Reklama

sól ziemi

Kolejka na Kasprowy Wierch wróciła do Macierzy

2018-10-24 10:41

Jan Maria Jackowski
Niedziela Ogólnopolska 43/2018, str. 40

Archiwum WD
Pojawiła się nadzieja na powrót kolejki na Kasprowy Wierch w polskie ręce

9 października 2018 r., na kilka tygodni przed jubileuszem 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli, najsłynniejsza nasza kolej linowa wróciła w polskie ręce.

Któż nie słyszał o dumie polskich Tatr – kolejce linowej z Kuźnic na Kasprowy Wierch? Była ona – obok budowy portu w Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego – jedną ze sztandarowych inwestycji II Rzeczypospolitej. Stała się synonimem znakomitej polskiej solidności, techniki i architektury. Co więcej, powstała w rekordowym tempie, jak na tego rodzaju budowę na trudnym terenie górskim, gdyż całość inwestycji została zrealizowana w siedem miesięcy na przełomie lat 1935-36, a pierwsi pasażerowie skorzystali z niej 15 marca 1936 r., zaledwie 227 dni od dnia rozpoczęcia budowy. Było to możliwe dzięki zastosowaniu gospodarczego systemu budowy i specjalnego prawodawstwa, które ułatwiało wywłaszczenie właścicieli prywatnych gruntów. Według badaczy, koszt budowy kolei wyniósł przeszło 3,5 mln zł i zwrócił się jeszcze przed 1939 r.

W 2013 r. w atmosferze skandalu i protestów operator kolejki – Polskie Koleje Linowe – został sprzedany przez swego właściciela – Polskie Koleje Państwowe za 51,5 mln euro (ok. 215 mln zł) na rzecz zagranicznego funduszu inwestycyjnego Mid Europa Partners. Prezesem PKP był w tym czasie były asystent Leszka Balcerowicza, znanego entuzjasty dogmatycznej prywatyzacji także tych składników majątku narodowego, które były rentowne i miały strategiczne znaczenie dla państwa polskiego. Na sprzedaż zagranicznemu inwestorowi gruntów, na których znajduje się kolejka, zgodę wydało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Pomimo odwołania starosty zakopiańskiego i protestów mieszkańców Podhala MSW podtrzymało w 2015 r. tę decyzję.

9 października 2018 r., na kilka tygodni przed jubileuszem 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli, najsłynniejsza nasza kolej linowa wróciła w polskie ręce. Ogłosił to premier Mateusz Morawiecki podczas specjalnej konferencji na Kasprowym Wierchu. Poinformował, że Polski Fundusz Rozwoju S.A., specjalna agenda państwowa zajmująca się repolonizacją polskiego majątku narodowego, odkupił prawie 100 proc. udziałów Polskich Kolei Linowych. PFR jest zainteresowany inwestycjami w rozwój PKL we współpracy z lokalną społecznością, gminami i Tatrzańskim Parkiem Narodowym, aby zwiększyć atrakcyjność turystyczną Tatr i Beskidów. Premier w swojej wypowiedzi podkreślił, że wszystkie poważne państwa: Austria, Niemcy, Szwajcaria czy Francja swoje symboliczne, najważniejsze, najwartościowsze inwestycje infrastrukturalne trzymają w swoich rękach. Powiedział: – Polskie Koleje Linowe to nie tylko srebro, ale to jest diament narodowy. (...) Dopełniliśmy naszego zobowiązania, tak jak zostało to podkreślone, że takie wspaniałe inwestycje, takie wspaniałe dzieła infrastruktury, rąk ludzkich, jak Polskie Koleje Linowe muszą być w domenie państwa polskiego.

Reklama

W ten sposób zostało zrealizowane zobowiązanie złożone przez Prawo i Sprawiedliwość. Powrót – w sytuacji, gdyby zostały sprzedane Polskie Koleje Linowe – kolejki w polskie ręce zapowiedział już w 2012 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wówczas – wobec toczącej się, krytycznie ocenianej przez społeczeństwo, procedury sprzedaży – odbywały się na Podhalu masowe protesty. 19 października 2015 r. prezes Jarosław Kaczyński powtórzył to zobowiązanie i zapowiedział, że jeżeli PiS dojdzie do władzy, to kolejka na Kasprowy Wierch zostanie przywrócona narodowi.

Po trzech latach rządów PiS ta obietnica została zrealizowana. Oznacza ona powrót w polskie ręce nie tylko kolejki linowej na Kasprowy Wierch, ale również kolei linowo-terenowej „Gubałówka”, kolei gondolowej na Jaworzynę Krynicką, kolei linowo-terenowej „Góra Parkowa” w Krynicy-Zdroju, kolei krzesełkowej „Butorowy Wierch”, kolei linowo-terenowej „Żar”, kolei krzesełkowej „Palenica” w Szczawnicy oraz kolei krzesełkowej „Mosorny Groń”.

Jan Maria Jackowski,
Publicysta i pisarz, eseista, senator RP, www.jmjackowski.pl

Tagi:
Polska Polska

Quo vadis Polsko?

2019-02-12 09:21

Ks. Mariusz Sztaba

W dziwnej sytuacji znalazła się Polska od ostatnich parlamentarnych wyborów w 2015 roku. Z jednej strony jesteśmy widoczni i doceniani w świecie m.in. za zrównoważony rozwój gospodarczy, za prospołeczne działania państwa na rzecz rodziny i potrzebujących, czy wreszcie za stabilne bezpieczeństwo.

Jakub Szymczuk/KPRP

Z drugiej strony Polska jest oskarżana przez przedstawicieli Brukseli i totalną opozycję za brak praworządności, tolerancji i demokracji. W przestrzeni publicznej sporo jest mowy nienawiści – obrażania, etykietowania, agresji oraz zwykłego chamstwa. Są pewni ludzie i organizacje, którym zależy na sztucznym podsycaniu „wojny polsko-polskiej”, sianiu niepokoju i tworzeniu wyimaginowanych podziałów oraz problemów.

Tragiczne wydarzenie w Gdańsku sprowokowały pytanie, czy Polacy są w stanie przerwać te spiralę chamstwa oraz słownej - a nawet coraz częściej - fizycznej agresji. Kto to może/powinien to zrobić? Odpowiedź na to pytanie jest zaskakująco prosta. Problem leży w rozumieniu i stylu uprawianiu polityki. Od kilku lat (od ostatnich parlamentarnych wyborów i przegranej koalicji PO-PSL) jesteśmy świadkami ścierania się na polskiej scenie politycznej dwóch wizji rozumienia i uprawiania polityki. Pierwsza wizja związana jest z rozumieniem polityki jako roztropnej troski o dobro wspólne. Druga zaś pojmuje politykę jako walkę o zdobycie i utrzymanie władzy. Problem polega na tym, że wizje te realizowane są w przeciwstawnych obozach politycznych. Partia rządząca optuje za polityką rozumianą jako troska o dobro wspólne, natomiast opozycja realizuje politykę utożsamianą z walką o zdobycie władzy i utrzymanie jej. Ścieranie się tych dwóch wizji polityki generuje problemy - często sztuczne - z którymi borykamy się w kraju i za granicą.

W związku z tą sytuacją, należy odpowiedzieć na podstawowe pytanie: jakiej polityki potrzebuje Polska, która chce być krajem nowoczesnym i liczącym się na arenie międzynarodowej oraz Polacy, którzy chcą zachować swoją narodowość i rodzimą kulturę? Aby wskazać sposób rozwiązania tego problemu, przyjrzymy się obecnie wspomnianym koncepcjom polityki.

Pierwsza z przywołanych wizji polityki ma rodowód klasyczny. Wskazuje ona na potrzebę kierowania się w działalności politycznej roztropnością i troską. Roztropność - jak uczył o. Jacek Woroniecki jest „cnotą dobrze wychowanego sumienia”. Roztropność, to o wiele więcej niż posługiwanie się „czystym”rozumem, który może nieraz być używany pragmatycznie, czy wprost utylitarnie. Roztropność pełni funkcję miary w odniesieniu do wszystkich cnót moralnych człowieka (sprawiedliwości, wstrzemięźliwości, męstwa i innych). Dlatego starożytni nazywali ją auriga virtutum – woźnicą cnót. Poznanie roztropnościowe realizuje się w trzech zasadniczych etapach: a) namysł nad środkami do celu, którego usprawnieniem jest rozwaga; b) rozmysł do wyboru środka najodpowiedniejszego, którego usprawnieniem jest rozsądek, c) nakaz powzięty z chwilą decyzji woli, który roztropności otwiera drogę do realizacji konkretnych celów. Dla własnej skuteczności cnota roztropności wymaga wyćwiczenia i umiejętnego zastosowania jej części składowych, które tworzą: a) pamięć (memoria) – zgromadzone już w uprzednim działaniu doświadczenie, b) pojętność (intelligentia) – polegająca na znajomości obowiązujących zasad moralnych; c) pouczalność (docilitas) – otwartość na rady innych; d) zapobiegliwość (sollertia) – polegająca na szybkiej zdolności znajdowania właściwego środka do celu; e) opatrzność (providentia) – zdolność do przewidywania przyszłości w zakresie środków prowadzących do celu życia; f) oględność (circumspectio) – zdolność pozwalająca dostrzec okoliczności czynu i ujęcia planu działania w konkretnych warunkach; g) ostrożność (cautio) - zdolność polegająca na takim pokierowaniu działaniem, które pozwala uniknąć ewentualnych trudności lub je pokonać; h) rozum (ratio) – zdolność pozwalająca właściwie ujmować to wszystko, co składa się na działanie w zmieniających się okolicznościach.

Pierwsza wizja rozumienia i uprawiania polityki, domaga się od polityka kierowania się zasygnalizowaną przed chwilą cnotą roztropności, a następnie wykazania troski, która jest uczuciem niepokoju wywołanym trudną sytuacją lub przewidywaniem takiej sytuacji, prowadzącym do dbałości o kogoś lub o coś. W przypadku polityki chodzi o troskę o dobro wspólne, którym jest naród oraz ojczyzna i to wszystko, co je stanowi: kultura rozumiana klasycznie (nauka, etyka, sztuka i religia) oraz kraj z jego ziemią i bogactwami, zwyczaje i obyczaje, historia, język, itd.

Jak można zauważyć na podstawie tej krótkiej charakterystyki, tak rozumiana i realizowana polityka służy rozwojowi całego i każdego człowieka, zarówno w jego wymiarze osobistym, jak i społecznym. Liczy się ona z konkretną osobą, ale także z narodem i ojczyzną. Jest ona trudna, bo wymaga zaangażowania rozumu, woli oraz sumienia. Dla skuteczności i owocności potrzebuje ona nieustannego kontaktu z rzeczywistością, to znaczy m.in. z realnymi, a nie wyimaginowanymi potrzebami konkretnego człowieka, rodziny, a nawet całego narodu. Roztropna troska potrzebuje czasu na namysł, atmosfery powagi, konstruktywnego dialogu i współpracy wszystkich. Osłabiają ją natomiast, a w długiej perspektywie niszczą - chaos i pseudoproblemy oraz kreowana atmosfera sztucznego niepokoju i wewnętrznej walki.

Druga wizja polityki związana jest z osobą dyplomaty florenckiego Nicolo Machiavellego (1469–1527), który swoją koncepcję działalności politycznej opisał w dziele pt. Książe. Koncepcja ta ma swoich zwolenników także dzisiaj. Uobecnia się w Europie w trzech postaciach: makiawelizmu, zasady „racji stanu” oraz legalizmu. Istota polityki pojmowanej przez Machiavellego oraz mniej lub bardziej świadomych jego kontynuatorów polega na walce o zdobycie i utrzymanie władzy za wszelką cenę. Kluczowym działaniem w tak rozumianej polityce jest walka. Wpierw jest to walka o władzę z każdym, kto ją posiada, lub do niej dąży. W tej walce nie liczą się argumenty rozumowe, ani żadna troska, ani roztropność, ani dobro wspólne. Najważniejsza jest walka o zdobycie, a później o utrzymanie władzy według zasad - „cel uświęca środki” . W tak realizowanej polityce wszystkie chwyty są dozwolone (np. kolaboracja, donos, mowa nienawiści, sianie społecznego niepokoju, tworzenie atmosfery wojny. itd.), po to, aby walka została wygrana. A skoro polityka jest walką o zdobycie władzy, to przeciwnik polityczny, członek innej partii nie jest partnerem do dyskusji, ale tylko i wyłącznie wrogiem, którego należy zniszczyć rożnymi sposobami i za wszelka cenę.

Dla zakamuflowania, czy może nawet bardziej osłabienia negatywnego wydźwięku tej wizji polityki, często używa się innego jej określenia, mówiąc o polityce jako „sztuce rządzenia państwem”. Politycy chcą rządzić państwem. Analiza tego sformułowania brzmiącego dość sympatycznie wskazuje jednak na jego podstawowe i niebezpieczne w konsekwencji braki. W definicji tej akcent jest położony na państwo, a nie na społeczeństwo, a więc na stronę administracyjno-instytucjonalną, a nie na wspólnotę ludzi. Poza tym, w tej definicji brakuje wyodrębnienia celu: jaki jest cel polityki? Jaki jest nadrzędny cel państwa? Jaki jest cel rządzenia? Ten podstawowy brak stawia pod znakiem zapytania zasadność tej definicji, jak i działalności politycznej bez celu. Chociaż historia pokazuje, że polityka tak definiowana ma swój ukryty cel: jest nim zdobycie, utrzymanie i powiększanie władzy za wszelka cenę! Politycy realizujący tę wizję chcą władzy dla niej samej. Społeczeństwo/naród jest dla nich tylko materiałem, który oni jako władza, urabiają odpowiednio do swojej woli. Na tym polega owa „sztuka”, która jest urabianiem/wytwarzaniem. W tej koncepcji polityki, najważniejsza jest władza i pośrednio struktury, które ją zapewniają – a więc państwo. Władza ma dać prestiż, immunitet, koneksje i finansowe zaplecze. W ten sposób polityk może rozwijać swoją karierę i realizować różne plany. A co z narodem? W tej wizji polityki naród jest nie potrzebny, a nieraz przez swoje tożsamościowe roszczenia i domaganie się szacunku dla swoje historii wprost staje się balastem. Dlatego politycy tej opcji są w stanie zgodzić się na powolną, a w końcu nawet całkowitą utratę suwerenności narodowej, aby tylko istniała struktura państwa zapewniająca im władzę. Z tego też powodu zdolni są do kolaboracji z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi, wyrzekając się własnej historii, tradycji, zwyczajów i obyczajów, zdrowej moralności, suwerenności gospodarczej (wysprzedaż narodowego dóbr i przemysłu), a w końcu politycznej. Ten styl rozumienia i uprawiania polityki jest charakterystyczny również dla populistów (i sezonowych partii), którzy przed i w trakcie kampanii wyborczej obiecują „gruszki na wierzbie”, byle zyskać jak najwięcej wyborców, a w gruncie rzeczy chodzi im tylko o zdobycie, a później utrzymanie władzy, aby realizować swoje partykularne interesy.

Naród polski stoi dziś przed fundamentalną decyzją, ważną dla własnej tożsamości, integralnego rozwoju i ogólnej atmosfery w kraju. Albo opowie się za polityką rozumianą jako roztropna troska o dobro wspólne, którym jest Polska, albo pozwoli na dalsze sianie zamętu, kreowanie sztucznych problemów, epatowanie mową nienawiści, fałszowanie wizerunku Ojczyzny przez tych, którym zależy tylko na zdobyciu i utrzymaniu władzy za wszelka cenę.

Jeżeli chcemy, aby polityka uprawiana w parlamencie, klubach poselskich, partiach, samorządach, była autentycznie roztropną troską o dobro wspólne i tym samym służyła poszczególnemu człowiekowi i całemu narodowi, to zdecydowanie musimy powiedzieć: NIE tym partiom i politykom, którzy działalność polityczną rozumieją tylko jako walkę o zdobycie oraz utrzymanie władzy, nie przedstawiając żadnego realnego i pro rozwojowego programu dla narodu i ojczyzny.

Uprawianie skutecznej polityki rozumianej jak roztropna troska o dobro wspólne wymaga atmosfery namysłu, powagi, współpracy i lojalności oraz zdrowej krytyki (która nie jest tym samym, co krytykanctwo i awanturnictwo). Polityka wrażliwa na poszczególnego człowieka i cały naród musi być w ciągłym kontakcie z rzeczywistością. A to znaczy, że musi być zdolna do ciągłych reform – również w sferze prawa, aby podążało ono za realnymi problemami.

Po owocach poznaje się drzewa, a ludzi po ich słowach, a jeszcze bardziej po ich czynach. Quo vadis Polonia?

ks. Mariusz Sztaba, doktor nauk humanistycznych w dziedzinie pedagogika, pedagog społeczny, członek Towarzystwa Naukowego KUL.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: 21 punktów Papieża Franciszka

2019-02-21 17:01

st (KAI) / Watykan

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej opublikowało pewne punkty przedstawione dziś przez Ojca Świętego uczestnikom spotkania przewodniczących episkopatów na temat ochrony małoletnich w Kościele. Jak zaznaczono, zostały one sformułowane przez różne Komisje i Konferencje Episkopatów, by służyć pomocą w refleksji.

Grzegorz Gałązka

1. Opracowanie praktycznego vademecum, w którym określone byłyby kroki jakie należy podjąć przez odpowiednie instytucje we wszystkich momentach w sytuacji nadzwyczajnej danego przypadku.

2. Zapewnienie struktur słuchania, składających się z osób przygotowanych i biegłych, w których dokonywane jest pierwsze rozpoznanie przypadków domniemanych ofiar.

3. Ustanowienie kryteriów bezpośredniego zaangażowania biskupa lub przełożonego zakonnego.

4. Wdrożenie wspólnych procedur rozpatrywania zarzutów, ochrony ofiar i prawa oskarżonego do obrony.

5. Poinformowanie władz cywilnych i wyższych władz kościelnych zgodnie z normami cywilnymi i kanonicznymi.

6. Dokonywanie okresowego przeglądu protokołów i norm, aby zabezpieczyć bezpieczne środowisko dla małoletnich we wszystkich strukturach duszpasterskich; protokoły i normy oparte na zasadach sprawiedliwości i miłości, które należy zintegrować, aby działanie Kościoła również w tej dziedzinie było zgodne z jego misją.

7. Ustanowienie konkretnych norm postępowania w przypadku oskarżeń przeciwko biskupom.

8. Towarzyszenie, chronienie i leczenie ofiar, oferując im wszelkie niezbędne wsparcie potrzebne dla całkowitego uzdrowienia.

9. Podnoszenie świadomości na temat przyczyn i konsekwencji wykorzystywania seksualnego poprzez inicjatywy formacji stałej biskupów, przełożonych zakonnych, duchownych i pracowników duszpasterskich.

10. Przygotowanie programów opieki duszpasterskiej dla wspólnot poszkodowanych z powodu wykorzystywania oraz dróg pokutnych i resocjalizacji dla sprawców.

11. Umocnienie współpracy ze wszystkimi ludźmi dobrej woli i z pracownikami środków masowego przekazu w celu rozpoznania i rozeznania przypadków prawdziwych od fałszywych, oskarżeń od oszczerstw, unikając urazów, insynuacji, pogłosek i zniesławienia. (por. Przemówienie do Kurii Rzymskiej , 21 grudnia 2018 r.).

12. Podnieść minimalnego wieku małżeństwa do szesnastu lat.

13. Ustanowienie przepisów, które uregulowałby i ułatwiły udział ekspertów świeckich w dochodzeniach i na różnych stopniach oceny procesów kanonicznych dotyczących wykorzystywania seksualnego i / lub nadużycia władzy.

14. Prawo do obrony: należy przestrzegać także zasady prawa naturalnego i kanonicznego o domniemaniu niewinności aż do chwili udowodnienia winy oskarżonego. Dlatego też należy zapobiegać publikowaniu list oskarżonych, nawet przez diecezje, przed wstępnym dochodzeniem i ostatecznym skazaniem.

15. Należy przestrzegać tradycyjnej zasady proporcjonalności kary w odniesieniu do popełnionego przestępstwa. Postanowić, że kapłani i biskupi winni molestowania seksualnego małoletnich opuszczą posługę publiczną.

16. Wprowadzenie zasad dotyczących seminarzystów i kandydatów do kapłaństwa lub życia zakonnego. Wprowadzić dla nich programy formacji początkowej i stałej, aby umocnić ich dojrzałość ludzką, duchową i psychoseksualną, a także ich relacje interpersonalne i ich zachowanie.

17. Dokonanie wobec kandydatów do kapłaństwa i życia konsekrowanego oceny psychologicznej przez wykwalifikowanych i akredytowanych biegłych.

18. Wskazać normy regulujące przeniesienie seminarzysty lub aspiranta do życia zakonnego z jednego seminarium do drugiego; jak również kapłana lub zakonnika z jednej diecezji lub zgromadzenia do innego.

19. Sformułowanie obowiązujących kodeksów postępowania dla wszystkich duchownych, zakonników, personelu obsługi i wolontariuszy, aby określić odpowiednie granice w relacjach osobistych. Określenie niezbędnych wymagań dla personelu i wolontariuszy oraz sprawdzenie ich przeszłości kryminalnej.

20. Wyjaśnienie wszystkich informacji i danych dotyczących zagrożeń związanych z wykorzystywaniem i jego skutkami, jak rozpoznać oznaki wykorzystywania i jak zgłaszać podejrzenie wykorzystywania seksualnego. Wszystko to musi odbywać się we współpracy z rodzicami, nauczycielami, specjalistami i władzami cywilnymi.

21. Konieczne jest ustanowienie, tam gdzie tego dotychczas nie uczyniono organu łatwego dostępu dla ofiar, które chciałby zgłosić ewentualne przestępstwa. Organu, który cieszyłby się autonomią, także w odniesieniu do lokalnej władzy kościelnej i składającego się z doświadczonych osób (duchownych i świeckich), którzy byliby zdolni do wyrażenia wrażliwość Kościoła wobec tych, którzy w tej dziedzinie, można czują się skrzywdzonymi przez niewłaściwe zachowanie ze strony duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W parafii św. Barbary rozwija się kult św. Rity

2019-02-22 20:52

Zofia Białas

13 grudnia 2018 roku w kościele w parafii św. Barbary w Wieluniu zostały zainstalowane relikwie św. Rity.

Zofia Białas

Św. Rita od razu stała się Patronką parafialnych rekolekcji adwentowych, które w tym dniu się rozpoczynały. Po relikwie świętej Rity, zgodnie z życzeniem proboszcza z Casci, pojechał osobiście ks. Jarosław Boral, proboszcz parafii św. Barbary. Relikwie przybyły do parafii św. Barbary w Wieluniu tuż przed Eucharystią o godzinie 18.00, tuż przed rozpoczęciem rekolekcji. Od tej pory Wieluń stał się kolejnym miejscem w Polsce, gdzie są obecne jej relikwie i gdzie będzie rozwijał się jej kult.

Zobacz zdjęcia: W parafii św. Barbary rozwija się kult św. Rity

Rekolekcje rozpoczęły się ze świadomością obecności relikwii świętej. Tematem rozważań prowadzonych przez ks. dra Krzysztofa Białowąsa – postulatora rzymskiego, tego, który zainteresował parafian postacią świętej i który przywiózł relikwie wraz z ks. Jarosławem, stały się: cierpienie i postać świętej Rity – patronki od spraw beznadziejnych, augustianki, stygmatyczki i jednej z najpopularniejszych świętych Kościoła Katolickiego.

Wraz z przywiezieniem relikwii spełniło się marzenie ks. kanonika Jarosława (święcenia kapłańskie w dniu 22 maja, dzień śmierci świętej Rity) i parafian św. Barbary, którzy na przybycie relikwii przygotowywali się od kilku miesięcy. Znalazł się sponsor relikwiarza i ornatu z wizerunkiem świętej. Jednym z ostatnich elementów przygotowań na przyjęcie relikwii były odwiedziny sióstr augustianek z Krakowa w dniu 29 września 2018 r. Siostry przybyły na zaproszenie, ks. proboszcza Jarosława Borala i przybliżyły parafianom postać świętej. Dzięki siostrom i prelekcjom ks. Krzysztofa Białowąsa oraz filmowi o ostatnich latach życia Świętej, postać ta stała się nam bardzo bliska.

Dziś wiemy, że święta Rita (córka, żona, wdowa, matka, zakonnica) urodziła się w 1380 roku w Rocca Porena, niedaleko Cascia w środkowych Włoszech, w rodzinie włoskich wieśniaków. Jedynaczka, posłuszna rodzicom, nie poszła za głosem powołania do życia konsekrowanego, ale jako czternastoletnia dziewczyna została żoną i pomimo trudnego charakteru męża przeżyła z nim 18 lat. Po śmierci męża i dwóch synów wstąpiła do klasztoru św. Marii Magdaleny w Cascia. Została mniszką. Przez ostatnie 15 lat życia nosiła na czole znak ciernia Męki Pańskiej. Zmarła 22 maja 1457 roku. Cuda, jakie zaczęły się dziać za jej wstawiennictwem przyczyniły się do rozwoju jej kultu. Jej zwłoki, odkryte w 1467 roku okazały się nietknięte. Złożono je w ozdobnym sarkofagu. W roku 1628 papież Urban VIII zatwierdził jej kult, a Leon XIII, 24 maja 1900 r., kanonizował. Święta spoczywa w Cascia. Dziś jest tu Sanktuarium obejmujące jej dom rodzinny, klasztor i kościół. W ikonografii przedstawiana jest w czarnym habicie, białym welonie i cierniem na czole. Jej atrybuty to: dwoje dzieci, krucyfiks, cierń (symbol cierpienia), figa, pszczoły, róża, która zakwitła dla niej w środku zimy (symbol nadziei).

Czy parafia św. Barbary w Wieluniu stanie się miejscem jej kultu? Czy św. Rita wybrała sobie to miejsce?

Dziś parafianie św. Barbary, i nie tylko, mogą powiedzieć – w Wieluniu rodzi się kult św. Rity. Jej relikwie, uroczyście wniesione do kościoła w niedzielę 16 grudnia przez ks. Krzysztofa Białowąsa i oddane ks. Jarosławowi wraz z aktem przekazania od pierwszej chwili doznają czci. Już wtedy poświęcono pierwsze róże i po raz pierwszy relikwie zostały ucałowane.

Pierwsze nabożeństwo odprawione zostało już 22 grudnia, kolejne 22 stycznia i 22 lutego 2019 roku. Na nabożeństwa i Eucharystie, w czasie, których na ołtarzu stoją relikwie św. Rity z Casci, przychodzi coraz więcej ludzi, wielu z różami w dłoni, wielu z prośbami, wielu z podziękowaniami. Każde nabożeństwo i Eucharystia kończy się poświęceniem róż i błogosławieństwem relikwiami świętej. Tak było i 22 lutego, br., ale na tym nabożeństwie i Eucharystii było już wielu przedstawicieli innych parafii wieluńskich, czcicieli św. Rity, którzy tu chcą oddawać jej cześć i prosić o wstawiennictwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem