozwiązania dużej zagadki, o problemach, które na niego za to spadają, i o niesłychanej satysfakcji, gdy uda się dotrzeć do prawdy. To, oczywiście, bardzo subiektywne odczuwanie dziennikarstwa, potem przychodzą rozczarowania, choćby i tym, że to, czym tak się pieczołowicie zajmowałem przez kilka miesięcy, właściwie niewielu obchodzi, wielu natomiast potrafi to wyśmiać i przekręcić. To już zupełnie inne sprawy. Dziennikarze z Bośni, Indii i Ukrainy opowiadali o innym świecie, w którym za odrobinę prawdy traci się życie.

Reklama

Nas to – dzięki Bogu – nie dotyczy, u nas nie zabija się niewygodnych dziennikarzy. Co najwyżej się ich ośmiesza, odbiera się im wiarygodność. To naprawdę niewielkie konsekwencje za wciskanie się do pokoju z tajemnicami.

Zwierzę się Wam z jeszcze jednej – chyba nieco wstydliwej – sprawy. Otóż siedząc na tej ze wszech miar poważnej konferencji, ułożyłem sobie w głowie wiersz trochę opowiadający o upartych poszukiwaczach prawdy.

Niech będą pochwalone dzieci Syzyfa

Pieniądze mówią językiem kompromisu.
Dojrzewają w ciszy.
Żywią się ciszą i tajemnicą.
Tajemnica nie lubi nagłych ruchów.
Żyjemy więc cicho, pod kopułą nieznanego losu,
Staramy się nie wykonywać gwałtownych ruchów,
Aby nie prowokować Nieznanego.
Jesteśmy wdzięczni za to,
że niewiele wiemy
O prawdziwych ruchach
nieboskłonu.
Żyjemy cicho pod kopułą losu,
Nieświadomi tego,
Że tylko daremny wysiłek synów Syzyfa
Sprawia,
Iż nie lecą nam na głowę
Lawiny kamieni.

Felieton, w którym łączą się ze sobą: opowiadanie o poważnej konferencji, refleksje na temat kondycji dziennikarskiego rzemiosła i nagła chwila z wierszem, jest iście ryzykowną miksturą, która może doprowadzić do niesmaku albo poczucia chaosu. Czasem jednak trudno oprzeć się pokusie klejenia opisu rzeczywistości z takich właśnie – nieprzystających do siebie – patchworków.

Śmieszy mnie celebrowanie powagi i majestatu, które zwykle wiążą się z pojęciem „dziennikarz śledczy”. To takie dodawanie sobie ważności i animuszu na siłę. Prawdziwym śledczym może być oficer policji, człowiek ze służb specjalnych lub dobrze wykwalifikowany i inteligentny prokurator. Oni mają do dyspozycji machinę techniki i państwowe wpływy, a dziennikarzyna? Cóż on w rzeczywistości może? Po co dodawać mu ważności ponad miarę? Nie lubię terminu „dziennikarz śledczy”, bo brzmi on megalomańsko i naprawdę na wyrost. Wolę mówić o tej pracy jako o „dziennikarstwie wnikliwym”, przyzwoitym, służącym prawdzie.

Po tej mojej konferencyjnej „wenie” w Krynicy zacznę chyba myśleć o tych, którzy poważnie – nie dla zgrywy i splendoru, nie na zamówienie służb specjalnych oraz wszelkiej maści lobbystów i prowokatorów – uprawiają profesję wyjaśniania ważnych spraw i opowiadania o nich swoim widzom, słuchaczom i czytelnikom jako o... dzieciach Syzyfa. Od tej naszej roboty nic spektakularnie się nie zmienia, przeciwnie – po każdym takim fajerwerku rzeczywistość wygładza bąble i nadal jest spokojną taflą codzienności.

Nie jesteśmy w stanie zmienić świata, bo on zawsze będzie wracał w swoje schematy, zawsze będzie na nim sporo gagatków, którzy trudnią się oszukiwaniem, zastraszaniem, wymuszaniem.

To, że często osiągają najwyższe szczeble polityki, w żadnym wypadku nie może nikogo i nigdzie dziwić. Rzeczywistość codziennie mówi nam, że pchanie tego potężnego kamienia pod górę nie ma najmniejszego sensu. A jednak wielu wstaje i właśnie to czyni.

Jakże zatem nie mówić o nich: synowie Syzyfa?

Ale czyż jest w naszej egzystencji coś bardziej szlachetnego niż takie właśnie zajęcie? Wszak nasz Pan powiedział, że to, co miało być ukryte, będzie pokazane w świetle, a to, czego nie miały ujrzeć oczy, zostanie wyjaśnione. Tajemnice żywią Złego, a ich wyjaśnianie jest wydzieraniem mu jego najcenniejszych domen.

Przesadzam, dmę w zbyt patetyczne tony? Pewnie tak, ale w każdym ludzkim zajęciu jest prawdziwa poezja, pod warunkiem, że wkładamy w nie całego siebie, całą swoją duszę, całą moc własnego istnienia. „Namacalne efekty” z czasem okazują się ułudą, a przebyta droga prawdziwie uczy mądrości. Kroczenie nią jest sensem samym w sobie.

***

Tak to sam sobie uczyniłem małe rekolekcje na temat własnego zawodu. A wszystko zawarło się w kilkudziesięciu minutach, w czasie, który poświęcony był na tę nudną – tak się zapowiadała – konferencję w Krynicy.

Tagi:
felieton

Reklama

Próby orkiestry

2019-02-13 07:44

Wanda Mokrzycka
Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 51

Robert Kneschke/Fotolia.com

Niewielki krok. W metrum trzy czwarte drepcą nóżki obok. Odkąd niemal każdemu mojemu wyjściu towarzyszą dzieci, znoszę to tempo ślimacze i ćwiczę charakter – mięczakiem bynajmniej nie jestem! Taką mamy rytmikę rodzinnego życia. Zwykle muszę zwolnić, aby dostosować się do możliwości dzieci. Ale bywa, że nie nadążam, bo trudno zrozumieć, dajmy na to, cztery mówiące jednocześnie, spragnione uwagi i posłuchu osoby. Gdyby zobrazować nasze życie tańcem, to czasem porywają nas oberek albo krakowiak; raz mijany, raz ścigany, a z młodszymi dziećmi raczej dreptany. Barwy emocji wystarczą – zastąpią kwieciste spódnice.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Liderze już czas! EDK 2019 czeka na Ciebie!

2019-01-16 09:38

Ks. Jarosław Raczak

Przygotuj innym drogę do spotkania z Bogiem! Poszukiwani liderzy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej 2019

Archiwum organizatorów

Noc, cisza, samotność i co najmniej 40 kilometrów wędrówki. Ekstremalna Droga Krzyżowa to forma duchowości dla tych, którzy nie boją się wyzwań. Rozpoczęła się rekrutacja liderów, którzy zainicjują EDK w swojej okolicy, aby dać innym możliwość przeżycia tego wielkopostnego nabożeństwa w niecodziennej formie.

W piątek 12 kwietnia już po raz jedenasty odbędzie się Ekstremalna Droga Krzyżowa. Tylko w 2018 r. wydarzenie przyciągnęło 80 tys. uczestników, w 353 miejscowościach, którzy pokonali 720 tras. Ekstremalna Droga Krzyżowa jest już obecna na całym świecie.

Aby w tegorocznym wydarzeniu wzięło udział jak najwięcej osób, potrzebni są liderzy, którzy zainicjują EDK w swojej okolicy.

Czym jest Ekstremalna Droga Krzyżowa

Piesza, nocna wędrówka w ciszy i samotności, co najmniej 40 kilometrów. Ekstremalna, bo trzeba pokonać tę trasę w nocy, samotnie i w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Musi boleć, by opuścić swoją strefę komfortu i powiedzieć Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, jestem, bo chcę się z Tobą spotkać. Ekstremalna Droga Krzyżowa to wyzwanie dla tych, którzy nie boją się wycieńczenia.

EDK to czas zmagania

– Na początku jest normalnie, po prostu idę, co jakiś czas stacja, krótka modlitwa – tekst rozważań czytany w świetle czołówki – opowiada o swoich doświadczeniach Bartek, jeden z uczestników EDK. – Zmaganie może zacząć się na 18, 30, albo jeszcze innym kilometrze. I raczej zostanie do końca – dodaje.

Z błogosławieństwem Papieża

W zeszłym roku Papież Franciszek, łącząc się duchowo z Organizatorami i wszystkimi Uczestnikami Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, zachęcał do ufnego powierzenia Chrystusowi siebie, swoich rodzin, przyjaciół i nieprzyjaciół, by w każdym z nich zamieszkał pokój i moc Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Na wędrówkę śladami Chrystusa, jednocząc się w modlitwie, Ojciec Święty udzielił wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.

Liderzy poszukiwani

Trwają poszukiwania Liderów Rejonów – osób, które stworzą EDK w swoich miejscowościach, dając tym samym możliwość wzięcia udziału w tej wyjątkowej Drodze innym osobom ze swojego otoczenia. Im więcej Liderów, tym więcej ludzi będzie miało możliwość odkryć tę formę duchowości.

Lider rejonu EDK odpowiada m.in. za wyznaczenie trasy w swojej okolicy i przygotowanie jej opisu, promocję wydarzenia w lokalnym środowisku.

Już czas!

Liderze! Za kilka miesięcy trasami EDK przejdzie tysiące osób. To od nas zależy, czy stworzymy im warunki do spotkania z Bogiem i rozpoczęcia piękniejszego życia. Nadszedł czas, by przygotować trasy i rejony do EDK 2019.

Dołącz do nas! Wejdź na: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy rektor krakowskiego seminarium

2019-02-20 14:20

archidiecezja krakowska

Decyzją Metropolity Krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, po biskupie Januszu Mastalskim, obowiązki rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie od 1 marca br. obejmie ks. Andrzej Tarasiuk, dotychczasowy ojciec duchowny Seminarium.

cwr-skawina.pl
Ks. Andrzej Tarasiuk był gościem warsztatów psychoedukacyjnych dla kobiet, organizowanych przez Urząd Miasta i Gminy w Skawinie oraz Centrum Wspierania Rodziny w Skawinie
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem