Reklama

Arche Hotel

Film

Wojna w tle

2018-10-10 11:16

jk
Niedziela Ogólnopolska 41/2018, str. 52

„Liban” Samuela Maoza chyba musiał być filmem wyjątkowym. Opowiadał o wojnie libańskiej z 1982 r., w której reżyser – i scenarzysta – brał udział jako 20-letni żołnierz armii izraelskiej, a potem mówił, że kolejnych 20 lat zajęło mu zebranie sił i napisanie scenariusza do filmu. I udało mu się, nikt wcześniej nie pokazał wojny w taki sposób, w jaki zrobił to on – z perspektywy uwięzionych w czołgu żołnierzy, obserwujących ją przez wizjer armaty. „Foxtrot” Maoza też jest o wojnie, ale teraz jest ona w tle, przedstawiona inaczej, zniknął (nad)realizm, pojawiła się imaginacja, świat oderwał się od rzeczywistości, zanurzył w grotesce. Jej największe stężenie ujawnia się w części opowiadającej o życiu 20-letniego żołnierza, który obsługuje punkt kontrolny na głuchej prowincji. Sytuacja komplikuje się wraz z kolejnym zwrotem akcji. Nie będziemy się na tym filmie bawić. Wojna, broń przynoszą lęk, rozpacz i ból, nie są do zabawy. Może ewentualnie do ubrania – jak w tym filmie – w groteskę.

Na dyskotekę w Adwencie?


Edycja warszawska 49/2005

Graziako/Niedziela

„Koleżanka zaprosiła mnie na osiemnastkę do modnego klubu. Impreza odbędzie się w Adwencie. Wiem, że będą tańce przy głośnej muzyce. Bardzo chciałabym pójść, ale nie wiem, czy mogę. W końcu Kościół nakazuje w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach”.
Martyna z Piastowa

Odpowiada o. Tomasz Wytrwał, dominikanin

W dzieciństwie, każdy z nas uczył się na pamięć katechizmu. Między innymi - przykazań kościelnych. I pewnie niewielu z nas uświadamiało sobie wtedy, że Kościół może coś w tej materii zmienić. Jak wielu z nas musiało być zaskoczonych, gdy dowiedziało się, że trzeba na nowo uczyć się przykazań kościelnych, że Katechizm Kościoła Katolickiego wprowadził nowe przykazania kościelne (por. KKK n. 2041-2043).
Dlatego przypomnijmy sobie brzmienie przykazań kościelnych w nowym sformułowaniu:
1. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy św. i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię św.
4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.
5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.
Nas szczególnie interesuje czwarte przykazanie kościelne.
Wszyscy wierni są zobowiązani do pokutowania za swoje grzechy. Jest to wyraz naszej pobożności. Dlatego Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, aby wierni podejmowali pokutę nie tylko samodzielnie, ale także we wspólnocie.
Czasem pokutnym w Kościele są poszczególne piątki całego roku i czas Wielkiego Postu.
Czynami pokutnymi są: post, modlitwa i jałmużna. Ponadto uczynki pobożności i miłości, umartwienia, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post. Wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje wszystkich, którzy ukończyli 14. rok życia we wszystkie piątki i Środę Popielcową oraz jest zalecana, ze względu na polską tradycję, w Wigilię Bożego Narodzenia. Post (jeden posiłek do syta i dwa skromne) obowiązuje w Środę Popielcową i w Wielki Piątek wszystkich między 18. a 60. rokiem życia.
Powstrzymywanie się od zabaw obowiązuje we wszystkie piątki i w czasie Wielkiego Postu. Oznacza to między innymi, że w piątki całego roku, a więc także w okresie Adwentu, nie można chodzić np. na dyskoteki, urządzać zabaw etc.
Z powyższych zmian powinniśmy zapamiętać, że Adwent nie jest czasem pokutnym, a radosnym oczekiwaniem na spotkanie ze Zbawicielem.

(Oprac. Michał Gawryszewski)

O. Tomasz Wytrwał jest dominikaninem, duszpasterzem rodzin w klasztorze św. Jacka na ul. Freta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek: Bogu możemy powiedzieć o wszystkim

2018-12-12 10:32

tłum. st (KAI) / Watykan

„Bóg jest Ojcem, który ma dla nas ogromne współczucie i chce, aby Jego dzieci mówiły do Niego bez lęku. Dlatego możemy Jemu powiedzieć o wszystkim, także o sprawach, które pozostają w naszym życiu wypaczone i niezrozumiałe. I obiecał nam, że zostanie z nami na zawsze, aż po ostatnie dni, które spędzimy na tej ziemi” – powiedział papież podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Ojciec Święty kontynuował cykl katechez na temat modlitwy „Ojcze nasz”. Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało dziś około 7 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy rozpoczęty w zeszłym tygodniu cykl katechez na temat „Ojcze nasz”. Jezus wkłada w usta swoich uczniów krótką, lecz śmiałą modlitwę złożoną z siedmiu próśb - liczby, która w Biblii nie jest przypadkowa, a wskazuje na pełnię. Twierdzę, że jest to modlitwa śmiała, bo gdyby nie zasugerował nam jej Chrystus, to prawdopodobnie nikt z nas, a nawet nikt z najsłynniejszych teologów nie odważyłby się modlić do Boga w ten sposób.

Istotnie Jezus zachęca swoich uczniów, by zbliżyli się do Boga i skierowali do Niego ufnie pewne prośby: przede wszystkim odnoszące się do Niego, a następnie do nas. W „Ojcze nasz” nie ma preambuł. Jezus nie naucza formuł, by „przypodobali się” Panu, przeciwnie, zachęca ich, by modlili się do Niego, obalając bariery podległości i lęku. Nie mówi, aby zwracać się do Boga nazywając go „Wszechmogącym”, „Najwyższym”, „Ty, który jesteś tak od nas odległy”, „jestem nędznikiem” – nie, w żadnym wypadku, ale po prostu „Ojcze”, z całą prostotą, tak jak dzieci zwracają się do swego ojca, a to słowo „Ojcze” wyraża zażyłość, dziecięce zaufanie.

Modlitwa „Ojcze nasz” ma swoje zakorzenienie w konkretnej rzeczywistości człowieka. Na przykład każe nam prosić o chleb, chleb powszedni: jest to prośba prosta, ale istotna, która mówi, że wiara nie jest kwestią „dekoracyjną”, oderwaną od życia, pojawiającą się wówczas, gdy zostały zaspokojone wszystkie inne potrzeby. Modlitwa zaczyna się właściwie od samego życia. Jezus uczy nas, że modlitwa nie zaczyna się w życiu człowieka po napełnieniu żołądka, a raczej zakorzenia się wszędzie tam, gdzie jest człowiek, każdy człowiek, który jest głodny, płacze, walczy, cierpi i zastanawia się, „dlaczego ”. Naszą pierwszą modlitwą w pewnym sensie było kwilenie towarzyszące pierwszemu oddechowi. W tym płaczu noworodka zapowiadał się los całego naszego życia: nasz nieustanny głód, nasze ciągłe pragnienie, nasze poszukiwanie szczęścia. Jezus w modlitwie nie chce zgasić tego, co ludzkie, nie chce tego znieczulić. Nie chce, abyśmy łagodzili pytania i prośby, ucząc się znosić wszystko. Pragnie natomiast, aby każde cierpienie, każdy niepokój wzniosły się ku niebu i stały się dialogiem.

Mieć wiarę, to nawyk wołania – mawiała pewna osoba. Wszyscy powinniśmy być jak Bartymeusz z Ewangelii (por. Mk 10, 46-52), pamiętamy Bartymeusza syna Tymeusza, tego ślepca, który żebrał u bram Jerycha. Wokół niego było wielu porządnych ludzi, którzy kazali mu milczeć, aby nie przeszkadzał Mistrzowi swoimi irytującymi krzykami. Ale on nie słuchał tych rad. Domagał się ze świętym uporem, aby jego nędza mogła wreszcie spotkać Jezusa, i zawołał głośniej. A ludzie dobrze wychowaniu upominali go, ale on na to nie zwracał uwagi, bo chciał być uzdrowiony: „Jezu, ulituj się nade mną!” (w. 47). Jezus przywrócił mu wzrok i powiedział: „Twoja wiara cię uzdrowiła” (w. 52), jakby wyjaśniając, że dla jego uzdrowienia decydujące znaczenie miała ta modlitwa, to wołanie wykrzyczane z wiarą, silniejsze niż „zdrowy rozsądek” wielu ludzi, którzy chcieli go uciszyć. Modlitwa nie tylko poprzedza zbawienie, ale w pewien sposób już je zawiera, bo uwalnia od rozpaczy ludzi niewierzących w wyjście z wielu sytuacji nie do zniesienia.

Oczywiście, bo wierzący także odczuwają potrzebę chwalenia Boga. Ewangelie przypominają nam okrzyk radości, który wybucha z serca Jezusa, pełnego wdzięcznego zadziwienia wobec Ojca (por. Mt 11,25 - 27). Pierwsi chrześcijanie odczuwali potrzebę dodania do tekstu „Ojcze nasz” doksologii: „gdyż Twoja jest moc i chwała na wieki” (Didache, 8, 2).

Ale nikt z nas nie ma obowiązku zaakceptowania teorii, wysuniętej przez kogoś w przeszłości, jakoby modlitwa prośby była niedoskonałą formą wiary, a modlitwą najbardziej autentyczną byłoby czyste uwielbienie, poszukujące Boga nie obciążone jakąkolwiek prośbą – nie, to nieprawda. Modlitwa prośby jest autentyczna, jest spontaniczna. Jest aktem wiary w Boga, który jest ojcem, który jest dobry, wszechmogący. Jest aktem wiary we mnie, który jestem maluczki, grzeszny, potrzebujący. I dlatego modlitwa prośby jest bardzo szlachetna. Bóg jest Ojcem, który ma dla nas ogromne współczucie i chce, aby Jego dzieci mówiły do Niego bez lęku, wprost: „Ojcze!”, czy to w trudnościach: „Panie, co mi zrobiłeś?”, bezpośrednio. Dlatego możemy Jemu powiedzieć o wszystkim, także o sprawach, które pozostają w naszym życiu wypaczone i niezrozumiałe. I obiecał nam, że zostanie z nami na zawsze, aż po ostatnie dni, które spędzimy na tej ziemi. Odmawiajmy „Ojcze nasz”, rozpoczynając w ten sposób, prosto: „Ojcze” lub „Tatusiu”, a On nas rozumie i bardzo miłuje. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem