Reklama

Nasz człowiek w Lourdes

2018-11-14 11:41

Z o. Zbigniewem Musielakiem OSCam rozmawia Małgorzata Cichoń
Niedziela Ogólnopolska 46/2018, str. 26-27

Archiwum autorki
O. Zbigniew Musielak OSCam z wolontariuszką z Francji – Garbiñe przed kaplicą Pojednania w Lourdes

Swoje małe biuro ma na czwartym piętrze maryjnego domu pielgrzyma (Accueil Notre Dame). Ponadto jest proboszczem w... 19 okolicznych wioskach! Gdy jest ciepło, udaje się do nich motocyklem. Wielu Francuzom, m.in. burmistrzowi Lourdes, pokazał Polskę. Przyczynił się także do tego, że od półtora roku możemy latać do słynnego sanktuarium tanimi liniami z Krakowa!
O. Zbigniew Musielak, jako młody kamilianin, by móc bez przeszkód wyjechać na misje na Madagaskar, ukończył w Belgii pielęgniarstwo i położnictwo. Służył Malgaszom przez 28 lat, a od dekady jest kapelanem w sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, u stóp francuskich Pirenejów.

MAŁGORZATA CICHOŃ: – Jak to się stało, że 10 lat temu, po powrocie z Madagaskaru, „zawędrował” Ojciec do Lourdes?

O. ZBIGNIEW MUSIELAK OSCam: – Kamilianie mają tutaj wspólnotę zakonną, która pracowała w sanktuarium i duszpasterstwie diecezjalnym. 10 lat temu nie mieli ludzi, żeby obsadzić całą wspólnotę, i zaproponowali, żebym przyjechał przynajmniej na rok i pomógł uzupełnić stan placówki. Z roku zrobiła się dekada. Niezbadane są wyroki Boże! (uśmiech).

– Tym bardziej że wiele lat spędził Ojciec w zupełnie kontrastowych warunkach...

– Pracowałem w służbie zdrowia na Madagaskarze. W siedmiu diecezjach południowych odpowiadałem za współpracę państwa z Kościołem w tej dziedzinie.

– Skąd charyzmat posługi chorym?

– Kamilianie pracują zarówno bezpośrednio wśród chorych, jak i w duszpasterstwie służby zdrowia. W latach 70. ubiegłego wieku zakonnicy studiowali we Włocławku, a to diecezja, do której należałem jako mieszkaniec Zduńskiej Woli. Spodobał mi się ich charyzmat i postanowiłem do nich wstąpić.

– A co sprowadza pielgrzymów do sanktuarium w Lourdes?

– Wydaje mi się, że głównie potrzeba serca albo ciekawość, choć trudno wniknąć w duszę każdego pielgrzyma. Zastanawia jednak fakt, że są to nie tylko katolicy – do Najświętszej Maryi przyjeżdża bardzo wielu muzułmanów. Jeżeli chodzi o polskich pielgrzymów, to muszę powiedzieć, że nie mam z nimi większego kontaktu, bo pracuję głównie w języku francuskim. W sanktuarium jeszcze nie ma oficjalnie języka polskiego i polskiego kapelana. Jak do tej pory niewielka grupa pielgrzymów znad Wisły oficjalnie rejestruje się w sanktuarium, stąd jesteśmy na końcu listy reprezentowanych tu państw, choć faktycznie naszych pielgrzymów nie jest tak mało. Gdy mają problemy, centrum informacji podaje kontakt do mnie.

– Półtora roku temu zostały uruchomione tanie loty łączące Kraków z Lourdes. Podobno Ojciec przyczynił się do tych komunikacyjnych ułatwień...

– Tak się jakoś złożyło. Zastanawialiśmy się, wraz z pozostałymi kapelanami sanktuarium, co zrobić dla innych krajów, które mają trudność w dotarciu do Lourdes. Kiedyś zapoznaliśmy się z przedstawicielami Ryanaira, udało nam się zorganizować spotkanie w Dublinie, i tak powoli, drzwiami kuchennymi, doprowadziliśmy do tego atrakcyjnego dla Polaków połączenia. W wioskach, w których posługuję, są burmistrzowie, którym też zależy na rozwoju regionu i turystyki, mieliśmy więc mocne wsparcie.

– W serca nie wnikniemy, ale czy faktycznie ludzie, zwłaszcza ciężko chorzy, przyjeżdżają tu w oczekiwaniu na cud?

– Bardzo często mówi się o cudach w Lourdes, jeśli chodzi o łaskę uzdrowienia fizycznego. Ale z tego, co sam mogę powiedzieć, zauważamy bardzo dużą przemianę duchową. Człowiek odnajduje tu samego siebie. Jako księża mający osobisty, duchowy kontakt z wiernymi jesteśmy tego świadkami. Dla nas także często jest to ogromne przeżycie.

– Choć pielgrzymi pokonują tysiące kilometrów, by tu dotrzeć, są Francuzi, do których to miejsce nie przemawia. Ci, z którymi rozmawiałam, traktują Lourdes jako pewne zjawisko, sami nie zadają sobie pytań o wiarę. Liczą jednak na jego komercyjne wykorzystanie...

– Trzeba zrozumieć mentalność Francuzów. Oni są bardziej kartezjańscy, rozumowi, więc nic dziwnego, że wyrażają takie świadectwo na zewnątrz. Pracuję duszpastersko w diecezji, bo tu nie ma wystarczającej liczby księży. Jestem proboszczem w 19 wioskach usytuowanych wokół Lourdes. Tutaj duszpasterstwo wygląda inaczej. Nie ma na parafii miejsca, gdzie mógłbym zamieszkać, bo utrzymanie 19 plebanii byłoby przecież nie do pomyślenia. Z ludźmi zupełnie inaczej się tu rozmawia, podejście do religii jest jednak głębokie, myślę, że zakorzenione w mentalności, która jest inna.

– Jak więc zrozumieć Francuza?

– Trzeba na niego inaczej popatrzeć, szczególnie jeśli chodzi o jego rozumienie wiary. My jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do tego, że musimy iść do kościoła co niedzielę. Ale jak wymagać od parafian, by byli co tydzień w kościele, skoro sam jestem u nich raz na miesiąc albo i nie. Ich wiara polega na ludzkim podejściu do siebie nawzajem, opartym na wartościach chrześcijańskich, godności osoby – i to jest bardzo widoczne w okręgu, gdzie pracuję. To prości ludzie, górale. Wszystkie działania duszpasterskie są tu oparte na ludziach, którzy są na miejscu i wszystko przygotowują: całą liturgię, katechizację dla dzieci, nawet wystrój i utrzymanie kościoła. O świątynie dbają burmistrzowie danej miejscowości. Oni również z okazji odpustów organizują święto w wiosce i wówczas odprawiana jest Msza św. Między nami widać współpracę. Francja jest więc krajem laickim, ale społeczeństwo takie nie jest.

– Co tak naprawdę dzieje się w Lourdes? Kto uzdrawia pielgrzymów? Ja tu zauważyłam pobożność eucharystyczną...

– Wiadomo, że Maryja ma nas prowadzić do Chrystusa, a Chrystus to Eucharystia, Miłość, która przemawia do każdego z nas. Najwięcej uzdrowień, przeżyć i przemian duchowych czy cielesnych następuje podczas procesji eucharystycznej, podczas zjednoczenia z Panem Bogiem w Komunii św., ale też w czasie kąpieli w wodzie ze źródła. Jeżeli chodzi o Msze św., to Eucharystia z wystawieniem Najświętszego Sakramentu odprawiana jest codziennie o godz. 23 w Grocie objawień Maryi. W tym roku grupa 40 księży z sanktuarium – z rektorem na czele – postanowiła, że ta Eucharystia będzie pozbawiona wszystkich „ubogaceń”. Mają być słowo Boże, Liturgia eucharystyczna i wystawienie Najświętszego Sakramentu. Nie ma nawet kazań. Chodzi o to, by było to przeżycie, które pozwoli na własne, osobiste spotkanie z Chrystusem.

– W Lourdes spotykamy wielu chorych. Niektórzy sceptycy twierdzą, że to nie Bóg uzdrawia tych ludzi, a poczucie wspólnoty. Tu są „na świeczniku”, nie muszą się chować po kątach...

– ...odnajdują swą godność, człowieczeństwo. Gdy byłem w Afryce czy na Madagaskarze, widziałem, jak osoby chore są tam ukrywane. Uważa się, że to źle świadczy o rodzinie, iż ma w swym gronie chorego. Tutaj jest wielu takich ludzi, to jedyne sanktuarium tworzone z myślą o nich. Dlatego czują się w nim jak u siebie.

– Jak u siebie czuł się tu również św. Jan Paweł II, który przyjechał do Lourdes ze swą ostatnią zagraniczną pielgrzymką. Czy to nie znamienne, że dzielił z chorymi także miejsce zamieszkania?

– Zatrzymał się w maryjnym domu pielgrzyma, naprzeciwko sanktuarium. Wysoko postawione osoby przeważnie przyjmowane są w pałacu biskupów czy w eleganckim hotelu, stąd wszyscy byli zaskoczeni, gdy Papież powiedział, że on jest chory i chce być cały czas z takimi jak on. Zostało to bardzo dobrze przyjęte, szczególnie przez obsługę domu, która jest wspaniała. Św. Jan Paweł II stał się jednym z pielgrzymów w pełnym tego słowa znaczeniu. Jego pokój został taki, jaki był. Mieszkają w nim teraz inni pielgrzymi, którzy nawet niekiedy o tym nie wiedzą...

Za pomoc w realizacji materiału dziękuję: www.tourism-occitania.co.uk i www.tourisme-hautes-pyrenees.com .

Tagi:
Lourdes

Reklama

Historia objawień i kultu w Lourdes

2019-02-11 09:57

Paweł Bieliński (KAI) / Lourdes

Najświętszą Marię Pannę z Lourdes wspomina Kościół katolicki 11 lutego. Tego dnia 1858 roku, w cztery lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, Matka Boża ukazała się ubogiej pasterce Bernadecie Soubirous w Lourdes. Podczas osiemnastu objawień Maryja wzywała do modlitwy i pokuty. Nakazała, aby na miejscu objawień wybudowano kościół. Polecenie to zostało wypełnione przez miejscowego proboszcza i w 1875 r. odbyła się uroczysta konsekracja świątyni.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

O Lourdes - miasteczku leżącym u stóp Pirenejów - zrobiło się głośno dzięki Matce Bożej. Maryja ukazała się tam w 1858 r. Bernardzie Marii Soubirous, zwanej przez bliskich Bernadetą. Rodzina dziewczyny była bardzo biedna. Sześć osób (rodzice i czworo dzieci) mieszkało w dawnej celi więziennej. Ojciec nie pracował. Zdarzało się, że młodszy brat Bernadety - Jean-Marie z głodu zjadał wosk z kościelnych świec.

Bernadeta była ładną dziewczyną, jednak po przebytej chorobie nie rosła. Miała tylko 140 cm wzrostu. Chorowała na astmę. Nie umiała czytać ani pisać, mówiła tylko miejscowym dialektem. Nauka sprawiała jej trudność. W wieku 14 lat chodziła do szkoły razem z siedmiolatkami, aby lepiej poznać katechizm. Inaczej nie zostałaby dopuszczona do I Komunii św.

Biała Pani

11 lutego Bernadeta z siostrą i koleżanką poszła zbierać gałęzie na opał. Przy grocie Massabielskiej zobaczyła unoszącą się nad krzakiem śliczną dziewczynę w białej sukni, która w prawej dłoni trzymała różaniec. Bernadeta, naśladując ją, uczyniła znak krzyża i zaczęła odmawiać różaniec. Biała Pani włączała się w modlitwę tylko na "Chwała Ojcu...", kończące każdą dziesiątkę. Potem - znikła.

Już wieczorem niemal całe miasteczko wiedziało o dziwnym zjawisku. Matka, nie wierząc Bernadecie, orzekła, że pewnie był to diabeł. - Diabeł nie odmawia różańca - odpowiedziała rezolutnie dziewczyna. Na kolejnych spotkaniach z Białą Panią towarzyszyły Bernadecie setki, a potem tysiące mieszkańców Lourdes. Podpowiadali jej, o co ma pytać "zjawę". Bernadeta nawiązała z nią dialog.

18 lutego Biała Pani wypowiedziała znamienne słowa: "Nie obiecuję ci szczęścia na tym świecie, ale w przyszłym". Trzy dni później wezwała: "Módlcie się za grzeszników", a po kolejnych trzech dniach: "Pokutujcie! Pokutujcie! Pokutujcie!". Prosiła też, by księża wybudowali przy grocie kaplicę, i aby przychodzono tam w procesji. Miejscowy proboszcz domagał się jednak cudu, chciał też poznać imię Białej Pani. Odpowiedź padła 25 marca: "Jestem Niepokalanym Poczęciem".

Biała Pani wskazała Bernadecie miejsce, z którego wytrysnęło źródło. Wkrótce wydarzył się pierwszy cud: mieszkanka Lourdes umoczyła sparaliżowaną rękę w wodzie wypływającej ze źródła i została uleczona.

Osiemnaście spotkań Bernadety z Białą Panią zakończyło się 16 lipca. Już dwanaście dni później miejscowy biskup powołał komisję, która miała zbadać sprawę rzekomych objawień Matki Bożej. 18 stycznia 1862 r. w imieniu Kościoła orzekł o ich autentyczności.

Trzy lata później Bernadeta rozpoczęła nowicjat u sióstr posługujących chorym (Soeurs de la Charité et de l’Instruction Chrétienne de Nevers). W 1866 r. na zawsze opuściła Lourdes - przeniosła się do domu zgromadzenia w Nevers. - Moja misja w Lourdes jest skończona - oświadczyła. Rok później złożyła śluby zakonne. Została pomocnicą pielęgniarki w klasztornej infirmerii.

Z pokorą znosiła upokorzenia ze strony innych sióstr, którym nie mieściło się w głowie, że Matka Boża mogła ukazać się prostej dziewczynie. Zdrowie Bernadety stale się pogarszało. Ostatnie pół roku spędziła w łóżku, które nazywała "białą kaplicą". Umarła 16 kwietnia 1879 r. Miała zaledwie 35 lat.

Po beatyfikacji w 1925 r., jej nienaruszone ciało umieszczono w relikwiarzu, w kaplicy klasztoru Saint-Gildard w Nevers, a osiem lat później została kanonizowana.

70 cudów

Od pierwszego uzdrowienia, 1 marca 1858 r., chorzy napływają do Lourdes, spodziewając się uzdrowienia ciała lub szukając sił do znoszenia cierpienia. Kościół katolicki uznał oficjalnie 70 cudów i ok. 7 tys. uzdrowień, których nie dających się wyjaśnić naukowo. Siedem pierwszych cudów odegrało rolę w uznaniu objawień za prawdziwe.

Od 1905 r. działa w sanktuarium biuro lekarskie, przyjmujące zgłoszenia przypadków uzdrowień i przeprowadzające wstępną konsultację wśród lekarzy obecnych w Lourdes. Jeśli wynik wstępnego dochodzenia jest pozytywny, sprawa jest przekazywana komitetowi medycznemu, który istnieje od 1947 r. Po przeprowadzeniu własnego dochodzenia wydaje on orzeczenie, że dany przypadek jest (lub nie jest) niewytłumaczalny według aktualnego stanu wiedzy medycznej.

Związek chorych z pirenejskim sanktuarium spowodował, że gdy w 1992 r. Jan Paweł II ustanowił Światowy Dzień Chorego, na jego datę wybrał dzień pierwszego objawienia Matki Bożej w Lourdes. Tam też, w 1993, 2004 i 2008 r. odbyły się centralne obchody tego Dnia.

Do Lourdes przybywają nie tylko chorzy. Od 1873 r. odbywa się francuska pielgrzymka narodowa organizowana z inicjatywy ojców asumpcjonistów. W pierwszej pielgrzymce wzięły udział 492 osoby. Dziś pątników jest 6-8 tys.

Od ponad 60 lat do Lourdes przybywa też międzynarodowa pielgrzymka wojskowa. W pierwszej, w 1958 r., uczestniczyli wyłącznie żołnierze francuscy i niemieccy. W następnych latach do udziału w pielgrzymce zapraszani byli żołnierze z innych krajów europejskich oraz Ameryki Północnej i Australii. Polska była w 1991 r. pierwszym krajem z byłego bloku komunistycznego, którego żołnierze uczestniczyli w pielgrzymce.

Pokutujcie!

Na 52 hektarach w sanktuarium znajdują się 22 miejsca kultu. Do najczęściej odwiedzanych należą: grota, górujące nad nią bazylika Niepokalanego Poczęcia i bazylika Różańcowa, oraz podziemna bazylika św. Piusa X. Tę ostatnią poświęcił w 1958 r. legat papieski kard. Angelo Giuseppe Roncalli, który kilka miesięcy później został papieżem. Wymagane przez liturgię trzy okrążenia świątyni wykonał w odkrytym samochodzie. Gdy dziennikarze poprosili go o kilka słów do Francuzów, bez wahania powtórzył słowa Matki Bożej: "Pokutujcie! Pokutujcie! Pokutujcie!". Pielgrzymom przybywającym do Lourdes na stałe posługuje 30 kapelanów, pochodzących z różnych diecezji i zgromadzeń zakonnych, a także siostry z pięciu zgromadzeń. Wspomaga im 300 stałych i 100 sezonowych pracowników świeckich i ok. 7 tys. wolontariuszy. Roczny budżet sanktuarium wynosi 18 mln euro (ok. 90 mln zł), z których 90 proc. pochodzi z ofiar pielgrzymów, darowizn i spadków.

"Błogosławieni i ubodzy"

Co roku na sezon pielgrzymkowy wybierany jest konkretny temat. W tym roku będzie to „Błogosławieni ubodzy”. Mathias Terrier, dyrektor służb informacyjnych sanktuarium tłumaczy, że „Bernadeta doświadczyła ubóstwa materialnego i ubóstwa [chorego] ciała, któż więc lepiej niż ona może prowadzić ludzi z całym ich ubóstwem intelektualnym, psychicznym czy społecznym, w jakie zdarza im się popaść?”.

Jego zdaniem dowodem na to, że Bernadeta jest “niezwykle przystępną” jest zainteresowanie, jakim się cieszy nie tylko wśród ludzi wierzących, ale również w świecie kultury i rozrywki. Od 1 lipca w Lourdes będzie wystawiany musical „Bernadeta z Lourdes”, zaś w maju odbędzie się premiera filmu dokumentalnego „Współczesne Bernadety” o przybywających do sanktuarium ludziach.

Przez cały Rok św. Bernadety jej relikwie będą noszone w procesjach do groty objawień po zakończeniu międzynarodowych Mszy św. w środy i soboty - za wyjątkiem okresów, kiedy relikwiarz pielgrzymować będzie po Europie. W 2019 r. odwiedzi Normandię we Francji, Włochy i Hiszpanię.

Ponadto od 8 do 11 lutego sanktuarium organizuje wielkie sympozjum nt. ubóstwa, z udziałem ponad 700 uczestników. Około 20 tys. pielgrzymów spodziewanych jest w Lourdes 11 lutego na uroczystościach w rocznicę pierwszego objawienia Matki Bożej sprzed 161 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Miłość małżeńska - ks. Marek Dziewiecki [#9]

2019-02-22 08:37

salvenet.pl

Czym jest miłość małżeńska i co ją wyróżnia? Jak tę miłość powinniśmy pielęgnować? Co ślubujemy swojemu współmałżonkowi? Czy mąż/żona powinni być naszymi przyjaciółmi?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: drugi dzień spotkania o ochronie nieletnich

2019-02-22 21:04

Paweł Pasierbek SJ / www.vaticannews.va

W Watykanie rozpoczął się drugi dzień szczytu poświęconego ochronie nieletnich. Dziś głównym tematem obrad jest kolegialność. Punktem wyjścia do dyskusji są referaty kard. Oswalda Graciasa z Indii, kard. Blase'a Cupicha z USA oraz Lindy Ghisoni, podsekretarz Dykasterii ds. Rodziny, Świeckich i Życia.

Vatican Media

Spotkanie rozpoczęło się od modlitwy, w czasie której proszono Boga o dar życia w prawdzie, bez hipokryzji. Uczestnicy szczytu wysłuchali także bardzo wzruszającego świadectwa. „Kiedy stałem się ofiarą nadużycia ze strony kapłana, moja matka Kościół pozostawiła mnie samego... Wszyscy się odwrócili i czułem się jeszcze bardziej samotny, nie wiedząc, do kogo się zwrócić” – mówiła w swym świadectwie ofiara nadużyć. Po jego wysłuchaniu nastąpiła długa chwila ciszy.

Następnie o. Federico Lombardi przypomniał, że wszyscy uczestnicy szczytu otrzymali dokument Organizacji Narodów Zjednoczonych na temat walki z przemocą wobec dzieci: „Toward a world free from violence. Global survey on violence against children” oraz dokument UNICEF „A familiar face” wskazujący, że przemoc wobec dzieci często pochodzi od osób najbliżych, od tych, którzy są blisko, od kogoś z rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem