Reklama

Leśna duchowość dorastania do nieba

2018-12-05 11:05

O. Jan Pach OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 49/2018, str. 22

Odniesienia leśne do Boskiej ekonomii stwarzania świata nie zawężają wielkości Boga ani Mu jej nie odbierają. Jego spacery po rajskim ogrodzie, w poszukiwaniu Adama po jego grzechu odwrócenia się do Boga plecami, świadczą o zatroskaniu Boga o stworzenie. Ten obraz nie zaniża polotów serca o. Antoniego Sokóla, paulina, oraz jego fascynacji lasem i całą przyrodą. To wspaniała wędrówka i przygoda z Bogiem, w której On przez całe życie świetnie się odnajdywał.

Bóg ma w sobie coś z potęgi mowy lasu i rajskiego ogrodu oraz coś z ciszy kontemplacyjnej miłości, jeżeli osadził pierwszego człowieka w cudzie stworzenia piękna świata. Z potęgą mowy lasu łączy On cichą kontemplację miłości.

Przeor leśniowskiego nowicjatu paulinów

Pierwszy raz spotkałem o. Antoniego jako przeora nowicjatu w Leśniowie 27 sierpnia 1975 r., gdy wstępowałem do Zakonu Paulinów. Piękny rok modlitwy i pracy, do której byłem zaprawiony w górach od małego dziecka. O. Antoni zawsze troszczył się o to, byśmy nie byli głodni i zbyt zmęczeni. Pozostał w mojej pamięci jako dobry Ojciec i zatroskany opiekun.

Reklama

Biechowska koronacja obrazu Jezusa i Maryi

Paulini przyszli do Biechowa w 1969 r. i o. Antoni Sokól był pierwszym proboszczem tej paulińskiej nowej parafii i sanktuarium.

Koronacja Matki Bożej Pocieszenia w Biechowie miała miejsce we wrześniu 1976 r. Proboszczem był wówczas o. Konstancjusz Kunz. Pracował tam też wtedy o. Jerzy Tomziński, były generał zakonu. Miał wokół siebie kilkadziesiąt młodych osób. One nam bardzo pomogły w licznych pracach przygotowawczych do koronacji, zwłaszcza przy zwykłych pracach stolarskich, które tam wykonywałem.

Gdy przyjechał o. Antoni, pierwszy proboszcz pauliński w Biechowie, to ludzie chcieli go nosić na rękach! Nikt z paulinów nie był o to zazdrosny! Wtedy działy się cuda. Dziś też się zdarzają, jeno ludzie nie czują ich potrzeby albo wygodnie ich nie widzieć!

O. Antoni był wniebowzięty, gdy przyjechał któregoś dnia przed koronacją i zobaczył rozmach przygotowań, gdyż bardzo marzył o ukoronowaniu Cudownego Obrazu Matki Pocieszenia. Był rozchwytywany przez parafian. Teresa Bednarek, wówczas z grupy o. Tomzińskiego, dziś siostra bezhabitowa, wspomina: – o. Antoni był bardzo pokorny, cichy i rozmodlony. Po prostu – chodząca świętość.

Potwierdzają to liczni mieszkańcy parafii biechowskiej.

Niech wystarczy choćby świadectwo pana Tadeusza, grabarza: – Przyszło mu być pierwszym paulińskim proboszczem w trudnych czasach. Wspaniały człowiek, otwarty na ludzi, budził sympatię. Pracowity i energiczny. Nie bał się trudnych decyzji. Parafianie darzyli go sympatią, zaś ubowcy bali się jego prostoty. Pomagał każdemu, kto poprosił o pomoc. Dobre słowo miał dla każdego.

Inny parafianin Biechowa, Wojciech Rzepka, tak go wspomina: – O. Antoni był odbierany jako wspaniały człowiek. Kiedy paulini zawitali do Biechowa, w klasztorze nic nie było. Ludzie przynosili ojcom produkty do kuchni, piekli im chleb. Sami uprawiali kapustę i jeździli na targ, aby ją sprzedać i mieć trochę pieniędzy. Sam

o. Antoni był bardzo ciepłym człowiekiem. Można o nim mówić w samych superlatywach.

Podobnych świadectw można by tworzyć całe litanie, może kiedyś ktoś je spisze, gdyż w 2019 r. przypada 50-lecie przybycia paulinów do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, na prośbę samego prymasa Stefana kardynała Wyszyńskiego, który też cudowny obraz koronował.

Bachledówka na górze Wojtyły i Wyszyńskiego

Jest wiele świadectw dobrych ludzi – górali na temat o. Antoniego, pisanych w gwarze góralskiej. Oni dobrze pamiętają o. Sokóla, innych ojców i braci, a zwłaszcza wakacyjne pobyty kard. Stefana Wyszyńskiego i odwiedziny kard. Karola Wojtyły, który gdy „łazikował” po górach, zawsze odwiedzał swojego przyjaciela i mentora – Prymasa Polski. Ci święci Polacy i wybawcy rodaków z różnych niewoli tutaj mieli świętą wakacyjną pustelnię i na wzgórzu Bachledy mieli bliżej do Boga i Maryi. Dzień i noc górale pilnowali „świętych gości, coby im ubowcy krzywdy nie zrobili!”.

Ograniczę się do jednego świadectwa, pisanego w gwarze regionalnej z Cyrwiennego:

Szczęść Boże.

(...) Mi to sie widzi, ze Pon Bóg wybroł

o. Antoniego, coby Mu przynosił chwałe,

a za nos modlył siy do Niego.

Ojciec Antoni, kie na Bachledówce gazdowoł,

jako wielbić Boga ludziom pokazowoł.

Chętnie ludzi wspiyroł, w kozdym miejscu,

casie, cy to w słuchanicy, cy to kajsik w lesie.

Zawse był pogodny, chętny do pomocy,

nawet jak mioł jechać do wypodku w nocy.

Nojlepiyj, jak umioł, dawoł sakramenty,

modlył siy za zmarłyk, dawoł Chrzest Świynty.

Casem siy skrzyncili, ze w niedziele długo,

ale jak tu nie poświyncic kwadrans

wiyncyj Bogu?

Zawse uśmiechnięty, zawse łozmodlony,

takiego kapłana my tutok bocymy.

Pozdrawiam. Paweł Zarycki, przy wsparciu

Ducha Świętego.

Od serca...

Miał w sobie o. Antoni coś z „leśnego człowieka”, choć bez specjalistycznego wykształcenia. Zawsze miał w sobie zapasy dobra! Jego ludzka słodycz, choć nigdy niemanifestowana ostentacyjnie, czyniła go nawet swoiście nieśmiałym. Miał w sobie ogromny imperatyw bycia dobrym dla każdego człowieka. Był swoistym domem, w którym zawsze płonął ogień, przy którym każdy mógł ogrzać dłonie i napić się ciepłego miodu na stygnące czasem w życiu serce.

Ojcze Antoni, pozwól ucałować Twoje święte, „leśne” dłonie.

Reklama

Norwegia łamie prawa człowieka

2019-02-19 11:11

Artur Stelmasiak

Decyzja norweskich władz o wydaleniu z Oslo konsula RP dr. Sławomira Kowalskiego wywołała wiele głosów krytyki zarówno w Polsce, jak i w Skandynawii. - W ciągu 2 tygodni pod nasza petycją #MuremZaKonsulem podpisało się ponad 30 tys. osób i dziś przynieśliśmy jo ambasady Królestwa Norwegii - mówiły mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.

Artur Stelmasiak

Uznanie za persona non grata polskiego konsula, który ratował polskie dzieci, by mogły się wychowywać w swoich rodzinach, spotkało się z oburzeniem ze strony tamtejszej Polonii. Dlatego jej przedstawiciele zorganizowali manifestację przed Ambasadą Królestwa Norwegii w Warszawie. - Nie zgadzamy się z praktyką władz Norwegii, która odwołuje polskich dyplomatów tylko dlatego, że zgodnie z obowiązującym norweskim i międzynarodowym prawem bronią praw polskich rodzin i polskich dzieci. To nie jest pierwszy taki przypadek i obawiamy się, że kolejnego konsula, który przyjedzie do Oslo także może spotkać ten sam los - mówił przed ambasadą Artur Kubik, przewodniczący związku zawodowego w Norwegii "Solidaritet Norge".

Konsul dr Sławomir Kowalski jest znany z pomocy wielu polskim rodzinom przed opresyjnymi działaniami ze strony urzędu Barnevernet. W 2016 r. otrzymał od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych tytuł „Konsula Roku”. MSZ wskazywało, że nagroda jest „ukłonem wobec wszystkich, którzy walczą o polskie dzieci i godność polskiej rodziny za granicą". - Pan konsul przez 5 lat wzorowo służył polskim rodzinom w Norwegii i dlatego został wydalony na podstawie całkowicie fałszywych zarzutów i pomówień. Ujawniony przez instytut Ordo Iursi filmu pokazuje, że to norwescy urzędnicy Barnevernet oraz policjanci złamali prawo dyplomatyczne określone w Konwencji Wiedeńskiej - podkreślił mec. Jerzy Kwaśniewski. - Z dowodów wynika jednoznacznie, że konsul reprezentujący Rzeczpospolitą Polskę chciał tylko dostać się do polskiego dziecka. I niestety nie pozwolono mu na to, a policja usunęła go z naruszeniem jego nietykalności. To są jednoznaczne dowody na złamanie Konwencji Wiedeńskiej. I dziś w imieniu 30 tys. sygnatariuszy chcemy stanowczo zaprotestować zarówno przeciwko takiemu traktowaniu polskich obywateli, jak i przedstawicieli dyplomatycznych Rzeczpospolitej Polski.

W ambasadzie zostało złożone pismo, w którym Instytut Ordo Iuris i Związek Zawodowy „Solidarność” w Norwegii domagają się wprowadzenia zmian proceduralnych korzystnych dla polskich rodzin w tym kraju. - To są rekomendacje, które nie tylko są wytworem naszej pracy i analiz, ale także powtórzeniem międzynarodowej krytyki i rekomendacji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oraz Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu ws. prawa człowieka w Norwegii - tłumaczył Kwaśniewski.

Podczas pikiety przed ambasadą obecna była także przewodnicząca parlamentarnego Zespołu "Dobro dziecka jako cel najwyższy" poseł Barbara Chrobak. - Jako polityk i poseł liczę na to, że to jest ostatni taki skandaliczny przypadek, gdy przedstawiciel dyplomatyczny RP zostaje wydalony. Dla nas jest ważna współpraca z Norwegią, ale nie może być to współpraca na zasadzie jednostronnej - mówiła Barbara Chrobak, poseł klubu Kukiz'15. - Jestem zadowolona z odpowiedniej i stanowczej odpowiedzi polskich władz, ale także faktu, że pani Silje Garmo jest dziś z nami. Rzeczpospolita Polska udzieliła jej azylu przed władzami Norwegii, które nie przestrzegają podstawowych praw człowieka.

Protest przed siedzibą ambasady Królestwa Norwegii w Warszawie został zorganizowany przez norweską Polonię. W Ambasadzie złożone zostało pismo, którego autorzy domagają się wprowadzenia w Norwegii „gwarancji proceduralnych, korzystnych dla rodziców oraz ich dzieci”.

Oczekują oni:

1. Zapewnienia udziału tłumacza na każdym etapie postępowania w celu zniwelowania bariery językowej uniemożliwiającej rodzicom i dziecku pełne uczestnictwo w postępowaniu;

2. Informowania władz konsularnych RP o każdym przypadku ingerencji Barnevernet w funkcjonowanie rodzin polskich obywateli przybywających na terytorium RP;

3. Zagwarantowania prawa do bezpośredniego kontaktu polskich obywateli z konsulem RP;

4. Poddania niezwłocznej kontroli niezawisłych sądów decyzji o ograniczeniu lub pozbawieniu pieczy nad dzieckiem lub praw rodzicielskich. Decyzja o odebraniu dziecka winna zostać uzasadniona i doręczona rodzicom, a dziecku wyjaśniona w sposób dla niego zrozumiały;

5. Przekazania odebranych dzieci do rodzin zastępczych w Polsce i pod jurysdykcję sądu RP, zgodnie zKonwencją Haską z 19 października 1996 r. o jurysdykcji, prawie właściwym, uznawaniu, wykonywaniu i współpracy w zakresie odpowiedzialności rodzicielskiej oraz środków ochrony dzieci;

6. Poszanowania prawa dziecka do nierozrywania jego więzi z rodzicami. Zagwarantowania dziecku prawa do regularnego utrzymywania osobistych relacji i bezpośredniego kontaktu z matką, ojcem, rodzeństwem, dziadkami nawet w przypadku pozbawienia rodziców praw rodzicielskich;

7. Utworzenia systemu wsparcia dla rodzin którym odebrano dzieci. Objęcie ich opieką prawną i psychologiczną;

8. Nierozdzielania rodzeństwa w przypadku odebrania rodzicom więcej niż jednego dziecka; zapewnienia, aby dziecko odebrane rodzicom trafiło w pierwszej kolejności do dalszych krewnych;

9. Zapewnienia, aby decyzja o powierzeniu pieczy nad dzieckiem osobom trzecim była poddawana okresowej weryfikacji, w celu dokonania oceny, czy właściwy dla dziecka nie byłby powrót pod opiekę rodziców – uwzględniać przy tym należy najlepszy interes dziecka oraz jego opinię;

10. Zapewnienia, aby poddanie dziecka opiece osób trzecich nastąpiło z uwzględnieniem jego tożsamości religijnej, etnicznej oraz kulturowej oraz z poszanowaniem więzi istniejącej między rodzeństwem;

11. Ustanowienia stałych organów nadzoru i zapewnienia kontroli parlamentarnej instytucjom opieki społecznej;

12. Powołania wspólnej, norwesko-polskiej, międzyrządowej komisji bieżąco monitorującej wprowadzanie punktów wskazanych powyżej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Magiczne pióro” – spotkanie autorskie z Magdaleną Kapuścińską

2019-02-19 14:45

Zofia Białas

„Magiczne pióro” to wspólne dzieło Magdaleny Kapuścińskiej i jej córki Amelii, uczennicy klasy II. Marzeniem córki było posiadanie sztuki teatralnej dla dzieci, napisanej przez mamę. Nie było to, wyznała p. Magdalena, proste zadanie. Zaproponowałam bajkę.

Zofia Białas

Odpowiedź córki – „Bajkę to ja mogę napisać sobie sama”. Zamieniłam się, więc w sekretarkę mojej córki i spisałam jej niewiarygodną opowieść o perypetiach dwóch wyjątkowych sióstr: siedmioletniej Arii i dziesięcioletniej Agnes, które mimo zakazu matki poetki, w dzień urodzin młodszej siostry, użyły jej magicznego pióra, jedynego magicznego pióra na świecie, by spełnić urodzinowe marzenie. Właścicielka magicznego pióra, sama używała go tylko w wyjątkowych okolicznościach, by zmienić zakończenie na lepsze lub, by wybawić kogoś z kłopotów. Pióro, czytamy w słowie wprowadzającym w treść książki, posiada nieskończony atrament, samo uzupełnia się w rękach właścicielki świecąc na niebiesko, a odnalezione zostało w starej drewnianej szkatule bogato rzeźbionej w alfabet runiczny, z inskrypcją: „ Tylko bogata we wrażliwe serce córa ma prawo korzystać z pragęsiego pióra”.

O tym, co się przydarzyło siostrom po zabraniu magicznego pióra można przeczytać w książce „Magiczne pióro”. Przeczytała ją uczestnikom spotkania p. Magdalena. Kończąc pierwszą część spotkania, zapytała: „ A Ty, Czytelniku, gdybyś przypadkowo wszedł w posiadanie magicznego pióra, które ma moc materializowania marzeń jak byś je wykorzystał?”

Zobacz zdjęcia: "Magiczne pióro"

Swoje marzenia dzieci rysowały w czasie warsztatów plastycznych.

Wszystko to działo się podczas kolejnego feryjnego spotkania, które odbyło się 19 lutego w czytelni Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Wieluniu na, które zaprosiła p. Anita Kuś z Działu Dziecięcego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem