Reklama

To pokój musi kierować losami narodów

2018-09-12 10:44

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 37/2018, str. I

Ks. Krzysztof Hawro
Zamojska Rotunda w latach 1940-1944 była miejscem kaźni ludności Zamojszczyzny

W jednej z pieśni śpiewanych w zamojskiej katedrze padają słowa skierowane do Matki Bożej Odwachowskiej: „Przodkom naszym pomagałaś w czas zaborów! Łagodziłaś wszystkie klęski, ciosy, blizny. Srogie męki i katusze wycierpiałaś, Patrząc na tragedię Dzieci Zamojszczyzny!”

Każde spojrzenie na Jej obraz i każdy wrześniowy dzień przypominają mi o tragizmie lat 1939-1945. Najbardziej przeraża i napełnia bólem los, jaki spotkał tych najmłodszych – Dzieci Zamojszczyzny.

Cierpienie, które dotknęło dzieci mieszkające na Zamojszczyźnie podczas II wojny światowej, jest nie do opisania. Słabe, niewinne i objęte przymusowymi wysiedleniami w celu założenia tu nowych osad dla ludności etnicznie niemieckiej z innych krajów Europy. Według szacunków historyków Niemcy wysiedlili z Zamojszczyzny ponad 30 tys. dzieci. Odbyło się to w ramach Aktion Zamość, która trwała zaledwie kilka miesięcy, od końca listopada 1942 r. do marca 1943 r.

Reklama

Wysiedleńców z Zamojszczyzny kierowano do obozów przesiedleńczych podlegających Centrali Przesiedleńczej w Łodzi, zlokalizowanych w Zamościu przy ul. S. Okrzei, w Zwierzyńcu, Budzyniu, Frampolu, w Lublinie przy ul. Krochmalnej, Majdanie Starym, Tarnogrodzie, Woli Derezieńskiej, Biłgoraju oraz w Puszczy Solskiej. Tam dokonywano selekcji rasowej, dzielono wysiedleńców na grupy oraz oddzielano rodziców od dzieci. To właśnie w wyniku selekcji w obozach przesiedleńczych powstała grupa osieroconych dzieci znanych jako Dzieci Zamojszczyzny.

Jednym z tych dzieci, skierowanych przez Niemców do obozów koncentracyjnych, była Czesława Kwoka, Polka i katoliczka, urodzona 15 sierpnia 1928 r. w Wólce Złojeckiej, a zmarła 12 marca 1943 r. Razem ze swoją mamą, Katarzyną Kwoką, trafiła pierwszym transportem z obozu przejściowego w Zamościu do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie została zabita zastrzykiem fenolu 12 marca 1943 r.

Los Dzieci Zamojszczyzny i zbliżająca się 79. rocznica agresji Związku Radzieckiego na Polskę napełniają smutkiem, ale też skłaniają do refleksji i do wołania za św. Janem Pawłem II: „Nigdy więcej wojny! To pokój, pokój musi kierować losami narodów i całej ludzkości”.

Tagi:
dzieci II wojna światowa

Odpowiedzialność księży posiadających potomstwo - artykuł o. Józefa Augustyna SJ

2019-04-12 16:25

O. Józef Augustyn SJ / Kraków (KAI)

Mężczyzna posiadający potomstwo nie może kryć się więc za swoją funkcją kapłańską, by uniknąć odpowiedzialności i trudu rodzicielstwa – przypomina o. Józef Augustyn. Omawiając watykańską „Notę odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo” jezuita zaznacza, że dzieci księży katolickich przez całe stulecia były tematem tabu zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy artykuł o. Józefa Augustyna przesłany KAI przez Autora.

Watykańska „Nota” w sprawie księży posiadających potomstwo

„Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje,

bo nie może się zaprzeć siebie samego” (2 Tm 2,13)

Wywiad, jakiego kard. Beniamino Stella, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, udzielił Andrea Torniellemu dyrektorowi wydawniczemu Mediów Watykańskich, w sprawie rozwiązywania sytuacji kapłanów posiadających dzieci [„L’Osservatore Romano”, 27 lutego 2019 – przyp. KAI], ujawnia kolejny raz pragnienie współczesnego Kościoła kroczenia drogą przejrzystości moralnej oraz pełnej jawności stosowanych procedur w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów osób duchownych i świeckich. Wywiad pokazuje nową jakość, z jaką Watykan stawia czoła bolesnemu problemowi księży, którzy – wbrew zobowiązaniom zachowania celibatu – nawiązują relacje z kobietami i wydają na świat potomstwo.

1. Kardynał przedstawia zwięźle roboczy dokument wydany dla użytku wewnętrznego Stolicy Apostolskiej noszący tytuł: „Nota odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo”. Jak wyjaśnia kardynał, „Nota” porządkuje praktykę w tej materii, którą od lat stosuje się w Kongregacji ds. Duchowieństwa. Dodaje też, że dokument powstał kilkanaście lat temu w czasach Papieża Benedykta XVI, gdy prefektem Kongregacji ds. Duchowieństwa był kard. Cláudio Hummes. W całej sprawie chodzi o dobro dziecka i jego prawo, by u jego boku był również tata, a nie tylko sama mama. Papież Franciszek, stwierdza kard. Stella, w pełni akceptuje takie rozwiązanie. „Już jako kardynał i arcybiskup Buenos Aires w dialogu z rabinem Abrahamem Skórką, opublikowanym w książce „W niebie i na ziemi”[1], był w tej sprawie kategoryczny: priorytetową uwagę taki kapłan musi poświęcać swemu potomstwu” – mówi kardynał. I choć prezentowana „Nota” przygotowana została do wewnętrznego użytku Stolicy Apostolskiej, jest znana także biskupom i polecana do stosowania, gdy mają do czynienia z tego typu sytuacjami w swoich diecezjach.

2. Kapłan, któremu urodzi się dziecko, jest – z prawa naturalnego – zobowiązany do odpowiedzialności za swoje potomstwo oraz za jego matkę. Ksiądz będący w takiej sytuacji – zauważa prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa – winien rozumieć, „jaka spoczywa na nim odpowiedzialność względem własnego dziecka”. Dobro dziecka i odpowiednia opieka nad nim muszą „znajdować się w centrum zainteresowania Kościoła”. Fakt bycia księdzem katolickim, z którym Kościół wiąże celibat, nie może być ważniejszy od naturalnego faktu bycia ojcem dziecka. O ile celibat księży wynika z prawa ustanowionego przez Kościół, i on może z niego zwolnić, o tyle ojcostwo i macierzyństwo wiąże się z naturalnym prawem nadanym przez samego Stwórcę, nad którym Kościół nie ma władzy i nie może z niego zwalniać. „Rodzice, ponieważ dali życie dzieciom, w najwyższym stopniu są obowiązani do wychowania potomstwa i dlatego muszą być uznani za pierwszych i głównych jego wychowawców” – czytamy w „Deklaracji o wychowaniu chrześcijańskim Soboru Watykańskiego II”[2].

Mężczyzna posiadający potomstwo nie może kryć się więc za swoją funkcją kapłańską, by uniknąć odpowiedzialności i trudu rodzicielstwa. Fakt, że ojcem dziecka jest ksiądz, nie może być ani dla niego, ani też dla jego przełożonych usprawiedliwieniem, by odmówić dziecku tego, do czego ma prawo.

Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa mówi jednoznacznie: „Księża, którzy mają dzieci, powinni opuścić stan kapłański dla ich dobra. (…) Tego typu sytuacja jest uważana za nieodwracalną i wymaga od kapłana odejścia ze stanu duchownego, nawet jeśli on sam uważa się za zdolnego do pełnienia posługi”. To rozwiązanie nie ma bynajmniej charakteru kary za złamanie celibatu, który ksiądz dobrowolnie przyrzekał Bogu i Kościołowi, ale jest konsekwencją naturalnych zobowiązań wobec zrodzonego potomstwa i jego matki. To obowiązek moralny, z którego nikt nie ma prawa go zwolnić, także najwyższe władze kościelne.

A co robić, gdy ksiądz nie zamierza rezygnować z kapłaństwa, ale zabezpieczywszy materialną sytuację matki i dziecka, pragnie dalej spełniać funkcję księdza? – dopytuje Andrea Tornielli. Kardynał Stella nie widzi takiej możliwości: „Kiedy zgodnie z osądem biskupa (…) sytuacja wymaga, aby kapłan wziął na siebie obowiązki wynikające z jego ojcostwa, lecz nie chce prosić o dyspensę, taki przypadek jest zgłaszany do Kongregacji z wnioskiem o usunięcie takiego kapłana ze stanu duchownego”.

I chociaż procesy kanoniczne przeniesienia ad statum laicalem księży, którzy porzucili kapłaństwo, trwają nieraz latami, to jednak kard. Stella zapewnia, że w Kongregacji ds. Duchowieństwa robi się wszystko, co możliwe, aby „dyspensa z obowiązków została przyznana w jak najkrótszym terminie – w ciągu kilku miesięcy – tak, aby kapłan mógł towarzyszyć matce w wychowaniu dzieci”.

3. Dzieci księży katolickich przez całe stulecia były tematem tabu zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie, a przypadki ojcostwa kapłanów miały klauzulę najwyższej poufności. Sprawa była znana zwykle bardzo wąskiemu gronu osób zarówno po stronie księdza – ojca dziecka, jak i matki. W katolickim społeczeństwie, w którym duchowni mieli wysoki autorytet moralny, temat dzieci księży był kłopotliwy i arcywstydliwy dla wszystkich stron: dla dziecka, dla jego rodziców, dla rodziny, dla Kościoła. W rozwiązywaniu problemu nacisk położony był na troskę o ukrycie sprawy, na lęk przed wybuchem skandalu oraz finansowe zabezpieczenie matki i dziecka. Ksiądz, któremu urodziło się dziecko, gdy wiedział o tym biskup, był przenoszony na drugi koniec diecezji, do innej diecezji lub też gdzieś daleko na misje.

Dobro potomka oraz jego naturalne prawo do wychowania przez ojca było podporządkowane „roztropnym”, „praktycznym” rozwiązaniom, na które wszystkie strony, poza samym dzieckiem, wyrażały zgodę.

Rozwiązania te utożsamiano często z dobrem Kościoła. Było to jednak rozwiązanie – jakkolwiek próbować je tłumaczyć – nieprzejrzyste moralnie, by nie powiedzieć zakłamane. Porzucenie dziecka przez ojca – księdza to zawsze wielka krzywda naznaczająca całe jego życie. „Dziecku w jego rozwoju powinna towarzyszyć przede wszystkim miłość rodziców, właściwe wychowanie, a zatem to wszystko, co stanowi rzeczywiste i odpowiedzialne rodzicielstwo, zwłaszcza w pierwszych latach życia” – oświadczył kard. Stella.

4. Nierzadko jednak zdarzały się też sytuacje, że księża posiadający dzieci ukrywali starannie swoją tożsamość w środowisku rodzinnym matki jego dziecka, a jego przełożeni i koledzy nie byli świadomi faktu posiadania przez niego potomstwa. Dzisiaj w dobie powszechności internetu, smartfonów, mediów społecznościowych, takie rozwiązanie jest już praktycznie nie do podtrzymania. Nazwiska i fotografie księży bywają umieszczane, bez ich pytania i zgody, na stronach diecezjalnych czy parafialnych. Domaganie się przez jakiegoś kapłana, by tego nie czynić, budziłoby najwyższą podejrzliwość jego środowiska.

Problem dzieci księży katolickich nagłośnił w ostatnich latach psychoterapeuta Vincent Doyle, syn irlandzkiego księdza katolickiego. Założone przez niego stowarzyszenie Coping International stawia sobie za cel wydobycie z anonimowości wszystkie dzieci księży katolickich na całym świecie, kierując do nich pomoc psychologiczną i ludzkie wsparcie. Doyle wychodzi z założenia, że nieobecność ojca w życiu dziecka oraz ukrywanie jego tożsamości przed całym światem są dla niego upokarzające.

5. Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa podkreśla jednak, że każda sytuacja księdza posiadającego potomstwo winna być rozeznawana indywidualnie. Zaznacza, że wyjątki od przyjętej w „Nocie” zasady bywają bardzo rzadkie. Podaje przy tym trzy konkretne przykłady stanowiące wyjątek.

Po pierwsze, gdy noworodek, dziecko księdza, zostaje zaadoptowane przez inną pełną rodzinę, w której będzie miało przybranego ojca. Po drugie, gdy fakt, że kapłan posiada potomstwo zostaje ujawniony, gdy jego dziecko jest już dorosłe i ma 20–30 lat. Trzeci podany przez kardynała przykład wyjątku od przyjętej w „Nocie” zasady jest bardziej złożony i został – jak to bywa w wywiadach – przedstawiony z pewnymi skrótami. Chodzi o sytuację, kiedy „kapłani, którzy mieli w młodości bolesne doświadczenia uczuciowe i zapewnili swym dzieciom pomoc ekonomiczną, moralną i duchową, a dziś gorliwie i z zaangażowaniem pełnią swą posługę, przezwyciężywszy minioną niestabilność uczuciową”. W przedstawionych sytuacjach biskupi i episkopaty mogą przyjmować rozwiązania bardziej elastyczne i nie muszą zobowiązywać księży posiadających dzieci do składania wniosków o przeniesienie do stanu świeckiego.

6. Ujawnienie „Noty odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo” oraz bezpośredni komentarz prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa kard. Stelli wpisują się w dążenie Kościoła posoborowego do jawności i przejrzystości świadectwa dawanego światu.

Czy biskupi i księża mogliby z czystym sumieniem wzywać do poszanowania praw dzieci, nawoływać ich rodziców do odpowiedzialnej miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, gdyby jednocześnie – w imię wygody, egoizmu i nieodpowiedzialności księdza, któremu urodziło się dziecko czy też doraźnie pojmowanej „korzyści” diecezji lub zakonu – przymykali oczy na porzucanie własnych dzieci? W sytuacji chronicznego braku księży biskupi mogą być kuszeni do rozwiązań podejmowanych ze szkodą dla dziecka księdza i jego matki.

Prawdziwym skandalem w Kościele nie są sytuacje uwikłania księży, diecezjalnych i zakonnych, w relacje z kobietami oraz posiadanie dzieci, ale tolerowanie ich podwójnego życia trwającego niekiedy latami. To prawdziwe źródło zgorszenia dla wiernych. Fakt, że księża prowadzący podwójne życie bywają doskonałymi administratorami, budowniczymi kościołów itp., nie usprawiedliwia „patrzenia przez palce” na ich niemoralne życie.

W swojej wypowiedzi dla „L’Osservatore Romano” kard. Stella zdecydowanie odrzuca sugestie, jakoby posiadanie dzieci przez księży było argumentem za wprowadzeniem dobrowolnego celibatu dla księży Kościoła łacińskiego. Fakt, że niektórzy księża weszli w relacje z kobietami i posiadają dzieci, nie jest związany z celibatem, ale z łamaniem słowa danego Bogu i Kościołowi. Narzekanie księży na celibat odsłania ich niedojrzałość i brak konsekwencji. Ksiądz Stanisław Musiał SJ, gdy jakiś ksiądz narzekał na celibat, odpowiadał: „Skoro umówiliśmy się, że gramy w szachy, to grajmy w szachy i nie proponujmy gry w warcaby”. Kardynał Stella dodaje, że „celibat jest cennym darem dla Kościoła łacińskiego, o którego wciąż aktualnej wartości wypowiadali się ostatni papieże, od św. Pawła VI aż po Franciszka”.

Podważanie wartości małżeństwa i rodziny, przemoc wobec dzieci, seksualne wykorzystywanie ich, jakie niesie ze sobą cywilizacja nastawiona wrogo wobec religii oraz religijnej moralności, wymaga od nas, osób duchownych, przejrzystego świadectwa życia. Jeżeli chcemy z mocą głosić światu prawdę, że fundamentalną zasadą ludzkiego szczęścia jest przykazanie miłości Boga, z którego wypływa każda ludzka miłość: oblubieńcza, rodzicielska, przyjacielska itp., musimy najpierw sami jako pierwsi wprowadzać ją w życie. Najmniejsze odstępstwo i niewierność rzuca cień na wiarygodność naszego świadectwa.

7. W mojej ponadczterdziestoletniej posłudze kapłańskiej kilkakrotnie byłem świadkiem ogromu bólu dorosłych już dzieci księży katolickich, dla których dzieciństwo i dorastanie wiązało się z nieustannym cierpieniem i poniżeniem. Przypadkowe wizyty tatusia księdza, pokątne spotkania z nim, konieczność ukrywania jego tożsamości przed całym światem, szczególnie przed ciekawymi sąsiadami i rówieśnikami, budząca się dziecięca zazdrość w obecności rówieśników będących w towarzystwie swoich ojców – to wszystko było źródłem nieopisanego wstydu, upokorzenia i nieznośnego bólu.

Z drugiej strony spotkałem też księży zmuszonych odejść z kapłaństwa z powodu dziecka, które im się urodziło. Zwykle był to dla nich psychiczny wstrząs, szok. Czuli się zdemaskowani, upokorzeni, poniżeni. Stopniowo budziła się w nich świadomość, że ich męska czujność została uśpiona banalnym traktowaniem życia i posługi kapłańskiej. Wielu z nich z pokorą podejmowało odpowiedzialność za tę nową sytuację życiową. Stopniowo ich życie wracało do normy: budowali swoje rodziny, robili kariery zawodowe, rodziły im się kolejne dzieci. Na ogół nie porzucali Kościoła także wtedy, gdy latami byli zmuszeni czekać na watykańską dyspensę. Ale powrót do przeszłości zawsze sprawiał im ogromny ból. W prowadzonych niekiedy szczerych rozmowach miałem wrażenie, że porzucone kapłaństwo było raną nie do zaleczenia. Nawet po wielu latach.

8. W moim odczuciu bardzo dobrze się stało, że watykańska „Nota (…) w sprawie duchownych posiadających potomstwo” zobaczyła światło dzienne. Uważnie winni się z nią zapoznać nie tylko biskupi i prowincjałowie rozwiązujący bolesne problemy księży, którym rodzą się dzieci, ale także kandydaci do kapłaństwa. Dziecko w życiu księdza nie jest bowiem przypadkiem, ale konsekwencją instrumentalnego traktowania swojego życia, kobiety, kapłaństwa.

„Oczywiście dziecko jest zawsze darem Boga, bez względu na to, w jakich okolicznościach się narodziło. Pozbawia się [ojca dziecka] stanu duchownego, bo z odpowiedzialności rodzicielskiej wynika cała seria trwałych zobowiązań” – mówi kard. Stella. Ta nowa sytuacja egzystencjalna, dziecko – nowy człowiek, nowe trwałe zobowiązania wobec niego winny stać się nowym wyzwaniem i nowym życiowym powołaniem. Bóg w swojej nieskończonej dobroci jest hojny i gdy człowiek zmarnuje jedno powołanie, On ofiaruje mu inne. Po każdym upadku i każdej niewierności, gdy wyrażamy skruchę, wszyscy otrzymujemy łaskę nowego początku. Ani Chrystus, ani Kościół nigdy od człowieka się nie odwraca, nie zostawia go w jego upadku i poniżeniu. Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego (2 Tm 2,13).

O. Józef Augustyn SJ

Przypisy:

1. Por. J.M. Bergoglio, A. Skórka, W niebie i na ziemi, Kraków 2013

2. Sobór Watykański II, Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim „Gravissimum educationis”, 3.

***

Józef Augustyn SJ (ur. 1950) jest duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym. Od lat zajmuje się formacją kapłańską i seminaryjną. Opublikował kilkadziesiąt książek w tym pracę "Integracja seksualna: przewodnik w poznawaniu i kształtowaniu własnej seksualności" (1994), która była owocem wieloletnich spotkań katechetycznych i rekolekcyjnych z młodzieżą. W 2002 uzyskał habilitację w Wyższej Szkole Filozoficzno Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie m.in. na podstawie pracy "Wychowanie do czystości i celibatu kapłańskiego".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żyć rytmem liturgii Triduum Paschalnego

Z ks. Tomaszem Baciem, liturgistą rozmawia Małgorzata Oczoś
Edycja rzeszowska 13/2010

Małgorzata Oczoś: - Obchody Wielkiego Tygodnia mają bogatą symbolikę. Wierni najczęściej gromadzą się w swoich parafiach na ceremoniach Triduum Paschalnego. Niewielu ma okazję uczestniczyć we Mszy św. Krzyżma. Jakie znaczenie ma to nabożeństwo?

Ks. Tomasz Bać: - Rzeczywiście. Niewielu wiernych uczestniczy we Mszy św. Krzyżma dlatego, że ta Msza św. jest tylko jedna w diecezji. Odbywa się w Wielki Czwartek przed południem w katedrze. Gromadzą się na niej kapłani wraz ze swoim ordynariuszem. Wyrażają przez to wzajemną jedność. Podczas Mszy św. Krzyżma następują dwa obrzędy. Pierwszy - to odnowienie przyrzeczeń kapłańskich. Drugi - to poświęcenie olejów świętych. Tych olejów, które podczas całego roku, od Wigilii Paschalnej, będą używane do udzielania sakramentów.

- Czym różni się Krzyżmo od pozostałych olejów?

- Liturgia zna trzy rodzaje olejów, którymi się posługuje przy sprawowaniu sakramentów oraz przy innych okazjach, a które są poświęcone w Wielki Czwartek: olej Krzyżma świętego, olej chorych, olej katechumenów, używany przy udzielaniu sakramentu chrztu. Wszystkie są olejami z oliwek. Różnią się natomiast sposobem przygotowania i potem zastosowaniem. Krzyżmo jest najważniejszym olejem, ma najszersze zastosowanie w Kościele. Dlatego jest szczególnie uroczyście poświęcane. Używane jest przy chrzcie, bierzmowaniu i do święceń biskupich, kapłańskich. Służy też do namaszczania ołtarza i ścian kościoła.

- Co się dzieje z olejami, które nie zostaną wykorzystane w ciągu roku?

- Krzyżmo i olej chorych należy odnawiać co roku. Stąd obecność księży proboszczów w katedrze podczas Mszy św. Krzyżma. Jeśli w ciągu roku oleje nie zostaną w pełni wykorzystane, należy je spalić.

- Triduum Paschalne to najważniejszy czas w roku dla chrześcijanina. Dlaczego?

- Triduum Paschalne to jedyny okres w Kościele, gdy czas celebrowania liturgii zrównuje się z czasem, w którym mają miejsce wydarzenia z życia Jezusa. Miejsce celebry staje się przestrzenią Drogi Krzyżowej. Bez męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa nie byłoby nas. To jedyny czas, w którym chrześcijanie mogą - godzina po godzinie - wstępować w ślady Jezusa, postępować tuż za Nim. Do tego zresztą jesteśmy powołani.

- Czym jest wieczór Wielkiego Czwartku? Zapowiedzią bolesnych wydarzeń?

- Wielki Czwartek to koniec wielkiego postu i inauguracja Triduum Paschalnego. Dla chrześcijanina Święta Wielkanocne rozpoczynają się właśnie w ten dzień. Z drugiej strony jest to zapowiedź męki Pańskiej. Jest to też oczywiście pamiątka ustanowienia Eucharystii, a także dzień sakramentu kapłaństwa. Ponieważ Wielki Post już się skończył, kapłani odkładają fioletowe szaty pokutne, a przywdziewają białe, świąteczne. Triduum rozpoczyna się bardzo uroczyście. Po długiej wielkopostnej przerwie rozbrzmiewa na nowo świąteczny hymn „Chwała na wysokości Bogu”. W świątyniach na całym świecie odzywają się też dzwony, zwiastujące światu chrześcijańską Paschę.

- Po liturgii wielkoczwartkowej Najświętszy Sakrament zostaje przeniesiony do ołtarza zwanego ciemnicą. Jak wierni mają się wtedy zachować?

- To czas poważnego i głębokiego wejścia w mękę Chrystusa. Wierni powinni czuwać przy Nim i modlić się. A także towarzyszyć w chwilach, w których był sam oczekując na mękę i śmierć.

- W Wielki Piątek dominuje czerwień w kolorze szat kapłańskich. Co Kościół chce w ten sposób wyrazić?

- Czerwień w Kościele to znak krwi. Przypomina więc o męczeństwie Chrystusa. Dlatego kolorem szat liturgicznych w Wielki Piątek jest kolor czerwony. Ten kolor w liturgii nie jest używany zbyt często. Właściwie tylko wtedy, gdy dotyczy męki Chrystusa, a więc w Wielki Piątek i Niedzielę Palmową. Również wtedy, gdy liturgia dotyczy męczenników. I wtedy, gdy dotyczy Ducha Świętego.

- Czy można wskazać kulminacyjny moment liturgii Wielkiego Piątku?

- Ta liturgia ukształtowała się już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. W Wielki Piątek nie sprawuje się Mszy św. Najważniejszym momentem liturgii jest adoracja krzyża. Uroczyste wniesienie krzyża do kościoła, jego odsłonięcie ze śpiewem „O to drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”, na co wierni odpowiadają „Pójdźmy z pokłonem” i klękają. A potem podchodzą i całują krzyż. To jest punkt kulminacyjny. Na krzyżu wszystko się dokonało. Dzięki temu, że Chrystus dał się ukrzyżować, my żyjemy. Zgładził grzechy. To fundament naszej wiary. Bez krzyża nie ma chrześcijaństwa.

- Jak wygląda liturgia w Wielką Sobotę?

- Właściwie to w Wielką Sobotę nie ma liturgii. W Wielki Piątek Chrystus umiera i przez Wielką Sobotę spoczywa w grobie. To dzień zupełnej ciszy i adoracji Chrystusa w grobie. Oczywiście wierni święcą w kościołach pokarmy, ale jest to raczej część zwyczajów. To co nazywane jest liturgią Wielkiej Soboty, jest już Wigilią Paschalną. Tradycja Kościoła nakazuje sprawowanie Wigilii Paschalnej w nocy, z soboty na niedzielę, gdy zapadnie mrok. To nocne nabożeństwo ma być czuwaniem. Liturgia Wigilii Paschalnej jest już Liturgią Niedzieli Zmartwychwstania.

- Skąd wzięła się rezurekcja?

- W czasach średniowiecza zaczęto przesuwać rozpoczęcie Wigilii Paschalnej z nocy na późne popołudnie, potem na jeszcze wcześniejsze godziny. Stąd zaistniała potrzeba odprawienia drugiej Mszy św. w niedzielę, by podkreślić zmartwychwstanie Chrystusa. I to były początki rezurekcji. Zaleca się, by była to jednak nocna celebracja. Bo w nocy świętujemy Zmartwychwstanie Chrystusa i śpiewamy „Alleluja”.

- Właściwie nie ma obowiązku uczestniczenia w liturgii Triduum Paschalnym. Choć to najważniejszy czas dla chrześcijanina. Jak dobrze przeżyć ten czas?

- To prawda. Nie ma obowiązku uczestniczenia w Triduum Paschalnym pod karą grzechu. Obowiązkowe jest jedynie uczestniczenie we Mszy św. niedzieli Zmartwychwstania. Ale Triduum Paschale pokazuje, czym jest chrześcijaństwo i jakimi chrześcijanami jesteśmy. By dobrze przeżyć Wielkanoc, trzeba przeżyć Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Dać się poprowadzić symbolom i tekstom liturgicznym. Po to, by spotkać Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół czyni to na Jego pamiątkę

2019-04-18 22:17

Agata Pieszko

Weszliśmy dziś w okres Triduum Paschalnego, włączającego nas w szczególny sposób w tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. W ten dzień na pamiątkę ostatniego posiłku spożytego przez Jezusa z uczniami odprawiana jest uroczysta Msza św.

Agata Pieszko

We wrocławskiej Katedrze św. Jana Chrzciciela wieczornej Mszy Wieczerzy Pańskiej, poświęconej szczególnie sakramentowi Eucharystii i kapłaństwa, przewodniczył biskup Andrzej Siemieniewski, natomiast współcelebransami byli arcybiskup Józef Kupny oraz biskup Jacek Kiciński.

Na początku Eucharystii, ksiądz Paweł Cembrowicz – proboszcz archikatedry, podziękował arcybiskupowi Kupnemu za dermatoskop, który metropolita wrocławski ofiarował Dolnośląskiemu Centrum Onkologii.

– Dziś w kościołach czytamy Ewangelię o Jezusie, który podczas ostatniej wieczerzy umył uczniom nogi i nie chodzi o to, byśmy się zachwycali tym obrazem, ale byśmy zrozumieli jego sens – napisał abp Kupny w słowie do dolnośląskiego szpitala. Ewangelia nie jest więc tylko archaicznym tekstem, ale treścią, z której rodzi się wiara wzywająca do konkretnych czynów miłosierdzia.

W dzisiejszej homilii biskup Andrzej Siemieniewski zaznaczał, że chrześcijaństwo rodzi się ze słuchania Słowa Bożego. Słowa, które jest fundamentem wiary. Nie można jednak poprzestawać tylko na słuchaniu – to Słowo ma się odbijać echem w naszym życiu:

– Słuchanie Słowa to nie tylko pozwalanie na to, aby dźwięki wpadały w nasze ucho, ale prawdziwe słuchanie, to zaproszenie, by te dźwięki zamieniły się w życiodajną treść, by zmieniły się w czyn. Tego wieczoru uczymy się, jak Kościół zamienił słowa Chrystusa „To czyńcie na moją pamiątkę” w czynienie sakramentu.

Biskup Siemieniewski zaraz po nauczaniu zamienił przeczytane w Ewangelii Słowo na czyn i śladami Chrystusa obmył nogi kilku mężczyznom.

Po Mszy św., czyli po spożyciu wieczerzy, Chrystus został pojmany. Teraz widzimy Go za kratami. Adorujemy. Czekamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem