Reklama

Akcja dom

Nasz papież

2018-10-10 11:16

Z ks. prof. Andrzejem Witko – dyrektorem Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie – rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 22-24

Tomasz Śliwiński
Św. Jan Paweł II podczas modlitwy nad grobem rodziców na cmentarzu Rakowickim. Mal. Franciszka Jagielak Kraków 2018

Wystawą „Nasz Papież”, zorganizowaną pod auspicjami abp. Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, i pod honorowym patronatem prezydenta RP Andrzeja Dudy, pragniemy dotrzeć do współczesnego człowieka. Chcemy pokazać Papieża Polaka jako osobę wyjątkową na wielu płaszczyznach – mówi „Niedzieli” ks. prof. Andrzej Witko, dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie, i zapowiada ekspozycję przygotowaną na inaugurację uroczystości związanych z 40. rocznicą wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Profesorze, jaką rolę w życiu Kościoła odgrywają muzea?

KS. PROF. ANDRZEJ WITKO: – Niektórym zapewne się wydaje, że muzea służą ściśle zachowaniu pamiątek przeszłości, tymczasem są one także niezwykle żywym miejscem oddziaływania i formacji coraz to nowych pokoleń. Z jednej strony mają za zadanie kultywowanie spuścizny minionych wieków, gromadzenie i opracowywanie zbiorów, ich prezentację na wystawach, a z drugiej – podejmują wielkie dzieło edukacyjne wobec wszystkich pokoleń; począwszy od dzieci i młodzieży, przez ludzi dojrzałych, aktywnych zawodowo, a na osobach trzeciego wieku skończywszy. Muzea oferują to, co może być inspirujące, ważne, odkrywcze, związane nie tylko z przeszłością, ale także z ponadczasowymi wartościami dotyczącymi piękna i dobra. Wyjątkową rolę na tym horyzoncie odgrywają muzea związane ze strukturami kościelnymi...

– Czy możemy się tu odwołać do przykładu Muzeum Archidiecezjalnego Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie?

– Placówka, związana z archidiecezją krakowską, eksponuje elementy przeszłości i spuściznę artystyczną wpisującą się w pejzaż naszej ponadtysiącletniej wiary. Jej artystyczne świadectwa są przechowywane w murach Muzeum Archidiecezjalnego Kardynała Karola Wojtyły, jak choćby najstarsze w Polsce malowidło – słynna deska z Dębna przedstawiająca święte męczennice, obiekty sztuki romańskiej, kolekcja gotyckich Pięknych Madonn czy bogaty zbiór malarstwa barokowego... Warto pamiętać, że u zarania tego muzeum, ufundowanego w 1906 r. przez kard. Jana Puzynę, głównym celem placówki była troska o spuściznę dotyczącą przejawów artystycznych minionych wieków. Z czasem sytuacja diametralnie się zmieniła – Polska odzyskała niepodległość po latach zaborów. Potem było 20-lecie międzywojenne, a następnie – straszliwe czasy okupacji niemieckiej i totalitaryzmu komunistycznego. W tych warunkach muzeum kształtowało swoją tożsamość.

– W jego historię wpisuje się patron muzeum – kard. Karol Wojtyła.

– Muzeum, otwarte w 1994 r. przez kard. Franciszka Macharskiego, w realizacji projektu kard. Puzyny nabrało zupełnie nowej jakości w czasie pontyfikatu św. Jana Pawła II. Dzięki jego decyzjom i zaangażowaniu kard. Stanisława Dziwisza większość bezcennych darów papieskich oraz osobistych pamiątek związanych z naszym Ojcem Świętym trafiła do Krakowa. Toteż ze względu na tę niezwykłą kolekcję pamiątek po Karolu Wojtyle – Janie Pawle II muzeum ma do odegrania szczególną rolę – pragniemy nie tylko zainteresować odbiorców osobą Karola Wojtyły – Jana Pawła II, ale także zachęcić ich do poszukiwania teologicznej głębi jego nauczania i do odkrycia nadzwyczajnej drogi do świętości polskiego Papieża.

– Gdy oczekiwałam na wywiad z Księdzem Profesorem, obejrzałam część zbiorów po kard. Wojtyle i przeżyłam niezwykłe chwile wzruszenia...

– (Uśmiech) Niedawno miałem okazję prezentować na jednym z międzynarodowych kongresów w Rzymie niewielką część naszych zasobów muzealnych i goście z zagranicy, przede wszystkim Włosi, byli oszołomieni bogactwem i pięknem tych eksponatów. Z zadziwieniem pytali, jak to się stało, że one są w Krakowie, że opuściły Watykan i nie można ich podziwiać w tamtejszych skarbcach. Ale taka była wola Ojca Świętego, by te przedmioty trafiły do Krakowa. Dzięki temu Muzeum Archidiecezjalne Kardynała Karola Wojtyły jest wyjątkowe i może konkurować z najlepszymi placówkami tego typu na świecie – z uwagi na zbiór i jakość eksponatów, które posiadamy.

– Tu, gdzie dziś mieści się muzeum, kiedyś mieszkał przyszły papież.

– Przy ul. Kanoniczej 19 mieszkał młody ksiądz Karol Wojtyła, który ukończywszy 31 lat, rozpoczął pracę naukową i właśnie w tym budynku miał maleńki, skromny pokoik. Tu pisał habilitację, spotykał się z młodymi ludźmi. Stąd wyjeżdżał na wakacyjne eskapady i stąd pojechał na słynną wyprawę, kiedy został zawezwany przez kard. Wyszyńskiego, który obwieścił mu, że zostanie biskupem pomocniczym w Krakowie. Co ciekawe, ks. Wojtyła nie opuścił Kanoniczej po przyjęciu sakry biskupiej. Przeprowadził się tylko do sąsiedniej kamienicy przy ul. Kanoniczej 21, która od wielu lat jest także częścią naszego muzeum. Tam mieszkał do 1967 r. – do czasu nominacji kardynalskiej.

– Nie przeniósł się po ingresie do Pałacu Arcybiskupów Krakowskich?

– Po tym, jak w 1963 r. został mianowany metropolitą krakowskim, i po ingresie, który odbył się w 1964 r., abp Karol Wojtyła nadal mieszkał przy Kanoniczej. Dopiero kiedy wyjechał do Rzymu, krakowscy kurialiści przeprowadzili go do pałacu (uśmiech). Po powrocie kard. Wojtyła dowiedział się, że jego nowym mieszkaniem jest pałac przy ul. Franciszkańskiej 3. Można więc stwierdzić, że polski Papież w swoim postępowaniu wyprzedził pomysły Franciszka, który po wyborze nie chciał zamieszkać w Pałacu Apostolskim.

– 16 października zostanie otwarta wystawa pt. „Nasz Papież”. Jaką rolę ma odegrać?

– Dla wielu coraz młodszych pokoleń nasz Papież wydaje się osobą odległą, obcą, niemającą nic wspólnego z rzeczywistością. Dlatego tak bardzo nam zależy, aby pokazać wielkość i aktualność jego posługi, aby dotrzeć do współczesnego człowieka z Polski, ale także do licznych pielgrzymów, którzy przybywają z zagranicy. Chcemy pokazać Jana Pawła II jako osobę wyjątkową na wielu płaszczyznach – tej ludzkiej, naukowej, kościelnej. I uświadomić, że to wszystko pomaga zrozumieć, poznać jego drogę do świętości. Prowokacyjnie nadaliśmy wystawie tytuł „Nasz Papież” (uśmiech). To nawiązanie do wypowiadanej przez większość z nas opinii o polskim Papieżu. Przez całe lata mówiliśmy, że to jest „nasz Papież”, co niekiedy irytowało innych mieszkańców Europy, którzy czasem prześmiewczo stwierdzali: „O, to wasz Papież!”. Ale tym tytułem motywujemy odbiorców do postawienia sobie pytań: Na ile Jan Paweł II jest wciąż nasz? Na ile myśmy zasymilowali jego nauczanie, na ile je sobie przyswoiliśmy, na ile ono wciąż w nas żyje?

– Przeczytałam, że wystawa składa się z dwóch części, które wprowadzą zwiedzających w świat Karola Wojtyły – poety, filozofa, duszpasterza, ojca soboru – oraz w świat Jana Pawła II.

– Ekspozycja będzie prezentowana w salach muzeum przy sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w Krakowie. W pierwszej części chcemy pokazać Karola Wojtyłę przed jego wyborem na Stolicę Piotrową. Chcemy przypomnieć niezwykłą drogę Karola Wojtyły do świętości, ale przede wszystkim przykład wielkiego, niezwykle pięknego człowieczeństwa, które wzrusza swoją prostotą i bezpośredniością. Ta historia uświadamia nam, że to od nas zależy, ile piękna, człowieczeństwa w sobie odkryjemy i na ile będziemy je rozwijać.

– A co zobaczymy i przeżyjemy w części drugiej?

– Będziemy ją poznawać z niezwykłym przewodnikiem – kard. Josephem Ratzingerem, który w 2003 r. wygłosił, a następnie opublikował piękny tekst pt. „Czternaście encyklik Jana Pawła II”. W treść poszczególnych dokumentów pomogą zwiedzającym wejść osobiste pamiątki po Papieżu oraz dary jemu ofiarowane. I tak np. przy encyklice „Dives in misericordia”, związanej z tajemnicą Bożego Miłosierdzia, pokażemy m.in. płytkę z miejsca zamachu na Ojca Świętego w Watykanie, zestawioną ze współczesnym niemieckim kolażem przedstawiającym przebaczenie Alemu Agcy. A więc pokażemy Papieża, który nie tylko nauczał o miłosierdziu, ale też był jego świadkiem, uczył nas, jak być miłosiernym. To są przykłady, które przemawiają do każdego człowieka nie przez głębię rozważań teologicznych, ale przez konkretne i czytelne świadectwo. Ekspozycja ma nas skłonić także do refleksji i modlitwy. Dlatego dla zwiedzających będzie dostępne osobne pomieszczenie służące modlitwie i medytacji. Tam każdy będzie mógł w ciszy, skupieniu, spoglądając na piękny portret św. Jana Pawła II, modlić się z naszym Papieżem i za jego wstawiennictwem.

– Wystawa wpisuje się w uroczystości dziękczynne za dar św. Jana Pawła II. Proszę zdradzić, co jeszcze będzie się działo 16 października 2018 r. w Krakowie.

– Otwarcie wystawy zaplanowano przed ogólnonarodową Mszą św. dziękczynną za dar Ojca Świętego w jego domu na Białych Morzach. Na te uroczystości zaproszono m.in. Episkopat i rząd Rzeczypospolitej Polskiej. W tym dniu oczy całej Polski będą skierowane na Kraków, a wystawa ma odegrać fundamentalną rolę – ma nas wprowadzić w misterium dziękczynienia za pontyfikat Jana Pawła II. Z kolei wieczorem odbędzie się spotkanie przy Pałacu Arcybiskupów Krakowskich, gdzie nastąpi odsłonięcie odrestaurowanego „okna papieskiego”, w którym znajdzie się nowe przedstawienie św. Jana Pawła II w formie mozaiki – dar krakowskiego prezbiterium. Tę mozaikę upamiętni także Poczta Polska, która w tym dniu wyda okolicznościowy znaczek.

– Księże Profesorze, proszę na zakończenie powiedzieć, na ile tą wystawą uda się uświadomić rolę, jaką odegrał i wciąż odgrywa nasz Papież, tym, którzy go nadal atakują i podważają jego autorytet.

– To trudne, ale prawdziwa świętość broni się sama. Fakt, że jedni czy drudzy będą godzić w autorytet Jana Pawła II, opluwać go, tak naprawdę pokazuje, kim oni są. W ten sposób dają przede wszystkim świadectwo o sobie. Natomiast naszym obowiązkiem jest wskazywanie świętości Jana Pawła II, mówienie o niej, aby te głosy, które – trzeba to powiedzieć wprost – są głosami sprzeciwu szatańskiego, nie miały takiej siły oddziaływania. Musimy się starać, by ludzie, którzy mają albo mały zasób wiedzy, albo są podatni na manipulacje, usłyszeli w tym krzyku zła pełen nadziei szept dobra.

Tagi:
Jan Paweł II

Kraków: jubileuszowe „Kolędowanie z Janem Pawłem II”

2019-01-27 13:08

luk / Kraków (KAI)

Łukasz Zagrobelny, Katarzyna Cerekwicka czy Mateusz Ziółko - to tylko niektóre gwiazdy polskiej sceny muzycznej, które uczestniczyły w sobotnim, jubileuszowym „Kolędowaniu z Janem Pawłem II”. Wydarzenie zorganizował już po raz dziesiąty Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie.

Arturo Mari, Adam Bujak/Biały Kruk

- Papież Polak uwielbiał kolędować - czy to jeszcze w Polsce czy to już podczas swojego pontyfikatu w Watykanie. Dzisiaj w ten radosny sposób, śpiewając pieśni świąteczne, które łączą nas ponad wszelkimi podziałami, chcemy przypominać jego osobę i nauczanie - powiedziała Agata Szuta, dyrektor Instytutu.

Dla przybyłych do Centrum Kongresowym ICE Kraków zaśpiewali m.in. Beata Rybotycka, Katarzyna Moś, Katarzyna Cerekwicka, Łukasz Zagrobelny, Mateusz Ziółko czy Małgorzata Walewska. - Miałem kiedyś okazję zaśpiewać dla św. Jana Pawła II kolędy i widziałem niezwykłe wzruszenie i radość w jego oczach przy taktach tych polskich bożonarodzeniowych utworów. One rzeczywiście sprawiają, że ludzie stają się sobie bliżsi - przyznał Łukasz Zagrobelny.

Na scenie wystąpił również Chór Rodzinny Instytutu Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie. Wszystkim artystom towarzyszyła Orkiestra Symfonia Filharmonii Śląskiej im. Henryka Mikołaja Góreckiego pod dyrekcją Francesco Bottigliero.

Na koncercie obecny był też wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II, kard. Stanisław Dziwisz, który przypomniał, że papież Polak uwielbiał kolędować. - Nawet kiedy był bardzo zmęczony, w okresie świątecznym prosił nas, byśmy każdego dnia zaśpiewali z nim jedną czy dwie kolędy. On się nimi modlił i zawsze wskazywał jak wiele teologicznych i mistycznych treści z nich płynie. To dzisiejsze spotkanie to niezwykły i radosny wyraz pamięci i wdzięczności za jego osobę - powiedział emerytowany metropolita krakowski.

Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie jest samorządową instytucją kultury, którą tworzą Województwo Małopolskie, Gmina Miejska Kraków oraz Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”. Od 1 stycznia 2009 r. celem działania Instytutu jest zachowanie i promowanie dziedzictwa, które pozostawił po sobie Ojciec Święty Jan Paweł II oraz dialog między religiami i kulturami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Wrocław nie chce prowadzić szkoły

2019-02-15 14:05

Agnieszka Bugała

Ze zbiorów portalu www.wroclaw.fotopolska.eu

Krótki artykuł o zamiarze likwidacji jedynej w mieście szkoły dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, który ukazał się na naszym portalu, wywołał burzę.

o sprawie pisaliśmy tutaj http://www.niedziela.pl/artykul/40796/Wroclaw-nie-chce-szkoly-dla

List otwarty rodziców i grona pedagogicznego Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 1 przy ul. M. Lutra 6 skierowany do Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka i Radnych Rady Miejskiej Wrocławia wzbudził Państwa zaniepokojenie i troskę. Co dalej z losem wrocławskiej placówki?

Z oświadczenia, które 14 lutego nasza redakcja otrzymała z Urzędu Miasta wynika, że Gmina nie zamierza likwidować Ośrodka, ale zamierza zmienić (od września 2019 r.) organ prowadzący. Decyzja jeszcze nie zapadła, podejmą ją wrocławscy radni 21 lutego br. na sesji Rady Miejskiej. To wtedy zostanie przedstawiony radnym projekt uchwały zamiarowej przeniesienia uprawnień organu prowadzącego. Jeśli radni przegłosują propozycję zmiany, Ośrodek poprowadzi Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra zarządzana przez ks. Roberta Sitarka.

Oto pełny tekst oświadczenia UM Wrocławia:

„Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 przy ul. Marcina Lutra 6 nie zostanie zlikwidowany. W dotychczasowym miejscu, na tych samych zasadach i z tą samą kadrą nauczycielską prowadzone będą zajęcia dla uczniów, którzy - tak jak dziś - korzystają z tej tak ważnej placówki. Zmieni się (od września) wyłącznie organ prowadzący, którym - jeśli tak zdecydują radni - zostanie Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra. Dotychczas Miasto Wrocław dzierżawiło pomieszczenia na działalność SOSW nr 1 od wspomnianej Fundacji. Teraz Fundacja przejmie na siebie prowadzenie tego potrzebnego miejsca. Zgodnie z deklaracją Fundacji wszyscy dotychczasowi nauczyciele i pracownicy administracyjni będą nadal tam zatrudnieni. Co więcej, zmiana wiązać będzie się z wyższymi wynagrodzeniami. Rodzice nie zostaną obciążeni żadnymi dodatkowymi kosztami, a dzieci nie odczują tego, że administracyjnie Ośrodek prowadzony będzie przez Fundację. O wszystkim już kilka dni temu poinformowani zostali zarówno rodzice, jak i grono pedagogiczne. Podejmowane działania mają na celu jeszcze mocniejsze związanie placówki z Fundacją, która taką działalnością zajmuje się, z sukcesami, od lat.”

Treść pisma uspokaja – miasto informuje, że nie pozbywa się Ośrodka i nie chce go likwidować. I to jest wiadomość bardzo dobra, odpowiada na pytanie, które postawiliśmy kilka dni temu.

- Słowo „likwidacja” zostało tu użyte wyłącznie w znaczeniu ustawowym – wyjaśnia Jarosław Delewski Dyrektor Departamentu Edukacji. – Nawet, jeśli zmieniamy patrona szkoły, najpierw musi się odbyć likwidacja placówki i powołanie nowej. Ta sytuacja nie oznacza, że dzieci zostają bez miejsca do nauki a nauczyciele bez pracy. W tym konkretnym przypadku następuje zmiana organu prowadzącego z Gminy Wrocław na sprawdzoną Fundację Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra. Ta Fundacja realizuje już dla naszej gminy różne zadania i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni – dodaje.

- Gdyby doszło do tego przekształcenia, gdyby nauczyciele zdecydowali się na przejście do pracy u ks. Roberta Sitarka – wyjaśnia Jarosław Delewski - to nie byliby już pracownikami Karty Nauczyciela, tylko pracownikami zatrudnionymi na zasadach Kodeksu Pracy – to jedyna różnica. Ks. Sitarek spotka się z pracownikami i jest gotowy złożyć im deklarację, nawet na piśmie, że wszyscy pracownicy dostaną ofertę pracy, zagwarantuje im zarobki na takim samym poziomie, lub w niektórych przypadkach wyższe. Rozumiem, że ta zmiana może budzić niepokój, ale myśmy kierowali się interesem uczniów. Dostaliśmy informację, że dla dzieci z tego typu niepełnosprawnościami zmiana miejsca byłaby szkodliwa. Zajęcia będą bezpłatne, przekażemy stuprocentową dotację na każde dziecko – mówi.

- Podjęliśmy tę decyzję bez szerokich konsultacji, ale jest to uchwała zamiarowa. Przepisy obligują nas do tego, że aby podjąć zamiar, musimy o nim poinformować w odpowiednim terminie, w tym wypadku do końca lutego. Ale to tylko zamiar. Nie każdy zamiar jest realizowany – dodaje.

Dyrektor Delewski wyjaśnia, że jego departament przeprowadził staranny audyt w obrębie działań Fundacji i orzekł, że to najlepsze rozwiązanie dla dobra dzieci. - Współpracujemy z ks. Sitarkiem od wielu lat i jesteśmy z tej współpracy zadowoleni – mówi. Tłumaczy, że miasto prowadzi wiele szkół zarządzanych przez fundacje i stowarzyszenia, wynika to z tego, że w momencie, gdy samorząd przejmował edukację zdecydowano, że pewne zadania, zwłaszcza zadania niszowe, wymagające specjalistycznej wiedzy, będą przekazywane organizacjom pożytku publicznego. Te organizacje będą kontrolowane, ale w imieniu gminy będą wykonywały konkretna usługę, w tym wypadku edukacyjną.

- We Wrocławiu jest ok. 250 placówek, które podlegają mojemu departamentowi i aż 500 placówek, publicznych i niepublicznych, prowadzonych przez inne organy. Te szkoły powstają dla dzieci ze specjalnymi wymaganiami edukacyjnymi, one są często zakładane przez malutkie stowarzyszenia. To nie jest tak, że my wypychamy jakąś część tych działań, tylko oddajemy je w ręce specjalistów – tłumaczy Delewski.

Jednak mimo tych uspokajających zapewnień dyrekcja Ośrodka, grono pedagogiczne i rodzice dzieci niepełnosprawnych podtrzymują zastrzeżenia i obawy, które wyrazili w liście otwartym i nie wycofują się ze swoich żądań. Dlaczego? Szukaliśmy odpowiedzi na to pytanie, aby móc jak najrzetelniej podzielić się z Państwem stanowiskami zainteresowanych stron. Oto nasze ustalenia.

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 działa na terenie Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra. Do tej pory jest placówką publiczną, której organem prowadzącym jest Gmina Wrocław. Ośrodek został utworzony z dniem 1 września 2012 r. na mocy Uchwały Nr XXVI/595/12 Rady Miasta Wrocławia z dnia 17 maja 2012 r. Placówka powstała z połączenia Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 8 i Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 9, które zaprzestały działalności 31 sierpnia 2012 r. Ośrodek mieści się w pomieszczeniach użyczanych od Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra. Gmina Wrocław od siedmiu lat płaci Diakonii za wynajem pomieszczeń 1,5 mln zł rocznie. Oczywiste jest, że jeśli radni przegłosują zmianę organu prowadzącego, to pieniądze zostaną w budżecie miasta, wydaje się więc, że to krok racjonalny i zasadny z punktu widzenia właściwego gospodarowania środkami publicznymi.

Jednak tu musi paść pytanie i stawiamy je: Czy gminy Wrocław nie stać na profesjonalny, nowoczesny, dobrze wyposażony, dostosowany do potrzeb dzieci niepełnosprawnych samodzielny budynek, w którym mogłyby się uczyć? Wydaje się, że od 2012 r., gdy na mocy uchwały powstał Ośrodek, było dość czasu, aby wybudować od zera, albo przekształcić, wyremontować i dostosować już istniejący budynek na terenie miasta, w którym niepełnosprawne dzieci (dziś to 191 osób) i profesjonalna kadra, mogłyby uczyć się i pracować w godnych warunkach.

W liście otwartym napisano, że „Na sesji Rady Miejskiej w dniu 11 października 2018 r. zauważyliście Państwo, że "od kilku lat obserwuje się zwiększanie się liczby wydawanych przez publiczne poradnie psychologiczno - pedagogiczne orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego z uwagi na niepełnosprawność intelektualną i niepełnosprawności sprzężone".” Rzeczywiście, potwierdzamy, liczba wydawanych orzeczeń wzrasta, zapotrzebowanie na miejsca w Ośrodku, również wzrastają. Potwierdził ten fakt Dyrektor Departamentu Edukacji:

- Liczba dzieci z orzeczeniami każdego roku rośnie, to zjawisko mamy bardzo dobrze zdiagnozowane. Z tego powodu też powstają wciąż nowe, małe szkoły, które odpowiadają na potrzeby konkretnych dzieci i ich dysfunkcji – mówił pan Jarosław Delewski.

Gmina Wrocław brała pod uwagę przeniesienie Ośrodka w inne miejsce. Dowiedzieliśmy się, że rozważano dwie lokalizacje: przy ul. Jedności Narodowej 117, oraz Zachodniej 2. Pierwsze rozwiązanie zakwestionował Miejski Konserwator Zabytków, druga lokalizacja, przy ul. Zachodniej 2, gdzie dziś działa Gimnazjum 28, a od września 2019 r. budynek będzie pusty, wydaje się być lokalizacją idealną – działa tam szkoła integracyjna, nie potrzeba gigantycznych nakładów na prace przystosowujące dla potrzeb Ośrodka.

- Informację o tym, że miasto rozważa przeniesienie naszego Ośrodka na ul. Zachodnią 2 w ubiegłym roku, bardzo nas to ucieszyło, liczyliśmy na zmianę – mówi wicedyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 1 pani Natalia Sieradzka – Wojdyło. – Jednak na spotkaniu poniedziałkowym (11.02) przedstawicielki Departamentu Edukacji Urzędu Miejskiego Wrocławia, panie Ewa Szczęch, Dyrektor Wydziału Szkół Ponadpodstawowych i Specjalnych oraz Jolanta Bednarska, kierownik w Dziale Projektów Edukacyjnych zgasiły nasze nadzieje. Podały różne sumy, które miasto wyliczyło i musiałoby wydać na przystosowanie budynku do przeniesienia tam naszego Ośrodka. Najpierw padła kwota 3 mln, potem 10 mln zł, a wreszcie kilkunastu – dodaje.

- Nie wiemy, jak ten budynek wygląda w środku, bo miasto, nawet, gdy zadeklarowało nam przeniesienie tam naszego Ośrodka, nigdy nie zaprosiło nas, dyrekcji, nawet na krótką wizytę. Wiemy tylko, z ustnych przekazów, że budynek jest wyposażony w windę i na zewnątrz prezentuje się bardzo dobrze. Wydaje nam się, że przystosowanie budynku dla potrzeb naszych dzieci nie wymagałoby tak dużych nakładów finansowych o jakich wspomniano na spotkaniu. Konsultowałam wymienione kwoty z naszymi rodzicami – bo są wśród rodziców naszych dzieci specjaliści w wielu dziedzinach – wynajmu powierzchni, przepisów prawa budowlanego, przepisów przeciwpożarowych i innych – i zgodnie potwierdzają, że nawet ta najniższa z wymienionych kwot, 3 mln zł, to budżet ogromny na przystosowanie budynku już będącego szkołą z oddziałami integracyjnymi – mówi wicedyrektor Ośrodka.

Na pytanie, czy kiedykolwiek wcześniej, w ciągu 7 lat działalności Ośrodka, padła ze strony Gminy Wrocław propozycja, że zmieni się organ prowadzący, i że może nim zostać Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra, Pani Wicedyrektor odpowiedziała, że nie. Oficjalnie informacja została przekazana 11 lutego 2019 r.

Ustaliliśmy również, że to nie miasto zrezygnowało z dzierżawy siedziby dla Ośrodka, ale zareagowało na wypowiedzenie umowy najmu, które w grudniu 2018 r. zgłosił Gminie ks. Sitarek. Fundacja podjęła decyzję o otwarciu własnej szkoły dla dzieci niepełnosprawnych od września 2019 r. (reklamuje już tę inicjatywę). Po decyzji o przekazaniu Ośrodka pod zarząd Fundacji kadra i uczniowie staną się więc częścią i tak mającej powstać placówki.

Ale ani kadry, ani rodziców nikt o zgodę na ten pomysł nie pytał. W oświadczeniu Urzędu Miasta czytamy: „Podejmowane działania mają na celu jeszcze mocniejsze związanie placówki z Fundacją”. Tyle, że Ośrodek nie chce mieć z Fundacją nic wspólnego, chce autonomii.

- Nie chcemy być zarządzani przez Fundację. Działamy tu od wielu lat i nie chcemy kontynuacji, zwłaszcza w zaproponowanej formule. Liczyliśmy na zmianę siedziby, którą nam zaproponowano jesienią, a postawiono nas przed faktem dokonanym. Nie potrzebujemy i nie chcemy z nikim walczyć. Jesteśmy zgranym zespołem profesjonalistów. Nie chodzi nam o wyższe płace, które, podobno, mogą nam być zaproponowane, gdy zmiana organu prowadzącego będzie miała miejsce. Chcemy autonomicznej, osobnej siedziby dla naszej szkoły w naszym mieście, osobnego budynku, nie zarządzanego przez Fundację. Wiemy, że takie budynki w mieście są – mówi Natalia Sieradzka – Wojdyło.

Na pytanie, dlaczego dyrekcja, nauczyciele i rodzice Ośrodka nie wyrażają zgody na zmianę organu prowadzącego i nie chcą podlegać Fundacji, pani Natalia Sieradzka – Wojdyło przytacza wyjaśnienie, którego udzieliła przedstawicielom Departamentu Edukacji:

- Nawet jeśli dziś Fundacja deklaruje, że przejmuje Ośrodek w całości, bez redukcji etatów, bez zmniejszenia liczby klas, nie mamy żadnej gwarancji, że za jakiś czas to się nie zmieni. Do tej pory ks. Robert Sitarek nie spotkał się z nami i nie przedstawił swoich planów wobec Ośrodka. Brakuje dialogu, konsultacji, wspólnego wyboru najlepszego rozwiązania. Zresztą, w budynkach, w których działamy jest coraz ciaśniej, Fundacji przybywa podmiotów.

Jeden z nauczycieli, na potwierdzenie tej informacji podaje przykład jak w ostatnim czasie gabinet dyrektora Ośrodka i szatnia dla wózków inwalidzkich dzieci została zabrana Ośrodkowi jako pomieszczenia potrzebne Fundacji do innych celów. W rozmowach padają też konkretne zarzuty pod adresem szefa Fundacji: że zabraniał wjeżdżać busom przywożącym dzieci na teren placówki, bo koła samochodów niszczyły nawierzchnię. Dzieci, niepełnosprawne, musiały wysiadać na ulicy. Dopiero po interwencji rodziców ta sytuacja się zmieniła. Do tej pory jednak nie ma wiaty nad wejściem, gdy pada deszcz dzieci, na wózkach czekają na busy odbierające je ze szkoły pod gołym niebem.

W poniedziałkowym zebraniu (11.02.) nikt z przedstawicieli Fundacji nie brał udziału. Do spotkania dyrekcji, nauczycieli i rodziców z ks. Robertem Sitarkiem, dyrektorem Fundacji Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra doszło 14.02 o godz. 17.00. Co ciekawe, tuż po godz. 15.00 tego dnia ukazał się na oficjalnym portalu internetowym Wrocławia (Centrum Informacji Urzędu Miejskiego) artykuł, który relacjonował spotkanie mające się dopiero odbyć.

https://www.wroclaw.pl/specjalny-osrodek-szkolno-wychowaczy-nr-1-bedzie-dzialal

Spytaliśmy, nawiązując do listu otwartego, czy rzeczywiście uczniowie nie mają dostępu do szkolnego boiska (w epoce boomu Orlików to niewiarygodne). Pani Dyrektor odpowiedziała, że kilka lat temu Gmina Wrocław wyremontowała boisko szkolne dla Ośrodka, ale Fundacja wynajmowała je dorosłym i dziś jest tak zniszczone, że dzieci z Ośrodka nie powinny z niego korzystać ze względów bezpieczeństwa. Uczniowie nie mają również dostępu do placu zabaw, bo na terenie placówki działa przedszkole, które jest jego głównym użytkownikiem.

Na terenie placówki należącej do Fundacji działa dziś: Gimnazjum Integracyjne, Gimnazjum Specjalne, Liceum Ogólnokształcące, Technikum Ekonomiczne, Zasadnicza Szkoła Zawodowa i szkoły niepubliczne: Polsko-Niemiecka Niepubliczna Szkoła Podstawowa oraz Niepubliczne Przedszkole „Wesołe Nutki”. To dużo podmiotów w jednym miejscu.

Dyrektor Delewski podkreśla otwartość Gminy na otwieranie małych szkół dla dzieci z dysfunkcjami, które odpowiadają ich specyficznym potrzebom. Rodzi się pytanie: Czy skupianie tylu podmiotów w jednym miejscu, rzeczywiście będzie służyć dzieciom z Ośrodka?

- Dzieci z Ośrodka nie mają własnej sali gimnastycznej – sala, w której ćwiczą nie jest przystosowana do uprawiania sportów, okna nie mają zabezpieczeń, to pomieszczenie o niewielkiej powierzchni – mówi Pani Wicedyrektor. – Organizujemy Dolnośląski Turniej Bocce, to turniej olimpiad specjalnych i nie mamy własnego boiska, korzystamy wtedy gościnnie z boiska w SP nr 3 przy ul. Bobrzej – mówi.

Po przeanalizowaniu przytoczonych przez wicedyrektor Sieradzką – Wojdyło obaw i zastrzeżeń rodzi się pytanie: Dlaczego Gmina nie zdecydowała się na którąś z dwóch proponowanych jesienią 2018 r. lokalizacji? Spytaliśmy Dyrektora Departamentu Edukacji, czy rezygnacja z przeniesienia Ośrodka do proponowanych przez Gminę lokalizacji wynika ze zbyt dużych kosztów.

- To prawda, że operacja jest kosztowna, ale to nie jest warunek niemożliwy do spełnienia, by znaleźć dobre rozwiązanie dla zaistniałej sytuacji. Budynek przy Jedności Narodowej był rozważany jako ewentualna siedziba takiej szkoły, ale inspektorzy budowlani, którzy mieli ocenić koszty remontu, wskazali na bardzo duże utrudnienia. Tam jest tylko jedna klatka schodowa, konieczna byłaby dobudowa windy, a do tego pomysłu bardzo źle odniósł się konserwator zabytków. Sprawę komplikuje fakt, że budynek jest zrewitalizowany przy udziale środków unijnych – tłumaczy Jarosław Delewski.

- Budynek po gimnazjum przy ul. Zachodniej, jeśli rzeczywiście będzie wymagał takiego dostosowania, to dostosowany zostanie, koszty nie mają tu znaczenia. Obawiam się tylko jednego – bo mamy też informacje od rodziców, którzy deklarują, że zostaną w dotychczasowym miejscu, niezależnie od tego, jaki będzie organ prowadzący – że wyremontowanie i przystosowanie tego budynku będzie zwyczajną niegospodarnością. Może się okazać, że budynek jest za duży do potrzeb, że przeszacowaliśmy, że jednak wielu rodziców nie zgodzi się przenieść tam swoich dzieci. Prawdą jest, że ta szkoła spełnia wszystkie wymogi, które budynek dla niepełnosprawnych powinien posiadać, ale nie jesteśmy pewni, czy potrzeba w tej chwili tak dużej placówki w mieście – mówi Delewski.

Co może niepokoić, mimo rzeczowych argumentów przedstawionych przez obydwie strony?

Brak rzeczowego, konstruktywnego dialogu i konsultacji pomysłu ze strony Gminy z tymi, których ta zmiana bezpośrednio dotyczy: dyrekcją, rodzicami dzieci i pracownikami Ośrodka. Najlepiej jeszcze w grudniu, gdy ks. Sitarek wypowiedział umowę najmu. Partnerzy, w tym wypadku powinni być to przedstawiciele Ośrodka i Gminy, powinni móc usiąść i wypracować najlepsze rozwiązanie. Wrażenie, któremu trudno się oprzeć, wysłuchując obydwu stron, jest następujące: do stołu rozmów, owszem, usiedli partnerzy, ale była to Fundacja i Miasto, Ośrodek usłyszał tylko efekt ich ustaleń. Rozczarowujący o tyle, że zapowiadano mu samodzielność i odrębność, nawet pod konkretnym adresem, a pozostało ogromne rozczarowanie i wrażenie, że sprawy załatwiają duzi gracze, mali mogą co najwyżej się zdziwić, podnieść alarm, poczuć się niewysłuchani i pominięci.


***

Osobom, które nie znają się na prawie oświatowym przekazujemy, że procedura o zamiarze zaprzestania działalności Ośrodka jest prowadzona zgodnie z Ustawą o systemie oświaty, której przepisy regulują konieczne do zachowania terminy w przypadku chęci zlikwidowania placówki oświatowej przez organ ją prowadzący. Proces likwidacji podzielony jest na dwa etapy - jednakowo znaczące dla skuteczności postępowania. Pierwszy etap stanowi podjęcie przez radę gminy stosownej uchwały, zwanej powszechnie uchwałą intencyjną (art. 59 ust. 1 w związku z art. 5 c pkt. 1 u.s.o.). Drugim etapem zmierzającym do rozwiązania placówki oświatowej jest spoczywający na organie prowadzącym, obowiązek powiadomienia o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów, właściwego kuratora oświaty oraz organu wykonawczego jednostki samorządu terytorialnego, właściwej do prowadzenia szkół danego typu. Zgodnie z ustawą zawiadomienie winno nastąpić na sześć miesięcy przed rozwiązaniem placówki. Terminem likwidacji szkoły jest ostatni dzień sierpnia. Omawiany przepis stanowi normę bezwzględnie obowiązującą, stąd też brak jest możliwości wyznaczenia innej daty likwidacji placówki oświatowej. Określenie przez ustawodawcę daty końca roku szkolnego oraz terminu na zawiadomienie o zamiarze likwidacji szkoły wskazuje, iż uchwała intencyjna winna zostać podjęta najpóźniej odpowiednio do dnia 28 lub 29 lutego. To stąd właśnie na sesji Rady Miejskiej Wrocławia 21 lutego br. zostanie przedstawiony radnym projekt uchwały zamiarowej.

Organ prowadzący jest obowiązany zawiadomić o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów, co najmniej na 6 miesięcy przed terminem rozpoczęcia likwidacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Lombardi: decyzja w sprawie McCarricka jasnym sygnałem dla Kościoła i świata

2019-02-16 16:28

st (KAI) / Watykan

Decyzja Stolicy Apostolskiej o wydaleniu ze stanu duchownego byłego kardynała Theodore'a Edgara McCarricka, emerytowanego arcybiskupa Waszyngtonu, jest wyraźnym sygnałem woli Kościoła bezkompromisowej walki z tymi przestępstwami – powiedział były rzecznik Watykanu, a zarazem moderator planowanego w dniach 21-24 lutego spotkania przewodniczących episkopatów, ks. Federico Lombardi SJ.

Margita Kotas

- Wiadomość o dekrecie wydalenia ze stanu duchownego byłego kardynała McCarricka jest oczywiście wiadomością bardzo smutną, ponieważ jest to publiczne i definitywne potwierdzenie przez Kościół, że osoba ta popełniła czyny bardzo poważne i niegodne jego posługi duchowej. Jednocześnie, w przeddzień bardzo ważnego spotkania na temat ochrony małoletnich, a tym samym walki z wszelkimi formami wykorzystywania seksualnego, poczynając od Kościoła i osób pełniących w nim odpowiedzialne funkcje, jest niezwykle silnym sygnałem woli jasności i stanowczości, bez ulgi i kompromisów dla nikogo – stwierdził ks. Federico Lombardi SJ dla włoskiej telewizji.

„To co uczynił McCarrick - dodał jezuita, który w dniach od 21 do 24 lutego będzie moderatorem spotkania poświęconego ochronie małoletnich w Kościele - jest bardzo poważne i absolutnie nie do pogodzenia z posługą kapłana i biskupa. Nie można tego w żaden sposób zaakceptować i trzeba to wyraźnie powiedzieć”.

Ks. Lombardi dodał: „Duch, w którym przygotowujemy się do spotkania w przyszłym tygodniu, jest jasny: w Kościele musimy wziąć na siebie odpowiedzialność za ochronę małoletnich, zdać sprawę ze sposobu, w jaki ta odpowiedzialność jest wypełniana, postępować w prawdzie i odrzucić jakąkolwiek formę oszustwa, kłamstwa, nadużywania władzy, sumienia i wykorzystywania seksualnego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem