Reklama

Kalendarze 2019

W mocy Bożego Ducha

Gracja i delikatność

2019-01-08 12:01


Edycja przemyska 2/2019, str. VI

Ks. Bartosz Rajnowski
S. Krystyna Kasperczyk NMPStarow.

Z archiwistką Kurii, s. mgr Krystyną Kasperczyk NMPStarow., rozmawia ks. Zbigniew Suchy (cz. 2)

Ks. Zbigniew Suchy: – Oprócz poczucia humoru, Pan Bóg wykazał się także nieco zachłanną gospodarnością. Mógł przecież porozsyłać was po różnych zgromadzeniach. Zdecydował jednak zesłać obfitość „żniwiarek” właśnie do Starej Wsi. Ma Siostra na to jakieś wytłumaczenie?

S. Krystyna Kasperczyk: – Na pewno znaczny wpływ na kształtowanie powołań w naszej Borzęcie miały siostry służebniczki, a niektóre były to wybitne osobowości. Od 1906 roku prowadziły miejscową szkołę podstawową, ufundowaną na swojej posiadłości przez księżną Cecylię Lubomirską. Czyniły to do 1950 roku, kiedy przez rząd komunistyczny zostały odsunięte od tej pracy, a nauczanie objęli nauczyciele świeccy. Siostry służebniczki cieszyły się wielkim autorytetem i szacunkiem. Przez wiele lat, oprócz pracy nauczycielskiej opiekowały się chorymi, sprawowały opiekę nad miejscowym niewielkim kościołem, prowadziły katechizację i różne nabożeństwa paraliturgiczne w ciągu tygodnia. Przez całe stulecie, a zwłaszcza w pierwszej połowie XX wieku siostry krzewiły ducha patriotyzmu i religijności, a ich wychowaniem objęte było kilka pokoleń mieszkańców. Z dziećmi szkolnymi urządzały przedstawienia i akademie rocznicowe z okazji różnych wydarzeń narodowych i kościelnych, prowadziły Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej (KSMŻ), którego mama była prezeską. Owocem wieloletniej pracy, modlitwy i przykładu życia sióstr były też pewnie te liczne powołania. Z tej półtora-tysięcznej parafii wywodzi się 17 służebniczek NMP oraz 5 kapłanów: trzech jezuitów, jeden pijar i jeden kapłan diecezjalny.
Myślę, że też Pan Bóg w jakiś sposób spełnił pragnienie mamusi, która w młodości – jak sama wspominała – pragnęła wstąpić do zakonu, ale na to nie miała zgody swoich rodziców. Tak więc może Pan Bóg nie cofnął łaski, ale ją pomnożył?
Mszę św. w niedziele i święta odprawiali księża dojeżdżający z Myślenic aż do utworzenia parafii. Tam też w kościele parafialnym, gdzie wielką cześć odbiera w cudownym wizerunku Myślenicka Pani – zostałam ochrzczona i z Nią szczególnie związałam się w późniejszych latach, zwłaszcza w czasie codziennych odwiedzin w drodze do szkoły. Myślę, że Matka Boża pomogła mi też po zdaniu matury podjąć ostatecznie decyzję o wstąpieniu do Zgromadzenia. Zrezygnowałam z planowanych studiów, wycofałam złożone na uczelni w Krakowie dokumenty i pod koniec września w 1968 roku rozpoczęła się inna droga. Pierwszych kilka dni spędziłam w domu prowincjalnym w Krakowie, a stamtąd – 1 października w mglisty, jesienny dzień „zapakowały” siostry naszą piątkę kandydatek do jednego samochodu – popularnego wtedy „Żuka” i służący za kierowcę brat jezuicki zawiózł nas do Starej Wsi. Dołączyłyśmy tam do sporej już gromady podobnych nam kandydatek i tak się zaczęło…

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 2/2019 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
archiwum

Gracja i delikatność

2019-01-16 11:11


Edycja przemyska 3/2019, str. VI

Z archiwistką Kurii s. mgr Krystyną Kasperczyk NMPStarow., rozmawia ks. Zbigniew Suchy (cz. 3)

Ks. Bartosz Rajnowski
S. Krystyna Kasperczyk NMPStarow.

Ks. Zbigniew Suchy: – Żeby powspominać, to w nowicjacie było was ile?

S. Krystyna Kasperczyk: – Nasz rocznik był dosyć liczny. Formację w pierwszych etapach rozpoczęłyśmy w dużej grupie – 32. Potem, jak to normalnie się dzieje, kilka się wykruszyło, dwie już odeszły do Pana, tak że do obecnego roku dotrwało nas 24.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Ulubiona ballada Jana Karskiego dla Pawła Adamowicza

2030-01-16 16:21

Towarzystwo Jana Karskiego

Wzruszającym finałem hołdu złożonego przez gdańszczan swemu zamordowanemu Prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi przed Pomnikiem Neptuna była ballada „The Sound of Silence” duetu Simon&Garfunkel w wokalnym wykonaniu zespołu Disturbed. O tym, jak głośno może krzyczeć cisza.

wikipedia.org

Zastanawiając się jaka puenta muzyczna puenta mogłaby towarzyszyć przyznanej Pawłowi Adamowiczowi Nagrodzie Orła Jana Karskiego, nie przychodzi na myśl nic innego jak ulubiona ballada Profesora Karskiego „Across the Borderline” śpiewana przez Willie Nelsona.

Rzecz o przekraczaniu granicy, za którą ma być szczęście, ale można też stracić więcej niż się ma.

Mimo wszystko trzeba próbować.

Niech towarzyszy w ostatniej drodze Pawłowi Adamowiczowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Głódź: śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia i do przemiany życia politycznego

2019-01-19 13:38

lk, aw / Gdańsk (KAI)

Tragiczna śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia, do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Nasza Ojczyzna potrzebuje polityki motywowanej miłością, szacunkiem, realizowanej z poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi - podkreślił abp Sławoj Leszek Głódź w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Prezydent.pl

W homilii metropolita gdański przypomniał, że śp. Paweł Adamowicz „szedł drogą swego doczesnego dynamicznego, twórczego, wybiegającego ku przyszłości życia”. - Niedawny zwycięzca w kolejnych wyborach na fotel prezydenta miasta Gdańska, wychylony ku przyszłości, ku planom, projektom, marzeniom, które były przed nim i z którymi miał się zmierzyć – mówił metropolita gdański.


W Bazylice Mariackiej w Gdańsku rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa prezydenta Pawła Adamowicza. Przewodniczy jej przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosi metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

Jak powiedział, w niedzielę 13 stycznia nastąpiła odrażająca śmierć prezydenta Gdańska. Hierarcha był świadkiem jego odchodzenia, gdy udał się do szpitala, do którego przewieziono śmiertelnie rannego Pawła Adamowicza. Abp Głódź modlił się przy jego łóżku i towarzyszył w modlitwie lekarzom, którzy starali się rozdmuchać „płomień życia” umierającego prezydenta Gdańska.

Dalej przypomniał, że w kaplicy ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, na pomniku upamiętniającym ofiary tragedii smoleńskiej, widnieją słowa: „Media vita in morte sumus”. – W pośrodku życia w śmierci jesteśmy. Wielu z tych, którzy tamtego dnia lecieli do Katynia, aby na grobach zamordowanych polskich oficerów złożyć wieniec pamięci Ojczyzny było ludźmi, do których nagła śmierć przyszła „in media vita” – w połowie życia – mówił kaznodzieja.

Ta śmierć przyszła w połowie życia także do śp. Pawła Adamowicza, ofiary zbrodniczego, okrutnego, niepojętego w swej scenerii zamachu – powiedział abp Głódź. - „Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności!” - tak mówił Prezydent chwilę przed tragicznym zamachem podczas finału dorocznej kwesty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Odczytujemy te słowa jako swoisty testament. Wyznanie i deklarację miłości, uznania, szacunku, zachwytu dla Gdańska. Był jego prezydentem 20 lat – przypomniał arcybiskup.

- Powraca telewizyjny obraz Prezydenta Pawła z wzniesioną ku górze ręką i światłem do nieba. „To jest swoista statua wolności dla Gdańska, ale nie tylko” - takie słowa wpisałem w Księdze Kondolencyjnej w Urzędzie Miasta – mówił hierarcha. - W ręce trzymał światełko skierowane ku niebu. Ku światłości wiekuistej, gdzie mieszka Bóg „bogaty w miłosierdzie”. Jakby sygnał, oznajmienie – nieuświadomione wtedy – że niebawem i on będzie zmierzał ku Temu, który „zna wszystko”.

Abp Głódź przypomniał, że Zmarły należał do pokolenia „Solidarności”. Wspominał, że znał Pawła Adamowicza od 2008 r., gdy ten już od wielu lat poświęcał się pracy w samorządzie gdańskim. Od 1998 r. Paweł Adamowicz zwyciężał podczas kolejnych wyborów. - Ofiarował tej służbie rodzinnemu miastu swoje serce, zapał, kompetencje, wrażliwość, inteligencję, także twórczą wyobraźnię – podkreślił abp Głódź.

„Patriota Gdańska. Jakże wiele zrobił, aby nasze miasto wzrastało nad poziomy. Piękniało, nasycało się rozmaitymi inwestycjami w służbie gdańskiej pamięci, edukacji, artyzmu, zdrowia, życia społecznego, użyteczności publicznej. Aby promieniowało przedsięwzięciami artystycznymi i kulturalnymi, przyciągało ku sobie, szczególnie latem, innych. Było gościnne, atrakcyjne, wielkie i dumne. Świadome swej ważnej roli w historii współczesności ojczyzny, ale i chrześcijańskiej Europy – wymieniał abp Głódź.

„Był człowiekiem wiary. Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń, włącznie z tą Bazyliką. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie ze strony Prezydenta Gdańska” – dodał hierarcha.

Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem – powtórzył abp Głódź. - Nie wstydził się swojej wiary. Nie uważał, że zamyka się ona w zakamarkach prywatności. Często żartobliwie podkreślał, że gdy jest w Brukseli i siada z posłami, to rozpoczyna posiłek od znaku krzyża. Był związany mocnymi więzami przyjaźni z moim poprzednikiem, śp. abp. Tadeuszem Gocłowskim. Uważał go za swego duchowego ojca, korzystał wiele z jego doświadczenia i rozeznania zagadnień społecznych i politycznych – mówił hierarcha.

„Śp. Pan Prezydent Paweł Adamowicz stanął już w prawdzie swego tragicznie przerwanego życia przed Bożym Majestatem. Przed Bogiem żywych i umarłych. Sprawiedliwym, wiernym i miłosiernym. Zda Mu sprawę z włodarstwa swego. Zaniesie naręcze swoich dobrych czynów w służbie rodziny, bliźnich, wspólnoty Gdańska, której tyle lat przewodził. Z pewnością otrzyma za nie wieczną zapłatę, stosownie do swych czynów i wiary. W jego ostatniej drodze niechaj towarzyszy nasza modlitwa kierowana ku Matce Miłosierdzia. Rozdawczyni łask, przewodniczce na drogach wieczności” – powiedział w homilii arcybiskup.

„Tak wiele było modlitwy w ostatnich dniach. Niech dalej trwają i nie ustają. Niech będą świadectwem naszych serc pozostających w harmonii z Bożym miłosierdziem. Tę miłość do Matki Miłosierdzia, tej z Ostrej Bramy, posiadł od swoich Rodziców przybyłych do Gdańska z ziemi wileńskiej” – kontynuował kaznodzieja.

„Przed niespełna dziesięciu laty w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia, złożyliśmy podniesione ze smoleńskiego pobojowiska doczesne szczątki Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu, współtwórcę polskiej i gdańskiej wolności, ofiarę tragedii smoleńskiej. To był pierwszy powrót do dawnej tradycji. Do zainicjowania panteonu osób, które dobrze zasłużyły się Gdańskowi i Ojczyźnie. Prezydent Adamowicz będzie drugim, którego prochy w tych dostojnych murach oczekiwać będą na dzień chwały, w którym „Bóg nasz przybędzie”, Chrystus „przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z nim” – cytował abp Głódź.

- Potrzeba nam budowniczych pokoju i braterstwa. Śmierć naszego brata Pawła, którego dziś chrześcijańskim pogrzebem żegnamy, wstrząsnęła wspólnotą Narodu. Ku naszemu miastu, ku Ojczyźnie, nadbiegło dramatyczne pytanie z Księgi Rodzaju. Pytanie Boga, skierowane ku Kainowi, zabójcy brata swego. „Cóżeś uczynił?. Krew brata twego głośno woła do mnie z ziemi” – mówił arcybiskup.

„Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę – podkreślił abp Głódź. – Jest to wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego, języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół. Wypływa ten język z serc, w których być może wygasł płomień miłości do Ojczyzny i do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! Basta! Stop!” – zaznaczył z mocą metropolita gdański.

„To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna do autorefleksji, do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad. Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści” – zaznaczył abp Głódź.

- Dźwięk tego dzwonu wzywa nas do odbudowy polskiej wspólnoty wedle miary miłości, zaufania, szacunku. Do definitywnego zakończenia recydywy swoistej walki klas, w nowym przebraniu i propagandowym instrumentarium, pamiętanej dobrze przez starsze pokolenie. Przynosiła ona opłakane owoce społecznych krzywd, konfliktów, destabilizację polskiej wspólnoty. To dotyczy także próby „wypłukiwania” z przestrzeni publicznej roli Kościoła, który jakże często bywał mediatorem, nawet w czasach PRL, „wypłukiwania” jego zadań i posłannictwa.

„Tak, drodzy bracia i siostry, trzeba nam powrotu do hierarchii trwałych, sprawdzonych wartości, budowanych na fundamencie Rodziny, szkoły, kościoła. Powrotu niezbędnego, koniecznego niczym koło ratunkowe wrzucone na wzburzoną głębinę polskiej wspólnoty. Tych wartości dzięki którym Polska trwa. Z których wyrosła przed stu laty jej utracona niepodległość. Odebrana przez sąsiadów w sytuacji wewnętrznej słabości i głębokich podziałów. Powrotu wartości, które w polskie pokiereszowane opresją komunistycznej ideologii życie, wniosła Solidarność. A „Solidarność – to znaczy jeden i drugi (…) A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”. Tak mówił, tu, w Gdańsku, na Zaspie, św. Jan Paweł II. Wielu zapomniało o tym doszczętnie. A to zadanie niespełnione, jesteśmy za to wszyscy odpowiedzialni i trzeba je podjąć” – mówił hierarcha.

Dodał, że papież Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, przypomina, że „przekazanie pokoju znajduje się w centrum misji uczniów Chrystusa”, a „polityka jeśli jest realizowana z podstawowym poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi, może naprawdę stać się wzniosłą formą miłości”. Tej formy miłości potrzebuje Polska – jak „łania pragnie wody ze strumieni”.

„Nasza ojczyzna potrzebuje takiego kształtu polityki polskiej. Takiego – motywowanego miłością, szacunkiem – kształtu polskiej wspólnoty narodowej. Mówię o tym, wobec was, bracia i siostry, którzy jesteście dziećmi Narodu i Kościoła. Wobec nas wszystkich, którzy mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, miłującą, solidarną” – zaznaczył abp Głódź.

- Dzisiaj odwołuję się jeszcze raz do słów Ojca Świętego Franciszka, bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwa – pośród nich i nasze, polskie – potrzebują „budowniczych pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga – podkreślił.

„Zbliża się czas wzajemnego przekazania sobie znaku pokoju. Przekażmy go autentycznie, w duchowy sposób, bo nie wszyscy będą w stanie to uczynić bezpośrednio, najbliższej rodzinie śp. Pawła Adamowicza: Małżonce, Córkom, Rodzicom, Bratu. Niech odczują naszą bliskość, empatię, wspólnotę, braterstwo naszych serc. Przekażmy także znak pokoju lekarzom. Zrobili, co mogli, walczyli o wiele godzin życie śp. Pawła. Bóg rozrządził inaczej. Należy im się wdzięczność i podziw” – powiedział abp Głódź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem