Reklama

Ludzie – Miejsca – Wydarzenia

Jak Lublin kocha św. Jana Pawła II

2018-10-10 11:21

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 41/2018, str. VI

Archiwum KUL
Pomnik Jana Pawła II znajduje się na dziedzińcu KUL od maja 1983 r.

Lublin ma po Krakowie drugą pod względem długości ulicę imienia Jana Pawła II, dłuższą nawet o pół kilometra od alei w Warszawie. Lublin, a konkretnie KUL, wyprzedził jednak Kraków o 4 lata, przyjmując imię św. Jana Pawła II; krakowski Uniwersytet Papieski uczynił to w 2009 r. Jak jeszcze Lublin żyje dziedzictwem wielkiego polskiego świętego?

Karol Wojtyła pierwszych 18 lat życia spędził w Wadowicach, następne 40 w Krakowie, pozostałe 27 już jako Jana Paweł II w Rzymie. Przez 24 lata, od października 1954 r. aż do wyboru na Stolicę Piotrową, Wojtyła jako profesor etyki prowadził zajęcia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Zatem Lublin jest w doborowym gronie czterech miast, naznaczonych długoletnią obecnością i aktywnością św. Jana Pawła II.

Nasz profesor papieżem

Do legendy przeszły nocne podróże Wojtyły koleją z Krakowa do Lublina, aby rano zaczynać wykłady z etyki. Oprócz zajęć dydaktycznych Wojtyła pracował naukowo, czego owocem były wydawane przez uniwersytet książki, z „Miłością i odpowiedzialnością” (1960 r.) na czele. Pobyt w Lublinie przyczynił się także do powstania nieformalnego środowiska przyjaciół i uczniów, udających się na wspólne wakacje z „Wujkiem”; wśród nich byli wybitni późniejsi profesorowie KUL, choćby Maria i Jerzy Gałkowscy, którym bp Wojtyła udzielił ślubu. Chyba największym dziełem duszpasterskim krakowskiego biskupa w Lublinie były wielkopostne rekolekcje dla studentów w 1961 r.

Wydaje się, że do 1978 r. KUL nie w pełni wykorzystywał potencjał Wojtyły, w jakiejś mierze wynikało to z jego coraz bardziej sporadycznych przyjazdów do Lublina, zwłaszcza po przyjęciu godności kardynalskiej (1967 r.). Po wyborze swojego profesora na papieża, uniwersytet szybko nobilituje Jana Pawła II. Już w 1982 r. startuje Instytut Jana Pawła II, międzywydziałowy ośrodek naukowy z misją podjęcia „studiów nad myślą i dziełem Papieża Jana Pawła II oraz budowania wspólnoty osób w duchu głoszonej przez Niego nauki Chrystusa” (fragment statutu). Ta instytucja bardzo dynamicznie rozwija się pod kierownictwem ks. prof. Tadeusza Stycznia, przyjaciela i następcy Wojtyły w katedrze etyki. W ostatnich latach skutecznie konkurują z lubelskim ośrodkiem podobne instytuty w Krakowie i Warszawie, wspierane hojnie przez tamtejsze samorządy. W maju 1983 r. na dziedzińcu uniwersytetu zostaje odsłonięty pomnik Papieża, jeden z najbardziej udanych w Polsce, a miesiąc później Jan Paweł II otrzymuje tytuł doktora honoris causa KUL. Collegium Jana Pawła II, 11-piętrowy gmach dydaktyczny wyłania się z fundamentów w 1985 r. Rok 1987 przynosi wizytę Papieża w murach uczelni, przy okazji jego pobytu w Lublinie. Po śmierci Ojca Świętego, w hołdzie jego osobie i dziełu, KUL wpisuje imię św. Jana Pawła II w swoją oficjalną nazwę.

Reklama

Papież w budynkach i sercach

Mniej znanym dziełem, choć niezwykle cennym, związanym z osobą Jana Pawła II, jest fundacja jego imienia. Powstała z jego inicjatywy w 1981 r. i ma swoje domy w Rzymie oraz w Lublinie (od 1994 r.); jej celem w Polsce jest stworzenie pomostu między Wschodem i Zachodem, co realizuje przez programy stypendialne, skierowane do studentów z dawnych republik ZSRR, podejmujących naukę w Polsce; wsparcie otrzymuje rocznie ponad 150 osób. Lubelskim domem od początku kierują księża sercanie; bezsprzecznie największy wkład w ten ośrodek wniósł ks. Marian Radwan.

Nasza archidiecezja ma od 2012 r. parafię pod wezwaniem św. Jana Pawła II, w Lublinie. Wizytę św. Jana Pawła II w czerwcu 1987 r. upamiętnia gigantyczny krzyż z wizerunkiem Chrystusa, stojący w miejscu celebracji Mszy św., obecnie w parafii pw. Świętej Rodziny. Od ubiegłego roku w dniu wizyty Papieża w Lublinie, czyli 9 czerwca, w parafii tej można otrzymać odpust zupełny. Dla jego uzyskania, oprócz zwykłych warunków, należy także wezwać imię Maryi oraz św. Jana Pawła II. Papieska pielgrzymka sprzed 30 lat rozpoczynała się na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu na Majdanku, padły tam m.in. słynne słowa: „Niech pamiętają wszyscy, że człowiek nie może stać się dla człowieka katem, że musi pozostać dla człowieka bratem”. Do tego wydarzenia nawiązywały międzyreligijne spotkania modlitewne w intencji pokoju na świecie, organizowane na terenie obozu przez śp. abp. Józefa Życińskiego, skupiające przedstawicieli chrześcijaństwa, judaizmu, islamu i buddyzmu. Znakiem pamięci o obecności i słowach św. Jana Pawła II jest organizowana od 20 lat Droga Krzyżowa na Majdanku; nabożeństwo co roku odbywa się przed Niedzielą Palmową, a zostało zainicjowane przez niżej podpisanego.

Miasto Lublin i region odwdzięczyły się Wojtyle i św. Janowi Pawłowi II mniej konkretnie. Ulica biegnąca obok miejsca papieskiej celebry zyskała miano Jana Pawła II w 1990 r. Ojciec Święty został także odznaczony tytułem „Honorowego Obywatela Miasta Lublin” w 1998 r.; była to inicjatywa abp. Józefa Życińskiego. Niestety, nie spełniły się zapowiedzi powołania, wspólnie przez miasto i diecezję, Centrum Jana Pawła II. W pierwotnej wizji, z 2006 r., miało ono być ośrodkiem naukowym, charytatywnym i kulturalnym, nawiązującym do dziedzictwa Papieża. Patrząc na inicjatywy w Krakowie (Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”) czy Warszawie (Centrum Myśli Jana Pawła II), trzeba stwierdzić, że Lublin nie wykorzystał, jak dotąd, możliwości dobrego spożytkowania obecności i działania Karola Wojtyły w mieście i regionie. Pozbawione innego wsparcia lubelskie Centrum Jana Pawła II działa jako instytucja kościelna, prowadzi fundusz stypendialny dla ubogiej i zdolnej młodzieży, organizuje marsze za życiem oraz koncerty charytatywne. Prezes Centrum ks. prał. Tadeusz Pajurek niestrudzenie podejmuje wysiłki w celu stworzenia godnego miejsca dla funkcjonowania ośrodka.

Lublin, podobnie jak inne miasta w Polsce, niezwykle mocno przeżywał dni po śmierci św. Jana Pawła II. W kwietniu 2005 r. dziesiątki tysięcy – głównie młodych ludzi – maszerowały w skupieniu i modlitwie do miejsc, w których złożył wizytę Ojciec Święty: do parafii Świętej Rodziny na Czubach, na Majdanek, na KUL i do archikatedry. Tamte wydarzenia dokumentuje unikatowy album „Pora na nas” oraz film telewizyjny.

Z inspiracji św. Jana Pawła II i jego wezwania: „W wielu miejscach na świecie cierpi człowiek i woła o drugiego człowieka”, powstały w Lublinie dwa stowarzyszenia, Centrum Wolontariatu i Solidarności Globalnej, realizujące idee budowania cywilizacji miłości i szerzenia solidarności przez konkretne dzieła na rzecz bezdomnych, więźniów, uchodźców i chorych. Do myśli Papieża odwołuje się w swoich dziełach wychowawczych Fundacja Szczęśliwe Dzieciństwo, obejmująca troską zagubione dzieci i młodzież. Bardzo pozytywnym przejawem miłości do św. Jana Pawła II jest Szkoła Podstawowa nr 51 w Lublinie z ambitnym programem wychowawczym, opartym się na nauczaniu „naszego Papieża”.

W obliczu 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na następcę św. Piotra ważne jest pytanie, co pozostało w naszych sercach z jego przesłania i jak je realizujemy w życiu.

Tagi:
Jan Paweł II Lublin

Międzynarodowa konferencja naukowa w Lublinie

2018-11-28 17:00

Adam Kulczycki

Arch.

W dniach 2-3 grudnia br. w Lublinie odbędzie się Międzynarodowa Konferencja Naukowa poświęcona 80. rocznicy śmierci ormiańskokatolickiego arcybiskupa lwowskiego Józefa Teodorowicza, Duszpasterza i Męża Stanu Polski Odrodzonej oraz 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

Konferencja odbędzie się na Wydziale Teologii KUL w Lublinie, w dniach 2-3 grudnia br. Patronat honorowy objął abp Mieczysław Mokrzycki, Metropolita Lwowski. Organizatorami są: Instytut Pamięci i Dziedzictwa Kresowego, Fundacja Ormiańska, Centrum Ucrainicum KUL, Muzeum Niepodległości w Warszawie, Katedra Historii XIX i XX w. – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie i inni. Patronat medialny nad wydarzeniem objął m.in. TK „Niedziela”. Wydarzenie rozpocznie się w niedzielę 2 grudnia od Mszy Św. w intencji abp Józefa Teodorowicza pod przewodnictwem JE ks. bp. Mariana Buczka. Tego dnia odbędzie się też polsko- ormiańskie spotkanie kulturowo-artystyczne oraz wystawa ormiańska.

Józef Teofil Teodorowicz

Abp. Józef Teodorowicz należał do grupy najbardziej wpływowych i znanych członków Episkopatu Polski okresu międzywojennego. Urodził się 25 VII 1864 r. w Żywaczowie koło Horodenki na Pokuciu, w ormiańskiej rodzinie szlacheckiej Grzegorza i Gertrudy z Ohanowiczów. Po śmierci ojca przeniósł się z rodziną do Stanisławowa, gdzie ukończył najpierw szkołę powszechną, a potem z wyróżnieniem gimnazjum.

W 1882 r. wstąpił na Uniwersytet w Czerniowcach, gdzie rozpoczął studia prawnicze. Dość szybko z nich zrezygnował i wstąpił do Seminarium Duchownego we Lwowie, rozpoczynając też na studia filozoficzno-teologiczne na Uniwersytecie Lwowskim (1883-1887). Po ich ukończeniu ormiańskokatolicki arcybiskup Izaak Isakowicz udzielił mu święceń kapłańskich, po których objął on przejściowo obowiązki wikariusza katedry lwowskiej.

Później był wikariuszem w Stanisławowie (1887-1890), po czym trafił do Brzeżan jako administrator (1890-1891). Od 1891 r. mógł poświęcić się pracy w Brzeżanach już jako proboszcz parafii, w której dał się poznać jako nieprzeciętny organizator, inicjator życia społecznego-religijnego oraz jako orator i kaznodzieja. W 1897 r. powołano go do Lwowskiej Kapituły Katedralnej. Wówczas mógł na szerszą skalę rozwinąć wielokierunkową działalność zarówno na polu religijno-kościelnym jak też i społeczno-narodowym, skupiając się na organizacji prasy katolickiej. Erygował Bractwo wydawnicze św. Józefa, włączył się aktywnie do grona współzałożycieli dzienników „Ruch Katolicki” i „Przedświt”. Należał też do lwowskiej Rady Miejskiej. W dniu 30 V 1901 r. jednogłośnie wybrano go na metropolitę lwowskiego i konsekrowano 2 II 1902 r.

Rządzona przez niego archidiecezja ormiańskokatolicka, mimo, że obejmująca duże terytorium, zamieszkiwana była przez niespełna 5000 wiernych, którym pomoc duszpasterską świadczyło ok. 20 kapłanów. Wobec faktu skromności podległej mu diecezji, mógł on bez przeszkód poświęcić się w pracy na polu działalności kościelnej, społeczno-politycznej, literackiej i kaznodziejskiej. Wśród wielu licznych inicjatyw duszpasterskich należy wymienić jego stałą troskę o zwiększenie liczby duchowieństwa obrządku ormiańskiego w Polsce, opiekę nad Zakładem Wychowawczym im. Mikołaja Torosowicza we Lwowie, czy też koronację obrazu Matki Bożej Łaskawej w Stanisławowie w 1937 r. Za jego rządów nowy wystrój zyskała też lwowska katedra ormiańska, której renowację przeprowadzono w latach 1908-1929. W wyniku tych przeobrażeń we wnętrzu obiektu powstały budzące uznanie po dziś dzień freski Jana Henryka Rosena i mozaiki Józefa Mehoffera.

Arcybiskup jeszcze w czasach monarchii austro-węgierskiej należał do wiedeńskiej Izby Panów (1902-1918) oraz zasiadał w Sejmie Galicyjskim (1902-1914). W 1913 r. poparł biskupów polskich, którzy opowiedzieli się za obaleniem niekorzystnej dla polskiej racji stanu reformy wyborczej. Po powstaniu niepodległej Polski został posłem w Sejmie Konstytucyjnym (1919-1922), a następnie w latach 1922-1923 senatorem. Angażował się w pracę nad utrzymaniem przy Polsce Małopolski Wschodniej, Śląska i Wileńszczyzny. Powszechne uznanie zyskał również jako orator, kaznodzieja, autor odezw, dzieł ascetycznych i religijnych. Abp. Józef Teodorowicz zmarł 4 XII 1938 r. we Lwowie. Został pochowany na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Po II wojnie światowej, gdy władza sowiecka objęła rządy, miejscowi Polacy z obawy przed profanacją zwłok hierarchy ekshumowali je potajemnie, przenosząc na Cmentarz Łyczakowski. Spoczął w prywatnym, anonimowym grobowcu.

W 2011 roku specjalistom Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa udało się odnaleźć trumnę z ciałem ormiańskiego arcybiskupa. W czerwcu tego samego roku ponownie spoczął na Cmentarzu Orląt Lwowskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Rekolekcje w mocy Ducha

2018-12-12 22:32

Agata Pieszko

W Duszpasterstwie Akademickim Wawrzyny zakończyły się właśnie rekolekcje adwentowe głoszone przez księdza Jakuba Bartczaka – rapera, pielgrzyma i szalonego duchownego z darem słowa Bożego! Ksiądz Kuba mimo złamanej nogi wygłosił rekolekcje śpiewająco.

Krzysztof Wowk

„Wszystko zaczyna się od tej dziecięcej wiary – mówił w trakcie swojego rekolekcyjnego nauczania w DA Wawrzyny ks. Kuba Bartczak – a to miejsce jest dla mnie szczególne właśnie ze względu na tę dziecięcą wiarę, bo ja się tu w duszpasterstwie wychowywałem. Moja mama pod koniec lat 80. woziła księdza Orzechowskiego samochodem no i my z moim bratem mega się cieszyliśmy, że ksiądz z nami jedzie, bo dawał nam czekoladę. Zawsze opowiadał jakieś śmieszne rzeczy, a w duszpasterstwie było pełno studentów, którzy zawsze byli weseli i robili coś ciekawego. Mój Kościół z dzieciństwa, to jest właśnie ten tu”.

Od lat 80. niewiele się zmieniło! W DA Wawrzyny nadal jest pełno wesołych studentów spotykających się po to, by wspólnie działać. Nie chodzi tu jednak tylko o spotkanie, a o wzajemne budowanie się w wierze. Szczególnym czasem, który sprzyja temu procesowi jest adwent i odbywające się wtedy rekolekcje. Pomagają one dobrze przygotować się na przyjście Pana Jezusa. Ksiądz Kuba przez wszystkie dni nauczania (od 09.12 do 12.12) mówił o tym, jak można to zrobić: „Prawdziwa wiara i Słowo Boże rodzi się tam, gdzie jest zupełnie cicho. By usłyszeć Boga, trzeba najpierw wyjść na pustynię. Bóg domaga się od nas tego, żebyśmy uspokoili swoje serce”. – uświadamiał rekolekcjonista. Bóg się nie będzie przekrzykiwał przez telewizor, telefony i seriale. Sami musimy chcieć odłożyć to na bok i wsłuchać się w Jego głos. „Bóg domaga się tego, byśmy ze swojego serca uczyli sanktuarium – to takie miejsce, w którym jest prawdziwa cisza”. – tłumaczył kapłan.

W tym treningu duchowym pomaga oczywiście Duch Święty, w którego mocy i my jesteśmy silni. To dzięki niemu możemy rozeznawać swoje powołanie, walczyć o wiarę i poszukiwać miłości.

Zwieńczeniem tegorocznych rekolekcji duszpasterskich „W mocy Ducha” była wspólna adoracja i uwielbienie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, po którym ksiądz Bartczak zaśpiewał kilka rapowych kawałków na chwałę Bożą. Te rekolekcje na pewno zostaną w pamięci na długo!

Podczas tego czterodniowego spotkania młodzież z duszpasterstwa korzystała zarówno z nauki jak i ze wspólnie spędzanego czasu. Po konferencji brać studentka spotykała się w holu duszpasterstwa przy kominku, by razem jeść, rozmawiać i dzielić się refleksjami.

Oby te rekolekcje wydały owoce i obyśmy umieli z nich korzystać!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem