Reklama

Dom na Madagaskarze

Zbuntujmy się w te wybory

2018-10-03 08:01

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 40/2018, str. 19

Te wybory mogą się stać pierwszym krokiem do odradzania Polski Lokalnej. Polska jest nasza, ale jej urządzanie to żmudna praca, której fundamenty tkwią w samorządach

I znów zbliżają się wybory, i znów będziemy zachodzić w głowę, jakiego dokonać wyboru, aby był on korzystny dla naszych małych wspólnot. Znów też będziemy narzekać, że partyjne szyldy często przybierają różne niecnoty. To specyficzne wybory, mniej polityczne, a bardziej oparte na delegowaniu do władzy ludzi, którzy jednak potrafią coś więcej niż tylko zgrabnie recytować partyjne mantry. W czasie dużych napięć i emocji, które często zaburzają zdrowe rozsądzanie racji, warto pokusić się o pewien dystans, ochłodzenie głowy.

Te wybory mogą pchnąć Polskę szybko do przodu, mogą jednak także sprawić, że właśnie u nas – w tzw. terenie – zarzucona zostanie kotwica blokująca normalność. Najprościej oczywiście powiedzieć: katolik głosuje na katolika! Oni (kandydaci) jednak w znakomitej większości deklarują się jako katolicy – to w Polsce lokalnej dodaje punktów, a więc nikt nie będzie się od tego radykalnie odżegnywał. Rozsądny wybór musi więc opierać się na czymś więcej niż zdawkowa deklaracja lub mgliste przeświadczenie.

Namawiam Państwa, abyście nie zwracali uwagi na partyjne listy i nie stosowali się do kolejności kandydatur ustalonej przez partyjnych biurokratów. W tych wyborach mamy pełne prawo buntować się przeciwko ustalonym hierarchiom i stereotypom. Oczywiście, pięknie się stanie, gdy raz na zawsze odetniemy od lokalnej władzy przedstawicieli „ancien régime”, a szczególnie żerujących na samorządach ludzi z przemalowanego ZSL-u, którzy skradli prawdziwym chłopskim działaczom ich tradycję i bezczelnie podpisują się pod nie swoimi ideami.

Reklama

Czy jednak jesteśmy zobligowani do głosowania na PiS – jedyną partię, która – jako tako – pasuje do naszej estetyki i etyki i może nawet mienić się partią niepodległościową? Nie, samorząd, polska lokalna, Polska w ogóle, jest o wiele ważniejsza niż interes PiS. Nigdy nie dajmy się wtłoczyć w ciasne ramy bycia „patriotami PiS”. Ta partia to jedynie narzędzie do osiągania daleko ważniejszych celów. Jeżeli na Waszym terenie PiS wystawił kandydatury budzące sprzeciw, jeśli są to ludzie znani już z kilku innych afiliacji politycznych, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby ich po prostu skreślić!

W takim przypadku szukajmy na tych listach kogoś przyzwoitego, kogo znamy i o kim wiemy, że jest skuteczny w działaniu dla dobra wspólnego. Jeśli nie uda się kogoś takiego odnaleźć, wertujmy inne listy kandydatów. Wybory to czyn wymagający gruntownego przemyślenia, nie możemy więc poświęcać im tyle czasu, co zakupowi pęczka świeżej rzodkiewki. Wybieramy ludzi, którzy bezpośrednio, tuż za naszymi drzwiami, będą nam urządzać środowisko, w którym żyjemy.

Obowiązuje nas zatem wierność zdrowemu rozsądkowi i własnemu doświadczeniu, a nie partyjna propaganda, na którą zawodowi politycy wydają krocie. Samorząd to nie domena zawodowych polityków. Oni mają swoje sceny w parlamencie, rządzie, w ministerstwach, mogą brylować w Parlamencie Europejskim, zatem niech już nie okupują nam samorządów. Niech nie będzie tak, że samorządowcy to – po prostu – niższa klasa polityków, którzy piastując swoje lokalne funkcje, marzą o awansie do ligi ogólnokrajowej.

Swoje uwagi opieram nie na pięknoduchostwie, ale na bardzo konkretnych doświadczeniach wyniesionych z krakowskiego samorządu. Byłem kiedyś rzecznikiem najlepszego, jak dotychczas, prezydenta Krakowa – prof. Andrzeja Gołasia, wywodzącego się z Solidarności. W ciągu czteroletniej kadencji zrealizował w mieście więcej rozwiązań niż jego następca – wywodzący się jeszcze z PZPR – Jacek Majchrowski. Dlaczego jednak to Majchrowski rządzi w Krakowie już od szesnastu lat? Dzieje się tak dlatego, że lokalne władze partii politycznych umożliwiają mu odgrywanie roli kogoś, kto stoi ponad ich sporami. Majchrowski nie musi nic robić, zarówno bowiem PiS, jak i PO w Krakowie same skutecznie zniechęcają wyborców do swoich kandydatów. Tak jest też w wielu innych miejscach. Do partii politycznych garną się ludzie skompromitowani, mierni, niepotrafiący niczego samodzielnie dokonać.

Gdybyż udało się odwrócić tę piramidę i sprawić, że to ludzie, którzy odnoszą wielkie sukcesy w swoich samorządach, staną się naturalną elitą naszego życia politycznego – o ileż wtedy nasze życie publiczne stałoby się bardziej konkretne i przejrzyste. Niestety, nasze życie publiczne, także to samorządowe, zostało zdominowane przez partyjne układy rozgrywające się w Warszawie, ale promieniujące na cały kraj. Jeśli chcemy zatrzymać proces psucia naszego życia publicznego, musimy zrobić wszystko, aby tych wyborów nie wygrały partyjne biurokracje. Może jeśli uda się wybrać prawdziwych liderów, to oni potem wydestylują i dalsze piętra naszej polityki. Prawdziwa piramida społeczna powinna się mocno opierać właśnie na lokalnych elitach z prawdziwego zdarzenia. Dzisiejsza struktura politycznego awansu jest kompletnie odwrócona, co więcej – właśnie liderzy takiej odwróconej piramidy z wielką śmiałością sięgają po samorządy, chcą nas kompletnie pozbawić elit i poddać dyktatowi własnych interesów.

Wybory samorządowe to realna szansa na odnowienie sfery, którą dotychczas okupują ci sami od lat ludzie. Możemy, oczywiście, biernie poddać się temu, co dyktuje „Warszawa”, ale potem nie narzekajmy, że nie rozumiemy tego, co się wokół nas dzieje. W takim przypadku będą załatwiane interesy, których nie rozumiemy.

Polska jest dziś patologicznie scentralizowanym krajem. Jeśli nie odwrócimy tej tendencji, to nie dziwmy się, że nasze okolice będą się wyludniać i wyjaławiać. „Warszawa” będzie coraz większym magnesem dla wszystkich, którzy chcą się wybić ponad zwykłość i przeciętność. A czy wielkich rzeczy nie da się robić u nas, na miejscu? Bez elit, które uciekną do stolicy, na pewno będzie to trudne.

Te wybory mogą się stać pierwszym krokiem do odradzania się Polski Lokalnej – to konieczne, aby nasz kraj znów zaczął się równomiernie rozwijać. Dlatego namawiam do odrzucania „spadochroniarzy” na wszystkich listach wyborczych – wybierajmy ludzi, których znamy, i nie akceptujmy zbyt łatwo upolityczniania każdej lokalnej kwestii.

Polska jest nasza, ale jej urządzanie to żmudna praca, której fundamenty tkwią właśnie w samorządach.

Tagi:
wybory

COMECE przed wyborami: odbudujmy wspólnotę w Europie

2019-02-14 20:51

pb (KAI/COMECE) / Bruksela

„Odbudujmy wspólnotę w Europie” - z takim apelem zwrócili się członkowie Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego. Odbędą się one w dniach 23-26 maja. Biskupi z państw Unii Europejskiej wezwali obywateli do dokonania rozeznania i głosowania w wyborach, aby wspólnie kontynuować „projekt europejski”.

pixabay.com

Hierarchowie przekonują, że od wyniku majowych wyborów zależeć będą decyzje polityczne na pięć kolejnych lat i że głosowanie to stanowi „okazję do dokonania wyborów politycznych, które odnowią braterstwo między narodami, pobudzając projekt europejski”.

Wzywają wierzących i innych ludzi dobrej woli, by nie ulegali pokusie zamknięcia się w sobie, lecz by skorzystali z przysługujących im praw i zadawali pytania kandydatom na temat ich zaangażowania na rzecz godności każdego człowieka.

Przyznają jednocześnie, że przed UE stoją poważne wyzwania i wątpliwości. Aby móc na nie odpowiedzieć, Europa musi ponownie odkryć swą tożsamość, a także chronić osoby, rodziny, kultury, a szczególnie najsłabszych.

Skorzystanie z prawa głosu oznacza zarazem podjęcie odpowiedzialności za wyjątkową rolę UE jako podmiotu wielostronnych działań na rzecz pokoju i rozwoju gospodarczego. - Ochrona środowiska i zrównoważony rozwój nie może się ograniczać do granic UE, a wyniki wyborów będą miały wpływ na decyzje, których skutki odczuje cała ludzkość - zauważa COMECE w swym przedwyborczym oświadczeniu.

Zdaniem biskupów z państw członkowskich UE udział w głosowaniu jest koniecznym pierwszym krokiem do zachowania pozytywnych zdobyczy UE i do dalszego podążania tą drogą z nowymi inicjatywami, mającymi na celu uczynienie z Europy kluczowego podmiotu działającego na rzecz rozwoju osób, rodzin i wspólnot.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kościół na Pomorzu Zachodnim pomaga Kenii

2019-02-17 16:38

pk / Szczecin (KAI)

Już około 350 dzieci jest objętych programem adopcji na odległość w Kenii. To projekt, w którym każdy po wpłacie m.in. 100 dolarów zapewnia roczną edukację, wyżywienie i nocleg w internacie dla jednego dziecka. Na pomoc w edukacji liczy także starsza młodzież.

Klaudia Zielińska

Grupa katechetów z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej wróciła z trzeciej misji do Kenii. Nauczyciele wzięli udział w odsłonięciu pamiątkowej tablicy na budynku szkoły w Kipsing. Przekazali też pieniądze zebrane w archidiecezji przeznaczone m.in. na stypendia dla uczniów.

W Kenii w placówkach, w których uczą się ubogie dzieci, posługują siostry felicjanki.

S. Agnieszka Piątkowska ze Zgromadzenia Sióstr Felicjanek otrzymała 10 próśb od młodych mężczyzn, którzy chcą kontynuować naukę w Niższym Seminarium Duchownym w Isiolo. Koszt kształcenia na rok to 684 dolary. - To inna rzeczywistość niż w Polsce - przyznaje s. Agnieszka.

- U nas młodych ludzi trzeba niejednokrotnie zachęcać do tego, żeby się uczyli. Natomiast w Kenii to jest ich szansa na normalny rozwój i także potem na wsparcie całego kraju - powiedziała s. Piątkowska.

Paulina Fryszka uczestniczyła w wyjeździe do Kipsing. - Spotkałam się z kilkuletnią dziewczynką, która otrzymując kredki nie wiedziała, jak je trzymać. To znaczy, że ona nigdy ich nie widziała, nie trzymała nigdy ich w rękach i nie wie o istnieniu takiego przedmiotu - mówi Paulina.

Ks. Paweł Płaczek, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej podkreśla, że wspólna pomoc organizowana przez Kurię Metropolitalną i szkoły z województwa zachodniopomorskiego pozwoliła m.in. na zakup ławek do szkoły w Kipsing, utrzymanie przedszkola i sfinansowanie pompy wodnej dla Kipsing. Przekazano też 6 tys. piórników dla dzieci w Afryce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie „Razem możemy więcej” kończy 10 lat

2019-02-17 21:09

Zofia Białas

Pomysł zawiązania stowarzyszenia w parafii św. Barbary w Wieluniu zrodził się w maju 2008 roku podczas festynu zorganizowanego przez Zarząd Osiedla nr 4 i Radę Parafialną. Inspiracją stały się: udana impreza pod hasłem „Silni miłością rodziny – spełniamy dziecięce marzenia” i często powtarzające się słowa „razem możemy więcej”.

Zofia Białas

Pomocą i doświadczeniem posłużyło nam Stowarzyszenie im. Bogdana Jańskiego na Rzecz Budowy Kościoła p.w. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Sosnowcu – Kazimierzu, z którym nawiązaliśmy łączność i współpracę dzięki ks. Jarosławowi Boralowi - proboszczowi parafii św. Barbary. Stowarzyszenie „Razem możemy więcej” im. Matki Teresy Janiny Kierocińskiej zostało zarejestrowane 25 lutego 2009 roku. Dziś, kończy 10 lat. Dopisek im. Matki Teresy Kierocińskiej wyróżnia Stowarzyszenie od innych, działających pod taką samą nazwą, i przypomina Janinę Kierocińską, nasza rodaczkę, Czcigodną Sługę Bożą, kandydatkę na ołtarze.

Cele Stowarzyszenia to:

1. Prowadzenie działalności integrującej stowarzyszenie z mieszkańcami Wielunia poprzez aktywność kulturalną, rekreacyjną I towarzyską.

2. Organizowanie wszelkich działań ukierunkowanych na budowę, oddanie do użytku, wyposażenie kościoła, ewentualnie remonty oraz utrzymanie wraz z budynkami towarzyszącymi umiejscowionymi na terenie rzymsko - katolickiej parafii, pod wezwaniem św. Barbary w Wieluniu przy ulicy Joanny Żubr 37.

3. Upowszechnianie wiedzy na temat dziejów Wielunia I ziemi wieluńskiej.

4. Szerzenie kultu patrona - Matki Teresy Kierocińskiej.

5. Wspieranie rodzin I osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej w ramach działalności charytatywnej.

W ciągu dziesięciu lat Stowarzyszenie organizowało ferie zimowe dla dzieci, spotkania ze św. Mikołajem, rodzinne festyny wiosenne i jesienne, wspierało i wspiera budowę kościoła, dba o stojący na terenie parafii św. Barbary krzyż Kierocińskich, postawiony przez Antoniego Kierocińskiego w 1910 roku, każdego 12 dnia miesiąca modli się o beatyfikację swojej Patronki. Dziełem Stowarzyszenia są: biblioteka parafialna, dwie książeczki – cegiełki na budowę kościoła (Kościół św. Barbary w Wieluniu, Świadek miłości Boga i człowieka – 500 lat kościoła św. Barbary), pocztówka Kościół św. Barbary w Wieluniu, kronika parafialna za lata 2008 – 2018, artykuły poświęcone Patronce zamieszczone w prasie lokalnej oraz „Niedzieli Częstochowskiej” i E. Niedzieli, ostatnio na portalu „Kocham Wieluń”, organizacja jubileuszu 130 - lecia urodzin Janiny Kierocińskiej wspólnie z Radą Parafialną i Muzeum Ziemi Wieluńskiej, czego efektem jest publikacja „Wieluń miastem wzrastania” – pokłosie sesji naukowej w Muzeum Ziemi Wieluńskiej, okolicznościowy medal upamiętniający 130. rocznicę urodzin Janiny Kierocińskiej i 500 lat kościoła św. Barbary. Stowarzyszenie włączyło się (na miarę swoich możliwości) w organizację Muzeum Matki Teresy Kierocińskiej w Sosnowcu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem