Reklama

Niepełnosprawni promują zdrowy styl życia

2018-09-12 10:44

Bogdan Nowak
Edycja szczecińsko-kamieńska 37/2018, str. IV

Bogdan Nowak

Często korzystam z uśmierzającego bóle masażu kręgosłupa w wykonaniu niewidomego, bowiem w moim fachu bóle pleców są chorobą zawodową – dzieli się taką informacją fryzjerka – Niepełnosprawni potrafią się wczuć w los cierpiących, gdyż sami są dotknięci rozmaitymi dolegliwościami.

Fundacja „Promocja Zdrowia” w Szczecinie została powołana kilka lat temu przez niestrudzonego przyjaciela inwalidów i seniorów dr. Andrzeja Stecewicza. Na terenie rozległego miasta są dwie placówki: jedna funkcjonuje na centrum Szczecina, druga – na Prawobrzeżu.

Tą drugą w Dąbiu od czterech lat kieruje młody absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego mgr Wojciech Cybulski, który serdecznie podejmuje mnie w Domu Wsparcia Integracji Międzypokoleniowej Osób Niepełnosprawnych w wynajmowanym budynku z Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

Reklama

– U nas wszyscy pracownicy są osobami niepełnosprawnymi – wyjaśnia pan Wojciech – Dzięki temu lepiej rozumiemy istotę różnych osobowości seniorów i niepełnosprawnych korzystających z szerokiej gamy pomocy naszej pozarządowej organizacji. Jestem szczecinianinem od urodzenia dotkniętym mózgowym porażeniem dziecięcym. Jednak wskutek wczesnej rozmaitej profesjonalnej i cierpliwej rehabilitacji w Centrum Diagnozy i Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży oraz Osób Dorosłych z Uszkodzonym Słuchem, powołanym przez Andrzeja Stecewicza, udało się mi ukończyć nie tylko szkołę podstawową i średnią, ale także zdobyć wyższe wykształcenie na Wydziale Humanistycznym naszego Uniwersytetu. W Dąbiu jest moja pierwsza praca po studiach, dokąd samodzielnie przyjeżdżam autobusami MZK z odległego Pogodna. Hołduję mądremu przekonaniu, że w każdej rehabilitacji naszego stanu zdrowia najważniejszy jest ruch i praca.

Ta tak potrzebna w Szczecinie, Fundacja, uzupełnia działalność Towarzystwa Walki z Kalectwem, która jednak na Prawobrzeżu nie ma swojej placówki. „Promocja Zdrowia” jest organizacją charytatywną, nie nastawioną na zarabianie. Korzysta czasem ze skromnej pomocy Urzędu Miejskiego, jednoprocentowego podatku dochodowego dobrowolnie przekazanego od rozmaitych darczyńców dostrzegających piękno służby Fundacji „Promocja Zdrowia” oraz realizacji starannie opracowanych projektów unijnych, mających doskonałą motywację prospołeczną.

Właśnie w ramach tego projektu został uruchomiony w roku 2012, tak potrzebny w Dąbiu Dzienny Ośrodek Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, którego istnienie obejmuje troskę społeczną, zdrowotną i zawodową ludzi niepełnosprawnych.

Tutaj działa wspomniany już gabinet masażu, z którego uzdrawiających efektów korzystają mieszkańcy Prawobrzeża od rana do wieczora. Inni ćwiczą pamięć, bo po 50. roku życia w ludzkim organizmie zachodzi szereg zmian (ulega osłabieniu ludzka pamięć i szybkość przyswajania wiedzy). Tutaj wykwalifikowani terapeuci przeciwdziałają spadkom formy ciągle cząstkowo wykorzystywanego mózgu, stale go stymulując właściwymi ćwiczeniami. Nie brakuje chętnych do poznania prawidłowej obsługi komputera, a tym samym dostępu do coraz powszechniejszego Internetu. Miłośnicy brydża chwalą się pucharami zdobytymi w rozmaitych zewnętrznych rozgrywkach.

Dyrektor Domu Wsparcia mobilizuje wszystkich do wychodzenia ze swoich mieszkań i domów, by poprzez gromadne wyjścia do kina, teatru, muzeum, na wystawy, wiedzieć, co dzieje się w kulturze. Jeszcze inni, dbający o swoją formę psychofizyczną, idą na spacery z kijkami Nordic Walking.

Dom w sposób szczególny obchodzi uroczystości gwiazdkowe i wielkanocne, tak bardzo wrośnięte w polską tradycję narodową. Jako organizacja apolityczna nikogo nie faworyzuje, ale wszystkich prowadzi swoimi sprawdzonymi metodami do zdrowego życia do końca swych dni.

Obce jest im nieustanne narzekanie na aktualną rzeczywistość i wszystkich, bo optymizm i nadzieja lepszego jutra jest najlepszym lekiem na dolegliwości seniorów i osób niepełnosprawnych. Dlatego preferują uśmiech i czynienie bezinteresownego dobra, bo te wartości uszczęśliwiają nawet najbiedniejszych materialnie i najbardziej okaleczałych wskutek przebytych w przeszłości chorób i doznanego trwałego inwalidztwa.

– Tutaj nikt się nie nudzi – podkreśla pani Ela, przyjeżdżająca ze Zdrojów. – Po śmierci męża tylko w tym klubie znalazłam różne formy zajęć i życzliwych seniorów, umiejących wypełnić pustkę po odejściu tak bliskiej mi osoby. Wdów przybywa, życie się wydłuża, dlatego tak bardzo są potrzebne takie ośrodki, jak ten stworzony w budynku dawnej poczty, naprzeciw neogotyckiego kościoła w Dąbiu.

W pracowni komputerowej na ścianie widnieją barwne krajobrazy namalowane przez niedowidząca Barbarę Wawrzołę. To jest też dowodem, że twórczość artystyczna niepełnosprawnych jest bardzo bliska twórcom Ośrodka Wsparcia przy ulicy Anieli Krzywoń.

Pomimo upalnego tegorocznego lata nie brakowało zainteresowanych budującą działalnością Domu Wsparcia. Tym, którzy nie mogli przyjść, fachowych rad udzielał telefonicznie specjalnie przeszkolony personel Ośrodka.

Placówka w Dąbiu jest także zatroskana integracją społeczna i zawodową osób niepełnosprawnych zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. Odpowiednio są przeszkalani i przygotowywani do właściwego zawodu, a potem Fundacja „Promocja Zdrowia” poszukuje dla nich stałego zatrudnienia. Dzięki takiemu dowartościowaniu, integrujący się społecznie i zawodowo inwalidzi czują się spełnieni w swoim, nieraz bardzo poranionym życiu.

Wojciech Cybulski ma wrodzony dar słuchania i serdecznego wczuwania się w sytuację każdego, kto otwiera drzwi Domu Wsparcia Integracji w Szczecinie Dąbiu. Pamięta, że trudniej słuchać niż mówić, zwłaszcza teraz, gdy słowa w potoku nieustannej lawiny niezrozumiałych dźwięków coraz mniej cokolwiek znaczą. Tutaj, w wymagających doraźnego remontu pomieszczeniach (zwłaszcza wymiana okien) każdy uczestnik zajęć może się stosownie wyciszyć i odkryć nieraz nieznane mu samemu talenty.

Pan Wojtek cieszy się swoim powołaniem takiej służby wśród „sprawnych inaczej” i dlatego każdego dnia z nowymi siłami i pomysłami mknie z rodzinnego Pogodna do prawobrzeżnego Dąbia, bo wie, że choćby jednej osobie pomógł kierowany przez niego Dom, warto dla tej życiowej misji istnieć. – Ponadto wszystko najważniejszy jest człowiek – podmiot naszej nieustannej troski – stwierdza aktywista Fundacji „Promocja Zdrowia”. – Nie ma nic droższego na ziemi poza człowiekiem. Cieszymy się, że prócz nas są też inne organizacje stawiające sobie podobne zadania; taka konkurencja jest zawsze najbardziej humanitarna, bo nie ma w niej upokarzającej walki o pieniądze.

Tagi:
niepełnosprawni

Papież: najlepszą odpowiedzią na obojętność jest miłość

2018-11-17 19:56

vaticannews / Watykan (KAI)

Najlepszą odpowiedzią, jaką można dać naszemu społeczeństwu, które niejednokrotnie spycha na margines osoby niepełnosprawne, jest broń miłości, ale nie ta fałszywa, cukierkowata, tylko ta prawdziwa, konktetna i pełna szacunku – to słowa Papieża skierowane do członków włoskiego Ruchu Apostolatu Niewidomych, którzy zostali przyjęci na audiencji z okazji 90. rocznicy jego powstania.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przywołał postać założycielki ruchu, Marii Motty, która zakładając go, pragnęła formować ludzi samodzielnych i zdolnych do bycia świadkami wiary także poprzez swoją niepełnosprawność. Dodał, że wielką radością dla Kościoła jest fakt, iż członkowie Apostolatu Niewidomych od lat wspierają ubogich i cierpiących szczególnie w południowych regionach świata, gdzie osób niewidomych i żyjących w trudnych warunkach jest bardzo dużo.

Papież zwrócił także uwagę na dwa charakterystyczne elementy charyzmatu ruchu. Pierwszym jest wzajemna współpraca i wspieranie się osób widzących i niewidomych, a drugim pomoc osobom ubogim.

"W ten sposób przyczyniacie się do wzrostu Kościoła ubogiego i dla ubogich, doświadczając, że i oni mogą wiele nas nauczyć i że postawienie ich w centrum jest uprzywilejowaną drogą ewangelizacji. Wasze konkretne zaangażowanie w pomoc i wsparcie ubogich czyni was protagonistami w dziele ewangelizacji, który Kościół prowadzi pośród najbardziej odrzuconych – powiedział Ojciec Święty. - Wszyscy bowiem jesteśmy wezwani do odkrycia w nich Chrystusa, do użyczenia im naszego głosu w ich sprawach, ale także do bycia ich przyjaciółmi, słuchania ich, zrozumienia i przyjęcia tajemniczej mądrości, którą Bóg chce nam przez nich przekazać".

Odwołując się do zaangażowania członków Ruchu Apostolatu Niewidomych w pomoc ubogim Ojciec Święty zaznaczył, że nawet, jeżeli doświadczamy własnej małości wobec ogromnych problemów tego świata, to jesteśmy mocni w miłości Bożej i wszyscy zostaliśmy powołani do zatroszczenia się o kruchość ludu i świata, w którym żyjemy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak Izrael ochronił zbrodniarza

2018-02-28 10:37

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 9/2018, str. 40

Za jego kadencji w obozie koncentracyjnym w Świętochłowicach-Zgodzie zginęło więcej osób niż podczas niemieckiej okupacji. W latach 90. ubiegłego wieku zbrodniarz wojenny schronił się w Tel Awiwie, a władze Izraela nigdy nie zgodziły się na jego ekstradycję

Instytut Pamięci Narodowej
Salomon Morel

Chodzi o Salomona Morela, polskiego obywatela pochodzenia żydowskiego, który przeżył okres okupacji dzięki Polakowi Józefowi Tkaczykowi. W 1983 r. Tkaczyk został za to nagrodzony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Historia Morela, który w świetle polskiego prawa dopuścił się zbrodni przeciwko ludzkości, nie jest potwierdzeniem tezy, że komuniści Żydzi byli gorsi od nazistów Niemców, ale raczej pokazuje, jak bardzo wybiórczo do prawdy historycznej podchodzą przedstawiciele Izraela. – Nie można się zgodzić z ocenami, według których Salomon Morel był do 1968 r. komunistą, a potem nagle się okazało, że jest jednak Żydem. To jest problem samoidentyfikacji jednostki, ale i odpowiedzialności narodu za jednostki tego narodu – powiedział podczas dyskusji o antysemityzmie prof. Jan Żaryn. – To samo dotyczy Polski. Feliks Dzierżyński jest nasz, choćbyśmy nie wiem jak długo się tłumaczyli, że on został bolszewikiem. Jako naród polski dorobiliśmy się takiego syna i wyeksportowaliśmy go do Rosji. On nie jest Rosjaninem.

Zbrodnia bez kary

Salomon Morel od końca lutego do listopada 1945 r. był komendantem poniemieckiego obozu koncentracyjnego Eintrachthütte. W czasach okupacji obozem kierował najpierw SS-Hauptscharführer Josef Remmele, a później Wilhelm Gerhard Gehring. Obaj niemieccy zbrodniarze zostali skazani na karę śmierci przez amerykański Trybunał Wojskowy w Dachau Morel natomiast do 1968 r. szybko się wspinał po szczeblach komunistycznej kariery i praktycznie do swojej śmierci w 2007 r. dostawał polską emeryturę w wysokości prawie 5 tys. zł.

Może trudno sobie to wyobrazić, ale w komunistycznym obozie pracy „Zgoda” panowały o wiele gorsze warunki niż w czasach niemieckiej okupacji. Również przeciętna śmiertelność w latach 1943-45 była znacznie wyższa, bo wynosiła kilkanaście ofiar tygodniowo. Według IPN, w ciągu niespełna dziewięciu miesięcy władzy komendanta Morela przez obóz przewinęły się 5764 osoby, a co trzecia nie przeżyła pobytu. Tragiczny obraz ukazuje zestawienie dokumentów z likwidacji obozu. Udało się zwolnić 1341 osób, zmarło zaś 1855. Według danych IPN, zabito lub zakatowano ok. 300 osób, a resztę istnień pochłonęły epidemie. – Z tego, jak się zachowywał Morel podczas epidemii, można wywnioskować, że choroby i wysoka śmiertelność pomogły mu w wygodnym, bo „naturalnym”, sposobie eliminacji więźniów – uważa historyk dr Marek Klecel.

W obozie „Zgoda” oprócz Niemców przebywali Górnoślązacy, weterani powstań śląskich oraz członkowie Armii Krajowej. Byli też Polacy z Polski centralnej, dzieci oraz obywatele innych państw.

Zdziwienie Izraela

W latach 90. ubiegłego wieku Morel już od dawna pobierał wysoką emeryturę. Był przekonany, że jego działalność w obozie „Zgoda” pozostanie tajemnicą na zawsze. Zaczęło o nim być głośno, gdy amerykański dziennikarz żydowskiego pochodzenia John Sack opublikował książkę o zbrodniach komunistycznych pt. „Oko za oko”. Salomon Morel nie czekał na proces, wyjechał do Izraela. Gdyby pozostał w Polsce, mógłby odpowiadać za śmierć ponad 1500 więźniów.

Z historii zbrodniarza Salomona Morela płynie ważna lekcja na temat stosunków polsko-izraelskich. Gdy w 1998 r. Komisja Badań Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu zwróciła się do Izraela o ekstradycję zbrodniarza, w odpowiedzi przysłano odmowę, bo zarzucane mu czyny przedawniły się w świetle tamtejszego prawa.

Dzięki wsparciu IPN i przesłuchaniu ponad 100 świadków udało się w 2004 r. postawić Morelowi zarzut, który się nie przedawnia, czyli zbrodni przeciwko ludzkości. Polskie władze wysłały więc kolejny wniosek o ekstradycję zbrodniarza. „Chcielibyśmy przekazać postanowienie Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie, mówiące o tym, iż nie ma żadnych podstaw do ekstradycji Morela” – czytamy w odpowiedzi z 2005 r. Co więcej, władze Izraela były zbulwersowane tym, że Polska kolejny raz upomina się o ich obywatela. W piśmie czytamy, że sprawa „wywołuje zdziwienie, iż Polska w ogóle zwróciła się z taką prośbą”. „W świetle faktów uważamy, iż nie ma żadnych podstaw do przedstawienia Morelowi zarzutów popełniania poważnych przestępstw, nie mówiąc już o ludobójstwie czy zbrodniach przeciwko narodowi polskiemu”.

Historia Morela nie jest wcale usprawiedliwieniem dla Polaków, którzy kolaborowali z Niemcami, wydając Żydów. Pokazuje jednak, że na przykładzie pojedynczych osób nie można oskarżać Polaków jako naród o zbrodnię Holokaustu, bo w ten sam sposób naród żydowski byłby winien zbrodni komunizmu. Przede wszystkim jednak obnaża skalę dyplomatycznej hipokryzji państwa Izrael, który jednych zbrodniarzy ściga po całym świecie, a innych ukrywa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

V Otwarte Mistrzostwa Częstochowy w Szachach Dzieci do lat 7

2018-11-17 21:21

Sławomir Błaut

Sławomir Błaut/Niedziela

Katolicka Szkoła Podstawowa w Częstochowie przy ul. Górnej 12, której patronuje św. Jadwiga Królowa – to szachowa potęga. Tam też odbyły się 17 listopada V Otwarte Mistrzostwa Częstochowy w Szachach Dzieci do lat 7. W turnieju, którego patronem medialnym jest nasz Tygodnik Katolicki „Niedziela”, uczestniczyło 52 zawodników – dziewcząt i chłopców z rocznika 2011 (lub młodsi).

Zobacz zdjęcia: Mistrzostwa w szachach

– Dzieci i ich rodzice przyjechali na turniej nie tylko z częstochowskich i podczęstochowskich szkół i przedszkoli, ale także m.in. ze Śląska czy Małopolski. Był nawet uczestnik pochodzący z Włoch – z Sycylii – mówi mgr Bogusław Snarski, instruktor szachów w szkole. – Takie święto sportu jest doskonałą promocją Katolickiej Szkoły Podstawowej w Częstochowie – dodaje dyrektor placówki s. Immolata Jastrzębska. Szkoła niedawno wywalczyła w Igrzyskach Dzieci w Szachach mistrzostwo Częstochowy i rejonu częstochowsko-kłobuckiego (rocznik 2006 i młodsi).

Turniej został przeprowadzony w jednej grupie rozgrywkowej (chłopcy i dziewczęta), systemem szwajcarskim, na dystansie 7 rund, tempem 10 minut na zawodnika. Wielu spośród uczestników miało już za sobą, mimo bardzo młodego wieku, dużo rozegranych partii i całkiem spore doświadczenie w grze w szachy. Byli tam m.in. aktualny mistrz Śląska w szachach (do lat 7) Borys Witczak i dzieci posiadające już kategorie szachowe. Z chwilą rozpoczęcia turnieju najważniejszą osobą na sali stał się sędzia główny (państwowy) Igor Pyrkosz. Zaproszony został również prezes Śląskiego Związku Szachowego w Katowicach Andrzej Matusiak.

Jak podkreślano podczas otwarcia mistrzostw – wszyscy ich uczestnicy powinni poczuć się zwycięzcami, wszyscy też otrzymali pamiątkowe dyplomy. Ale, jak to w turnieju, trzeba było wyłonić zwycięzców. Przyznano dziewięć głównych nagród. Wśród chłopców I miejsce zajął Mateusz Pawleta (reprezentujący LKS Polonia Poraj), II miejsce – Michał Kaszuba (UKS przy SP nr 8 Chorzów), III miejsce – Stanisław Kisieliński (Akademia Szachowa Gliwice). Wśród dziewcząt: I miejsce – Małgorzata Motyl (Katolicka Szkoła Podstawowa w Częstochowie), II miejsce – Aleksandra Pietras (Szkoła Podstawowa im. św. Jana de La Salle w Częstochowie), III miejsce – Maja Kiedrzyn (Częstochowa). Nagrodę dla najlepszego zawodnika z Częstochowy otrzymał Borys Witczak (UKS „Hetman”). Nagrodę dla najlepszego zawodnika z Katolickiej Szkoły Podstawowej otrzymał Jakub Warzecha. A nagrodę dla najmłodszego zawodnika zawodów otrzymała Kamila Bartczuk z Przedszkola Sióstr Nazaretanek w Częstochowie. Należy odnotować, że za I miejsce w turnieju przyznaje się puchar, medal, dyplom i nagrodę rzeczową, za II i III miejsce – medal, dyplom i nagrodę rzeczową.

Organizatorzy turnieju szachowego to: Stowarzyszenie „Górna 12”, Katolicka Szkoła Podstawowa w Częstochowie i Uczniowski Klub Sportowy „Hetman” Częstochowa, z prezes Elżbietą Pyrkosz na czele. Patronat honorowy nad turniejem objął abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Patronat sportowy sprawował FM Mateusz Paszewski. Partnerami wydarzenia byli: Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej, Drukarnia Cyfrowa „Garmond”, Wydawnictwo Świętego Filipa Apostoła oraz Aneta i Adam Motyl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem