Reklama

100 lat Związku Leśników Polskich RP

2018-09-25 11:55

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 39/2018, str. II

Joanna Ferens
Wyróżnieni i nagrodzeni leśnicy

Związek Leśników Polskich obchodził jubileusz 100-lecia powstania. Uroczystości odbyły się w Zespole Szkół Leśnych w Biłgoraju

Jubileuszowe świętowanie rozpoczęła 14 września br. Msza św. w kościele pw. Chrystusa Króla w Biłgoraju. Przewodniczył jej i wygłosił kazanie kapelan leśników przy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie ks. Wiesław Oleszek. – Gromadzimy się z okazji świętowania pięknego jubileuszu. Chcemy pamiętać o tej rocznicy, przeżywać ją jak najlepiej, a przede wszystkim pamiętać o waszych starszych kolegach i koleżankach, którzy ten Związek zakładali, a którzy już odeszli do Pana, a także o tych, którzy dziś tworzą tę wspólnotę – powiedział kaznodzieja.

Dla dobra wspólnego

Dalsza część uroczystości miała miejsce w Zespole Szkół Leśnych im. Polskiego Towarzystwa Leśnego w Biłgoraju. Gości powitał przewodniczący Związku Leśników Polskich Okręgu Lubelskiego Urban Kolman, który dziękował także leśnikom za ich oddanie i zaangażowanie. – Ideowym credo Związku jest zapis statutowy powtarzający zasady obowiązujące w latach 1918-39, brzmiące następująco: „Celem Związku jest koordynowanie współdziałania jego członków, wypełnianie zadań przewidzianych statutowo oraz wyrażanie wspólnego stanowiska wobec organów władzy administracji rządowej i samorządowej, organizacji społecznych i politycznych, a w szczególności obrona praw, godności zawodowej i interesów członków Związku i ich rodzin przez dążenie do stałej poprawy ich bytu materialnego, poziomu kulturalnego i kwalifikacji zawodowych; ochrona interesów polskiego leśnictwa, troska o jego rozwój i trwałość gospodarki leśnej”. Chciałbym zatem wyrazić ogromne uznanie dla tych, którzy w trudnych latach odradzania się państwowości polskiej stworzyli struktury związku zawodowego. Chciałbym podziękować za zaangażowanie wszystkim działającym obecnie w Związku Leśników Polskich, a wyrazy szacunku kieruję w stronę władz leśnych. Przed nami otwierają się kolejne „lecia” naszej działalności. Oby był to dobry czas dla Lasów Państwowych i nas, pracowników, czego nam wszystkim życzę – podkreślił Urban Kolman.

Słowa uznania

Głos zabrali również goście m.in.: dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie Jerzy Sądel i starosta biłgorajski Kazimierz Paterak, który mówił. – Jubileusz to powód do dumy i satysfakcji. Słowa uznania kieruje do wszystkich, którzy na przestrzeni lat przyczynili się do tworzenia 100-letniej historii i dorobku Związku, a także do tych, którzy budują jego dzisiejszy kształt i wizerunek. Dziękuję Państwu za kompetencje i profesjonalizm w działaniach na rzecz rozwoju i ochrony polskich lasów. Życzę kolejnych lat sukcesów, szerokich perspektyw rozwoju i wytrwałości w realizacji zamierzeń. – mówił Kazimierz Paterak.

Reklama

Na uroczystości przybył również przewodniczący Związku Leśników Polskich Jarosław Szałata, który wyjaśniał, jakie zadania spoczywają na leśnikach zrzeszonych w Związku:

– Związek nasz zrzesza blisko 12 tys. osób, w większości leśników z Lasów Państwowych, ale są to też leśnicy z Parków Narodowych, z Instytutu Badawczego Leśnictwa, ze szkół leśnych. Myślę, że jest to taka siła napędowa, mamy ludzi w różnym wieku, o różnym wykształceniu i na różnych stanowiskach. Jesteśmy partnerem społecznym dla wszystkich pracodawców z zakresu leśnictwa, a naszą naczelną zasadą jest opieka i zapewnienie bezpieczeństwa miejsc pracy i płacy ludzi oraz ochrona godności i dobrego wizerunku polskiego leśnika. Chcemy, aby przez kolejne 100 lat Lasy Państwowe mogły bezpiecznie trwać, chcemy być świadomi, że pracujemy w bardzo dobrej instytucji o wieloletniej tradycji. Chcemy przypominać jednak, że to ludzie są najważniejszym zasobem i kapitałem tej i każdej innej firmy – powiedział Jarosław Szałata.

Dar dla Niepodległej

Uroczystości wpisały się również w obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości, i jak tłumaczył Jarosław Szałata, leśnicy również odegrali ogromną rolę w budowaniu odrodzonego Państwa Polskiego. – Ci, którzy zakładali sto lat temu Związek Leśników Polskich, doskonale wiedzieli, że aby budować zręby niepodległej Ojczyzny i jej gospodarkę, potrzebni są ludzie. A ludziom łatwiej jest cokolwiek budować, kiedy są zrzeszeni. Stąd narodziła się potrzeba stworzenia Związku Leśników Polskich, aby łatwiej było budować podwaliny administracji leśnej i całego państwa. Leśnicy od zawsze, zarówno sto lat temu, jak i dziś, czują się związani z Ojczyzną, zarówno tą dużą, jaką jest cała Polska, jak i z tą małą, lokalną, regionalną. Myślę, że jest to niezwykle ważne, gdyż leśnicy dzięki temu czują się związani z przyrodą, z lasem, z ludźmi i dla tego wszystkiego starają się jak najlepiej pracować każdego dnia – mówił Jarosław Szałata.

Podczas uroczystości zasłużonym leśnikom wręczono Kordelasy Leśnika Polskiego. Wręczono także złote, srebrne i brązowe odznaki osobom szczególnie zasłużonym dla polskich leśników. Ostatnim punktem programu, kończącym jubileuszowe uroczystości była część artystyczna w wykonaniu uczniów biłgorajskiego „Leśnika” oraz wspólny obiad.

Tagi:
leśnictwo

Reklama

Abp Skworc: kontemplacja stworzenia pozwala nam odkryć to, co przekazuje Bóg

2018-09-15 13:56

ks.sk / Jasna Góra (KAI)

Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc przewodniczył na Jasnej Górze Eucharystii podczas XXII Pielgrzymki Leśników. Podkreślał, że las to bogactwo i dziedzictwo całego narodu, a kontemplacja stworzenia pozwala odkryć to, co przekazuje Bóg.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

- Las jest najważniejszym elementem naszego naturalnego środowiska, bogactwem oraz dziedzictwem całego narodu. Las spełnia funkcje najistotniejsze: ochronne, środowiskotwórcze i społeczne – podkreśla metropolita katowicki dodając, że właśnie „w takim kontekście odczytujemy przesłanie encykliki „Laudato si”, noszącej podtytuł: "W trosce o wspólny dom”.

Hierarcha wskazał, że to właśnie leśnicy są tymi, którzy mają niezwykłą okazję, by poprzez swoją pracę odnajdywać w przyrodzie „litery Bożego alfabetu stworzenia”. Po chwili dodał, że „to Miłość jest tym, co porusza ten świat”.

Podczas homilii metropolita katowicki odniósł się do nauczania św. Jana Pawła II. - Życzę wam i o to się modlimy, byście mogli w pokoju i spokoju odczytywać „znaki czasu” i dalej służyli wsłuchując się w nauczanie Jana Pawła II: „Czytając księgę przyrody, rozum może dojść do poznania Boga - Boga osobowego, nieskończenie dobrego, mądrego, potężnego i wiecznego, który jest transcendentalny wobec świata, ale zarazem obecny w sercach swoich stworzeń. Tak - kontemplacja przyrody objawia nie tylko Stwórcę, ale rolę człowieka w świecie, który On stworzył” - mówił.

Wagę pracy leśników podkreślił także Henryk Kowalczyk, minister środowiska. Wskazał, że jest to „misja i wymagająca próba sił, to codzienne zadania potrzebujące szczególnej wytrwałości”.

Andrzej Konieczny, dyrektor generalny Lasów Państwowych zwrócił natomiast uwagę, że leśnicy niejako „poznają tajemnicę obecności Boga jak rzadko kto”, ponieważ na co dzień dotykają tajemnicy życia. – Życia lasu, przyrody, rodzącego się dnia i zachodzącego słońca. A życie to Bóg… - dodaje. Mówi także, że leśnicy na Jasnej Górze gromadzą się „by podziękować Bożej Opatrzności za osiągnięcia oraz sukcesy, za opiekę nad leśną społecznością i prosić o duchowe wsparcie”.

Eucharystię pod przewodnictwem metropolity katowickiego koncelebrował bp Tadeusz Lityński, Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Pracowników Leśnictwa, Gospodarki Wodnej i Ochrony Środowiska. Przy ołtarzu stanęli także duszpasterze regionalni.

Pielgrzymka Leśników na Jasną Górę odbywa się zawsze w trzecią sobotę września. Jest ona dziękczynieniem za poprzedni roku pracy i prośbą o błogosławieństwo na następny. Każdorazowo pielgrzymka gromadzi kilka tysięcy leśników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Arcybiskup Paryża dziękuje strażakom ratującym katedrę Notre-Dame

2019-04-21 19:29

pb / Paryż (KAI)

Arcybiskup Paryża podziękował strażakom ratującym katedrę Notre-Dame. W czasie Mszy w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego wręczył ich przedstawicielom Biblię, uratowaną przez nich z płomieni.

Olivier LPB / Wikimedia Commons / pl.wikipedia.org

Wielkanocną Mszę hierarcha odprawił w kościele św. Eustachego. Przybyła na nią kilkunastoosobowa delegacja 400 strażaków walczących z pożarem katedry, na czele z szefem tej formacji w Paryżu, gen. Jeanem-Claude’m Galletem.

Abp Aupetit podarował im wielką Biblię liturgiczną, której oprawa nosi wciąż na sobie ślady popiołów i jest nieco nadpalona. Znaleziono ją wśród gruzów po zawaleniu się części sklepienia świątyni. - Ocaliliście ją i chcę wam ją podarować. To bardzo skromny sposób podziękowania - stwierdził metropolita Paryża.

Podziękował także kapelanowi strażaków, ks. Jeanowi-Marcowi Fournierowi, który wyniósł z pożaru kielich z konsekrowanymi hostiami.

Mówiąc o zmartwychwstaniu Chrystusa, abp Aupetit powiedział, że "my też zmartwychwstaniemy, tak jak zmartwychwstanie nasza katedra".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Czy można ten dom poweselić?”

2019-04-22 16:14

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Kard. Henryk Gulbinowicz

Codzienność Wielkiego Postu

Po szaleństwach karnawału, środa popielcowa na Wileńszczyźnie wnosiła w każdą rodzinę spokój i wielkopostne zamyślenie. Co wtedy robiono? Mogę opowiedzieć tylko o tym, jak wyglądało to w środowiskach szlacheckiego zaścianka. Przede wszystkim trzeba podzielić obowiązki, które miały panie, i te, które mieli panowie. Do dobrych tradycji wielkopostnych należało, aby panie się od czasu do czasu spotykały, i po cichu, bo spotkania oficjalne, np. imieninowe nie były w czasie Wielkiego Postu wskazane, zastanawiały się jaki to też typ mody będzie obowiązywał w czasie najbliższej wiosny albo lata. Drugą rzeczą, już nieco poważniejszą, którą w czasie tych spotkań się zajmowały, było sprawdzanie, czy też wędliny przygotowane w czasie adwentu przechowują się dobrze, czy też nie. To była trudna sprawa, bo przecież post, a tu trzeba próbować, ale jakoś sobie i z tym radziły. W tym czasie panowie planowali zasiewy, ich ilość, i ,zwłaszcza właściciele większych gospodarstw, planowali też nabywców tych dóbr. Tak wyglądał rytm życia codziennego.

Dom modlitwy

Jeśli chodzi o rytm życia religijnego, to on się przedstawiał dosyć ciekawie. Z okresów zaborów, a byliśmy pod zaborem Rosji carskiej, pozostały piękne tradycje –zwłaszcza z czasów powstań roku 1831 i 1863. Oddawanie hołdu tym, którzy polegli za ojczyznę, było zabronione, ale przecież pragnienia takie były żywe, stad urządzano rozmaite nabożeństwa. Miały one przypominać tych, którzy walczyli za Polskę. Zamawiano więc Msze a ksiądz umiał przemycić te treści, które były rzeczywistymi przyczynami. Ze względu jednak na duże odległości dzielące od kościoła, wiele nabożeństw odprawiano w domu. I tak w okresie Wielkiego Postu dzielono Gorzkie Żale: w jedną niedzielę jedna część, w drugą druga, itd. Jak to się odbywało? Musiała być cała rodzina. W saloniku, albo w innej przyzwoitej izbie, siadano i z książeczek do nabożeństwa wspólnie śpiewano. Traktowano to jako hołd pamięci składany tym, którzy oddali życie za ojczyznę. W mojej rodzinie wspominano stryja Ignacego, który poległ w 1920 r. pod Warszawą.

Wyścig ze święconym

Dwa tygodnie przed Wielkanocą wietrzono wszystkie ubrania. Wynoszono wszystko na zewnątrz. Prac polowych jeszcze nie było, bo zazwyczaj leżał śnieg, wyszukiwano więc sobie różne zajęcia. Po Niedzieli Palmowej zaczynało się sprzątanie domu: pastowanie podłóg, czyszczenie sztućców. Wszystko musiało być na glanc. W Wielką Sobotę typowano kto pojedzie do parafii ze święconym. I tu była wielka tajemnica: musiał to być bardzo sprytny kuczer, musiały to być dobre, zdrowe, sprawne konie. Dlaczego? Bo była dziwna tradycja, chyba trochę szlachecki zabobon, że kto przyjedzie pierwszy z kościoła ze święconym, ten będzie miał najlepsze zbiory. Dlatego wszyscy stali w kościele bliżej wyjścia. Potem gnano, na łeb na szyję do domu.

Czar wspólnego stołu

Po mszy rezurekcyjnej, gdy delegaci wracali do domu, stół był już zastawiony. Pisanki, które robiono od Wielkiego Piątku, szynki w całości, aby każdy mógł sobie ukroić wedle życzenia. Do stołu zasiadali wszyscy, służba też. Było w tym jakieś zrównanie ludzi. Dzielono się święconym jajkiem, składano życzenia. Co ciekawe, nie wolno było święconego jajka jeść widelcem, trzeba było sięgać po nie palcami. Jedzenie było obfite, długo siedziano przy stole. Po śniadaniu była więc sjesta.

Zaraz po rezurekcji

Między wyjazdem do kościoła a powrotem ze święconym przychodzili „Aniołowie Zmartwychwstania”. Byli to chłopcy między 14, a 18 rokiem życia, którzy wędrowali od domu do domu, mówili „Chrystus zmartwychwstał”, odpowiadało się „Prawdziwie zmartwychwstał” i wysłuchiwało się Ewangelii o zmartwychwstaniu. W darze otrzymywali pisanki. Mnie się to bardzo podobało, też chciałem być Aniołem Zmartwychwstania...Ale niestety, mama wyjaśniła mi, że to raczej nigdy nie będzie możliwe, ponieważ tak mogli wędrować tylko ludzie ubodzy.

Na drugi dzień, gdy była pogoda, Aniołowie zbierali się razem i grali w pisanki. Gra polegała na tym, że puszczano jajko w korytku – łubiance, lekko pochylonej. Jajko toczyło się i jeśli dotknęło innego, to puszczający je zabierał.

Wielkanocna Niedziela

Pierwszego dnia świąt, wieczorem, kawalerka, a więc nieżonaci, stukali w okno i pytali: „Czy można ten dom poweselić?”, i gospodarz odpowiadał: „Proszę bardzo”. Najpierw śpiewali pieśni wielkanocne, ale potem odśpiewywali piosenki inne, zwłaszcza, jeśli w domu była panna na wydaniu. Jeśli była miła, lubiana – śpiewano mile, jeśli nie była zbyt szanowaną –śpiewano też piosenki nie całkiem uprzejme w treści. Pamiętam dwuwiersz o takiej damie, która przez tę grupę śpiewającą nie była honorowana, bo nie dbała o porządek: „A talerze pod ławą zarosły murawą”. Za śpiewy trzeba było, oczywiście, wynagradzać. Na drugi dzień udawano się z wizytami, albo przyjmowano wizyty.

Grób pełen kanarków

Każdy kościół miał swój grób Pański. Do dobrego tonu należało, aby wszystkie te groby odwiedzić. W mojej świadomości gimnazjalisty, a więc mówimy o roku 1938 i 1939, zostały dwa groby: u franciszkanów i u bonifratrów. Franciszkanie zrobili taki grób: najpierw obłoki, obłoki, obłoki, obłoki, a na końcu, w dziurze, gdzie już niewiele było można zobaczyć –monstrancja. Takiego grobu nigdzie nie było, dlatego chodziliśmy go oglądać zdumiewając się bardzo.

Mieszkałem na Bonifraterskiej, pod numerem 14, stamtąd było blisko do ojców bonifratrów, i grób, który pewnego roku tam przygotowano również zapamiętałem. Ponieważ miejsca było mało, brat Włodzimierz, którzy wszystko przygotowywał, umieszczał grób zaraz przy głównym ołtarzu, w takim lochu. Figurę trudno było zobaczyć, ale za to monstrancja była widoczna dobrze. Zadziwiające jednak były klatki z kanarkami. One się darły w niebogłosy! Podglądaliśmy, w którym miejscu są te ptaki umieszczone, ale to nie było łatwe. Brat bonifrater chował je dobrze za skałami z papieru.

Ocalanie drzewa

Szczególnie utkwiła mi w pamięci troska o zmarłych. Oni nie przestawali być częścią rodziny, dlatego czwartego dnia delegacja jechała na cmentarz. Zawożono bazie, nawet pisanki, aby zmarłego poweselić. Ubierano się skromnie, raczej powściągliwie. Jednak ci, którzy zostawali w domu, nie mogli być bezczynni, szli do sadu. Były przygotowane przewiąsła ze słomy i trzeba było każdy pień takim przewiąsłem opasać. Wtedy tego nie rozumiałem, ale po wielu latach dowiedziałem się, o co chodziło. Nie znano żadnej chemicznej ochrony przed insektami, więc był to sposób, aby chronić drzewa. Kiedy wszystkie niepożądane owady wdrapywały się po pniu do góry i mogły uszkodzić koronę drzewa, po drodze natrafiały na słomę i w niej się zagnieżdżały. Dziadek powiedział mi tak: „Wybierz sobie drzewko, opasaj, a potem pilnuj, aby szkodniki go nie zniszczyły”. Było to ważne, ponieważ wierzono, że jeśli dziecku uda się ochronić drzewo przed szkodnikami, będzie to zapowiadać pomyślność w jego dalszym życiu, a jeśli nie, to pewnie jakieś trudności. Nie pamiętam, jak te moje starania wyglądały, ale chyba nie najgorzej – jeśli wierzyć wileńskim przepowiedniom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem