Reklama

męski punkt widzenia

Bóg pierwszym rodzicem

2018-10-24 10:41

Jarosław Kumor
Niedziela Ogólnopolska 43/2018, str. 48

JenkoAtaman/fotolia.com

Nie można sobie pozwolić na błąd w wychowaniu. Jako rodzice mamy często z żoną poczucie ogromnej sprawczości, a Bóg bywa w tym procesie gdzieś daleko. Łatwo stajemy się uczniami, którzy w Ewangelii zabraniali dzieciom zbliżać się do Niego. Nieświadomie często chcielibyśmy Go zastąpić. Tymczasem Jezus chciał brać i brał dzieci w objęcia, przytulał je. Ten gest nie jest przypadkowy. Przytulenie występuje w Biblii bardzo rzadko i oznacza szczególny rodzaj więzi. Chrystus i moje dziecko to relacja, w której nie powinienem przeszkadzać; powinienem natomiast stwarzać dobre warunki, by się rozwijała.

Nie próbujmy zastępować Boga, bo jeśli zaczniemy to robić, będziemy Jego karykaturą, która tylko karze i nagradza, zakazuje i nakazuje. To nie jest więź, ale tresura. Tak łatwo zapomnieć, że dawcą życia naszego malucha jest Bóg, a my Mu tylko pomagaliśmy.

Widzę dziś bardzo jaskrawo, że Bóg dał mojej żonie i mnie dzieci m.in. po to, byśmy się nawrócili, dostrzegli swoje ograniczenia, swój egoizm, swój brak zaufania Jemu. Wydaje nam się, że to głównie od naszej wiedzy, empatii i różnych „trików” wychowawczych zależy, na kogo to nasze dziecko wyrośnie. Dlatego możemy się łatwo zgorszyć sobą, gdy czasami wybuchniemy, nakrzyczymy, zbyt surowo ukarzemy, na zbyt wiele pozwolimy. Tymczasem nie tędy droga.

Reklama

Byliśmy obecni przy poczęciu, ale bez Boga ono by się nie dokonało. Z wychowaniem jest tak samo. Usłyszałem kiedyś, że więcej trzeba rozmawiać z Bogiem o dzieciach niż z dziećmi o Bogu. Piękna prawda. Uświadamiam sobie ostatnio, że dobre wychowanie naszych dzieci to przede wszystkim sprawa naszego zaufania Panu Bogu. Od tego musimy wychodzić do całej wiedzy o tym, jak z dzieckiem rozmawiać, jak je dyscyplinować, jak mu przekazywać wartości. Musimy zdjąć z siebie presję całkowitej sprawczości, ale wciąż być odpowiedzialni. Jak papież, który nie ma kontroli nad wszystkim w Kościele, ale ma przemożny wpływ i pełną odpowiedzialność.

Bóg wychowuje nasze dzieci. Wierzmy w to i Mu nie przeszkadzajmy.

Jarosław Kumor
Mąż i ojciec, dziennikarz i publicysta, jeden z liderów męskiej wspólnoty Przymierze Wojowników, redaktor naczelny portalu Odważni.pl

Tagi:
rodzina wychowanie

Reklama

Chcą pomagać innym

2019-03-06 10:19

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 10/2019, str. IV-V

W sandomierskim ośrodku rekolekcyjnym „Quo vadis” odbyła się Oaza Rekolekcyjna Animatorów Rodzin (ORAR) drugiego stopnia. Organizatorem rekolekcji, w których brało udział 100 osób, był Domowy Kościół, rodzinna gałąź Ruchu Światło-Życie

Ks. Adam Stachowicz
Uczestnicy oazowych rekolekcji

W rekolekcjach uczestniczyło 31 małżeństw z dziećmi, w tym 9 małżeństw z naszej diecezji. Zarówno ORAR pierwszego stopnia, odbywająca się na początku ferii, jak i obecna drugiego stopnia cieszyły się dużym zainteresowaniem. Sandomierski ośrodek rekolekcyjny był pełen małżonków przeżywających rekolekcje i doskonalących się w zdobywaniu wiedzy odnośnie posługiwania jako par animatorskich oraz dzieci mających swoje zajęcia pod czujnym okiem Diakonii Wychowawczej.

Wymiar duchowy

W Oazie Rekolekcyjnej Animatorów Rodzin ważny jest element szkoleniowy oraz podnoszenie swoich umiejętności i kwalifikacji, ale jeszcze istotniejszy jest aspekt duchowy, czyli przeżywanie spotkania jako formy rekolekcji.

Mówi o tym ks. Artur Dyjak: – Nie są to jakieś warsztaty, czy szkolenia dla Domowego Kościoła, ale jak nazwa mówi – rekolekcje. Zasadniczo więc chodzi o przeżycie obecności Chrystusa i jeszcze większe otwarcie na Jego wolę na drodze powołania małżeńskiego. W ramach formowania dojrzałej wiary w Domowym Kościele tak pojmowana jest funkcja tzw. pary animatorskiej – jako wybór i zaproszenie do współpracy z Chrystusem. W kontekście tej prawdy uczestnicy uświadamiają sobie wymiar odpowiedzialności w posłudze wobec innych małżeństw, przypominają sobie, bądź zapoznają się z zadaniami pary animatorskiej, celami, metodami, środkami i wizją drogi małżeńskiej do świętości w Domowym Kościele. Jak wszystkie rekolekcje w ramach ruchu, tak i te oparte są na przeżyciu i spotkaniu w małej wspólnocie Kościoła (grupie – kręgu) – zaznacza duchowy przewodnik rekolekcyjny.

W rekolekcjach uczestniczyli Luiza i Mariusz z parafii Zaleszany. Zapytani o przeżywane rekolekcje oraz o to, co daje im Domowy Kościół – odpowiadają: – Bycie w Domowym Kościele daje nam siłę do dalszego pracowania nad naszym małżeństwem. Kiedy Boga postawimy na pierwszym miejscu, nasze małżeństwo ma siłę na każdy dzień. Te rekolekcje pokazują nam, że jesteśmy na właściwej drodze w budowaniu naszych relacji małżeńskich i rodzinnych z Bogiem.

Aby lepiej posługiwać

Rekolekcje tego typy charakteryzuje bogactwo programu i intensywność zajęć podejmowanych w poszczególne dni. Jak zaznaczają Halina i Stanisław Pikulowie: – Celem rekolekcji było uświadomienie uczestnikom nadprzyrodzonego wymiaru odpowiedzialności w posłudze pary animatorskiej, gdyż animatorzy zostają imiennie wybrani, powołani i „zaproszeni” przez Boga do posługi innym małżonkom należącym do Domowego Kościoła. Podczas rekolekcji doświadczaliśmy obecności Chrystusa na modlitwie, podczas Eucharystii, w tematach omawianych podczas konferencji, we wspólnocie i w drugim człowieku. Poprzez słowo, które Pan Bóg kierował do nas każdego dnia, również przez kapłana, umacnialiśmy naszą wiarę, miłość małżeńską i rodzinną. Staraliśmy się zachęcić małżonków do wierności charyzmatowi Ruchu Światło-Życie i zasadom Domowego Kościoła oraz ukazać i przypomnieć piękno duchowości małżeńskiej, tj. drogę świętości dla małżonków kroczących do Pana Boga – nie osobno, ale razem, drogę, którą wskazał nam nasz założyciel ks. Franciszek Blachnicki. Pragnęliśmy zapalić wszystkich uczestników rekolekcji do gorliwości w wypełnianiu powołania.

Czas świadectwa

Każde rekolekcje odbywające się metodą przyjętą w Ruchu Światło-Życie związane są z Godziną Świadectwa, czyli dzieleniem się uczestników oraz prowadzących przeżyciami i doświadczeniami zdobytymi podczas turnusu.

Od Kasi i Szymona mogliśmy usłyszeć: – Do Domowego Kościoła należymy już trzeci rok. Już od jakiegoś czasu chcieliśmy uczestniczyć w takich rekolekcjach, aby uzupełniać naszą formację. Jesteśmy animatorami kręgu, dlatego czujemy się odpowiedzialni za wzrost duchowy nas i naszych przyjaciół. Rekolekcje pozwoliły nam na nowo odkryć, kim jest animator i jaki powinien być ideał pary animatorskiej. Uświadomiły nam, że nasza posługa animatorska nie jest dziełem przypadku – zostaliśmy wybrani przez samego Pana Jezusa. Bardzo ważna w tej posłudze jest nasza jedność jako małżonków. Razem mamy się uświęcać i prowadzić do zbawienia, dlatego ogromnym przeżyciem dla nas było odnowienie przysięgi małżeńskiej i modlitwa małżonków przed Najświętszym Sakramentem. Temat zadań pary animatorskiej, współpracy z kapłanem czy darów Domowego Kościoła przypomniał nam o naszym charyzmacie. Fantastyczną sprawą było świadectwo Sylwii, która powiedziała nam o obronie życia i Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Żona Kasia jeszcze dodaje: – Kilka lat temu było mi to bardzo bliskie i modliłam się za dzieci nienarodzone, jednak później z racji obowiązków, przestałam. Dziś wiem, że muszę do tego wrócić. Kolejnym wspaniałym darem było świadectwo Jerzego, który opowiedział o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka. Z mężem jesteśmy już w krucjacie, ale każde świadectwo jest umocnieniem na naszej drodze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego data Wielkanocy jest zmienna

Ks. Józef Dębiński
Edycja włocławska 16/2003

Sashkin/pl.fotolia.com

Wielkanoc jest świętem ruchomym, którego data wielokrotnie była przedmiotem sporu. Obecnie przyjmuje się, że to święto przypada w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, tj. po 21 marca.
Niejakim problemem przy ustaleniu daty Wielkanocy jest różnica w dacie ukrzyżowania Chrystusa podana w Ewangeliach synoptycznych (św. Marka, św. Mateusza i św. Łukasza) i w Ewangelii św. Jana. Różnica ta spowodowana jest żydowskim systemem liczenia dnia, czyli od zachodu do zachodu słońca. Stąd pytanie, jak powinien być zaliczony wieczór 14. nizan. Obydwa ujęcia miały swoich zwolenników. Kościoły wschodnie opowiadały się za dniem 14., a zachodnie - za 15. Kwestia ta została w końcu rozstrzygnięta na pierwszym soborze ekumenicznym w Nicei (Turcja) w 325 r., gdzie przyjęto oficjalnie datę 15.
Zgodnie z kalendarzem żydowskim i przekazami Ewangelii, Chrystus został ukrzyżowany 14. nizan, a zmartwychwstał w niedzielę po 14. nizan. Tę praktykę za św. Janem Apostołem przyjął Kościół w Małej Azji i obchodził uroczystości wielkanocne w dwa dni po 14. nizan. Zwolenników takiego terminu Świąt Wielkanocnych nazywano kwartodecymanami.
Praktyka Kościoła na Zachodzie była inna. Uroczystości wielkanocne obchodzono w niedzielę po 14. nizan, natomiast pamiątkę śmierci Chrystusa czczono w piątek przed niedzielą. Należy zauważyć, iż Kościoły małoazjatyckie, podkreślając dogmatyczny punkt widzenia, obchodziły dzień śmierci Chrystusa jako dzień radości - odkupienia. Zachód zaś akcentował mocniej punkt widzenia historyczny i obchodził dzień śmierci Chrystusa jako dzień żałoby, smutku, postu.
Nie można nie wspomnieć o trzeciej grupie chrześcijan, o tzw. protopaschistach, którzy po zburzeniu Jerozolimy nie trzymali się ściśle kalendarza żydowskiego i często obchodzili uroczystości wielkanocne przed 14. nizan.
Biskup Smyrny Polikarp w 155 r. udał się do Rzymu, do papieża Aniceta, w celu ustalenia jednego terminu Świąt Wielkanocnych dla całego Kościoła. Do porozumienia jednakże nie doszło. Sprawa odżyła w 180 r., za papieża Wiktora, kiedy opowiedziano się za niedzielnym terminem Wielkanocy. Papież polecił - pod karą ekskomuniki - przestrzegać nowo ustalonego terminu święcenia Wielkanocy. Mimo tego polecenia, metropolia efezka z biskupem Polikarpem na czele trzymała się nadal praktyki 14. nizan. Zanosiło się nawet na schizmę, ale nie doszło do niej dzięki zabiegom św. Ireneusza, biskupa Lyonu.
Dopiero na I soborze powszechnym w Nicei (325 r.) przyjęto dla całego Kościoła praktykę rzymską. Uchwały Soboru nie zlikwidowały jednak różnic pomiędzy Kościołami wschodnimi i zachodnimi. Należy pamiętać, że Rzym i Aleksandria używały odmiennych metod obliczania daty. Metoda aprobowana przez Rzym zakładała zbyt wczesną datę równonocy - 18 marca, gdy tymczasem Aleksandryjczycy ustalili ją poprawnie.
By położyć kres tej dwoistości, Synod Sardycki (343 r.) podniósł na nowo kwestię dnia wielkanocnego, ustalając wspólną datę na 50 lat. Inicjatywa przetrwała jednak zaledwie kilka lat. Po raz kolejny spór próbował zażegnać cesarz Teodozjusz (346--395). Prosił biskupa aleksandryjskiego Teofilosa o wyjaśnienie różnic. W odpowiedzi biskup, opierając się na metodzie aleksandryjskiej, sporządził tabelę chronologiczną świąt Wielkanocy. Jego zaś kuzyn, św. Cyryl, kontynuując dzieło wuja, wskazał przy okazji, na czym polegał błąd metody rzymskiej. Metoda aleksandryjska uzyskała pierwszeństwo i została zaakceptowana dopiero w połowie V w.
Z polecenia archidiakona Hilarego, Wiktor z Akwitanii w 457 r. rozpoczął pracę nad pogodzeniem metody rzymskiej i aleksandryjskiej. Hilary, już jako papież, zatwierdził obliczenia Wiktora z Akwitanii i uznał je za obowiązujące w Kościele. Od tego czasu obydwa Kościoły obchodziły Wielkanoc w tym samym czasie.
Największego przełomu w zakresie ustalenia daty Wielkanocy dokonał żyjący w VI w. scytyjski mnich, Dionysius Exiguus (Mały). Stworzył on chrześcijański kalendarz, rozpoczynając rachubę lat od narodzenia Chrystusa. To nowe ujecie chronologii zapanowało w Europie na dobre w XI w., a w świecie greckim dopiero w XV w. Chcąc uzyskać datę Wielkanocy, średniowieczny chronolog znalazł tzw. złotą liczbę danego roku (tj. kolejny numer roku w 19-letnim cyklu lunarnym), a potem sprawdzał w tabelach datę pełni księżyca. Znalazłszy ją, szukał pierwszej pełni po równonocy, czyli po 21 marca. Potem sprawdzał tabelę tzw. liter niedziel, która podawała datę Niedzieli Wielkanocnej.
Również Mikołaj Kopernik, na zamku w Olsztynie, gdzie przebywał przez pięć lat, własnoręcznie wykonał tablicę astronomiczną, na której wykreślił równonoc wiosenną. Było to ważne m.in. przy ustalaniu Wielkanocy.
Po XVI-wiecznej reformie kalendarza i wprowadzeniu w 1582 r. kalendarza gregoriańskiego po raz kolejny rozeszły się drogi Wschodu i Zachodu. Niedokładność kalendarza juliańskiego spowodowała przesunięcie względem rzeczywistej daty wiosennej równonocy, dziś wynoszące 13 dni.
Pod koniec XX i na początku XXI w. można zauważyć tendencje do wprowadzenia stałej daty Wielkanocy. Takie propozycje przedstawiano już na forum Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dał temu też wyraz w Konstytucji o liturgii II Sobór Watykański oraz patriarcha Konstantynopola Atenagora I w wielkanocnym orędziu z 1969 r., wzywając do usuwania różnic pomiędzy Kościołami i ustalenia wspólnej daty Wielkanocy.
Spośród proponowanych stałych dat sugerowana jest najczęściej druga niedziela Wielkanocy, co pokrywałoby się z ogólnym trendem ustaleń daty śmierci Chrystusa na dzień 3 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Krośnie Odrzańskim

2019-03-22 01:35

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa Kaliskiego 20-21 marca nawiedził parafię św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim. Z Krosna dotarł do parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Cybince.

facebook/Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim
Peregrynacja w kościele św. Jadwigi Śląskiej
Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Krośnie Odrzańskim
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem