Reklama

Odpust w wałbrzyskiej kolegiacie

2018-10-16 11:31

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 42/2018, str. I

Ryszard Wyszyński
Nowi kanonicy honorowi

Msza św. pod przewodnictwem bp. Ignacego Deca z udziałem Wałbrzyskiej Kapituły Kolegiackiej odprawiona 2 października, w dniu wspomnienia Świętych Aniołów Stróżów, w Wałbrzychu w licznie wypełnionej wiernymi przepięknej stuletniej świątyni pod ich wezwaniem była najważniejszą częścią obchodzonego tego dnia parafialnego odpustu.

Księdza Biskupa powitała uroczyście w imieniu parafii delegacja wiernych, prosząc pierwszego duszpasterza diecezji o przewodniczenie Eucharystii, pouczenie i udzielenie pasterskiego błogosławieństwa. W uroczystym nabożeństwie sprawowanym w świątyni kolegiackiej pw. Świętych Aniołów Stróżów – pełniącej funkcję pierwszego kościoła miasta – uczestniczyło wielu gości reprezentujących władze państwowe i samorządowe, a wśród nich wicewojewoda dolnośląski Kamil Zieliński, wiceprezydent miasta Wałbrzycha Zygmunt Nowaczyk, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Krystyna Olanin, radni Rady Miejskiej Wałbrzycha, a także poczty sztandarowe z asystą górników z dawnych wałbrzyskich kopalń węgla kamiennego – w galowych mundurach, którzy swoim udziałem przedłużają piękną tradycję górnictwa wałbrzyskiego, regularnie uczestnicząc w najważniejszych uroczystościach religijnych w mieście. – Witam zgromadzonych w świątyni dostojnych gości oraz członków Kapituły Kolegiackiej, którzy przybyli z nami świętować uroczystość odpustową i oddać cześć Aniołom Stróżom, za co serdecznie wszystkim dziękuję w imieniu parafian i swoim – mówił prepozyt kolegiaty i proboszcz ks. Wiesław Rusin. Natomiast bp Ignacy Dec, odwzajemniając serdeczne powitanie, podkreślił, że wałbrzyski kościół pw. Świętych Aniołów Stróżów jest jedynym w diecezji świdnickiej, któremu patronują Aniołowie Stróżowie. Jest to też wyjątkowo rzadkie wezwanie w skali kraju, dlatego ta wałbrzyska parafia może się uważać za szczególnie wyróżnioną.

Rozpoczęcie odpustowej Mszy św. poprzedziło uroczyste wprowadzenie nowych kanoników w poczet Wałbrzyskiej Kapituły Kolegiackiej pw. Matki Bożej Bolesnej i Świętych Aniołów Stróżów. Dekretem Biskupa Ordynariusza jej grono powiększyło się o trzech kanoników honorowych, a do tych godności podniesieni zostali: ks. dr Zdzisław Pienio – proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w Mościsku, ks. Mirosław Rakoczy – ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego w Świdnicy, ks. Dariusz Strzelecki – wikariusz w parafii pw. św. Mikołaja w Świebodzicach. Dziekan Wałbrzyskiej Kapituły Kolegiackiej ks. Krzysztof Moszumański przypomniał zapisy prawa kanonicznego o obowiązkach kanoników oraz odczytał dekret biskupi o ustanowieniu nowych kanoników Wałbrzyskiej Kolegiaty. Następnie nowo ustanowieni kanonicy złożyli w obecności wiernych przed bp. Ignacym Decem uroczyste wyznanie wiary oraz ślubowanie kanonickie. W kolejnym punkcie programu wprowadzenia kanoników Ksiądz Biskup pobłogosławił i wręczał nowym członkom Wałbrzyskiej Kapituły pierścienie i dystynktoria kanonickie, a na koniec nakładał im na skronie biret, symbol przysługujących im nowych szat. Wzruszającemu wydarzeniu towarzyszył religijny śpiew. Warto dodać, że obecnie Wałbrzyska Kapituła Kolegiacka ma już w swoich szeregach 10 kanoników gremialnych i 14 kanoników honorowych.

Po wręczeniu dystynktoriów rozpoczęła się uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem bp. Ignacego Deca, z udziałem Wałbrzyskiej Kapituły kolegiackiej w poszerzonym już składzie o nowych kanoników honorowych. W okolicznościowej homilii Ksiądz Biskup mówił o świętych Aniołach Stróżach, którzy są przyjaciółmi Pana Boga i także ludzi w trzech aspektach, odpowiadając kolejno na pytania: kim są Aniołowie? Do jakich zadań zostali stworzeni i powołani przez Pana Boga, kto to są Aniołowie Stróżowie?

Reklama

W rozważaniu Ksiądz Biskup podkreślił, że w akcie stworzenia, jakiego dokonał Bóg, Aniołowie podobni są do ludzi, mają np. wolną wolę, ale w odróżnieniu od nas są czystymi duchami, osobami bezcielesnymi. Przypomniał też pozycję człowieka w stworzeniu, która się plasuje bardzo wysoko i jest na przecięciu świata duchowego i materialnego. – Być człowiekiem to jest piękna pozycja, bo mamy przecież naszą perspektywę na życie wieczne dzięki temu, że na świat przyszedł nasz Zbawiciel Jezus Chrystus, który umarł właśnie za to, byśmy mieli wstęp do nieba, a Aniołowie to nasi niebiescy przyjaciele! Na pytanie, dlaczego zostali stworzeni? Ksiądz Biskup odpowiedział – po pierwsze są po to, by oddawać Panu Bogu chwałę, po drugie – po to, by wspierać nas ludzi, podpowiadając nam w naszym sercu, co jest prawdą, co jest dobrem, ale nigdy nie zdecydują za nas, bo to my mamy swoją wolną wolę i od nas zależy nasze przyszłe zbawienie.

Po Eucharystii odśpiewano hymn „Te Deum”. Następnie ks. proboszcz Wiesław Rusin podziękował za udział w nabożeństwie parafianom i gościom, przypomniał też i podkreślił wagę pomocy materialnej przekazanej przez władze państwowe i samorządowe miasta w ratowaniu świątyni kolegiackiej, w której od ponad roku prowadzony jest bardzo potrzebny i kosztowny remont wieży.

Tagi:
odpust kolegiata

Reklama

Przyjaciół kolegiaty coraz więcej

2017-08-16 13:36

Emilia Walczak
Edycja zielonogórsko-gorzowska 34/2017, str. 4-5

15 sierpnia tysiące głogowian i mieszkańców okolicznych miejscowości co roku korzysta z zaproszenia do kolegiaty na obchody uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nazywanej także świętem Matki Bożej Zielnej. Gminy dbają o stoiska pełne smacznych potraw i ciast

Zdjęcia: służenko.com – archiwum parafii
Odbudowa trwa od końca lat 80., pochłonęła blisko 20 mln zł

Swoje plony pokazują działkowcy i pszczelarze. Na stoiskach prezentują się organizacje pozarządowe. Można zjeść zupę kanonicką gotowaną w olbrzymim kotle tuż przed świątynią. Są dmuchane zamki, bryczki oraz pokazy sprzętu wojskowego, policyjnego i strażackiego. To wszystko dzieje się „W cieniu kolegiaty”, bo taką nazwę ma ulubiony odpust głogowian.

Dołączali przyjaciele

Pomysł na imprezę zrodził się wiele lat temu w czasie Pasterki. Zaproszono na nią zespół folklorystyczny Wrzos. – Nadało to temu wydarzeniu charakteru święta ludowego. Skoro 15 sierpnia to czas Matki Bożej Zielnej, stwierdziliśmy, że należy kontynuować tę tradycję przez specjalną oprawę Mszy św. – mówi ks. Rafał Zendran, proboszcz parafii kolegiackiej. Na samej Eucharystii nigdy święto się nie kończyło. W organizację pierwszego wydarzenia w 2006 r. włączyły się zespoły folklorystyczne i reprezentacje gmin. Spontanicznie wokół kolegiaty pojawiły się stanowiska z kulinariami, prezentujące to, co mieszkańcy okolicznych wsi mają najlepsze: rękodzieło, regionalne przysmaki. – To pozwoliło mieszkańcom miasta, którzy nigdy nie uczestniczyli w dożynkach, poczuć atmosferę święta plonów – dodaje Ksiądz Proboszcz. Przyznaje, że odpust wymknął się z pierwotnego pomysłu. Do organizacji wydarzenia dołączali kolejni przyjaciele kolegiaty. Najpierw były to grupy osób niepełnosprawnych z tętniącego życiem Domu Cichych Pracowników Krzyża przy kolegiacie. Potem po kolei pojawili się pszczelarze, filateliści, cukrzycy, działkowicze, grupa Dziadoszan. 15 sierpnia to też Dzień Wojska Polskiego. – Parafia odpowiada za część religijną, władze powiatu organizują stoiska, a zadaniem wojska jest przygotowanie infrastruktury potrzebnej przy tak dużej imprezie – mówi ks. Zendran. – Głogowianie od początku chętnie przychodzą, bo jest to dla nich doświadczenie prawdziwego odpustu, o którym marzy każdy proboszcz. W dawnych czasach odpust był wydarzeniem religijnym, ale jego częścią było wszystko to, co działo się po Mszy św.

Cel: organy

Ks. Rafał przyznaje, że jako wspólnota parafialna nie byliby w stanie takiego odpustu zorganizować samodzielnie. Parafia jest mała – to ok. 2 tys. wiernych. W praktyce 50 rodzin, które włącza się w przygotowanie odpustu. W tej grupie jest Teresa Długosz, szefowa parafialnej Caritas. – Jako parafianie zbieramy setki fantów i je pakujemy. W czasie odpustu sprzedajemy cegiełki. Każda z nich to dar 10 zł na odbudowę kolegiaty. Nagrody, które można wygrać, są symboliczne: miód, lalki, korale. Liczy się każda złotówka – podkreśla p. Teresa. Od początku mieszkańcy są odpowiedzialni za robienie bukietów, które za symboliczną kwotę można w dniu święta Matki Bożej Zielnej kupić. – Na początku robiłyśmy ich ok. 100. Tylko z ziół polnych, tradycyjnych kwiatów, suchych i świeżych. Niektórzy wrzucą złotówkę, inni 5 zł. Wiemy, że są potrzebne potężne środki na odbudowę kolegiaty, ale cieszymy się, że mamy w tym swój mały udział – dodaje parafianka. Czesława Kozłowska jest członkiem nieformalnej grupy kolegiackiej, która od początku wspiera organizację święta. – Cieszy nas każda złotówka. Co roku udawało się nam wspomóc odbudowę. Każda mała cegiełka jest ważnym wkładem. Kolegiata przyciąga ludzi, ma swoich przyjaciół, którzy 15 sierpnia tłumnie zjawiają się pod jej murami. „W cieniu kolegiaty” to prawdziwa feta. Wszystko, co się dzieje dookoła, dzieje się dosłownie w cieniu kolegiaty – dodaje p. Czesława. W tym roku też wyznaczono konkretny cel: organy. Potrzeba 150 tys. zł. Dzięki ofiarności parafian, wiernych odwiedzających świątynię i sponsorów pierwszy raz organy w kolegiacie będzie można usłyszeć w Boże Narodzenie.

Sekundują odbudowie

Dla Teresy Długosz, podobnie jak dla wielu głogowian, kolegiata to najważniejsza świątynia w mieście. – Mieszkam w Głogowie 40 lat. Kiedyś to miejsce było co najwyżej dobrze zachowaną ruiną. W oczy rzucał się tylko wystający zza murów krzyż. Teraz siadam na Mszy św. w niedzielę i czuję ducha modlitwy, który jest w tym miejscu od ponad 800 lat. Ludzie modlili się w tym wyjątkowym miejscu przed laty i modlą się nadal – mówi p. Teresa. To miejsce wszystkich mieszkańców miasta, nie tylko parafian. Czesława Kozłowska podkreśla, że jest ono związane z historią Polski. – Jesteśmy wspólnotą, mimo że cześć z nas to mieszkańcy wsi, a cześć miasta. Potężny ciężar wzięli na siebie inicjatorzy odbudowy kolegiaty. My ją wspieramy, jak możemy – dodaje. To, że głogowianie sekundują odbudowie kolegiaty, zauważa Ksiądz Proboszcz. – W dniu jej święta przychodzi tak dużo osób, to potężny kapitał ludzki. Jest on argumentem, że odbudowa kolegiaty nie jest tylko sztuką dla sztuki, ale jest potrzebą. W dniu odpustu można zajrzeć w każdą dziurę, zaznajomić się z postępem odbudowy. Podczas kazania mówię, co zostało zrobione i za jaką kwotę – wyjaśnia ks. Zendran.

Historyczna Msza św.

Całe życie kapłańskie ks. Rafała jest związane z Głogowem. Pamięta, jak kolegiata wyglądała w 1991 r., kiedy rozpoczynał swoją posługę. – To była zupełna ruina, dzisiaj tylko widoczna na zdjęciach historycznych. Klepisko z drzewami w środku i wokół, ze zrujnowaną wieżą – wspomina. Sensowność odbudowy kolegiaty łączyła się z trwającą budową Domu Uzdrowienia Chorych. Pierwsza historyczna Msza św. w kolegiacie odbyła się w 1999 r. Odprawił ją obecny proboszcz parafii pw. św. Mikołaja w Głogowie ks. Stanisław Brasse. Była to Msza św. prymicyjna. Był mieszkańcem ul. Poczdamskiej, należał do parafii, prymicję należało zorganizować na jej terenie. Zostało pytanie – gdzie? Kolegiata nie miała wtedy dachu. – Wymyśliliśmy, że jest przestrzeń, którą można zaadaptować specjalnie na to wydarzenie. Wtedy też odbyła się pierwsza Msza św. w języku polskim w kolegiacie – wspomina Ksiądz Proboszcz. W rocznicę tego wydarzenia przypadł Rok Jubileuszowy. Wtedy padł pomysł, że głogowianie mogliby pierwszy raz wejść do kolegiaty, zobaczyć, jak wygląda. Symboliczne wejście przez jej drzwi, od wielu lat zamknięte, miało miejsce w trakcie procesji Bożego Ciała, która również zakończyła się w kolegiacie. Tego dnia przed świątynią zagrał koncert Grzegorz Turnau.

Opatrzność Boża

Odbudowa świątyni pochłonęła do tej pory znaczne sumy. Od końca lat 80., kiedy inicjatywę jej odbudowy podjął ks. Ryszard Dobrołowicz, ówczesny proboszcz parafii pw. Królowej Polski, szacuje się, że dotąd wydano ok. 20 mln zł. W międzyczasie w pomoc włączyło się wiele instytucji, które mają odpowiednie środki finansowe i chcą się nimi podzielić. Po zakończeniu prac archeologicznych zadbano o mury i podtrzymujące je filary. Przy ich rozbiórce liczono każdą starą cegłę, która później znajdowała swoje miejsce przy odbudowie. Gotyckie sklepienia i dach kosztowały 1 mln 800 tys. zł. Udało się odnowić i zagospodarować kaplice, rozpocząć wyposażanie świątyni. To, że najważniejsze prace w kolegiacie zostały wykonane, to złudzenie. Mury zostały odbudowane, ale przed świątynią wciąż ważne inwestycje. – Potrzebujemy Opatrzności Bożej i świadomości ludzkiej. Odbudowy nie można zatrzymać. Jest potrzebny remont kolejnych bocznych kaplic, trzeba naprawić ściany, przygotować posadzkę pod meble. W kolegiacie nie ma pełnej instalacji elektrycznej związanej z oświetleniem elementów architektonicznych. Na to potrzeba projektu artystycznego. Trwa wykańczanie świątyni od prezbiterium w kierunku drzwi – wymienia ks. Zendran. Żeby pokazać, jaki to mozolny proces, przytacza historię parafian, którzy podjęli decyzję, że składają co miesiąc ofiary na konkretne dzieło. Przez 4 lata 86 rodzinom udało się uzbierać 80 tys. zł na odbudowę jednej kaplicy. Chociaż przez lata zdarzają się cuda. To m.in. pojawienie się anonimowych darczyńców, którzy są w stanie zrezygnować z kupna nowego samochodu, a swoje oszczędności przekazać na odbudowę kolegiaty.

Wszyscy czekają na chwilę, kiedy będzie można stanąć na środku kościoła i powiedzieć, że odbudowa została zakończona. Nic więcej nie będzie trzeba robić. – O tym marzę. To jest zależne od jednego czynnika – środków. Jest projekt, są firmy które są w stanie go wykonać, ale bardzo często nie ma na to pieniędzy. To jedyna przeszkoda. Jako parafia nie zadłużamy się, z niczym się nie spieszymy. Nie ma sensu. Tyle, ile mamy, tyle przeznaczamy na odbudowę – mówi ks. Zendran. Gdyby znalazło się 5 mln zł, w ciągu roku i trzech kwartałów skończyłyby się prace i osiągnięto by wymarzony efekt.

Kiedy faktycznie będzie to możliwe? Za 7, może za 10 lat. W porównaniu z wielowiekową historią świątyni dekada to błahostka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyrzucony z Norwegii za obronę polskich dzieci

2019-02-18 07:58

Artur Stelmasiak

W poniedziałek o godz. 17 odbędzie się demonstracja przed ambasadą Norwegii przeciwko antyrodzinnej polityce Oslo, gdzie odbiera się dzieci m. in. polskim rodzinom. Powodem pikiety jest wyrzucenie polskiego dyplomaty konsula dr Sławomira Kowalskiego wbrew stanowisku rządu RP.

Twitter

Norweski MSZ tłumaczy, że konsul podczas swoich interwencji w obronie dzieci nie podporządkował się policji i urzędnikom Barnevernet. Jednak z opinii świadków i nagrań udostępnionych przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jednoznacznie wynika, że to norwescy policjanci i urzędnicy złamali międzynarodowe prawo, a zwłaszcza zapisy Konwencji Wiedeńskiej o prawie konsularnym.

Na filmie ujawnionym na youtube dokładnie widać i słychać, że policjanci zmusili polskiego konsula do opuszczenia budynku, gdzie znajdowały się polskie dzieci. Co więcej, osobie posiadającej immunitet dyplomatyczny policjanci grozili użyciem siły i mówili: "Masz ostatnią szansę żeby stąd wyjść, albo cię wyniesiemy". "Masz wyjść, bo ja tak mówię!". Natomiast rzeczniczka norweskiego MSZ nadal powiela kłamstwa i oskarżenia wobec konsula, że zachowywał się gwałtownie, utrudniał wykonywanie obowiązków i odmówił stosowania się do poleceń policji. - Konsul miał pełne prawo do interwencji, a policja powinna mu w tym pomoc. Nagranie czarno na białym pokazuje, że konsul działał zgodnie z prawem, a prawo łamali norwescy policjanci. To jawne pogwałcenie prawa konsularnego z Konwencji Wiedeńskiej. Mam nadzieję, że te sprawy zostaną postawione na arenie międzynarodowej - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, który jest zaangażowany w obronę polskich rodzin w Norwegii.

Konsul Sławomir Kowalski został bardzo brutalnie potraktowany przez norweską dyplomację. W szybkiej odpowiedzi na to polski MSZ w tym samym czasie odwołał norweską panią konsul z Warszawy. W tej sprawie chodzi o ochronę Polaków w Norwegii, których jest tam ok. 200 tys. i są największą mniejszością narodową w tym kraju. - Mam tezę, że w kontekście relatywnie niskiego przyrostu naturalnego w Norwegii, możliwość asymilacji polskich dzieci jest bardzo atrakcyjna dla rządu norweskiego. I dlatego szuka się pretekstu, by polskie dzieci zabrać polskim rodzinom, odciąć je od polskiej kultury i tradycji, by zrobić z nich Norwegów, których dziś tak bardzo brakuje w Norwegii - mówił poseł Jan Dziedziczak i były wiceminister MSZ.

Pikieta rozpocznie się w poniedziałek 18 lutego 2019 roku przed ambasadą Norwegii, al. Armii Ludowej 26 o godz. 17.00

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ofiary pedofilii: watykańska konferencja to nasz sukces

2019-02-19 17:05

ts / Rzym (KAI)

Dla ofiar pedofilii konferencja w Watykanie na temat ochrony małoletnich jest „dniem zwycięstwa”. - Ta konferencja odbywa się tylko ze względu na cierpienia, ze względu na ofiary i świadectwa ofiar z całego świata - powiedział rzecznik inicjatywy Ending Clergy Abuse, Peter Isely, 18 lutego w Rzymie. Podkreślił, że organizacje ofiar oczekują od konferencji dwóch rezultatów: zero tolerancji oraz zero tuszowania w sprawach wykorzystywania seksualnego.

Tama66/pixabay.com

Isely zwrócił uwagę, że papież Franciszek już na początku swego pontyfikatu zapowiedział „zero tolerancji” dla pedofilii. Teraz „nadszedł czas spełnienia wreszcie tej obietnicy”. Oznacza to, że każdy duchowny na świecie, każdy członek zakonu, który wykorzysta nieletniego lub dorosłego powierzonego jego ochronie, musi zostać wydalony ze stanu duchownego lub z jego wspólnoty zakonnej, a jego czyn zgłoszony urzędom państwowym.

Karze powinni podlegać także zwierzchnicy kościelni tuszujący przypadki wykorzystywania, gdyż - zdaniem Isely’a - często jest to jeszcze większe przestępstwo. Jeśli biskup czy przełożony zakonny z tego powodu ustąpi lub zostanie wydalony, musi to zostać podane do wiadomości. Tego oczekują ofiary pedofilii w Kościele, stwierdził ich rzecznik.

Isely, z zawodu psychoterapeuta uważa, że ofiary mogłyby wypowiadać się same. Nie uważają za konieczne, aby „głosem pozbawionych głosu” byli biskupi, co potwierdził też arcybiskup Chicago, kard. Blase Cupich. Na konferencji prasowej przed rozpoczynającym się w Watykanie szczytem w sprawie ochrony małoletnich kard. Cupich powiedział, że intencją tego spotkania jest wysłuchanie ofiar. „Biskupi nie są głosem tych, którzy to przeżyli”, podkreślił Isely, dodając, że głosem ofiar są ich organizacje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem