Reklama

Arche Hotel

Maturzyści na Jasnej Górze

2018-11-07 08:52

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 45/2018, str. VII

Grzegorz Winnicki
Podczas Eucharystii w Bazylice Jasnogórskiej

Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” – pod tym hasłem odbyła się 27. Pielgrzymka Maturzystów na Jasną Górę zorganizowana 27 października przez Wydział Nauki i Wychowania Katolickiego Kurii Diecezjalnej w Zamościu. Wzięło w niej udział 2 tys. młodych ludzi.

Pielgrzymkę rozpoczęła uroczysta Eucharystia w Bazylice Jasnogórskiej, której przewodniczył i słowo Boże wygłosił biskup diecezjalny Marian Rojek. W homilii posłużył się obrazem lustra. – Wiesz, jak wyglądasz? A dzisiaj właśnie po to tu jestem, by w zwierciadle, odbiciu Jasnogórskiej Ikony przypomnieć sobie już nie tyle samą moją twarz, ale wizerunek mego sumienia, przypomnieć sobie i uświadomić moje młode życie. Czy to maryjne lustro odzwierciedlające Jej twarz ze szramą na policzku powie mi też, jak patrzeć przed siebie? Nie tylko na ten maturalny rok, jaki się dla mnie już rozpoczął, ale jak patrzeć zdecydowanie dalej, na całe moje życie, na całą moją wieczność – mówił bp Rojek.

Przelotność spoglądania w lustro ksiądz biskup porównywał z brakiem wytrwałości we wprowadzaniu Słowa Bożego w życie. – Ta przelotność, krótkotrwałość ludzkich myśli i przekonań naszego poznania nie jest obca również nam. Słyszymy coś, zainteresujemy się tym, nawet w tym momencie uważamy to za ważne i wówczas dochodzimy do przekonania: rzeczywiście, ja też takim chciałbym być. Chciałbym być świętym człowiekiem, chciałbym być, ale może od jutra, bo szybko pojawiają się nowe doznania i doświadczenia, nowe myśli chodzą nam błyskawicznie po głowie, tłumiąc to, co było wcześniej. W sprawach dotyczących wiary w Boga tak się nie da. Dlaczego tu musi być inaczej, jeżeli ten obraz życia jest dla mnie taki ważny? Bo wiara domaga się zakorzenienia w życiu, domaga się wierności, nie przelotności, nie ulotności. To nie jest coś przejściowego – zaznaczył pasterz diecezji.

Reklama

Stałym elementem pielgrzymki jest akt powierzenia się młodych Matce Bożej. Przedstawiciele maturzystów odnieśli się do historii Polski, w której opieka Maryi nad losami Polaków była zawsze obecna. Tę część przygotowali uczniowie z Zespołu Szkół nr 3 w Hrubieszowie wraz z katechetką Ewą Mielniczuk.

– Maryjo, Królowo Polski! W tym szczególnym roku, prowadzeni mocą Ducha Świętego, stają przed Tobą maturzyści diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Pragniemy zawierzyć Twojej matczynej opiece jeszcze raz naszą Ojczyznę i losy wszystkich Polaków. Idziemy w ślady naszych przodków, którzy niejednokrotnie w chwilach ważnych i trudnych szukali pomocy oraz wsparcia u Ciebie i nigdy się nie zawiedli. Zawierzamy Ci naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – mówili przedstawiciele młodzieży, zawierzając Maryi także swoich rodziców, wychowawców i katechetów, swoich kolegów, którzy pozostali w domach oraz czas przygotowania do egzaminów maturalnych, prosząc o rozeznanie drogi powołania, zgodnej z Bożym planem.

W pielgrzymce wzięli udział katecheci – duchowni, świeccy i zakonni, kapłani reprezentujący Kurię Diecezjalną, nauczyciele i wychowawcy, dyrektor zamojskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Lublinie oraz przedstawiciel zamojskiego oddziału Lubelskiego Samorządowego Centrum Doskonalenia Nauczycieli. Wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania pielgrzymki oraz samej młodzieży, dziękował ks. Piotr Brodziak, dyrektor Wydziału Nauki i Wychowania Katolickiego Kurii Diecezjalnej w Zamościu: – Dziękuję wam, droga młodzieży, za to, że zechcieliście tutaj być, przyjechać i razem z nami zawierzać się dobremu Bogu przez Niepokalane Serce Maryi. Miejmy nadzieję, że Maryja będzie wypraszała to, co dla was tak najbardziej potrzebne, o co się modlicie i bądźcie pewni – Mama nigdy nie zawodzi.

Tagi:
maturzyści

Potrzebują miłości, prawdy, piękna, potrzebują Boga

2018-12-05 11:10

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 49/2018, str. IV

Ta inicjatywa w diecezji to swoisty fenomen w skali Polski i ma już ponad sześćdziesiąt lat. Co roku wielka rzesza maturzystów zjeżdża na zamknięte rekolekcje do Skorzeszyc. Od 1994 r. skorzystało z nich przeszło 30 tysięcy młodych ludzi

Archiwum Wydziału Katechetycznego.
Msza św. w trakcie rekolekcji

Wszystko zaczęło się w latach 50. ubiegłego wieku. Gdy władze komunistyczne po systematycznym utrudnianiu prowadzenia religii w szkołach, ostatecznie usunęły katechezę ze szkół, maturzyści zostali pozbawieni jakiejkolwiek edukacji religijnej. W 1957 r. decyzją bp. Czesława Kaczmarka przystąpiono do organizowania rekolekcji. Zadanie to powierzono ks. Edwardowi Materskiemu, kierującemu Ośrodkiem Katechetycznym przy Kurii, późniejszemu biskupowi. Miejscem spotkań stał się Dom Rekolekcyjny w Jędrzejowie. Rekolekcje, prowadzone w dwóch turach osobno, odbywały się dla maturzystów i maturzystek. Od 1959 r. organizowano je wyłącznie w Częstochowie, a ich uczestnicy zamieszkiwali w domach zakonnych wokół Jasnej Góry. Po pewnym czasie młodzież męska została przeniesiona do WSD w Kielcach. Nowy impuls do rozwoju inicjatywy dała decyzja bp. Kazimierza Ryczana. Rekolekcje przeniesiono do Skorzeszyc. Za rekolekcje odpowiadali od 1994 r. – ks. dr Tadeusz Śmiech, od 1998 r. – ks. dr Andrzej Kaszycki.

Zatrzymać się na chwilę

– Jako dyrektor Referatu Katechetycznego w latach 1998-2005 byłem odpowiedzialny za organizowanie rekolekcji dla maturzystów. Wysłałem zaproszenia do dyrekcji szkół ponadgimnazjalnych i udało się. Prawie wszystkie szkoły odpowiedziały na zaproszenie. Rekolekcje odbywały się od poniedziałku do środy oraz od czwartku do soboty w okresie jesiennym. Był to fenomen na skalę Kościoła w całej Polsce. Spotykając się z młodzieżą już we prowadzeniu wskazywałem, by zatrzymała się na chwilę i zastanowiła się nad sensem życia, po co żyje? Zasadniczo rekolekcje miały doprowadzić uczestników do głębszego rozeznania poziomu swojej wiary, określenia kim jest dla nich Bóg, a w tym kontekście, do nakreślenia prawdy o sobie. Nieraz, pomimo młodego wieku, mieli moralnie bardzo pokomplikowane życie i jedynym sensownym wyjściem z sytuacji było nawrócenie. Jakaż była wielka radość, gdy tłumnie przystępowali do sakramentu pokuty i pojednania, szczególnie ci, którzy w ogóle nie planowali spowiedzi. To jeden z cudów, który dokonywał się podczas rekolekcji. A cudów, szczególnie uzdrowienia z wszelakich nałogów, było bardzo dużo. Ale to już tajemnica... Narodziła się myśl, aby rekolekcje jakoś uroczyście zakończyć. Korzystając z doświadczenia innych diecezji podjąłem decyzję, by organizować pielgrzymki maturzystów na Jasną Górę. Była to trafna decyzja. Maturzyści, wykorzystując kolejny dzień w szkole na wycieczki, przeznaczali go na wyjazd na pielgrzymkę. I tak przy sercu Matki kończyli rekolekcje i Jej zawierzali dalsze swoje życie – opowiada ks. A. Kaszycki.

Do 2018 r. w rekolekcjach uczestniczyły 30704 osoby. Przez długie lata z diecezji przejeżdżało od 1100 do 1700 młodych. Zawsze było to wielkie przedsięwzięcie logistyczne dla Centrum w Skorzeszycach. Nad organizacją pobytu czuwali przez te lata księża dyrektorzy Centrum: ks. Marek Czarnota, ks. Andrzej Jankoski i obecnie ks. Jacek Iwan. Za merytoryczną stronę odpowiada Wydział Katechetyczny, prelegenci, doświadczeni duszpasterze młodzieży, których uczestnicy chętnie słuchają. W tym gronie są, lub byli długie lata: ks. Andrzej Kaszycki, który rozwinął całą ideę, ks. Leszek Starczewski, ks. Stefan Radziszewski, ks. Jarek Majka, ks. Waldemar Wiśniowski, ks. Karol Zegan, ks. Paweł Ścisłowicz, w tym roku dołączył ks. Marcin Boryń.

Doświadczają wspólnoty i Boga

Ks. dr Karol Zegan – główny odpowiedzialny od 2005 r. mówi, że rekolekcje w Skorzeszycach dla wielu młodych są doświadczeniem miłości Pana Boga i głębokim przeżyciem wspólnotowym. Dotychczas brakowało im takiego doświadczenia. – Jeśli jest się w kaplicy dwie, trzy godziny przed Najświętszym Sakramentem (a normalnie trudno młodym pół godziny wysiedzieć w kościele), to coś w tym musi być. Nagle udziela się im atmosfera modlitwy. Podchodzą do mnie i opowiadają. „Proszę Księdza na początku byłem «na nie». Wierciłem się, nie mogłem wytrzymać w ławce. Jednak po godzinie coś się stało, zacząłem się modlić, poszedłem do spowiedzi”. Świadectw było przez te lata dużo. Oni doświadczają mocy modlitwy wspólnotowej – mówi.

Czas jest wypełniony od godziny 7 do godz. 22. Zaczynamy modlitwą, potem śniadanie, dalej konferencje poważne i weselsze ze śpiewem, jakiś dobry film, posiłek. Regularnie przyjeżdżają klerycy z WSD z Koła Powołań i dzielą się świadectwem, podobnie czynią siostry zakonne.

Oczywiście jest też czas na indywidualne rozmowy z księdzem. Ważnym przeżyciem dla wielu uczestników jest wieczorna adoracja przed Najświętszym Sakramentem. Pośrodku prezbiterium jest krzyż, do którego można podejść, przytulić się, ucałować dotknąć i złożyć swój krzyż zmartwień i trosk Jezusowi. Wtedy jest okazja do spowiedzi. Jest oczywiście też czas na grę w siatkę, w piłkę nożną, wspólne bycie razem.

Ważne jest świadectwo

– Rekolekcje w Skorzeszycach od lat pokazują nam, księżom i wychowawcom, że wiele opinii o ludziach młodych jest nieprawdziwych. Widać potrzebę takiej formacji. Młodzi przyjeżdżają do Skorzeszyc i potrafią słuchać, modlą się, są skupieni, wielu się spowiada, choć nie wszyscy. Bardzo istotne jest ich wzajemne świadectwo. Nie wstydzą się przed kolegami, koleżankami swojej wiary, są zaangażowani. Niektórzy czytają w czasie Mszy św., dziewczyny chętnie śpiewają. Śmielej angażują się w liturgię, nie ma problemu, aby ktoś przyszedł do ambony. Ta pozytywna zmiana jest zasługą pracy księży w parafiach w czasie przygotowań do ŚDM – zauważa ks. Zegan. W wielu miejscach zawiązały się wspólnoty, które udzielały się podczas liturgii, organizowały czuwania, śpiewy połączone z grą na instrumentach, bo młodzież teraz ogólnie jest bardziej rozwinięta muzycznie.

Przyjeżdżające grupy są bardzo spolaryzowane, tzn. jest zawsze grupa młodzieży, która od dłuższego czasu jest w jakiś wspólnotach, w formacji, podobnie jak ich rodzice. I są młodzi, którzy nie są negatywnie nastawieni, ale są religijnie zdystansowani. Jednak ważne jest że przyjeżdżają, chcą i poszukują – tłumaczy.

Mówi także o zmieniającym się podejściu młodych do sakramentu spowiedzi. – Podczas gdy dawniej przystępowało do niego blisko 90 procent, teraz decyduje się koło 60 procent uczestników. Pozostała cześć nie korzysta z sakramentów. Czym jest to spowodowane? Być może to moda zapożyczona z Zachodu, gdzie przecież, jak wiemy, zmniejsza się procentowo liczba spowiadających się nie tylko wśród młodych – mówi ks. Karol.

Do Skorzeszyc od lat przyjeżdżają uczniowie z Miechowa, z Kielc z „Nazaretu” i „Katolika”, z LO Śniadeckich, z Żeromskiego i Słowackiego, z Piłsudskiego, Ściegiennego. Z terenu obecni są uczniowie ze szkół w Szczekocinach, z Chmielnika, z Małogoszcza, z Buska-Zdroju. Z uczniami przyjeżdżają wychowawcy, nauczyciele. – Niektórzy, będący co roku, poczytują ten czas za coś bardzo dobrego. Ich obecność ma kolosalne znaczenie. Sami dają świadectwo wiary, przystępują do spowiedzi.

Dodatkowym elementem rekolekcji jest Pielgrzymka Maturzystów na Jasną Górę, która odbywa się w każdym roku po drugiej niedzieli Wielkiego Postu. Ta pielgrzymka cieszy się dużą frekwencją i popularnością wśród młodych. Uczestniczy w niej od 4 do 5 tysięcy osób. Ważna jest dla nich atmosfera tego miejsca i zawierzenie Matce Bożej wszystkich maturzystów przed Cudownym Obrazem, udział w Drodze Krzyżowej na wałach, Msza św.

W ostatnich latach liczba uczestników rekolekcji zmalała. W tym roku uczestniczyło w nich blisko 600 młodych. Duży wpływ ma niż demograficzny i co za tym idzie mniejsze klasy, ale nie tylko. Istotnym hamulcem może być również napięty program nauczania w klasie maturalnej i monitorowanie podstawy. Nauczyciele muszą zrealizować wymagany materiał do matury, liczy się każda godzina. Na pewno zmieniła się też ogólnie mentalność społeczeństwa. Czy młody człowiek poszukuje pogłębionej modlitwy? – trzeba sobie zadać to pytanie.

Nie da się ściemniać

Ks. Leszek Starczewski ma prelekcje dla maturzystów w Skorzeszycach od 2006 roku. – Lubię mówić do młodych i z młodymi rozmawiać. Oni świetnie demaskują fałsz. Tutaj nie da się ściemniać. Stanąć przed nimi jest dość znacznym wyzwaniem. Lubię, kiedy szczerze pytają, kiedy się autentycznie przeciwstawiają, kwestionują różne rzeczywistości, których nie są w stanie w Kościele pojąć. Są wymagający, to naturalne. Maturzyści nie lubią, kiedy przypomina im się, że są przed maturą, mówię więc, że są przed studniówką – brzmi lepiej – śmieje się ks. Leszek Starczewski. Na początku mówię im o tym, że mam dla nich dwie wiadomości. Jedna jest dobra, druga zła. Pierwsza brzmi: „jesteście w najgorszym okresie swojego życia”. Nie rozumiecie siebie i tego co się teraz z wami i w was dzieje, związków, w które wchodzicie bądź się z nich wycofujecie, swojego ciała, nie bardzo rozumiecie rodziców. Druga wiadomość jest lepsza – „ten etap minie, ale trzeba wiedzieć jak mądrze go przeżyć”. Powtarzam im, że najważniejsza jest uczciwość wobec siebie samego i otwartość na poszukiwanie prawdy, piękna, dobra i miłości.

Pan Bóg jest w relacjach

Im bardziej zaangażowali swoje serce w czasie rekolekcji, tym więcej Pana Boga mogli doświadczyć. I dzieje się to na różne sposoby – poprzez ten bunt, który jest wpisany w młodość, poprzez bolesne odkrywanie rzeczywistości, relacji, poprzez pytania, które muszą paść. Każdy, kto przyjeżdża na te rekolekcje, ma szansę spotkać Boga – choć czasem jeszcze nie jest w stanie sobie tego uświadomić tak wprost i od razu. Dzieje się to poprzez spotkanie ze sobą, w relacji z drugim człowiekiem, w przyjaźni. I właśnie o tych relacjach próbuję mówić na spotkaniach z nimi. Pan Bóg jest w relacjach: Ojciec i Syn i Duch Święty,  stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Prowadzi przez życie w relacjach i chce doprowadzić do pełni życia także w społeczności, we wspólnocie w niebie. Rozmawiamy o tym, jak je budować, by były zdrowe. Bywają konferencje, że są zasłuchani, a bywają i takie, że siedzą z oczami jak śnięte ryby.

Kiedyś podszedł do mnie chłopak i powiedział, że chce zachować się uczciwie. Mówił, że nie da rady być na tych rekolekcjach, nie na tym etapie swojego życia. I pojechał do domu. Ale pamiętajmy, że – jak mówi prorok Izajasz, a za nim św. Paweł Apostoł – Pan Bóg daje się znaleźć również tym, którzy go nie szukają i odpowiada tym, którzy Go nie wołają. To tajemnica. Bo wielu z uczestników przyjeżdżało z nastawieniem, by wyskoczyć ze szkoły, przeżyć jakąś imprezę. Pod koniec rekolekcji słyszałem od niektórych, że zostali „pokonani przez ten czas i klimat modlitwy”.

Otrzymują wiele

Ks. Leszek tłumaczy, że młodzi na rekolekcjach otrzymują wiele, aby doświadczenie Boga stało się także ich udziałem. Wyjeżdżają stąd i nie wiemy, co się z nimi będzie działo, ale... Duch Święty będzie wiedział, kiedy się odwołać do tego doświadczenia w ich życiu.

– Najważniejsze, by im mądrze towarzyszyć. Niekoniecznie trzeba mieć odpowiedź na każde ich pytanie. My dorośli mamy czasem pokusę, aby być jednocześnie siewcą i żniwiarzem. A tu kto inny sieje, a kto inny zbierał będzie to, co zasiane. Zresztą, finalnie – jak uczy nas Kościół – wiarę każdego człowieka zna jedynie Bóg. Uczono mnie, aby wychodzić do młodzieży nie takiej jak ona się przedstawia, bo często nie robi tego najmądrzej. Chodzi o wyjście do nich takich, jakimi są naprawdę. A młodzi pragną wolności, miłości, prawdy, dobra i piękna. A pod tym wszystkim ukryty jest (choć nie mówią o tym często wprost) Bóg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Franciszek: służyć Panu to słuchać i wprowadzać Jego Słowo w czyn

2019-01-20 12:34

st (KAI) / Watykan

„Służenie Panu to słuchanie i wprowadzanie Jego Słowa w czyn” – powiedział papież w rozważaniu poprzedzającym niedzielną modlitwę „Anioł Pański”. Ojciec Święty komentując czytany dzisiaj fragment Ewangelii (J 2, 1-11), opisujący cud w Kanie Galilejskiej podkreślił, że programem życia chrześcijanina jest wypełnianie zalecenia Matki Jezusa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Margita Kotas

Na wstępie Franciszek zauważył, że nieprzypadkowo na początku życia publicznego Jezusa umiejscowiona jest ceremonia zaślubin, ponieważ w Nim Bóg poślubił ludzkość. „Jezus objawia się jako oblubieniec ludu Bożego, zapowiedziany przez proroków i objawiający nam głębię relacji, która nas z Nim jednoczy: jest to nowe przymierze miłości” – stwierdził papież. Dodał, że przemieniając wodę w wino Jezus przemienił Prawo Mojżeszowe w Ewangelię niosącą radość.

Następnie Ojciec Święty zwrócił uwagę na kluczowe słowa cytowanego fragmentu – wypowiedziane przez Maryję do sług w Kanie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. „Służenie Panu to słuchanie i wprowadzanie Jego Słowa w czyn. Jest to proste i istotne zalecenie Matki Jezusa, program życia chrześcijanina” – wskazał Franciszek. Papież zakończył swoje rozważanie wezwaniem: „Niech Najświętsza Dziewica pomoże nam pójść za jej zachętą: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie», abyśmy mogli w pełni otworzyć się na Jezusa, rozpoznając w codziennym życiu znaki Jego ożywczej obecności”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paryż: tysiące Francuzów manifestowały w obronie życia

2019-01-20 19:14

st (KAI) / Paryż

Od 30-50 tysięcy Francuzów wzięło dziś udział w trzynastym „Marszu dla życia”, apelując o zaprzestanie banalizowania aborcji i broniąc klauzuli sumienia lekarzy, którzy odmawiają zbijania dzieci w łonie matki. Co roku we Francji dokonuje się około 220 tys. aborcji.

La Manif Pour Tous

Marsz dla życia nie miał charakteru konfesyjnego chociaż do udziału w nim zachęcał arcybiskup Paryża, Michel Aupetit, a nuncjusz apostolski we Francji, abp Luigi Ventura przekazał pozdrowienia oraz słowa zachęty skierowane do uczestników przez Papieża Franciszka. Ojciec Święty podkreślił, że wszelkie zło na świecie bierze początek w braku szacunku dla życia. Zachęcił Francuzów do nieustannego dawania świadectwa niezbywalnych wartości: godności człowieka oraz godności życia.

Marsz rozpoczął się o godz. 13.30 od Porte Dauphine i przeszedł w kierunku placu Trocadero. Nawiązując do ruchu „żółtych kamizelek” delegat generalny marszu, Nicolas Sévillia wyjaśnił, że w formie publicznej wyraża się nie tylko zaniepokojenie z powodu trudności społecznych, ale także cierpienie niematerialne. Dodał, że dzisiejszy marsz był też pierwszym aktem mobilizacji obywatelskiej przeciwko próbom rewizji prawa bioetycznego odnośnie do sztucznego zapłodnienia, które w myśl propozycji kręgów liberalnych ma być dostępne dla wszystkich – nie tylko małżeństw, ale także związków osób tej samej płci, czy kobiet samotnych. Natomiast prezes Fundacji Lejeune, Jean-Marie Le Méné wyraził obawy, że obecny rząd prezydenta Macrona będzie chciał zalegalizować wykorzystanie embrionów do badań naukowych i eksperymentów pseudomedycznych.

W paryskiej manifestacji uczestniczyła także Viviane Lambert, która walczyć będzie w poniedziałek przed sądem w Châlons-en-Champagne o życie swojego syna Vincenta, znajdującego się od dziesięciu lat w stanie określanym przez media jako „wegetatywny”. Szpital nie chce kontynuować utrzymywania go przy życiu, chociaż film wideo pokazuje, że reaguje on na bodźce. Pani Lambert nie kryła wielkiego wrażenia widząc w stolicy Francji tak wielkie zgromadzenie obrońców życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem