Reklama

sól ziemi

Kolejka na Kasprowy Wierch wróciła do Macierzy

2018-10-24 10:41

Jan Maria Jackowski
Niedziela Ogólnopolska 43/2018, str. 40

Archiwum WD
Pojawiła się nadzieja na powrót kolejki na Kasprowy Wierch w polskie ręce

9 października 2018 r., na kilka tygodni przed jubileuszem 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli, najsłynniejsza nasza kolej linowa wróciła w polskie ręce.

Któż nie słyszał o dumie polskich Tatr – kolejce linowej z Kuźnic na Kasprowy Wierch? Była ona – obok budowy portu w Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego – jedną ze sztandarowych inwestycji II Rzeczypospolitej. Stała się synonimem znakomitej polskiej solidności, techniki i architektury. Co więcej, powstała w rekordowym tempie, jak na tego rodzaju budowę na trudnym terenie górskim, gdyż całość inwestycji została zrealizowana w siedem miesięcy na przełomie lat 1935-36, a pierwsi pasażerowie skorzystali z niej 15 marca 1936 r., zaledwie 227 dni od dnia rozpoczęcia budowy. Było to możliwe dzięki zastosowaniu gospodarczego systemu budowy i specjalnego prawodawstwa, które ułatwiało wywłaszczenie właścicieli prywatnych gruntów. Według badaczy, koszt budowy kolei wyniósł przeszło 3,5 mln zł i zwrócił się jeszcze przed 1939 r.

W 2013 r. w atmosferze skandalu i protestów operator kolejki – Polskie Koleje Linowe – został sprzedany przez swego właściciela – Polskie Koleje Państwowe za 51,5 mln euro (ok. 215 mln zł) na rzecz zagranicznego funduszu inwestycyjnego Mid Europa Partners. Prezesem PKP był w tym czasie były asystent Leszka Balcerowicza, znanego entuzjasty dogmatycznej prywatyzacji także tych składników majątku narodowego, które były rentowne i miały strategiczne znaczenie dla państwa polskiego. Na sprzedaż zagranicznemu inwestorowi gruntów, na których znajduje się kolejka, zgodę wydało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Pomimo odwołania starosty zakopiańskiego i protestów mieszkańców Podhala MSW podtrzymało w 2015 r. tę decyzję.

9 października 2018 r., na kilka tygodni przed jubileuszem 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli, najsłynniejsza nasza kolej linowa wróciła w polskie ręce. Ogłosił to premier Mateusz Morawiecki podczas specjalnej konferencji na Kasprowym Wierchu. Poinformował, że Polski Fundusz Rozwoju S.A., specjalna agenda państwowa zajmująca się repolonizacją polskiego majątku narodowego, odkupił prawie 100 proc. udziałów Polskich Kolei Linowych. PFR jest zainteresowany inwestycjami w rozwój PKL we współpracy z lokalną społecznością, gminami i Tatrzańskim Parkiem Narodowym, aby zwiększyć atrakcyjność turystyczną Tatr i Beskidów. Premier w swojej wypowiedzi podkreślił, że wszystkie poważne państwa: Austria, Niemcy, Szwajcaria czy Francja swoje symboliczne, najważniejsze, najwartościowsze inwestycje infrastrukturalne trzymają w swoich rękach. Powiedział: – Polskie Koleje Linowe to nie tylko srebro, ale to jest diament narodowy. (...) Dopełniliśmy naszego zobowiązania, tak jak zostało to podkreślone, że takie wspaniałe inwestycje, takie wspaniałe dzieła infrastruktury, rąk ludzkich, jak Polskie Koleje Linowe muszą być w domenie państwa polskiego.

Reklama

W ten sposób zostało zrealizowane zobowiązanie złożone przez Prawo i Sprawiedliwość. Powrót – w sytuacji, gdyby zostały sprzedane Polskie Koleje Linowe – kolejki w polskie ręce zapowiedział już w 2012 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wówczas – wobec toczącej się, krytycznie ocenianej przez społeczeństwo, procedury sprzedaży – odbywały się na Podhalu masowe protesty. 19 października 2015 r. prezes Jarosław Kaczyński powtórzył to zobowiązanie i zapowiedział, że jeżeli PiS dojdzie do władzy, to kolejka na Kasprowy Wierch zostanie przywrócona narodowi.

Po trzech latach rządów PiS ta obietnica została zrealizowana. Oznacza ona powrót w polskie ręce nie tylko kolejki linowej na Kasprowy Wierch, ale również kolei linowo-terenowej „Gubałówka”, kolei gondolowej na Jaworzynę Krynicką, kolei linowo-terenowej „Góra Parkowa” w Krynicy-Zdroju, kolei krzesełkowej „Butorowy Wierch”, kolei linowo-terenowej „Żar”, kolei krzesełkowej „Palenica” w Szczawnicy oraz kolei krzesełkowej „Mosorny Groń”.

Jan Maria Jackowski,
Publicysta i pisarz, eseista, senator RP, www.jmjackowski.pl

Tagi:
Polska Polska

Kochamy Cię, Polsko!

2018-11-21 10:42

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 47/2018, str. 18-19

Poza oficjalnymi obchodami 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, w których część z nas uczestniczyła, a które większość oglądała na ekranach telewizorów, miały miejsce, jak Polska długa i szeroka, wydarzenia nieoficjalne, nieformalne, przygotowane „con amor” – z miłości do Ojczyzny

Grzegorz Jakubowski/KPRP
Udowodniliśmy światu, ale przede wszystkim samym sobie, że Polska, jej wolność i suwerenność są dla nas najcenniejszą wartością

Skrzykiwali się zwyczajni ludzie, młodzi i starsi, zorganizowani i niezależni – by zamanifestować swój patriotyzm, dać upust radości z powodu życia w wolnym i suwerennym kraju, dziękować tym, którzy w walce o niepodległość oddali życie. Z dumą powtarzano, że cztery pokolenia Polaków czekały na niepodległość, a doczekało jej dopiero piąte pokolenie. Jest więc za co Bogu i ludziom dziękować.

Chcemy ocalić od zapomnienia choć część tych wydarzeń – mniejszych, lokalnych i regionalnych, są bowiem dowodem polskiej pomysłowości, kreatywności, poczucia humoru, determinacji, a przede wszystkim dumy z bycia Polakiem.

Do hymnu wystąp!

Ze śpiewaniem hymnu wystartowano już w piątek 9 listopada br., ponieważ był to ostatni dzień w szkole przed długim weekendem. Hymn śpiewały więc jako pierwsze wszystkie polskie szkoły i przedszkola – w sumie 5 mln dzieci. W niedzielę odbywało się natomiast bicie rekordu dla Rzeczypospolitej we wspólnym śpiewaniu „Mazurka Dąbrowskiego”. Podobno najwięcej ludzi przyszło na wrocławski rynek (5 tys.), ale w Krakowie i Warszawie trwają dyskusje, czy u nich nie było więcej...

W wielu miejscach słusznie uznano, że skoro świętujemy 100. rocznicę – obowiązkowy jest tort. I to okolicznościowy, cały w biało-czerwonej bitej śmietanie i lukrach. W wielu szkołach w piątkowe przedpołudnie odbywały się spotkania, podczas których dzieciaki z dumą pokazywały przyniesione z domu pamiątki po przodkach, walczących w różnych formacjach i dziejowych okolicznościach o Polskę.

W kilku miejscach widziano gromady uczniów paradujących z doklejonymi wąsami a la Piłsudski, z szacunku dla Dziadka. O krok dalej poszło 200 chłopaków z jednej z lubelskich szkół, którzy zapuścili sobie wąsiska a la Marszałek tylko po to, by w takiej naturalnej charakteryzacji odśpiewać hymn.

W niedzielę w Przemyślu natomiast, tuż po odśpiewaniu „Mazurka Dąbrowskiego”, członkowie klubu Mors wskoczyli do rzeki San, mimo że temperatura wynosiła zaledwie 10°C. W ten specjalny sposób chcieli dać wyraz swojego patriotyzmu.

Od hymnu zaczynały się w całej Polsce biegi dla Niepodległej. Biegacze ustawiali się – przynajmniej przez pierwszy dystans – w dwie kolumny, by uzyskać efekt żywej flagi – biało-czerwonej rzeki płynącej ulicami i placami miast i miasteczek.

Nasz hymn śpiewano chyba na całym świecie. Wszędzie tam, gdzie mieszkają Polacy, skrzykiwano się na wspólne śpiewanie. Wielu ludzi dokumentowało ten fakt, wrzucając filmiki na Facebooka, stąd wiemy, że 100. rocznicę celebrowano od Australii, przez Islandię, Indie, Wietnam, Chiny, obie Ameryki, po Japonię, o Europie nie wspominając.

Pełen spontan

Obchody 11 listopada 2018 r. uwidoczniły skalę pomysłowości Polaków. Ludzie ustawiali się, by uformować liczbę 100, parkowali tak auta, motory czy rowery. Dzieło, widoczne czasem tylko z lotu ptaka, wymagało udokumentowania za pomocą drona.

Przez wiele tygodni zbierano życzenia dla Polski, które złożono potem w specjalnej kapsule czasu. Organizatorom zależało, by życzenia te napisali znani i nieznani Polacy, zależało im na opisie naszej rzeczywistości, na przesłaniu dla potomnych. Wyszło pięknie, a kapsułę, przed zakopaniem jej, prezentowano w warszawskim Centrum Nauki Kopernik.

Gdańsk uczcił 100. rocznicę odzyskania niepodległości oddaniem do użytku największego w Polsce mostu zwodzonego – nazwanego, oczywiście, „Mostem na 100-lecie”.

W Częstochowie miłośnicy kajakarstwa zorganizowali 16-kilometrowy Spływ Niepodległościowy po rzece Warcie. Wcześniej w częstochowskiej archikatedrze przed Mszą św. w intencji Ojczyzny aktorzy recytowali „Dekalog Polaka” Zofii Kossak-Szczuckiej.

Na ciekawy, rzec można – edukacyjny pomysł wpadł prywatny przedsiębiorca z Białej Podlaskiej. Namalował na jednej ze swoich ciężarówek kilka obrazków z dziejów Polski i zamieścił kilka patriotycznych haseł.

– W prezencie dla Niepodległej – powiedział Tadeusz Kiciuk, właściciel. – Jestem dumny z tego i z naszej niepodległości.

Kulinarnym hitem świętowania okazała się natomiast fasolka po bretońsku. Przypomniano sobie, że potrawa ta po raz pierwszy pojawiła się na ziemiach polskich w 1918 r., a przepis przywieźli z Francji żołnierze gen. Hallera. Czy rogal świętomarciński, dotychczas uznawany za słodki symbol 11 listopada, powinien się czuć zagrożony?

Na Śląsku drużyna futbolistów amerykańskich uszyła razem z harcerzami flagę o wymiarach 6x20 m i zawiesiła ją w katowickim parku Kościuszki na wieży spadochronowej. Jeden z zawodników powiedział, że zależało im, by pokazać, iż „Polska to nasze miejsce, nasz kraj”.

Mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego uszyli w jednej z tamtejszych szwalni 500 biało-czerwonych serc. Pomyśleli, że ich sposobem na podkreślenie radości z 100. rocznicy odzyskania niepodległości będzie ułożenie w centrum miasta dywanu z tych serc. Szyli i szyli... i przesadzili – kobierzec miał 130 m!

W Białymstoku niepodległość świętowano m.in. meczem ekstraklasy między Lechem Poznań a Jagiellonią Białystok. Goście z Wielkopolski częstowali mieszkańców słynnymi rogalami świętomarcińskimi.

W niewielkich Sejnach najpierw uszyto, a potem niesiono ulicami flagę o długości 100 m. Organizatorom zależało, by uczestniczyli w tym wydarzeniu ludzie o różnych poglądach – żeby w ten symboliczny sposób udało się Polaków pojednać. Przynajmniej w Sejnach i przynajmniej w ten jeden dzień...

Stolica Wielkopolski natomiast do odbywającego się co roku korowodu św. Marcina dodała celebrowanie 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Było więc biało-czerwono, był patron Poznania na białym koniu i były grupy rekonstrukcyjne, które przywołały ważne dla ojczyzny chwile.

Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Stefana Żeromskiego przygotował dla maluszków, które urodziły się 11 listopada, specjalną „patriotyczną wyprawkę”. Znalazły się w niej m.in.: karnety do Muzeum Narodowego, książki, zabawki, wejściówki do kina czy karnety na zajęcia pływania dla niemowląt.

Przed startem warszawskiego Marszu Niepodległości młody mężczyzna oświadczył się swojej dziewczynie. Świadkami tego momentu byli najważniejsi ludzie w kraju, a jako pierwszy gratulacje złożył narzeczonym premier Mateusz Morawiecki.

Cały świat nosił polskie barwy

Pozdrowienia i życzenia następnej setki słano nam z całego świata. Na znak łączności z nami w biało-czerwone barwy ubrano m.in.: figurę Chrystusa Króla w Rio de Janeiro, piramidy egipskie, krzywą wieżę w Pizie i najwyższy budynek świata, czyli słynny Burj Khalifa w Dubaju. Podobnie oświetlone były wieża Eiffla, budynek Zappeionu w Atenach, wieżowiec Prudential Plaza w Chicago, CN Tower w kanadyjskim Toronto, ratusze w Tel Awiwie i czeskiej Ostrawie. W Twierdzy Kijowskiej ułożono ze świec wielkiego polskiego orła. Polska flaga pojawiła się na najwyższym budynku w Chile – Torre Costanera, polskie barwy zagościły także na słynnym diabelskim młynie na molo w Los Angeles.

Najbardziej urzekli nas litewscy kolejarze, którzy zagrali nasz hymn na dźwiękowych sygnalizatorach kilkunastu lokomotyw. I to bez jednej fałszywej nuty!

Nie dali o sobie zapomnieć także Polonusi. Polacy mieszkający w Singapurze skrzyknęli się i zorganizowali rajd rowerowy na cześć Niepodległej. Oczywiście – i rowery, i rowerzyści w biało-czerwonych barwach. W polonijnym Chicago świętowano 100. rocznicę od wielu tygodni i na rozmaite sposoby, m.in. w Biegu Stulecia, który wystartował o godz. 11.11 – wzięło w nim udział 1918 biegaczy.

Polacy z dumą fotografowali się z biało-czerwoną flagą w niewiarygodnych, najbardziej egzotycznych miejscach – od Dubaju po Tajwan. W ten sposób chcieli zamanifestować, że gdziekolwiek są, nie zapominają, skąd ich ród. Zachwycały fotki z afrykańskich wiosek, w których pracują polscy misjonarze – tam uśmiechnięte ciemnoskóre dzieci pozowały do zdjęć z wielką polską flagą.

Z dna Morza Czerwonego polscy nurkowie napisali: „Gdziekolwiek jesteśmy – sercem z Polską”. W norweskim Lysefjord nurkowano pod Preikestolen – dokładnie o 11.11 – też na cześć Niepodległej. A na Gibraltarze, na pomniku gen. Sikorskiego 11 listopada powiewała polska flaga.

11 listopada 2018 r. przeszedł do historii. Zakończyły się oficjalne obchody, koncerty i marsze oraz fety przygotowywane od miesięcy i te organizowane spontanicznie. Udowodniliśmy światu, ale przede wszystkim sami sobie, że Polska, jej wolność i suwerenność są dla nas najcenniejszą wartością. Że kraj swój nie tylko kochamy, ale także zwyczajnie lubimy – że chcemy w nim żyć, wychowywać dzieci, starzeć się i dbać o jego przyszłość.

Następnych 100 lat wolności, Polsko!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Konsultorzy Rady Prawnej KEP: sprawę ks. Jankowskiego można wyjaśniać nie czekając na wpłynięcie zgłoszeń

2018-12-13 17:47

maj / Warszawa (KAI)

Nie jest potrzebne formalne zgłoszenie oskarżenia wobec ks. Jankowskiego do archidiecezji gdańskiej. Wystarczającym powodem rozpoczęcia procedury wyjaśniania tej sprawy przez kurię może być publiczny wymiar formułowanych przeciw księdzu zarzutów – twierdzą konsultorzy Rady Prawnej KEP, ks dr hab. Piotr Majer wykładowca UP JPII w Krakowie i ks. dr Jan Słowiński z UAM w Poznaniu. Eksperci zaznaczają, że obroną dobrego imienia Kościoła w tej sytuacji jest aktywne poszukiwanie prawdy.

Episkopat.pl

Konsultorzy Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski zgodnie podkreślają, że z uwagi na fakt, iż zarzuty kierowane są przeciwko zmarłemu, nie wydaje się być zasadne prowadzenie dochodzenia kanonicznego w tej sprawie. W świetle 8 pkt. „Wytycznych” sformułowanych przez KEP może być natomiast potrzebne jej wyjaśnienie.

- Kościół powinien zawsze stawać po stronie prawdy. O popełnienie poważnych nadużyć oskarżany jest duchowny, w tym przypadku osoba bardzo znana – mówi ks. Słowiński. Poznanie prawdy pozwoliłoby Kościołowi odpowiednie odniesienie się do stawianych zmarłemu kapłanowi zarzutów - zaznacza prawnik.

Zarówno ks. Majer jak i ks. Słowiński są zdania, że archidiecezja gdańska, której sprawa dotyczy, nie musi czekać na zgłoszenie się do kurii osób wnoszących jakieś oskarżenia. – Nie jest zasadniczo konieczne, by jakieś osoby zgłaszały się z oskarżeniem do biskupa, gdyż w omawianym przypadku nie ma przeciw komu takiego oskarżenia wnosić: osoba wobec której formułowane są zarzuty nie żyje i prawdziwe dochodzenie kanoniczne nie może być prowadzone – wyjaśnia ks. Słowiński.

- Jeśli sprawa jest publicznie znana i niepokoi wiernych, to dla rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego nie jest potrzebne formalne zgłoszenie i doniesienie – zaznacza ks. Majer. Eksperci podkreślają, że nie ma znaczenia z jakiego źródła biskup „otrzymał wiadomość, przynajmniej prawdopodobną” (por. pkt. 12 „Wytycznych”) o zarzutach wobec zmarłego kapłana. Przypominają, że w dawnym Kodeksie Prawa Kanonicznego istniało pojęcie „ex rumore et publica fama”, czyli „z pogłosek i publicznego rozgłosu”, które wskazywało na zasadność podjęcia stosownych wyjaśnień.

W jaki sposób to wyjaśnienie miałoby praktycznie przebiegać? – Tu nie ma żadnej regulacji. Moim zdaniem należałoby stosować analogicznie przepisy o dochodzeniu kanonicznym, powierzyć tę sprawę albo jednemu kapłanowi albo komisji i działać zdobywając wiedzę przy użyciu wszystkich zdatnych do tego środków, m.in. docierając do świadków i zbierając ich zeznania, jak to się robi normalnie w dochodzeniu kanonicznym – zaznacza ks. Majer.

Ks. prałat Henryk Jankowski (1936 – 2010) był wieloletnim proboszczem parafii św. Brygidy w Gdańsku, kapelanem „Solidarności”, blisko związanym z opozycją antykomunistyczną w PRL. W 2012 r. w Gdańsku odsłonięty został jego pomnik, wzniesiony z inicjatywy społecznej.

Na początku grudnia br. w „Dużym Formacie”, dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł „Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?”. Opisuje on relacje dotyczące rzekomego wykorzystywania seksualnego nieletnich przez ks. Jankowskiego. Przypomina też sprawę postępowania karnego prowadzonego w związku z oskarżeniami na tym tle przeciw ks. Jankowskiemu w 2004 r., które zostało wówczas umorzone.

Sformułowane w tekście oskarżenia głęboko bulwersują społeczeństwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Rodzina bł. ks. Jerzego Popiełuszki we Wrocławiu

2018-12-14 13:14

Marek Zygmunt

Marek Zygmunt

Obok licznie przybyłych członków dolnośląskiej „ Solidarności” na czele z przewodniczącym Zarządu Regionu Dolny Śląsk tego związku Kazimierzem Kimso, pocztów sztandarowych, parafian wzięli w niej udział przedstawiciele najbliższej rodziny ks. Jerzego : Jego brat z małżonką i siostra Teresa. Obecni byli także: wojewoda Paweł Hreniak i dolnośląski kurator oświaty Roman Kowalczyk.

Witając wszystkich uczestników Eucharystii proboszcz katedry ks. kan. Paweł Cembrowicz wskazał, że adwent roku 1981 po 13 grudnia przybrał wyjątkowy charakter, bo słowa proroka Izajasza „ Ja Twój Bóg ująłem Cię za prawicę mówiąc Ci nie lękajcie się, przychodzą Ci z pomocą nie bój się” stały się umocnieniem na tamte czasy. - Dziś widzimy, że te słowa są realizowane również w naszym czasie, napełniają nasze serca nadzieją na teraźniejszość i przyszłość, przygotowują nas na spotkanie z Panem Bogiem - stwierdził ks. Cembrowicz.

W homilii kapelan „ Solidarności” ks. Artur Szela zwrócił się w szczególny sposób do uczestników tragicznych wydarzeń stanu wojennego, osób internowanych. - Etos i ideały„ Solidarności”, które tamtego dnia próbowano przemocą Wam zabrać były i są dla Was wciąż ważne, stanowią drogowskaz życia, Waszej postawy wobec wyzwań i problemów. W taki dzień jak dzisiaj ożywa w Was pamięć tamtego czasu, kiedy to w zbrodniczy sposób usiłowano zamordować i zniewolić po raz kolejny naszą Ojczyznę, a jej dzieci oddać w niewolę, tym razem sowieckim okupantom. Z militarnego punktu widzenia byliście wtedy bez szans, ale jak się okazuje siła i przemoc jest niczym wobec miłości i sprawiedliwości, której wszyscy tak bardzo łaknęliście w tamtym czasie - stwierdził ks. Szela.

Przywołując obchodzoną w tym roku 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości kaznodzieja wskazał, że niepodległość jest także radością Kościoła, który od samego początku w naszej Ojczyźnie nieustannie i wytrwale pogłębiał budzącą się świadomość narodu, przenikał ją mocami nadprzyrodzonymi. Kościół do dziś prowadzi ludzi ku zbawieniu, ku zdolności, ku rozwojowi duchowemu.

Ks. Artur Szela wskazał dalej, że dzisiaj może już nie musimy walczyć o wolność, bo ją mamy. Ale przed członkami „Solidarności” stoją nowe wyzwania, nowe zadania,bo nie wypełniła ona jeszcze swojej historycznej misji i nie może zejść ze sceny politycznego życia, choć wielu chciałoby, żeby tak było. Dziś musicie walczyć o jedność w naszej Ojczyźnie, bo jej najbardziej nam brakuje. Zróbcie wszystko, aby jedność polskiego narodu wróciła do naszej Ojczyzny, pod jej dach, pod dach naszego Parlamentu, zakładów pracy, ale i niestety często też pod dach naszych domów, rodzin. „Solidarność:” jest i będzie, bo tak wiele jest jeszcze przed nią zadań. Nie zginie dopóki ideały oparte na Chrystusie i Jego Ewangelii będą zawsze żywe, zwłaszcza w sercach jej członków- podkreślił kończąc homilię ks. Artur Szela.

Przemawiając na zakończenie Mszy św. przewodniczący Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ "Solidarność" Kazimierz Kimso podkreślił m.in., „że tylko pod tym krzyżem, pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem. Wiemy też, że nie ma wolności bez "Solidarności", a dzień 13. grudnia w szczególny sposób nam o tym przypomina”.

W czasie Mszy św. Ksiądz Arcybiskup pobłogosławił obraz bł. ks. Jerzego Popiełuszki, który po Eucharystii zainstalowano przy Ołtarzu Męki Pańskiej w Kaplicy Mariackiej, zwanej także Kaplicą „Solidarności”. Rok temu dolnośląska „Solidarność” złożyła w niej relikwie bł. ks. Jerzego. Potem wszyscy  uczestnicy uroczystości mogli osobiście oddać hołd relikwiom bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem