Reklama

Chcą korespondować

2019-01-08 11:59


Niedziela Ogólnopolska 2/2019, str. 56

6238. Czytelnik z Częstochowy

Pragnę nawiązać korespondencję z osobą, która czuje potrzebę zawarcia znajomości korespondencyjnej na dłuższy czas, może to być osoba niepełnosprawna. Lubię wypady turystyczne. Mam 48 lat.

6239. Anka

Jestem osobą religijną, po pięćdziesiątce. Lubię spacery, morskie wędrówki, przyrodę, domowe zwierzęta. Byłam taterniczką i nadal mogę nią być. Lubię czytać religijne książki. Szukam przyjaciół wśród osób samotnych.

6240. Weronika z Lubelskiego

Jestem osobą samotną po siedemdziesiątce, z powiatu biłgorajskiego. Chciałabym nawiązać kontakt z równie samotnymi osobami.

Reklama

6241. Czytelniczka z Tomaszowa Mazowieckiego

Mam 61 lat, jestem osobą samotną. Pragnę poznać osoby w zbliżonym wieku. Bardzo cenię szczerość i uczciwość. Chętnie nawiążę kontakt z osobami chcącymi korespondować. Czekam na listy od osób samotnych.

6242. Wiesław z woj. lubuskiego

Miej serce i patrz w serce! Wdowiec, lat 65, pozna osobę o dobrym, „wielkim” sercu.

6243. Władysław

Nie musisz być siódmym cudem świata. Ja też mam wady – choć i sporo zalet. Jestem katolikiem tolerancyjnym, lubię słuchać innych, a nie tylko narzucać swoje racje. Kocham życie na wsi, lubię dobry humor i muzykę przyjazną dla ucha. Oczekuję na listy od kobiet i mężczyzn, którzy podpowiedzą, jak znaleźć szczęście, którego przez całe życie szukam. Jestem niezależny, na emeryturze, pomocny i stanowczy. Oczekuję przyjaźni opartej na zaufaniu i dotrzymywaniu obietnic. Czy kolejny raz się zawiodę? Szczęść Boże.

Uwaga! Czytelnicy nawiązują kontakty z osobami ogłaszającymi się na własną odpowiedzialność.

Obrzędy i zwyczaje pogrzebowe towarzyszące ostatnim chwilom człowieka

Władysław Okas
Edycja łódzka 46/2000

Ze śmiercią człowieka wiąże się wiele obrzędów i zwyczajów religijnych i świeckich. Ceremoniał pogrzebowy ukształtował się w bardzo długiej ewolucji zwyczaju pogan i chrześcijan chowania zmarłego. W przeszłości obrzędy te wiązały się z kultem zmarłych. Rytuał pogrzebu i związane z nim zwyczaje zaczęto propagować w Polsce już we wczesnym średniowieczu. Tradycja sięgająca czasów pogańskich nakazywała pogrzebać zmarłego, aby nie niepokoił żyjących. Żal za bliską osobą, a równocześnie obawa przed zmarłymi, przyczyniły się do powstania wierzeń i praktyk związanych ze zmarłymi i śmiercią. Śmierć nie jest równa śmierci. Inaczej umiera człowiek tragicznie, inaczej dziecko, a jeszcze inaczej człowiek stary i schorowany. Najbardziej zrozumiała jest śmierć człowieka, który doszedł już kresu swojego życia. W takich przypadkach wszyscy przeczuwamy rychły koniec. Do tej ostatniej chwili przygotowujemy się, wydając ostatnie zalecenia najbliższej rodzinie. W takich przypadkach rodzina i sam stary, czasami chory, przeczuwający rychłą śmierć, wzywali kapłana. Do człowieka, który chciał się pojednać z Bogiem, szedł z kapłanem kościelny lub ministrant, dzwoniąc małym dzwonkiem. W większych odległościach ksiądz był podwożony furmanką lub saniami w okresie zimowym. Napotkani ludzie klękali, żegnali się i modlili za życie chorego. Chory spowiadał się, przyjmował Komunię św. i otrzymywał sakrament ostatniego namaszczenia. Wizyta kapłana u chorego w domu była uroczystym momentem, ludzie gromadzili się i modlili wspólnie z domownikami. Płonąca gromnica w dłoni umierającego nadawała tej chwili charakter zadumy i powagi. W obliczu zbliżającej się śmierci, wydawane były przez chorego zalecenia co do pogrzebu i swojego majątku. Żegnał się z rodziną, sąsiadami, znajomymi, prosząc o darowanie win, pojednywał się ze wszystkimi.

Każda inna śmierć, nienaturalna, gwałtowna, niespodziewana, zawsze budziła obawę wśród ludzi. Najwięcej emocji budziło zawsze samobójstwo. Samobójca, człowiek zmarły z brzemieniem ciężkiego grzechu, uważany był za niegodnego pochówku w poświęconej ziemi cmentarnej. Samobójców chowano w trumnach zbitych z nieheblowanych desek, bez udziału księdza.

Z chwilą śmierci rozpoczynały się przygotowania do pogrzebu. Nieboszczyka myto i ubierano, układano na słomie lub kanapie przykrytej kapą gdzie leżał do czasu, aż stolarz zrobił mu trumnę. Zmarłemu zamykano oczy i usta. Gdy trumna była gotowa, przenoszono do niej zmarłego. Po ułożeniu zwłok zaczynał się właściwy ceremoniał pogrzebowy, na który składały się: wystawienie zwłok, modlitwy, pochód żałobny, chowanie ciała i uczta pogrzebowa (stypa).

Stosownie do wieku zmarłego wybiera się kolor trumny: dla starszych czarna lub brązowa, dla osób w średnim wieku w kolorze drewna, dla dzieci i młodzieży - biała. Trumnę ze zmarłym stawiano w izbie centralnie na "prowizorycznym katafalku". U jej wezgłowia stawiano po bokach zapalone świece. Trumna przybierana była mirtem, gałązkami barwinka, a pod głowę zmarłego wkładano zioła święcone w dniu Matki Bożej Zielnej. Zmarły przebywał w domu trzy dni. O fakcie śmierci zawiadamiano mieszkańców wsi oznaczając dom żałobną chorągwią, przed bramą wysypywano wióry i zasłaniano na czarno lub biało okna.

Bardzo starym zwyczajem, do dziś podtrzymywanym, jest odwiedzanie zmarłego i czuwanie przy nim. Po zatrzymaniu zegara i zasłonięciu zwierciadła, gromadzili się bliscy i znajomi, głównie ludzie starsi, którzy chcieli modlitwą pożegnać zmarłego. Obowiązywał domowników ciemny strój, nie prowadzono głośnych rozmów, wstrzymywano wszystkie prace w gospodarstwie, za wyjątkiem obrządku bydła i trzody. W noc dzielącą dzień śmierci od dnia pogrzebu następowało czuwanie ( tzw. "pusta noc") przy trumnie i śpiewanie żałobnych pieśni. Jest to jeden z obrzędów, z którym Kościół walczył jeszcze w średniowieczu, a mimo to przetrwał do czasów obecnych.

Pogrzeb odbywał się w trzeci lub czwarty dzień po śmierci. O ustalonej godzinie schodzili się uczestnicy pogrzebu, rodzina, sąsiedzi, znajomi, mężczyźni z chorągwiami i krzyżem, ksiądz w czarnej kapie z kościelnym i organistą. Po modlitwie i pokropieniu ciała zmarłego wodą święconą przykrywano trumnę wiekiem przez ludzi obcych. Następowało wyprowadzenie zmarłego z domu, nogami w stronę wyjścia. Wynoszący z domu trumnę zatrzymywali się, przekraczając progi, stukając trzykrotnie trumną o próg (częściami trumny, gdzie spoczywają nogi, środek ciała i głowa), na znak pożegnania zmarłego z domem.

Kondukt żałobny ustawiał się przed domem zmarłego w następującym porządku: mężczyźni niosący krzyż i chorągiew żałobną, dalej niosący kwiaty, wieńce, następnie ksiądz z kościelnym i organistą, trumna ze zmarłym (w zależności od odległości albo niesiono ja na ramionach albo wieziono konną furmanka) a za nią rodzina i reszta uczestników pogrzebu. Po przybyciu do kościoła ustawiano trumnę na katafalku w głównej nawie. Odprawiana była Msza św. żałobna. Po Mszy św. zmarłego odprowadza się na cmentarz, przy akompaniamencie dzwonów kościelnych. Nad mogiłą ksiądz odprawia modlitwy i wygłasza czasami krótkie, pożegnalne przemówienie, względnie ktoś z obcych. Ciało chowano głową na wschód. Po spuszczeniu trumny do grobu, praktykowany do dziś jest zwyczaj trzykrotnego rzucania na nią kilku grudek ziemi przez uczestników pogrzebu, aby nie ciążyła ona zmarłemu, wypowiadano przy tym słowa - "spoczywaj w spokoju" lub "niech ci ziemia lekką będzie".

Po pogrzebie, zgodnie ze starym zwyczajem, jego uczestnicy zapraszani są na "stypę" - poczęstunek. Dawniej podejmowani byli w karczmie lub domu. Dbałość o stypy wynikała z pradawnych zwyczajów pogrzebowych, z pogańskiej jeszcze wiary w pośmiertny żywot duszy, która wprawdzie oddzielona od ciała, prowadzi dalszy żywot i wpływa na losy żyjących. Na poczęstunek składają się: herbata, kawa, ciasta, dania ciepłe i alkohole. Pogrzeby w małych miasteczkach odbywały się podobnie, jak pogrzeby wiejskie.

Dzisiaj obrzęd pogrzebowy ulega stopniowemu uproszczeniu, komercjalizacji, jednak w tradycji zachowało się wiele elementów o archaicznym pochodzeniu, nowe elementy pojawiają się przede wszystkim w zewnętrznej oprawie obrzędów pogrzebowych. Głównym kontynuatorem tradycji jest najstarsza generacja. Zmarły nie zawsze przebywa w domu przez trzy dni po śmierci. Nie zawsze jest żegnany modłami we własnym domu i nie zawsze odbywa się czuwanie przy nim, czyli tzw. " pusta noc". Czas, w którym nastąpiło najwięcej zmian to lata 60 i 70. Na większości cmentarzy istnieją już duże kaplice. Powstało szereg specjalistycznych zakładów pogrzebowych, które zajmują się prawie całkowicie przygotowaniem zmarłego do pogrzebu. Coraz częściej rezygnuje się z przemarszu z kościoła na cmentarz ze względu na duży ruch samochodowy. Postępująca modyfikacja poszczególnych zwyczajów bierze się również z szybkich przemian, co uzyskuje coraz większą aprobatę społeczną.

W wielu kościołach w naszym kraju istnieje zwyczaj informowania wiernych o zmarłych członkach rodziny parafialnej. Po zakończonej Mszy Świętej kapłan sprawujący Eucharystię informuje zgromadzonych o tych, którzy w minionym tygodniu odeszli do wieczności, następnie wszyscy wspólnie w jego intencji odmawiają modlitwę.

Zwyczaj ze wszech miar godny do powszechnego stosowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gdańsk: Msza św. pogrzebowa śp. prezydenta Pawła Adamowicza

2019-01-19 12:22

aw / Gdańsk (KAI)

W Bazylice Mariackiej w Gdańsku rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa prezydenta Pawła Adamowicza. Przewodniczy jej przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosi metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

KPRM

Pogrzebową Mszę św. koncelebrują ponadto prymas Polski senior abp Henryk Muszyński, biskupi pomocniczy archidiecezji gdańskiej, hierarchowie sąsiednich diecezji oraz wielu duchownych diecezjalnych i zakonnych. Ceremonii towarzyszy asysta wojskowa.

We Mszy św. biorą udział najbliższa rodzina tragicznie zmarłego prezydenta, prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki wraz z członkami rządu, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk z małżonką, byli prezydenci RP Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski z małżonkami, wielu premierów, współpracownicy, parlamentarzyści oraz mieszkańcy Trójmiasta, Pomorza i osoby, które przybyły z całego kraju. Wiele z nich stoi także przed świątynią.

W świątyni jest też m.in. były prezydent Niemiec Joachim Gauck, są też burmistrzowie Rotterdamu, Bremy, Lipska i Hamburga. Polskie samorządy reprezentuje wielu prezydentów, burmistrzów, wójtów i radnych z całego kraju.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został ugodzony nożem 13 stycznia podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zmarł następnego dnia w szpitalu w skutek odniesionych ran.

Urna z prochami Pawła Adamowicza zostanie złożona w Bazylice Mariackiej.

(rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem