Reklama

Potrzebują miłości, prawdy, piękna, potrzebują Boga

2018-12-05 11:10

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 49/2018, str. IV

Archiwum Wydziału Katechetycznego.
Msza św. w trakcie rekolekcji

Ta inicjatywa w diecezji to swoisty fenomen w skali Polski i ma już ponad sześćdziesiąt lat. Co roku wielka rzesza maturzystów zjeżdża na zamknięte rekolekcje do Skorzeszyc. Od 1994 r. skorzystało z nich przeszło 30 tysięcy młodych ludzi

Wszystko zaczęło się w latach 50. ubiegłego wieku. Gdy władze komunistyczne po systematycznym utrudnianiu prowadzenia religii w szkołach, ostatecznie usunęły katechezę ze szkół, maturzyści zostali pozbawieni jakiejkolwiek edukacji religijnej. W 1957 r. decyzją bp. Czesława Kaczmarka przystąpiono do organizowania rekolekcji. Zadanie to powierzono ks. Edwardowi Materskiemu, kierującemu Ośrodkiem Katechetycznym przy Kurii, późniejszemu biskupowi. Miejscem spotkań stał się Dom Rekolekcyjny w Jędrzejowie. Rekolekcje, prowadzone w dwóch turach osobno, odbywały się dla maturzystów i maturzystek. Od 1959 r. organizowano je wyłącznie w Częstochowie, a ich uczestnicy zamieszkiwali w domach zakonnych wokół Jasnej Góry. Po pewnym czasie młodzież męska została przeniesiona do WSD w Kielcach. Nowy impuls do rozwoju inicjatywy dała decyzja bp. Kazimierza Ryczana. Rekolekcje przeniesiono do Skorzeszyc. Za rekolekcje odpowiadali od 1994 r. – ks. dr Tadeusz Śmiech, od 1998 r. – ks. dr Andrzej Kaszycki.

Zatrzymać się na chwilę

– Jako dyrektor Referatu Katechetycznego w latach 1998-2005 byłem odpowiedzialny za organizowanie rekolekcji dla maturzystów. Wysłałem zaproszenia do dyrekcji szkół ponadgimnazjalnych i udało się. Prawie wszystkie szkoły odpowiedziały na zaproszenie. Rekolekcje odbywały się od poniedziałku do środy oraz od czwartku do soboty w okresie jesiennym. Był to fenomen na skalę Kościoła w całej Polsce. Spotykając się z młodzieżą już we prowadzeniu wskazywałem, by zatrzymała się na chwilę i zastanowiła się nad sensem życia, po co żyje? Zasadniczo rekolekcje miały doprowadzić uczestników do głębszego rozeznania poziomu swojej wiary, określenia kim jest dla nich Bóg, a w tym kontekście, do nakreślenia prawdy o sobie. Nieraz, pomimo młodego wieku, mieli moralnie bardzo pokomplikowane życie i jedynym sensownym wyjściem z sytuacji było nawrócenie. Jakaż była wielka radość, gdy tłumnie przystępowali do sakramentu pokuty i pojednania, szczególnie ci, którzy w ogóle nie planowali spowiedzi. To jeden z cudów, który dokonywał się podczas rekolekcji. A cudów, szczególnie uzdrowienia z wszelakich nałogów, było bardzo dużo. Ale to już tajemnica... Narodziła się myśl, aby rekolekcje jakoś uroczyście zakończyć. Korzystając z doświadczenia innych diecezji podjąłem decyzję, by organizować pielgrzymki maturzystów na Jasną Górę. Była to trafna decyzja. Maturzyści, wykorzystując kolejny dzień w szkole na wycieczki, przeznaczali go na wyjazd na pielgrzymkę. I tak przy sercu Matki kończyli rekolekcje i Jej zawierzali dalsze swoje życie – opowiada ks. A. Kaszycki.

Do 2018 r. w rekolekcjach uczestniczyły 30704 osoby. Przez długie lata z diecezji przejeżdżało od 1100 do 1700 młodych. Zawsze było to wielkie przedsięwzięcie logistyczne dla Centrum w Skorzeszycach. Nad organizacją pobytu czuwali przez te lata księża dyrektorzy Centrum: ks. Marek Czarnota, ks. Andrzej Jankoski i obecnie ks. Jacek Iwan. Za merytoryczną stronę odpowiada Wydział Katechetyczny, prelegenci, doświadczeni duszpasterze młodzieży, których uczestnicy chętnie słuchają. W tym gronie są, lub byli długie lata: ks. Andrzej Kaszycki, który rozwinął całą ideę, ks. Leszek Starczewski, ks. Stefan Radziszewski, ks. Jarek Majka, ks. Waldemar Wiśniowski, ks. Karol Zegan, ks. Paweł Ścisłowicz, w tym roku dołączył ks. Marcin Boryń.

Reklama

Doświadczają wspólnoty i Boga

Ks. dr Karol Zegan – główny odpowiedzialny od 2005 r. mówi, że rekolekcje w Skorzeszycach dla wielu młodych są doświadczeniem miłości Pana Boga i głębokim przeżyciem wspólnotowym. Dotychczas brakowało im takiego doświadczenia. – Jeśli jest się w kaplicy dwie, trzy godziny przed Najświętszym Sakramentem (a normalnie trudno młodym pół godziny wysiedzieć w kościele), to coś w tym musi być. Nagle udziela się im atmosfera modlitwy. Podchodzą do mnie i opowiadają. „Proszę Księdza na początku byłem «na nie». Wierciłem się, nie mogłem wytrzymać w ławce. Jednak po godzinie coś się stało, zacząłem się modlić, poszedłem do spowiedzi”. Świadectw było przez te lata dużo. Oni doświadczają mocy modlitwy wspólnotowej – mówi.

Czas jest wypełniony od godziny 7 do godz. 22. Zaczynamy modlitwą, potem śniadanie, dalej konferencje poważne i weselsze ze śpiewem, jakiś dobry film, posiłek. Regularnie przyjeżdżają klerycy z WSD z Koła Powołań i dzielą się świadectwem, podobnie czynią siostry zakonne.

Oczywiście jest też czas na indywidualne rozmowy z księdzem. Ważnym przeżyciem dla wielu uczestników jest wieczorna adoracja przed Najświętszym Sakramentem. Pośrodku prezbiterium jest krzyż, do którego można podejść, przytulić się, ucałować dotknąć i złożyć swój krzyż zmartwień i trosk Jezusowi. Wtedy jest okazja do spowiedzi. Jest oczywiście też czas na grę w siatkę, w piłkę nożną, wspólne bycie razem.

Ważne jest świadectwo

– Rekolekcje w Skorzeszycach od lat pokazują nam, księżom i wychowawcom, że wiele opinii o ludziach młodych jest nieprawdziwych. Widać potrzebę takiej formacji. Młodzi przyjeżdżają do Skorzeszyc i potrafią słuchać, modlą się, są skupieni, wielu się spowiada, choć nie wszyscy. Bardzo istotne jest ich wzajemne świadectwo. Nie wstydzą się przed kolegami, koleżankami swojej wiary, są zaangażowani. Niektórzy czytają w czasie Mszy św., dziewczyny chętnie śpiewają. Śmielej angażują się w liturgię, nie ma problemu, aby ktoś przyszedł do ambony. Ta pozytywna zmiana jest zasługą pracy księży w parafiach w czasie przygotowań do ŚDM – zauważa ks. Zegan. W wielu miejscach zawiązały się wspólnoty, które udzielały się podczas liturgii, organizowały czuwania, śpiewy połączone z grą na instrumentach, bo młodzież teraz ogólnie jest bardziej rozwinięta muzycznie.

Przyjeżdżające grupy są bardzo spolaryzowane, tzn. jest zawsze grupa młodzieży, która od dłuższego czasu jest w jakiś wspólnotach, w formacji, podobnie jak ich rodzice. I są młodzi, którzy nie są negatywnie nastawieni, ale są religijnie zdystansowani. Jednak ważne jest że przyjeżdżają, chcą i poszukują – tłumaczy.

Mówi także o zmieniającym się podejściu młodych do sakramentu spowiedzi. – Podczas gdy dawniej przystępowało do niego blisko 90 procent, teraz decyduje się koło 60 procent uczestników. Pozostała cześć nie korzysta z sakramentów. Czym jest to spowodowane? Być może to moda zapożyczona z Zachodu, gdzie przecież, jak wiemy, zmniejsza się procentowo liczba spowiadających się nie tylko wśród młodych – mówi ks. Karol.

Do Skorzeszyc od lat przyjeżdżają uczniowie z Miechowa, z Kielc z „Nazaretu” i „Katolika”, z LO Śniadeckich, z Żeromskiego i Słowackiego, z Piłsudskiego, Ściegiennego. Z terenu obecni są uczniowie ze szkół w Szczekocinach, z Chmielnika, z Małogoszcza, z Buska-Zdroju. Z uczniami przyjeżdżają wychowawcy, nauczyciele. – Niektórzy, będący co roku, poczytują ten czas za coś bardzo dobrego. Ich obecność ma kolosalne znaczenie. Sami dają świadectwo wiary, przystępują do spowiedzi.

Dodatkowym elementem rekolekcji jest Pielgrzymka Maturzystów na Jasną Górę, która odbywa się w każdym roku po drugiej niedzieli Wielkiego Postu. Ta pielgrzymka cieszy się dużą frekwencją i popularnością wśród młodych. Uczestniczy w niej od 4 do 5 tysięcy osób. Ważna jest dla nich atmosfera tego miejsca i zawierzenie Matce Bożej wszystkich maturzystów przed Cudownym Obrazem, udział w Drodze Krzyżowej na wałach, Msza św.

W ostatnich latach liczba uczestników rekolekcji zmalała. W tym roku uczestniczyło w nich blisko 600 młodych. Duży wpływ ma niż demograficzny i co za tym idzie mniejsze klasy, ale nie tylko. Istotnym hamulcem może być również napięty program nauczania w klasie maturalnej i monitorowanie podstawy. Nauczyciele muszą zrealizować wymagany materiał do matury, liczy się każda godzina. Na pewno zmieniła się też ogólnie mentalność społeczeństwa. Czy młody człowiek poszukuje pogłębionej modlitwy? – trzeba sobie zadać to pytanie.

Nie da się ściemniać

Ks. Leszek Starczewski ma prelekcje dla maturzystów w Skorzeszycach od 2006 roku. – Lubię mówić do młodych i z młodymi rozmawiać. Oni świetnie demaskują fałsz. Tutaj nie da się ściemniać. Stanąć przed nimi jest dość znacznym wyzwaniem. Lubię, kiedy szczerze pytają, kiedy się autentycznie przeciwstawiają, kwestionują różne rzeczywistości, których nie są w stanie w Kościele pojąć. Są wymagający, to naturalne. Maturzyści nie lubią, kiedy przypomina im się, że są przed maturą, mówię więc, że są przed studniówką – brzmi lepiej – śmieje się ks. Leszek Starczewski. Na początku mówię im o tym, że mam dla nich dwie wiadomości. Jedna jest dobra, druga zła. Pierwsza brzmi: „jesteście w najgorszym okresie swojego życia”. Nie rozumiecie siebie i tego co się teraz z wami i w was dzieje, związków, w które wchodzicie bądź się z nich wycofujecie, swojego ciała, nie bardzo rozumiecie rodziców. Druga wiadomość jest lepsza – „ten etap minie, ale trzeba wiedzieć jak mądrze go przeżyć”. Powtarzam im, że najważniejsza jest uczciwość wobec siebie samego i otwartość na poszukiwanie prawdy, piękna, dobra i miłości.

Pan Bóg jest w relacjach

Im bardziej zaangażowali swoje serce w czasie rekolekcji, tym więcej Pana Boga mogli doświadczyć. I dzieje się to na różne sposoby – poprzez ten bunt, który jest wpisany w młodość, poprzez bolesne odkrywanie rzeczywistości, relacji, poprzez pytania, które muszą paść. Każdy, kto przyjeżdża na te rekolekcje, ma szansę spotkać Boga – choć czasem jeszcze nie jest w stanie sobie tego uświadomić tak wprost i od razu. Dzieje się to poprzez spotkanie ze sobą, w relacji z drugim człowiekiem, w przyjaźni. I właśnie o tych relacjach próbuję mówić na spotkaniach z nimi. Pan Bóg jest w relacjach: Ojciec i Syn i Duch Święty,  stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Prowadzi przez życie w relacjach i chce doprowadzić do pełni życia także w społeczności, we wspólnocie w niebie. Rozmawiamy o tym, jak je budować, by były zdrowe. Bywają konferencje, że są zasłuchani, a bywają i takie, że siedzą z oczami jak śnięte ryby.

Kiedyś podszedł do mnie chłopak i powiedział, że chce zachować się uczciwie. Mówił, że nie da rady być na tych rekolekcjach, nie na tym etapie swojego życia. I pojechał do domu. Ale pamiętajmy, że – jak mówi prorok Izajasz, a za nim św. Paweł Apostoł – Pan Bóg daje się znaleźć również tym, którzy go nie szukają i odpowiada tym, którzy Go nie wołają. To tajemnica. Bo wielu z uczestników przyjeżdżało z nastawieniem, by wyskoczyć ze szkoły, przeżyć jakąś imprezę. Pod koniec rekolekcji słyszałem od niektórych, że zostali „pokonani przez ten czas i klimat modlitwy”.

Otrzymują wiele

Ks. Leszek tłumaczy, że młodzi na rekolekcjach otrzymują wiele, aby doświadczenie Boga stało się także ich udziałem. Wyjeżdżają stąd i nie wiemy, co się z nimi będzie działo, ale... Duch Święty będzie wiedział, kiedy się odwołać do tego doświadczenia w ich życiu.

– Najważniejsze, by im mądrze towarzyszyć. Niekoniecznie trzeba mieć odpowiedź na każde ich pytanie. My dorośli mamy czasem pokusę, aby być jednocześnie siewcą i żniwiarzem. A tu kto inny sieje, a kto inny zbierał będzie to, co zasiane. Zresztą, finalnie – jak uczy nas Kościół – wiarę każdego człowieka zna jedynie Bóg. Uczono mnie, aby wychodzić do młodzieży nie takiej jak ona się przedstawia, bo często nie robi tego najmądrzej. Chodzi o wyjście do nich takich, jakimi są naprawdę. A młodzi pragną wolności, miłości, prawdy, dobra i piękna. A pod tym wszystkim ukryty jest (choć nie mówią o tym często wprost) Bóg.

Tagi:
rekolekcje maturzyści

Reklama

Ukryty skarb

2019-02-20 11:35

Renata Czerwińska
Edycja toruńska 8/2019, str. VIII

Czy w trudnych sytuacjach może kryć się błogosławieństwo? Czy człowiek, który nas denerwuje, może w rzeczywistości przynosić łaskę od Pana? A jednak „wierzącemu wszystko służy ku dobremu” (por. Rz 8, 28). Przekonywali się o tym uczestnicy rekolekcji z o. Józefem Witko OFM

Renata Czerwińska
„Przebaczenie uwalnia od urazy, a uwielbienie i wdzięczność sprawiają, że zaczynam rozumieć i kochać drugiego człowieka”

Naspotkaniu zgromadziło się niemal 1,2 tys. osób z całej Polski. Jego motywem przewodnim była modlitwa Jabesa zawarta w 1 Księdze Kronik: „Obyś skutecznie mi błogosławił i rozszerzył granice moje, a ręka Twoja była ze mną, i obyś zachował mnie od złego, a utrapienie moje się skończyło!” (4, 9-10).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Żak: normy ogłoszone przez Franciszka działają

2019-02-22 19:48

pb (KAI Rzym) / Rzym

Usuwanie z urzędu biskupów, którzy błędnie reagowali na przypadki wykorzystywania seksualnego przez duchownych świadczy o tym, że normy ogłoszone przez Franciszka działają – uważa o. Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży z ramienia Konferencji Episkopatu Polski i dyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii „Ignatianum” w Krakowie. Skomentował on dla KAI trwający w Watykanie „szczyt” na temat ochrony małoletnich w Kościele przed wykorzystywaniem seksualnym.

Adam Tarnowski
O. Adam Żak

Przypomniał, że od 2016 r. obowiązuje motu proprio Franciszka „Come una madre amorevole” (Jak miłująca matka), definiujące odpowiedzialność przełożonych kościelnych i ustanawiające procedury, w jaki sposób reagować na ich błędy, zaniedbania czy zaniechania. Zwrócił uwagę, że na watykańskim spotkaniu mocno podkreślana jest przejrzystość, jak również konieczność nie tylko przyjęcia odpowiedzialności, ale także „zdania sprawy z włodarstwa swego”. Obwarowanie tego regułami mogłoby się znaleźć w takim vademecum. Byłoby ono obowiązujące jako „pomoc w zachowaniu norm prawnych, które są jasno zdefiniowane i określają sposób postępowania” kościelnych przełożonych.

Odnosząc się do faktu, że zdarzały już przypadki zdejmowania biskupów z urzędu z powodu złego reagowania na przypadki wykorzystania seksualnego, o. Żak wskazał, iż najnowsze przykłady są z Chile, gdzie po głośnym oddaniu się wszystkich biskupów do dyspozycji papieża, pięciu z nich zostało usuniętych z urzędu, a dwóch ze stanu duchownego. – To oznacza, że normy ogłoszone przez Franciszka działają – stwierdził duchowny.
Zauważył, że parę miesięcy papież wyjaśnił, jak on te normy stosuje. – Były postulaty, żeby ustanowić w Stolicy Apostolskiej jeden trybunał dla biskupów. Ale Franciszek dla każdego przypadku ustanawia osobny trybunał i posyła go na miejsce, żeby sprawę zbadał i dał propozycję sentencji. Być może dlatego nie za bardzo wiadomo publicznie, jak to przebiega. Nie od razu odnotowujemy, że jakiś biskup wraz z dwoma prawnikami zostali wysłani w jakiś rejon świata. A takie przypadki były. Uświadomiłem to sobie, kiedy kard. Raymond Burke został wysłany na wyspę Guam, by osądzić miejscowego arcybiskupa – powiedział dyrektor Centrum Ochrony Dziecka.
Jego zdaniem ta metoda zapewnia większą niezależność, ponieważ ustanowienie jednego trybunału dla wszystkich przypadków prowadziłoby do polecania przeprowadzenia dochodzenia na miejscu, co w sytuacji, gdy oskarżonym jest urzędujący biskup może prowadzić do koluzji. Sprawując władzę, mógłby on wpływać na pracę dochodzeniową, na bazie której trybunał rozpoczyna swoje postępowanie – wyjaśnił o. Żak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kto zagraża małoletnim, nie może pełnić posługi w Kościele

2019-02-23 16:24

pb (KAI Rzym) / Rzym

Kto zagraża małoletnim, nie może pełnić posługi w Kościele – wskazywano na konferencji prasowej w trzecim dniu watykańskiego spotkania nt. ochrony dzieci w Kościele. Jego moderator o. Federico Lombardi zaznaczył, że wytyczne konferencji episkopatów powinny być opublikowane na ich stronach internetowych i wskazywać adresy, pod którymi ofiary mogłyby zgłaszać swe oskarżenia. Jest to punkt wyjścia procedury reagowania – zaznaczył włoski jezuita.

Zastępca sekretarza Kongregacji Nauki Wiary abp Charles Scicluna wskazał, że proponowane przez uczestników spotkania vademecum dla biskupów powinno w formie pytań i odpowiedzi wyjaśniać, co biskup ma konkretnie zrobić w kolejnych krokach reagowania na doniesienie o przypadku wykorzystania seksualnego.

Podkreślił, że każda konferencja episkopatu powinna zorganizować miejsce dla wysłuchania ofiar. Muszą one bowiem istnieć nie tylko na szczeblu diecezjalnym, ale także krajowym. Byłby to punkt odniesienia dla ofiar, którym często brakuje podstawowych informacji o kościelnych procedurach. Zdarza się, że sprawca został już osądzony przez sąd kościelny, a ofiara nic o tym nie wie i oskarża Kościół o bezczynność. Brakuje komunikacji z ofiarami - zaznaczył maltański hierarcha.

Podczas konferencji podkreślano znaczenie wysłuchanych przez uczestników spotkania świadectw ofiar. O. Lombardi jest zdania, że stanowi to „ważny krok naprzód”, gdyż dzięki temu, pomimo krótkości spotkania, zmieniają się postawy jego uczestników.

Generał zakonu jezuitów o. Arturo Sosa zwrócił uwagę, że spotkanie daje nadzieję nie tylko na wysłuchanie ofiar, ale także na ich uzdrowienie, naprawienie wyrządzonych im szkód i stworzenie struktur rozliczania odpowiedzialnych za reagowanie na przypadki wykorzystania seksualnego, bo „nie zawsze reagowaliśmy właściwie”. Wskazał na znaczenie uznania całej prawdy o wykorzystywaniu seksualnym i przyjęcia faktów takimi, jakie są. Zauważył przy tym, że aby podjąć właściwe działania w reakcji na przypadki wykorzystywania, trzeba rozumieć ich przyczynę, a w ramach zapobiegania im towarzyszyć dojrzewaniu uczuciowemu wiernych, aby ich relacje były zdrowe.

Również dzisiejsza referentka s. Veronica Openibo z Nigerii zauważyła na spotkaniu zdolność do słuchania, empatii i współczucia wobec ofiar. Jej zdaniem doprowadzenie do jak najpełniejszej ochrony dzieci w Kościele wymaga współpracy biskupów, osób konsekrowanych i świeckich w duchu synodalności.

Abp Scicluna wyraził nadzieję, że słuchanie opowieści ofiar nie zakończy się wraz z watykańskim spotkaniem, lecz będzie nadal trwało, gdyż jest to istotny element odpowiedzi Kościoła na zjawisko wykorzystywania seksualnego. Ujawnił, że niektórzy uczestnicy spotkania po obradach spotykali się jeszcze z ofiarami, przebywającymi w Rzymie. Według hierarchy świadectwa wykorzystanych kobiet i wystąpienia relatorek wniosły „mądrość, której potrzebujemy”.

Zarówno abp Scicluna, jak i kard. Reinhard Marx proponowali zastanowienie się – w imię przejrzystości kościelnych procedur – nad rezygnacją z tajemnicy papieskiej, jaką obwarowane są procedury kanoniczne w sprawach związanych z wykorzystywaniem seksualnym. Ich zdaniem do zachowania godności i dobrego imienia uczestników postępowania wystarczyłby stopień poufności, właściwy procesom świeckim.

Z kolei prefekt Dykasterii ds. Komunikacji Paolo Ruffini przedstawił niektóre propozycje, zawarte w raportach z prac grup językowych. Znalazły się wśród nich m.in. nieprzyjmowanie do seminariów duchownych osób usuniętych z innych seminariów; przeciwdziałanie temu, by kandydaci do kapłaństwa i życia zakonnego padali ofiarą rozpowszechnionej pornografii i indywidualizmu; korzystanie z testów psychologicznych, które obrazowałyby ich dojrzałość uczuciową; zorganizowanie w każdej diecezji nabożeństwa Godziny Świętej w intencji ofiar, połączonego z wypowiedzeniem prośby o przebaczenie; objęcie opieką duszpasterską rodzin ofiar.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem