Reklama

Dom na Madagaskarze

Nie ma drogi na skróty

2018-11-07 08:41

Michał Karnowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2018, str. 35

Uczestnictwo w życiu publicznym przypomina sterowanie ogromnym tankowcem. Każdy detal, każdy ruch ma znaczenie, każdy błąd może kosztować katastrofę

Partie polityczne mają swoje wielkie wady, potrafią irytować pychą, przekonaniem, że wszystko, czym zarządzają, jest ich własnością. Nic dziwnego, że co jakiś czas pojawiają się w przestrzeni publicznej nowy lider i nowa organizacja, którzy rzucają wyzwanie zastałemu światu. Ma to pewną wartość ożywczą, odświeżającą, dowodzi autentyzmu polskiej demokracji, która jednak nie jest zabetonowana. Ale trudno nie dostrzec, że na tym zwykle kończy się dorobek nowych graczy, że po pierwszym etapie pospolitego ruszenia mają dwa wyjścia: albo przekształcenie w normalną partię, albo upadek.

Na naszych oczach ten ostatni los spotyka Ruch Kukiz’15, rozpadający się na frakcje w bardzo brzydkim stylu. Uderza w rozgrywającej się tam awanturze nagromadzenie najgorszego możliwego partyjniactwa, wulgarnego języka, intryg. Widzowie mogą się tylko domyślać, o co naprawdę chodzi, bo na pewno nie o różnice ideowe. Prawdziwe przyczyny walki, a więc pieniądze, wpływy, stanowiska i miejsca na listach wyborczych, ukryte są dobrze przed oczami ciekawskich.

Lider, który w każdej publicznej wypowiedzi wyrzeka na wodzowskie podobno partie, zachowuje się jak właściciel prywatnej spółki, a nie polityk szukający kompromisu z niedawnymi lub jeszcze obecnymi towarzyszami.

Reklama

Znajomo to wszystko wygląda? Nic dziwnego, dokładnie tak samo rozpadały się inne formacje sprzeciwu wobec tradycyjnej polityki: ugrupowanie Andrzeja Leppera, wulgarnie antykatolicki Ruch Palikota.

Nie chciałbym, by ktoś zrozumiał moje słowa jako próbę zniechęcenia do angażowania się w nowe formy działania na scenie publicznej. Chcę tylko podkreślić, że uczestnictwo w życiu publicznym przypomina sterowanie ogromnym tankowcem. Każdy detal, każdy ruch ma znaczenie, każdy błąd może kosztować katastrofę. A jednocześnie wykonanie najprostszego manewru wymaga czasu i pełnego zgrania załogi i sprzętu. Jeśli ktoś próbuje na takim molochu być po prostu wesołą kompanią, bez hierarchii, reguł, dyscypliny, wspólnego celu, szybko ponosi klęskę. I nie tylko on, każdy taki zryw polityczny wciąga wielu ludzi w działania, które nie przynoszą żadnego efektu, nie wywierają żadnego wpływu na rzeczywistość. Co najwyżej kilka nowych nazwisk się przy okazji wypromuje.

Nie da się osiągać celów publicznych bez zdyscyplinowanej struktury, która działa w jednym kierunku, w jednym czasie.

Czym byłby nasz Kościół bez dyscypliny i uznania autorytetu biskupów? Jakie efekty przynoszą edukacyjne eksperymenty, gdzie niszczy się relację mistrz-uczeń na rzecz koleżeństwa nauczających i uczonych? Czym staje się państwo, które rezygnuje z obrony zasad, np. w postaci kontroli nad granicami? To są sprawy dość banalne, jedno, co zaskakuje, to jak łatwo dzisiaj w poważnych sprawach robić ludziom, potocznie mówiąc, wodę z mózgu.

Jak się przed tym bronić? Pamiętać, że w życiu publicznym raczej nie ma dróg na skróty.

Michał Karnowski
Publicysta tygodnika „Sieci”, oraz portalu internetowego wPolityce.pl

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Kard. Bassetti: lepiej mieć mniej księży, niż narażać dzieci

2019-02-15 19:40

pb (KAI/L’Osservatore Romano) / Rzym

Lepiej mieć mniej księży, niż narażać dzieci - takie przekonanie wyraził kard. Gualtiero Bassetti po spotkaniu z dwoma ofiarami wykorzystywania seksualnego, jakich dopuścili się księża. Jedna z osób, z którymi spotkał się przewodniczący Włoskiej Konferencji Biskupiej, była niepełnoletnia.

wikipedia.org

Słuchając opowieści o ich cierpieniu tych osób, arcybiskup Perugii utwierdził się w przekonaniu, że u podstaw wykorzystania seksualnego leży nadużycie władzy. Zaznaczył też, że Kościół musi być bardziej rygorystyczny w doborze kandydatów do kapłaństwa, korzystając przy ich selekcji z osiągnięć nauk humanistycznych. Lepiej jest bowiem, jak podkreślił, „mieć mniej księży i zakonników, niż narażać życie osoby małoletniej”.

W listopadzie ub.r. włoski episkopat ustanowił przy swym sekretariacie generalnym Krajowe Biuro Ochrony Małoletnich. Obecnie dokonano nominacji jego Rady Prezydialnej. Przewodniczy jej abp Lorenzo Ghizzoni z Rawenny, a koordynatorką została prawniczka Emanuela Vinai. Przewiduje się także powołanie grona doradców Biura, którego zadaniem jest wspieranie ochrony dzieci i bezbronnych dorosłych w diecezjach, instytutach życia konsekrowanego i stowarzyszeniach życia apostolskiego, stowarzyszeniach kościelnych itd.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem