Reklama

Wytwarzanie bożej żywności

2019-01-08 11:58

Rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 2/2019, str. 36-37

Grzegorz Boguszewski
Jan Krzysztof Ardanowski

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Jakie będzie polskie rolnictwo w niedalekiej przyszłości, Panie Ministrze? Czy zgodnie z globalnymi trendami będzie nastawione na wielkoformatową produkcję taniej żywności, czy może zachowa swą obecną specyfikę, bardziej sprzyjającą ekologii i klimatowi?

JAN KRZYSZTOF ARDANOWSKI: – Na świecie rzeczywiście widzimy dziś silną tendencję do powiększania gospodarstw, do wykorzystania tzw. efektu skali. Mamy do czynienia już nie tylko z mechanizacją, ale nawet z robotyzacją rolnictwa, rolnictwem precyzyjnym, wykorzystaniem satelity czy drona. Ale tak krawiec kraje, jak materii staje. Polskie rolnictwo jest inne, co bynajmniej nie powinno być dla nas obciążeniem.

– A może być atutem?

– Jak najbardziej tak! Zupełnie nie zgadzam się z oceną, że rozdrobnione polskie rolnictwo jest barierą nowoczesności, że jest zawalidrogą, kulą u nogi. Mamy dziś taką strukturę rolnictwa, jaką otrzymaliśmy w spadku po zaborach; w niektórych rejonach Polski są gospodarstwa duże, w innych mniejsze, a nawet bardzo małe. Nie stanowi to jednak trudności w rozwijaniu rolnictwa. Są w Europie kraje i regiony o wysoko postawionym rolnictwie, gdzie dominują gospodarstwa wcale nie większe od polskich – np. Bawaria, Austria, niektóre regiony Włoch, Francji – a nikt nie śmiałby powiedzieć, że te drobne gospodarstwa są tam jakąkolwiek przeszkodą. Nie należy więc w Polsce wykonywać jakichś „rugów pruskich”, nie można na siłę wymuszać poprawy – tak niektórzy to nazywają – struktury agrarnej, bo przy okazji można wyrządzić wiele krzywdy rodzinom rolniczym i samemu rolnictwu.

– I tylko tak po prostu rozsądniej i pełniej wykorzystać to, co mamy?

– Dokładnie tak. W tym, co proponuję, każde gospodarstwo ma dla siebie miejsce. Duże gospodarstwa mają się zajmować prostymi uprawami rolniczymi, mają dostarczać tańszej żywności, bo w społeczeństwie zawsze jest na nią zapotrzebowanie. Natomiast gospodarstwa mniejsze powinny się zajmować bardziej specyficzną produkcją, rolnictwem ekologicznym, które pozwala uzyskiwać przyzwoite dochody. Wspieramy tego rodzaju gospodarstwa, by wytwarzały jak najwięcej tej Bożej żywności, której ludzie coraz częściej potrzebują. Zaczyna się też liczyć rozpoznawalna już na polskim rynku żywność regionalna, a w związku z jej wytwarzaniem ożywają dawne dobre polskie tradycje, obyczaje. Tego typu rolnictwo staje się elementem polskiej kultury. Dobrze by było, aby takie podejście do rolnictwa stało się naszą polską specjalnością.

– Tego rodzaju rolnictwo to jednak ciężki kawałek chleba, bo wyklucza drogę na skróty, zastosowanie ułatwień, mechanizacji, chemii. Nie każdy z tzw. drobnych rolników się na to decyduje. „Za dużo roboty, nie opłaca się” – mówią.

– No właśnie, trzeba ich do tego wszelkimi sposobami zachęcać. Jedną z ważniejszych spraw, którą udało mi się przeprowadzić w ciągu tych kilku miesięcy, od kiedy jestem ministrem, jest umożliwienie i maksymalne ułatwienie tzw. bezpośredniej sprzedaży produktów rolnych. Do tej pory rolnik był karany za to, że próbuje coś sprzedać, były mandaty, nakładanie kar, wypędzanie sprzedających z miejskich chodników. Nasz rząd stworzył prawo, chyba najbardziej liberalne w całej Europie, aby polski rolnik mógł całą swoją produkcję, zarówno nieprzetworzoną, jak i przetworzoną, sprzedać na małych targowiskach – apeluję do samorządów, żeby im to umożliwiały i nie pobierały drakońskich opłat – ale też do restauracji, gospodarstw agroturystycznych, stołówek, lokalnych sklepów, jak to od dawna ma miejsce w wielu innych krajach.

– Jak Pan Minister sądzi, czy polscy rolnicy są naprawdę chętni do tego rodzaju aktywności? Czy może trzeba będzie ich w jakiś sposób pobudzić, zachęcić?

– To trudne pytania. Bo rzeczywiście w ciągu ostatnich kilkunastu lat coś niedobrego się tu wydarzyło, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej... Polscy rolnicy byli zawsze bardzo zaradni, twardzi, nie dawali sobie w kaszę dmuchać i zawsze ciężko pracowali. Wiedzieli, że jeśli nie zasieją, to nie zbiorą. Były lata lepsze i gorsze, musieli wytrwać, gdy nikt im nie pomagał. W tej chwili natomiast wielu rolników oczekuje pomocy zewnętrznej – unijnej, krajowej – i tylko wyciąga ręce: daj, daj, daj...

– Bo wystarczy żyć z dotacji?

– Obawiam się, że tak bywa... Oczywiście, często bierze się to z trudnej sytuacji gospodarstwa, ale czy rolnicy sami naprawdę chcą, czy robią wszystko, by mieć produkty dobrej jakości, by je sprzedawać nie na końcu świata, lecz jak najbliżej siebie, bez pośredników?

– Często wystarczy powiedzieć, że to się nie opłaca...

– Mam nadzieję, że się przekonają, iż jednak warto coś robić, bo zapotrzebowanie na produkty prosto od rolnika jest przecież ogromne. W Polsce zaczynamy już bardzo doceniać dobrą, zdrową żywność, dobre warzywa, owoce, mięso, wędliny niepochodzące z wielkich „fabryk żywności”.

– Zachęcenie polskich rolników do drobnego przetwórstwa będzie chyba bardzo trudne, Panie Ministrze...

– Sądzę, że wkrótce i do tego zaczną się przekonywać. Bardzo tu liczę na wiedzę kobiet, które na użytek domowy potrafią robić znakomite wędliny, sery, soki, powidła. Ta wiedza przecież nie zginęła. Ponadto mamy cały system szkoleń, ośrodki doradztwa rolniczego.

– I Koła Gospodyń Wiejskich!

– Bardzo na nie liczę. Dostały teraz osobowość prawną, której nigdy przedtem nie miały, zyskały więc zdolność do prowadzenia działalności gospodarczej, z maksymalnie uproszczoną rachunkowością. Mogą rozwijać naprawdę bardzo szeroką, nieopodatkowaną działalność – od sfery gospodarczej po kulturalną. Wierzę, że to KGW przywrócą Polsce naszą wyjątkowo bogatą i różnorodną kulturę kulinarną, że to właśnie one ożywią tę drobną wiejską sprzedaż bezpośrednią, a ludzie z miasta zaczną przyjeżdżać do konkretnych miejscowości po konkretne produkty.

– A tymczasem to ludność wiejska jeździ do supermarketów miejskich po tzw. wysoko przetworzone produkty zagranicznych gigantów przetwórstwa, które zawładnęły polskim rynkiem. Czy jest jakakolwiek szansa na ukrócenie tej dominacji?

– Niektórych zjawisk nie da się już odwrócić. Polska jest w Unii Europejskiej i o jakimkolwiek rugowaniu kogokolwiek z rynku nie może być mowy. Państwo może jednak w jakiś sposób pomagać tym drobnym wytwórcom, którzy nie są w stanie sprostać potężnej konkurencji. Może nie pozwolić na to, aby te rekiny, które kiedyś niezbyt rozważnie wpuszczono do Polski, często na bardzo preferencyjnych warunkach, trzymały polskich rolników za gardło.

– W jaki konkretnie sposób?

– Gdy w minionym roku mieliśmy wielki urodzaj owoców miękkich i jabłek, niemieckie firmy kontrolujące w Polsce ten rynek wymuszały na rolnikach bardzo niskie ceny. Wprowadziliśmy więc dodatkowe możliwości kontrolowania odbiorców żywności przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, żeby sprawdzić, czy nie wykorzystują swej przewagi w obrocie kontraktowym, za co grożą teraz ogromne kary. Wszyscy dostawcy towarów do supermarketów, do wielkich zakładów przetwórczych powinni korzystać z możliwości anonimowego zgłaszania do UOKiK wszelkich przejawów praktyk monopolistycznych.

– A tymczasem, Panie Ministrze, Polacy wciąż są skazani na byle jaką żywność zagraniczną – np. chińskie kurczaki i wieprzowinę – zamiast delektować się dobrą polską żywnością.

– Aby ograniczyć napływ marnej jakościowo żywności zagranicznej, wprowadziliśmy obowiązek znakowania żywności. Na każdym etapie obrotu żywnością wymagane są dokumenty, z których jasno wynika, z jakiego kraju ta żywność pochodzi, co w dużym stopniu zapobiega jej przepakowywaniu. Konsumenci muszą mieć wybór, czy kupią tzw. tanią chińszczyznę, czy droższy, ale dobry polski produkt.

– Czy wobec licznych zaszłości możliwe jest jeszcze, Panie Ministrze, odzyskanie polskiego rynku dla produktów pochodzących z polskiego rolnictwa?

– Podejmujemy próbę odzyskania tego, co zostało głupio zniszczone w latach 90. ubiegłego wieku. Mam nadzieję, że znów zaczną się pojawiać małe masarnie, piekarnie itp. Na tych „dużych” natomiast zawsze będziemy mieli odpowiedni bat. Z tego, co zostało, z tych marnych resztek, których nasi poprzednicy nie zdążyli sprzedać – winię za to szczególnie PSL, partię chłopską, która zamiast dbać o interes wsi, dbała o interes wielkiego przetwórstwa i może swoich działaczy... – tworzymy Krajową Grupę Spożywczą złożoną z państwowych i wspieranych przez państwo prywatnych zakładów przetwórstwa. Zakładamy, że w ten sposób uda się ukrócić dotychczasowe monopolistyczne praktyki zagranicznych potentatów.

– Na jakie wsparcie ze strony państwa mogą zatem liczyć polscy przetwórcy płodów rolnych?

– Wprowadziliśmy absolutne ułatwienia w zakresie zakładania tzw. MOL-i (Małe, Ograniczone, Lokalne), czyli średniego przetwórstwa, jeszcze nie przemysłowego, ale już nie bezpośrednio w gospodarstwie. Do tej pory tego rodzaju działalność była hamowana wieloma barierami, teraz znieśliśmy konieczność uzyskiwania jakiegokolwiek zezwolenia; rolnik może inwestować i budować, a kontroli będzie podlegała tylko wytwarzana przez niego żywność, przede wszystkim pod kątem czystości.

– Podczas IV Kongresu Rolników, który odbywał się w grudniu 2018 r., z pewną goryczą zadał Pan pytanie: „Co zrobić, żeby świat rolniczy starał się nie tylko mówić tym mitycznym jednym głosem, ale też zrozumieć złożoność spraw stojących przed polską wsią, polskim rolnictwem?”. Czy to było pytanie retoryczne?

– To wyrażające moją szczerą troskę rozgoryczenie bierze się stąd, że moim naturalnym środowiskiem są organizacje rolnicze. Byłem jednym z założycieli Izb Rolniczych, jestem również członkiem Solidarności Rolników. Chciałbym, żeby wszystkie organizacje rolnicze były teraz moimi partnerami, z którymi uzgadniałbym wszystkie ważne dla polskiego rolnictwa sprawy.

– Nie da się dojść do porozumienia?

– Nie da się, bo każdy sobie rzepkę skrobie. Drobiarze mówią, że nie obchodzi ich to, co uprawia ich sąsiad, bo chcą mieć soję amerykańską, gdyż ich kurczak jest najważniejszy... Itd., itp. Bardzo ubolewam nad tym, że nie ma wspólnego zrozumienia interesu rolnictwa, a przecież rolnictwo jest systemem naczyń połączonych: bez produkcji roślinnej nie będzie zwierzęcej, nie można być wielkim producentem drobiu i świń wyłącznie w oparciu o paszę importowaną z innych kontynentów! Dlatego chciałbym, aby organizacje rolnicze były partnerem, z którymi mógłbym uzgodnić kierunki rozwoju polskiego rolnictwa, abym mógł przedstawiać racje polskich rolników przed polskim parlamentem i w Brukseli, abym mógł ich bronić. Ale do tego droga jeszcze daleka, bo zbyt częste jest podejście wyłącznie roszczeniowe.

– Można się więc spodziewać kolejnych protestów, blokad dróg?

– Rzeczywiście, pojawiają się tacy, którzy krzyczą, że nie obchodzą ich żadne ustalenia, żadna polityka europejska, bo „jak nie dostaniemy tego, co się nam, rolnikom, należy, to zablokujemy wszystko”... W demokratycznym państwie, o które kiedyś sam walczyłem, jest miejsce na protesty, ale przede wszystkim powinno być miejsce dla wzajemnego zrozumienia i ustalenia możliwości. Postawa wyłącznie roszczeniowa do niczego dobrego nie doprowadzi.

Tagi:
Polska Polska

XV Dzien Polski w Lemont

2019-03-13 08:43

17 lutego, 2019 roku, w miejscowości Lemont, Il, odbył się już 15 z kolei Dzień Polski. Organizatorzy, czyli Klub Polski i Szkoła Polska im. św. Jana Pawła II w Lemont, wybrali na temat tego dnia: “Stanisław Moniuszko, ojciec polskiej opery narodowej.” Chcieli w ten sposób uczcić 200-tna rocznice urodzin tego wybitnego muzyka i kompozytora, znanego głownie z opery “Halka“ i “Straszny Dwór.”

Główne uroczystości tego dnia rozpoczęły się Mszą Świętą w kościele SS Cyryla i Metodego w Lemont, którą celebrował biskup Andrzej Wypych. Poczty sztandarowe z bratnich kol i organizacji, wprowadzone przez Kościuszkowców, nadały tej Mszy Świętej bardziej doniosły charakter.

O godzinie 3:00 pm rozpoczęła się akademia prowadzona przez państwo Grażynę i Ryszarda Witkowskich. Po odśpiewaniu hymnów przez panią Violette Greczyk, nastąpiła prezentacja Polaka Roku, którym została pani Mirosława Sojka-Topor. Jej wspaniały talent muzyczny i piękny sopran jest znany i słyszany w wielu miejscach stanu Illinois, zarówno w kościołach, gdzie gra i śpiewa, jako organistka, jak również na wielkich i mniejszych salach koncertowych, gdzie uświetnia swoja skromna osoba, wspaniałe koncerty. Pani Mirosława śpiewała również dla prezydenta Komorowskiego w Polsce oraz prezydenta Obamy w Ameryce.

Organizatorzy Dnia Polskiego, wyróżnili pani Miroslawę Sojka-Topor tytułem Polaka Roku 2019, za jej szczególne zasługi dla Polonii, jak również za promowanie muzyki polskiej oraz rozpowszechnianie swoim talentem muzycznym piękną polskiej kultury, sztuki, tradycji oraz polskich obyczajów. Pani Mirosława przekazuje również to piękno polskiej muzyki młodemu pokoleniu ucząc ich i rozwijając ich talent wokalno-muzyczno-instrumentalny.

Dla pani Mirosławy oraz przybyłych gości, uczniowie Polskiej Szkoły , Marysia i Piotr Śnieżko przygotowali bardzo ciekawą prezentację w języku polskim i angielskim, w którym ukazali Stanisława Moniuszko jako nie tylko sławnego kompozytora oper ale również wielu piosenek, pieśni kościelnych, wojskowych a przede wszystkich ukazali go jako muzyka, który w swoich utworach ujął polską nutę prostego ludu , folkloru, obyczaju, humoru i dramatu oraz podkreślał piękno polskiej tożsamości, kultury i tradycji.

Poszczególne klasy z Polskiej Szkoły im. Św. Jana Pawła II, zrobiły gazetki o twórczości Stanisława Moniuszki. Uwagę osób odwiedzających wystawę prac uczniów, zwróciła imitacja góry Giewont, z krzyżem na szczycie, otoczonej jodłami i postaciami ubranymi w stroje ludowe z wielu rejonów Polski oraz cytaty Stanisława Moniuszki:

“Jeśli kiedy Polacy własną mowę zdradza, polskim pieśnią śpiewniki twe umrzeć nie dadzą…”

“Widziałem po świecie, jak pieśni twej siła zawrzały kamienne umysły, jak oko co dotąd bezmyślnie święciło, poczuło jak łzy mu wytrysły.”

W atmosferze wypowiedzianych przez Stanislawa Moniuszke słów, widzowie akademii, mogli usłyszeć piękny koncert muzyki i utworów Moniuszki w wykonaniu poniższych artystów:

Miroslawa Sojka-Topor – sopran

John Bialas- tenor

Andrzej Lenert – tenor

Emila Topor – sopran

Szymon Koszarek – flet

Luciano Lorentiu – pianino

W drugiej części koncertu wystąpił zespół Goranie w fenomenalnej grze i wykonaniu węgierskich czardaszy.

Dziękujemy wszystkim, którzy przyszli i poparli ten wyjątkowy Dzień Polski. Szczególne podziękowania należą się organizatorom tego dnia za rozpowszechnianie wśród amerykańskiej społeczności i Polonii wiedzy o Polsce i wyjątkowych Polakach, do których na pewno się zalicza Stanisław Moniuszko.

Dziękujemy również sponsorom oraz darczyńcom, którzy przyczyniają się do tego aby Klub Polski z Lemont mógł kontynuować swoja misje wspierania i krzewienia kultury polskiej. Staropolskie Bóg zapłać dla: SS Cyril & Methodius Parish in Lemont, Polska Szkoła im. św. Jana Pawła II, Celina`s Deli – państwo Mrozek, Sophie & Kathy Grele, Montrose Deli – państwo Halina i Stanisław Urbaniakowie, Men`s Wear Tuxedo, Helena i Tadeusz Las, Prosta Droga – katolicka księgarnia internetowa, Sport Outlet Express – pan Alex Zajac, Eagle Distribiution Incorporation, Krystyna Jewelery, Lowell Foods, PRCUA, Augustyn & Associated LLD, Olympia Bakery, Źrodło – katolicka ksiegarnia, Crystal Grand Banquets, Radio Maryja, Danuta Wontorczyk, Kinga i Jan Czupta, Forzley Eye Clinic, Janik Construction, Polamer, Markiewicz Funeral Home.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Józef - oblubieniec Maryi

Oprac. Józef Rydzewski
Edycja podlaska 11/2002

Juan Simón Gutiérrez, ŚWIĘTA RODZINA

Św. Józef, oblubieniec Najświętszej Maryi Panny, w kalendarzu liturgicznym Kościoła zajmuje miejsce specjalne, skoro jego wspomnienie Kościół obchodzi w sposób uroczysty. Miesiąc marzec jest w sposób szczególny poświęcony św. Józefowi. Jego święto obchodzimy 19 marca jako uroczystość. Bardzo pięknie wyrażają prawdę o św. Józefie niektóre pieśni: "Szczęśliwy, kto sobie patrona Józefa ma za Opiekuna. Niechaj się niczego nie boi, gdy św. Józef przy nim stoi Patronem...".

Hebrajskie imię Józef oznacza tyle, co "Bóg przydał". Św. Józef pochodził z królewskiego rodu Dawida. Pomimo tego, że pochodził z takiego rodu, zarabiał na życie trudniąc się obróbką drewna. Mieszkał zapewne w Nazarecie. Nie był on według ciała ojcem Jezusa Chrystusa. Był nim jednak według żydowskiego prawa jako małżonek Maryi. Zaręczony z Maryją stanął przed tajemnicą cudownego poczęcia. Postanowił wówczas dyskretnie się usunąć, ale po nadprzyrodzonej interwencji wziął do siebie Maryję, a potem jako prawdziwy Cień Najwyższego pokornie asystował w wielkich tajemnicach. Chociaż Maryja porodziła Pana Jezusa dziewiczo, to jednak według otoczenia św. Józef był uważany za Jego ojca. On to kierował w drodze do Betlejem, nadawał Dzieciątku imię, przedstawiał Je w świątyni jerozolimskiej i uciekając do Egiptu ocalił przed prześladowaniem króla Heroda. Widzimy jeszcze św. Józefa w czasie pielgrzymki z dwunastoletnim Jezusem do Jerozolimy na święto Paschy. Potem już się w Ewangelii nie pojawia. Niektórzy sądzą, że wkrótce potem zakończył życie w obecności Pana Jezusa i Najświętszej Maryi, na Ich rękach i miał uroczysty pogrzeb, bo w ich obecności. Może dlatego św. Józef jest uważany za szczególnego patrona dobrej śmierci.

Św. Józef był rzemieślnikiem, być może cieślą, co oznacza hebrajski wyraz charasz. Zajmował się pracą w drewnie, w metalu, w kamieniu. Wykonywał zatem narzędzie codziennego użytku, konieczne również w gospodarce rolnej. Jest rzeczą uderzającą, że w wydarzeniach z dziecięcych lat Pana Jezusa, św. Józef odgrywa znaczącą rolę. Jemu anioł wyjaśnia tajemnice wcielenia Syna Bożego, jemu poleca ucieczkę i powrót do Nazaretu po śmierci Heroda.

Na obrazach widzimy zwykle św. Józefa jako starca, by w ten sposób podkreślić prawdę o dziewiczym poczęciu Pana Jezusa. W rzeczywistości jednak św. Józef był młodzieńcem w pełni urody i sił. Pisarze podkreślają, że do tak wielkiej godności, opiekuna Pana Jezusa, oblubieńca Najświętszej Maryi Panny i żywiciela - głowy Najświętszej Rodziny, powołał Pan Bóg męża o niezwykłej cnocie. Dlatego słusznie stawiają oni św. Józefa na czele wszystkich świętych Pańskich, a Kościół obchodzi jego doroczną pamiątkę, pomimo Wielkiego Postu, jako uroczystość.

Szczególnym nabożeństwem do św. Józefa wyróżniała się św. Teresa z Avila. Z wielkim zaangażowaniem szerzyła ona kult św. Józefa słowem i pismem. Twierdziła, że o cokolwiek prosiła Pana Boga za przyczyną św. Józefa, zawsze to otrzymała. Jego też obrała za głównego patrona zreformowanego przez siebie zakonu karmelitańskiego. Za swojego patrona św. Józefa obrały sobie również Siostry Wizytki. Św. Jan Bosko, założył stowarzyszenie św. Józefa dla młodzieży rzemieślniczej. Papież bł. Jan XXIII, który na chrzcie św. otrzymał imię Józef, do kanonu Mszy św. (pierwsza modlitwa eucharystyczna) dołączył imię św. Józefa. W 1961 r. tenże Papież wydał list zalecający szczególne nabożeństwo do tegoż Orędownika.

Liturgiczne święto św. Józefa po raz pierwszy spotykamy w IV w. w pobliżu Jerozolimy w klasztorze św. Saby. Papież Sykstus IV w 1479 r. wprowadził to święto do mszału rzymskiego i brewiarza, a papież Grzegorz XV rozszerzył je na cały Kościół. W pierwszej połowie XIX w. przełożeni generalni 43 zakonów wystąpili do Stolicy Apostolskiej z prośbą o ustanowienie osobnego święta Opieki Świętego Józefa nad Kościołem Chrystusa. Papież bł. Pius IX przyczynił się do ich prośby i w 1847 r. ustanowił to święto. Natomiast papież św. Pius X podniósł je do rangi uroczystości. Papież Pius XII wprowadził na dzień 1 maja wspomnienie św. Józefa Robotnika. Papież Benedykt XV w 1919 r. do Mszy św., w której wspomina św. Józefa dołączył osobną o nim prefację. Pierwszą w dziejach Kościoła encyklikę o św. Józefie wydał papież Leon XIII. Wreszcie papież św. Pius X zatwierdził litanię do św. Józefa, do odmawiania publicznego. Są sanktuaria św. Józefa. Największe i najbardziej znane jest w Kanadzie, w Montrealu. Powstało ono w 1904 r. i posiada 61 dzwonów. Cudowna figura św. Józefa została ukoronowana koronami papieskimi w 1955 r. Kanada, Czechy, Austria, Portugalia, Hiszpania obrały sobie św. Józefa za patrona.

W Polsce kult św. Józefa jest bardzo żywy. Już na przełomie XI i XII w. w Krakowie obchodzono 19 marca jego święto. W XVII i XVIII w. nastąpił największy rozwój nabożeństwa do św. Józefa. W 1645 r. ukazały się godzinki ku czci św. Józefa. W XVII w. wybudowano największe sanktuarium św. Józefa w Polsce, w Kaliszu. Znajduje się tam obraz pochodzący z tegoż wieku, który w 1786 r. Prymas Polski Władysław Aleksander Łubieński, ogłosił urzędowo za cudowny. Papież Pius VI w 1783 r. wydał dekret zezwalający na koronacje obrazu, ale dokonała się ona dopiero w 1796 r. W Polsce jest około 270 kościołów ku czci św. Józefa. W 1818 r. diecezja kujawsko-kaliska obrała go sobie za patrona, a później diecezja wrocławska i diecezja łódzka. Powstały 4 rodziny zakonne pod wezwaniem św. Józefa. W Polsce swego czasu imię Józef było bardzo popularne.

Ojciec Święty w adhortacji apostolskiej Redemptoris Custos z 15 sierpnia 1989 r. ukazuje św. Józefa i jego posłannictwo w życiu Chrystusa i Kościoła. Pisze o nim, że był powołany na opiekuna Zbawiciela, był powiernikiem tajemnicy samego Boga, mężem sprawiedliwym i oblubieńcem Dziewicy Maryi, był pracowity, a jego praca była wyrazem miłości. Ojciec Święty kończy adhortację słowami: "Mąż sprawiedliwy, który nosił w sobie całe dziedzictwo Starego Przymierza, równocześnie został wprowadzony przez Boga w początki Przymierza Nowego i Wiecznego w Jezusie Chrystusie. Niech nam ukazuje drogi tego zbawczego Przymierza na progu Tysiąclecia, w którym ma trwać i dalej się rozwijać ´pełnia czasu´ związana z niewysłowioną tajemnicą Wcielenia Słowa. Niech św. Józef wyprasza Kościołowi i światu, każdemu z nas, błogosławieństwo Ojca i Syna i Ducha Świętego".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historia, która zmieniła świat

2019-03-19 18:15

Łukasz Krzysztofka

Co łączy całun turyński i polski obraz Jezusa Miłosiernego? Jaką misję otrzymała od Jezusa siostra Faustyna Kowalska? Jak rozwijał się kult Bożego Miłosierdzia na świecie? Tego dowiemy się z wyjątkowego filmu „Miłość i Miłosierdzie”, którego przedpremierowy pokaz odbył się w kinie „Atlantic” w Warszawie.

Łukasz Krzysztofka

„Miłość i Miłosierdzie” to niezwykła opowieść o polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie – kanonizowanej przez papieża Jana Pawła II, mistyczce i wizjonerce, która w swoim życiu stanęła przed wykonaniem bardzo ważnej misji. Film przedstawia nieznane do tej pory fakty i przybliża widzom narodziny niezwykłego kultu Bożego Miłosierdzia, który zyskał popularność na całym świecie. W tle znajdziemy fascynującą historię polskiego obrazu, który przedstawia wierny wizerunek Chrystusa oraz dowody naukowe na jego zgodność z całunem turyńskim i chustą z Oviedo.

Łukasz Krzysztofka

- Jednym z fascynujących faktów jest historia wileńskiego obrazu, przedstawiającego objawiony wizerunek Chrystusa – tożsamy, jak się okazuje, z całunem turyńskim i sławną chustą z Oviedo. Obraz, przy którego malowaniu uczestniczyła Faustyna, jest jednym z nielicznych źródeł wiedzy o tym, jak wyglądał Zbawiciel. W filmie przedstawiamy badania naukowe na ten temat – mówił reżyser filmu Michał Kondrat.

Film ukazuje też zaskakującą historię malarza pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego - Eugeniusza Kazimirowskiego. W przestrzeni publicznej ten obraz możemy oglądać dopiero od 2003 roku. Film przedstawia to, co działo się z nim przez te wszystkie lata.

- Istota św. Faustyny jest w jej wnętrzu. Ona miała niesamowite życie wewnętrzne, relację z Jezusem, była skupiona na tym, co ma zrobić. Tym bardziej wiele rzeczy po drodze, jak i ograniczeń wewnętrznych jej w tym przeszkadzało. Wiele rzeczy jej nie wychodziło, miała swoje cierpienia, swoją chorobę i to wszystko było jej – podkreślała Kamila Kamińska, odtwórczyni głównej roli, nagrodzona za najlepszy debiut aktorski na festiwalu filmowym w Gdyni, gwiazda hitów „Najlepszy” i „Listy do M. 3”.

Aktorka przyznała, że po pracy przy tym filmie pogłębiła się jej relacja z Jezusem. - Widzę, że już dużo się w moim życiu zaczęło zmieniać na dobre. Czasem jest nawet trudniej, gdy buduję swoją relację z Jezusem i wtedy mówię: Jezu, ufam Tobie. Tak właściwie to dopiero po filmie zaczęłam z głęboką świadomością te słowa wypowiadać, nawet nie tyle jej rozumiejąc, co czuć – że jest coś więcej, że większa od wszystkiego jest Miłość. I to daje spokój – mówiła filmowa św. Faustyna.

Nie mniejszą rolę w objawieniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu odegrał bł. Ks. Michał Sopoćko, wybitny kapłan i spowiednik wizjonerki. Był on bezpośrednio związany z tajemnicą objawień Jezusa Miłosiernego. Bóg wyznaczył dla niego niezwykle ważną rolę – realizację misji przekazanej siostrze Faustynie. Temu dziełu poświęcił on niemalże całe swe życie. Film zawiera nieznane lista ks. Michała Sopoćki.

W filmie „Miłość i Miłosierdzie” wystąpili również: Macieja Małysa, odtwórca roli bł. ks. Michała Sopoćki - który zagrał u boku samego Johna Voighta w głośnym filmie „Jan Paweł II” oraz Janusz Chabior znany szerokiej widowni chociażby z produkcji „Wołyń”. Tu wcielił się w postać malarza Eugeniusza Kazimirowskiego. Reżyserem jest Michał Kondrat – twórca m.in. produkcji „Dwie Korony” poświęconej historii św. Maksymiliana Kolbe.

Film, nad którym patronat medialny objęła „Niedziela”, będzie wyświetlany w dziewięciu krajach Europy, USA, prawie całej Ameryce Południowej, Korei Płd., a także na Filipinach. Na ekrany polskich kin wejdzie 29 marca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem