Reklama

Dzieci utracone

2018-10-31 08:30

Ks. Zbigniew Głowacki
Edycja przemyska 44/2018, str. IV

Bożena Sztajner/Niedziela

W Polsce od 2005 r. październik jest miesiącem pamięci dzieci zmarłych, a dzień 15 października obchodzony jest jako Dzień Dziecka Utraconego. Ma on upamiętnić wszystkie dzieci, które zmarły zarówno po, jak i przed urodzeniem. Wciąż pojawiają się trudności z pogrzebem dzieci utraconych. Brak jest odpowiednich procedur, a szpitale nie są zainteresowane ich tworzeniem. Na tym tle wyróżniają się doświadczenia krośnieńskiego szpitala

Współcześnie prawie wszystkie dzieci przychodzą na świat w warunkach szpitalnych. Zdarza się jednak, że niektóre z nich umierają przed swoim narodzeniem (choroba, poronienie, przedwczesny poród czy aborcja). Jedni rodzice, zwłaszcza matki, do końca życia pozostają w nieutulonym żalu. Poczuwający się do winy z powodu aborcji przeżywają, podobnie długo, swoisty syndrom. Kilkadziesiąt lat temu na terenie Stanów Zjednoczonych zrodziła się idea ustanowienia i obchodzenia Dnia Dziecka Utraconego – 15 października.

Pogrzeb dziecka nienarodzonego

Ten dzień stał się okazją do dodania otuchy rodzicom, którzy doświadczyli straty dziecka, do połączenia się z nim myślą i modlitwą, a niejednokrotnie do wyrażania skruchy wobec Pana Boga za aborcyjne zło. W Polsce ten dzień obchodzony jest od 2005 r. Zakres jego obchodu na polskiej ziemi został rozszerzony przez urządzanie pogrzebów dzieci utraconych. Pierwszy pochówek odprawiono w Warszawie w 2005 r. Kolejne, z niemałym trudem ze względów formalnych, odbyły się w innych miastach. Koszalin notuje już 15 pogrzebów. Od 2009 r. dziecięce pogrzeby organizują Siedlce. W tym mieście, w wyniku porozumienia przedstawicieli kurii biskupiej, władz miasta i miejscowych szpitali, doszło do opracowania wzorcowej procedury postępowania z ciałem dziecka. W oparciu o sprawdzone siedleckie postępowanie, również w Krośnie udało się stworzyć podobną procedurę, dzięki inicjatywie i staraniom państwa Beaty i Andrzeja Guzików, związanych z Wojewódzkim Szpitalem Podkarpackim im. Jana Pawła II.

O godność dziecka utraconego

Przygotowania do pierwszego w Krośnie pogrzebu dzieci utraconych, a tym samym pierwszego w archidiecezji przemyskiej i na Podkarpaciu, wiązały się z pismem kapelana szpitala ks. Zbigniewa Głowackiego z dnia 25 października 2010 r., skierowanym do metropolity przemyskiego abp. Józefa Michalika, zawierającym prośbę o zezwolenie na pochówek krośnieńskich dzieci utraconych. Oto jego fragmenty: „Sprawa dotyczy procedury postępowania z martwym ciałem dziecka. Ogólnie przyjęte jest w szpitalach, że takie szczątki ludzkie przekazywane są z oddziału położniczo-ginekologicznego do pracowni histopatologii i zakładu patomorfologii. Po odpowiednich badaniach zawiadamia się przede wszystkim matkę, że może odebrać szczątki utraconego dziecka i pogrzebać je we właściwym cmentarnym miejscu. Niestety, liczne matki z różnych powodów nie odbierają swoich martwych/utraconych dzieci. Po wyznaczonym urzędowo czasie, szczątki takich dzieci idą do utylizacji; chyba nie do kanału, ale pewnie do spalarni. Krośnieńska pracownia histopatologii i zakładu patomorfologii kierowana jest przez małżeństwo p. Guzików (Andrzeja – ginekologa oraz patomorfologa i Beaty – doktora biologii.) Ich małżeństwo jest przykładne, wychowujące czwórkę dzieci, udzielające się w kręgu rodzin Domowego Kościoła przy parafii św. Wojciecha. Angażują się również w duszpasterstwie rodzin w naszej archidiecezji oraz poza jej granicami. Od początku swojej pracy w szpitalu krośnieńskim, pozostawione dzieci, gdy zgromadziła się już ich większa liczba, nie oddawali do wspomnianej utylizacji, ale przez pośrednictwo pracownika traktu sekcyjnego, za zgodą administracji krośnieńskiego cmentarza, kierowali do wyznaczonego miejsca na cmentarzu. To miejsce pochówku jest praktycznie anonimowe, usytuowane w trudno dostępnej kwaterze cmentarnej.

Reklama

Opracowane procedury

W związku z narastającą kampanią przeciwko życiu, małżeństwo państwa Guzików wypracowało ostatnio dla naszego szpitala własną procedurę postępowania z ciałem dziecka, z zachowaniem godności należnej zmarłemu, którą 11 marca 2009 r. zatwierdziła dyrekcja krośnieńskiego szpitala. Procedura ta wyklucza nie tylko utylizację; ale drogą urzędową, po uzgodnieniu z zarządem cmentarza, umożliwia godne pogrzebanie istoty, która od początku była człowiekiem. Obecnie w zakładzie państwa Guzików przechowuje się 33 martwe ciała dzieci.

Na tle przedstawionej sytuacji, zwracamy się wspólnie do Księdza Arcybiskupa z zapytaniem i prośbą; czy możliwy byłby zbiorowy pogrzeb tychże przechowywanych już od dłuższego czasu ciał dzieci.

Zarząd cmentarza jest gotów wyznaczyć miejsce pochówku w godniejszej kwaterze, by mógł w niej powstać wymowny grób, odpowiednio po chrześcijańsku oznaczony; by także w przyszłości pozostawione w szpitalu ciała dziecięce można było w nim godnie pochować.

Według zapewnienia Państwa Guzików, krośnieńskie kręgi rodzinne są gotowe zaopiekować się takim miejscem. Prawdopodobnie, wypracowana przez nich procedura jest pionierską na terenie naszego województwa i ma stanowić przyczynek do przeciwstawiania się narastającej cywilizacji śmierci. Wobec narastającego problemu prosimy Księdza Arcybiskupa o pasterskie wskazania”.

Wsparcie kręgów rodzin i kapłanów

Pozytywna odpowiedź Księdza Arcybiskupa zawierała również wskazanie, by parafie Krośnieńskiego Archiprezbiteratu wsparły finansowo urządzenie na cmentarzu komunalnym odpowiedniego grobowca. Dziekani z sześciu dekanatów zebrali na ten cel 4 550 zł, kapelania szpitalna dołożyła kolejne 2 000. Nie ulega wątpliwości, iż nieujawnioną sumę dołożyli państwo Guzikowie, łącznie z wszelkiego rodzaju zabiegami organizacyjnymi. Dzięki temu powstał skromny, ale bardzo wymowny dziecięcy nagrobek ziemny w miejscu cmentarnym przekazanym przez miasto.

Pierwszy pogrzeb dzieci utraconych w Krośnie odbył się 29 czerwca 2011 r. Mszy św., z udziałem kilkunastu kapłanów, sióstr zakonnych i licznych wiernych, przewodniczył abp Józef Michalik, kazanie wygłosił ks. dr Zbigniew Głowacki, kapelan Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego im. Jana Pawła II w Krośnie, który do czasu emerytury (2016) czuwał nad liturgiczną częścią pogrzebów oraz w imieniu organizatorów zapraszał głównych celebransów. W wymownym nowym grobowcu zostało złożonych 58 dziecięcych szczątków. W tym samym roku przeprowadzono drugi pochówek (20 ciał dziecięcych) 15 października, w sam Dzień Dziecka Utraconego. Od tego czasu, w kolejnych latach 2012-2017 (w Dniu Dziecka Utraconego) krośnieński dziecięcy grobowiec wypełniał się coraz bardziej. Według państwaGuzików obecnie zawiera 342 dziecięcych ciał szczątkowych, które zostały złożone podczas ośmiu pogrzebów. Stałą świątynią dla siedmiu obrzędów pogrzebowych stał się kościół św. Piotra i św. Jana z Dukli, usytuowany w bliskim sąsiedztwie cmentarza. Jedno tylko z nabożeństw pogrzebowych odbyło się w bazylice kolegiackiej.

W rodzinnym grobie

W tym czasie wśród rodziców zainteresowanych tą sprawą pojawiło się pewne nieporozumienie. Zaczęli traktować doroczny pogrzeb dzieci zmarłych przed urodzeniem jako swoistą stałą instytucję. Tymczasem podstawowym obowiązkiem takich rodziców jest odebranie zmarłego dziecka ze szpitala i pochowanie na swoim parafialnym cmentarzu, najlepiej w grobie kogoś bliskiego; tym bardziej że obowiązujący rytuał pogrzebowy naszego Kościoła umożliwia dokonanie pochówku dziecka nieochrzczonego, i to w formie uroczystej. W niektórych przypadkach rodzice podejmujący taki pochówek mogą liczyć na odpowiedni zasiłek pogrzebowy, podobnie jak się to dzieje w odniesieniu do urządzania pogrzebu osoby dorosłej. Dobrze się stało, iż ten problem został zauważony, a na jego tle pojawiają się wciąż sensowne wyjaśnienia.

Ks. Zbigniew Głowacki był kapelanem Szpitala w Krośnie w latach 1997-2016

Tagi:
dziecko utracone

Reklama

Szczecin: pogrzeb Dzieci Utraconych

2019-03-24 09:26

pk / Szczecin (KAI)

W sobotę w Szczecinie odbył się pogrzeb skremowanych doczesnych szczątków Dzieci Utraconych. To już trzecia taka uroczystość w tym mieście. Pierwszy raz pochówek w Grobowcu Dzieci Utraconych odbył się rok temu na Cmentarzu Zachodnim w Szczecinie.

pasja1000/pixabay.com

Wcześniej, w piątek 22 marca, ze szczecińskich szpitali przekazanych zostało blisko 50 ciał zmarłych przed narodzeniem dzieci. W kaplicy na Cmentarzu Centralnym zgromadziło się kilka par rodziców po utracie dziecka. Ciała zostały skremowane. Ks. Tomasz Ceniuch poprowadził modlitwę pożegnania.

W Polsce obowiązują przepisy, według których rodzice mają prawo do pogrzebu dziecka, które zmarło w trakcie ciąży, niezależnie od długości jej trwania.

Inicjatorem powstania grobowca na szczecińskim cmentarzu była Fundacja Donum Vitae. Jej misją jest m.in. troska o rodzinę i małżeństwo, ale także promocja Naprotechnologii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezentacja tomu „Dzieł literackich i teatralnych” Karola Wojtyły

2019-03-26 18:27

md / Kraków (KAI)

W sali Okna Papieskiego Domu Arcybiskupów Krakowskich odbyła się prezentacja 1 tomu „Dzieł literackich i teatralnych” Karola Wojtyły. Zebrano w nim "Juwenilia" - utwory młodzieńcze przyszłego papieża, powstałe w latach 1938-1946.

Biały Kruk/archiwum
Ks. Karol Wojtyła

Publikacja całości „Dzieł literackich i teatralnych” zakończy się w 2020 r., w 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły.

Podstawą edycji są przede wszystkim rękopisy i maszynopisy przechowywane w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Przy okazji spotkania zaprezentowano trzy rękopisy: „Psałterza - Księgi Słowiańskiej”, „Ballady wawelskich arkad” i niepublikowanego dotąd utworu „Ciągle jestem na tym samym brzegu”.

Na początku prezentacji Henryk Woźniakowski, prezes wydawnictwa Znak, które wydało publikację, przypomniał związki Karola Wojtyły ze środowiskiem Znaku i Tygodnika Powszechnego. Podkreślił, że przyszły papież, do dnia wyboru na Stolicę św. Piotra, opublikował ok. 100 tekstów w tych mediach. „Jednym z owoców tej przyjaźni i współpracy były książki, które wydaliśmy już po wyborze Jana Pawła II” – mówił Woźniakowski. Dodał, że poza tekstami literackimi Znak publikował również jego dzieła filozoficzne i teologiczne.

„Możemy dzięki lekturze i analizie tych, którzy opracowali te dzieła, prześledzić drogę rozwoju duchowego młodego Karola Wojtyły, zwłaszcza czas poprzedzający jego wstąpienie do seminarium” – mówił podczas spotkania metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Przewodniczący Komitetu Naukowego wydania dzieł literackich Karola Wojtyły prof. Jacek Popiel zaznaczył, że pierwsza idea krytycznej edycji pism zrodziła się już w latach 90. ub. wieku w kręgu historyków literatury w Krakowie i Warszawie. „Prace mogły się rozpocząć dopiero w 2015 r., kiedy kard. Dziwisz powołał komitet naukowy i dal prawo pełnego wglądu w archiwa kurii” – dodał.

Prof. Popiel mówił, że teksty zawarte w 1 tomie publikacji mają charakter bardzo osobisty. „Pisał je 18-20 letni człowiek, który próbuje zrozumieć swoje miejsce w świecie i stopniowo dojrzewa do decyzji o kapłaństwie” – tłumaczył.

Owocem pracy naukowców jest kilka odkryć, m.in. zmiana datowania utworu „Pieśń o Bogu ukrytym” z 1944 r. na czas między latami 1942 a 1943. Nowością jest też publikacja nieznanego wcześniej utworu Wojtyły „Ciągle jestem na tym samym brzegu”. Odkryła go Anna Karoń-Ostrowska. „Tekst czekał na odnalezienie 41 lat. Opowiada o szczególnym momencie w życiu Karola Wojtyły, między śmiercią jego ojca w lutym 1941 r. a październikiem 1942 r. Opisuje w nim czas zmagań z ludzką miłością” – mówiła podczas prezentacji.

Sekretarz Jana Pawła II kard. Stanisław Dziwisz podkreślał, że wtorkowa prezentacja publikacji była przeżyciem spotkania z Janem Pawłem II. „On powiedział o swojej twórczości: jakbym nie został papieżem, nikt by się tym nie interesował" – mówił hierarcha. Dodał, że dzięki tej publikacji odkrywamy papieża. „Poprzez odkrycie jego twórczości literackiej możemy poznać jego ducha, kim on był jako człowiek” – stwierdził.

Zauważył również, że nie można wykluczyć odnalezienia kolejnych tekstów Karola Wojtyły. „Sam dostałem niedawno od jednej z rodzin tekst, który miał być zapisem Brata naszego Boga, a okazał się zupełnie innym utworem” – wyjawił.

Oprócz tekstów literackich w publikacji zamieszczone są listy Karola Wojtyły do Mieczysława Kotlarczyka i przyjaciela z Wadowic, artysty Wincentego Bałysa oraz utwory niepotwierdzonego autorstwa, których styl wskazuje na to, że wyszły spod ręki młodego Wojtyły.

Każdy z tekstów znajdujących się w książce opatrzony jest notą, która zawiera informację, czy zachował się on w rękopisie czy w maszynopisach, kiedy doczekał się publikacji i jakie były odmiany tekstu. Podczas prac rozstrzygnięto także, które poprawki zostały dokonane ręką autora.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem