Reklama

na stulecie

Bądźmy optymistami

2018-11-07 08:41

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 45/2018, str. 50-53

Grażyna Kołek/Niedziela
O. Jerzy Tomziński, paulin

Jak to jest mieć sto lat? Zastanawiałam się, idąc na spotkanie z niezwykłym człowiekiem – stuletnim ojcem paulinem z Jasnej Góry Jerzym Tomzińskim. Przywitał mnie pogodny człowiek, z uważnym i przyjaznym spojrzeniem

Ojciec Jerzy pojawił się na świecie w momencie, kiedy wolna Polska była w powijakach, gdyby porównać ją do wieku dziecięcego, była noworodkiem, tak jak on. Ojciec Jerzy urodził się jako Jan 24 listopada 1918 r. w Przystajni pod Częstochową, rósł więc razem z Niepodległą.

Polska marzeń

Mówi o tym okresie: – Była to Polska naszych marzeń. Polska Sienkiewicza, Prusa, Mickiewicza, Polska romantyków i pozytywistów. Cieszyliśmy się suwerennością. Kraj podnosił się po 123 latach niewoli. Wuj o. Jerzego brał udział w budowaniu Gdyni. – To był polski punkt ożywienia, jeździliśmy oglądać, jak buduje się kraj. (Po przyłączeniu do Polski rozpoczął się nowy okres w dziejach Gdyni, która stała się miejscem budowy portu morskiego; w 1926 r. Gdynia otrzymała prawa miejskie – przyp. red.).

Ojciec Jerzy dorastał w cieniu Jasnej Góry. – Miałem 10 lat, gdy tata zabrał mnie do Częstochowy. Ciągle mówiłem o Matce Bożej, więc mnie do Niej zabrał. Pamiętam, bawiłem się drewnianym konikiem na wałach, gdy przez okno dostrzegłem pokój: zakonnik, na ścianie obraz, ciemno. Pomyślałem: żebym nie musiał tu mieszkać. Ja nie chciałem, ale Pan Bóg chciał – zaśmiewa się mój rozmówca.

Reklama

Dzieciństwo zapamiętał jako radosne i beztroskie. Miał dwóch braci i siostrę. Zażyła relacja z młodszą o 4 lata Marysią zaowocowała przyjaźnią już w dorosłym życiu. Twierdzi, że nie miał przed nią żadnych tajemnic, była jego powiernicą, aż do dnia, kiedy niespodziewanie po urodzeniu córeczki zmarła. To jedno z trudniejszych doświadczeń w życiu o. Jerzego. – Godzinę klęczałem przy zmarłej i już nigdy więcej nie zapłakałem na żadnym pogrzebie, śmierć siostry przekroczyła niewidzialną granicę bólu. Coś we mnie pękło... – opowiada.

Lata młodości Jan Tomziński spędził w Gimnazjum im. Augustyna Kordeckiego Zakonu Paulinów na Skałce w Krakowie, tam rozwinął zdolności muzyczne. Muzyki zawsze słuchało się w jego domu. Mówi o sobie, że był kopnięty na punkcie muzyki, grał na trąbce, skrzypcach i fisharmonii. W czasie studiów w Rzymie, w nocy, gdy z tęsknoty za domem nie mógł spać, schodził do kaplicy, i kiedy nagrał się już na fisharmonii, spokojnie zasypiał. I choć w dzieciństwie życie zakonne wydało mu się smutne, dość szybko, bo w wieku 17 lat wstąpił do zgromadzenia paulinów. Trwała jeszcze wojna, kiedy został kapłanem, święcenia otrzymał 16 kwietnia 1944 r.

Polska straconych marzeń

Kiedy wspomina lata powojenne, mówi, że to Polska straconych marzeń, straciliśmy 5 mln ludności. – Myśmy się innej Polski spodziewali, nie o taką walczyliśmy – podkreśla. Czasy były niespokojne, tak jak podczas wojny. Niemcy, czuli, że Jasna Góra to ważne dla Polaków miejsce. Bywali tu Hitler, Himmler i inni esesmani. Cudowny Obraz Matki Bożej był chroniony przed ewentualną grabieżą i profanacją.

Okres stalinizmu, komuny i walki z Kościołem to czas, kiedy o. Jerzy pełni w zakonie paulinów ważne funkcje. Jest kustoszem sanktuarium jasnogórskiego w latach 1945-48, przeorem w latach 1952-57. Zostaje nim jeszcze w latach 1990-93, by przygotować Jasną Górę na IV Światowy Dzień Młodzieży. W latach 1963-75 pełni funkcję generała zakonu.

W roku 1962 papież Jan XXIII zwołuje sobór, którego celem jest uwspółcześnienie Kościoła. Zza żelaznej kurtyny z Polski na Sobór Watykański II przyjeżdża kard. Wyszyński oraz arcybiskupowie Wojtyła i Kominek. Ojciec Tomziński studiuje w tym czasie prawo kanoniczne na Papieskim Uniwersytecie „Gregorianum” w Rzymie. Zostaje generałem zakonu, a obradom przewodzi kolejny papież – Paweł VI.

Wtedy Ojciec zostaje zaproszony do współpracy i bierze udział w czwartej sesji synodu. To była okazja, by rozpowszechnić wizerunek Czarnej Madonny. Każdy z ojców synodalnych za sprawą o. Tomzińskiego otrzymał obrazek z Matką Bożą Częstochowską. Dziś o. Tomziński jest ostatnim żyjącym polskim uczestnikiem tych obrad.

Jest świadkiem ważnych wydarzeń i przemian. Był przeorem na Jasnej Górze, gdy blisko milion Polaków 26 sierpnia 1956 r. składało Jasnogórskie Śluby Narodu napisane przez prymasa Stefana Wyszyńskiego (więzionego wówczas przez komunistów), 3 maja 1966 r. jako generał zakonu przygotowywał centralne uroczystości Millennium Chrztu Polski.

Zetknął się z wielkimi tego świata, głowami państw, przedstawicielami Kościoła. Opowiadał, że był młodym chłopakiem posługującym na furcie, gdy na Jasną Górę przybył ostatni przedwojenny prezydent Ignacy Mościcki. – Powiedział do mnie: Panie kawalerze, żadne tam smarkaczu, tylko panie kawalerze, dziś tak się już nie mówi... – opowiada Ojciec. – Całkiem niedawno w tej samej sali gościliśmy obecnego prezydenta Andrzeja Dudę – dodaje. – Taki zbieg okoliczności...

Polska świętych

– Co powie Ojciec o dzisiejszej Polsce? – pytam. – Po stu latach życia uświadomiłem sobie, że moje ręce dotykały wielu świętych – odpowiada pozornie tylko nie na temat. Miał okazję spotkać św. Ojca Pio, Matkę Teresę z Kalkuty i wielu współczesnych polskich świętych, błogosławionych, sług Bożych. Mówi: – Doczekaliśmy się wielu polskich świętych. Nie wiadomo, co będzie, ale dziś Polska to Polska świętych. To jest nasze szczęście, bądźmy optymistami, mamy Polskę świętych! Tak samo święci rządzą Kościołem: Franciszek z Asyżu, Dominik, obie Teresy, to oni decydują o Kościele. Pamiętajcie, Kościołem nie rządzą kardynałowie i biskupi, rządzą święci.

Wielu poznał osobiście. Do bł. ks. Jerzego Popiełuszki, kiedy przyjechał na Jasną Górę z matką Grzegorza Przemyka, żartował, jak się okazało słowa były prorocze... – Ciebie to jak zastrzelą, to od razu do nieba pójdziesz, męczennikiem cię ogłoszą, to najkrótsza droga do świętości.

Św. Jana Pawła II poznał jeszcze jako młodego kapłana. – Przyjechał na rowerze z młodzieżą z Krakowa, nie zabrał ze sobą sutanny i musieliśmy mu coś u nas znaleźć, żeby Mszę mógł odprawić – opowiada o pierwszym spotkaniu z Wojtyłą. Później miał możliwość wielokrotnie obserwować kardynałów Wojtyłę i Wyszyńskiego oraz spotykać się na Jasnej Górze z papieżem Janem Pawłem II. Jego życie przebiega w czasie pontyfikatu siedmiu papieży, niektórych poznał osobiście, często zanim zostawali głowami Kościoła.

– Pamiętajcie, że przez 30 lat byłem urzędnikiem, spotykałem ludzi, którzy nie należeli do Kościoła i byli członkami komunistycznego rządu. Z każdym trzeba było umieć rozmawiać.

Wierność

– Co jest w życiu najważniejsze? – pytam. – Mój Boże kochany. Być wiernym. Normalnie: Być wiernym. Jestem tu i teraz – mówi z przekonaniem o. Tomziński. – Czasem trzeba się popłakać, gdy coś nie wychodzi, i czekać. Wie pani, nie znoszę ludzi, którzy się zmieniają. Mam szacunek do każdego człowieka, który ma honor i dotrzymuje słowa.

Tagi:
o. Jerzy Tomziński

Częstochowa: prezentacja „Pro memoria” kard. Wyszyńskiego w „Niedzieli”

2018-12-04 20:46

Ks. Mariusz Frukacz

„Przez nauczanie prymasa kard. Wyszyńskiego jest świat doskonale uporządkowany. Ojczyzna niepodległa ma także twarz Prymasa Tysiąclecia” – mówiła Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”. 4 grudnia w auli redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela” w Częstochowie odbyła się prezentacja „Pro memoria”, osobistych zapisków i dzienników kard. Stefana Wyszyńskiego.

Magda Nowak/Niedziela
Paneliści podczas promocji "Pro memoria" w auli "Niedzieli"

W spotkaniu wzięli udział m. in. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, abp senior Stanisław Nowak, ks. inf. Ireneusz Skubiś - honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, ks. prał Marian Szczerba, wikariusz generalny i kanclerz Kurii Metropolitalnej w Częstochowie, o. Jerzy Tomziński, o. Mariusz Tabulski - definitor generalny zakonu ojców paulinów, ks. dr Łukasz Dyktyński z Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie, ks. dr Teofil Siudy, znany mariolog, mecenas Ireneusz Wilk, Stanisława Grochowska, odpowiedzialna generalna Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, przedstawiciele Klubu Inteligencji Katolickiej z prezes Marią Banaszkiewicz, siostry zakonne, kapłani, redaktorzy i pracownicy „Niedzieli”.

Zobacz zdjęcia: Prezentacja "Pro memoria" w "Niedzieli"

Spotkanie rozpoczął abp Wacław Depo modlitwą o beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego. Metropolita częstochowski wskazał na pozdrowienie chrześcijańskie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” - To pozdrowienie wyrasta spod serca matki i ze wspólnoty Kościoła – mówił abp Depo.

Treść i główne przesłanie pierwszych trzech tomów „Pro memoria” kard. Wyszyńskiego zaprezentowali: Anna Rastawicka z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, s. dr Małgorzata Krupecka USJK – redaktor „Pro memoria” t. V: 1958, dr Rafał Łatka z Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej. Spotkanie poprowadziła Iwona Czarcińska z Instytutu Prymasowskiego. Podczas spotkania odbył się również minirecital Romana Kołakowskiego – kompozytora, poety, piosenkarza, twórcy m.in. kantaty „Klękam przed przyjacielem”, poświęconej kard. Stefanowi Wyszyńskiemu, laureata Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka.

- Wiele lat historycy dobijali się, żeby móc zajrzeć do osobistych zapisków kard. Wyszyńskiego, który robił notatki niemal każdego dnia. To dzieło ogromne – podkreśliła Iwona Czarcińska.

- W „Pro memoria” kard. Wyszyńskiego można wyróżnić trzy warstwy. To jest dokument historyczny, ale ten tekst pokazuje także jakim był tytanem pracy prymas Wyszyński. Dzięki tym zapiskom możemy także zobaczyć duchowość kard. Wyszyńskiego – kontynuowała Iwona Czarcińska.

Natomiast dr Rafał Łatka wskazał na wartość historyczną „Pro memoria” - To źródło historyczne o wyjątkowej wadze. Pokazuje decyzje jakie zapadały w Kościele, ale także osobiste decyzje kard. Wyszyńskiego i jego stan myśli – mówił historyk z IPN.

- Kard. Wyszyński bardzo dobrze znał sytuację polityczną PRL. Te dzienniki pokazują jego doskonałe analizy, spojrzenie na dziejące się wydarzenia. Pokazują również, że prymas Wyszyński dysponował głęboką wiedzą. W tych dziennikach kard. Wyszyński jawi się jako mąż stanu i osoba mająca wybitny zmysł analizy politycznej. Te zapiski pokazują także jaką był wybitną osobistością – kontynuował dr Rafał Łatka i dodał: „Kard. Wyszyński miał także szczególny stosunek do świeckich w Kościele. Uważał, że mają oni propagować nauczenie społeczne Kościoła, być ludźmi wiary i działać w łączności z hierarchią kościelną”.

Podczas spotkania s. dr Małgorzata Krupecka USJK przedstawiła również problematykę t. V „Pro memoria” - Obejmuje on zapiski pochodzące z roku 1958. Był to czas, kiedy komuniści wycofali się z porozumienia i władza pokazała swoje nieprzyjazne oblicze. To czas uderzeń na nauczanie religii w szkołach, akcja dekrucyfikacji. Zapiski z 1958 r. pokazują także wydarzenia związane z napadem władz komunistycznych na Jasną Górę 21 lipca 1958 r. – mówiła s. Krupecka.

Natomiast Anna Rastawicka zapytana o duchowość kard. Wyszyńskiego podkreśliła, że „relacja z Bogiem jest złotą nicią, która przetyka tekst „Pro memoria” - Prymas Wyszyński nie chciał wolności dla siebie, ale chciał wolności dla pracy Kościoła. On nie tylko wierzył w Boga. On wierzył Bogu – mówiła Anna Rastawicka. „Jestem tylko Bożym chłopcem na posyłki” – cytowała słowa kard. Wyszyńskiego, pochodzące z jego „Pro memoria”.

- Zapiski pokazują więź prymasa z Maryją. W każdą sobotę odprawiał Mszę św. ku czci Matki Bożej. Po latach prymas Wyszyński wspominał, że trzy lata uwięzienia to były najszczęśliwsze lata, bo Ona, Maryja ode mnie nie odchodziła – kontynuowała Anna Rastawicka.

Podkreśliła również, że kard. Wyszyński patrzył na wszystkich ludzi jako na dzieci Boże – Pewnego razu mówił nam na konferencji o miłości nieprzyjaciół. Po konferencji zapytałam: „Ojcze, czy Ksiądz Prymas kocha tego Gomułkę? Aniu, to przecież Bóg go kocha” – wspominała Anna Rastawicka i dodała: „Prymas Wyszyński walczył o człowieka”.

Następnie ks. inf. Ireneusz Skubiś wspominał czas, kiedy został mianowany przez prymasa Wyszyńskiego kapelanem ruchu „Odrodzenie” – Prymas Wyszyński doceniał współpracę katolików świeckich z Kościołem. Uważał też, że powinni być oni jakoś niezależni – mówił ks. Skubiś.

Magda Nowak/Niedziela
O. Jerzy Tomziński otwiera swoje "biuro" w"Niedzieli"

Również o. Jerzy Tomziński podzielił się swoim świadectwem o kard. Wyszyńskim - Całe moje życie jest związane z kard. Wyszyńskim. Jego życie to wielka historia. Mogę powiedzieć, że całe moje życie uczyłem się od niego. Życie tego człowieka było święte. Trzeba pamiętać, że druga historia obok faktów, to człowiek i jego życie. Ten wielki prymas tak naprawdę swoje urzędowanie skończył na Placu Zwycięstwa w czerwcu 1979 r. – mówił o. Tomziński i wspomniał także o pierwszym Apelu Jasnogórskim z 8 grudnia 1953 r., który 65 lat temu został odmówiony z jego inicjatywy o uwolnienie prymasa Wyszyńskiego.

- W zamkniętej kaplicy Matki Bożej było nas wtedy tylko pięć osób – wspominał o. Tomziński.

Po spotkaniu w budynku redakcji abp Wacław Depo i o. Jerzy Tomziński dokonali wspólnie uroczystego otwarcia „Biura Ojca Jerzego Tomzińskiego”, w którym znajdują się m. in. maszyny do pisania, na których o. Jerzy Tomziński pisał ważne dla dziejów Kościoła teksty i listy, w tym również do kard. Wyszyńskiego. O. Jerzy Tomziński zgodnie z wolą bp. Stefana Bareły, trzeciego ordynariusza diecezji częstochowskiej należał do pierwszego zespołu redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, od 1981 r.

W pierwszym numerze reaktywowanej „Niedzieli” z 7 czerwca 1981 r. zamieszczono „Słowo” prymasa Stefana Wyszyńskiego, który napisał m.in.: „Ufamy, że bolesne ograniczenia pracy Kościoła w przeszłości minęły. Wydawnictwo «Niedziela» pragnie wrócić do szerzenia i pogłębiania eklezjalnej teologii Maryjnej. Duchowość Maryjną chce uczynić niejako specjalnością tego pisma, które ma podjąć pracę w wybitnie Maryjnej diecezji Częstochowskiej”. Kard. Wyszyński zmarł przed ukazaniem się pierwszego numeru reaktywowanej „Niedzieli”, którą otwierał artykuł Stefana Kisielewskiego poświęcony zmarłemu Prymasowi Tysiąclecia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bóg naszej historii

2016-02-24 08:47

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 9/2016, str. 32-33

Ks. Dariusz Kowalczyk SJ/facebook.pl
Ks. Dariusz Kowalczyk SJ

„Jestem, który jestem” – odpowiada z płonącego krzewu Bóg Mojżeszowi, kiedy ten pyta Go o imię. Cóż to znaczy? Filozofowie dopatrują się w tym imieniu wskazania na Byt samoistny, który jest odwieczną przyczyną samego siebie. Tak! Bóg po prostu jest, a Jego istnienie nie potrzebuje wytłumaczenia, tak jak istnienie wszelkich bytów skończonych. Z drugiej strony trzeba zauważyć, że Biblia nie oferuje nam jakiejś filozofii, ale jest księgą historii zbawienia. W tej perspektywie „Jestem, który jestem” znaczy, że Bóg od zawsze jest obecny w historii swego ludu, w naszej historii. Nie jest On jakąś filozoficzną abstrakcją, o której można czasem podywagować, ale Bogiem konkretnej historii i konkretnych osób, „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Każdy z nas mógłby wstawić tutaj swoje imię... Bycie wierzącym oznacza dostrzeganie obecności Boga we własnej historii, która jest cząstką historii wspólnoty Kościoła, narodu, świata.

W tym roku jesteśmy zaproszeni, by celebrować 1050-lecie Chrztu Polski. Chodzi m.in. o zobaczenie, że nasz chrzest wpisuje się w historię pokoleń, które, poczynając od Mieszka I, tworzą polski naród i Kościół nad Wisłą. Przy czym sakrament chrztu nie tylko tworzy naszą doczesną historię, ale też jednocześnie otwiera nas na wieczność, na Boga. W tej historii nie brakuje jednak także ciemnych stron, niewierności i zaprzaństwa, grzechu. W II czytaniu Paweł Apostoł zauważa, że w historii Izraela niektórzy pragnęli zła i dlatego polegli na pustyni. Jest to przestroga dla nas: „Komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł”. Trzeba nam robić w tym Wielkim Poście rachunek sumienia: Co zrobiłem, co zrobiliśmy z łaską chrztu? Dlaczego niekiedy tak łatwo dajemy się zwodzić i biegniemy za innymi bogami modnych ideologii? Dziś w Europie – niestety, także w Polsce – nie brakuje sił, które są nieprzychylne chrześcijańskiemu dziedzictwu. Chcą tworzyć wbrew Bogu nowego człowieka i nowe społeczeństwo. Mocą chrztu winniśmy się temu przeciwstawiać i świadczyć o Jezusie Chrystusie. Pocieszeniem, ale i ostrzeżeniem jest dla nas ewangeliczna przypowieść o figowcu, który nie przynosił żadnych owoców. Właściciel chce go wyciąć, by nie jałowił ziemi. Ale ogrodnik prosi jeszcze o czas: „okopię go i obłożę nawozem, może wyda owoc”. Tak postępuje z nami cierpliwy i miłosierny Bóg, który daje nam łaski, abyśmy wydali oczekiwane owoce. Nie bądźmy zatwardziali w swoim złym postępowaniu, bo wtedy zostaniemy wycięci albo raczej sami uschniemy.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień

Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tak wyglądała peregrynacja w Rzepinie

2019-03-24 21:58

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa Kaliskiego zanim trafił do Słubic, peregrynował w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rzepinie.

za pośrednictwem ks. Michała Dekierta
Jednym z punktów nawiedzenia były dekanalne zbiórki ministrantów.

Chcecie zobaczyć jak wyglądało nawiedzenie tej parafii przez Cudowny Obraz św. Józefa? Zapraszamy!

Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Rzepinie
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem