Reklama

Papież, który z miłością służył Polsce

2018-11-07 08:41

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 45/2018, str. 8-9

Arturo Mari / Biały Kruk
Św. Jan Paweł II – największy z rodu Polaków

Uczył nas, że „Polska jest matką szczególną”, dlatego „ma prawo do miłości szczególnej”. Jako pierwszy papież tak wyraźnie eksponował swoje pochodzenie. Bycie Polakiem nie przeszkadzało mu, ale pomagało w pełnieniu posługi Piotra

Karol Wojtyła już jako młody człowiek wiedział, że jego powołaniem jest praca dla Polski. Zrazu „obsadzał się” jednak w innej roli: jako twórca chciał przez słowo pracować nad odrodzeniem moralnym narodu. Młody Wojtyła wierzył w misję dziejową powierzoną przez Boga ludziom sztuki, tej wiary nie podkopała nawet niemiecka okupacja. Na początku wojny w liście do swego przyjaciela, krajana z Wadowic, aktora i reżysera Mieczysława Kotlarczyka wyznał: „Taka jest we mnie chęć pracy w przyszłej Ojczyźnie. Mieczowy to ja nie jestem kawaler, jak to artysta, ale jej teatr budować i poezję, choćby za pół darmo, entuzjazmem i ekstazą, całą słowiańską duszą, całym zapałem i miłością z zakasanymi rękawy”.

Opatrzność wskazała Karolowi inną rolę. „Całym zapałem i miłością” przyszło mu jako księdzu, biskupowi, kardynałowi i papieżowi służyć Polsce.

Porwać Papieża do Polski

Mało się mówi o tym, jak wielką ofiarę poniósł kard. Karol Wojtyła, tracąc Ojczyznę, aby przyjąć misję pasterza powszechnego. Tęsknota za nią trawiła go już od pierwszych dni pontyfikatu. Ledwie tydzień przeżył jako gospodarz Pałacu Apostolskiego, gdy w Liście do Polaków wyznał: „Niełatwo jest zrezygnować z powrotu do Ojczyzny, «... do tych pól umajonych kwieciem rozmaitem, pozłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem» – jak pisał Mickiewicz, do tych gór i dolin, i jezior, i rzek, do tych ludzi umiłowanych, do tego Królewskiego Miasta”.

Reklama

Podczas pierwszej audiencji dla Polaków, 23 października 1978 r., przygarnął do piersi swego kolegę ze studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz z kamieniołomów „Solvay”, a wówczas znanego pisarza – Wojciecha Żukrowskiego i powiedział: „Wojtek, jakiś ty szczęśliwy, że wracasz”.

Dwa tygodnie po powrocie do Rzymu ze swej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, 27 czerwca 1979 r., po audiencji na Placu św. Piotra podszedł do grupki księży z archidiecezji poznańskiej. Chwycił za prawe ramię ks. Tadeusza Szmyta, popatrzył w niebo i powiedział: „Księża, jak następny raz przyjedziecie do Rzymu, to porwijcie papieża do Polski”. „Widać było w tym spojrzeniu w niebo taką nostalgię za Polską. Ta chwila utkwiła mi w pamięci na całe życie” – wspominał po latach ks. Szmyt, obecnie infułat w Ostrowie Wielkopolskim.

Naród ocalony dzięki kulturze

8 maja 1979 r. Jan Paweł II ogłosił list apostolski „Rutilans agmen”, w związku z dziewięćsetną rocznicą męczeńskiej śmierci św. Stanisława, biskupa krakowskiego. List był skierowany do Kościoła w Polsce, ale watykaniści śledzący działalność nowego Papieża zauważyli bezprecedensowe sformułowanie, które się pojawiło w owym dokumencie. Mianowicie Jan Paweł II określił się jako „syn ziemi polskiej”. Tego nie było w dziejach papiestwa, bowiem następcy św. Piotra odcinali się od swego pochodzenia, „wynaradawiali się”, np. Pius XII, przyjmując Włochów, mówił do nich o „waszej” ojczyźnie. Dla Jana Pawła II natomiast polskie pochodzenie było więzią szczególną z rodakami, co zawsze z dumą podkreślał.

Więcej – polskość papieża okazała się motorem jego pontyfikatu, a nie kulą u nogi, bo z Polski przyniósł na tron Piotrowy to, co najlepsze. Dlatego na największych i najbardziej prestiżowych międzynarodowych forach, choć występował jako papież, najwyższy przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, podkreślał swoje pochodzenie, stając się tym samym najwspanialszym ambasadorem polskości.

2 października 1979 r., przemawiając podczas 34. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, upomniał się o respektowanie najważniejszych praw człowieka, w tym gwałcone w reżimach totalitarnych prawo do wolności sumienia. Jakim argumentem się posłużył, aby uzasadnić, poza argumentacją ewangeliczną, swoje zaangażowanie w obronę praw człowieka? Wczytajmy się w jego słowa: „ (...) byłbym niewierny historii naszego stulecia, byłbym nieuczciwy wobec wielkiej sprawy człowieka, której wszyscy pragniemy służyć, gdybym, pochodząc z tego kraju, na którego żywym ciele skonstruowano kiedyś Oświęcim, milczał na ten temat”. W ten sposób Jan Paweł II wzmacniał swoje stanowisko, aby zaapelować o przestrzeganie praw człowieka.

Niedługo potem, 2 czerwca 1980 r., w siedzibie UNESCO w Paryżu, w obecności luminarzy europejskiej kultury i polityków, Jan Paweł II wygłosił kolejne ze swoich najważniejszych przemówień, którego główną tezą było sformułowanie, że człowiek staje się bardziej człowiekiem przez kulturę, bardziej „jest”. Ponownie odwołał się do polskich doświadczeń. „Jestem synem Narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako Naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg” – powiedział Ojciec Święty. Wyraził w ten sposób przekonanie, że jego naród przetrwał dzięki kulturze.

Miesiąc wcześniej tłumaczył mieszkańcom stolicy Ghany, Akry: „Przez moje własne pochodzenie, wykształcenie i historię mojej ojczyzny nauczyłem się cenić wysoko siłę, jaką dla każdego narodu jest jego kultura”.

Jan Paweł II wydobywał z polskiej kultury i ukazywał światu to, co najwartościowsze. Przywoływał rektora Akademii Krakowskiej Pawła Włodkowica, który – w czasie gdy potężny zakon krzyżacki nawracał pogan siłą na chrześcijaństwo – dowodził, że szerzenie wiary należy do teologów, a nie do wojowników. Podczas gdy XVI-wieczną Europą targały wojny religijne, a moc obowiązującą miała zasada: „cuius regio, eius religio” (czyja władza, tego religia), wspominany przez Papieża Zygmunt August odpowiadał swoim poddanym: „Nie jestem królem waszych sumień”.

Dzięki Janowi Pawłowi II świat dowiedział się o istnieniu najgenialniejszych poetów epoki romantyzmu, o polskich bohaterach narodowych, świętych. Ba, wielu dzięki niemu dowiedziało się, że istnieje taki kraj jak Polska.

„Los Polski nie może być obojętny światu”

Papież przez cały czas manifestował łączność i solidarność z narodem, z którego się wywodził, szczególnie w trudnych dla Polaków chwilach. 16 grudnia 1980 r., wobec zagrożenia agresją sowiecką, napisał list do Leonida Breżniewa, przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, aby zrobił, co tylko w jego mocy, żeby to zaniepokojenie „zostało wyeliminowane”. W kraju krążyły wówczas pogłoski, że gdyby weszli Rosjanie, Papież przyjechałby do Polski. Nie mógłby zrobić czegoś takiego, niemniej wyrażane powszechnie w poufnych rozmowach rodaków oczekiwania pokazują, w jakim stopniu Jan Paweł II ucieleśniał nadzieję i wiarę, że nie zostawi ich samych.

Dowiódł tego w czasie stanu wojennego, kiedy w imię solidarności i łączności z Polakami zapalił w Wigilię 1981 r. świecę w oknie Pałacu Apostolskiego i napisał list do gen. Wojciecha Jaruzelskiego „z usilną prośbą i zarazem z gorącym wezwaniem o zaprzestanie działań, które przynoszą ze sobą rozlew krwi bratniej”. Emisariuszom generała powiedział w Rzymie: „Polacy nie zasłużyli na to, co im zrobiliście”. Podczas audiencji i spotkań z politykami apelował o solidarność z Polakami, co uruchomiło lawinę pomocy humanitarnej dla Polski.

Solidarność z rodakami objawił szczególnie podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 r., kiedy w Polsce trwał jeszcze stan wojenny. Jak wyznał, przybył do rodaków „z wewnętrznej potrzeby serca”, w „trudnym momencie dziejów Ojczyzny”. W homilii na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie przypomniał całemu światu o prawie Polski do suwerennego bytu i zaapelował do sumień ludzi na całym świecie: „Los Polski w 1983 r. nie może być obojętny narodom świata – zwłaszcza Europy i Ameryki”. Podkreślił, że zasługuje na to naród, który podczas II wojny światowej wypełnił z nawiązką swoje zobowiązania sprzymierzeńcze.

Nauczyciel patriotyzmu

Gdyby pozbierać wszystkie przemówienia i teksty Jana Pawła II poświęcone Polsce, zebrałby się ogromny tom. Jego nauczanie było także dla Polaków lekcją historii, wydobywającą z naszych dziejów to, co najszczytniejsze, przywrócił nam dumę z bycia Polakami. Uczył nas też odpowiedzialności za to „wielkie wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska”. Podczas Apelu Jasnogórskiego w 1983 r. powiedział: „To imię nas wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje”. I dodał: „Nie pragnijmy takiej Polski, która by nic nie kosztowała”. Bo – należy dopowiedzieć – tylko to, co kosztuje, ma wielką wartość i bardziej się ceni.

Uczył kochać „wszystko, co Polskę stanowi”. Karol Wojtyła urodził się i wzrastał w wolnej Polsce. Znał cenę wolności. Jednym z najbardziej zapamiętanych obrazów z pielgrzymek do Polski jest jego wizyta 13 czerwca 1999 r. na cmentarzu żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej w Radzyminie pod Warszawą. Stary Papież, u schyłku życia, drżącym głosem wypowiedział wdzięczność i wyraził wielki dług wobec tych, którzy w roku jego urodzenia „podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem”.

Tagi:
Niepodległość niepodległość

Reklama

Podlaskie ścieżki do niepodległości

2019-01-23 11:50

Dariusz Łuczak
Edycja podlaska 4/2019, str. VI

Krzysztof Łuczak
Rodzina Juliana Kupcewicza przy pomniku w Narwi, 11 listopada 2018 r.

Minęła 100. rocznica odzyskania przez Państwo Polskie niepodległości. Centralne, a także często regionalne obchody tego święta skupiły naszą uwagę na znanych postaciach czy też miejscach bitew. Przy tej okazji, w wielu miejscach odsłoniono okolicznościowe tablice oddające hołd bohaterom. Polskie, w tym podlaskie drogi do niepodległości, mają także swoich bohaterów zapomnianych do tego czasu – zwykłych żołnierzy czy też urzędników sprawujących lokalnie władzę w imieniu Państwa Polskiego. Wszyscy oni oddali życie bądź zdrowie za Niepodległą. W czasach komuny zacierano lub fałszowano ich życiorysy. Historię kilku z nich przedstawiam poniżej.

Starszy strzelec Julian Kupcewicz

St. strzelec Julian Kupcewicz, syn Jana i Antoniny z Żardeckich, urodził się w 1898 r. na Wileńszczyźnie. Mając 17 lat wstąpił do carskiego wojska. Po zakończeniu I wojny zasilił szeregi powołanego 20 grudnia 1918 r. 85. Pułku Strzelców Wileńskich. Jego pułk walczył w czasie wojny z bolszewikami w latach 1919-20, wchodząc w skład 1. Dywizji Litewsko-Białoruskiej. Po 20 lipca 1920 r. pułk toczył bardzo ciężkie boje z bolszewikami nad Niemnem i Szczarą. W okolicach miejscowości Roś Julian Kupcewicz został ciężko ranny. Idąc w kierunku Warszawy, 25 lipca pułk dotarł w okolice miasta Narew. W wyniku odniesionych ran tam właśnie zmarł nasz bohater. Następnego dnia został pochowany przy narewskiej świątyni.

W okresie międzywojennym jego grób stał się miejscem okolicznościowych, patriotycznych spotkań. Po II wojnie na grobie Juliana Kupcewicza pojawiła się betonowa tablica ze zmienionymi danymi poległego. Była to próba zatarcia prawdy o pochowanym tu polskim żołnierzu, który stracił życie w obronie ojczyzny w 1920 r.

W 2018 r. dzięki staraniom narewskiego proboszcza ks. prał. Zbigniewa Niemyjskiego i piszącego historię parafii Narew ks. prał. Zbigniewa Rostkowskiego przywrócono pamięć i prawdę o st. strzelcu Julianie Kupcewiczu. Białostocki oddział IPN sfinansował budowę pomnika wojennego. 15 sierpnia 2018 r. odbyła się uroczystość jego odsłonięcia i poświęcenia.

Na uroczystość 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości 11 listopada 2018 r. przyjechała z Wilna do Narwi jedenastoosobowa rodzina Juliana Kupcewicza. Do tego czasu byli przekonani, że ich kuzyn zginął w okresie I wojny światowej i został pochowany w anonimowej mogile. Rodzinę bohatera odnalazł na Litwie prof. Sławomir Presnarowicz.

Kapral Kazimierz Jarosławski

Kpr. Kazimierz Jarosławski urodził się w 1903 r. we wsi Borsuki k. Zabłudowa. W końcu 1918 r. wstąpił do 77. Pułku Piechoty – Kowieńskiego Pułku Strzelców. W czasie wojny polsko-bolszewickiej Kowieński Pułk Strzelców brał udział w najcięższych walkach, poniósł bardzo duże straty. Zdobywał m.in. Łomżę i Stawiski. W trakcie działań wojennych w 1920 r. kpr. Kazimierz Jarosławski został ranny. W czerwcu 1921 r. przeniesiono go do 78. Pułku Piechoty – Pułku Strzelców Słuckich, gdzie służył do grudnia 1921 r. Był inwalidą wojennym. Za zasługi otrzymał koncesję na prowadzenie sklepu w Narwi. Dziś spoczywa wraz z żoną Marią na rzymskokatolickim cmentarzu w Narwi.

Dzięki staraniom obecnego narewskiego proboszcza oraz finansowemu wsparciu białostockiego oddziału IPN w grudniu 2018 r. został postawiony pomnik Kazimierza i Marii Jarosławskich. Jego wykonawcą, podobnie jak w przypadku st. strzelca Juliana Kupcewicza, jest Adam Korobkiewicz z Narwi.

Jan Mackiewicz

Jan Mackiewicz, Polak, katolik, w okresie I wojny światowej był sołtysem wsi Masiewo. W tamtym czasie miejscowość ta była wielonarodowa, jak wszystkie osady na terenie Puszczy Białowieskiej. Historia tych terenów była kształtowana specyficznym, wymieszanym kulturowym i religijnym pochodzeniem, ale też stosunkiem mieszkańców do Państwa Polskiego.

Jan Mackiewicz w czasie wojny polsko-bolszewickiej 8 sierpnia 1920 r. stracił życie w sposób okrutny. Sowieci ścięli mu głowę szablą. Nocą został pochowany przez rodzinę, bez obecności księdza, na pobliskim cmentarzu ewangelickim. Powodem jego tragicznej śmierci było zapewne rzetelne wykonywanie obowiązków sołtysa, przez co mógł narazić się niektórym mieszkańcom. W zemście donieśli na niego kozakom zdążającym na Warszawę.

W okresie międzywojennym córka Marta postawiła pomnik nagrobny. Do dziś widnieje na nim sugestywna inskrypcja: „Ś.†P. Jan Mackiewicz Masiewo I został zamordowany przez sowietów za dobrą wiarę ojczyźnie 8 sierpnia 1920 r. żył lat 54 prosi o Zdrowaś Maria”. Z obawy przed represjami, fragmenty inskrypcji (napisane kursywą) zostały skute przez wykonawcę pomnika po napaści wojsk radzieckich w 1939 r. Po wojnie, z inicjatywy wspomnianej córki, inskrypcja została odtworzona na drugiej stronie pomnika.

Cząstka historii

Opisane trzy życiorysy, to tylko cząstka odtworzonej w ostatnim czasie prawdy o podlaskich ścieżkach do niepodległości. Jest zapewne wiele innych, do tej pory nieznanych, porastających trawą na małych wiejskich cmentarzach. Warto zadbać o lokalne pomniki, które kształtują naszą świadomość i utrwalają historię. Na takim fundamencie można budować patriotyzm młodych pokoleń.

Minęła 156. rocznica wybuchu powstania styczniowego. W tym momencie warto przypomnieć, że na cmentarzu rzymskokatolickim w Hajnówce pochowany jest w rodzinnym grobowcu Izydor Kuźmicz (1840 – 1933).

W czasie powstania walczył pod dowództwem Walerego Wróblewskiego, m.in. na terenie Puszczy Białowieskiej. Po upadku powstania był więziony w Nowogródku.

22 stycznia 1933 r. jako jeden z kilkudziesięciu weteranów powstania został zaproszony na spotkanie w Belwederze przez marszałka Józefa Piłsudskiego.

Na cmentarzu parafialnym w Czeremsze jest pochowana Aleksandra Kamieńska, uczestniczka powstania styczniowego. Żyła 90 lat. Zmarła 15 listopada 1939 r.

Przy szkole podstawowej w Orzeszkowie k. Hajnówki znajduje się zbiorowa mogiła powstańców poległych w 1863.

Warto zapalić znicze na tych grobach. Ich życiorysy to także nasze drogi do niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: ufajmy Bożemu miłosierdziu, ale go nie nadużywajmy

2019-03-24 12:11

st (KAI) / Watykan

„Możliwość nawrócenia nie jest nieograniczona. Dlatego trzeba je podjąć natychmiast, inaczej przepadnie na zawsze. Możemy bardzo ufać Bożemu miłosierdziu, ale nie wolno go nadużywać. Nie możemy usprawiedliwiać lenistwa duchowego, ale trzeba umocnić nasze starania, aby niezwłocznie odpowiedzieć na to miłosierdzie ze szczerością serca” – powiedział papież w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty odniósł się w swej refleksji do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Łk 13, 1-9), zawierającego przypowieść o drzewie figowym, które nie wydawało owoców. Wskazał, że właściciel winnicy uosabia Boga Ojca, a ogrodnik jest obrazem Jezusa, natomiast drzewo figowe jest symbolem obojętnej i nie wydającej owoców ludzkości.

„Jezus wstawia się u Ojca za ludzkością i prosi Go, aby poczekał i dał jej jeszcze trochę czasu, aby mogły się w niej pojawić pierwsze oznaki owoców miłości i sprawiedliwości. Drzewo figowe, które właściciel z przypowieści chce wyrwać, jest obrazem życia jałowego, niezdolnego do dawania, czynienia dobra. Jest symbolem tego, kto żyje dla siebie, syty i zadowolony, rozłożony w wygodach swojego życia, niezdolny, by skierować spojrzenie i serce ku tym, którzy są obok niego i przeżywają cierpienie, ubóstwo i trudności. Tej postawie egoizmu i duchowej bezpłodności przeciwstawiana jest wielka miłość ogrodnika wobec drzewa figowego: jest cierpliwy, potrafi czekać, poświęca jemu swój czas i pracę. Obiecuje właścicielowi, że szczególnie zadba o to nieszczęśliwe drzewo” – wyjaśnił Franciszek.

Papież podkreślił, że przypowieść ta ukazuje Boże miłosierdzie, które pozostawia nam czas na nawrócenie. Wskazuje ona, że „możliwość nawrócenia nie jest nieograniczona. Dlatego trzeba je podjąć natychmiast, inaczej przepadnie na zawsze. Możemy bardzo ufać Bożemu miłosierdziu, ale nie wolno go nadużywać. Nie możemy usprawiedliwiać lenistwa duchowego, ale trzeba umocnić nasze starania, aby niezwłocznie odpowiedzieć na to miłosierdzie ze szczerością serca” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek zachęcił, abyśmy wykorzystali okres Wielkiego Postu do nawrócenia, poprawy w naszym życiu, sposobie myślenia, działania i przeżywania relacji z innymi. „Jednocześnie musimy naśladować cierpliwość Boga, który ufa, że wszyscy są zdolni aby «powstać» i podjąć pielgrzymowanie na nowo. Nie gasi wątłego płomienia, ale towarzyszy i troszczy się o tych, którzy są słabi, żeby się umocnili i wnieśli swój wkład miłości do wspólnoty. Niech Maryja Dziewica pomoże nam przeżywać te dni przygotowań na Święta Paschalne jako czas odnowy duchowej i otwartości na łaskę Boga oraz Jego miłosierdzie” – stwierdził papież na zakończenie swego rozważania.


Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia tej trzeciej niedzieli Wielkiego Postu (por. Łk 13, 1-9) mówi nam o Bożym miłosierdziu i naszym nawróceniu. Jezus opowiada przypowieść o drzewie figowym, które nie wydawało owoców. Pewien człowiek zasadził figę w swojej winnicy i z wielką ufnością każdego lata wychodził i szukał na niej owoców, ale nie znalazł żadnego, ponieważ drzewo było jałowe. Pobudzony tym rozczarowaniem, które powtarzało się przez ponad trzy lata, pomyślał o wycięciu drzewa figowego, by posadzić następne. Wezwał więc ogrodnika, będącego w winnicy, i wyraził swoje niezadowolenie, nakazując mu wyciąć figę, by niepotrzebnie nie wyjawiała ziemi. Ale pracownik winnicy poprosił jej właściciela o cierpliwość i o pozostawienie drzewa jeszcze na rok, podczas którego sam zatroszczy się, by poświęcić staranniejszą i delikatniejszej troskę o drzewo figowe, aby pobudzić jego wydajność. Taka jest przypowieść. Co ona przedstawia? Co ukazują postacie z tej przypowieści?

Właściciel uosabia Boga Ojca, a ogrodnik w winnicy jest obrazem Jezusa, natomiast drzewo figowe jest symbolem obojętnej i nie wydającej owoców ludzkości. Jezus wstawia się u Ojca za ludzkością - a czyni to zawsze - i prosi Go, aby poczekał i dał jej jeszcze trochę czasu, aby mogły się w niej pojawić pierwsze oznaki owoców miłości i sprawiedliwości. Drzewo figowe, które właściciel z przypowieści chce wyrwać, jest obrazem życia jałowego, niezdolnego do dawania, czynienia dobra. Jest symbolem tego, kto żyje dla siebie, syty i zadowolony, rozłożony w wygodach swojego życia, niezdolny, by skierować spojrzenie i serce ku tym, którzy są obok niego i przeżywają cierpienie, ubóstwo i trudności. Tej postawie egoizmu i duchowej bezpłodności przeciwstawiana jest wielka miłość ogrodnika wobec drzewa figowego: każe właścicielowi poczekać, jest cierpliwy, potrafi czekać, poświęca jemu swój czas i pracę. Obiecuje właścicielowi, że szczególnie zadba o to nieszczęśliwe drzewo.

Przypowieść ta ukazuje Boże miłosierdzie, które pozostawia nam czas na nawrócenie. Wszyscy potrzebujemy nawrócenia, uczynienia kroku naprzód, a cierpliwość Boga, miłosierdzie nam w tym towarzyszy. Pomimo bezpłodności, która czasami naznacza nasze życie, Bóg jest cierpliwy i oferuje nam możliwość przemiany oraz czynienia postępów na drodze dobra. Ale wybłagane i udzielone odroczenie w oczekiwaniu, aż drzewo w końcu wyda owoce, wskazuje również na pilność nawrócenia. Ogrodnik mówi właścicielowi: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw” (w. 8). Możliwość nawrócenia nie jest nieograniczona. Dlatego trzeba je podjąć natychmiast, inaczej przepadnie na zawsze. Możemy pomyśleć w tym Wielkim Poście: co muszę uczynić, aby zbliżyć się do Pana, nawrócić się, „wyciąć” te rzeczy, które są niewłaściwe? „Nie, nie, poczekam do następnego Wielkiego Postu”. Ale czy za rok będziesz żył? Możemy bardzo ufać Bożemu miłosierdziu, ale nie wolno go nadużywać. Nie możemy usprawiedliwiać lenistwa duchowego, ale trzeba umocnić nasze starania, aby niezwłocznie odpowiedzieć na to miłosierdzie ze szczerością serca.

W okresie Wielkiego Postu Pan zachęca nas do nawrócenia. Każdy z nas musi poczuć się wezwany tym głosem, poprawiając coś w swoim życiu, w swoim sposobie myślenia, działania i przeżywania relacji z innymi. Jednocześnie musimy naśladować cierpliwość Boga, który ufa, że wszyscy są zdolni aby „powstać” i podjąć pielgrzymowanie na nowo. Bóg jest Ojcem i nie gasi wątłego płomienia, ale towarzyszy i troszczy się o tych, którzy są słabi, żeby się umocnili i wnieśli swój wkład miłości do wspólnoty. Niech Maryja Dziewica pomoże nam przeżywać te dni przygotowań na Święta Paschalne jako czas odnowy duchowej i otwartości na łaskę Boga oraz Jego miłosierdzie.


Oto słowa Franciszka po modlitwie „Anioł Pański” w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Od 27 lutego trwają ważne rozmowy w Nikaragui mające na celu rozwiązania poważnego kryzysu społeczno-politycznego, jaki dotknął ten kraj. Wspieram tę inicjatywę modlitwą i zachęcam strony, aby jak najszybciej znalazły pokojowe rozwiązanie dla dobra wszystkich.

Wczoraj w Tarragonie, w Hiszpanii został beatyfikowany Marian Mullerat i Soldevila, ojciec rodziny i lekarz, który otoczył opieką cierpienia fizyczne i moralne swoich braci, świadcząc życiem i męczeństwem o prymacie miłości i przebaczenia. Niech wstawia się za nami i pomaga nam kroczyć drogami miłości i braterstwa, pomimo trudności i cierpień.

Dzisiaj obchodzimy Dzień Modlitwy i Pamięci o Misjonarzach Męczennikach. W roku 2018 na całym świecie wielu biskupów, kapłanów, zakonnic i wiernych świeckich doznało przemocy. Zabito czterdziestu misjonarzy, prawie dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim. Pamięć o tej współczesnej Kalwarii braci i sióstr prześladowanych lub zabitych z powodu swej wiary w Jezusa, jest dla całego Kościoła obowiązkiem wdzięczności, ale także bodźcem do mężnego świadectwa o naszej wierze i nadziei w Tym, który na krzyżu na zawsze zwyciężył wrogość i przemoc swą miłością.

Pozdrawiam was wszystkich przybyłych z Rzymu, Włoch i z różnych krajów, w szczególności pielgrzymów z Puli (Chorwacja), Coslady (Hiszpania) i wspólnotę Papieskiego Seminarium Francuskiego. Pozdrawiam wiernych z Dogana, Carpi, Faenzy, Castellammare di Stabia; grupę kobiet, które zjednoczyły się, aby wspólnie stawić czoła swoistej patologii; skautów z Campobasso, kandydatów do bierzmowania z Cervarese Santa Croce, młodych, przygotowujący się do złożenia wyznania wiary z Renate, Veduggio i Rastignano, uczniów Instytutów Braci Szkół Chrześcijańskich w Turynie i Vercelli oraz uczniów szkoły św. Doroty z Montecchio Emilia.

Życzę wszystkim dobrej niedzieli! Nie zapomnij za mnie się modlić. Dobrego obiadu i do widzenia!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W rękach Matki Bożej

2019-03-25 06:50

Katarzyna Krawcewicz

Około 1000 osób z naszej diecezji wzięło udział 24 marca w Pielgrzymce Maturzystów na Jasną Górę. Wspólnie z młodzieżą modlił się bp Stefan Regmunt.

ks. Marcin Bobowicz
Blok modlitewno-konferencyjny jest stałym punktem pielgrzymki maturzystów
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem