Reklama

Młodzi dla środowiska

Czyż może być co dobrego z Nazaretu?

2018-09-12 10:44

Oprac. Elżbieta Czapiewska
Edycja toruńska 37/2018, str. IV

Brygida Maliszewska
Podczas Drogi Krzyżowej na Kalwarii Wielewskiej

Co roku latem w Wielu na Kaszubach odbywają się rekolekcje Ruchu Rodzin Nazaretańskich Diecezji Toruńskiej i Archidiecezji Gdańskiej. W bieżącym roku zorganizowano je w dniach 18-25 sierpnia. Przybyło tam ponad 100 osób w różnym wieku i różnego stanu

Niektórzy z rekolektantów przyjeżdżają tu od wielu lat z całymi rodzinami. Nad przepływem treści duchowych czuwał moderator krajowy ruchu ks. Dariusz Kowalczyk i moderatorzy diecezjalni – ks. kan. Sylwester Ćwikliński i ks. Paweł Jakimcio. Tematem wiodącym były słowa: „Przez serce Matki do zdrojów Miłosierdzia”. Podczas jednego z dni rekolekcyjnych w słowach Ewangelii według św. Jana (J 1, 45-51) usłyszeliśmy, jak na pytanie Natanaela: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” pada odpowiedź Filipa: „Chodź i zobacz”. To proste i zarazem piękne zaproszenie.

Jako wieloletni uczestnik rekolekcji RRN, którego nazwa związana jest z Nazaretem, często spotykam się z sytuacją, w której znajomi pytają: Co takiego tam jest, że ludzie chętnie przyjeżdżają? Przeczytajmy świadectwa.

O rekolekcjach RRN organizowanych w Wielu dowiedziałam się od mojej siostry, która tam była rok temu i bardzo jej się spodobało. Pomyślałam, że przyda mi się taki wyjazd, bo jako matka wychowująca troje małych dzieci będę mogła nieco oderwać się od codziennych obowiązków, poznam nowych ludzi i otrzymam może jakieś wsparcie duchowe. Ale jak do tego przekonać dzieci? Pewnego dnia zebrałam je w pokoju i powiedziałam: – W te wakacje jedziemy na rekolekcje. Wtem syn zapytał: – Mamo, a co to są rekolekcje? Byłam zaskoczona pytaniem i powiedziałam: – To sprawdź w Internecie. Po chwili Maksymilian wrócił i powiedział: – Słuchajcie, rekolekcje to wakacje z Panem Bogiem. – O, to super! – zawołali wszyscy. – Jedziemy! No i pojechaliśmy i było super. Otrzymałam wsparcie duchowe księży i całej wspólnoty, szczególnie podczas grup dzielenia. Nauczyłam się zapraszać Maryję do swego serca, do swego życia. Dzieci wypoczęły, gdyż mogły popływać i wykonywały ciekawe prace, śpiewały tańczyły i były dwa razy przy ognisku. W czasie powrotu, już w aucie, dzieci pytały: – Mamo, kiedy pojedziemy następny raz?

Reklama

Marzena z Brodnicy

Do Wiela przyjechałam z całą rodziną, tj. z mężem Aleksandrem i trojgiem dzieci. Usytuowanie ośrodka pomaga nam wyciszyć się. Natomiast organizacja rekolekcji sprzyja zarówno rozwojowi duchowemu, jak i rekreacji. Bardzo cenię sobie przebywanie we wspólnocie. Nasze dzieci mają okazję doświadczyć szeregu pozytywnych oddziaływań wychowawczych ze strony osób duchownych i świeckich. Usłyszane podczas konferencji Słowo Boże często zapada głęboko w serce. Tym razem dotarło do mnie, że trzeba pozwolić sobie na własną nędzę, szczerze przyznać się do niej. Doskonałość moja jest tylko możliwa przez ręce Matki Bożej.

Patrycja z Gdańska

Na tegoroczne rekolekcje do Wiela przyjechałam złożyć dziękczynienie Panu Bogu i Maryi za potomstwo oraz wspólnocie za wsparcie modlitewne. Rok temu zawarliśmy związek małżeński. Już na początku jako małżeństwo dostaliśmy wiele do uniesienia. Okazało się, że mam poważną wadę serca i życie mojego dziecka, które noszę pod sercem, jest zagrożone. Po tej diagnozie świat wywrócił nam się do góry nogami. Dlaczego to nas spotyka? Co teraz robić? Ponieważ dziadkowie są od wielu lat w Ruchu Rodzin Nazaretańskich, postanowiłam rok temu przyjechać z nimi na rekolekcje i prosić wspólnotę o modlitwę, gdyż było ogromne ryzyko utraty dzieciątka i mojego życia. Nie miałam szans donoszenia ciąży bez operacji, inaczej moje serce by pękło. Gdy nadszedł termin operacji, byłam spokojna, pogodzona z sytuacją, czułam oparcie Maryi. Tuż po operacji, gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam przy moim łóżku męża i pierwsze moje słowa, jakie wówczas z trudem wypowiedziałam, to, czy jest? Mąż ze łzami w oczach odpowiedział: – Tak. Byliśmy szczęśliwi. Pan Bóg z trudnej sytuacji wyprowadził dobro i obdarował nas taką miłością aż nadto. To przykład dla innych młodych matek, które dzisiaj bardzo łatwo decydują się na usunięcie dzieciątka, bo to jakiś problem, bo to nie ten czas, bo to praca, bo to zdrowie. Mają różne wymówki, że to dzieciątko nie jest po drodze. U nas też tak po ludzku niby nie było po drodze, ale walczyliśmy do końca, z całych sił, o jej życie i to jest piękne i za ten cały dar chwała Panu! Myślę, że za parę lat ta malutka Jagoda sama potwierdzi, że walka o życie poczęte jest potrzebna.

Dominika z Żukowa

W to piękne miejsce przyjechałam wraz z mamą i trojgiem młodszego rodzeństwa 8 lat temu. Wówczas to mój najmłodszy braciszek miał 6 miesięcy i dużo się nim opiekowałam. Co roku coś mnie tu zaskoczy. Tym razem bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że w pobliżu naszych pawilonów (w środku lasu) urządzono park linowy. Lubię ruch, a w ciągu roku szkolnego, gdy jest dużo obowiązków uczniowskich, nie zawsze mam czas na rekreację i sport, więc teraz mogę tu sobie popływać i nieco poćwiczyć. Ponadto duże wrażenie zrobiła na mnie Droga Krzyżowa, którą przeszliśmy na Kalwarii Wielewskiej w ramach tzw. dnia pokutnego. Było cudnie, gdy wszyscy szliśmy razem: dzieci, młodzież, starsi i nasi kapłani. Na poszczególnych stacjach odczytywano rozważania nawiązujące do darów Ducha Świętego. Wędrowaliśmy przy dźwiękach gitary i towarzyszył nam piękny śpiew pieśni religijnych.

Martyna z Działdowa

Jestem osobą samotną i od 13 lat tu przyjeżdżam. Przeważnie jestem w charakterze animatora dziecięcego. Staram się zorganizować ciekawie czas dla najmłodszych. Prowadzenie tych zajęć uczy mnie pokory i prostego patrzenia na świat. Tyle samo się uczę od dzieci, co one ode mnie. Widzę ogromną kreatywność szczególnie przy wykonywaniu prac plastycznych na szczytny cel. W tym roku zorganizowaliśmy aukcję na rzecz hospicjum dziecięcego w Gdyni. Ponadto cenię sobie bardzo rozmowy duchowe z kapłanami i modlitwy wspólnoty w mojej intencji, ciepło, życzliwość, pomoc w trudnych sytuacjach. Jest tu dla mnie kawałek Nazaretu. Zawsze dostaję tu tzw. kopa duchowego i szczęśliwa wracam do domu.

Grażyna z Gdyni

W bieżącym roku przyjechałam na rekolekcje z siostrą i jej trojgiem dzieci. Bardzo lubię przebywać w naszej kaplicy rekolekcyjnej, gdyż z jej okien widać taflę jeziora. W tym roku, gdy weszłam tam pierwszy raz, mój wzrok utkwił w przepięknym, wielkim obrazie przedstawiającym wizerunek Niepokalanego Serca Maryi. Jej uniesiona dłoń witała mnie serdecznie. I tak było już każdego dnia, witała mnie i patrzyła na mnie swym łagodnym wzrokiem Najpiękniejsza Matka z otwartym sercem gorejącym miłością – byłam szczęśliwa.

Basia z Brodnicy

Cieszę się bardzo z tych rekolekcji, gdyż usłyszane treści duchowe i relacje we wspólnocie, w których wyczuwało się działanie Ducha Świętego wpłynęły na to, że po rekolekcjach przywiozłam Matkę Bożą do domu w moim sercu. Zapraszam Ją do wszystkich codziennych prac i obowiązków bardziej niż kiedyś, wszystko staje się prostsze, a czuję się bezpieczna, kochana i z nadzieją rozpoczynam każdy kolejny dzień. Panu Bogu niech będą dzięki za tych wszystkich kapłanów, którzy podjęli trud posługiwania w czasie naszych rekolekcji.

Iwona z Działdowa

Czas szybko płynie. Za rok pewnie niejeden z czytelników będzie się zastanawiał, co zrobić ze swoim urlopem, jak go wykorzystać? Każde rekolekcje to czas darowany od Boga. Jeżeli jakaś z powyższych wypowiedzi poruszyła czyjeś serce, to zachęcam do udziału w rekolekcjach Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Chodź i zobacz!

Tagi:
rekolekcje

O pilotowaniu

2019-01-15 21:17

Katarzyna Krawcewicz

W Domu Formacyjnym Ruchu Światło-Życie im. św. Jana Chrzciciela w Łagowie 14 stycznia rozpoczęła się sesja o pilotowaniu kręgu, czyli rekolekcje dla par pragnących podjąć posługę formacji nowo powstających kręgów Domowego Kościoła. Sesję poprowadzili Grażyna i Roman Strugowie z archidiecezji łódzkiej.

Maciej Krawcewicz
W Łagowie rekolekcje dla par pragnących podjąć posługę formacji nowo powstających kręgów Domowego Kościoła

- Te rekolekcje przeznaczone są dla małżeństw po formacji podstawowej. Pilotowanie kręgu to ukazywanie małżonkom, którzy dopiero wchodzą do Domowego Kościoła, tego, czym żyjemy, jak funkcjonuje Ruch Światło-Życie, jakie są nasze zobowiązania – wyjaśnia Roman Strug.

Te zobowiązania to m.in. codzienna modlitwa osobista, małżeńska i rodzinna, regularne spotkanie ze słowem Bożym czy też comiesięczny dialog małżeński oraz systematyczna praca nad sobą, małżeństwem i rodziną.

W rekolekcjach uczestniczy 7 par. Zakończą się 19 stycznia.

Więcej w papierowym wydaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Ksiądz chce wejść do domu…

2019-01-16 11:11

Ks. Aleksandra Radeckiego wysłuchała Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 3/2019, str. I

©koldunova_anna - stock.adobe.com

Trwa okres wizyt duszpasterzy w naszych domach. Kolorowe gazety prześcigają się w analizach ile pieniędzy powinno być w kopercie, czy w ogóle księdza przyjmować, skoro bywa niemiły i wciąż się śpieszy. Katoliccy komentatorzy wyjaśniają, dlaczego to ważne, aby kapłan odwiedził nasz dom.

Ale my dziś nie o tym. Oczywistości Państwu tłumaczyć nie będziemy, licząc na dojrzałość i mądrość naszych Czytelników, którzy swoim duszpasterzom (mamy taką nadzieję) drzwi otwierają na oścież. W prezencie za to pełna humoru – i dystansu do posługi duszpasterza w terenie – opowieść anegdotyczna naszego felietonisty od formacji Duszy Seniora, czyli ks. Aleksandra Radeckiego.

– Jednym ze stałych punktów programu podczas kolędy jest sprawa zwierząt domowych. Trudno się dziwić, że np. psy są takimi niezwykłymi odwiedzinami wyjątkowo zaintrygowane i chcą w nich „czynnie” uczestniczyć! Tak więc jedne na „dzień dobry” dokładnie potrafią duszpasterza oblizać, inne zawloką jego stułę do budy; jeszcze inne, przytwierdzone przez gospodarzy do rur odpływowych zlewozmywaka, przeraźliwie wyją, uniemożliwiając spokojną modlitwę...

Wiedząc o tym, prosiłem zawsze przed odwiedzinami, by wcześniej problem zwierząt rozwiązać w taki sposób, by „nie było tematu”: worek na akwarium (żeby rybki nie podsłuchiwały i nie podglądały), psy odpowiednio daleko od pomieszczeń mieszkalnych, ptaki do łazienki, żółwie do pudełka od chleba itd.

Muszę przyznać, że zwykle to przygotowanie dawało pożądane efekty, ale pewnego razu w parafii, gdzie już po raz kolejny jako proboszcz odwiedzałem wiernych (a zatem moi parafianie byli już dostatecznie uczuleni na wszelkie takie zagadnienia), podczas wizyty w ostatnim domu wyznaczonym na dany dzień, poczułem, że w czasie modlitwy coś dziwnego dzieje się przy moich stopach. Domyśliłem się od razu: pies! Rzeczywiście: obwąchiwał, łasił się, właził pod sutannę, w końcu zaczął rozwiązywać sznurowadła (modlitwa trwała dość długo). Pomyślałem: gospodarze zaraz usłyszą, co trzeba!

Gdy zakończyliśmy część modlitewną i miałem już usiąść w gościnnym domu przy stole, spojrzałem wymownie na gospodarzy i stwierdziłem sucho: – Ładny pieseczek się tu kręci. Ci spojrzeli na podłogę i potwierdzili: – Tak, rzeczywiście, przyzwoity kundelek. Coś mi tu „nie grało”: jakże to, nie przepraszają, nie biegną wynosić stworzenia z pokoju? Spojrzałem jeszcze raz i poczerwieniałem. Był to mój pies! Przybłęda, Bełek! (nazwałem go w ten sposób dla odróżnienia od „Niołka”, gdyż był czarny). – Jak on się tu dostał, dlaczego go wpuściliście do swojego domu? – pytałem całkiem skonfundowany. – Pewnie wyczuł, że ksiądz proboszcz już kończy odwiedziny i przyszedł po swego pana, by odprowadzić do domu – odpowiedzieli gospodarze z uśmiechem. – A ponieważ ksiądz proboszcz chodzi w tym roku bez ministrantów, więc pomyśleliśmy, że Bełek jest zamiast chłopców w „ochronie”... Po paru dniach, gdy zdawałem parafianom sprawę ze swego „kolędowania”, podziękowałem wszystkim za życzliwość, gościnność i właściwe traktowanie roli zwierząt domowych – z jednym wyjątkiem. Podałem nawet nazwiska i adres ludzi, u których pies przeszkadzał podczas modlitwy! Wszyscy obecni w kościele byli oburzeni i na niesubordynowanych parafian i na mnie, jako proboszcza, że ich publicznie „sypnąłem” – do momentu, w którym wyznałem, że to był... mój pies! Chyba nigdy ogłoszenia parafialne nie były w naszej świątyni tak radosne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Charyzmatyczne spotkanie ewangelizacyjne "Jezus Uzdrawia"

2019-01-20 19:57

Przystań Duchowa

Przystań Duchowa

Charyzmatyczne spotkanie ewangelizacyjne z Mszą Świętą i modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie ma charakter otwarty. Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie prowadzone przez ks. Łukasza zawsze gromadzą ludzi chcących pogłębić swoją wiarę, uporządkować swoje życie i do...świadczyć bliskiej obecności Boga przez Chrystusa i Ducha Świętego. Podczas tych niezwykłych spotkań mają miejsce liczne uzdrowienia zarówno fizyczne, jak i duchowe.

Osoby uczestniczące w charyzmatycznych spotkaniach ewangelizacyjnych modlą się o uzdrowienie z choroby, rzucenie nałogów, uzdrowienie z lęków, depresji, zniewoleń duchowych, o nawrócenie dzieci albo współmałżonka. Wielu prosi o wzmocnienie wiary a małżeństwa borykające się z niepłodnością o dar potomstwa. Ludzie podkreślają, że atmosfery, jaka panuje podczas tych niezwykłych spotkań nie można doświadczyć w zwyczajnym codziennym świecie. Jest też radość, śpiew i poczucie bliskości Boga.

Ks. Łukasz który prowadzi modlitwy o uzdrowienie – jest świadkiem wielu cudów a podczas Mszy Świętej poprzez swoje świadectwo wiary wskazuje na niezwykłą relacje z żywym Jezusem.

Ze względu na dużą ilość osób uczestniczących w spotkaniu prosimy o zabranie ze sobą krzesełek turystycznych oraz zadbanie o spożywczy prowiant. Zgłoszenia grup pielgrzymkowych, autokarowych powyżej 10 osób i dodatkowe informacje pod nr telefonu. 535-585-772 oraz na stronie fb https://www.facebook.com/Przystań-Duchowa-418927375215400/

Do sanktuarium prosimy przybyć wcześniej aby zając stosowne miejsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem