Reklama

drogi do świętości

Noworoczne szukanie Jezusa

2019-01-08 11:59

Rafał Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 2/2019, str. 50-53

©crazymedia - stock.adobe.com

Święta, święta i po świętach. Niedziela Chrztu Pańskiego kończy okres Bożego Narodzenia, a rozpoczyna okres zwykły roku liturgicznego. Jest to więc znakomity czas na poświąteczną refleksję.

Chrześcijanin czy konsument?

Mam wrażenie, że niestety niewielka liczba osób święta przeżywa, większość z nas je konsumuje. Święta przestają kojarzyć się z czasem pogłębiania relacji z Bogiem, a utożsamiane są z marketingową farsą. Coraz głośniejszy „głos świata” krzyczy: święta tak, ale bez Boga, Wigilia tak, ale bez opłatka. Nawet my, katolicy, tracąc godziny na wsłuchiwanie się w głos świata, nie mamy kilku minut na wsłuchanie się w głos Boga. Zarzucani tysiącami reklam z chrześcijan stajemy się konsumentami. Konsumujemy życie, szukamy tego, co da nam odrobinę satysfakcji i radości, zagłuszając wewnętrzny głos, który jest w każdym z nas i woła: wróć do Ojca, wróć do Prawdy, prawdy o sobie samym. Odchodząc od Boga, Jego przykazań, od relacji z Nim, stajemy się dziećmi świata, miotanymi falami namiętności i pożądliwości.

Świat w wersji light

Św. Jan Paweł II mówił, że „Człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie”. Początek roku to często intensywny czas nowych postanowień. Chcemy zmienić swoje życie, więc mniej jemy, więcej ćwiczymy. Planujemy wakacyjne podróże i naukę kolejnego języka. Czy jednak w naszych noworocznych postanowieniach jest choć jedno związane z naszym powrotem do Ojca? Bez Chrystusa wszystko, co będziemy czynić, każdy trud, jaki podejmiemy, nie sprawi, że staniemy się piękniejsi, bogatsi i szczęśliwsi.

Reklama

Papież Polak pisał też, że każdy człowiek jest zdolny do najlepszego i do najgorszego. Czyli każdy z nas ma swoje prawdziwe oblicze, oblicze dziecka Bożego. A każdy grzech ciężki jest wyrazem naszego Piotrowego zawołania „Nie znam Go”. Nie znam Chrystusa, nie chcę Go znać. Może tego Jezusa, co rozmnażał chleb i uczynił cud w Kanie Galilejskiej, to znam, ale tego, który mówi: nie cudzołóż, nie kradnij, nie zabijaj, czcij ojca i matkę, nie pożądaj, przebaczaj, kochaj nieprzyjaciół, to nie znam. Może tego, co w żłóbku leży i nikomu nie przeszkadza, to znam, ale tego, co wyrzuca przekupniów z świątyni, który chce rozprawić się z moimi nałogami i uzależnieniami, to nie znam, nie chcę znać. W Bogu nie ma sprzeczności, ona jest w nas, którzy przestaliśmy zauważać i czuć ciężar grzechu. Na co dzień funkcjonujemy w świecie, w którym wszystko ma wersję light – lekki. Light cola, light jogurt, light płatki, light święta, light życie, bez odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji swoich wyborów. Wszystko, co light – czyli lekkie, łatwe i przyjemne – prowadzi do zguby. Wielu boleśnie się o tym przekonało. „Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd” (Jan Paweł II, „Tryptyk rzymski”).

Gdzie jest Jezus?

W szkole, w której uczę, bardzo uroczyście obchodziliśmy wigilię. Przygotowania trwały kilka tygodni. Ponieważ w tym roku spotkanie było na nowej sali gimnastycznej, mogliśmy pozwolić sobie na zaproszenie więcej gości, czyli 160 osób.

Wybija godz. 16.00, rozpoczyna się uroczystość . Na sali gimnastycznej sami znamienici goście: władze miasta i samorządu, ksiądz proboszcz i wikary, rodzice, nauczyciele. Ksiądz czyta Ewangelię, nastrój skupienia, piękna dekoracja, wszystko dopięte na ostatni guzik. Rozpoczynają się jasełka, na scenę wkracza Święta Rodzina. Wszystko zgodnie z planem. Nagle katastrofa – zapomnieliśmy o Jezusie. Żłóbek pusty, a miał tam być mały Jezus, jasełkowa Matka Boża miała go tulić. Gdzie jest Jezus? – pytanie przechodziło z ust do ust. Wkrada się nerwowość. Panie poprosiły jasełkową Maryję, by udawała, że tuli Dzieciątko, którego przecież nie ma. U naszych dzieci z niepełnosprawnością intelektualną taka improwizacja to najgorszy scenariusz.

Po wigilii rozmawiając z zaproszonymi gośćmi, dowiedziałem się, że nikt nie zauważył braku Jezusa... A we mnie zostało to najważniejsze pytanie: gdzie jest Jezus? Gdzie jest miłość we mnie, gdzie jest miłość w naszej rodzinie, gdzie pokój i zgoda, gdzie jedność? Gdzie jest Jezus, które miejsce zajmuje w moim życiu? Gdzie jest Jezus? Dom, praca, telewizja, pasje, rodzina, nałogi, rozrywka – czy starczy miejsca dla Jezusa? Czy nasze życie to tylko takie jasełka? Jasełka bez Jezusa? Gdzie jest Jezus?

Postanowienie nr 1

Jeśli w naszym kalendarzu postanowień na nowy rok na pierwszym miejscu nie jest pogłębienie relacji z Bogiem Ojcem i wejście na drogę świętości, to wszystkie inne, nawet najbardziej piękne i wzniosłe postanowienia będą budowaniem na piasku, bo przyjdzie deszcz, zerwą się wichry i uderzą w to, a wszystko runie jak domek z kart, bo na Bogu i dla Boga nie było budowane.

Chcę zostać świętym – to pierwsze i najważniejsze postanowienie w moim kalendarzu na nowy rok. Wszystkie inne mają pomóc temu pierwszemu.

Nie ma uniwersalnej recepty na świętość, bo różne mamy powołania. Mamy świętych kapłanów, siostry zakonne, świętych świeckich, ale również święte rodziny. Jest jednak jeden wspólny mianownik – wszyscy byli przyjaciółmi Jezusa. Jezus powiedział: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 12-17).

W 2019 r. w mocy Ducha Świętego stać się prawdziwym przyjacielem Jezusa, mieć czas dla Niego, czas na Eucharystię, modlitwę, adorację, Różaniec, spowiedź. Czy może być coś ważniejszego? Św. Augustyn pisał: „Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu”.

„Najdroższe Stópki” ratują życie!

2019-03-25 12:09

Była połowa lat 70. ubiegłego wieku. W Stanach Zjednoczonych obowiązywały już okrutne przepisy aborcyjne pozwalające zabijać nienarodzone dzieci niemal bez ograniczeń. Przemysł aborcyjny rozwijał się w zastraszającym tempie. W środowisku pro-life kolportowano fotografie uśmierconych dzieci, które miały uzmysłowić, że nie mamy do czynienia ze „zlepkiem komórek”. Jedno z takich zdjęć, na którym bardzo wyraźnie widać było stópki dziesięciotygodniowego nienarodzonego dziecka, trafiło w ręce młodej projektantki Virginii Evers. Kobieta była wstrząśnięta. To zdjęcie prześladowało ją przez kolejne tygodnie.

Była pewna, że musi coś z tym zrobić. Na podstawie zdjęcia zaprojektowała model stópek w skali 1:1 i zleciła wykonanie pierwszej niewielkiej partii metalowych odlewów w formie zawieszek. „Najdroższe Stópki” – bo tak je nazwała – spotkały się z dużą aprobatą w środowisku pro-life. Okazało się, że ich widok jest znakomitym pretekstem dla obrońców życia do podjęcia rozmowy z kobietami zdecydowanymi na aborcję i próby odwiedzenia ich od decyzji. „Najdroższe Stópki” były tak sugestywne i przemawiające do wyobraźni, że wiele kobiet po ich zobaczeniu i wyjaśnieniu, że właśnie tak wyglądają teraz nóżki ich dziecka, rezygnowało z aborcji. Virginia Evers wiedziała już, że to niezwykłe dzieło. Wraz z mężem podjęli radykalną decyzję. Porzucili dotychczasowe zajęcia i postanowili resztę życia poświęcić na rozpowszechnianie po całym świecie „Najdroższych Stópek”. Założyli fundację „Heritage House 76” i przyjęli założenie, że wszystkie środki pozyskane z rozpowszechniania odlewów będą przeznaczać na produkcję i dystrybucję kolejnych. Tym samym liczba rozprowadzanych zawieszek gwałtownie rosła i przekroczyła granice Stanów Zjednoczonych. Niedługo po tym „Najdroższe Stópki” zostały uznane za międzynarodowy symbol ruchów pro-life. Kilka lat temu Państwo Evers przeszli na emeryturę. Dzieło ich życia – fundację „Heritage House 76” – prowadzą dzisiaj ich dzieci.

W Polsce dziełem rozpowszechnia oryginalnych „Najdroższych Stópek” fundacji Eversów zajmuje się pracownia San Gabriele, tworząca rękodzielnicze dewocjonalia. „Najdroższe Stópki” dostępne są w formie bransoletki na rękę. „Staraliśmy się, by wzór był uniwersalny zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn oraz był bardzo prosty, by nic nie rozpraszało najważniejszego elementu: «Najdroższych Stópek». Wiedzieliśmy od państwa Eversów, że najważniejsze, by stópki zwróciły uwagę i sprowokowały pytanie: co to jest?” – dowiadujemy się w San Gabriele.

Jeśli ktoś chciałby bransoletkę z „Najdroższymi Stópkami” i w ten sposób pragnąłby się włączyć w dzieło ich popularyzacji, znajdzie je na stronie pracowni: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Józef Kupny podjął Dzieło Duchowej Adopcji

2019-03-25 22:40

Agnieszka Bugała

W czasie Mszy św. sprawowanej z okazji jubileuszu 5-lecia ustanowienia Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Kościoła we Wrocławiu proboszcz paulińskiej parafii o. Mirosław Bijata poprowadził modlitwę przyrzeczenia, którą odmówili chętni włączenia się w Dzieło Duchowej Adopcji. Wśród osób podejmujących modlitwę w intencji dzieci zagrożonych aborcją był wrocławski metropolita abp Józef Kupny. Decyzja Księdza Arcybiskupa to ważne świadectwo i konkretny dowód na troskę pasterza o powierzone owce.

Agnieszka Bugała

Duchowa Adopcja jest modlitwą w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Trwa dziewięć miesięcy i polega na codziennym odmawianiu jednej tajemnicy różańca świętego oraz krótkiej modlitwy w intencji dziecka i jego rodziców. Dzieło Duchowej Adopcji powstało po objawieniach w Fatimie, stając się odpowiedzią na wezwanie Matki Bożej do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy. W roku 1987 modlitwa została przeniesiona do Polski. Duchowa adopcja skutecznie leczy głębokie zranienia wewnętrzne spowodowane grzechem aborcji a także pomaga ludziom młodym kształtować charakter, walczyć z egoizmem, odkrywać radość odpowiedzialnego rodzicielstwa. W każdej chwili można przyłączyć się do Dzieła Duchowej Adopcji poprzez rozpoczęcie dziewięciomiesięcznej modlitwy za dziecko poczęte.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem