Reklama

Światło w ciemności

2018-11-07 08:52

Kamila Zielas i ks. Łukasz Meszyński
Edycja toruńska 45/2018, str. VI

Archiwum KSM
Młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Toruńskiej podczas spotkania z Kazimierą Gołębiowską

5 lat więzienia i obozu. Głód, cierpienie i wszechobecna śmierć – tak wyglądała codzienność Kazimiery Gołębiowskiej, która wspomina ciemne karty swojej historii życia. Jednak w tej ciemności pojawiło się światło niosące nadzieję; światło, które dodało sił i pozwoliło przetrwać. Dziś p. Kazimiera mieszka w Toruniu, ma 96 lat i ze łzami w oczach opowiada swoją historię. Z Kazimierą Gołębiowską, więźniarką obozów koncentracyjnych, rozmawiają Kamila Zielas i ks. Łukasz Meszyński

Kamila Zielas: – Czas wojny spędziła Pani za murami i drutami kolczastymi. Kiedy została Pani aresztowana?

Kazimiera Gołębiowska: – Kiedy mnie aresztowano, miałam 18 lat. Było to 7 marca. Zostałam umieszczona w obozie pod Inowrocławiem i tam przetrzymywano mnie do października. W październiku wywieźli nas do siedziby gestapo w Poznaniu, a stamtąd do więzienia w Lipsku. Następnie razem z innymi miałam sprawę w Dreźnie. Większość skazano na karę śmierci. Dwóch chłopaków nie przeżyło transportu, umarli w pociągu ze zmartwienia, że zginą. Ja trafiłam do Torgau, do specjalnego obozu dla polskiej młodzieży. Była tam fabryka amunicji. W tym obozie byłam już do końca – prawie 5 lat.

Ks. Łukasz Meszyński: – Jak wspomina Pani czas przeżyty w obozie?

– Zaraz, kiedy nas przywieźli do obozu pod Inowrocławiem, przywitał nas Niemiec słowami: „Papiery, dokumenty, medalik”. Tyle się nauczył po polsku. Wszystko trzeba było mu oddać. Za ukrywanie czegokolwiek osobistego, zwłaszcza za medaliki, krzyżyki czy różańce, była straszna kara. Mimo to wielu spośród nas przemycało te przedmioty. Chowaliśmy je w różnych częściach obozu, bo w pomieszczeniach, w których mieszkaliśmy, robili rewizje. Była z nami taka dziewczynka, Danusia Turczynowicz, która z chleba robiła piękne różańczyki i krzyże tak ładnie odciskała z tego chleba. Ładnie to robiła. Pewnego razu, kiedy byliśmy w pracy, służba obozowa wpadła i zrobiła rewizję. Danusia się przyznała, bo mówiła, że jeśli tego nie zrobi, to wszystkich nas ukarzą. No i zabrali ją. Mieli takie pejcze z ołowiem i tym pejczem ją bili. Dostała 50 batów na śniadanie, 100 na obiad i 50 na kolację. Tak ją strasznie bili. Krew tryskała na ścianę, a potem jedna z nas była wybrana przez gestapowca i musiała te ściany myć. Wszędzie była krew. Tak strasznie ją bili.

K.Z.: – Często dochodziło do takich tortur?

– Tak. To była metoda karania nieposłusznych więźniów. Takim biciem wymuszali także zeznania. Była z nami w obozie Halinka. Tak strasznie ją bili, że wydała ojca, dziadka, ciotkę. Kiedy aresztowali ojca Halinki, gestapowiec krzyczał, że jeśli chce jeść, to musi mocno pracować, bo tu już nie ma Polski, tu są Niemcy. I wtedy ojciec Halinki zawołał: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Krzyknął to kilka razy i wtedy kolby karabinów poszły w ruch. Bili go tymi kolbami, aż wydał ostatnie tchnienie. Byli bardzo okrutni zwłaszcza dla księży. W obozie był więziony bp. Michał Kozal. Zaprowadzono go do specjalnego pokoju. Gestapowiec zabronił nam podchodzić do okna, byśmy nie widzieli tego, co się dzieje, gdyż to pomieszczenie było obok naszej celi. W tym pokoju był stół do tortur. U góry wkładało się ręce i zamykało, a na dole nogi i tak unieruchomionego biskupa biło z jednej strony trzech, z drugiej czterech. Mimo zakazu podeszłyśmy do okna i widziałyśmy go. Strasznie go bili. Po wszystkim zmaltretowanego bp. Kozala prowadzili, a on resztką sił nas pobłogosławił. Ktoś powiedział, że przeżyłyśmy dzięki jego błogosławieństwu. Potem wywieźli Księdza Biskupa do Dachau.

KS. Ł.M.: – Spotkanie z bp. Kozalem było promykiem światła w tych ciemnościach.

– Tak, jednym z nielicznych. Pan Bóg zatroszczył się o mnie. Pracowałam przy przerabianiu sutann. Sutanny nam przysyłali z obozu w Dachau. Musiałyśmy guziki odpruwać, a materiał pociąć do kwadratu albo prostokąta. Niemcy ten materiał wysyłali później do domu, do swoich żon, a one szyły sobie z tego garsonki. W jednej sutannie znalazłam coś niewielkiego. Jak się okazało, były to relikwie św. Stanisława Kostki. Ukryłam je i zaszyłam w mój strój obozowy, mimo że za to groziła kara. Te relikwie to był mój jedyny i najcenniejszy skarb. Miałam je przy sobie przez całe swoje życie aż do teraz. Postanowiłam przekazać je ludziom młodym z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Cieszę się, że skarb, który pomógł mi przetrwać czas wojny, trafia w dobre ręce. Mam nadzieję, że młodzież dzięki nim także doświadczy pomocy.

Tagi:
wywiad

O co modlą się mężczyźni?

2019-03-20 09:26

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 12/2019, str. VII

Przy okazji trwającej peregrynacji obrazu św. Józefa Kaliskiego otwieramy cykl rozmów z mężczyznami. Będzie to miejsce na przemyślenia, świadectwa i ciekawe historie. Poznajcie męską stronę wiary. Z Piotrem Wiśniewskim rozmawia Katarzyna Krawcewicz

Archiwum
W Męskim Plutonie Różańcowym często modlimy się do św. Józefa m.in. za nasze rodziny

Katarzyna Krawcewicz: – Jesteś w Męskim Plutonie Różańcowym. Powiedz, o co modlą się mężczyźni?

Piotr Wiśniewski: – Chyba we wszystkich możliwych intencjach, na każdy dzień tygodnia jest wyznaczona inna. Modlimy się za papieża Franciszka i Kościół, za męskie wspólnoty, za ojczyznę, za rodziny, za księży, za chorych, cierpiących i samotnych, a także za kobiety. Często ktoś po prostu przysyła prośbę o modlitwę. Każdy z nas nosi też w sercu swoje intencje. I w Plutonie Różańcowym jest też zasada, że co miesiąc dobieramy się w dwójki braterskie i przez ten czas modlimy się jeden za drugiego, to taka nasza modlitwa wstawiennicza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: Narodowy Marsz Życia

2019-03-24 14:59

mip (KAI) / Warszawa

Prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, konieczność ochrony i wsparcia dla naturalnej rodziny oraz prawo rodziców do decydowania o wychowaniu swoich dzieci, to postulaty Narodowego Marszu Życia, który przeszedł w niedzielę ulicami Warszawy. Pierwszy ogólnopolski pochód, którego celem było połączenie setek lokalnych inicjatyw w kraju, odbył się z okazji obchodzonego w niedzielę Narodowego Dnia Życia.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Na początku zgromadzenia odśpiewano hymn państwowy i odczytano list Andrzeja Dudy. Prezydent podziękował w nim organizatorom wydarzenia za determinację w działaniach na rzecz ochrony ludzi od poczęcia do naturalnej śmierci. Przypomniał także słowa św. Jana Pawła II, w których Ojciec Święty dopominał się od rządów państw, by w imię nowej cywilizacji, nie umniejszać troski o najsłabszych i najbardziej potrzebujących, którymi są dzieci poczęte.

Zobacz zdjęcia: Narodowy Marsz Życia

"Mamy w Polsce dziesiątki marszów lokalnych: miejskich, parafialnych, diecezjalnych, natomiast potrzebny jest marsz narodowy. Dlatego podejmujemy go w obchodzony po raz 15. Narodowy Dzień Życia. Niech ten dzień stanie się początkiem nowej ogólnokrajowej tradycji - powiedział KAI Marek Jurek, inicjator Narodowego Marszu Życia. Polityk podkreśla, że takie inicjatywy mają dawać wyraźne świadectwo, że "Polska jest po stronie życia".

Podczas pochodu ogłoszono Deklarację Narodowego Marszu Życia. Upomniano się w niej o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, konieczność ochrony i wsparcia dla naturalnej rodziny oraz prawo rodziców do decydowania o wychowaniu swoich dzieci. Przypomniano w niej również nauczanie Jana Pawła II na temat ochrony wartości chrześcijańskich w współczesnych państwach. "Dekalog fundamentem wolnej Polski" - przypomnieli inicjatorzy Marszu słowa papieża Polaka wypowiedziane podczas pielgrzymki do Polski w 1993 roku.

Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty, a zarazem inicjator ruchu 4 Marca, zaapelował do władz Warszawy o wycofanie się z podpisanej przed kilkoma tygodniami Karty LGBT. "Jesteśmy tu dla tego, że kochamy życie. Kochamy życie, bo kochamy Tego, który jest Drogą Prawdą i Życiem. Musimy być temu wierni" - podkreślił Grabowski w przemówieniu wygłoszonym do uczestników pochodu.

Organizatorzy marszu apelowali też o szybsze przyjęcie przez Sejm obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję”, pod którym podpisało się ponad 800 tysięcy obywateli. Marek Jurek docenił w tym względzie starania Kai Godek. Przypomniał, że jest ona nie tylko przedstawicielką tysięcy Polaków, ale także urzędową reprezentantką inicjatywy ustawodawczej, dlatego "nie może być ignorowana przez przedstawicieli władzy".

Postulatem uczestników Marszu było również wypowiedzenie przez Polskę genderowej Konwencji Stambulskiej i zaproponowanie Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny. "Oczekujemy od rządzących przyjęcia prorodzinnej konwencji i promowania jest wśród rządów innych państw europejskich, zwłaszcza krajów Europy Środkowej" - apelowali.

"Marsz musi trwać każdego dnia, dlatego, że mamy do czynienia z wojną cywilizacyjną z rodziną i życiem. Instytucje międzynarodowe wypowiedziały tę wojnę cywilizacji chrześcijańskiej, dlatego musimy każdego dnia przypominać, jak ważne jest życie od momenty poczęcia do naturalnej śmierci. Musimy dopominać się o prawa rodziców do wychowywania swoich dzieci zgodnie ze swoim sumieniem. Musimy walczyć o rodzinę" - przekonywali organizatorzy marszu.

W pochodzie wzięli udział nie tylko mieszkańcy Warszawy. W kilkutysięcznym tłumie można było dostrzec transparenty z nazwami wielu polskich miast, m.in. Łodzi, Gdańska, Krakowa, Bytomia, Opola. Uczestnicy marszu nieśli transparenty z hasłami: „Kocham Cię życie”, „Tak dla życia”, „Jesteśmy Polakami, mamy odpowiadać za Polskę”, „Genderyzm to dewiacja” czy „Ręce precz od naszych dzieci”. W wydarzeniu uczestniczą liczne rodziny oraz organizacje pro-life z całej Polski.

Z uznaniem o polskiej inicjatywie wypowiedział się włoski minister ds. rodziny i niepełnosprawności Lorenzo Fontana. W odczytanym podczas marszu liście przekonywał, że podobne wydarzenia są potrzebne, by przyszłość rodziny stała w centrum debaty publicznej. "Żyjemy w chwili szczególnej, bo ochrona rodziny i rodzicielstwa - najzwyczajniejszych wartości naszego życia - coraz częściej staje się obiektem niegodziwych ataków" - napisał włoski minister.

Pochód poprzedziła Msza święta sprawowana w stołecznym kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu.

Okazją do pochodu ulicami Warszawy był obchodzony 24 marca Narodowy Dzień Życia. Został uchwalony polski sejm w 2004 roku.

Organizatorem pierwszego Narodowego Marszu Życia jest Chrześcijański Kongres Społeczny, którego inicjatorem jest poseł do Parlamentu Europejskiego Marek Jurek. Patronat nad wydarzeniem objęła Polska Federacja Ruchów Obrony Życia i Fundacja św. Benedykta.

T.P.

Deklaracja Narodowego Marszu Życia RP 2019

Niepodległą Polskę odbudujemy na fundamencie Dekalogu, bo tylko w tym jest życie naszego narodu.

Dekalog nie jest opinią, jest zbiorem zasad życia, jest warunkiem cywilizacji życia.

Życie nie jest wartością ostateczną, ale jest – jak powiedział święty Jan Paweł II – wartością przedostateczną, warunkującą wszystkie pozostałe.

Rodzina nie jest prywatnym związkiem, jest wspólnotą od której zaczyna się społeczeństwo i bez której społeczeństwo się rozpada!

Dlatego wzywamy władze publiczne do wyraźnego umocnienia prawa do życia w naszym ustawodawstwie. Do wypełnienia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja RP 1997! Do przyjęcia społecznego projektu ustawodawczego Zatrzymaj Aborcję!

Wzywamy władze do realizacji wszystkich przepisów prawa chroniących życie, do czynnej walki z przestępczością aborcyjną!

Wzywamy do oficjalnego odrzucenia antywychowawczych zaleceń WHO!

Wzywamy władze Stolicy do odwołania tzw. warszawskiej Karty LGBT!

Wzywamy wszystkie władze publiczne do poszanowania Konstytucji i realizacji jej art. 72: każdy ma prawo żądać od władz publicznych przeciwdziałania demoralizacji młodzieży. I my tego żądamy!

A wszystkich polityków, szczególnie nieobecnych – bo obecni mówią to razem z nami – wzywamy do aktywnego i systematycznego popierania w debacie publicznej i pracach ustawodawczych zasad cywilizacji życia. Promocja dobra wspólnego narodu, kształtowanie w jego duchu opinii publicznej, to Wasz pierwszy obowiązek!

I wszystko to zobowiązujemy się wypełniać.

Tak nam dopomóż Bóg!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież w Loreto: trzeba odkryć na nowo plan Boga dla rodziny

2019-03-25 15:21

Vatican Media

Vatican Media
Papież na modlitwie w Świętym Domku Maryi

Oby Loreto stało się uprzywilejowanym miejscem, gdzie młodzi mogliby przyjść, aby w szkole Maryi odkrywać swoje powołanie. To pragnienie, które wyraził Papież w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, jaką odmówił z wiernymi zgromadzonymi na placu przed sanktuarium Świętego Domku.

Franciszek odniósł się do sceny Zwiastowania jako przykładu powołaniowej dynamiki. Jest w niej bowiem najpierw słuchanie Bożego słowa, bo to przecież Bóg podejmuje inicjatywę powołania ingerując w życie człowieka, aby ofiarować mu dar Swojej miłości. Trzeba się wsłuchać w to, co mówi schodząc w głąb swojego „ja”, gdzie działają siły moralne i duchowe. Nie da się bowiem rozeznać powołania pozostając na powierzchi.

Za słuchaniem idzie rozeznanie, aby pojąć wszystkie wymagania Bożego planu współpracując z bezinteresowaną inicjatywą Boga. I wreszcie podjęcie decyji, która niesie ze sobą całkowite powierzenie własnego życia Panu Bogu. Papież wskazał na Maryję, jako wzór wszelkiego powołania oraz oredowniczkę pomagającą rozeznać Boży plan i dająca siłę, aby się na niego zgodzić.

Święty Domek w Loreto to nie tylko miejsce rozeznawania Bożego powołania, ale także dom rodziny. W dzisiejszym niełatwym świecie – stwierdził Franciszek – małżeństwo oparte na mężczyźnie i kobiecie nabiera fundamenalnego znaczenia i podstwowej misji.

Wspaniała i niezastępowalna rola rodziny w służbie życiu

Trzeba odkryć na nowo plan Boga dla rodziny, będącej podstawową komórką społeczeństwa, aby podkreślić jej wspaniałość i niezastępowalną rolę w służbie życiu. W nazaretańskim domu Maryja przeżywała wiele relacji rodzinnych jako córka, narzeczona, oblubienica i matka. Z tego względu każda rodzina w jej różnych elementach znajduje tutaj gościnę, inspirację aby przeżywać swoją tożsamość – mówił Ojciec Święty. - Doświadczenie domowe Najświętszej Dziewicy wskazuje, że rodzina i młodzi nie mogą być dwoma równoległymi sektorami duszpasterstwa naszych wspólnot, ale muszą podążać ściśle ze sobą złączone, ponieważ bardzo często ludzie młodzi są tym, co rodzina im dała w okresie dorastania. Taka perspektywa przekształca w jedność duszpasterstwo powołaniowe, które stara się wyrazić oblicze Jezusa w jego wielu aspektach, jako kapłana, oblubieńca, jako pasterza. ”

Franciszek zaznaczył, że Domek Maryi jest także domem chorych. To w domu i rodzinie winni oni znaleźć podstawową opiekę i być otoczeni szczególną miłością. Papież zwrócił się do chorych całego świata zapewniając ich, ze są w centrum zbawczego dzieła Jezusa, bo w bardzo konkretny sposób niosą krzyż każdego dnia postępując za Nim.

Franciszek zwrócił się także do wszystkich związanych z sanktuarium, aby stawali się apostołami współczesnych czasów.

Zanieść Ewangelię pokoju i życia współczesnym

" Wam i osobom związanym z tym sanktuarium, Bóg przez Maryję powierza misję w naszych czasach: by zanieść Ewangelię pokoju i życia naszym współczesnym, często nieuważnym w obliczu znaków Boga, pochłoniętym interesami doczesnymi lub zanurzonym w klimacie obojętności duchowej – zachęcał Franciszek. - Trzeba osób prostych, ale mądrych, pokornych, ale odważnych, ubogich, ale hojnych. Krótko mówiąc, ludzi, którzy w szkole Maryi przyjmują bez zastrzeżeń Ewangelię w swoim życiu. W ten sposób, poprzez świętość ludu Bożego, nadal z tego miejsca w całym narodzie będą szerzyć się świadectwa świętości w każdym stanie życia, aby odnowić Kościół i ożywić społeczeństwo zaczynem królestwa Bożego. ”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem