Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Niech upadnie „wieża komunistów”

2018-10-10 11:16

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 39

Naszym wielkim przewinieniem jest fakt, że gubimy w sobie dziecko. Dziecko, które potrafi się dziwić i zachwycać światem. Dziecko ma także piękną właściwość zadawania prostych pytań i szukania prostych odpowiedzi. Kiedy ten istotny brak okazuje się ważny i decyduje o spostrzeganiu świata? Ano wtedy, gdy przychodzi nam oceniać to, co się dzieje wokół, i jednocześnie znajdować syntezę błędów, do których nie chcielibyśmy doprowadzić w przyszłości. Taką oto inwokacją przygotowałem się do przeprowadzenia bardzo prostego sylogizmu. Jeżeli ktoś znajdzie w nim lukę, będę niezwykle zobowiązany za powiadomienie mnie o tym fakcie.

Zacznę jednak od początku: Raymond Aron, nieoceniony francuski myśliciel – pomimo faktu, że był Francuzem w czasach, gdy ta nacja oszalała na punkcie Jeana-Paula Sartre’a – potrafił uderzać w komunizm i komunistów czystym prawym prostym „na szczękę”. Tak więc Aron zwykł twierdzić, że nie sposób być jednocześnie inteligentnym, uczciwym i... komunistą. Znakomicie też zripostował twierdzenie Karola Marksa mówiące o tym, że „religia jest opium dla ludu”, i przytomnie stwierdził, że to raczej „komunizm jest opium dla intelektualistów!”. Tacy jak Aron nie rodzą się już nad Sekwaną – tam przeprowadzono w umysłach tak misterną rewolucję, że dziś Aron wylądowałby za swoje poglądy w więzieniu. Nie przeczy to jednak temu, że miał rację i rozumował z precyzją chirurgicznego skalpela. Niczego nie ujmuje mu też fakt, że był ulubionym myślicielem Czesława Miłosza, który właśnie od Arona zapożyczył swoje opowieści o „heglowskim ukąszeniu”.

Skoro zatem komunizm nigdy nie był niczym dobrym, to musi się kojarzyć z grzechem, złem, a więc i szatanem. Do czego zmierzam? Otóż jeśli komunizm jest czystym złem, to każdy kompromis, pakt z komunizmem musi być także złem lub w zło się obracać! Może owocować tylko powiększaniem zła.

Reklama

Przyłóżmy teraz to – teoretyczne – rozważanie do całkiem konkretnej sytuacji. Pomyślmy o dzisiejszej Polsce i o zjawiskach, które sprawiły, że ciągle jeszcze nie spełnia ona wymagań niepodległego państwa. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest właśnie kompromis ze złem – „okrągły stół”. Jeśli więc opowiada się o historycznych zasługach „rokowań” przy „okrągłym stole”, to mamy do czynienia z faktycznym wywróceniem tradycyjnej logiki i porządku wartości. Kompromis ze złem zawsze jest złem, kompromis z komunizmem owocuje komunizmem (złem) innej generacji. Nie można dotykać brudu i się nie ubrudzić. Mówienie o tym, że tak proste wnioskowanie jest... faszyzmem, jest w istocie przyznaniem się do intelektualnej bezsilności i próbą uniknięcia dyskusji przez sprowokowanie emocji i agresji.

Zdawałoby się, że taka konstatacja jest całkiem oczywista i prosta. Mamy jednak rok, w którym przypada stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Ludzie, którzy wychwalają zasługi z początku XX wieku, wydają się ślepi na to, co się zdarzyło po 1989 r. Byłem niedawno na festiwalu Niepokorni Niezłomni Wyklęci w Gdyni. Tam pewien starszy pan powiedział mi wprost: czcimy 1918 r., bo potem nie mamy już za bardzo co czcić, no bo jak wyznaczyć moment odzyskania niepodległości po 1989 r.?

Co ma być taką przełomową datą? Mianowanie rządu premiera Tadeusza Mazowieckiego? Pierwsze wolne wybory, a może nieudana lustracja? Bo do dekomunizacji przecież nigdy nie doszło.

Kompromis z komunizmem był w istocie tryumfem komunizmu, ludzie zaangażowani w akty zdrady i poddania Polski pod władanie Związku Sowieckiego zdobyli nowe narzędzia władzy. Jednego dnia kładliśmy się spać w PRL z sekretarzami PZPR na czele, aby następnego obudzić się w III Rzeczypospolitej z tymi samymi sekretarzami, ale teraz już liberałami dysponującymi dużymi pieniędzmi i pouczającymi wszystkich wokół o regułach „kapitalistycznego wolnego rynku” i demokracji.

Tym razem zamiast chować się za słabnącym murem militarnej siły schowali się za kapitałem, który pozwolono im ukraść, zabrać społeczeństwu, na którego ciele żerowali przez dziesiątki lat. Jeśli nie wiemy, jak oceniać zjawiska społeczne, musimy uzbroić się w cierpliwość i poczekać na to, jakie efekty wydadzą, jakimi owocami nas uraczą.

Umowa między gen. Czesławem Kiszczakiem a starannie wyselekcjonowanymi przez niego ludźmi z „opozycji” przyniosła utworzenie oligarchii wywodzącej się niemal wyłącznie z szeregów dawnych służb komunistycznych i z partyjnej nomenklatury z okresu PRL. Świat stał się prosty – wyznacznikiem wartości człowieka stały się ilość posiadanych przez niego pieniędzy, dobra materialne. Był to niezwykle sprytny manewr, wykluczał bowiem sądzenie za przeszłość, dochodzenie, czym dzisiejsi milionerzy zajmowali się w PRL i co mieli na swoim sumieniu. Ludzi, którzy buntowali się przeciwko tak – jawnemu przecież – oszukańczemu manewrowi, odsyłano do psychuszek i zabijano śmiechem w mediach. Nieprzypadkowo komuniści – właśnie przy „okrągłym stole” – zagwarantowali sobie praktyczne pierwszeństwo w tworzeniu telewizji i pakiet kontrolny w innych popularnych mediach. To miała być dla nich – obok wymiaru sprawiedliwości – tarcza ochronna.

Dziś, kiedy zdziwieni słuchamy w TVN lub czytamy w „Gazecie Wyborczej” opinie jaskrawo odbiegające od prawdy historycznej i zdrowego rozsądku, pamiętajmy, że to właśnie media były używane – przez minione trzydziestolecie – jak szpicruta do utrzymywania Polaków w posłuchu wobec Republiki Okrągłego Stołu.

Dziś tę właśnie republikę – która blokuje nam osiągnięcie prawdziwej niepodległości i suwerenności – można obalić jedynie na drodze powszechnego powstania. Nie chodzi tu jednak o urządzenie krwawej łaźni, bo też karabiny nie mają być bronią tego powstania. To musi być powstanie, w którym główną naszą bronią będą nasze głowy, a ściślej mówiąc – to, jaki użytek uczynimy z naszej wiedzy, zapału i dążenia do przemian. To musi być powstanie rozsądku, wiary, miłości do Ojczyzny przeciwko nieuprawnionej okupacji naszego kraju przez zdemoralizowaną i skłonną do kupczenia interesami Polski „elitę”. W Polsce musi nastąpić szybki i gwałtowny w swojej wymowie proces wymiany elity.

Musimy wzniecić polskie powstanie w kulturze, w naukach humanistycznych, w edukacji i w administracji. Musimy odbić z niemieckiej niewoli polskie media. Wszystkie te postulaty brzmią banalnie, często dyskutujemy o nich w naszych domach. Cóż więc ma się właśnie teraz zmienić? Problem w tym, że my te wszystkie przemyślenia skrzętnie chowamy dla siebie. Pora zatem na zmianę jakościową – musimy się uaktywnić, połączyć w kluby, stowarzyszenia, kręgi koleżeńskie i razem ruszyć do działania. Mamy zmienić kraj, a więc wysiłek musi zaowocować powstaniem zupełnie nowej siły społecznej – siły, która zacznie stawiać warunki politykom.

Nie łudźmy się bowiem – bez naszego nacisku żadna partia polityczna nie odda państwa w ręce jego obywateli. Zawsze znajdzie się powód do tego, aby rządzili krewni i znajomi...

Dlatego właśnie potrzeba zupełnie nowego ruchu, nowej energii... Potrzeba powstania, które przeorze Polskę społecznie, moralnie i mentalnie. Tylko takie powstanie na dobre zakończy szkodliwy żywot Republiki Okrągłego Stołu. „Wieża komunistów”, którą wzniósł „okrągły stół”, musi na naszych oczach widowiskowo upaść. Niepodległość wymaga bowiem zdarzeń wielkich i gwałtownych.

Godzina Łaski 8 grudnia godz. 12.00-13.00

2014-12-02 14:50

Czesław Ryszka
Niedziela Ogólnopolska 49/2014, str. 16-17

Niewielu w Polsce słyszało o objawieniach Matki Bożej w Montichiari-Fontanelle, choć przyjęło się już w licznych parafiach nabożeństwo zwane Godziną Łaski. Przypada ono w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia od godziny 12 do 13. U jego początków są właśnie objawienia Matki Bożej Róży Duchownej we włoskim Montichiari

Monika Książek
Figura Matki Bożej Niepokalanej w Krościenku

O niewielkim miasteczku w północnej Italii, u podnóża Alp, 20 km od Brescii, zrobiło się głośno tuż po II wojnie światowej. Wówczas to, w roku 1946, najpierw w Montichiari, a potem - w następnych latach - w położonej nieco na uboczu dzielnicy Fontanelle Matka Boża wielokrotnie ukazała się Pierinie Gilli, pielęgniarce z miejscowego szpitala. Dzięki tym objawieniom miasteczko zupełnie zmieniło swój charakter, m.in. w górującym nad okolicą starym zamku, zwanym obecnie Zamkiem Maryi, ulokowano ośrodek dla ludzi chorych i starych, natomiast przy źródle w Fontanelle - według życzenia Maryi - powstał ogromny ośrodek leczniczy z basenami z leczącą wodą z poświęconego przez Najświętszą Pannę źródła.

Pierina Gilli

Powiernicą Matki Bożej - jak wspomniałem - była Pierina Gilli, urodzona 3 sierpnia 1911 r. w wiosce San Giorgio pod Montichiari. Pochodziła ona z biednej, wielodzietnej rodziny. Gdy jej ojciec, Pancrazio, zmarł wskutek ran odniesionych podczas I wojny światowej, mała Pierina trafiła do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Sytuacja materialna rodziny poprawiła się, kiedy jej matka, Rosa, wyszła powtórnie za mąż, i Pierina mogła wrócić do domu. Była jednak źle traktowana przez ojczyma. W trudnych chwilach - jak wspominała - śpiewała Litanię loretańską do Matki Bożej, by powstrzymać jego agresję.

W wieku 18 lat podjęła pracę jako pielęgniarka w szpitalu w Montichiari. Przekonana od dzieciństwa o opiece Matki Bożej, pragnęła wstąpić do zakonu, jednak z powodu słabego zdrowia i braku posagu nie została przyjęta. Nie załamując się, oddała Maryi swoje życie. Postanowiła równocześnie praktykować uczynki miłosierdzia i pokuty. Pod wpływem duchowych natchnień złożyła prywatny ślub czystości i odmówiła zamążpójścia. Celem wybranej przez nią drogi było uświęcenie własne, a także ofiarowanie praktyk pokutnych oraz cierpień za przeżywających trudności kapłanów oraz osoby konsekrowane.

Ponownie starała się o przyjęcie do zakonu w 32. roku życia. Choć została przyjęta do Zgromadzenia Służebnic Miłosierdzia, nie złożyła ślubów wieczystych, głównie z powodu nękających ją ciężkich chorób. W wieku 35 lat po raz pierwszy miała widzenie Matki Bożej.

Objawienia Róży Duchownej

Pierwsze objawienie Pierina przeżyła 24 listopada 1946 r. podczas pracy w szpitalu. Ujrzała płaczącą Madonnę z zanurzonymi w piersi trzema mieczami. Szatę Maryi zdobiły trzy róże: biała, czerwona i złota. Maryja nazwała siebie Różą Duchowną. Głównym przesłaniem była prośba o szerzenie kultu Matki Bożej Róży Duchownej w intencji uświęcenia dusz konsekrowanych. Kiedy Pierina opowiedziała o tym widzeniu swojemu spowiednikowi, nie znalazła zrozumienia, co więcej - nakazał jej milczenie.

Podczas kolejnych widzeń i mistycznych ekstaz Pierina widziała Matkę Bożą w różnych miejscach: w domowym oratorium, w szpitalnej sali, w domowej kaplicy, w kościołach... Świadkami tych objawień były setki osób. W licznych orędziach Matka Boża nawiązywała do wielkich objawień: w Lourdes - nazywając się Niepokalanym Poczęciem; w Fatimie - pragnąc, aby rozwijano w zgromadzeniach zakonnych nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca i czczono Ją pod wezwaniem Róży Duchownej (Mistycznej); na rue du Bac w Paryżu - nakazując wybicie medalika podobnego do tego z 1830 r., kiedy to miały miejsce objawienia św. Katarzynie Labouré. Już bodaj z tego wynika, że przesłania Maryi w Montichiari okazały się bardzo kościelne, a tym samym uniwersalne, stąd też figury Matki Bożej Róży Duchownej zaczęto wkrótce stawiać w wielu kościołach na całym świecie.

Fenomenem tych objawień jest wspomniana Godzina Łaski: 60 minut między godz. 12.00 a 13.00 w dniu 8 grudnia, czyli w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. Oto Jej słowa: „Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich. Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski. Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu”.

Słowo Kościoła

Objawienia z Montichiari przez wiele lat nie były zatwierdzone przez Kościół, mimo że potwierdziły je cuda uzdrowień, zjawiska świetlne i słoneczne oglądane wielokrotnie w Montichiari, a nawet to, że papież Paweł VI miał na swoim biurku statuę pielgrzymującej Madonny Róży Duchownej.

Biskup Brescii Giacinto Tredici, który ostatecznie musiał wydać werdykt o prawdziwości objawień, nie będąc im przeciwny, sugerował Pierinie Gilli życie w ukryciu. Ta pokornie zastosowała się do zaleceń i przez wiele lat mieszkała w skromnym domku przy franciszkańskim klasztorze w Fontanelle, gdzie spotykała się z pielgrzymami w swojej niedużej kaplicy. Aż do śmierci prowadziła pustelnicze życie. Poświęciła się modlitwie i pokucie, jednak nigdy nie przywdziała habitu zakonnego. Zmarła w opinii świętości 12 stycznia 1991 r., nie doczekawszy się zatwierdzenia objawień. Jej grób i miejsca objawień odwiedza rocznie ponad 100 tys. pielgrzymów.

Kolejny biskup Brescii, Giulio Sanguinetti, widząc, jak statuy Maryi z trzema różami na piersiach lub też z trzema mieczami zdobywają świat, 15 sierpnia 2000 r. uznał kult Matki Bożej Róży Duchownej z objawień w Montichiari. Przesłał także list do dwóch stowarzyszeń, które spontanicznie zajmowały się miejscami kultu w Fontanelle. Poinformował je o mianowaniu „kapłana, który ma zająć się sprawą kultu, w osobie Pierino Bosellego, dyrektora diecezjalnego wydziału do spraw liturgii”. Wkrótce w Montichiari powstało nowe stowarzyszenie, utworzone z dwóch dotychczasowych, zatwierdzone przez biskupa i przez proboszcza Montichiari ks. Franco Bertoniego. Jego celem jest szerzenie pobożności do Matki Bożej w Fontanelle. To nowe stowarzyszenie nazywa się Róża Duchowna - Fontanelle.

Uznanie objawień Róży Duchownej wpłynęło na jeszcze liczniejsze fundowanie świątyń pod tym wezwaniem, powstały nowe ruchy religijne; także wiele osób, które odwiedzają i poznają Montichiari, odkrywa powołanie kapłańskie lub zakonne. Chociaż więc objawienia w Montichiari-Fontanelle nie wniosły szczególnie wiele nowego czy to do teologii, czy do pobożności maryjnej, to należałoby napisać, że Bóg zawsze wybiera sobie tylko znany i właściwy moment na swoje przesłanie do Kościoła i świata. Orędzie Matki Bożej z Montichiari jest wołaniem o zagrożoną świętość kapłanów i osób konsekrowanych, jest wezwaniem do modlitwy, do podejmowania dzieł zadośćuczynienia i pokuty szczególnie za tych kapłanów, którzy przeżywają kryzys wiary, a nierzadko odchodzą z drogi powołania lub nawet otwarcie zaczynają walczyć z Kościołem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Z Niepokalaną modlili się o dar wiary

2018-12-09 21:58

Kamil Krasowski

Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio w Zielonej Górze 8 grudnia zorganizowała „Wieczór z Niepokalaną”. Czuwanie wpisywało się w obchodzoną tego dnia uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Karolina Krasowska
Uczestnicy spotkania modlili się za swoje rodziny i o dar wiary dla tych, którzy ją utracili

Spotkanie odbyło się w parafii św. Alberta, a poprowadził je opiekun wspólnoty ks. Krzysztof Hojzer. Uczestnicy sobotniego nabożeństwa modlili się o dar wiary dla tych, którzy ją utracili. – Spotykamy się dzisiejszego wieczoru, żeby prosić Niepokalaną o dar wiary. Matka Najświętsza w sposób niezwykły pokazała nam swoim człowieczeństwem i zawierzeniem Panu Bogu, czym jest wiara i jaką łaską jest wiara, którą daje Bóg. Chcielibyśmy ją dzisiaj poprosić, aby takiej wiary nas nauczyła, ale też ją ofiarowała. Przez Jej Niepokalane Poczęcie, niezwykłą świętość chcemy prosić Boga, aby takiej łaski nam udzielił – powiedział ks. Krzysztof.

Spotkaniu towarzyszyła szczególna modlitwa za rodziny i tych wszystkich, którzy utracili swoją wiarę, a każdy z uczestników nabożeństwa otrzymał Cudowny Medalik oraz błogosławieństwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem