Reklama

Zaproszenie do pięknego życia

2019-01-08 12:01

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 2/2019, str. II

Geralt/pixabay.com

Najogólniej mówiąc, bylejakość to powierzchowne traktowanie czegoś, to zła jakość. Bylejakość może dotyczyć odniesienia do drugiego człowieka, do życia społecznego, kulturalnego, politycznego, także do życia rodzinnego. Słyszy się czasem powiedzenie: „jakoś tam będzie”. Czyli – jak będzie? Warto o tym rozmawiać, ponieważ wielu ludzi nastawiło się właśnie na bylejakość życia. Dotyczy to również naszej wiary. Tymczasem Pan Jezus powiedział: „Bądźcie doskonałymi, jak Ojciec wasz Niebieski jest doskonały” (por. Mt 5, 48). A św. Jan Paweł II apelował: „Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali” (Jasna Góra 1983).

Jako chrześcijanie jesteśmy przez Pana Boga zapraszani do pięknego i godnego życia. Realizuje się ono przede wszystkim w rodzinie, w której spędzamy najwięcej czasu, która stanowi dla każdego z nas bardzo ważną część życia. Jeśli w rodzinie stawia się na bylejakość, to ani nasze życie, ani życie członków naszej rodziny nie da nam większej satysfakcji. W człowieku winna być ambicja dojścia do czegoś dobrego, szlachetnego – tak przez siebie, jak i przez najbliższych.

Czy współcześni młodzi chcą ustawić swoje życie rodzinne na jakimś poziomie, jeśli tak często preferują wolne związki, rozwody – nawet na wczesnym etapie życia małżeńskiego, lub gdy zapracowują się nawet w niedzielę kosztem życia rodzinnego, koniecznego wypoczynku itp.? Pytanie o jakość życia jest poważnym zagadnieniem, bo, niestety, niektórzy machają ręką na wiele ważnych rzeczy, puentują, że jakoś tam będzie. A przecież jak nie można w sposób byle jaki podchodzić do podstawowych czynności higienicznych, tak tym bardziej nie da się na dłuższą metę żyć byle jak – to musi się obrócić przeciw człowiekowi. Gdy ktoś pracuje byle jak, to nie ostoi się w pracy. Panuje dziś tak duża konkurencja, że firma nie pozwoli sobie na byle jakich pracowników, bo nie może upaść albo do niczego nie dojdzie. Niejednokrotnie też trzeba zwracać ludziom uwagę, żeby lepiej pracowali. Ale poza wydajnością ważna jest też jakość pracy i że nie ma już czegoś takiego jak piar.

Reklama

Bylejakość może także dotyczyć naszych relacji z Kościołem. Są tzw. katolicy, którzy przychodzą do kościoła tylko od wielkiego święta czy okazji, np. pogrzebu, ale nie mają z parafią żadnych relacji, nie traktują Kościoła jako swojej instytucji, a parafii jako swojej wspólnoty. Co to za katolik, który mówi: jestem katolikiem, ale np. w piątek nie zachowuje postu lub urządza zabawy? Piątek to dzień, w którym umarł Pan Jezus, chrześcijanin powinien więc odpowiednio uszanować ten święty czas. Tymczasem nieraz takie nijakie, szare, zimne, zardzewiałe to chrześcijaństwo.

Rozpoczynający się rok 2019 daje okazję, żeby odrzucić bylejakość i poczynić konkretne postanowienia. Przede wszystkim – obudzić naszą chrześcijańską świadomość i ożywić nasze życie jego lepszą jakością.

Tagi:
radość

Radość spełnienia

2019-02-13 07:44

S. Rafaela Olszowa CSDP
Edycja toruńska 7/2019, str. I

Owoc radości od Ducha Świętego wydaje się prostym, zauważalnym na twarzy i w zachowaniu. Okazuje się jednak, że istnieją również duchowe, niewidzialne znaki radości Ducha Świętego – niedostrzegalne na zewnątrz. Aby nasze życie było trwaniem przy Panu, potrzebujemy daru Jego radości. Taką radością przepełnione było serce bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, którego pomimo bardzo trudnych doświadczeń, nie opuszczała pogoda ducha. Spróbujmy rozeznać, czy i my jesteśmy nosicielami i apostołami radości

Archiwum redakcji
„Powołanie moje musi mi dać radość” – bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski

Radość i uśmiech

Opisy stanu szczęścia o znaczeniu bardziej duchowym określają zwroty: „radować się” i „uśmiechać się”. Wyrażenie „radować się” używane jest w Biblii zawsze w odniesieniu do działania Boga – jest to wymiar wertykalny, w odróżnieniu od „weselić się”, które dotyczy wymiaru horyzontalnego – w relacji między ludźmi. Zestawiając wyrażenia: „radość” i „wesele”, zauważamy, że zarówno w czterech wersjach Ewangelii, która z samej nazwy jest radosną, dobrą Nowiną, jak i w Starym Testamencie, określenie „radość” występuje częściej niż „wesele”. Radość według Biblii to przeżycie wyłącznie religijne, łączące w sobie uwielbienie, modlitwę i wdzięczność Bogu. Świadczą o tym zarówno kantyki Żydów wychodzących z niewoli egipskiej, pieśni Debory i Baraka, jak i nowotestamentalne „Magnificat” (Łk 1, 46-55), „Benedictus” (Łk 1, 67-79) oraz „Kantyk Symeona” (Łk 2, 29-21). Wspominają one wielkie dzieła Boże w Narodzie Wybranym i wzywają do wdzięczności Bogu za nie.

Radość Jezusa i Kościoła

Podstawą do nauczania Kościoła o radości jest przesłanie zawarte w Ewangelii, szczególnie w osobie Jezusa. Czytając opis życia Syna Bożego, odnajdujemy w nim fragmenty pozwalające nam wyobrazić sobie radość na twarzy Pana: „W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi” (Łk 10, 21). Opis ten nazywany jest „Hymnem radości”. Sam Jezus o radości opowiada w trzech przypowieściach: o zagubionej owcy, zagubionej drachmie i synu marnotrawnym. Niewątpliwie Jezus uśmiechał się, gdy zachęcał w Ewangelii, byśmy wyobrazili sobie radość aniołów i zbawionych w niebie.

W ślad za Panem do radości zaprasza nas papież Franciszek, gdy mówi: „Nigdy nie bądźcie ludźmi smutnymi: Chrześcijanin nigdy nie może być smutny! Nie poddawajcie się zniechęceniu! Nasza radość nie pochodzi z posiadania wielu rzeczy, ale ze spotkania Osoby: Jezusa, który jest pośród nas. Radość nasza pochodzi z tego, że wiemy, iż będąc z Nim, nigdy nie jesteśmy sami, nawet w chwilach trudnych”. Słowa Papieża przypominają nam motyw radości: posiadanie Boga i Jego opiekę nad nami.

Czy jako wspólnota Kościoła potrafimy wymienić powody do radości mieszczące się w Bożej opiece? Owe szczególne dary Boże – chrzest, spowiedź, Eucharystia, Słowo Boże, Maryja i drugi człowiek – są jak Boża dłoń wyciągnięta w naszym kierunku, gdy trudno nam zaakceptować rzeczywistość. Wielu spośród nas Pan obdarował dodatkowo powołaniem kapłańskim lub zakonnym, przymierzem małżeńskim lub stanem wolnym, zdrowiem lub chorobą – wszystko jest łaską, niepowtarzalną i ważną dla zbawienia naszego i innych.

Bł. Maria Karłowska wiedziała, jaką pomocą jest w naszym życiu wstawiennictwo Matki Najświętszej, dlatego wspierała chwiejnych w wierze, radości i powołaniu, kładąc w usta Niepokalanej takie słowa: „Ja nie tylko uczę moje dzieci tego, co dotyczy najwyższej doskonałości, ale dodaję im potrzebnej odwagi do wykonania moich nauk. Wiodę je za rękę, a w miejscach trudniejszych na rękach mych noszę, aby osiągnęły dobro, jakiego dla nich pragnę” („Rekolekcje dla Pasterek – Droga doskonałości”). Przypominała też, że bez czci Matki Najświętszej człowiek nie ma wielkiej szansy na zbawienie. Korzystajmy więc z tych Bożych darów, a otrzymamy dar radości wiecznej.

Uśmiechać się z Bogiem

Świadectwo o radości daje Matka Ignazia Angelini, przeorysza benedyktyńskiego klasztoru w Viboldone. Humor jest lekarstwem na nasz egoizm i duchową pychę. Wyraża on pewność, że jesteśmy w rękach Boga, który nigdy nie zawodzi. Mówi: „Kto nie musi niczego bronić, bo wie, że bronią go i goszczą niezawodne ręce Pana, nie musi troszczyć się o własną twarz, nie szuka u innych potwierdzenia siebie: ten umie śmiać się naprawdę, z całego serca”.

Życie według m. Ignazii staje się ciężkim przez poszukiwanie siebie i troskę o samozbawienie, co uniemożliwia przezwyciężenie ran własnego ja i rozczarowań. Matka Angelini zapytana o humor i radość Pana Boga twierdzi, że Bóg śmieje się i chce to robić razem z nami. Jako przykład podaje opis szukania przez Boga Adama nie po to, aby z nim dyskutować, lecz cieszyć się dobrem i pięknem stworzonego świata i obdarzać uśmiechem upodobania i szczęścia.

Matka Ignazia snuje refleksję: „W pewnych okolicznościach zdarza się, że stajemy przed Bogiem i śmiejemy się razem z Nim. Mnie na przykład zdarza się to za każdym razem, kiedy dostrzegam moją ograniczoność i rozumiem, że jestem płodna nie ze względu na moje wysiłki czy ofiary, ale dlatego, że Bóg mnie błogosławi i pochyla się z przyjemnością nad tym, co jest niczym”.

Podobnie nauczała bł. Maria Pasterka swoje siostry: „Nie narzekajcie i nie bądźcie smutni, gdyż Pan Bóg ma więcej, aniżeli rozdał, i stąd, jeżeli będzie chciał, potrafi nam udzielić nowych darów i łask”.

Posłani do świadectwa radości

Ktoś powiedział, że uśmiech kosztuje mniej od elektryczności, a daje więcej światła. Kiedy jesteśmy uśmiechnięci, bardziej przypominamy Stwórcę. Benjamin Boisson w swojej książce „Uśmiech Pana Boga” twierdzi, że dla człowieka wierzącego humor to doskonały sposób na dawanie świadectwa wszechogarniającej Bożej miłości i niegasnącej nadziei. A ponieważ humor chrześcijański zawsze był obecny w historii Kościoła, dzisiaj to my powinniśmy przejąć nad nim pieczę i przekazać go następnym pokoleniom. Tak czynili święci. Bł. ks. Stefan Frelichowski pisał w „Pamiętniku”: „Powołanie moje musi mi dać radość i dumę. Radosnym być zawsze. Mam prawo do radości. I o radość modlić się będę”.

Radością promieniowała również bł. Matka Maria, która często uczestniczyła w rekreacjach z siostrami i podopiecznymi, chętnie włączała się we wspólne zabawy, dzieląc się swą radością z innymi. Obdarzając radością innych, stajemy się świadkami wiary, o czym zapewnia św. Matka Teresa z Kalkuty: „Nasza radość to najlepszy sposób głoszenia chrześcijaństwa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Krośnie Odrzańskim

2019-03-22 01:35

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa Kaliskiego 20-21 marca nawiedził parafię św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim. Z Krosna dotarł do parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Cybince.

facebook/Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim
Peregrynacja w kościele św. Jadwigi Śląskiej
Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Krośnie Odrzańskim
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktorka zaprasza na Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 19:26

Artur Stelmasiak

Znana aktorka Dominika Chorosińska-Figurska zaprasza na ogólnopolski marsz w obronie dzieci przed aborcją oraz demoralizacją dzieci w szkołach, jak w przypadku warszawskiej Karty LGBT.

Artur Stelmasiak/Niedziela

- To jest doskonała okazja do tego, by zamanifestować nasze przywiązanie do wartości, ale także pokazać radość z tego, że życie rodzi się w naturalnej rodzinie - mówi "Niedzieli" Dominika Chorosińska-Figurska. - Nie możemy siedzieć tylko cicho w domach, ale czasem trzeba wyjść na ulice. Być uśmiechniętym i pokojowo nastawionym, ale jednocześnie stanowczo przypominać o najważniejszych wartościach jakimi są życie ludzkie i rodzina.

Narodowy Marsz Życia rozpocznie się w Narodowy Dzień Życia 24 marca na Placu Zamkowym w Warszawie o godz. 13.30. Wcześniej jego uczestnicy zaproszeni są również na Mszę św. do kościoła św. Anny o godz. 12.00 lub innych pobliskich kościołów. Trasa przemarszu wiedzie Traktem Królewskim na plac Trzech Krzyży.

Wśród postulatów marszu jest ochrona rodziny przed ideologią gender, ochrona dzieci przed szkodliwą edukacją LGBT w szkołach, a także uchwalenie przez Sejm prawa zniesienia aborcji eugenicznej. - Niestety ciągle na to czekamy. Moim zdaniem Polska opowiadając się za życiem dzieci mogłaby być wzorem dla Europy i Świata - podkreśla aktorka, która osobiście wybiera się na Narodowy Marsz Życia.

Jej zdaniem obecność na marszu jest naszym świadectwem przywiązania do wartości oraz wyrazem sprzeciwu wobec aborcji i ataków na rodzinę. - Doceniam to, że w ostatnich latach bardzo poprawiła się sytuacja rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Są w lepszej sytuacji ekonomicznej i w ten sposób wielu Polakom została przywrócona godność - mówi Dominika Chorosińska-Figurska, która od 2018 r. jest także radną sejmiku mazowieckiego.

Niestety wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Największe oburzenie i kontrowersje związane są z podpisaną przez prezydenta Warszawy tzw. Deklaracją LGBT+. - Tylnymi drzwiami wkrada się zła ideologia, która zagraża rodzinie i chce ją zniszczyć. Dlatego nie powinniśmy być cicho, ale głośno mówić, że nie zgadzamy się. Ja jako matka piątki dzieci nie zgadzam się na seksedukatorów w szkole - podkreśla aktorka. - My jako dorośli poradzimy sobie z tą ideologią i zagrożeniami, ale przecież jesteśmy odpowiedzialni także za bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój naszych dzieci. Idę więc na Narodowy Marsz Życia w obronie mojej rodziny, moich dzieci oraz tych dzieci, które same bronić się jeszcze nie mogą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem