Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Jubileusz Biskupiaka

2018-09-12 10:43

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 37/2018, str. VI

Archiwum szkoły
Gmach Biskupiaka

Wzgórze na Czwartku należy do najwyższych w Lublinie, tam też miało swoje początki miasto. Archeologowie datują osadnictwo na tym terenie na koniec pierwszego tysiąclecia. Aż do 1934 r. na wzgórzu królował najstarszy lubelski kościół pw. św. Mikołaja. Wtedy na gruntach parafii wyrósł okazały budynek Wyższego Gimnazjum Biskupiego Męskiego, od początku zwanego Biskupiakiem

Do swojej właściwej funkcji Biskupiak wrócił 25 lat temu, kiedy archidiecezja odzyskała budynek, a ówczesny metropolita lubelski abp Bolesław Pylak wydał dekret o powołaniu XXI Liceum Ogólnokształcącego im. św. Stanisława Kostki. Za dewizę przyjął słowa świętego: „Ad maiora natus sum” (Do wyższych rzeczy jestem stworzony). Wcześniej szkoła podzieliła los większości katolickich placówek edukacyjnych, likwidowanych przez komunistyczne władze w Polsce na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Ocalało tylko kilka znakomitych szkół; w Lublinie, gdzie po wojnie zainstalowała się Polska Ludowa, pogrom dotknął wszystkie szkoły katolickie, włącznie z Biskupiakiem. Pomimo pierwotnych zamiarów zaniechano zamknięcia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Katolicka edukacja po represjach niemieckiego okupanta rychło doznała kolejnych dotkliwych szykan ze strony komunistów.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 37/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
kapłan jubileusz kapłan

Złoty Ksiądz Włodzimierz

2018-09-04 13:45

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 36/2018, str. IV

Kapłan, poeta, przyjaciel dzieci, młodzieży i ludzi starszych. Zaangażowany w duszpasterstwo osób głuchoniemych – ks. kan. Włodzimierz Kwietniewski świętował jubileusz 50-lecia kapłańskiej posługi

Maerk Ryś
Moment odznaczenia Złotym Krzyżem Zasługi, przyznanym przez Prezydenta RP

Tegoroczna uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej była wyjątkowa dla wspólnoty parafialnej w Trzeszczanach. Tego dnia ks. Włodzimierz Kwietniewski świętował złoty jubileusz kapłaństwa. Wraz z nim modlił się bp Marian Rojek, koledzy z roku święceń, zaprzyjaźnieni kapłani, przedstawiciele rodziny i parafii, w których posługiwał Jubilat.

Zebranych w trzeszczańskiej świątyni przywitała śpiewem schola, która śpiewała pieśni o powołaniu. Następnie głos zabrał ks. Marek Barszczowski, proboszcz miejscowej parafii. Powitał zebranych i poprosił, by delegacje złożyły życzenia Księdzu Jubilatowi. Słowa serdecznych życzeń popłynęły od przedstawicieli władz samorządowych, dyrekcji miejscowych szkół, liturgicznej służby ołtarza, wspólnot parafialnych, w których kapłańską posługę pełnił ks. Włodzimierz. Podsumowania tej części uroczystości dokonał ks. Marek Barszczowski, który zwrócił się do Jubilata ze słowami: – Papież Benedykt XVI wypowiedział w archikatedrze warszawskiej takie słowa „Starsi kapłani powinni zatroszczyć się o młodszych, powinni uczyć ich braterstwa, wspólnoty kapłańskiej, być ojcami duchownymi w stosunku do nich. Kapłan młody, stawiając swoje pierwsze kroki, potrzebuje u swojego boku poważnego mistrza. Bądźcie mistrzami dla młodych księży, którzy potrzebują waszej mądrości i doświadczenia”. Polecamy zatem dostojnego Księdza Jubilata opiece Matki Najświętszej i dziękujemy za wszelkie dobro, jakie się dokonało przez posługiwanie Księdza Jubilata. I życzymy, aby trwał w pewności, że zawsze jest potrzebny Panu i Jego Kościołowi, że Jego kapłaństwo dalej przynosi błogosławione owoce dla wielu, że jego powołanie pozostaje włączone w dzieło ewangelizacji w nowych czasach. Jego dziedzictwo i dorobek inspiruje, a przyszłość wciąż otwiera się w Chrystusie i zdolna jest opromienić życie nadzieją. Niech Chrystus Arcykapłan błogosławi posługiwaniu Księdza Jubilata na długie szczęśliwe lata, a Najświętsza Matka – Królowa kapłanów – otoczy Cię Swoim płaszczem opieki – życzył ks. Barszczowski.

Zakończeniem tej części uroczystości było poświęcenie i wręczenie jubileuszowego krzyża, ofiarowanego ks. Włodzimierzowi przez Księdza Proboszcza. Poświęcenia i wręczenia krzyża dokonał bp Marian Rojek. Apostolskie błogosławieństwo dla Księdza Jubilata przesłał też Ojciec Święty Franciszek.

Eucharystia znaczy dziękczynienie

Głównym punktem jubileuszowej uroczystości była Eucharystia, której przewodniczył i słowo Boże wygłosił bp Rojek. Jednak na początku Eucharystii zebranych powitał sam Jubilat.

– „Kimże ja jestem Panie mój, Boże, że doprowadziłeś mnie aż dotąd?”. Te słowa z Drugiej Księgi Samuela wyrażają moją wdzięczność Panu Bogu za 50 lat posługi kapłańskiej w Jego Kościele i stały się mottem mojego kapłaństwa oraz dzisiejszej uroczystości – powiedział Jubilat i witając przybyłych dodał: – W dzisiejszej Mszy św. jubileuszowej chcę prosić o Boże błogosławieństwo dla Was wszystkich tu obecnych i tych, których spotkałem na drodze mojej posługi kapłańskiej. Będę się też modlić o Niebo dla zmarłych bliskich mojemu sercu: kolegów kursowych: śp. ks. Mieczysława Bochyńskiego, Zygmunta Karpia, Jerzego Ryssa, Henryka Zmysłowskiego. Myślę też tutaj szczególnie o moich rodzicach, rodzicach chrzestnych, bracie i wszystkich zmarłych z rodziny i znajomych oraz o moich zmarłych parafianach – powiedział ks. Kwietniewski. Słowo wprowadzenia zakończył słowami napisanego przez siebie wiersza:

Już lat pięćdziesiąt minęło z okładem

gdy przed katedry lubelskiej ołtarzem

otrzymałem dar wielki Kapłaństwa Bożego

Bym w całym życiu swoim

pracował dla Niego

A dla ludzi był Mistrza obrazem.

Radość i wdzięczność

Bp Marian Rojek w homilii wskazał na okoliczności jakie towarzyszą przeżywanemu jubileuszowi.

– Kapłański jubileusz to wydarzenie radości i wdzięczności. Ale miejmy odwagę też powiedzieć o tym, jak dzisiaj wygląda perspektywa powołań kapłańskich i zakonnych. A w sposób bardzo bolesny powołań żeńskich. No, choćby z waszej parafii, z żyjących tu rodzin. Już dawno zniknęły z naszej diecezji małe placówki, gdzie były siostry zakonne. Wszystko się kurczy, zaczyna brakować kapłanów i za niedługi czas sami się o tym przekonamy. A gdy w naszym życiu brakuje kapłana i jego posługi, to też stygnie mocno nasza wiara. Zapytajcie już teraz: a co wówczas będzie z wami? – pytał bp Rojek.

Wyjątkowym punktem uroczystości, dla wielu będącym prawdziwą niespodzianką, było wręczenie wyróżnień, jakimi został obdarowany ks. Włodzimierz. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda przyznał Jubilatowi Złoty Krzyż Zasługi. Odznaczenia w imieniu Prezydenta RP dokonał wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, który także wręczył Jubilatowi dyplom uznania za „wierną i wytrwałą służbę Bogu, Kościołowi i powierzonym bliźnim, przynoszącą plon stokrotny posługę kapłańską i duszpasterską oraz świadectwo wiary, troski o człowieka i solidarności społecznej, a także za odważne i odpowiedzialne głoszenie Dobrej Nowiny i ukazywanie konieczności kierowania się wiara i nauką Kościoła w codziennym życiu i we wszystkich podejmowanych działaniach oraz za tworzenie klimatu braterstwa i troski o Ojczyznę”.

Wojewoda Lubelski podkreślił, jak wielkie znaczenie ma w naszym życiu obecność kapłana. – Często zastanawiamy się, co jest „polską marką”, bo różne kraje mają swoje marki. Niemcy mają np. mercedesa, Amerykanie harleya, inne kraje swoje osiągnięcia. Kiedy zastanawiamy się nad polską marką, to niekiedy nie potrafimy jej wymienić, a przecież nie ma na świecie takich kapłanów, jak polscy kapłani. To mówią wszyscy, gdziekolwiek się jest. Polski kapłan to jest marka – wskazał Wojewoda.

Wdzięczność Jubilata

Na zakończenie Eucharystii ponownie głos zabrał ks. Kwietniewski, który wyraził wdzięczność za dar jubileuszowej uroczystości. – Mam wielkie pragnienie, aby w tym miejscu wyrazić swoją wdzięczność. Najpierw wobec Pana Boga. Za dar życia, za moich kochanych rodziców, rodzeństwo i wszystkich krewnych, wśród których pozwolił mi wzrastać. Dziękuję za moich nauczycieli, wychowawców, profesorów KUL i wychowawców seminaryjnych, którzy przekazali mi wiedzę o otaczającym świecie i ludziach. Za kapłanów i katechetów, którzy nie tylko uczyli mnie o Bogu, ale dawali świadectwo życia – podkreślił.

U źródeł życia i powołania

Ks. Włodzimierz urodził się 18 maja 1944 r. w Górach Opolskich, a wychował się i ukończył szkołę podstawową w Opolu Lubelskim. Tam też ukończył Liceum Ogólnokształcące i w 1962 r. zdał z wyróżnieniem maturę. Następnie ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Lublinie i został wyświęcony w 1968 r. przez bp. Piotra Kałwę w archikatedrze lubelskiej. W swojej pracy duszpasterskiej posługiwał w następujących parafiach: Huta Krzeszowska (1968-71), Godziszów (1971-77), Susiec (1977-94), Tuczępy (1994-2003), Dubienka (2003-14), a jako emeryt: Huta Różaniecka (2014-16) i Trzeszczany (od 2016 r.). Ksiądz Kanonik w 1999 r. otrzymał z rąk bp. Jana Śrutwy tytuł kanonika honorowego Kapituły Katedralnej Zamojskiej.

Talenty ks. Włodzia

Ksiądz Kanonik jest poliglotą – biegle posługuje się aż ośmioma językami. Swoją wiedzę językową posiadł uczestnicząc w kursach językowych na Uniwersytecie Jagiellońskim i do dnia dzisiejszego dzieli się nabytymi umiejętnościami z młodymi ludźmi – udzielając im korepetycji językowych. Ks. Włodzimierz to także znawca sztuki, sam również pisze wiersze i maluje – część obrazów jego autorstwa znajduje się w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym w Hucie Rożanieckiej.

Od lat jest niezmiennie zakochany w polskich krajobrazach– zwłaszcza w górach – posiada na ich temat ogromną wiedzę; zna zarówno szczegóły geograficzne, jak i historyczne fakty i daty związane z poszczególnymi miejscami, a także podania i legendy. Wszystko to połączone w całość sprawia, że snuje piękne opowieści o tych miejscach.

Jest to kapłan oddany Bogu i ludziom. Przez lata głosił na antenie Katolickiego Radia Zamość katechezy tematyczne – m.in. prawdy katechizmowe, o Matce Bożej. Napisał wiele artykułów do Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. W diecezji lubelskiej, a później w zamojsko-lubaczowskiej, posługiwał jako duszpasterz głuchoniemych. Był też ojcem duchownym w dekanacie Hrubieszów Północ. Należał do Rady Konsultorów Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej.

Obecnie, jako emeryt, przebywa w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Trzeszczanach, gdzie nadal aktywnie posługuje duszpastersko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Ze św. Stanisławem Kostką w Częstochowie

2018-09-19 13:03

Beata Pieczykura

Wspólnota parafialna pw. Stanisława Kostki w Częstochowie w uroczystość odpustową zachwycała się pięknem duchownym patrona.

Beata Pieczykura/Niedziela

Proboszcz ks. prał. Leonard Gołkowski budził w niej pragnienie naśladowania św. Stanisława swoim życiem oraz powitał wszystkich zgromadzonych, m.in. kapłanów z dekanatu i gości, ks. prał. Stanisława Gębkę, który w drugiej połowie lat 80. XX wieku pojął się budowy kościoła, alumnów Niższego Seminarium Duchownego wraz z rektorem ks. dr. Jerzym Bieleckim, siostry zakonne oraz młodzież, która przyjęła sakrament bierzmowania, i wiernych.

Zobacz zdjęcia: Ze św. Stanisławem Kostką w Częstochowie

Uroczystej Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił abp Stanisław Nowak oraz udzielił sakramentu bierzmowania. Abp Nowak zachęcał zebranych, aby na wzór patrona szukali w swoim życiu Jezusa i umiłowali Matkę Bożą oraz ojczyznę, aby żyli Słowem Bożym, modlitwą i wpatrywali się w patrona.

– Żyjcie pięknem św. Stanisława Kostki, patrona Polski i młodzieży – podkreślił Ksiądz Arcybiskup. Dlatego przypomniał postać św. Kostki, a w sposób szczególny jego orędownictwo w sprawach Polski. Jego wstawiennictwu przypisuje się zwycięstwo Polski odniesione pod Chocimiem nad Turkami oraz pod Beresteczkiem nad siłami tatarsko-kozackimi. Nie przypadkowo więc Rok św. Stanisława Kostki głoszono w stulecie odzyskania niepodległości przez Polskę.

Do młodych natomiast abp Nowak apelował: – Uradujcie się Duchem Świętym, który umacnia i przemienia, współpracujcie z łaską Bożą przez modlitwę i sakramenty. Kochajcie Mszę św. i pamiętajcie o sakramencie pokuty. Bóg, który jest miłością, przychodzi do człowieka i kocha go po imieniu.

Tego dnia parafialnie i alumni NSD życzyli abp. Stanisławowi Nowakowi z racji imienin Bożej łaski i asystenci Ducha Świętego, a na zakończenie wszyscy zebrani uczcili swojego przez ucałowanie jego relikwii. Uroczystość poprzedziło triduum ku czci św. Stanisława Kostki prowadzone przez ks. kan. Bogumiła Kowalskiego, proboszcza parafii pw. Jana Berchmansa w Gorzkowie – Trzebniowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chciałam sprawdzić Maryję – świadectwo z Niepokalanowa

2018-09-19 20:21

Agnieszka Bugała
Kaplica w Niepokalanowie

Na nocne czuwania przed Najświętszym sakramentem w Niepokalanowie przed pierwszą sobotą miesiąca przyjeżdżam już od roku. Wcześniej słyszałam często jak o. Mirosław Kopczewski OFMConv zachęcał do takiej formy modlitwy. Myślałam sobie: to nie dla mnie, nie czułam się na siłach. Bałam się, czy starczy mi sił, czy podołam fizycznie tak czuwać w nocy. (Swoją drogą dziwne te lęki, bo przecież na weselu tańczy się całą noc i siły się znajdują).

Przekonały mnie jednak słowa o. Mirosława o tym, że jak ofiarujesz Matce Bożej jajko, Ona w zamian odda ci kurę, a jeśli podarujesz kurę, Ona da tobie wołu, jeśli ofiarujesz wołu Ona odda ci farmę, a jeśli Maryi ofiarujesz farmę…?

Pomyślałam, że sprawdzę na własnej skórze, we własnym życiu, czy to prawda, czy ta zasada działa, czy rzeczywiście Maryja jest tak hojna. I tak to się zaczęło, od sprawdzenia Matki Bożej, a Ona ze swoim Synem, powolutku lecz dostrzegalnie, przemieniała i nadal przemienia moje przekupne serce i życie.

W czasie adoracji Pan Jezus sam wyznacza co będzie tematem spotkania. Ja daję Mu do dyspozycji czas, samą siebie i ..... dzieje się. Bóg hojnie odpowiada na moją dyspozycyjność wg. zasady: DAR za dar.... Często na adoracji dotyka mnie mocno jakiś fragment z Pisma św., czasem jest to jakiś obraz, a czasem jest tylko cisza, tak bardzo kojąca cisza... Na samym początku czuwania były dla mnie jakby jałowe. Piszę „jakby jałowe”, ponieważ nie przynosiły rewolucyjnych zmian w moim życiu, jednak zawsze dawały pokój, ukojenie i nowe siły.

Teraz za każdym spotkaniem już tęsknię. Czasami łapię się na tym, że już po przyjeździe do domu, czy w połowie miesiąca, myślę o kolejnej adoracji, by móc odpocząć przy Jezusie, tak słodko, tak w milczeniu. Coraz mocniej odczuwam w sercu brak tych spotkań i Obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie w tygodniu, gdy daleko jeszcze do wyjazdu. To niesamowite, jak Jezus słucha naszych pragnień i delikatnie na nie odpowiada, zapraszając do spotkania, do głębszej relacji.

Na rozpoczęcie mojego urlopu pewien znajomy życzył mi dużo wakacyjnego wypoczynku na słonecznej plaży. Uśmiechnęłam się i podziękowałam za życzenia. Nie wiem jak to się stało, ale od razu w mojej głowie pojawiła się myśl, złota myśl: przecież to jest super pomysł, że też sama na to nie wpadłam! Mogę przez całe wakacje spotykać się z Jezusem przed Najświętszym Sakramentem. Nigdy dotąd nie spędzałam tak wakacji!

Złotą myśl wprowadziłam w czyn i słów zachwytu mi brakuje, by opisać jak wspaniałomyślnie Jezus odpowiedział na ten dar codziennych adoracji.

Owocem tych adoracji jest m.in coraz to głębsze poznawanie samej siebie, życie w prawdzie o sobie , o swoim życiu, o moim grzechu. To dzięki tym spotkaniom wiem co jeszcze muszę wyznać na spowiedzi, za co jeszcze nie żałowałam, za co nie zadośćuczyniłam ludziom i Bogu. Dzięki tym spotkaniom Jezus pomógł mi rozeznać, po blisko 20. latach modlitw i próśb, jakie jest moje powołanie… Chwała Panu! Jezus pomaga dostrzec ślady Jego obecności w mojej codzienności i całym moim życiu...

Im więcej, częściej i na dłuższy czas spotykam się z Jezusem na adoracji, tym więcej jeszcze pragnę nabierać przy Nim sił - TO DZIAŁA JAK MAGNES, przyciąganie gwarantowane. I widzę jak Jezus pomaga mi w życiu realizować te pragnienia.

Sprawdziła się zasada: Im więcej dasz, tym więcej otrzymasz...

DAR ZA DAR, MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ, CIERPIENIE ZA CIERPIENIE....

I im więcej dasz, tym więcej i bardziej pragnąć będziesz – tak to działa.

Czasami jednak „ktoś mi w głowie myśli” inaczej i zaciemnia wszystko... Przychodzą wtedy chwile niechęci, myślenia typu: Może już starczy tych adoracji? Po co ich tyle? To nic nie daje (mimo, iż mam realne, odczuwalne skutki działania tej modlitwy). Kiedy jednak przychodzę na adorację, mimo zwątpienia i czarnych myśli, to Jezus jak zawsze działa z mocą, pokrzepia ducha i ciało. I często sama się dziwię, że będąc bierna, zmęczona, siedzę tylko w ławce, a Jezus leczy i przemienia to, co we mnie mroczne i ciemne. Zawsze wychodzę z adoracji inna niż przyszłam, bardziej radosna, lżejsza jakaś.

Jaka moc, jaka siła ukryta jest w tym małym kawałku Chleba! Wciąż mnie to zadziwia…

Chwała Panu za wszystkie Jego cuda....
Chwała Panu za wszystkie Jego dary...
Chwała Panu, za Jego nieustanną, uzdrawiającą Obecność...
Dobrze, że jesteś Panie. Dobrze, że jesteś...

Świadectwo Marty udostępnione o. Mirosławowi Kopczewskiemu OFMConv

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem