Reklama

Łazienki mają wiele tajemnic

2018-11-07 08:52


Edycja warszawska 45/2018, str. IV

Archiwum MŁK/Paweł Czarnecki

Z prof. Zbigniewem Wawrem, dyrektorem Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, rozmawia Andrzej Tarwid

Andrzej Tarwid: – Już po raz siódmy Rezydencje Królewskie organizują „Darmowy Listopad”. Jakie atrakcje czekają na osoby, które odwiedzają Łazienki Królewskie?

Prof. Zbigniew Wawer: – Jest ich wiele, wśród nich są m.in.: nowa wystawa „Blask orderów w 100-lecie odzyskania niepodległości”, spacery szlakiem powstania listopadowego, warsztaty, wykłady i lekcje muzealne.

– Na wystawie „Blask orderów” jest ponad tysiąc eksponatów. Z kim musieliście nawiązać współpracę, aby zgromadzić w jednym miejscu tyle obiektów?

– Na wystawie zgromadziliśmy ponad tysiąc obiektów. Są to: ordery, legitymacje, dyplomy, mundury, stroje orderowe, broń, obrazy. Eksponaty wypożyczyliśmy z muzeów krajowych i zagranicznych. Najstarsze odznaczenia zostały wypożyczone z kolekcji Staatliche Kunstsammlungen w Dreźnie. Są to ordery Orła Białego po Auguście II i Auguście III. Ordery te pochodzą z garniturów orderowych noszonych na specjalne uroczystości przez obu elektorów saskich i królów polskich. Wypożyczyliśmy również eksponaty z Muzeum Legii Honorowej oraz Muzeum Inwalidów w Paryżu, a także z muzeów Belgii i Holandii. Ciekawe eksponaty pochodzą z Instytutu Polskiego i Muzeum generała Sikorskiego, gdzie zgromadzono odznaczenia po żołnierzach walczących w Polskich Siłach Zbrojnych oraz po działaczach emigracyjnych. Liczne eksponaty zostały wypożyczone z muzeów polskich: Muzeum Narodowego w Krakowie, Muzeum Wojska Polskiego, Muzeum Zamku na Wawelu, Muzeum Medalierstwa we Wrocławiu, Muzeum Narodowego we Wrocławiu oraz wielu innych muzeów w Polsce.

– Jest Pan jednym z najbardziej znanych historyków wojskowości w kraju. Nie sposób więc nie zapytać, jakie odznaczenia i dokumenty przykuwają Pana uwagę z powodów naukowych?

– Z powodów zawodowych interesują mnie historie związane z nadawaniem Orderu Virtuti Militari, szczególnie od czasów wojny polsko-bolszewickiej po II wojnę światową. Z historii tych można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o ludziach, którzy walcząc za Ojczyznę, wykazali się niespotykanym męstwem.

– Obecne wystawy, ale też wiele poprzednich, były organizowane w związku z obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości. Mało kto wie, że Łazienki Królewskie były ulubionym miejscem odpoczynku najważniejszego ojca niepodległości, marszałka Józefa Piłsudskiego. Gdzie Naczelnik lubił przebywać?

– W okresie międzywojennym w Łazienkach – w Belwederze mieszkał Józef Piłsudski. W małym kościółku przy Pałacu na Wyspie brał ślub, tam też ochrzcił swoje córki. Piłsudski bardzo lubił Łazienki, tu odpoczywał, nabierał sił przed czekającymi go trudami. Na dowód tego po 1930 r. w Łazienkach Królewskich został udostępniony zwiedzającym Domek Magdeburski – przeniesiony z Magdeburga dom, w którym Piłsudski mieszkał w czasie internowania. Oba budynki przetrwały wojnę, a rozebrano je po wojnie, aby zatrzeć ślady po Piłsudskim. Łazienki ocalały z pożogi wojennej. Tylko Pałac na Wyspie został częściowo zniszczony. To jest jedyne oprócz Wilanowa miejsce w Warszawie, które zachowało swój XVIII-wieczny charakter.

– W ostatnich latach Łazienki Królewskie odwiedza niemal 3 mln osób rocznie. Która z tegorocznych wystaw cieszyła się największą popularnością?

– W tej chwili nie możemy tego jeszcze powiedzieć, bo największa z wystaw będzie otwarta dopiero 8 listopada. Natomiast do tej pory największą popularnością wśród zwiedzających cieszyła się wystawa japońskich drzeworytów z epoki Edo. Tysiące osób obejrzały też wystawę przedstawiającą dzieje Szpitala Ujazdowskiego.

– A spośród warsztatów i koncertów…

– Największym zainteresowaniem cieszą się koncerty organizowane od ponad 60 lat przez Stołeczną Estradę „Koncerty Chopinowskie”, występy Polskiej Opery Królewskiej i festiwal „Strefa Ciszy”, który prezentuje muzykę różnych gatunków i z różnych kontynentów. Od ubiegłego roku odbywają się w Łazienkach koncerty jazzowe. Jest to praktycznie jedno z niewielu miejsc w Warszawie, gdzie można posłuchać dobrego jazzu, nie tylko polskiego, ale i zagranicznego.

– W jednym z wywiadów powiedział Pan, że Łazienki należą do „najbardziej tajemniczych miejsc” w stolicy. Jakie tajemnice miał Pan na myśli i gdzie jest klucz do ich odkrycia?

– Łazienki mają wiele tajemnic, szczególnie z XVIII i XIX wieku. Jedne z tych nieznanych faktów odkrywamy przy okazji remontów i prac archeologicznych. Inne, badając dawne dokumenty. Kiedy wszystko dokładnie sprawdzimy, to nasi przewodnicy opowiedzą o tych tajemnicach zwiedzającym. W związku z tym nie mogę o nich mówić w wywiadzie, żeby nikogo nie zniechęcać do przyjścia do naszego muzeum. Wręcz przeciwnie, zapraszam Czytelników „Niedzieli”, aby do nas przyszli i poznali odkrywane przez nas nieznane dotychczas historie.

– W czerwcu tego roku został Pan odznaczony fińskim Orderem Białej Róży. Finowie docenili Pana wkład w uczczenie pamięci o Gustawie Mannerheimie. Jaki on miał związek z Łazienkami?

– Marszałek Mannerheim to twórca niepodległej Finlandii. Mieszkał w Łazienkach, w Pałacu Myślewickim w latach 1910-14, kiedy dowodził pułkiem kawalerii gwardii rosyjskiej. Był to jedyny oficer armii carskiej (niepolskiego pochodzenia), który cieszył się sympatią wielu polskich środowisk, w tym również niepodległościowych.

– Miejscem jakich wydarzeń kulturalnych będą Łazienki Królewskie jeszcze w tym roku?

– Zapraszamy wszystkich na wystawę „Blask orderów w stulecie odzyskania niepodległości”. Będzie to największe tegoroczne wydarzenie, ale w Łazienkach mieliśmy już kilka ciekawych wystaw. Była to wystawa jednego obrazu z kolekcji Staatliche Kunstsammlungen w Dreźnie, wystawa „Złoto Traków” – pierwszy raz pokazana w Polsce. Pokazywaliśmy także obrazy z kolekcji Fundacji Kościuszkowskiej, które po raz pierwszy opuściły Stany Zjednoczone. Takich wydarzeń jest wiele.

– A czym planuje Pan zaskoczyć warszawiaków i turystów w roku 2019?

– Łazienki cały czas się zmieniają. To piękne miejsce, w którym kwiaty co roku są w innych kolorach. Posiadamy też własne odmiany specjalnie hodowanych tulipanów – Royal Łazienki w 2017 r., Marszałek Józef Piłsudski 2018 r., Bacciarelli 2019 r. W przyszłym roku planujemy wiele atrakcji, w tym dwie duże wystawy. Pierwsza będzie poświęcona historii stosunków polsko-węgierskich, druga 100. rocznicy odnowienia Krzyża Virtuti Militari.

Tagi:
Warszawa

Reklama

Kongres młodych na UKSW

2019-03-22 16:54

Magdalena Kowalewska

Warsztaty, wykłady, Koncert Młodych Talentów to wszystko czeka młodzież podczas dwudniowego Kongresu „W trosce o młodych”, który w sobotę rozpocznie się w auli Schumana na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Archiwum

Spotkanie rozpocznie się w sobotę, 23 marca, Mszą św. o godz. 9.00 w uniwersyteckiej kaplicy św. Józefa przy ul. Wóycickiego. Podczas otwarcia kongresu ks. prałatowi Pawłowi Ptasznikowi z sekretariatu stanu Stolicy Apostolskiej zostanie wręczony medal "Fides et Ratio". W uroczystości weźmie udział kard. Kazimierz Nycz. Oprawę muzyczną w liturgii zapewni zespół „Moja rodzina”, którą tworzą rodzice i siedmioro dzieci. W sobotę nie zabraknie również Koncertu Młodych Talentów.

– Kongres „W trosce o młodych” jest odpowiedzią na wezwanie papieża Franciszka, aby zejść z kanapy. Adresujemy go nie tylko do młodzieży, ale także do wychowawców, katechetów, rodziców. Można dołączyć do tego spotkania w każdym momencie – mówi prof. Maria Ryś, kierownik Katedry Psychologii Rodziny UKSW i prezes Uniwersyteckiego Towarzystwa Fides et Ratio. Dodaje, że w niedzielę, 24 marca, w Narodowy Dzień Życia, wystąpi lubelski Zespół Guadalupe.

Podczas kongresu uczestnicy znajdą odpowiedź m.in. na takie pytania: Jak stawać się kobietą urzekającą? Jak być odważnym i silnym mężczyzną? Jak stawać się człowiekiem czystego serca? Jak powstaje miłość? Jak budować najgłębsze i szczere relacje z drugim człowiekiem? Jak żyć jako człowiek głębokiej wiary?

Uczestnikom Kongresu towarzyszyć będą relikwie św. Jana Pawła II.

Szczegółowy program Kongresu dostępny jest na stronie internetowej: http://www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/KONGRES2019.pdf

Zapisy na warsztaty odbywają się pod adresem: relacje.profilaktyka@uksw.edu.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Loreto: Domek Matki Bożej – największe sanktuarium maryjne Włoch

2019-03-25 09:34

kg (KAI) / Loreto

Niewielkie miasteczko i gmina w środkowych Włoszech w regionie Marche nad Adriatykiem – Loreto, do którego dzisiaj przybył z jednodniową wizytą Franciszek, zajmuje szczególne miejsce na religijnej i pielgrzymkowej mapie tego kraju. Jest największym i najważniejszym włoskim sanktuarium maryjnym, odwiedzanym rocznie przez ok. 4 mln osób z całego świata. Główną jego relikwią jest Święty Dom, zwany też Domkiem Matki Bożej, gdyż – według prastarej tradycji – pod koniec XIII wieku aniołowie przenieśli go z Nazaretu do tego miejsca

Monika Książek

Jest to kamienny budynek o wymiarach 8,5 m x 3,8 m x 4,1 m, z drzwiami po stronie północnej i parą drzwi od strony południowej oraz oknem po zachodniej. Na zewnątrz ściany pokrywają marmurowe płaskorzeźby, przedstawiające sceny z życia Maryi, nawiązujące nie tylko do Ewangelii, ale także do apokryfów oraz wizerunki proroków starotestamentalnych. Wewnątrz budynku znajduje się właściwy Domek i rzeźba przedstawiającą tzw. Madonnę z Loreto.

Piękna, średniowieczna tradycja głosi, że jest to część domu z Nazaretu, w którym Maryja urodziła się a następnie poczęła i wychowała Pana Jezusa. Po jego Wniebowstąpieniu dom stał się kościołem. Gdy w VIII wieku ziemie te zajęli muzułmanie, początkowo obiekt był niezagrożony. Sytuacja pogorszyła się w XII i XIII w., po wyprawach krzyżowych, a zwłaszcza po ostatecznym wyparciu chrześcijan z tych obszarów. Powstało wówczas duże i realne niebezpieczeństwo zniszczenia bądź co najmniej zbezczeszczenia tego miejsca przez panujących tam wówczas Mameluków egipskich, toteż aby do tego nie dopuścić, na początku maja 1291 aniołowie w sposób cudowny przenieśli Domek Maryi do Italii.

Pierwsze „lądowanie” nastąpiło 10 maja tegoż roku w Trsacie (dzisiejsza Chorwacja, dzielnica Rijeki; po włosku Tersatto). Ale tamtejsi mieszkańcy, wśród których było wielu złodziejów i rzezimieszków, nie docenili wagi i znaczenia Domku, toteż aniołowie po 3 latach i 7 miesiącach jeszcze raz podjęli się zadania transportu, przenosząc go na drugi brzeg Adriatyku i umieszczając bezcenną relikwię w okolicach dzisiejszej Ankony. Dziś wznosi się tam kościół Matki Bożej Wyzwolicielki z Posatory. Stamtąd po dalszych 9 miesiącach wysłannicy nieba przenieśli dawne mieszkanie Maryi w pobliże Porto Recanati, gdzie znajdował się lasek, należący do miejscowej szlachcianki o imieniu Loreta. Później pątnicy mówili, że idą do „Madonny Lorety” i od tego ma się wywodzić dzisiejsza nazwa tego miejsca.

Późniejsze podanie głosiło jeszcze, że w zagajniku pani Lorety dwaj pasterze ujrzeli jaskrawe światło z nieba, za którym pojawił się Domek Maryi.

W rzeczywistości całą operację transportową sfinansowała i przeprowadziła włoska kupiecka rodzina de Angeli, prawdopodobnie przy udziale templariuszy, drogą morską przez Bałkany i 10 grudnia 1294 cenna relikwia dotarła na swoje dzisiejsze miejsce. W 1468 na polecenie ówczesnego biskupa Recanati – Nicolò dall'Aste, rozpoczęto budowę wielkiej świątyni, w której wnętrzu znalazłby schronienie Święty Domek Maryi i aby móc przyjmować coraz większe tłumy pielgrzymów, przybywających do tego miejsca. Ponieważ biskup zmarł już w rok później, jego dzieło nakazał kontynuować papież Paweł II (1464-71), który w 1464, gdy jeszcze jako kardynał nawiedził Domek, został cudownie uzdrowiony za sprawą Maryi.

W 1587, wraz z wykończeniem fasady, budowa ostatecznie dobiegła końca, ale różne prace wykończeniowe trwały jeszcze prawie pół wieku. W latach 1750-54 wzniesiono bogato zdobioną dzwonnicę. W świątyni są liczne piękne malowidła, mozaiki, freski i rzeźby. Wielkie straty sanktuarium poniosło po wkroczeniu w lutym 1797 do Loreto wojsk napoleońskich, które zniszczyły i rozkradły część cennych zabytków.

Doceniając znaczenie tej niezwykłej relikwii papieże od początku otaczali ją szczególną uwagą. W 1507 sanktuarium zostało podporządkowane bezpośrednio Stolicy Apostolskiej i do 1698 miało ono swego kardynała-protektora (opiekuna). W tymże roku jego zadania przejęła specjalnie utworzona w tym celu Kongregacja Loretańska, kierowana przez kardynała sekretarza stanu, którego na miejscu reprezentował prałat-gubernator. Wszystkie te szczególne przywileje sanktuarium w Loreto potwierdzali późniejsi rządcy Włoch w XIX w., a nawet okupacyjnej wojska francuskie (1797-98).

Po zjednoczeniu Włoch w 1870 Święty Domek cieszył się nadal specjalną opieką prawną. Po podpisaniu konkordatu między Rzymem a Stolicą Apostolską w 1929 powołano specjalną komisję mieszaną w celu praktycznego wykonania art. 27 tego dokumentu, poświęconego właśnie sanktuarium w Loreto. Powstała wówczas Administratura Papieskiej Bazyliki Świętego Domu, której przewodniczył administrator mianowany bezpośrednio przez Ojca Świętego, reprezentowany na miejscu przez wikariusza w randze biskupa. 24 marca 1920 Benedykt XV ogłosił Madonnę z Loreto patronką lotników. Zapoczątkowało to wizyty czołowych polityków włoskich do tego miejsca, m.in. 28 czerwca 1922 sanktuarium odwiedził książę Hubert (Umberto), a 24 października 1936 – dyktator Benito Mussolini.

Św. Paweł VI ogłosił 24 czerwca 1965 konstytucję apostolską “Lauretanae Almae Domus”, znoszącą Administraturę i powołującą na jej miejsce Papieską Delegaturę ds. Sanktuarium Świętego Domu w Loreto. Papież utworzył ponadto Prałaturę Świętego Domu, obejmującą kanonicznie cały obszar gminy Loreto oraz nadał bazylice loretańskiej rangę katedry, którą zarządza delegat papieski. Współpracują z nim dwaj wikariusze – jeden dla delegatury i drugi dla prałatury.

W przeszłości delegatami papieskimi w Loreto byli sekretarze dwóch kolejnych papieży: Jana XXIII – kard. Loris Capovilla i Pawła VI – abp Pasquale Macchi.

Warto jeszcze dodać, że zarówno samo Loreto, jak i Święty Domek mają pewne akcenty polskie. W kaplicy Najświętszego Serca w bazylice znajduje się przedstawienie Bitwy Warszawskiej namalowane przez Arturo Gattiego. A 18 lipca 1944 r. 2. Korpus Polski, dowodzony przez gen. Władysława Andersa, wyzwolił Ankonę, jeden z kluczowych portów położonych na wybrzeżu Adriatyku i sąsiednie Loreto. Była to, nawiasem mówiąc, jedyna operacja przeprowadzona samodzielnie przez żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych u boku aliantów zachodnich podczas kampanii włoskiej. 2. Korpus Polski walczył w latach 1944-45 na froncie włoskim przez 367 dni. Zginęło 2197 naszych żołnierzy, a 8376 zostało rannych.

Loreto, a przede wszystkim znajdujący się tam Święty Domek, dały początek podobnym sanktuariom w różnych krajach i miastach, m.in. w Pradze, Santa Fe (Nowy Meksyk, USA), także w Polsce, gdzie nazywa się je domkami loretańskimi (np. Loretto nad Bugiem).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: otwarcie procesu beatyfikacyjnego węgierskiego męczennika

2019-03-25 17:53

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska
Trybunał procesu beatyfikacyjnego

25 marca 2019 roku, arcybiskup Marek Jędraszewski, po uzyskaniu zgody Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, powołał Trybunał do przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Jánosa Esterházyego, świeckiego i ojca rodziny w następującym składzie: ks. dr Andrzej Scąber – delegat biskupa, o. dr hab. Szczepan Tadeusz Praśkiewicz OCD – promotor sprawiedliwości, o. Piotr Lamprecht OSA – notariusz. Postulator sprawy, o. Paweł Cebula OFM Conv., zwrócił się do metropolity i członków Trybunału z prośbą o rozpoczęcie i przeprowadzenie procesu oraz przedstawił zgromadzonym postać Sługi Bożego. W uroczystości wzięła udział między innymi rodzina

Janos Esterházy był działaczem węgierskich organizacji, funkcjonujących na terenie Słowacji, która po rozpadzie Austro-Węgier, w listopadzie 1918 roku, weszła w skład Czechosłowacji, podczas gdy przez setki lat stanowiła część Korony św. Stefana jako Górne Węgry. W związku z tym, jej terytorium zamieszkiwała ludność węgierska. Esterházy aktywnie działał na rzecz praw ludności węgierskiej, został przewodniczącym konserwatywnej Węgierskiej Partii i posłem do parlamentu Czechosłowacji. Korzystając ze swoich znajomości i koligacji rodzinnych – był synem węgierskiego arystokraty i Elżbiety, córki hrabiego Stanisława Tarnowskiego – pomagał Polakom, którzy przedzierali się przez Słowację, by przez Węgry i Rumunię, udać się na zachód, gdzie tworzyło się Wojsko Polskie. Za czyn pomocy polskim uchodźcom w czasie II wojny światowej został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego orderem Polonia Restituta. Przez cały okres trwania wojny, udzielał również pomocy Słowakom i Żydom, a w 1942 roku głosował w słowackim parlamencie przeciwko ich deportacji do obozów koncentracyjnych. Esterházy został aresztowany przez NKWD i zesłany do łagrów. Po trzech latach katorgi, odesłano go do Czechosłowacji, ponieważ tamtejszy rząd skazał go na karę śmierci za współpracę z Niemcami. Na skutek nacisków opinii publicznej, wyrok zamieniono na dożywotnie więzienie o zaostrzonym rygorze w Mírovie, gdzie na skutek wycieńczenia i chorób zmarł w 1957 roku. Jego ciało wrzucono do zbiorowej mogiły.

– Kluczem do męki, śmierci i cierpienia Jánosa Esterházyego są jego własne słowa: „Naszym znakiem jest krzyż”. Krzyż Chrystusa zwycięskiego i zmartwychwstałego jest kluczem, który pomaga zrozumieć całe życie, a szczególnie ostatni etap: uwięzienie w łagrze i cierpienie spowodowanych chorobą w więzieniach. – powiedział o. Cebula

Postulator zwrócił uwagę na cztery aspekty duchowości Esterházyego: pragnienie poddania się woli Bożej, umiłowanie obecnego w Eucharystii Chrystusa, obcowanie duchowe ze świętymi, a także kult Najświętszej Maryi Panny.

– Niech one pomogą nam odczytywać to, co Bóg chce powiedzieć przez swojego sługę i pomogą również wszystkim, którzy zamykają się przed poznaniem prawdy o Jánosu. – mówił na zakończenie.

Po wypowiedzi postulatora, nastąpił moment zaprzysiężenia. Pierwszy przysięgę złożył arcybiskup, następnie jego delegat, promotor sprawiedliwości, notariusz i postulator sprawy.

Po podpisaniu dokumentów, głos zabrał arcybiskup. Zacytował słowa utworu Zbigniewa Herberta „Przesłanie Pana Cogito”, podkreślając, że jest on świeckim wezwaniem do heroizmu i pochwałą tej postawy:

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
(…)

czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź

dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

(…)

Bądź wierny Idź

Metropolita zaznaczył, że 20 lat później ukazał się list pasterski Jana Pawła II „Tertio Millennio Adveniente”, który miał przygotować wiernych do świętowania Roku Jubileuszowego.

“U kresu drugiego tysiąclecia Kościół znowu stał się Kościołem męczenników. Prześladowania ludzi wierzących — kapłanów, zakonników i świeckich — zaowocowały wielkim posiewem męczenników w różnych częściach świata. Świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów (…)To świadectwo nie może zostać zapomniane (…) W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby „nieznani żołnierze” wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele. Zgodnie z sugestią Konsystorza trzeba, ażeby Kościoły lokalne, zbierając konieczną dokumentację, uczyniły wszystko dla zachowania pamięci tych, którzy ponieśli męczeństwo (…)Największym hołdem dla Chrystusa ze strony wszystkich Kościołów na progu trzeciego tysiąclecia będzie ukazanie przemożnej obecności Odkupiciela w owocach wiary, nadziei i miłości złożonych poprzez ludzi tylu języków i ras, którzy poszli za Chrystusem różnymi drogami chrześcijańskiego powołania.” – pisał papież.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że koncepcje Herberta i Jana Pawła II znacząco różnią się od siebie. Poeta powiedziałby, że choć Janos Esterházy był heroicznym człowiekiem, to ostatecznie przegrał, ginąc w Mírovie. Papież, pisząc o świętych męczennikach naszych czasów, wskazywał na zwycięstwo Chrystusa.

– Dokładnie 25 lat po opublikowaniu tego listu apostolskiego, pragniemy, powołując ten Trybunał, pokazać Jánosa Esterházyego jako wielkiego, nieznanego jeszcze, żołnierza wielkiej sprawy Bożej. Przez jego życie, w trudnych i dramatycznych czasach I połowy XX, chcemy pokazać żywotność Kościołów w Polsce, na Węgrzech, na Słowacji i w Czechach. Przez owoce wiary nadziei i miłości jego życia, pragniemy ukazać obecność Chrystusa Odkupiciela w naszych czasach (…) To dzisiejsze wydarzenie wpisuje się w życzenie Jana Pawła II, aby świętość dzieci Kościoła była przez sam Kościół stwierdzana i stawiana za wzór dla innych. Tak nam dopomóż Bóg! – mówił metropolita.

W uroczystości brała udział córka Jánosa Esterházego Alice Esterhazy-Malfatti, która w liście skierowanym do zebranych podkreśliła, że życie jej ojca zbudowane było na miłości. Dodała, że Sługa Boży ogromną miłością darzył cztery narody: polski, słowacki, czeski i węgierski.

– Tak bardzo kochał powierzonych sobie ludzi, że poświęcił za nich życie. Był przekonany, że społeczność i poczucie przynależności do niej muszą być budowane na przykładzie miłości i wspólnoty rodzinnej. Jego wiara i głęboka miłość do Boga utwierdziły go w tych przekonaniach. Ewangelia św. Jana mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Mój ojciec w duchu tego ewangelicznego zadania zrealizował swoją służbę polityczną i znosił cierpienie (…) Niestety, w naszych społeczeństwach, wciąż musimy stawić czoła duchowemu dziedzictwu Wielkiej Rewolucji Francuskiej, która chce wytępić wiarę i moralność (…) Tak jak mówił Jan Paweł II, ładne słowa: wolność, równość, braterstwo, staną się parodią, jeśli wykluczymy z nich Boga.

Na zakończenie listu, wyraziła nadzieję, że Chrystus obecny był w życiu i męczeństwie jej ojca. Podziękowała arcybiskupowi za podjęcie trudu procesu beatyfikacyjnego, który pokazuje, że konsolidację między narodami: polskim, węgierskim, słowackim i czeskim trzeba budować na Chrystusowym fundamencie.

List przesłał również kardynał Dominik Duka, metropolita praski i prymas Czech. Zapewniał w nim o duchowej łączności i podkreślił, że postawa, jaką János Esterházy prezentował w więzieniu to wzór chrześcijańskiego życia i postępowania.

Spotkanie zakończyła wspólna modlitwa i błogosławieństwo. Do 30 kwietnia 2019 roku można przekazać Kurii Arcybiskupiej w Krakowie wszystkie dokumenty, pisma i wiadomości dotyczące Sługi Bożego Jánosa Esterházyego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem