Reklama

Naiwni jak warszawscy seniorzy

2018-09-12 10:44

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 37/2018, str. IV

Niemal 30 mln zł straciły osoby starsze przez oszustów w tym roku. Najczęstszymi ofiarami naciągaczy są warszawscy seniorzy

Do 78-letniego mieszkańca Bemowa zadzwonił „policjant” z prośbą o pomoc w ujęciu grupy przestępczej okradającej starszych ludzi. Pomoc emeryta miała polegać na wypłacie pieniędzy z własnego konta i przekazaniu ich osobie, która się po nie zgłosi. Mężczyzna skrupulatnie wykonał zalecenia „policjanta” i przekazał mu 700 tys. zł.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 37/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
seniorzy oszustwo na wnuczka

Babciu, Dziadku, bądźcie czujni!

2018-08-08 10:23

Agata Iwanek
Edycja wrocławska 32/2018, str. VI

Mimo że sprawa oszustw „na wnuczka” jest nagłaśniana i wśród społeczeństwa wzrasta świadomość zagrożenia, nadal znajdują się osoby, które padają ofiarami tej metody. O tym, jak rozpoznać oszusta, rozmawiamy z aspirantem sztabowym Pawłem Petrykowskim, rzecznikiem prasowym Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu

©WavebreakmediaMicro/stock.adobe.com

Cały proceder wystartował pod koniec lat 90. w Hamburgu. Właśnie tam rozpoczęły się telefoniczne oszustwa nazwane metodą „na wnuczka”, którymi pokierował Arkadiusz Ł., pseudonim „Hoss”. Nazwa wzięła się od ofiar kradzieży, czyli potencjalnych dziadków i babć, od których były wyłudzane pieniądze.

Dlaczego ten sposób okazał się żyłą złota?

„Sprawcy adresują swoje działania do osób starszych, czyli osób ufnych, które mają w naturze chęć pomocy, tym bardziej komuś z rodziny. Kierując się tą chęcią, przestają być czujne i dają się oszukać. Często bywa nawet, że w ogóle nie są świadome zagrożenia – mówi asp. szt. Paweł Petrykowski. – Walka z tymi oszustwami to proces długotrwały. Problem w tym, że co rusz pojawiają się naśladowcy, dlatego policja działa dwutorowo. Z jednej strony skupia się na zatrzymywaniu przestępców, a z drugiej na uświadamianiu i profilaktyce – wykrywając oszustów, jednocześnie wyczulamy społeczeństwo, na to, jak ich rozpoznać”.

Możliwe scenariusze rozmowy

„Sprawcy są coraz sprytniejsi – przestrzega funkcjonariusz policji – wymyślają co chwila nowe legendy. Do seniorów dzwonią już nie tylko osoby podające się za wnuczka, ale także za policjanta, prokuratora, a nawet pracownika Centralnego Biura Śledczego. Historie ewoluują, jednak cel jest ten sam – wyłudzenie pieniędzy”.

Sytuacja 1.

Do osoby starszej dzwoni potencjalny wnuczek, który opowiada swojej „babci” lub „dziadkowi”, że znalazł się w ciężkiej sytuacji i potrzebuje pilnie pożyczyć pieniądze lub mówi, że trafiła mu się okazja do kupienia tanio mieszkania, mebli, sprzętu i taka krótkoterminowa pożyczka na pewno pomoże, a on szybko wszystko zwróci.

UWAGA!

Nigdy nie powinniśmy rozmawiać o pieniądzach przez telefon. Wnuk powinien sam przyjść z prośbą, ewentualnie przysłać kogoś z rodziny. Nie powinno być też takiej sytuacji, w której przekazujemy pieniądze osobie nieznajomej.

UWAGA!

Zawsze należy się upewnić, czy wnuk rzeczywiście ma problem. Często po fakcie poszkodowani dzwonią, aby sprawdzić, czy „dotarł kolega z pieniędzmi”, ale wtedy jest już za późno. Najpierw weryfikujemy, później ewentualnie przekazujemy pieniądze, jednak tylko znajomej osobie.

Sytuacja 2.

W tej legendzie wnuczek jest sprawcą wypadku drogowego, często śmiertelnego i pieniądze mają mu posłużyć jako kaucja, żeby nie trafił do aresztu. Tym razem do rozmowy dołącza kolejna osoba – policjant lub prokurator, który potwierdza wersję wnuczka. Dodatkowy rozmówca wprowadzany jest po to, by jeszcze bardziej uwiarygodnić całe oszustwo.

Złodzieje, którzy podają się za policjantów, proponują w trakcie rozmowy, aby rozmówca zweryfikował ich tożsamość. Mówią np.: „Proszę Pani, w tych czasach to różni ludzie się pod policjantów podszywają, proszę teraz wybrać numer 997 i podać moje imię i nazwisko, może się Pani przekonać, że taki funkcjonariusz naprawdę istnieje”. Senior faktycznie wybierał ten numer, jednak problem w tym, że w wielkim stresie zapominał zakończyć połączenie, co skutkowało dalszym pozostaniem na linii z przestępcą. Wtedy w rozmowie pojawiał się inny głos potwierdzający tożsamość funkcjonariusza, jednak niestety nadal był to jeden z oszustów.

UWAGA!

Jeśli rozmawiasz z kimś przez telefon i chcesz coś zweryfikować – rozłącz się. Dopiero po zakończonym połączeniu wybierz numer, pod który chcesz zadzwonić. W trakcie jednego połączenia wybranie numeru nie powoduje jego przerwania i połączenia z nowym rozmówcą.

Sytuacja 3.

Osoba starsza dostaje najpierw telefon od rzekomych oszustów, a zaraz po nim odbiera kolejne połączenie. Po podniesieniu słuchawki zgłasza się policjant, który informuje, że rozpracowuje szajkę oszustów, którzy wyłudzają pieniądze. Przestrzega rozmówcę, mówiąc, że jego pieniądze są zagrożone oraz co trzeba robić, aby ich nie stracić. Wtedy wyłudzacz każe przekazać lub przelać wszystkie swoje pieniądze na rachunek prokuratury.

UWAGA!

Po pierwsze, prokurator czy policjant nigdy nie opowiada osobom postronnym o śledztwie, które przeprowadza. Po drugie, żadna z tych osób nigdy nie będzie sugerowała przekazaniu gotówki, więc jeśli dzwoni policjant i mówi, że mamy przelać pieniądze, czy zostawić je w umówionym miejscu, mamy 100% pewności, że jest to oszust.

Cechy charakterystycze oszustw „na wnuczka”

Oszuści kierują rozmowę w taki sposób, aby uzyskać jak najwięcej informacji. Dążą do tego, żeby osoba pokrzywdzona przejęła rolę całej rozmowy. Skąd znają imię wnuczka ofiary? Pokrzywdzeni sami je zdradzają. Kiedy osoba starsza odbiera telefon, pyta: „Kto mówi?”, na co oszust odpowiada: „No co Ty, babciu, nie poznajesz mnie?”. Wtedy osoba podświadomie zaczyna wymieniać imiona swoich wnucząt, czy siostrzeńców. Wystarczy wtedy, że złodziej powie: „Tak, to ja, Marek”. To upewnia osobę starszą, że rozmawia z bliską osobą. Dopiero podczas zawiadomienia policji okazuje się, że ten głos był zupełnie inny, że oszust posługiwał się kompletnie innym językiem, ale w momencie, kiedy osoba po drugiej stronie powiedziała: „Tak, to ja, Marek”, pokrzywdzeni byli pewni, że to wnuczek.

„Wnuczek” nigdy nie pojawia się po gotówkę osobiście. Zawsze ma na to wytłumaczenie, np. stoi aktualnie w kolejce za okazyjnym towarem i dlatego przysyła po pieniądze znajomego. Dla starszej osoby zawsze jest to ktoś obcy.

Sprawca zawsze posługuje się telefonem. Jego celem jest to, aby osoba naciągana pozostawała z nimi w stałym kontakcie. Dlaczego? Nie ma wtedy możliwości zadzwonić do nikogo innego i nikt też nie może się do niej dodzwonić. Jest odcięta od bliskich i nie ma możliwości się poradzić.

UWAGA!

Kiedy nie możemy się długi czas dodzwonić do starszej osoby, warto się zainteresować, dlaczego tak jest.

Jak działać, gdy trafimy na oszusta?

Przede wszystkim nie przekazywać mu pieniędzy się i rozłączyć. Po przerwanym kontakcie należy zgłosić taki incydent na policję. Niezależnie od tego, czy doszło do wyłudzenia, czy była to tylko nieudana próba, ponieważ naciągacz może nadal usiłować oszukać kogoś innego. Poza tym dzięki takiemu zgłoszeniu organy sprawiedliwości mają szansę zatrzymać sprawców na gorącym uczynku.

Dobrze jest rozmawiać

„We Wrocławiu odnotowaliśmy sytuację kobiety, która utraciła ponad 200 000 złotych. Została poinformowana przez policję, że jej pieniądze są zagrożone, i trwa śledztwo w sprawie oszustów. Pokrzywdzona dla bezpieczeństwa przekazała więc pieniądze funkcjonariuszom policji, którzy oczywiście okazali się złodziejami. Kobieta opowiedziała o tym zdarzeniu sąsiadowi. Dopiero on uświadomił ją, że została oszukana” – opowiada Paweł Petrykowski. Rzecznik Prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu pociesza, że dziś po kilku latach nagłaśniania sprawy, świadomość społeczeństwa wzrosła. Pięć czy sześć lat temu takiej świadomości nie było. Każdy telefon od oszusta kończył się przekazaniem pieniędzy. Teraz dochodzimy do takiego momentu, w którym oszuści potrafią wykonać dziesięć telefonów dziennie i na te dziesięć telefonów nikt nie daje się oszukać. Niestety, skala pojedynczego wyłudzenia jest obecnie dużo większa niż kiedyś, dlatego warto o tym rozmawiać i uczulać osoby starsze, aby nie padły ofiarami telefonicznych oszustw „na wnuczka”. Zachęcamy do poruszania tego tematu na różnego rodzaju spotkaniach rodzinnych. W ten sposób możemy wykazać troskę o naszych najbliższych i ochronić ich przed niebezpieczeństwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Kard. Krajewski: kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono czyta moje życie

2018-09-22 17:42

xpk / Łódź (KAI)

- Kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono mnie czyta, ono czyta moje życie, a ja zaczynam widzieć świat, tak jak widzi je Bóg. Słowo Boże jest dobre wtedy, gdy ktoś się rodzi i umiera, kiedy ktoś jest zakochany i jest po uszy w grzechu i wyjść nie może, ono jest dobra na każde cierpienie – mówił kardynał Krajewski podczas swojej kardynalskiej Mszy prymicyjnej w łódzkiej katedrze.

Grzegorz Gałązka

W łódzkiej bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w trzy miesiące od nominacji kardynalskiej odbyła się Msza święta prymicyjna kardynała Konrada Krajewskiego, który w tej samej katedrze 30 lat temu z rąk abp. Władysława Ziółka przyjął święcenia kapłańskie.

W liturgii obok abp. Grzegorza Rysia i abp. seniora Władysława Ziółka uczestniczyli biskupi pomocniczy bp Ireneusz Pękalski i bp Marek Marczak, kapłani, siostry zakonne i licznie zgromadzeni wierni z całej archidiecezji.

Kardynał, przywołując przypowieści o ziarnie i siewcy z dzisiejszej ewangelii, odniósł się do swojego życia - Doskonale pamiętam, kiedy byłem nieurodzajną glebą, kiedy nie chciałem słuchać tego, co mówi Bóg. Kiedy ono padało, nawet mnie porywało, ale potem piękno tego świata, wszystko co jest związane z moim ciałem, zabierało ten głos, niszczyło, nie było żadnego wzrostu. Ale Jezus mówi, że jest jeszcze diabeł, a papież Franciszek dopowiada – on tańczy najpierw wobec niego, potem wobec kardynałów, metropolitów, arcybiskupów i zabiera wszystko, żeby się nie urodziło, by zniknęło. Ziarnem, które Jezus rzuca nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie tego przyjąć, jest słowo Boże – zaznaczył kardynał.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na znaczenie i rolę słowa Bożego w codzienności, w domu, w życiu. - Wszystkie książki, jakie mamy w swojej bibliotece, to jest słowo ludzkie, ale jest jedna księga, która jest słowem Boga. Dlaczego jest gdzieś w biblioteczce, skoro po czytaniu jej mówimy: oto słowo Boże, oto słowo Pańskie? Podnosimy je, okadzamy, uroczyście wnosimy. Gdzie w twoim domu jest Pismo święte? A może warto je wyjąć, by poznać Boga, by dowiedzieć się czego On ode mnie chce? – pytał.

Kardynał podzielił się także swoim doświadczeniem codziennego czytania ewangelii i wielkiego szacunku do słowa Bożego. – Czytam codziennie Pismo święte, ono we mnie wzrasta, ono jest we mnie. Zaczyniajmy i my dzisiaj czytać słowo Boże. Nie patrzmy na innych, na całą archidiecezję, ale na siebie. Wyjmijmy dzisiaj Pismo święte – apelował do zebranych. – Codziennie czytam ewangelię na następny dzień i staram się tą ewangelią żyć. Przypominam sobie ją wieczorem, w południe i przed zaśnięciem. Nieraz nie pamiętam, zapomniałem i wtedy idę i czytam na nowo – dzielił się swoim doświadczeniem kardynał.

Po komunii świętej wszyscy zebrani w katedrze odśpiewali hymn Te Deum Laudamus, dziękując za pierwszego kardynała, który pochodzi z archidiecezji łódzkiej.

Z życzeniami zwrócił się do kardynała prymicjanta arcybiskup łódzki, który przypomniał, że "choć przez swoją posługę kardynalską należysz do kleru rzymskiego, to wiedz, że ta katedra jest nadal twoim domem. To jest dom twojego powołania. Wracaj do tego domu, odkrywaj swoje powołanie, żyj nim, wypełnij je i osiągnij świętość, tego wszyscy ci życzymy" - mówił abp Ryś.

Po zakończonej liturgii w domu biskupim każdy mógł osobiście złożyć życzenia kardynałowi prymicjantowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: relikwie dla bezdomnych

2018-09-23 20:17

eko / Kraków (KAI)

Relikwie św. Ojca Pio oraz bł. Marii Angeli Truszkowskiej zostały zainstalowane w centrum pomocy dla osób bezdomnych Dzieła Pomocy św. Ojca Pio i Kuchni Społecznej Siostry Samueli. Celebracja była elementem uroczystości św. Ojca Pio w 50 rocznicę jego śmierci.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Osoby bezdomne razem z nami i wszystkimi czcicielami św. Ojca Pio łączą się w modlitwie i czuwaniu w tym Jubileuszowym roku stu lat od otrzymania przez naszego patrona stygmatów i pięćdziesięciu lat od Jego przejścia do domu Ojca – mówi br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. - Obecność relikwii naszego Patrona jest znakiem Jego modlitewnego wsparcia dla naszych wszelkich działań – dodaje kapucyn.

Relikwie świętego Ojca Pio umieszczone zostały w atrium budynku Dzieła przy ul. Smoleńsk 4, w którym znajdują się m.in.: łaźnia, pralnia, garderoba, świetlica i punkt doradztwa zawodowego dla osób bezdomnych i zagrożonych bezdomnością.

Obok św. Ojca Pio umieszczono relikwiarz bł. Marii Angeli Truszkowskiej CSSF, założycielki Zgromadzenia Sióstr Świętego Feliksa z Kantalicjo Trzeciego Zakonu Regularnego Świętego Franciszka Serafickiego. Siostry felicjanki, prowadzą w budynku kuchnię społeczna, z której korzystają osoby ubogie i potrzebujące. - Siostry, z inspiracji bł. Matki Angeli, prowadzą te kuchnie już od 1872 roku. Najpierw działanie kuchni skierowane było na osoby starsze, potem, w krótkim czasie, pojawili się też młodzi studenci. I tak jak siostry wtedy zorientowały się, żeby ludziom potrzebującym pomagać na miarę możliwości - tak robią do dziś – zauważa s. Alina Płoszczyca – przełożona prowincjalna Zgromadzenia Sióstr Felicjanek.

Relikwie umieszczono w przestrzeni dostępnej dla wszystkich przychodzących, zarówno po pomoc Dzieła Pomocy, jak i korzystających ze stołówki sióstr. - Centralnym miejscem naszego budynku przy ul. Smoleńsk 4 w Krakowie jest atrium, w którym chcemy stworzyć taką przestrzeń do modlitwy i wyciszenia. Relikwie będą tu obecne, aby nam nieustannie przypominać, że naszym powołaniem jest świętość – twierdzi br. Marszałkowski.

Relikwie mają służyć także pracownikom instytucji, która tak mocno związana jest z postacią kapucyńskiego świętego i stygmatyka oraz wszystkim jej gościom. - Od początku istnienia Dzieła Pomocy św. Ojca Pio bardzo silnie odczuwamy Jego wsparcie modlitewne. Obecność jego doczesnych szczątków jest dla nas zachętą, by razem ze św. Ojcem Pio zanosić do Boga modlitwy za naszych podopiecznych – podsumowuje br. Marszałkowski. - Wierzymy, że dla nas i naszych podopiecznych tego typu obecność obu świętych i błogosławionych przypominać będzie, by słowo przemieniać w czyni oraz że zamiana w życiu zawsze jest możliwa – podsumowuje s. Płoszczyca.

Centrum przy ulicy Smoleńsk działa od 23 września 2013 roku. Wtedy Kuchnia Społeczna Siostry Samueli przeniosła się tu ze swojej poprzedniej siedziby. S. Maria Samuela Piksa, której imię nosi dziś stołówka, była kierowniczką przez 60 lat. Dzieło Pomocy św. Ojca Pio we wspomnienie św. Ojca Pio świętuje 14 rocznicę powstania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem