Reklama

To pokój musi kierować losami narodów

2018-09-12 10:44

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 37/2018, str. I

Ks. Krzysztof Hawro
Zamojska Rotunda w latach 1940-1944 była miejscem kaźni ludności Zamojszczyzny

W jednej z pieśni śpiewanych w zamojskiej katedrze padają słowa skierowane do Matki Bożej Odwachowskiej: „Przodkom naszym pomagałaś w czas zaborów! Łagodziłaś wszystkie klęski, ciosy, blizny. Srogie męki i katusze wycierpiałaś, Patrząc na tragedię Dzieci Zamojszczyzny!”

Każde spojrzenie na Jej obraz i każdy wrześniowy dzień przypominają mi o tragizmie lat 1939-1945. Najbardziej przeraża i napełnia bólem los, jaki spotkał tych najmłodszych – Dzieci Zamojszczyzny.

Cierpienie, które dotknęło dzieci mieszkające na Zamojszczyźnie podczas II wojny światowej, jest nie do opisania. Słabe, niewinne i objęte przymusowymi wysiedleniami w celu założenia tu nowych osad dla ludności etnicznie niemieckiej z innych krajów Europy. Według szacunków historyków Niemcy wysiedlili z Zamojszczyzny ponad 30 tys. dzieci. Odbyło się to w ramach Aktion Zamość, która trwała zaledwie kilka miesięcy, od końca listopada 1942 r. do marca 1943 r.

Reklama

Wysiedleńców z Zamojszczyzny kierowano do obozów przesiedleńczych podlegających Centrali Przesiedleńczej w Łodzi, zlokalizowanych w Zamościu przy ul. S. Okrzei, w Zwierzyńcu, Budzyniu, Frampolu, w Lublinie przy ul. Krochmalnej, Majdanie Starym, Tarnogrodzie, Woli Derezieńskiej, Biłgoraju oraz w Puszczy Solskiej. Tam dokonywano selekcji rasowej, dzielono wysiedleńców na grupy oraz oddzielano rodziców od dzieci. To właśnie w wyniku selekcji w obozach przesiedleńczych powstała grupa osieroconych dzieci znanych jako Dzieci Zamojszczyzny.

Jednym z tych dzieci, skierowanych przez Niemców do obozów koncentracyjnych, była Czesława Kwoka, Polka i katoliczka, urodzona 15 sierpnia 1928 r. w Wólce Złojeckiej, a zmarła 12 marca 1943 r. Razem ze swoją mamą, Katarzyną Kwoką, trafiła pierwszym transportem z obozu przejściowego w Zamościu do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie została zabita zastrzykiem fenolu 12 marca 1943 r.

Los Dzieci Zamojszczyzny i zbliżająca się 79. rocznica agresji Związku Radzieckiego na Polskę napełniają smutkiem, ale też skłaniają do refleksji i do wołania za św. Janem Pawłem II: „Nigdy więcej wojny! To pokój, pokój musi kierować losami narodów i całej ludzkości”.

Tagi:
dzieci II wojna światowa

Reklama

Odpowiedzialność księży posiadających potomstwo - artykuł o. Józefa Augustyna SJ

2019-04-12 16:25

O. Józef Augustyn SJ / Kraków (KAI)

Mężczyzna posiadający potomstwo nie może kryć się więc za swoją funkcją kapłańską, by uniknąć odpowiedzialności i trudu rodzicielstwa – przypomina o. Józef Augustyn. Omawiając watykańską „Notę odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo” jezuita zaznacza, że dzieci księży katolickich przez całe stulecia były tematem tabu zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy artykuł o. Józefa Augustyna przesłany KAI przez Autora.

Watykańska „Nota” w sprawie księży posiadających potomstwo

„Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje,

bo nie może się zaprzeć siebie samego” (2 Tm 2,13)

Wywiad, jakiego kard. Beniamino Stella, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, udzielił Andrea Torniellemu dyrektorowi wydawniczemu Mediów Watykańskich, w sprawie rozwiązywania sytuacji kapłanów posiadających dzieci [„L’Osservatore Romano”, 27 lutego 2019 – przyp. KAI], ujawnia kolejny raz pragnienie współczesnego Kościoła kroczenia drogą przejrzystości moralnej oraz pełnej jawności stosowanych procedur w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów osób duchownych i świeckich. Wywiad pokazuje nową jakość, z jaką Watykan stawia czoła bolesnemu problemowi księży, którzy – wbrew zobowiązaniom zachowania celibatu – nawiązują relacje z kobietami i wydają na świat potomstwo.

1. Kardynał przedstawia zwięźle roboczy dokument wydany dla użytku wewnętrznego Stolicy Apostolskiej noszący tytuł: „Nota odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo”. Jak wyjaśnia kardynał, „Nota” porządkuje praktykę w tej materii, którą od lat stosuje się w Kongregacji ds. Duchowieństwa. Dodaje też, że dokument powstał kilkanaście lat temu w czasach Papieża Benedykta XVI, gdy prefektem Kongregacji ds. Duchowieństwa był kard. Cláudio Hummes. W całej sprawie chodzi o dobro dziecka i jego prawo, by u jego boku był również tata, a nie tylko sama mama. Papież Franciszek, stwierdza kard. Stella, w pełni akceptuje takie rozwiązanie. „Już jako kardynał i arcybiskup Buenos Aires w dialogu z rabinem Abrahamem Skórką, opublikowanym w książce „W niebie i na ziemi”[1], był w tej sprawie kategoryczny: priorytetową uwagę taki kapłan musi poświęcać swemu potomstwu” – mówi kardynał. I choć prezentowana „Nota” przygotowana została do wewnętrznego użytku Stolicy Apostolskiej, jest znana także biskupom i polecana do stosowania, gdy mają do czynienia z tego typu sytuacjami w swoich diecezjach.

2. Kapłan, któremu urodzi się dziecko, jest – z prawa naturalnego – zobowiązany do odpowiedzialności za swoje potomstwo oraz za jego matkę. Ksiądz będący w takiej sytuacji – zauważa prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa – winien rozumieć, „jaka spoczywa na nim odpowiedzialność względem własnego dziecka”. Dobro dziecka i odpowiednia opieka nad nim muszą „znajdować się w centrum zainteresowania Kościoła”. Fakt bycia księdzem katolickim, z którym Kościół wiąże celibat, nie może być ważniejszy od naturalnego faktu bycia ojcem dziecka. O ile celibat księży wynika z prawa ustanowionego przez Kościół, i on może z niego zwolnić, o tyle ojcostwo i macierzyństwo wiąże się z naturalnym prawem nadanym przez samego Stwórcę, nad którym Kościół nie ma władzy i nie może z niego zwalniać. „Rodzice, ponieważ dali życie dzieciom, w najwyższym stopniu są obowiązani do wychowania potomstwa i dlatego muszą być uznani za pierwszych i głównych jego wychowawców” – czytamy w „Deklaracji o wychowaniu chrześcijańskim Soboru Watykańskiego II”[2].

Mężczyzna posiadający potomstwo nie może kryć się więc za swoją funkcją kapłańską, by uniknąć odpowiedzialności i trudu rodzicielstwa. Fakt, że ojcem dziecka jest ksiądz, nie może być ani dla niego, ani też dla jego przełożonych usprawiedliwieniem, by odmówić dziecku tego, do czego ma prawo.

Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa mówi jednoznacznie: „Księża, którzy mają dzieci, powinni opuścić stan kapłański dla ich dobra. (…) Tego typu sytuacja jest uważana za nieodwracalną i wymaga od kapłana odejścia ze stanu duchownego, nawet jeśli on sam uważa się za zdolnego do pełnienia posługi”. To rozwiązanie nie ma bynajmniej charakteru kary za złamanie celibatu, który ksiądz dobrowolnie przyrzekał Bogu i Kościołowi, ale jest konsekwencją naturalnych zobowiązań wobec zrodzonego potomstwa i jego matki. To obowiązek moralny, z którego nikt nie ma prawa go zwolnić, także najwyższe władze kościelne.

A co robić, gdy ksiądz nie zamierza rezygnować z kapłaństwa, ale zabezpieczywszy materialną sytuację matki i dziecka, pragnie dalej spełniać funkcję księdza? – dopytuje Andrea Tornielli. Kardynał Stella nie widzi takiej możliwości: „Kiedy zgodnie z osądem biskupa (…) sytuacja wymaga, aby kapłan wziął na siebie obowiązki wynikające z jego ojcostwa, lecz nie chce prosić o dyspensę, taki przypadek jest zgłaszany do Kongregacji z wnioskiem o usunięcie takiego kapłana ze stanu duchownego”.

I chociaż procesy kanoniczne przeniesienia ad statum laicalem księży, którzy porzucili kapłaństwo, trwają nieraz latami, to jednak kard. Stella zapewnia, że w Kongregacji ds. Duchowieństwa robi się wszystko, co możliwe, aby „dyspensa z obowiązków została przyznana w jak najkrótszym terminie – w ciągu kilku miesięcy – tak, aby kapłan mógł towarzyszyć matce w wychowaniu dzieci”.

3. Dzieci księży katolickich przez całe stulecia były tematem tabu zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie, a przypadki ojcostwa kapłanów miały klauzulę najwyższej poufności. Sprawa była znana zwykle bardzo wąskiemu gronu osób zarówno po stronie księdza – ojca dziecka, jak i matki. W katolickim społeczeństwie, w którym duchowni mieli wysoki autorytet moralny, temat dzieci księży był kłopotliwy i arcywstydliwy dla wszystkich stron: dla dziecka, dla jego rodziców, dla rodziny, dla Kościoła. W rozwiązywaniu problemu nacisk położony był na troskę o ukrycie sprawy, na lęk przed wybuchem skandalu oraz finansowe zabezpieczenie matki i dziecka. Ksiądz, któremu urodziło się dziecko, gdy wiedział o tym biskup, był przenoszony na drugi koniec diecezji, do innej diecezji lub też gdzieś daleko na misje.

Dobro potomka oraz jego naturalne prawo do wychowania przez ojca było podporządkowane „roztropnym”, „praktycznym” rozwiązaniom, na które wszystkie strony, poza samym dzieckiem, wyrażały zgodę.

Rozwiązania te utożsamiano często z dobrem Kościoła. Było to jednak rozwiązanie – jakkolwiek próbować je tłumaczyć – nieprzejrzyste moralnie, by nie powiedzieć zakłamane. Porzucenie dziecka przez ojca – księdza to zawsze wielka krzywda naznaczająca całe jego życie. „Dziecku w jego rozwoju powinna towarzyszyć przede wszystkim miłość rodziców, właściwe wychowanie, a zatem to wszystko, co stanowi rzeczywiste i odpowiedzialne rodzicielstwo, zwłaszcza w pierwszych latach życia” – oświadczył kard. Stella.

4. Nierzadko jednak zdarzały się też sytuacje, że księża posiadający dzieci ukrywali starannie swoją tożsamość w środowisku rodzinnym matki jego dziecka, a jego przełożeni i koledzy nie byli świadomi faktu posiadania przez niego potomstwa. Dzisiaj w dobie powszechności internetu, smartfonów, mediów społecznościowych, takie rozwiązanie jest już praktycznie nie do podtrzymania. Nazwiska i fotografie księży bywają umieszczane, bez ich pytania i zgody, na stronach diecezjalnych czy parafialnych. Domaganie się przez jakiegoś kapłana, by tego nie czynić, budziłoby najwyższą podejrzliwość jego środowiska.

Problem dzieci księży katolickich nagłośnił w ostatnich latach psychoterapeuta Vincent Doyle, syn irlandzkiego księdza katolickiego. Założone przez niego stowarzyszenie Coping International stawia sobie za cel wydobycie z anonimowości wszystkie dzieci księży katolickich na całym świecie, kierując do nich pomoc psychologiczną i ludzkie wsparcie. Doyle wychodzi z założenia, że nieobecność ojca w życiu dziecka oraz ukrywanie jego tożsamości przed całym światem są dla niego upokarzające.

5. Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa podkreśla jednak, że każda sytuacja księdza posiadającego potomstwo winna być rozeznawana indywidualnie. Zaznacza, że wyjątki od przyjętej w „Nocie” zasady bywają bardzo rzadkie. Podaje przy tym trzy konkretne przykłady stanowiące wyjątek.

Po pierwsze, gdy noworodek, dziecko księdza, zostaje zaadoptowane przez inną pełną rodzinę, w której będzie miało przybranego ojca. Po drugie, gdy fakt, że kapłan posiada potomstwo zostaje ujawniony, gdy jego dziecko jest już dorosłe i ma 20–30 lat. Trzeci podany przez kardynała przykład wyjątku od przyjętej w „Nocie” zasady jest bardziej złożony i został – jak to bywa w wywiadach – przedstawiony z pewnymi skrótami. Chodzi o sytuację, kiedy „kapłani, którzy mieli w młodości bolesne doświadczenia uczuciowe i zapewnili swym dzieciom pomoc ekonomiczną, moralną i duchową, a dziś gorliwie i z zaangażowaniem pełnią swą posługę, przezwyciężywszy minioną niestabilność uczuciową”. W przedstawionych sytuacjach biskupi i episkopaty mogą przyjmować rozwiązania bardziej elastyczne i nie muszą zobowiązywać księży posiadających dzieci do składania wniosków o przeniesienie do stanu świeckiego.

6. Ujawnienie „Noty odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo” oraz bezpośredni komentarz prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa kard. Stelli wpisują się w dążenie Kościoła posoborowego do jawności i przejrzystości świadectwa dawanego światu.

Czy biskupi i księża mogliby z czystym sumieniem wzywać do poszanowania praw dzieci, nawoływać ich rodziców do odpowiedzialnej miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, gdyby jednocześnie – w imię wygody, egoizmu i nieodpowiedzialności księdza, któremu urodziło się dziecko czy też doraźnie pojmowanej „korzyści” diecezji lub zakonu – przymykali oczy na porzucanie własnych dzieci? W sytuacji chronicznego braku księży biskupi mogą być kuszeni do rozwiązań podejmowanych ze szkodą dla dziecka księdza i jego matki.

Prawdziwym skandalem w Kościele nie są sytuacje uwikłania księży, diecezjalnych i zakonnych, w relacje z kobietami oraz posiadanie dzieci, ale tolerowanie ich podwójnego życia trwającego niekiedy latami. To prawdziwe źródło zgorszenia dla wiernych. Fakt, że księża prowadzący podwójne życie bywają doskonałymi administratorami, budowniczymi kościołów itp., nie usprawiedliwia „patrzenia przez palce” na ich niemoralne życie.

W swojej wypowiedzi dla „L’Osservatore Romano” kard. Stella zdecydowanie odrzuca sugestie, jakoby posiadanie dzieci przez księży było argumentem za wprowadzeniem dobrowolnego celibatu dla księży Kościoła łacińskiego. Fakt, że niektórzy księża weszli w relacje z kobietami i posiadają dzieci, nie jest związany z celibatem, ale z łamaniem słowa danego Bogu i Kościołowi. Narzekanie księży na celibat odsłania ich niedojrzałość i brak konsekwencji. Ksiądz Stanisław Musiał SJ, gdy jakiś ksiądz narzekał na celibat, odpowiadał: „Skoro umówiliśmy się, że gramy w szachy, to grajmy w szachy i nie proponujmy gry w warcaby”. Kardynał Stella dodaje, że „celibat jest cennym darem dla Kościoła łacińskiego, o którego wciąż aktualnej wartości wypowiadali się ostatni papieże, od św. Pawła VI aż po Franciszka”.

Podważanie wartości małżeństwa i rodziny, przemoc wobec dzieci, seksualne wykorzystywanie ich, jakie niesie ze sobą cywilizacja nastawiona wrogo wobec religii oraz religijnej moralności, wymaga od nas, osób duchownych, przejrzystego świadectwa życia. Jeżeli chcemy z mocą głosić światu prawdę, że fundamentalną zasadą ludzkiego szczęścia jest przykazanie miłości Boga, z którego wypływa każda ludzka miłość: oblubieńcza, rodzicielska, przyjacielska itp., musimy najpierw sami jako pierwsi wprowadzać ją w życie. Najmniejsze odstępstwo i niewierność rzuca cień na wiarygodność naszego świadectwa.

7. W mojej ponadczterdziestoletniej posłudze kapłańskiej kilkakrotnie byłem świadkiem ogromu bólu dorosłych już dzieci księży katolickich, dla których dzieciństwo i dorastanie wiązało się z nieustannym cierpieniem i poniżeniem. Przypadkowe wizyty tatusia księdza, pokątne spotkania z nim, konieczność ukrywania jego tożsamości przed całym światem, szczególnie przed ciekawymi sąsiadami i rówieśnikami, budząca się dziecięca zazdrość w obecności rówieśników będących w towarzystwie swoich ojców – to wszystko było źródłem nieopisanego wstydu, upokorzenia i nieznośnego bólu.

Z drugiej strony spotkałem też księży zmuszonych odejść z kapłaństwa z powodu dziecka, które im się urodziło. Zwykle był to dla nich psychiczny wstrząs, szok. Czuli się zdemaskowani, upokorzeni, poniżeni. Stopniowo budziła się w nich świadomość, że ich męska czujność została uśpiona banalnym traktowaniem życia i posługi kapłańskiej. Wielu z nich z pokorą podejmowało odpowiedzialność za tę nową sytuację życiową. Stopniowo ich życie wracało do normy: budowali swoje rodziny, robili kariery zawodowe, rodziły im się kolejne dzieci. Na ogół nie porzucali Kościoła także wtedy, gdy latami byli zmuszeni czekać na watykańską dyspensę. Ale powrót do przeszłości zawsze sprawiał im ogromny ból. W prowadzonych niekiedy szczerych rozmowach miałem wrażenie, że porzucone kapłaństwo było raną nie do zaleczenia. Nawet po wielu latach.

8. W moim odczuciu bardzo dobrze się stało, że watykańska „Nota (…) w sprawie duchownych posiadających potomstwo” zobaczyła światło dzienne. Uważnie winni się z nią zapoznać nie tylko biskupi i prowincjałowie rozwiązujący bolesne problemy księży, którym rodzą się dzieci, ale także kandydaci do kapłaństwa. Dziecko w życiu księdza nie jest bowiem przypadkiem, ale konsekwencją instrumentalnego traktowania swojego życia, kobiety, kapłaństwa.

„Oczywiście dziecko jest zawsze darem Boga, bez względu na to, w jakich okolicznościach się narodziło. Pozbawia się [ojca dziecka] stanu duchownego, bo z odpowiedzialności rodzicielskiej wynika cała seria trwałych zobowiązań” – mówi kard. Stella. Ta nowa sytuacja egzystencjalna, dziecko – nowy człowiek, nowe trwałe zobowiązania wobec niego winny stać się nowym wyzwaniem i nowym życiowym powołaniem. Bóg w swojej nieskończonej dobroci jest hojny i gdy człowiek zmarnuje jedno powołanie, On ofiaruje mu inne. Po każdym upadku i każdej niewierności, gdy wyrażamy skruchę, wszyscy otrzymujemy łaskę nowego początku. Ani Chrystus, ani Kościół nigdy od człowieka się nie odwraca, nie zostawia go w jego upadku i poniżeniu. Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego (2 Tm 2,13).

O. Józef Augustyn SJ

Przypisy:

1. Por. J.M. Bergoglio, A. Skórka, W niebie i na ziemi, Kraków 2013

2. Sobór Watykański II, Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim „Gravissimum educationis”, 3.

***

Józef Augustyn SJ (ur. 1950) jest duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym. Od lat zajmuje się formacją kapłańską i seminaryjną. Opublikował kilkadziesiąt książek w tym pracę "Integracja seksualna: przewodnik w poznawaniu i kształtowaniu własnej seksualności" (1994), która była owocem wieloletnich spotkań katechetycznych i rekolekcyjnych z młodzieżą. W 2002 uzyskał habilitację w Wyższej Szkole Filozoficzno Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie m.in. na podstawie pracy "Wychowanie do czystości i celibatu kapłańskiego".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Co z postem w Wielką Sobotę?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 15/2004

Coraz częściej spotykam się z pytaniem, co z postem w Wielką Sobotę? Obowiązuje czy też nie? O poście znajdujemy liczne wypowiedzi na kartach Pisma Świętego. Chcąc zrozumieć jego znaczenie wypada powołać się na dwie, które padają z ust Pana Jezusa i przytoczone są w Ewangeliach.

Bożena Sztajner/Niedziela

Pierwszą przytacza św. Marek (Mk 9,14-29). Po cudownym przemienieniu na Górze Tabor, Jezus zstępuje z niej wraz z Piotrem, Jakubem i Janem, i spotyka pozostałych Apostołów oraz - pośród tłumów - ojca z synem opętanym przez szatana. Apostołowie są zmartwieni, bo chcieli uwolnić chłopca od szatana, ale ten ich nie usłuchał. Gdy już zostają sami, pytają Chrystusa, dlaczego nie mogli uwolnić chłopca od szatana? Usłyszeli wówczas znamienną odpowiedź: „Ten rodzaj zwycięża się tylko przez modlitwę i post”.
Drugi tekst zawarty jest w Ewangelii św. Łukasza (5,33-35). Opisuje rozmowę Pana Jezusa z faryzeuszami oraz z uczonymi w Piśmie na uczcie u Lewiego. Owi nauczyciele dziwią się, czemu uczniowie Jezusa nie poszczą. Odpowiada im wówczas Pan Jezus „Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, wtedy, w owe dni, będą pościć”

Dwa rodzaje postu

Przyglądając się obu obrazom widzimy, iż św. Marek i św. Łukasz przekazują nam naukę Pana o poście w podwójnym aspekcie. Omawiają ten sam znak, okoliczności wydarzeń ukazują jednak zasadniczą różnicę motywów skłaniających do postu. Patrząc bowiem od strony motywów, dostrzegamy w Kościele dwa rodzaje postu.
O jednym pisze św. Marek, można by go nazwać postem ascetycznym. Obowiązuje nas w środę popielcową i wszystkie piątki. Powstrzymujemy się od pewnych pokarmów oraz innych dóbr, przyjemności, i to wzmacnia naszą wolę w walce o dobro. Tą formą prosimy Boga o moc nadprzyrodzoną w walce z szatanem.
Święty Łukasz w cytowanym urywku Ewangelii mówi o drugim rodzaju postu. Obowiązuje on w Wielki Piątek. Zalecany jest też bardzo przez Kościół w Wielką Sobotę. Można nazwać go postem ontologicznym. Jego sens można wyrazić parafrazując słowa Jezusa: „Gdy zabiorą nam młodego pana; nie chcę już ani jeść, ani pić, bo nie ma pana młodego - i dlatego jestem smutny”. Bywa przecież często tak, iż człowiek zmartwiony odmawia jedzenia. „Gdy Pan wróci, z chęcią siądę do posiłku!”

Post aż do Rezurekcji

W związku z rozumieniem postu w Wielkim Tygodniu ostatnio zostałem zapytany, czy rzeczywiście obowiązuje on i przez całą Wielką Sobotę, bowiem w przekonaniu wielu katolików przestrzegany jest tylko do momentu powrotu do domu ze święconką, co najczęściej ma miejsce w godzinach przedpołudniowych.
Otóż najpierw musimy sobie uświadomić, iż w nawiązaniu do wypowiedzi Pana Jezusa w relacji św. Łukasza, Rezurekcja jest dla Kościoła powszechnego znakiem, że Pan zmartwychwstał (czyli wrócił). Stąd logika znaku domaga się, aby post w Wielką Sobotę obowiązywał do tej Wigilii Paschalnej - Rezurekcji przez cały dzień. Można się więc pytać, dlaczego częste przekonanie o poszczeniu w Wielką Sobotę tylko do południa? Ma to po części swoją motywację historyczną, bowiem poprzedni Kodeks Prana Kanonicznego, wydany w 1917 r. przez papieża Benedykta XV ustanawiał post w Wielką Sobotę do godz. 12.00. Dlaczego? Otóż w tamtych czasach Wigilię Paschy, czyli Rezurekcję, odprawiano w sobotę rano. Wigilia zaś to znak Zmartwychwstania. Jeśli Pan już wrócił - zmartwychwstał - traci sens dalszy post. Widzimy więc, że liturgicznie jest to zrozumiałe.
Jednak dzisiaj, tak jak w pierwszych wiekach, odprawiamy Wigilię (czyli Rezurekcję), w nocy, po zachodzie słońca. Stąd logika znaku domaga się postu do czasu Wigilii. Potwierdza to Konstytucja o Świętej Liturgii Soboru Watykańskiego II. Mówi wyraźnie i poucza, że „post paschalny zachowuje się obowiązkowo w Wielki Piątek, a zachęca, zaleca w miarę możliwości w Wielką Sobotę” (n. 110).
Widzimy więc, iż post w Wielką Sobotę aż do Wigilii nie jest obowiązkiem, ale jest bardzo zalecany i zgodny z wymową liturgii Triduum Paschalnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Diecezja zielonogórsko-gorzowska: zdjęcia Grobu Pańskiego

2019-04-20 14:23

kjk

Zapraszamy do galerii zdjęć dekoracji Grobu Pańskiego w kościołach naszej diecezji. Fotografie można przesyłać na adres: aspekty@diecezjazg.pl

ks. Adrian Put
Zobacz zdjęcia: Diecezja zielonogórsko-gorzowska: zdjęcia Grobu Pańskiego 2019
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem