Reklama

W poszukiwaniu drogi

2018-09-12 10:43

Monika Łukaszów
Edycja legnicka 37/2018, str. III

Archiwum redakji
Bp Marek Mendyk

U progu nowego, rozpoczynającego się właśnie roku szkolnego, z bp. Markiem Mendykiem, przewodniczącym Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, na temat VIII Tygodnia Wychowania rozmawia Monika Łukaszów

Monika Łukaszów: – Księże Biskupie, rozpoczyna się VIII Tydzień Wychowania. Przebiega pod hasłem: „W poszukiwaniu drogi”. Dlaczego taki temat? Trochę jednak różny od wcześniejszych...

Bp Marek Mendyk: – Tegoroczny Tydzień Wychowania wpisuje się w przygotowanie do zbliżającego się synodu poświęconego młodym. Stąd tematyka: młodzież, wiara, rozeznawanie powołania. Chcemy w ten sposób zaprosić rodziców, nauczycieli i wszystkich wychowawców do zastanowienia się, jak pomóc młodym w procesie rozeznawania ich życiowych decyzji. Zwłaszcza, że ta refleksja może być pomocna także w naszej osobistej formacji. Papież Benedykt XVI napisał kiedyś: „W młodości pojawiają się nieodparte i szczere pytania na temat sensu własnego życia i tego, jaki kierunek nadać swojej egzystencji. Na te pytania tylko Bóg potrafi dać prawdziwa? odpowiedz´”.

– Kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, przypominał, że „tajemnica powołania leży w sercu Boga i dlatego tę tajemnicę zna w pełni tylko Bóg”.

– I tak jest. Dlatego naszym zadaniem jest pomóc młodym w odkrywaniu i poznawaniu tego, co mówi do nas Pan Bóg – czyli w poznawaniu Pisma Świętego i bliskim obcowaniu z nim, tak aby było ono niczym kompas wskazujący drogę, którą należy iść. Trzeba pamiętać, że Słowo Boże – zawsze czyste, święte, najzdrowsze – jest Słowem życia. Ono wnika w nasz organizm, który nie jest ani zdrowy, ani czysty, ani święty. To lekarstwo na nasze zatrute myśli. Podczas czytania Pisma Świętego dzieje się coś niezwykłego. Nieogarnione Słowo Boga rozmawia z dzieckiem, jak dziecko, z młodzieńcem, jak młodzieniec, a z dorosłym, jak dorosły.

– Jak zatem rozeznać powołanie?

– Sztuką, ale i bardzo ważną sprawą jest, aby w porę odkryć swoje powołanie. Bywają ludzie, którzy od dzieciństwa wiedzą, kim będą w przyszłości. Ale są i inni, którzy nie mogą znaleźć dla siebie miejsca w świecie, stale poszukują, niekiedy mylą się i są rozczarowani. Są i tacy, którzy świadomie omijają swoje powołanie, tłumacząc sobie, że im jest dobrze, jak jest i nie chcą tego zmieniać. A jak rozeznawać? Pierwszą, niezwykle ważną sprawą jest osobista modlitwa, adoracja Najświętszego Sakramentu, czyli szukanie porady u Pana Boga. Jestem przekonany, że zażyły dialog z Bogiem, zażyły dialog ze Słowem Bożym, prowadzi do dojrzałych wyborów. Jeśli Słowo Boga naprawdę zajmie nasze serce, wtedy nasze wybory będą wypływały z mądrości i prawdy Słowa. I odwrotnie: jeśli naszym sercem zawładną ludzkie opinie, wtedy one będą kierowały naszymi życiowymi wyborami. Nie oznacza to, żeby innych nie słuchać. Zawsze takie towarzyszenie, rozmowa ze spowiednikiem, z katechetą, dojrzałymi nauczycielami, z rodzicami – mówiąc ogólnie – rozmowa z osobami doświadczonymi – pomagają w rozeznawaniu powołania.

– Czy są jakieś nowe propozycje dla katechetów ze strony Komisji Wychowania na rozpoczynający się rok szkolny?

– W czerwcu br. została zatwierdzona przez Konferencję Episkopatu Polski „Podstawa programowa”. Trwają ostatnie prace redakcyjne nad programem szczegółowym do nauczania religii w szkołach. Chcemy, aby jak najszybciej mogły rozpocząć swoje prace zespoły redakcyjne, które przygotują podręczniki do nauczania religii, oraz stosowne pomoce dydaktyczne do katechezy.

– Czego Ksiądz Biskup chce życzyć polskim katechetom na rozpoczynający się nowy rok szkolny?

– Jest Rok Ducha Świętego. Życzę dużo pokoju, nadziei i przekonania, że to Duch Święty jest głównym Sprawcą ewangelizacji; to On katechizuje. Do nas należy poddać się Jego prowadzeniu. Pamiętamy zapewnienie Pana Jezusa z Jego mowy pożegnalnej: „Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14, 26). Opór, jaki w świecie napotyka wiara, jest dla nas źródłem wielkiego smutku. Nie ma nic bardziej smutnego, niż ofiarować komuś wiarę i widzieć, jak zostaje ona odrzucana. Nie ma nic bardziej smutnego, niż mieć nieustannie do czynienia z działaniami podkopującymi wiarę, działaniami, które próbują „rzucić na deski”, pognębić, podważyć autentyczność wiary. Nie bójmy się zaufać Duchowi Świętemu! On sam, posłany przez Ojca i Syna, zatroszczy się, aby nigdy nie zabrakło nam ducha nowości i twórczej intencji. To On pobudza do duchowej świeżości, do poszukiwania z pasją, do twórczego działania w Jego Kościele. On zapala do współdziałania z Nim w odnawianiu Kościoła, w nieustannym dążeniu do prawdy i pokonywaniu wszelkiej przeciętności i letniości, które osłabiają żarliwość naszego katechetycznego powołania.

Tagi:
bp Marek Mendyk

Bp Mendyk o strajku: nie odbieramy katechetom ich prawa, ale uwrażliwiamy na dobro dziecka

2019-04-08 15:52

lk / Warszawa (KAI)

Tak jak inne grupy zawodowe, tak i nauczyciele mają do tego prawo, ale muszą zobaczyć, czy nie dokonuje się to kosztem drugiego człowieka - powiedział KAI bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP, odnosząc się do rozpoczętego dziś w całej Polsce strajku nauczycieli. Zapytany o ewentualny udział w proteście katechetów, bp Mendyk odpowiedział: "Nie chcemy odbierać nauczycielom religii ich obywatelskiego prawa, ale uwrażliwiamy przede wszystkim na dobro dziecka".

Archiwum redakcji
Bp Marek Mendyk

Zdaniem bp. Marka Mendyka, jakkolwiek każdy obywatel prawo do strajku i prawo do zademonstrowania swoich oczekiwań czy żądań, to jednak "trzeba też rozważyć okoliczności, w których się znajdujemy".

- Podobnie jak strażacy, lekarze i inne grupy zawodowe, tak samo nauczyciele mają do tego prawo, ale też muszą zobaczyć, czy to nie dokonuje się kosztem drugiego człowieka. W tym wypadku, gdy chodzi o wychowanie młodego pokolenia, trzeba mieć dużo roztropności - przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

"Proszę pamiętać, że młodzi ludzie nam się też przyglądają, po swojemu oceniają i wyciągają wnioski. Trzeba mieć dużo mądrości, by czegoś w życiu nie zniszczyć" - zaznaczył biskup.

Czy w proteście powinni wziąć udział także katecheci? "Tu jesteśmy bardzo ostrożni. Jakkolwiek nie chcemy odbierać nauczycielom religii ich obywatelskiego prawa, to jednak apelujemy i uwrażliwiamy przede wszystkim na dobro dziecka" - powiedział bp Mendyk, dodając: "Tutaj w centrum jest człowiek i jego dobro jest najważniejsze".

Bp Mendyk przypomniał, że oświadczenie w związku z planowaną (a dziś już rozpoczętą) akcją strajkową nauczycieli wystosowała Rada Społeczna przy Arcybiskupie Metropolicie Katowickim. Zaapelowała w nim "do wszystkich mających wpływ na dalszy rozwój sytuacji o roztropne i odpowiedzialne porozumienie, o kierowanie się wymaganiami moralnymi prawego sumienia podczas prowadzonych negocjacji oraz o wzgląd na dobro wspólne".

Rada przypomniała, że „niektóre grupy zawodowe (w tym nauczyciele) tworzą środowiska, których praca jest jednocześnie szczególną służbą drugiemu człowiekowi”. – W ich przypadku strajk jest moralnie dopuszczalny pod warunkiem, że jego negatywne skutki będą jak najmniejsze, a powody są oparte na racjonalnych przesłankach - napisano w oświadczeniu.

Rada Społeczna przy Metropolicie Katowickim przypomniała też, że zaistniała sytuacja jest „okazją do dania młodemu pokoleniu przykładu wychowawczego, jak należy rozwiązywać konflikty w dialogu, ładzie i społecznym pokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. P. Poupard: we Francji coś się dzieje, Bóg powraca z mocą

2019-04-17 18:07

(KAI/VaticanNews) / Watykan

We Francji coś się ruszyło. W świecie, w którym wiara wydawała się już martwa, Bóg powraca z wielką mocą. Jak dawniej przemawia przez kamienie katedry Notre Dame – uważa kard. Paul Poupard, wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury.

Włodzimierz Rędzioch
kard. Paul Poupard

Rozważając tragedię, która rozegrała się w Paryżu, francuski purpurat przyznaje, że nieodparcie nasuwają mu się słowa św. Augustyna, który uważał, że Bóg jest w stanie wyciągnąć ze zła większe dobro. "Pod wpływem tego wydarzenia w wielu Francuzach budzi się przygasły już płomień wiary" – powiedział kardynał w Radiu Watykańskim.

"Myślimy niekiedy, że wszystko już w ludziach wygasło, ale to nieprawda. Pozostała mała iskra, z której wszystko może się rozpalić. Bóg, który wydawał się niemal nieobecny w tej postmodernistycznej kulturze, powraca z wielką mocą. I nie da się już wymazać z pamięci milionów ludzi tego obrazu płonącej katedry Notre Dame. Wszyscy zostali tym dotknięci, również niewierzący. I w sercu każdego człowieka coś się przebudziło, jakiś płomień" – jest przekonany były kardynał kurialny.

Podkreślił, że wstrząs z tego powodu "jest tak głęboki, że choć tak wiele nas różni, wszyscy nagle powracają do tego, co najistotniejsze". Jego zdaniem "Notre Dame to Biblia wybita w kamieniu, w której to, co niewidzialne, staje się dostępne dla naszych oczu. A ci, którzy na to patrzą, choć dalecy od Kościoła, powracają do tego, co najważniejsze. I jest to cud katedry Notre Dame".

89-letni hierarcha przyznał, że to, co teraz dzieje się we Francji, może porównać tylko z tym, co widział w Paryżu podczas II wojny światowej. Wtedy również wszyscy Francuzi spieszyli do katedry Notre Dame, nawet niewierzący i antykatoliccy socjaliści. "W chwili próby wszyscy szukali pomocy u Naszej Pani" – wspomina były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp A. Bałabuch: Wigilię Paschalną zaczynamy nie po zachodzie słońca, ale po zmroku

2019-04-18 16:38

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Trzeba zwracać uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok - tak o rozpoczęciu Wigilii Paschalnej mówi bp Adam Bałabuch. Czy podczas obrzędu mandatum można obmywać nogi kobietom, czy Groby Pańskie mogą zawierać aluzje polityczne, czy w święconce może być czekolada albo czy świecki może ją błogosławić? Czy w drugi dzień świąt powinno się odczytywać list rektora KUL? Na te i inne zagadnienia odpowiada w rozmowie z KAI przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski.

Agnieszka Bugała
Zewnętrzne gesty i postawy ciała przyjęte przez świeckich podczas liturgii nie są bez znaczenia – podkreśla bp Adam Bałabuch

Bp Adam Bałabuch: Myślę, że każdy powinien robić to w ramach obwiązujących przepisów. Papież pokazuje jakiś kierunek i każdy ksiądz musi rozeznać, czy to, co będzie czynił, nie będzie budziło zdziwienia wśród parafian. Chodzi też o to, żeby ludzie przeżywali liturgię w sposób pełen spokoju wewnętrznego, a nie emocjonalnie zastanawiali się potem, co ksiądz nowego wprowadza. Dla nas istotne jest też to, jakie normy obecnie nas obowiązujące są zapisane w księgach liturgicznych. Wiemy, że ten obrzęd może być, ale też można go pominąć. A jeśli otworzymy Mszał rzymski, gdzie czytamy też o mandatum, to jest tam taki zapis, że ministranci prowadzą wybranych mężczyzn do ław przygotowanych w stosownym miejscu. Nie ma tam nic o kobietach. Taki jest zapis w polskim Mszale.

KAI: Jak powinien wyglądać Grób Pański? W Polsce w wielu miejscach praktykuje się instalacje ze społecznym czy katechetycznym przekazem…

- Ozdoby Grobów Pańskich powinny nawiązywać do Tradycji, do tego, co znamy z Pisma Świętego, wyrażać prawdy i idee z Objawienia. Rzeczywiście, w Polsce mamy zwyczaj nawiązywania do bieżącej sytuacji. Pamiętamy czasy choćby Solidarności, kiedy te groby nawiązywały do wydarzeń bieżących, np. po śmierci księdza Popiełuszki przypominały o tej tragedii. Myślę, że takie elementy, które są wyrazem przywiązania do tradycji narodowej, mogą znaleźć odzwierciedlenie w wystroju, ale nie mogą one mieć znamion politycznego zaangażowania, to by było bardzo niestosowne. Ale mamy prawo wyrażać swoje przekonania, np. w kwestii ważnych dla nas prawd, jak rodzina czy ochrona życia.

- Jednocześnie mocno zaznacza się, żeby cała oprawa grobu, czy to będą nawiązania do sztuki, nauki społecznej czy motywy ewangelizacyjne, nie przesłaniały i nie odwracały uwagi od monstrancji.

- Oczywiście. Trzeba sobie uświadomić, że zasadniczą sprawą jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Tak trzeba przygotować wystrój Grobu Pańskiego, żeby wszystko wskazywało na monstrancję, na Jezusa, którego adorujemy. Należy tak ułożyć grób, żeby monstrancja była wyeksponowana - przez oświetlenie, wystrój. Żeby wszystko to prowadziło wzrok nie na te elementy poboczne wystroju ale na Eucharystię. W Mszale znajdujemy taki zapis: wszystkie elementy dekoracyjne i światła powinny kierować uwagę wiernych na Najświętszy Sakrament, który jest Pamiątką Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, a nie na figurę Chrystusa leżącego w grobie.

- Sobota kojarzy się ze święconką. Towarzyszy jej trochę kontrowersji, np. samemu terminowi. Przed reformami liturgicznymi w połowie XX wieku święciło się pokarmy w sobotę, ale po Wigilii Paschalnej, która odbywała się rano. Potem przesunięto ją słusznie na wieczór, ale święcenia pokarmów już nie. Przez to np. trzeba specjalnie błogosławić wodę, której zapasów się pozbyliśmy ze względu na nową z Wigilii Paschalnej. Może warto dla spójności znaków wrócić do błogosławienia pokarmów po Wigilii Paschalnej lub niedzielnej porannej Mszy?

- Nie sądzę. Jeśli tak się tradycja ukształtowała, to znaczy, że to ma znaczenie i sens dla wiernych. Błogosławienie pokarmów dopiero po Wigilii Paschalnej, jeśli miałoby miejsce dopiero w godzinach nocnych czy po rezurekcji, mogłoby skutkować tym, że wielu ludzi nie miałoby praktycznej możliwości wzięcia udziału w tym obrzędzie. Byłoby to trudne zwłaszcza dla starszych czy chorych. W ciągu dnia w sobotę bardzo licznie przychodzą rodziny z dziećmi, więc pozbawilibyśmy szansy włączenia dzieci w obrzęd pobłogosławienia pokarmów, bo trudno wymagać od rodziców, żeby przychodzili z dziećmi późno w nocy albo wczesnym rankiem. Dlatego myślę, że z takich właśnie względów duszpasterskich tradycja tak się ukształtowała i warto ją utrzymać, szczególnie że jest też okazją do krótkiej katechezy dla tych dzieci i rodziców, którzy z nimi przychodzą na pobłogosławienie pokarmów.

- Kto może błogosławić pokarmy? Wiadomo, że księża mogą, ale widać też czasem kleryków.

- Tak, bo przepisy pozwalają, by akolici i lektorzy, będący alumnami seminarium duchownego, pobłogosławili pokarmy. Tak może być w razie konieczności, np. w parafiach, gdzie trudno, żeby dotarł osobiście ksiądz czy diakon. Tam, gdzie to jest możliwe, dobrze byłoby, gdyby uczynili to ci, którzy mają święcenia.

- A jeśli świecka osoba ma posługę lektoratu, to czy może pobłogosławić w razie konieczności?

- Obrzędy błogosławieństw mówią o akolitach i lektorach, będących alumnami seminarium duchownego. Natomiast w domu błogosławieństwa pokarmów może dokonać ojciec, matka lub ktoś z członków rodziny przed porannym wspólnym posiłkiem.

- Zwraca się też uwagę, żeby to błogosławienie pokarmów nie odbywało się w tej przestrzeni, gdzie jest wystawienie Najświętszego Sakramentu w Grobie Pańskim...

- To zależy od roztropności duszpasterskiej i możliwości danej świątyni. Jeśli kościół jest mały, a w wielu miejscowościach tak jest, to trudno o inną przestrzeń. Jeśli jest pogodnie, to można błogosławić pokarmy na zewnątrz przed kościołem, by nie zakłócać adoracji. Ale jeśli jest wewnątrz świątyni, to jest okazja, żeby włączyć też pobłogosławienie pokarmów we wspólną adorację, która trwa przy Bożym Grobie.

- Czy są jakieś rzeczy, których nie powinno być w koszyku ze święconką? Rytuały wymieniają konkretne pokarmy, jak chleb, mięso, jajka, sól. A na przykład baranek z czekolady?

- Moim zdaniem, nie możemy wykluczać takich rzeczy, które są dobre z natury i niczemu nie przeszkadzają, a nawiązują też do lokalnych zwyczajów czy tradycji. Może być baranek z czekolady czy z cukru, to nic niewłaściwego. Wyklucza się takie rzeczy, które byłyby tu niestosowne, np. alkohol.

- Czasem pojawia się taki praktyczny problem z utylizacją poświęconych rzeczy. Czy to jest problem, żeby wyrzucić np. skorupki po jajkach do kosza?

- Myślę, że to samo w sobie nie jest jakimś dużym problemem. Jeśli ktoś ma taką wrażliwość, żeby resztki, np. skorupki, potem zebrać i spalić, jest to piękne. I rzeczywiście utarło się, że słuszną formą takiej utylizacji jest właśnie spalenie. Ale nie można popadać w skrupuły, jeśli ktoś nie ma takiej możliwości czy z innych względów po prostu wyrzuci takie resztki. Proszę pamiętać, że modlitwa błogosławiąca pokarmy nie sprawia, że one same z siebie stają się jakoś uświęcone, np. tak jak dewocjonalia. Jest to modlitwa, w której prosimy, żeby przez te rzeczy możliwe było odniesienie do nadprzyrodzoności, do Pana Boga; żeby te pokarmy, które spożyjemy, wyrażały pewne prawdy, które świętujemy. Warto wysłuchać dokładnie treści tych modlitw z rytuału.

- A co robić z palmami po Niedzieli Palmowej?

- Najczęściej się je przechowuje. Po to się palmy święci, żeby je potem przechowywać przez cały rok. A jeśli nie, to należy je spalić. Bo to chyba jedyna rozsądna metoda, trudno takie pobłogosławione rzeczy wprost wyrzucać. Co innego pokarm, co innego skorupki z jajka. Bo pokarmu też nie wyrzucamy, tylko też utylizujemy przez spalenie, ale nie wyrzucamy.

- W liturgii Triduum Paschalnego jest duża wrażliwość na symbole. Np. bardzo się dba o to, żeby Wigilia Paschalna zaczynała się po zmierzchu, żeby paschał był rzeczywiście owocem pszczelego roju, etc. Czy do Księdza Biskupa dochodzą sygnały, że jest problem z zachowywaniem takich przepisów?

- Na pewno jest problem z rozpoczynaniem liturgii paschalnej w odpowiednim momencie, dlatego że czasami księża mają kilka kościołów i starają się jakoś liturgię w kilku miejscach w parafii celebrować. Stąd czasami niestety rozpoczynają zbyt wcześnie, co jest niezgodne z przepisami Kościoła. Trudno, kiedy słońce ledwo zajdzie, kończyć liturgię i śpiewać Alleluja. Wigilia Paschalna kończy się ogłoszeniem zmartwychwstania i to powinno być już po zmroku – zarówno rozpoczęcie jak i zakończenie liturgii. Czasami to sformułowanie „po zapadnięciu zmroku” może być źle interpretowane, bo niektórzy to rozumieją przez „po zachodzie słońca”. Ale kiedy w kalendarzu jest wpisany zachód słońca, to jeszcze przez prawie godzinę nie ma zmroku. Tu trzeba zwrócić uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok.

- Jeśli chodzi o sztuczny paschał, to może rzeczywiście kiedyś takie były, ale ostatnio raczej nie widzę, żeby paschały były sztuczne, plastikowe. Oczywiście, nie wszystkie są z czystego wosku, ale to czasami nie jest możliwe.

- W drugi dzień Świąt często jest czytany list rektora KUL-u czy innej katolickiej uczelni zamiast homilii.

- Jeśli powinien być odczytany, to na mocy zarządzenia biskupa miejsca, bo rektor uczelni nie ma takiej władzy. Jeśli biskup miejsca wydał takie zarządzenie, to trzeba być temu posłusznym. W polskiej tradycji są listy pasterskie czytane podczas Mszy. Jeśli biskup diecezjalny uważa ten list rektora za swój i każe go odczytać, to należy go odczytać. To zależy od praktyki danej diecezji. Bo biskup może też postanowić, że można przeczytać, ale nie ma zobowiązania i ksiądz może sam podjąć decyzję. Czasami są tzw. „listy do wykorzystania duszpasterskiego”, więc można fragment listu wykorzystać w swojej homilii. To zależy od charakteru listu i przede wszystkim od biskupa miejsca.

- A czy powinien być czytany taki list zamiast homilii?

- Mamy wskazania dotyczące homilii mszalnej wydane przez Konferencję Episkopatu Polski, w których czytamy, że może być czytany list zamiast homilii, jeśli jest taka decyzja biskupa miejsca. List może być odczytany w miejsce homilii dlatego, że co prawda jest wymóg, by w trakcie Mszy św. w uroczystości nakazane czy w niedziele głosić homilię, ale są okoliczności, kiedy w miejsce homilii czytany jest list pasterski. O tym mówią też Wskazania KEP dotyczące homilii mszalnej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem