Reklama

Najważniejsze jest świadectwo miłości

2019-01-02 12:59

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 1/2019, str. VI

TD
Siostry Sercanki pracujące niegdyś w Pińczowie oraz z innych domów uczestniczyły w jubileuszu

Siostry ze Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego – zwane potocznie sercankami – przyjechały do Pińczowa 1 września 1943. Zaprosili je tutaj bp Czesław Kaczmarek oraz dyrektor szpitala dr Jarosław Generowicz. Uroczysty jubileusz 75 lat pracy w Pińczowie, z Mszą św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego, w kościele pw. św. Jana Ap. i Ewangelisty, Siostry obchodziły w niedzielę 9 grudnia 2018 r.

Dziękujemy Bogu za 75 lat sióstr, za wszystkie wykonane prace i dzieła, za ich obecność – mówił proboszcz pińczowskiej parafii ks. Jan Staworzyński.

W uroczystościach jubileuszowych uczestniczyły bardzo licznie przybyłe sercanki, które w przeszłości pracowały w Pińczowie. Obecna była matka generalna Olga Podsadnia i matka prowincjalna Marianna Łacina oraz samorząd pińczowski, delegacje szkół, ośrodków zdrowia i in. Mszę św. pod przewodnictwem bp. Jan Piotrowskiego koncelebrowali kapłani związani z Pińczowem.

Bukiet z modlitwy

– Na potrzeby jubileuszu można by stworzyć katalog nazwisk, spraw, podejmowanych wysiłków i zadań, jednak najważniejsze jest zawsze świadectwo miłości – mówił w homilii bp Jan Piotrowski.

Reklama

Biskup kielecki przypomniał realia, w jakich 75 lat temu sercanki obejmowały swą placówkę w Pińczowie, podejmując pracę charytatywną, katechetyczną, medyczną. – Dziękujmy Bogu i siostrom za ten czas – mówił. – Najważniejsze, co siostry ze sobą przyniosły to miłość do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Za to Wam dziękuję. Tam, gdzie Bóg jest obecny ze swoją miłością, tam dzieją się dobre i trwałe rzeczy. Ufamy, że ich cicha i pokorna modlitwa, odbudowała brak zaufania i miłości w wielu rodzinach oraz wyprosiła nowe powołania kapłańskie i zakonne – mówił bp Jan Piotrowski.

Zachęcał także do odmawiania litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa, co można potraktować jako „najpiękniejszy bukiet dla Sióstr”. Życzył siostrom, aby „doskonaliła się w was miłość do Boga, do boskiego Serca Pana Jezusa i do ludzi, co będzie świadectwem, że przygotowuje drogę dla Pana”.

Siostry ze swej strony przekazały dary dla parafii i na misje. Padło wiele ciepłych słów ze strony jubilatek oraz osób wyrażających im swą wdzięczność, m.in. skierowanych przez dzieci szkolne i ich rodziców, czy członków Honorowej Straży Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dzisiaj w Pińczowie pracują cztery siostry i jest to praca bardzo ofiarna, na wielu polach.

Pracowita codzienność

Sercanki 75 lat temu rozpoczęły pracę w szpitalu powiatowym w Pińczowie, który mieścił się w obrębie zabudowań klasztornych ojców reformatów. Siostry zamieszkały na terenie szpitala. Właśnie tam miało miejsce uzdrowienie dziecka za przyczyną św. bp. Józefa Sebastiana Pelczara, uznane przez Kościół za cudowne.

Tym dzieckiem była Janina Wiśniewska, która w 1946 r. jako dwulatka zachorowała na dyfteryt. W pińczowskim szpitalu wykonano jej tracheotomię. Leczenie nie dawało rezultatów – w opinii lekarzy choroba była nieuleczalna. Doszło do śmierci klinicznej. W tej beznadziejnej po ludzku sytuacji pielęgniarka, która opiekowała się dzieckiem – s. Hildegarda Pelagia Kotewicz – zaczęła się modlić za wstawiennictwem bpa J.S. Pelczara o uzdrowienie, które nastąpiło. 23 czerwca 1989 r. Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wydała dekret ważności przeprowadzonego procesu diecezjalnego. Zatwierdził go Jan Paweł II. Napisano w nim, że uzdrowienie zdziałane przez Boga za wstawiennictwem Czcigodnego Józefa Sebastiana Pelczara jest natychmiastowe, pełne i trwałe.

Na co dzień siostry w pińczowskim szpitalu podejmowały różne prace, głównie jako pielęgniarki, ale i w administracji szpitalnej, na sali operacyjnej, czy w ogrodzie przyszpitalnym. Niestrudzenie pomagały także ubogim i potrzebującym, a było komu pomagać, gdyż Pińczów podczas wojny był zniszczony w 80 procentach. Rzesza bezdomnych, poranionych moralnie i fizycznie, poszukujących pracy lub duchowego oparcia – była olbrzymia. Jednak na fali powszechnego usuwania zakonnic z pracy w służbie zdrowia w latach 60., z pińczowskiego szpitala zostały także zwolnione sercanki. Definitywnie pożegnały się ze szpitalem 15 grudnia 1962 r. W tej sytuacji ówczesny proboszcz pińczowski ks. kan. Lucjan Czechowski zaproponował im pracę przy parafii i mieszkanie w budynku parafialnym przy ul. Batalionów Chłopskich nr 8. Siostry mieszkają tu po dziś dzień. Pracowały jako katechetki, organistki, a także do pewnego czasu – jako opiekunki parafialne. Obecnie pracują jako katechetki, farmaceutki, jedna z nich prowadzi chór parafialny Joannis Cantores, posiadający bardzo rozbudowany repertuar.

Wczoraj i dziś

Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego jest wspólnotą zakonną o charakterze kontemplacyjno-czynnym. Charakterystyczną cechą sercańskiej duchowości jest kult Bożego Serca. Dwa zasadnicze, ukształtowane w historii zgromadzenia nurty apostołowania sióstr, tzn. praca opiekuńczo-wychowawcza wśród dziewcząt i posługa chorym, są stale obecne w codziennej działalności zgromadzenia w Polsce i na świecie.

Sercanki prowadzą świetlice, przedszkola, internaty, Dom Samotnej Matki w Rzeszowie, pracują w szpitalach, zakładach opieki społecznej, organizują punkty pomocy doraźnej. Swą misję realizują także w katechezie, zajmują się ponadto dziećmi upośledzonymi i osobami starszymi. Swoje apostolstwo rozszerzyły na Boliwię (są tam domy pomocy społecznej, sierocińce, szkoły) i USA (szkoły podstawowe). W Libii wśród rdzennej ludności mahometańskiej pracują w klinice dziecięcej. W latach 1979 – 2005 sercanki opiekowały się „gospodarstwem” bł. Jana Pawła II w Watykanie. Zgromadzenie posiada placówki we Włoszech, Libii, na Jamajce i Ukrainie. Łącznie to ponad 500 sióstr.

Kult Bożego Serca

Historia zgromadzenia sięga w koniec XIX w. 15 kwietnia 1894 r. ks. J.S. Pelczar przyjął śluby zakonne dwunastu kobiet, dając początek Zgromadzeniu Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. S. Klara Ludwika Szczęsna, pełniąca przez 22 lata obowiązki przełożonej generalnej, stała się współtwórczynią tego dzieła. Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego jest wspólnotą zakonną o charakterze kontemplacyjno-czynnym. Aktywność – działalność zewnętrzna jest budowana na osobistej więzi z Bogiem. Siostry składają publiczne śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, tworząc rodzinę zakonną żyjącą ideami św. Franciszka z Asyżu. Zgromadzenie jako nadrzędny cel przyjmuje „uwielbienie Boga, objawiającego swą miłość w tajemnicy Najświętszego Serca Pana Jezusa i rozszerzanie czci i miłości tego Serca”. Charakterystyczną cechą sercańskiej duchowości jest kult Bożego Serca i wynikający z niego duch wynagradzania za grzechy świata. Ekspiacyjny charakter mają odprawiane wspólnie nocą w pierwszy czwartek miesiąca – w godzinie trwogi Jezusa w Ogrójcu – tzw. godziny święte. W tym duchu siostry przeżywają adoracje Najświętszego Sakramentu, praktykę Komunii św. wynagradzającej w pierwsze piątki miesiąca oraz tradycję Straży Honorowej Najświętszego Serca Jezusa, nawiązując tym samym do objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque. Charyzmat zgromadzenia ma swoje odzwierciedlenie w symbolach i zawołaniach: wyhaftowany na habicie symbol Bożego Serca, sercańskie pozdrowienie: „Chwała Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Chwała na wieki”.

Dwa zasadnicze ukształtowane w historii zgromadzenia nurty apostołowania sióstr, tzn. praca opiekuńczo-wychowawcza wśród dziewcząt i posługa chorym są stale obecne w codziennej działalności zgromadzenia w Polsce i na świecie.

Tagi:
siostry sercanki

100 lat obecności sercanek w Słomnikach

2018-01-17 10:05

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 3/2018, str. III

WD
Siostry sercanki od stu lat krzewią w Słomnikach kult Najświętszego Serca Jezusowego

Tuż po odzyskaniu niepodległości przez Polskę siostry sercanki tworzyły zręby przedszkolnej opieki i oświaty. Wychowały wiele pokoleń, prowadząc katechezę i dbając o duchową formację dzieci i młodzieży. Szły do chorych i potrzebujących, niosąc im pomoc jako pielęgniarki. Pracowały w zakrystii. Mieszkańcy są wdzięczni siostrom za ich wieloletnią posługę. 28 stycznia podczas Mszy św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego w słomnickiej świątyni sercańska wspólnota sióstr wraz z władzami miasta, przedstawicielami Prowincji zakonnej, gośćmi i mieszkańcami będzie przeżywała uroczystości jubileuszowe.

Sercańską wspólnotę tworzą trzy siostry: siostra przełożona Jolanta Koźlak pracuje w Słomnikach od ośmiu lat, katechizując w tutejszej Szkole Podstawowej. Siostra Aleksandra Klimczak posługuje w kościele i zakrystii, dbając o wystrój świątyni i bieliznę kielichową. Najstarsza z sióstr Zofia Burnos jest emerytowaną pielęgniarką. Obecnie zajmuje się kuchnią i domem, wspierając siostry w obowiązkach.

Sercanki pozdrawiają się słowami: Chwała Najświętszemu Sercu Jezusowemu – chwała na wieki. To hasło zawsze przypomina im, że celem bycia sercanką jest sprawianie, by miłość Boża była poznana i odwzajemniona. Dlatego zawsze są blisko ludzi a ich Dom na co dzień tętni życiem. Siostry przygotowują wraz z dziećmi oprawę liturgiczną niedzielnej Mszy św., jasełka i okolicznościowe przedstawienia. Przełożona Domu s. Jolanta, katechizuje w miejscowej szkole i co roku przygotowuje grupę uczniów do I Komunii Świętej. Prowadzi z dziećmi w kościele modlitwę różańcową i Drogę Krzyżową. Kieruje również pracą Ogniska Misyjnego Dzieci. Obecnie w taką formę pomocy misjom zaangażowanych jest piętnaścioro dzieci. Od lat kolędują dla misji w czasie Bożego Narodzenia. W tym roku dzięki kolędnikom misyjnym ze Słomnik udało się zebrać 5 tys. zł, które przekazane zostaną na pomoc dzieciom syryjskim w Libanie. Mali misjonarze organizują loterie i charytatywne akcje, regularnie modlą się za misjonarzy, a zwłaszcza pamiętają o pracującej w Boliwii s. Krystynie Gosztyle, która posługiwała w Słomnikach przez kilka lat. Prowadzi ona duży sierociniec w miejscowości Cochabamba. Dzieciom z sierocińca pomagali już nieraz mali i duzi słomniczanie.

Sercanki przybyły do Słomnik 30 stycznia 1918 r. jeszcze podczas wojny, na usilną prośbę ówczesnych władz miasta – odnotowano w kronice sióstr. W parafii posługiwał wtedy ks. Wiktor Sokołowski. Dwie pierwsze siostry Faustyna Olszewska i Emilia Małkowska zamieszkały w domu parafialnym przy ul. Staszica 10. Odpowiadając na potrzeby mieszkańców, zwłaszcza dzieci i młodzieży, zajęły się pracą dydaktyczną i opiekuńczą. Zorganizowały ochronkę, w której na początku było 220 dzieci. Warunki pracy i życia sióstr były bardzo ciężkie. Mimo to niosły pomoc starszym, ubogim i sierotom. W 1924 r. oprócz opieki nad dziećmi, prowadziły kursy szycia i haftu, robótek ręcznych. Bardzo przydało się ich przygotowanie pielęgniarskie. Chorych i samotnych odwiedzały w domach, dawały zastrzyki, stawiały bańki. Nie było im łatwo utrzymać się. Prowadziły własne gospodarstwo, na 1,5-hektarowej działce otrzymanej w dzierżawę od magistratu. W czasie okupacji, w 1941 r. w Słomnikach przebywało nawet siedem sióstr. W 1961 r. władza ludowa walcząca z Kościołem przekształciła ochronkę sióstr w państwowe przedszkole. Wcześniej, w 1954 r. siostrom odebrano działkę, na której gospodarowały. Wówczas zaangażowały się w katechizację dzieci i młodzieży i posługę w zakrystii.

Stuletnia obecność sióstr, ich przykład życia, modlitwa i praca sprawiły, że w Słomnikach rozwinął się żywy kult Serca Bożego.

– Można zaobserwować to podczas nabożeństw pierwszopiątkowych, kiedy do Komunii i spowiedzi przystępuje duża grupa mieszkańców. Po Mszy św. odbywa się zawsze godzinna adoracja przed Najświętszym Sakramentem – mówi s. Jolanta. Od roku z inspiracji sióstr w Słomnikach rozwija się Sercańska Rodzina Świeckich – wspólnota, która czerpiąc z duchowości sercańskiej włącza się w modlitwę i rozszerza kult Najświętszego Serca Jezusowego. Takie wspólnoty istnieją w całej Polsce w miejscowościach, gdzie posługują sercanki.

15 kwietnia 1894 r. Józef Pelczar założył w Krakowie Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. Było ono odpowiedzią na potrzeby duchowe i społeczne narodu polskiego. Charyzmat zgromadzenia oparł o kult Serca Jezusowego. Siostry poprzez konsekrację mają upodabniać swoje serce do Serca Zbawiciela. Od Mistrza uczą się miłości, wrażliwości, dobroci, a potem mają ją zanieść najbardziej potrzebującym. Sercanki wynagradzają Bogu za grzechy, niewierności i obojętności ich samych oraz wszystkich ludzi, w ten sposób stając się narzędziem miłości Bożej wobec wszystkich, z którymi się spotykają. Te wskazania Ojca Założyciela przełożyła na praktykę posługi zakonnej pierwsza sercanka i współzałożycielka Zgromadzenia Matka Klara Ludwika Szczęsna, żyjąca w l. 1863-1916.

– Ten jubileusz to dla nas wielkie duchowe przeżycie. Czas refleksji nad bogatą i często trudną historią zgromadzenia w Słomnikach, ale też nad przyszłością, perspektywami i potrzebami, jakie widzimy wśród mieszkańców i na które chcemy dziś odpowiadać, niosąc ludziom przesłanie o miłości Chrystusa do nich – mówi przełożona s. Jolanta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław nie chce szkoły dla niepełnosprawnych?

2019-02-13 13:51

Agnieszka Bugała

Czy Wrocław zlikwiduje jedyną w mieście szkołę dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną? Los Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 przy ul. M. Lutra 6 wydaje się być przesądzony.

Agnieszka Bugała

„Jesteśmy jedyną placówką we Wrocławiu, która w swojej ofercie ma oddziały (w sumie 24) na każdym poziomie edukacyjnym - od klasy I do VIII - dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim, umiarkowanym i znacznym oraz dodatkowo dwie grupy rewalidacyjne dla uczniów niepełnosprawnych w stopniu głębokim” – czytamy w Liście Otwartym rodziców i nauczycieli. Co się dzieje we Wrocławiu?

W poniedziałek odbyło się spotkanie z przedstawicielami Urzędu Miasta, które nie pozostawiło złudzeń: miasta nie stać na płacenie za wynajem pomieszczeń w Ewangelickim Centrum Diakonii i Edukacji i do tej pory nie wybudowało nowego, ani nie przystosowało istniejącego budynku, w którym mógłby funkcjonować Ośrodek. Sytuacja jest dramatyczna. Miasto z tytułami, chwalące się sukcesami na tylu polach, nie widzi potrzeby i nie przeznacza pieniędzy w budżecie na zapewnienie godnego miejsca dzieciom niepełnosprawnym. Rodzice i nauczyciele pracujący w Ośrodku zapowiedzieli walkę o ocalenie szkoły. Napisali List Otwarty do Prezydenta Wrocławia i Rady Miasta opisując szczegółowo sytuację, przed którą ich postawiono. Zamieszczamy pełen tekst listu:

Wrocław, 12.02.2019 r.

Szanowny Pan Prezydent Jacek Sutryk

Szanowne Panie Radne i Panowie Radni Rady Miejskiej Wrocławia

List otwarty

Zwracamy się z prośbą o pomoc i podjęcie skutecznych działań dotyczących sytuacji Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 1 dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną we Wrocławiu (dalej w treści SOSW nr1) znajdującego się przy ul. ks. M. Lutra 6 (w pomieszczeniach dzierżawionych od Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji do 31 sierpnia 2019 r.). Oczekujemy zaniechania podjęcia uchwały przez Radę Miasta Wrocławia dotyczącej "zamiaru zaprzestania działalności SOSW nr 1", czyli w efekcie jego likwidację oraz przedstawienie konkretnych planów dotyczących przeniesienia lub budowy nowego ośrodka. Dlaczego Miasto chce się pozbyć dynamicznie funkcjonującej placówki, której konieczność istnienia nie jest przez nikogo kwestionowana ? Decydując o "zaprzestaniu działalności SOSW nr 1" pozostawia zaledwie jedną szkołę specjalną prowadzoną przez Gminę Wrocław. W centrum Europy (gdzie niewątpliwe znajduje się Wrocław) samorząd miejski nie może pozbywać się problemów związanych z dziećmi niepełnosprawnymi, spychając te problemy na organizacje pozarządowe. W sytuacji tu opisywanej jako jedyną opcję "do wyboru" ukazano nam "zaszczepienie" oddziałów klasowych w całości do Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. M. Lutra. Warto nadmienić, że już obecnie spotykamy się z żądaniami ze strony rodziców uczniów rekrutujących do naszej szkoły aby to była szkoła publiczna utrzymywana i prowadzona przez samorząd, a nie organizacje pozarządowe. Przekonuje się nas, że "nic się nie zmieni i nadal pozostaniemy w tych świetnych warunkach", niestety warunki lokalowe, do których staraliśmy się przez minione lata przystosować i pracować w nich jak najlepiej dla naszych podopiecznych - nie są świetne! Są wysoce niewystarczające, cały czas liczyliśmy właśnie na to, że dużo się zmieni, gdy Miasto przeniesie nas do samodzielnego budynku przystosowanego do potrzeb dzieci z niepełnosprawnością. Liczba istniejących placówek na terenie Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra powoduje bardzo ograniczony dostęp do pomieszczeń typu stołówka, plac zabaw, boisko. Ogranicza się dzieciom pierwotną i tak niewystarczającą, bazę lokalową. Są zmuszeni do korzystania z dwóch budynków, zbyt małej liczby i nieprzystosowanych toalet. Uczniom brakuje prawidłowo dostosowanej sali gimnastycznej, pomieszczeń na sale do terapii, szatnie. Wszystko to w przypadku dzieci z wielorakimi zaburzeniami i dysfunkcjami ruchu ogromnie utrudnia im uczestniczenie w organizowanych zajęciach i zaspokajanie podstawowych potrzeb. Wobec dużej liczby placówek prowadzonych przez Fundację ECDiE istnieje duże zagrożenie i obawa, że powstająca nowa szkoła nie będzie objęta należytym nadzorem i dostateczną uwagą. Na sesji Rady Miejskiej w dniu 11 października 2018 r. zauważyliście Państwo, że "od kilku lat obserwuje się zwiększanie się liczby wydawanych przez publiczne poradnie psychologiczno - pedagogiczne orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego z uwagi na niepełnosprawność intelektualną i niepełnosprawności sprzężone". Zamknięcie naszej placówki zdecydowanie pogorszy stan jakości kształcenia specjalnego w tak dużym mieście jak nasze. Na wspomnianych spotkaniach z gronem pedagogicznym i z rodzicami poinformowano zebranych, że Miasto brało pod uwagę dwie lokalizacje (przy ul. Jedności Narodowej 117, oraz Zachodniej 2) do ewentualnego przeniesienia naszego ośrodka, jednak według urzędników oba rozwiązania okazały się niemożliwe, bo ponoć zbyt kosztowne. Przez 15 lat w polityce Miasta nie było miejsca na zajęcie się potrzebami dzieci niepełnosprawnych. Planowana decyzja o "zamiarze zaprzestania działalności SOSW nr 1" dramatycznie ograniczy dzieciom niepełnosprawnym dostęp do specjalistycznego kształcenia. Pozostanie jedyna placówka prowadzona przez Gminę Wrocław - Specjalny Ośrodek Szkolno - Wychowawczy nr 10, przy ul. Parkowej 27, która nie ma możliwości przyjęcia dzieci z SOSW nr 1. Niezrozumiała dla rodziców i nauczycieli jest sytuacja, że w mieście, którego budżet wynosi ponad 4 mld rocznie nie znalazły się w przeciągu ostatnich kilkunastu lat fundusze na ochronę najsłabszych – czyli niepełnosprawnych dzieci. Od ponad 40 - stu lat stanowimy placówkę oświatową, prężnie rozwijającą się, przechodzącą potrzebne przemiany dla podniesienia jakości, tworzącą sprzyjające środowisko rozwoju dla uczniów o szerokim spektrum niepełnosprawności, a także przyjazną atmosferę wspierającą ich rodziny. Z roku na rok przybywa nam uczniów, obecnie jest ich 191. Jesteśmy jedyną placówką we Wrocławiu, która w swojej ofercie ma oddziały (w sumie 24) na każdym poziomie edukacyjnym - od klasy I do VIII - dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim, umiarkowanym i znacznym oraz dodatkowo dwie grupy rewalidacyjne dla uczniów niepełnosprawnych w stopniu głębokim. SOSW nr 1 jest ceniona przez rodziców, którzy poszukują właśnie u nas miejsca na opiekę, edukację i wszechstronny rozwój w przyjaznych bezpiecznych warunkach, swoich niepełnosprawnych dzieci. Wielokrotnie uznawano podejmowane przez nas przedsięwzięcia na rzecz dzieci niepełnosprawnych i ich rodzin. Doceniano również nasz wkład w poszerzanie wiedzy dolnośląskich nauczycieli związanych z wychowaniem i edukacją dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych poprzez organizowanie Konferencji Szkoleniowo - Metodycznych. Przyjmowaliśmy słowa uznania, pochwały i nagrody zarówno dla Dyrektora, jak i pracowników Ośrodka. Nasi uczniowie osiągają wielkie sukcesy biorąc udział w różnych konkursach, turniejach i olimpiadach (w tym Olimpiadach Specjalnych Polska). Na spotkaniu w dniu 11 lutego 2019 r. z przedstawicielami Departamentu Edukacji - paniami Ewą Szczęch i Jolantą Bednarską, reprezentującymi władze Miasta Wrocławia, nie przedstawiono gronu pedagogicznemu żadnych propozycji oprócz "zamiaru przygotowania uchwały dotyczącej zaprzestania działalności SOSW nr 1" i głosowania nad nią podczas sesji Rady Miejskiej w dniu 21 lutego 2019 r. Uważamy, że normy cywilizacyjne w środku Europy wymagają zapewnienia warunków normalnego funkcjonowania tej szczególnej z przyczyn społecznych i zdrowotnych placówce, a w konsekwencji zapewnienia naszej placówce osobnego budynku, w którym nasze dzieci mogłyby nadal osiągać optymalny rozwój. Społeczność uczniów niepełnosprawnych jest mała, ich głos przez to jest słabo słyszalny. To jak „zdrowa” część społeczeństwa traktuje osoby niepełnosprawne świadczy o kulturze i poziomie cywilizacyjnym danej społeczności. Mamy nadzieję, że razem z Państwem osiągnęliśmy ten poziom. Mając na uwadze dobro uczniów i ich rodzin, prosimy o zapewnienie naszym dzieciom możliwości stabilności w edukacji, w szkole prowadzonej przez Gminę Wrocław, która będzie miała swoją stałą siedzibę i autonomię. Z poważaniem Rodzice oraz grono pedagogiczne SOSW nr 1.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Częstochowa: posłanie misyjne Moniki Kręgiel do Tajlandii

2019-02-17 21:16

Ks. Mariusz Frukacz

„Miarą sądu i miarą naszego życia jest miłość w prostych gestach, a cóż dopiero powiedzieć, w darze z siebie samego dla innych” - mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 17 lutego przewodniczył Mszy św. w kościele akademickim pw. św. Ireneusza w Częstochowie. Podczas Mszy św. została posłana na misje do Domu Serca w Bangkoku w Tajlandii wolontariuszka Monika Kręgiel.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

„Jesteśmy tu razem na tym posłaniu, aby także ucieszyć się tym, że ktoś od nas z błogosławieństwem Księdza Arcybiskupa leci na drugi kraniec świata” – powiedział na początku Mszy św. ks. Norbert Tomczyk, wikariusz w kościele akademickim w Częstochowie.

W homilii abp Depo podkreślił, że wielki polski poeta Cyprian Kamil Norwid kiedyś odpowiedział na pytanie, jakie słowo w języku polskim oddaje największą tragedię człowieka. - Czy tym słowem może być „niestety”, biblijne „biada”. Norwid odpowiedział, że jest nim słowo „za późno” – podkreślił abp Depo i dodał: „ Póki mamy czas spełnijmy to, co Bóg zamierzył, żeby nie było za późno”.

Zobacz zdjęcia: Częstochowa: posłanie misyjne Moniki Kręgiel do Tajlandii

Metropolita częstochowski przypomniał słowa papieża Franciszka skierowane do młodych całego świata w Panamie: „Wy jesteście teraźniejszością”.

- To dzisiaj trzeba podjąć decyzję. To dzisiaj trzeba się określić. Bo, czy wiemy, że „jutro” należy do nas – mówił metropolita częstochowski.

- Eucharystia jest uobecnieniem tajemnicy obecności Boga. Uobecnieniem Jego Kalwarii i zmartwychwstania. Jezusowe błogosławieństwa obok chrztu w Jordanie stanowią pewien punkt wyjścia dla publicznej działalności Jezusa. Bo przecież w Jordanie Jezus został potwierdzony od samego Ojca – kontynuował arcybiskup nawiązując do tekstu Ewangelii.

- Błogosławieństwa podejmują nie tylko obietnice dane narodowi wybranemu, ale wypełniają je. Jezusowe błogosławieństwa nie mają nic wspólnego z programem wyborczym. Program Ewangelii przyniesiony przez Jezusa szuka dobra konkretnego człowieka. Dla Jezusa to konkretny człowiek jest ubogi, chory, smutny, bezrobotny, czy prześladowany – zaznaczył arcybiskup.

- Miarą sądu i miarą naszego życia jest miłość w prostych gestach, a cóż dopiero powiedzieć, w darze z siebie samego dla innych. Tak, jak dotykamy tajemnicy twojego posłania Moniko, jako konkretnego człowieka, mającego swoją historię, swoje imię wpisane w tajemnicę Kościoła i konkretnej wspólnoty. Od tej pory będziesz wpisywała swoje imię we wspólnotę w odległym krańcu świata – zwrócił się arcybiskup do wolontariuszki misyjnej.

Metropolita częstochowski podkreślił, że „błogosławieństwa Jezusa, to jest On sam. To jest autoportret” - On jest ubogi i płaczący w betlejemskiej stajni. To On jest nieprzyjęty przez swoich. To On od chwili swoich narodzin jest prześladowany i zmuszony do ucieczki razem z Maryją i Józefem do obcego kraju. Jezus przez większą część swojego życia będzie dzielił sytuację ogromnej ilości ludzi prostych. Było to codzienne życie w Nazarecie, bez jakiejś spektakularnej wielkości i cudów. To była po prostu praca rąk przy Józefie – podkreślił arcybiskup.

- Trudna jest w oczach świata Jezusowa konstytucja, czyli On sam. Sprawą zasadniczą w przyjęciu Jego samego jest kryterium wolności, za lub przeciw. Jezus nigdy nie zmuszał do pójścia za sobą – kontynuował abp Depo.

- Krzyż Chrystusa był, jest i będzie próbą wolności, której pozostaje poddany każdy człowiek. Dopiero w świetle Kalwarii możemy dostrzec wyraźnie co to znaczy uwierzyć Jezusowi i opowiedzieć się po Jego stronie. Wiemy, że krzyż nie zamyka historii Jezusa. Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy – podkreślił arcybiskup i dodał na zakończenie: „ Jego konstytucja została potwierdzona krzyżem i zmartwychwstaniem i uczy nas być obecnym w świecie i zwyciężać ten świat swoją wiarą, swoją posługą miłości wobec potrzebujących”.

Podczas Mszy św. Monika Kręgiel złożyła na ręce arcybiskupa przyrzeczenia misyjne. Jako znak posłania na misje otrzymała różaniec i specjalne błogosławieństwo. Posłaniu misyjnemu towarzyszyła również modlitwa św. Franciszka z Asyżu „Uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju”.

Na Mszy św. obecni byli m.in. bliscy Moniki Kręgiel, studenci i przyjaciele wolontariuszki.

Po Mszy św. swoim świadectwem z pracy misyjnej podzieliły się: Magdalena, która była wolontariuszką misyjną w Argentynie i Klaudia, która była w Hondurasie.

Aktualnie na misjach pracuje z archidiecezji częstochowskiej: 11 kapłanów i 2 wolontariuszki misyjne.

Domy Serca - Points Coeur to międzynarodowa, katolicka organizacja pozarządowa, która została założona 4 stycznia 1990 r. we Francji, a której charyzmatem jest współczucie i pocieszenie wobec osamotnionych, ubogich i cierpiących na całym świecie.

W Polsce Domy Serca powstały w 2012 r. i ich celem jest m. in. przygotowanie i posłanie młodych ludzi na roczny lub dwuletni wolontariat misyjny w najbiedniejszych rejonach świata. Domy Serca opierają swoje życie na trzech filarach: modlitwie, życiu wspólnotowym i służbie.

Od 1990 r. ponad 2000 wolontariuszy misyjnych z 34 narodowości, w tym 100 Polaków, uczestniczyło w międzynarodowym wolontariacie misyjnym służąc ludziom w 26 krajach, na 4 kontynentach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem