Reklama

Kraczkowa

Musicie być mocni mocą wiary, nadziei i miłości

2018-10-24 10:55

Barbara Sudoł
Edycja przemyska 43/2018, str. IV

Archiwum parafii
Proboszcz odbiera z rąk abp. Mieczysława Mokrzyckiego ornat św. Jana Pawła II

Jak każdego drugiego dnia miesiąca od śmierci Papieża Jana Pawła II, wierni z parafii pw. św. Mikołaja Biskupa w Kraczkowej wraz z licznie zgromadzonymi pielgrzymami 2 września zebrali się na modlitwie ku czci św. Jana Pawła II. Jednak ten niedzielny wieczór był wyjątkowy. Wpisywał się w krajowe obchody 40. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Zebranych w kościele parafialnym czcicieli św. Jana Pawła II przywitał proboszcz ks. Mieczysław Bizior, wskazując uroczystość jako dziękczynienie za pontyfikat św. Jana Pawła II.

Nabożeństwo rozpoczął koncert jubileuszowy parafialnego chóru Nicolaus wraz z Orkiestrą Kameralną. Mszę św. koncelebrował metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki – wieloletni sekretarz Ojca Świętego Jana Pawła II, w asyście Księdza Proboszcza oraz zgromadzonych kapłanów. W Eucharystii uczestniczył również poczet sztandarowy Zespołu Szkół im. Jana Pawła 2 w Kraczkowej.

W homilii abp Mieczysław Mokrzycki wielokrotnie przywoływał nauczanie św. Jana Pawła II, wskazując szczególny czas 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości i 40. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na Papieża. Przypomniał, że „w historii każdego narodu są miejsca i wydarzenia, które zapadają w pamięć, kształtują postawę i tożsamość narodową”. Wskazał, że „takim wielkim wydarzeniem był chrzest Polski, który wpisał naród w wielką tradycję wiary i historii Kościoła”. Podkreślił znaczenie słów: „Bóg Honor Ojczyzna”, które wyróżniają nas w świecie i charakteryzują tożsamość, jednoczą wszędzie tam, gdzie żyjemy. Jednocześnie nawoływał „abyśmy zatroskani o naszą Ojczyznę nigdy nie wstydzili się naszych korzeni, nigdy nie powstydzili się wiary, ale byli podobni do apostołów Jezusa”. Dał świadectwo o Janie Pawle II „Proroku naszych czasów”, który nie idąc na kompromis ze złem, odważnie służył prawdzie i oceniał rzeczywistość świata według ewangelicznego „tak tak; nie nie”.

Reklama

Abp Mieczysław Mokrzycki stawiał pytania „o naszą odwagę w przyjęciu i otwarciu drzwi dla Chrystusa”, o miejsce Chrystusa „w granicach naszych państw, systemów politycznych i ekonomicznych, w kulturze i rozwoju”, ukazując nam jednocześnie, jak ważna jest pamięć narodowa. Na nowo przypominał, jak ogromną wartością dla Świętego Papieża, największego z rodu Polaków, było słowo „ojczyzna”.

Arcybiskup wskazał również na „tajemnicę Krzyża i zmartwychwstania, naukę o Bożym miłosierdziu, które jest rękojmią nadziei i źródłem zbawienia człowieka”. Przywołał nauczanie św. Jana Pawła II: „Nadszedł czas, aby orędzie o Bożym miłosierdziu wlało w ludzkie serca nadzieję i stało się zarzewiem nowej cywilizacji – cywilizacji miłości”.

W ten wyjątkowy wieczór Arcybiskup, wspominając jubileusz 40-lecia rozpoczęcia pontyfikatu przez Jana Pawła II, ofiarował parafii w Kraczkowej, na ręce Księdza Proboszcza, ornat, w którym często św. Jan Paweł II odprawiał Msze św., wskazując, aby ta relikwia była dla nas „umocnieniem jego obecnością wśród nas”. Ten cenny dar jest kolejnym – obok naczyń liturgicznych: kielicha i pateny, w których Ojciec Święty sprawował Najświętszą Ofiarę – żywym świadectwem obecności wśród nas Świętego Papieża.

Po zakończeniu Mszy św. nastąpiło uroczyste przejście do nastawy św. Jana Pawła II. Podczas Nowenny miesięcy Ksiądz Proboszcz odczytał prośby i podziękowania do Świętego Papieża, zapisane w Księdze Próśb i Podziękowań przez czcicieli Świętego Polaka.

Następnie abp Mieczysław Mokrzycki odmówił Litanię do św. Jana Pawła II i udzielił błogosławieństwa relikwiami. Jak co miesiąc o godz. 21.37 zabiły dzwony kraczkowskie upamiętniające śmierć Wielkiego Polaka. Na zakończenie zgromadzeni wierni mogli ucałować relikwie św. Jana Pawła II oraz osobiście dotknąć sutanny i pasa Świętego Papieża.

Uroczystości towarzyszyła wystawa papieskich pamiątek związanych z Ojcem Świętym: buty, piuska, krzyż pektoralny, pierścień biskupi, kilka wzorów różańców Świętego Jana Pawła II stanowią cenne relikwie po Papieżu Polaku.

To szczególnie uroczyste dziękczynienie za dar Świętego Papieża, największego z rodu Polaków przeniosło nasze myśli i uczucia do dnia wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Było impulsem do zadumy nad naszym życiem i naszą wiarą. Na twarzach zgromadzonych odbijało się wielkie wzruszenie i radość z możliwości przebywania wśród pamiątek, które były osobiście używane przez Jana Pawła II. Każdy powracał do domu umocniony świadectwem osobistego sekretarza Świętego Polaka, napełniony siłą i mocą, gotowy do otwarcia jeszcze szerzej drzwi dla Chrystusa.

Relacja dźwiękowa z uroczystości na stronie parafialnej: www.kraczkowa.przemyska.pl.

Tagi:
Msza św. abp Mieczysław Mokrzycki

Ukraina: abp M. Mokrzycki przewodniczył Triduum Paschalnemu i uroczystościom wielkanocnym we Lwowie

2019-04-22 14:19

kcz (KAI Lwów) / Lwów

Łaciński metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki przewodniczył 21 kwietnia liturgii i procesji rezurekcyjnej dookoła katedry lwowskiej, wcześniej zaś obrzędom Triduum Paschalnego i Drogi Krzyżowej. Ta ostatnia odbyła się w Wielką Środę 17 bm., przechodząc ulicami miasta – od katedry łacińskiej do sanktuarium św. Antoniego.

Jasna Góra/Krzysztof Świertok

„Gdyby Kościół nie nakazał przystąpienia do spowiedzi, to pewnie u wielu katolików sumienie nie byłoby odświeżone, a jedynym widocznym śladem przygotowań przedświątecznych byłyby umyte okna, wyprane firanki i świąteczne jedzenie” – powiedział arcybiskup w Niedzielę Wielkanocną. Jednocześnie wyraził nadzieję, że „dla nas fakt zmartwychwstania to nie tylko zewnętrzny wymiar świętowania, ale przede wszystkim duchowe przeżycie wydarzeń paschalnych prowadzących ku wolności, nie w wymiarze obietnic politycznych, ale prawdy wiary, zwycięstwa miłości i nadziei, że za życie zgodne z Ewangelią i Bożym Prawem osiągniemy zbawienie”.

Hierarcha w swoich kazaniach nawiązywał wielokrotnie do trwającego obecnie w Kościele łacińskim na Ukrainie Roku Świętości Małżeństwa i Rodzin. „Dzisiaj wyrzeczenie się zła i przyznanie się do Chrystusa nabiera bardzo wielkiego znaczenia szczególnie w wymiarze rodziny, która boryka się z wieloma problemami natury moralnej i materialnej” – powiedział kaznodzieja w Wigilię Paschalną. „Dlatego trzeba zwrócić się do Boga z modlitwą o solidarność między ludźmi, aby nastał nie tylko pokój, ale też wzajemne pojednanie i wybaczenie” – dodał.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że to nie Bóg odwraca się od ludzkości, ale ludzie odwracają się od Niego. „Dlatego ośmielam się wołać w tę Wigilię Paschalną, z naszej lwowskiej katedry: niech zmartwychwstanie w narodzie duch prawdy, miłości, szacunku i jedności. Niech obudzą się egoistyczne sumienia i zobaczą, że obok nich żyją ludzie, niech pogardzający wartościami podejmą skruchę i powrócą na Boże drogi” – wołał mówca. Podkreślił, że „jeśli zło będzie w nas, to i wokół nas, ale też odwrotnie: jeśli w nas będzie dobro, to będzie ono także pośród nas”.

„Niech więc odnowione przyrzeczenia chrzcielne będą wyrazem naszej wiary i gotowości pójścia za Chrystusem, który jest najpewniejszą Drogą, jedyną Prawdą i pełnią Życia dla całej wspólnoty Kościoła i każdej rodziny przynależącej do niego” – życzył abp Mokrzycki.

W Wielką Sobotę 20 bm. do katedry łacińskiej przybyli prezydent miasta Andrij Sadowyj z małżonką oraz konsul generalny RP we Lwowie Rafał Wolski, składając życzenia świąteczne katolikom. W tym roku telewizja państwowa nie transmitowała uroczystości w katedrze, nie uczestniczyli też w nich przedstawicieli władz obwodu lwowskiego ani duchowieństwa greckokatolickiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Czy można ten dom poweselić?”

2019-04-22 16:14

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Kard. Henryk Gulbinowicz

Codzienność Wielkiego Postu

Po szaleństwach karnawału, środa popielcowa na Wileńszczyźnie wnosiła w każdą rodzinę spokój i wielkopostne zamyślenie. Co wtedy robiono? Mogę opowiedzieć tylko o tym, jak wyglądało to w środowiskach szlacheckiego zaścianka. Przede wszystkim trzeba podzielić obowiązki, które miały panie, i te, które mieli panowie. Do dobrych tradycji wielkopostnych należało, aby panie się od czasu do czasu spotykały, i po cichu, bo spotkania oficjalne, np. imieninowe nie były w czasie Wielkiego Postu wskazane, zastanawiały się jaki to też typ mody będzie obowiązywał w czasie najbliższej wiosny albo lata. Drugą rzeczą, już nieco poważniejszą, którą w czasie tych spotkań się zajmowały, było sprawdzanie, czy też wędliny przygotowane w czasie adwentu przechowują się dobrze, czy też nie. To była trudna sprawa, bo przecież post, a tu trzeba próbować, ale jakoś sobie i z tym radziły. W tym czasie panowie planowali zasiewy, ich ilość, i ,zwłaszcza właściciele większych gospodarstw, planowali też nabywców tych dóbr. Tak wyglądał rytm życia codziennego.

Dom modlitwy

Jeśli chodzi o rytm życia religijnego, to on się przedstawiał dosyć ciekawie. Z okresów zaborów, a byliśmy pod zaborem Rosji carskiej, pozostały piękne tradycje –zwłaszcza z czasów powstań roku 1831 i 1863. Oddawanie hołdu tym, którzy polegli za ojczyznę, było zabronione, ale przecież pragnienia takie były żywe, stad urządzano rozmaite nabożeństwa. Miały one przypominać tych, którzy walczyli za Polskę. Zamawiano więc Msze a ksiądz umiał przemycić te treści, które były rzeczywistymi przyczynami. Ze względu jednak na duże odległości dzielące od kościoła, wiele nabożeństw odprawiano w domu. I tak w okresie Wielkiego Postu dzielono Gorzkie Żale: w jedną niedzielę jedna część, w drugą druga, itd. Jak to się odbywało? Musiała być cała rodzina. W saloniku, albo w innej przyzwoitej izbie, siadano i z książeczek do nabożeństwa wspólnie śpiewano. Traktowano to jako hołd pamięci składany tym, którzy oddali życie za ojczyznę. W mojej rodzinie wspominano stryja Ignacego, który poległ w 1920 r. pod Warszawą.

Wyścig ze święconym

Dwa tygodnie przed Wielkanocą wietrzono wszystkie ubrania. Wynoszono wszystko na zewnątrz. Prac polowych jeszcze nie było, bo zazwyczaj leżał śnieg, wyszukiwano więc sobie różne zajęcia. Po Niedzieli Palmowej zaczynało się sprzątanie domu: pastowanie podłóg, czyszczenie sztućców. Wszystko musiało być na glanc. W Wielką Sobotę typowano kto pojedzie do parafii ze święconym. I tu była wielka tajemnica: musiał to być bardzo sprytny kuczer, musiały to być dobre, zdrowe, sprawne konie. Dlaczego? Bo była dziwna tradycja, chyba trochę szlachecki zabobon, że kto przyjedzie pierwszy z kościoła ze święconym, ten będzie miał najlepsze zbiory. Dlatego wszyscy stali w kościele bliżej wyjścia. Potem gnano, na łeb na szyję do domu.

Czar wspólnego stołu

Po mszy rezurekcyjnej, gdy delegaci wracali do domu, stół był już zastawiony. Pisanki, które robiono od Wielkiego Piątku, szynki w całości, aby każdy mógł sobie ukroić wedle życzenia. Do stołu zasiadali wszyscy, służba też. Było w tym jakieś zrównanie ludzi. Dzielono się święconym jajkiem, składano życzenia. Co ciekawe, nie wolno było święconego jajka jeść widelcem, trzeba było sięgać po nie palcami. Jedzenie było obfite, długo siedziano przy stole. Po śniadaniu była więc sjesta.

Zaraz po rezurekcji

Między wyjazdem do kościoła a powrotem ze święconym przychodzili „Aniołowie Zmartwychwstania”. Byli to chłopcy między 14, a 18 rokiem życia, którzy wędrowali od domu do domu, mówili „Chrystus zmartwychwstał”, odpowiadało się „Prawdziwie zmartwychwstał” i wysłuchiwało się Ewangelii o zmartwychwstaniu. W darze otrzymywali pisanki. Mnie się to bardzo podobało, też chciałem być Aniołem Zmartwychwstania...Ale niestety, mama wyjaśniła mi, że to raczej nigdy nie będzie możliwe, ponieważ tak mogli wędrować tylko ludzie ubodzy.

Na drugi dzień, gdy była pogoda, Aniołowie zbierali się razem i grali w pisanki. Gra polegała na tym, że puszczano jajko w korytku – łubiance, lekko pochylonej. Jajko toczyło się i jeśli dotknęło innego, to puszczający je zabierał.

Wielkanocna Niedziela

Pierwszego dnia świąt, wieczorem, kawalerka, a więc nieżonaci, stukali w okno i pytali: „Czy można ten dom poweselić?”, i gospodarz odpowiadał: „Proszę bardzo”. Najpierw śpiewali pieśni wielkanocne, ale potem odśpiewywali piosenki inne, zwłaszcza, jeśli w domu była panna na wydaniu. Jeśli była miła, lubiana – śpiewano mile, jeśli nie była zbyt szanowaną –śpiewano też piosenki nie całkiem uprzejme w treści. Pamiętam dwuwiersz o takiej damie, która przez tę grupę śpiewającą nie była honorowana, bo nie dbała o porządek: „A talerze pod ławą zarosły murawą”. Za śpiewy trzeba było, oczywiście, wynagradzać. Na drugi dzień udawano się z wizytami, albo przyjmowano wizyty.

Grób pełen kanarków

Każdy kościół miał swój grób Pański. Do dobrego tonu należało, aby wszystkie te groby odwiedzić. W mojej świadomości gimnazjalisty, a więc mówimy o roku 1938 i 1939, zostały dwa groby: u franciszkanów i u bonifratrów. Franciszkanie zrobili taki grób: najpierw obłoki, obłoki, obłoki, obłoki, a na końcu, w dziurze, gdzie już niewiele było można zobaczyć –monstrancja. Takiego grobu nigdzie nie było, dlatego chodziliśmy go oglądać zdumiewając się bardzo.

Mieszkałem na Bonifraterskiej, pod numerem 14, stamtąd było blisko do ojców bonifratrów, i grób, który pewnego roku tam przygotowano również zapamiętałem. Ponieważ miejsca było mało, brat Włodzimierz, którzy wszystko przygotowywał, umieszczał grób zaraz przy głównym ołtarzu, w takim lochu. Figurę trudno było zobaczyć, ale za to monstrancja była widoczna dobrze. Zadziwiające jednak były klatki z kanarkami. One się darły w niebogłosy! Podglądaliśmy, w którym miejscu są te ptaki umieszczone, ale to nie było łatwe. Brat bonifrater chował je dobrze za skałami z papieru.

Ocalanie drzewa

Szczególnie utkwiła mi w pamięci troska o zmarłych. Oni nie przestawali być częścią rodziny, dlatego czwartego dnia delegacja jechała na cmentarz. Zawożono bazie, nawet pisanki, aby zmarłego poweselić. Ubierano się skromnie, raczej powściągliwie. Jednak ci, którzy zostawali w domu, nie mogli być bezczynni, szli do sadu. Były przygotowane przewiąsła ze słomy i trzeba było każdy pień takim przewiąsłem opasać. Wtedy tego nie rozumiałem, ale po wielu latach dowiedziałem się, o co chodziło. Nie znano żadnej chemicznej ochrony przed insektami, więc był to sposób, aby chronić drzewa. Kiedy wszystkie niepożądane owady wdrapywały się po pniu do góry i mogły uszkodzić koronę drzewa, po drodze natrafiały na słomę i w niej się zagnieżdżały. Dziadek powiedział mi tak: „Wybierz sobie drzewko, opasaj, a potem pilnuj, aby szkodniki go nie zniszczyły”. Było to ważne, ponieważ wierzono, że jeśli dziecku uda się ochronić drzewo przed szkodnikami, będzie to zapowiadać pomyślność w jego dalszym życiu, a jeśli nie, to pewnie jakieś trudności. Nie pamiętam, jak te moje starania wyglądały, ale chyba nie najgorzej – jeśli wierzyć wileńskim przepowiedniom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paryż: rektor bazyliki Notre-Dame złoży skargę w związku z pożarem

2019-04-22 20:59

st (KAI) / Paryż

Ks. prał. Patrick Chauvet, rektor-archiprezbiter bazyliki Notre-Dame w Paryżu powiedział dzisiaj w rozgłośni franceinfo, że ma zamiar „złożyć skargę” w związku z „nieumyślnym zniszczeniem” tej świątyni.

Corriere Della Sera/twitter

„Katedra należy do państwa, ale wewnątrz są meble, krzesła, nagłośnienie, projektory ... Konieczne jest złożenie wraz z władzami państwowymi skargi do prokuratury, aby firmy ubezpieczeniowe podjęły działania, a jednocześnie bym dokładnie wiedział, co się stało ”- stwierdził.

Rektor zapewnił, że skarga zostanie złożona w związku z „nieumyślnym zniszczeniem”, ponieważ nie sądzi, by był ktoś, kto chciałby podpalić świątynię. Jego zdaniem przyczynami pożaru mogły być „albo nieroztropność, albo zwarcie”. Jednocześnie podkreślił, że szybko docierają dary finansowe, a ich wartość osiągnęła już sumę około miliarda euro. Zapewnił, że te pieniądze zostaną wykorzystane najpierw na prace, które „będą ogromne” i zaangażują około „tysiąca osób”.

Ks. Chauvet wyznał, że nie jest sobie w stanie wyobrazić, ile będą kosztować te prace. Przypomniał, że bazylika zatrudnia także osoby, którym w obecnej sytuacji musi zapewnić środki do życia, aż do chwili, kiedy będą mogli na nowo podjąć swą pracę w paryskiej katedrze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem