Reklama

Obywatelstwo częstochowskie

2018-11-07 08:52

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 45/2018, str. II

Biały Kruk/Adam Bujak, Arturo Mari

Tkwimy jeszcze w obchodach 40. rocznicy wyboru Jana Pawła II na Stolicę św. Piotra i powracamy wspomnieniami do tamtych dni. Dużo mówiliśmy o tej rocznicy, a na niedawnym II Międzynarodowym Kongresie „Europa Christi” zbieraliśmy podpisy, by św. Jan Paweł II został ogłoszony przez Kościół patronem Europy. Cieszy fakt, że tak wielu ludzi podpisywało się pod petycją do Ojca Świętego Franciszka w tej sprawie.

Bardzo udana była też ostatnia sesja kongresu, która miała miejsce w auli „Niedzieli” w Częstochowie 22 października br. Temat sesji brzmiał: „Ekonomia w kontekście «Europa Christi»”. Można tylko postawić pytanie, czy częstochowianie, świeccy i duchowni, zauważyli bogactwo tego spotkania, które w poważnych kręgach ekonomicznych i gospodarczych wzbudzało aplauz i najlepszy odbiór?

Tak na marginesie jeszcze tylko kilka refleksji. Czy częstochowianie pamiętają, że pierwsze honorowe obywatelstwo Częstochowy przyjął w 1991 r. papież Jan Paweł II. Czy miasto pamięta to wielkie wydarzenie? Co tutejsi liderzy zrobili z tym ważnym tematem? Dawniej mieszkańcy maryjnego grodu bardzo sobie cenili fakt, że są jego obywatelami. Na cmentarzach spotykamy jeszcze groby z wyrytymi napisami: „Obywatel Częstochowy”. Co dzisiaj to dla nas znaczy? Pytanie to dotyczy także naszych parafii. Co zrobiliśmy z naszym maryjnym miastem? Jak wygląda budowanie świadomości, że Częstochowa z Jasną Górą jest duchową stolicą Polski? Czy wiemy, że mamy pewne zobowiązanie duchowe, płynące z faktu, iż na terenie Częstochowy znajduje się Sanktuarium Jasnogórskie? Że tutaj gościmy corocznie tysiące pielgrzymów z całego świata? Że stąd rozbrzmiewa na cały świat Apel Jasnogórski i Czarna Madonna króluje Polakom z Jasnej Góry?

Reklama

Częstochowa to także nasz tygodnik „Niedziela”. W ilu naszych rodzinach ten tygodnik jest obecny i czytany? Jako emerytowany kapłan interesuję się jego zawartością, która jest imponująca. Tymczasem wielu częstochowian nie zna tego tytułu i tym sposobem pozbywa się skarbu, który mógłby ubogacić ich życie. Nasze rodziny się laicyzują. Nie ma w nich już miejsca dla Chrystusa i Jego Najświętszej Matki. I jeśli duszpasterz w ramach ogłoszeń parafialnych w kościele nie zachęci do czytania „Niedzieli”, to jej po prostu nie nabywamy. Szkoda, że dla niektórych częstochowian ważniejszy jest film w rodzaju „Kler” niż katolickie pismo z ponad 90-letnią tradycją, które wychodzi w naszym mieście. A w ogóle to przykre, że na 100-lecie odzyskania niepodległości Kościół w Polsce otrzymał prezent w postaci takiego filmu i niektórzy ochrzczeni uznają, że jest to pokarm dla budowania wiedzy o księżach i Kościele.

Ostatnie wybory powinny także zastanowić odpowiadających za kształt naszego miasta, jak św. Jan Paweł II – Honorowy Obywatel Częstochowy czułby się w nim teraz... 19 czerwca 1983 r. Jan Paweł II powiedział na Jasnej Górze: „Tu, na Jasnej Górze, gdzie mieszka Królowa Polski, w jakiś sposób zawsze byliśmy wolni. O Jasną Górę też opierała się nadzieja narodu oraz wytrwałe dążenie do odzyskania niepodległości, wyrażane w słowach: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie – Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!”. Tutaj też nauczyliśmy się tej podstawowej prawdy o wolności narodu: naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha – naród rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza; tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć!”.

Tagi:
Częstochowa honorowy obywatel

Bp Przybylski: Nie bójmy się głosić wiary i bądźmy tymi, którzy niosą światło

2019-01-06 17:34

Ks. Mariusz Frukacz

„Niosąc światło wiary w sobie musimy rozświetlać innych. Żyjemy w czasach misyjnych. Pan nas zaprasza, by każdy z nas był misjonarzem” – mówił na początku Mszy św. bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, który w uroczystość Objawienia Pańskiego przewodniczył Mszy św. w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie, na rozpoczęcie Orszaku Trzech Króli.

B.M.Sztajner/Niedziela

W homilii bp Przybylski podkreślił, że „my chrześcijanie, tak jak potrafimy próbujemy żyć w rytmie słowa Bożego” - Przychodzimy do kościoła, żeby usłyszeć słowo i żeby to słowo naprawdę było programem naszego życia. Obchodzimy różne święta i uroczystości nie tylko po to, żeby powspominać, że ileś lat temu miało miejsce takie, czy inne wydarzenie, ale żeby to przeżyć jeszcze raz, aby to uobecnić w naszym współczesnym życiu – mówił bp Przybylski.

Odnosząc się do czytań mszalnych bp Przybylski zaznaczył, że „zalecenia z proroka Izajasza mówią do nas, mówi do nas Pan: „Powstań! Świeć, bo zajaśniało ci światło” - Jeśli chcemy być wszyscy uczestnikami Objawienia Pańskiego, to powinniśmy zrobić wszystko, żeby wypełnić wskazania Boga – podkreślił bp Przybylski.

Zobacz zdjęcia: Orszak Trzech Króli w Częstochowie

- To, co sprawiło, że Mędrcy ruszyli w drogę, to było światło, a potem kiedy już inną drogą ruszyli od Jezusa zobaczyli i żyli według jeszcze jednego, ważniejszego światła, światła spotkania z Bogiem – kontynuował biskup i dodał: „Nie bez powodu ludzi mądrych nazywamy ludźmi światłości, a ludzi głupich ludźmi ciemności. Być mądrym, to kierować się w życiu światłem, a nie ciemnością”.

- Mędrcy mówią nam dzisiaj o dwóch rodzajach światła. Najpierw o takim naturalnym świetle, bo pierwsze, co stworzył Bóg to było światło. Bóg wiedział, że człowiek bez światła nie będzie mógł żyć i będzie żył w potwornym chaosie. To światło nie jest znikąd. Ono jest od Boga – podkreślił biskup.

- Mądry człowiek, to taki człowiek, który również żyje w świetle tego naturalnego światła Boga. Dzisiaj diabeł robi wszystko, żeby odłączyć Boga od światła natury. Bardzo wielu ludzi chce nam zaproponować taką drogę życia, by odłączyć Boga od naturalnego światła, rozdzielić wiarę od normalnego życia. Jeśli człowiek wyrzuci Boga ze swojego naturalnego życia, to pogrąży się w ciemność. Jeśli będziemy udawać, że to my jesteśmy dawcami światła naturalnego, to wpadniemy w jakiś nihilizm – przestrzegał biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

Komentując tekst Ewangelii bp Przybylski podkreślił, że „Mędrcy ze Wschodu idą najpierw za światłem naturalnym, bo przecież idą za mądrością ksiąg, za swoją mądrością, za gwiazdami, ale dochodzą do odkrycia jeszcze innego światła głębszego, do światła łaski, światła spotkania z Bogiem”.

- Potrzebne jest nam do życia naturalne światło, ale ono nam nie wystarczy. Zapłoń światłem Chrystusa, światłem Boga. Przyjmij to światło łaski. Mędrcy spotkawszy Boga poszli już inną drogą. Pozwolili się prowadzić woli Bożej, światłu najpełniejszemu, światłu Boga – kontynuował biskup i dodał: „Będziemy mądrzy, świat będzie mądry i będzie zmierzał ku szczęściu, radości i pokojowi, jeśli będzie łączył te światła natury i światła łaski z Bogiem”.

- Mamy Światło. Ono już przyszło i świeci w sakramentach, w słowie Bożym, ale mamy jeszcze dwa zadania. Powstań!”. Powstań jak ci Mędrcy. Żeby odpalić światło i przyjąć je do siebie, to nie da się tego zrobić na odległość. Żeby zapłonąć tym światłem od Boga, to trzeba powstać. Nie wolno siedzieć i jak Mędrcy ze Wschodu pójść w drogę. Trzeba zapalić siebie tym światłem, którym jest Chrystus, a potem pójść, żeby zapalić tym światłem innych – wołał biskup.

Bp Przybylski przypomniał, „żeby być świadkiem, to nie wolno dać się oddzielić od Boga. Światło, żeby je podtrzymać potrzebuje żaru, potrzebuje naszej gorliwości, naszego gorliwego świadectwa” i zachęcił: „Wzywajmy się dzisiaj jako świadkowie Chrystusa do wyrwania z obojętności. Zacznij wreszcie świecić innym, bo świat jest w coraz większym mroku”.

- A dlaczego jest coraz więcej ciemności na świecie? – pytał bp Przybylski - Może dlatego, że ktoś nam chrześcijanom zgasił światło. Może dlatego, że nie jesteśmy rozpaleni swoja wiarą. Nie świecimy innym – odpowiedział i wskazał na przykład nawróconego rabina Jean-Marie Élie Setbon, który przyjął chrzest w Kościele katolickim. „Kiedy łaska mnie już oświeciła chciałem znaleźć na ulicy Paryża katolików, którzy powiedzieliby mi o Bogu i nie znalazłem. Dostałem łaskę i chciałem odpalić się jakby od światła innych wierzących” – cytował biskup słowa nawróconego rabina.

- Dzisiaj na nowo powiedzmy Panu, żeby chcemy Jego światło zanieść do innych. To bardzo ważne zadanie. Bądźmy misjonarzami. Bądźmy tymi, którzy niosą światło. Nie bójmy się głosić wiary, bo świat pogrąża się w ciemności, gdyż my wierzący za mało świecimy – zakończył bp Przybylski.

Bezpośrednio po Mszy św. Orszak wyruszył przez Aleje Najświętszej Maryi Panny w stronę Jasnej Góry, gdzie miał miejsce hołd Mędrców.

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo wziął udział w Orszaku w Poczesnej. W homilii wygłoszonej w kościele pw. Jana Chrzciciela abp Depo podkreślił m. in., że „historia Mędrców pokazuje nam różne postawy wobec Boga i powinniśmy wyciągając wnioski, uczyć się tego, że my również powinniśmy poszukiwać Jezusa”.

Natomiast Orszak, który przeszedł ulicami Działoszyna rozpoczął się Mszą św. w kościele pw. św. Marii Magdaleny, pod przewodnictwem abp. seniora Stanisława Nowaka.

Orszaki Trzech Króli w archidiecezji częstochowskiej przeszły również ulicami m. in. Zawiercia, Radomska, Kłobucka, Wielunia, Mstowa, Myszkowa, Gorzkowa –Trzebniowa, Poczesnej, Lubienia, Czarnożył, Pajęczna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Franciszek u św. Marty: Słowo Boże to nie ideologia, lecz życie powodujące wzrost

2019-01-17 12:54

st (KAI) / Watykan

O zagrożeniu przewrotnego serca, które może doprowadzić chrześcijanina do małoduszności, postawy ideologicznej i kompromisów, mówił Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Hbr 3,7-14), w którym pojawiają się słowa zachęty: „Uważajcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego”.

Vatican Media

Franciszek zaznaczył, że przesłanie zawarte w Liście do Hebrajczyków jest przestrogą dla całej wspólnoty chrześcijańskiej, zarówno dla księży, zakonnic jak i biskupów, by nie ulegali małoduszności, natręctwu ideologii czy też zniewoleniu oszustwem.

Papież wskazał, że serce, które uległo zatwardzeniu, to serce zamknięte, które nie chce się rozwijać. Przyczynę tego stanu rzeczy może być na przykład cierpienie, jak to miało miejsce w przypadku uczniów z Emaus czy Tomasza Apostoła. Trwanie w takim nastawieniu prowadzi do małoduszności i przewrotności serca.

„Możemy zadać sobie pytanie: czy mam serce zatwardziałe, czy moje serce jest zamknięte? Czy pozwalam, by moje serce wzrastało? Czy boję się, by się rozwijało? A zawsze rozwijamy się poprzez próby, trudności, rozwijamy się, tak jak każdy z nas wzrasta od dziecka: uczymy się chodzić upadając, od raczkowania do powstawania tyle razy, ile upadliśmy! Ale dorastamy z trudnościami” – powiedział Ojciec Święty. Dodał, że trwają w tej zatwardziałości ludzie małoduszni.

Komentując z kolei słowa: „zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co «dziś» się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości” (Hbr 3,13) Franciszek zauważył, że także Szczepan przed swym męczeństwem zarzucał swoim oskarżycielom zatwardziałość (por. Dz 7,51). Chodzi o duchowy upór, bunt, zamknięcie we własnym myśleniu, postawę właściwą także ideologom, ludziom pysznym.

„Ideologia to upór. Słowo Boże, łaska Ducha Świętego nie jest ideologią: to życie, które powoduje twój rozwój, postęp, otwierając serce na znaki Ducha Świętego, na znaki czasu. Ale upór jest także pychą, arogancją. Upór, który tak bardzo boli: zamkniętego serca, zatwardziali to ludzie małoduszni, a ludzie uparci są ideologami. Niech każdy pomyśli, czy jego serce jest uparte, czy potrafi słuchać innych osób, czy potrafi prowadzić dialog? Ludzie uparci nie potrafią, gdyż zawsze bronią się za pomocą idei, są ideologami. A jakże wiele zła wyrządzają ideologie ludowi Bożemu, gdyż zamykają działalność Ducha Świętego” – stwierdził papież.

Na końcu Ojciec Święty zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo zniewolenia oszustwem, uwodzeniem, które prowadzi do niewłaściwych kompromisów, zwodzeniem grzechu, za którym kryje się szatan.

„A z uwodzeniem, albo się nawrócisz i zmienisz życie, albo będziesz próbował pójść na kompromis: trochę tutaj i trochę tam. «Tak, tak, podążam za Panem, ale lubię to uwodzenie» ... I zaczynasz prowadzić podwójne życie chrześcijańskie. Aby użyć słowa wielkiego Eliasza do narodu Izraela w tym momencie: «utykacie na dwie nogi». To droga kompromisu: «Tak, jestem chrześcijaninem, podążam za Panem, tak, ale... ». W ten sposób są letnimi, ci, którzy zawsze idą na kompromis: chrześcijanie kompromisu. My też często to robimy: kompromis. Kiedy Pan wskazuje nam drogę, także poprzez przykazania, natchnienia Ducha Świętego, to ja szukam sposobu, by pójść dwoma drogami, kulejąc na dwie nogi” – zauważył Franciszek.

„Niech Duch Święty nas oświeci, by nikt nie miał serca przewrotnego, serca zatwardziałego, prowadzącego ciebie do małoduszności, serca upartego, prowadzącego cię do buntu, prowadzącego do ideologii, serca uwiedzionego, zniewolonego uwodzeniem, które prowadzi ciebie do chrześcijaństwa kompromisu” – powiedział papież na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem