Reklama

Rodziny u Świętej Rodziny

2019-01-08 12:01

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 2/2019, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
W Trześni odbyło się niewątpliwie wielkie diecezjalne święto rodzin

Wspólne świętowanie rodzin odbyło się w parafii Trześń, której patronuje Święta Rodzina z Nazaretu. W tę jakże ważną dla rodzin niedzielę odbyło się diecezjalne spotkanie rodzin i małżeństw

Na wspólne spotkanie i modlitwę do Trześni przybyli członkowie Domowego Kościoła, rodzinnej gałęzi Ruchu Światło-Życie, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, Rycerzy Kolumba, doradcy życia rodzinnego oraz osoby na co dzień posługujące w Katolickich Centrach Pomocy Rodzinie. Byli także liczni parafianie oraz pary małżeńskie dotychczas nie zaangażowane w różnorakie ruchy i stowarzyszenia.

Wspólna modlitwa

Spotkanie rozpoczęła Msza św. w miejscowym kościele pw. Świętej Rodziny, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Wraz z Biskupem Eucharystię sprawowali kapłani pełniący posługę dekanalnych duszpasterzy rodzin, grup i stowarzyszeń wspierających rodziny oraz księża z dekanatu Gorzyce. Biskup Ordynariusz mówił podczas homilii o rzeczywistym i symbolicznym wymiarze pielgrzymki Świętej Rodziny do Jerozolimy.

– Czerpiąc z Niej inspirację, każda rodzina powinna być miejscem inicjacji religijnej i społecznej dzieci oraz ich harmonijnego dojrzewania w atmosferze miłości, aby w pewnym momencie mogły rozpocząć samodzielne życie. Jednak i wtedy wskazane jest, żeby dziadkowie, rodzice i najmłodsze pokolenie pozostawali ze sobą w bliskich relacjach – podkreślał Kaznodzieja.

Reklama

Odpowiedzialność i apostolat

W homilii Ordynariusz Sandomierski dużo miejsca poświęcił również wychowaniu młodego pokolenia oraz konieczności apostolatu – wśród małżeństw i rodzin – członków poszczególnych wspólnot katolickich. – Rodzice nie mogą delegować obowiązku wychowania dzieci Kościołowi, szkole, dziadkom itd. Proszę mnie dobrze zrozumieć: My się nie wymigujemy. Wręcz przeciwnie. Jednak to matka i ojciec pozostają pierwszymi nauczycielami wiary, życia i wartości. W jaki sposób? Będąc sami wzorem, dając przykład, co, muszę uderzyć się w piersi, nie zawsze wychodzi nam księżom. Celem tego jest towarzyszenie młodym na drodze do dojrzałości ludzkiej i chrześcijańskiej. Jej umowne osiągnięcie przesuwa się na coraz późniejszy wiek. To bynajmniej nie daje gwarancji, że młody człowiek będzie lepiej przygotowany do życia, a jego relacje z domem rodzinnym pozostaną mocniejsze. Może czasami oznaczać ucieczkę przed odpowiedzialnością, a ze strony rodziców nadopiekuńczość lub próbę zatrzymania dziecka dla siebie – mówił Hierarcha.

– Zagubienie się młodego Jezusa w Jerozolimie było dla wszystkich bohaterów tej historii trudnym lecz ważnym doświadczeniem. Kiedy jest miłość i zaufanie, można pokonać każdą próbę, wychodząc z niej silniejszym. Módlmy się w tej intencji. Postarajcie się o taką atmosferę w waszych rodzinach. Niech otrzymują zawsze wsparcie ze strony Kościoła Domowego, Neokatechumenatu, Katolickich Centrów Pomocy Rodzinie, od Poradnictwa Rodzinnego. Apostolat katolików świeckich jest w tej dziedzinie naprawdę bezcenny – powiedział bp Krzysztof Nitkiewicz.

Dalsze świętowanie

Po homilii obecni w świątyni małżonkowie odnowili swoje przyrzeczenia złożone w dniu ślubu. – Na zakończenie Mszy św. Biskup Ordynariusz nadał tytuł „Protektor Vitae” małżeństwu Jadwidze i Stanisławowi Zynwala ze Stalowej Woli za długoletni wkład w propagowanie poszanowania człowieka jako wielkiego daru Boga. Po Mszy św. dalszą cześć spotkania, która miała miejsce w budynku Szkoły Podstawowej w Trześni, poprowadził ks. Tomasz Cuber, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa i Rodziny – informuje ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii.

Podczas spotkania poszczególne grupy i stowarzyszenia miały możliwość spotkania się w swoim gronie na świątecznym opłatku. Wręczono także 60 parom małżeńskim misję kanoniczną do prowadzenia spotkań w ramach kursów przedmałżeńskich oraz rozstrzygnięto konkurs pt. „Rodzinne pielgrzymowanie”.

Niezwykła publikacja

Miłym akcentem niedzielnego świętowania była promocja książki napisanej przez ks. Czesława Murawskiego o ćwierćwieczu działalności Katolickiego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Diecezji Sandomierskiej. – Moim zamierzeniem było ukazanie wspólnego działania katolików z terenu naszej diecezji na rzecz rodziny, propagowania jej praw oraz obrony przed zagrożeniami. Po drugie, minione lata działania stowarzyszenia są wspaniałym świadectwem, jak wiele można zdziałać wspólnie, w grupie, w stowarzyszeniu – podkreśla ks. Czesław Murawski, autor książki i długoletni diecezjalny asystent stowarzyszenia.

– Autor poprzez analizę dokumentów zgromadzonych w archiwum stowarzyszenia w kolejnych rozdziałach książki przedstawia jego powołanie, ukonstytuowanie, organizację oraz strukturę. Ponadto ukazuje stowarzyszenie jako miejsce formacji duchowej i intelektualnej oraz jego działalność popularno-naukową prowadzoną na rzecz rodziny. Szczególną uwagę ks. Czesław Murawski koncentruje na udziale stowarzyszenia w tworzeniu szkoły katolickiej w Sandomierzu, uczestnictwie jego członków w życiu społeczno-politycznym, organizacji sympozjów na temat rodziny oraz powołaniu i prowadzeniu Ośrodka Wsparcia Rodziny w Jędrzejowie koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Podsumowanie publikacji stanowią ciekawe i cenne wspomnienia kilku członków stowarzyszenia. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu – informuje rzecznik Kurii.

We wstępie do książki bp Krzysztof Nitkiewicz napisał: „Małżeństwo i rodzina są jednym z najcenniejszych darów, jakie człowiek otrzymał od Boga. Stwórca pobłogosławił Adamowi i Ewie oraz ich potomstwu, a Jezus Chrystus – Syn Boży zrodzony w ludzkiej rodzinie – od początku swojej ziemskiej działalności okazywał serdeczną bliskość małżonkom, ojcom, matkom i dzieciom, podnosząc przymierze małżeńskie do godności sakramentu. Kościół podąża tą samą drogą poprzez celebrację świętych obrzędów, duszpasterstwo, edukację czy działalność charytatywną. W tym prorodzinnym apostolacie aktywni są zarówno duchowni jak i świeccy. Katolickie Stowarzyszenie Rodzin, któremu poświęcona została publikacja ks. prałata Czesława Murawskiego, stanowi ważną formę wspomnianej działalności. Sam autor jest od lat dobrym duchem stowarzyszenia, angażując się jednocześnie w innych obszarach duszpasterstwa rodzin, zresztą nie tylko na terenie Diecezji Sandomierskiej. Od pierwszych dni biskupiego posługiwania mogłem zawsze liczyć na jego wiedzę, doświadczenie, a także pomysły, bo żeby zbudować coś wartościowego, trzeba posiadać najpierw wizję”.

Tagi:
Święta Rodzina

Reklama

Zapatrzeni w Świętą Rodzinę

2019-01-16 11:11

Przemysław Wawer; współpraca: Agnieszka Marek
Edycja lubelska 3/2019, str. III

Agnieszka Marek
Sumie odpustowej przewodniczył bp Artur Miziński

Koncert kolęd i pastorałek w wykonaniu znanych artystów z Romualdem Lipką zwieńczył uroczystości odpustowe w parafii pw. Świętej Rodziny w Lublinie. W ten sposób papieska parafia podsumowała rok, w którym przez organizację wydarzeń kulturalnych uczciła 100-lecie niepodległości Polski, 100-lecie założenia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz 40. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową.

Papieskie Dni Rodziny

Odpust przypadający w ostatnią niedzielę grudnia poprzedziły Papieskie Dni Rodziny. Podczas modlitwy wiernym towarzyszył i homilie głosił ks. Paweł Bartoszewski, dyrektor Środowiskowego Domu Samopomocy „Misericordia”. Przeżycia duchowe miały również swój wymiar artystyczny; w kościele na Czubach wystąpili m.in. Monika Grajewska, Stanisław Diwiszek, Margaryta Nagaieva i Robert Grudzień. W święto Świętej Rodziny najważniejsze były Msze św., w tym sprawowana przez abp. Stanisława Wielgusa z udziałem małżeństw obchodzących jubileusz w 2018 r. oraz Suma odpustowa, której przewodniczył i homilię wygłosił bp Artur Miziński, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski. Szczególny udział w tej Liturgii mieli członkowie wspólnoty Kościoła Domowego, którzy przez swoje zaangażowanie dali świadectwo, że polskie rodziny żyją zgodnie ze wskazaniami Chrystusowej Ewangelii i przekazują wiarę dzieciom. Eucharystię ubogacił śpiewem parafialny chór Familia.

Droga do świętości

W homilii bp Artur Miziński zwrócił uwagę na wartość rodziny, którą podkreślił sam Bóg, gdy zdecydował, że Jezus urodzi się i będzie się wychowywał w ziemskiej rodzinie pod opieką Maryi i Józefa. Pasterz ukazał małżeństwo jako drogę do świętości małżonków, a jako przykład podał rodziców św. Tereski od Dzieciątka Jezus – Zelię i Ludwika Martin. Wskazał również na trudności, jakie dotykają współczesne rodziny, począwszy od zmian kulturowych, przez odchodzenie od wartości moralno-religijnych, a skończywszy na sytuacji osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, które wymagają troski ze strony Kościoła. Bp Miziński podkreślił, że pomimo trudności wiele polskich rodzin angażuje się w życie parafialne i działalność różnych wspólnot, wychowuje dzieci w duchu chrześcijańskim. Jako wzór życia rodzinnego postawił Świętą Rodzinę i apelował o wzajemną miłość, życzliwość, serdeczność i jedność, które powinny budować chrześcijańskie małżeństwa i rodziny. Zachęcał rodziców, aby niedziela Świętej Rodziny była okazją do podzielenia się historią ich miłości z dziećmi przy wspólnym stole oraz dniem szczególnej modlitwy za siebie nawzajem w każdej rodzinie.

Promocja wartości

Ostatnim akordem uroczystości był koncert Romualda Lipki z przyjaciółmi. Na scenie znaleźli się m.in.: Izabela Trojanowska, Felicjan Andrzejczak, Ewa Szlachcic, Monika Rapa, Marta Świątek-Stanienda i Aleksandra Wapińska. Utwory, które zabrzmiały tego wieczoru, znalazły się na nagranej przez artystów płycie z pastorałkami. Robert Grudzień, który wraz z proboszczem ks. prał. Tadeuszem Pajurkiem jest głównym architektem projektów kulturalnych w parafii, podkreślił, że koncert był podsumowaniem serii przedsięwzięć dedykowanych uczczeniu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości oraz podziękował partnerom, którzy wsparli liczne przedsięwzięcia. Parafia pw. Świętej Rodziny słynie z promocji wartości religijnych i patriotycznych w artystycznej, poetyckiej i muzycznej oprawie. 2019 r., jak zapowiedział R. Grudzień, będzie stał pod znakiem utworów Stanisława Moniuszki. Twórczość jednego z najznakomitszych polskich kompozytorów będzie motywem przewodnim 23. edycji Międzynarodowego Festiwalu Organowego, który corocznie organizuje parafia na lubelskich Czubach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posty nakazane zachowywać

Z ks. Krzysztofem Koskiem rozmawiała Milena Kindziuk
Edycja warszawska (st.) 46/2003

Iwona Sztajner

Przykazania kościelne są zaproszeniem do współodpowiedzialności za Kościół
Zachęcają do przemyśleń, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy z przekonania

Rozmowa z ks. Krzysztofem Koskiem, doktorem prawa kanonicznego, rzecznikiem archidiecezji warszawskiej

Milena Kindziuk: - Ostatnio media obwieściły, że Kościół zniósł post w bożonarodzeniową Wigilię. Czy rzeczywiście?

Ks. dr Krzysztof Kosek: - Przez to wprowadziły one sporo zamieszania, szczególnie u osób niezbyt dokładnie zorientowanych w tej kwestii. Przecież post w Wigilię należy jedynie do tradycji polskiej. Nigdy nie był nakazany w całym Kościele. I nadal zaproszeni jesteśmy, aby tej tradycji przestrzegać. Na marginesie dodam, że statuty zakończonego niedawno IV Synodu naszej archidiecezji stwierdzają, że w Wigilię Bożego Narodzenia należy zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

- Ale list biskupów na temat nowej wersji przykazań kościelnych, który ma być czytany w Adwencie w kościołach, nie mówi, by zachowywać tradycję i nie spożywać pokarmów mięsnych w Wigilię.

- Bo to jest oczywiste. Wigilia z języka łacińskiego oznacza „czuwanie, oczekiwanie”. Pan Jezus często zapraszał swoich uczniów do zajęcia takiej właśnie postawy, ponieważ nie znają dnia ani godziny Jego przyjścia. Post religijny jest bowiem wyrazem panowania ducha nad ciałem, oczekiwania, pragnienia spotkania z Chrystusem, jedności z Nim. Przez to pomaga on przygotować się do danej uroczystości, głębiej ją przeżywać. Podobnie zresztą jest z postem w Wielką Sobotę. W niektórych domach spożywa się mięso już po poświęceniu pokarmów, w innych dopiero po Wigilii Paschalnej w Wielką Noc. Też jest to kwestia tradycji. Myślę jednak, że warto tu uświadomić sobie, czym jest post, jakie prawdy pomaga przeżywać. Każdemu, kto zastanowi się, jakie chwile z życia Jezusa przeżywamy w Wielką Sobotę, na pewno łatwiej będzie zachować wstrzemięźliwość w spożywaniu pokarmów.

- Jedno z przykazań w nowej wersji mówi, że należy zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od zabaw. Jakie są okresy „nakazane” w ciągu roku?

- Chodzi o piątki całego roku i o czas Wielkiego Postu. Wiele kontrowersji budzi czas Adwentu - nie ma on charakteru pokutnego - jest czasem radosnego oczekiwania. Ale oczekiwania, które ma być wypełnione prostowaniem ścieżek życia, przygotowaniem miejsca dla Pana w sercu - by mógł się tam narodzić. A ten proces nawrócenia wymaga ciszy, refleksji, skupienia. Już po Bożym Narodzeniu rozpoczyna się czas szczególnych zabaw - karnawał.

- Grzechem jest więc spożywanie mięsa w piątki?

- Tak, pod warunkiem, że czyni się to z wyboru. Jeśli ktoś stołuje się poza domem i w stołówce nie ma wyboru menu, może skorzystać z dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości. Zaproszony jest do odmówienia modlitwy w intencji Ojca Świętego, złożenia jałmużny postnej.
Generalnie, powstrzymanie się od pokarmów mięsnych w piątki obowiązuje katolików, którzy ukończyli 14. rok życia. Ścisły post w Środę Popielcową i Wielki Piątek, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje katolików pomiędzy 18. a 60. rokiem życia.

- Można jednak nie jeść mięsa, ale w to miejsce kupić sobie inne przysmaki. Jaki sens ma wtedy taki post?

- Ważne jest właściwe rozumienie terminu: post. Nie chodzi tylko o to, aby nie jeść potraw mięsnych. Potrawy mięsne z reguły są droższe, dlatego odmawiając ich sobie jesteśmy zachęcani, aby zaoszczędzone środki przeznaczyć na potrzeby ludzi najuboższych. W wielu kościołach można spotkać puszki z napisem „Jałmużna postna”. Jeżeli na przykład ktoś jest wegetarianinem i normalnie nie je mięsa, jest zaproszony do tego, by w inny sposób narzucić sobie wstrzemięźliwość w jedzeniu i okazać swą łączność z Chrystusem, bo piątek to przecież dzień Jego męki i śmierci.

- Biskupi sugerują, że we wszystkie piątki w ciągu całego roku należy uszanować charakter pokuty, dlatego katolicy nie powinni w tym dniu uczestniczyć w zabawach. Znaczy, że nie powinno się iść na przykład na dyskotekę w piątek?

- Zdecydowanie nie powinno! Jeżeli piątek jest dniem solidarności z Chrystusem cierpiącym dla mojego zbawienia, to oczywiste jest, że nie mogę się w tym dniu bawić. Podobnie, jeśli obchodzę rocznicę śmierci bliskiej mi osoby, nie będę w tym dniu urządzał balu ani brał udziału w zabawie, to po prostu nie wypada.

- Nowością jest piąte przykazanie kościelne, zobowiązujące wiernych do troski o materialne potrzeby wspólnoty Kościoła. Nie występowało ono w poprzednich sformułowaniach. Co to znaczy w praktyce?

- Jest to odwołanie do coraz szerszego udziału wiernych świeckich w życiu Kościoła. Minęły czasy, kiedy Kościół posiadał wielkie dobra i w szerszym stopniu był mecenasem sztuki i kultury. Minęły czasy kolatorów, którzy troszczyli się o potrzeby materialne Kościoła. Z pewnym wzruszeniem można czytać opisy pierwszych Eucharystii, gdy wierni przynosili na nie dary. Po zakończeniu zanoszono chorym Komunię św., starano się także o zaspokojenie ich potrzeb materialnych.
Dziś wierni świeccy zaproszeni są do troski o potrzeby materialne Kościoła - by miał środki na sprawowanie kultu, prowadzenie działalności apostolskiej czy charytatywnej. Przecież tak prozaiczne sprawy jak oświetlenie świątyni, ogrzanie, utrzymanie w czystości czy wynagrodzenie świeckich pracowników wymaga pewnych środków. Pomijam tu sprawy związane z inwestycjami, konserwacją dzieł sztuki. W wielu parafiach działają już także - obok rad duszpasterskich - rady ekonomiczne; świeccy w bardzo konkretny sposób wspomagają swych duszpasterzy w sprawach związanych z zabezpieczeniem materialnych potrzeb parafii.
Przykazanie to mobilizuje do refleksji nad rozumieniem własności prywatnej - za pomocą dobrego użytku z pieniądza mamy zapewnić sobie wieczne szczęście. Pan Jezus mówił o niebezpieczeństwie bogactw, a Łazarz został odrzucony nie z powodu swego bogactwa, ale dlatego, że nie dostrzegał ludzi będących w potrzebie. Bardzo popularne jest obecnie słowo „sponsor” - wiele działań Kościoła nie byłoby możliwych, gdyby właśnie nie zaangażowanie materialne określonych osób, które bardzo konkretnie wypełniają normę V przykazania kościelnego.

- A po co w ogóle są przykazania kościelne, skoro jest 10 przykazań Bożych?

- Przykazania kościelne są próbą interpretacji, uszczegółowienia, przybliżenia powinności, które spoczywają na każdym wierzącym. Kościół posiada własne, przyrodzone prawo stanowienia prawa, na przykład kanonicznego, liturgicznego. Całe nauczanie Kościoła jest głoszeniem Dobrej Nowiny objawionej w Jezusie Chrystusie. W tym świetle należy odczytywać przykazania kościelne. Są one służbą temu najważniejszemu przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

- Mogłoby ich więc na dobrą sprawę nie być?

- Oczywiście, mógłby istnieć sam Dekalog, bo on jest najważniejszy. Ale przykazania kościelne wyjaśniają pewne normy. Ważne jest, by pamiętać, że Kościół nie ma władzy nad Dekalogiem, bo pochodzi on od samego Boga. Stąd Dekalog jest niezmienny. Natomiast prawo kościelne ma charakter dynamiczny, podlega zmianom, stąd zmiana przykazań kościelnych. Najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie dusz i temu celowi służą także zmiany w przykazaniach kościelnych.

- Czy nieprzestrzeganie przykazań kościelnych zatem jest grzechem?

- Jeżeli przykazanie kościelne mówi, żeby uczestniczyć we Mszy św. w niedziele i święta, to dotyka normy ustanowionej przez przykazania Boże. A ich nieprzestrzeganie zawsze pozostaje grzechem.

- A jeżeli nie dotyka Dekalogu?

- To jest radą, ma służyć dobru duchowemu człowieka a odrzucenie tych rad jest przynajmniej grzechem zaniedbania dobra, które mogłem uczynić.

- Czyli nie trzeba się z tego spowiadać...

- Dla przykładu: pierwsze i drugie przykazanie wyrażają minimalne oczekiwania Kościoła wobec człowieka wierzącego. Weźmy na przykład drugie przykazanie kościelne: „Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Czym jest sakrament pokuty? Na spowiedzi mamy obowiązek wyznania grzechów ciężkich. Codziennie jednak doświadczamy ludzkich słabości, które są przyczyną grzechów określanych mianem powszednich. Zbyt długi odstęp między korzystaniem z sakramentu pokuty może prowadzić do pewnego zobojętnienia, znieczulenia sumienia na grzech, a więc do rozluźnienia relacji z Chrystusem. Kwestia częstotliwości w korzystaniu ze spowiedzi to sprawa osobistej wrażliwości, dobrze uformowanego sumienia. Życie przynosi tyle sytuacji, które chcemy przeżyć w sposób szczególny: święta, rocznice ślubu, śmierci, imieniny i urodziny własne czy bliskich - wszystkie one są także okazją do spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty.

- Podobnie w odniesieniu do sakramentu Eucharystii?

- Trudno chyba nazwać człowiekiem gorliwym w wierze kogoś, kto do Komunii Świętej przystąpi - jak wymaga tego Kościół w III przykazaniu - raz w roku w okresie wielkanocnym. Jest to minimum związku z Chrystusem, który ofiaruje się za nas w każdej Eucharystii i zaprasza nas na swoją ucztę.

- A dlaczego w przykazaniu zostały rozdzielone spowiedź od pokuty?

- Myślę, że chodzi o uzmysłowienie roli sakramentu pokuty i Eucharystii. Ludzie często spowiadają się: „Ostatni raz byłem u spowiedzi i Komunii św. wtedy i wtedy”. Panuje taki pogląd, że do Komunii przystępujemy tylko raz po spowiedzi. A jest to błędem.

- Jak długo zatem można przyjmować Komunię po ostatniej spowiedzi, jeżeli nie ma się grzechu ciężkiego?

- Nie ma tu wyznaczonej granicy. Każdy ocenia to według własnego sumienia.
Uczestnicząc w każdej Mszy św. słyszymy słowa: „Bierzcie i jedzcie”. Jesteśmy zatem zaproszeni, aby w sposób pełny brać udział w każdej Mszy. A pełny udział w niej polega także na przyjęciu Komunii. Oczywiście, był czas w historii Kościoła, gdy do Komunii przystępowano raz na kilka lat, i czynili tak nawet ludzie święci. Na fali posoborowej odnowy Kościoła jesteśmy zaproszeni do pełniejszego uczestniczenia i przeżywania Eucharystii. A że często nie czujemy się godni przyjmować Komunii? Pamiętajmy, że Msza św. rozpoczyna się aktem skruchy, pokuty. Stajemy przed Chrystusem w prawdzie o naszej słabości. Podobnie przed Komunią wyrażamy swoją niegodność słowami setnika: „Panie, nie jestem godzien...”. Św. Franciszek Salezy mówił, że potrzebują Komunii chorzy, aby wyzdrowieć, i silni, aby nie upaść. Bardzo głębokie wskazania na temat przystępowania do Komunii św. możemy znaleźć w Naśladowaniu Chrystusa Tomasza á Kempis. Jest to zresztą temat na osobną rozmowę.

- Pozostało jeszcze pierwsze przykazanie kościelne. W drugiej części mówi ono o powstrzymaniu się od prac niekoniecznych. Katechizm wyjaśnia: Są to „prace i zajęcia, które utrudniają oddawanie czci Bogu, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego”. Co to znaczy w praktyce?

- W chrześcijaństwie niedziela jest „małą Wielkanocą”, pierwszym dniem tygodnia, w którym Kościół w szczególny sposób celebruje tajemnicę zmartwychwstania Chrystusa. Jest niedziela i Msza św. zadatkiem, antycypacją odpoczynku zbawionych w niebie, obrazem uczty, na którą Chrystus zaprasza w niebie. Dlatego Kościół przypomina, by powstrzymać się w tym dniu od prac niekoniecznych - od tego wszystkiego, co przeszkadza w pełnym bliskości obcowaniu z Bogiem. A więc takich, które z powodzeniem można wykonać przez sześć pozostałych dni. Mam na myśli: pranie, sprzątanie, robienie zakupów itp. Wydaje mi się, że w kontekście tego przykazania trzeba nam przeprowadzić namysł nad zdolnością świętowania - czy nie sprowadza się ono tylko do oglądania telewizji, mocno zakrapianego alkoholem biesiadowania przy stole, bez głębszej refleksji nad treścią przeżywanego święta. Czy chrześcijańskie świętowanie nie zakłada spotkania rodziny (na które w tygodniu nie zawsze jest czas), wspólnego posiłku, rozmowy - a nie wymiany informacji, jak dzieje się w codziennym zabieganiu - dzielenia się swoimi radościami i trudnościami, a wszystko to w atmosferze nadziei, jaką przynosi spotkanie z Bogiem przeżyte na modlitwie czy Eucharystii.

- Jesteśmy zwolnieni z obowiązku udziału w świętach, które są w Polsce dniami pracy: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła. Nie jest to pójście na łatwiznę?

- Jest to wzięcie pod uwagę rzeczywistości. Zniesienie obowiązku udziału we Mszy św. w te święta jest realizacją uprawnień, które kodeks prawa kanonicznego przyznaje Konferencji Episkopatu. Ona, za zgodą Stolicy Apostolskiej, może znieść obowiązek udziału we Mszy św. w niektóre święta lub przenieść je na niedzielę. Mimo tego w dalszym ciągu katolicy zaproszeni są do udziału we Mszy św. w te dni. Np. wiele grup dziewczęcych szczególnie czci Maryję w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia - one z pewnością będą tego dnia uczestniczyły we Mszy św.

- List pasterski o nowych przykazaniach mówi też o tzw. „świętach nakazanych”. Jakie to święta?

- Przesłanie biskupów ma ułatwić wiernym rozstrzyganie dylematów związanych z wymogiem uczestnictwa w liturgii w dni świąteczne, które nie są wolne od pracy. Biskupi poprosili Stolicę Apostolską o zgodę na przeniesienie uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na siódmą niedzielę wielkanocną. Świętem nakazanym pozostaje uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) i w tym wypadku biskupi wyrażają nadzieję, że „nadejdzie taki czas, kiedy to ważne święto stanie się dniem wolnym od pracy”. Nie ma natomiast obowiązku udziału we Mszy św. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła - choć biskupi zachęcają, by zgodnie z tradycją uczestniczyć w liturgii w tych dniach.

- Przykazania kościelne wyrażają więc istotne treści dla wierzących.

- W sumie są one zaproszeniem do pogłębienia osobistej relacji z Bogiem, do wyrażenia jej w życiu codziennym, do podjęcia odpowiedzialności za dzieła prowadzone przez Kościół, ale zachęcają też do przemyślenia, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy jest owocem osobistego wyboru, pochodzi z przekonania, doświadczenia w życiu miłości Bożej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktorka zaprasza na Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 19:26

Artur Stelmasiak

Znana aktorka Dominika Chorosińska-Figurska zaprasza na ogólnopolski marsz w obronie dzieci przed aborcją oraz demoralizacją dzieci w szkołach, jak w przypadku warszawskiej Karty LGBT.

Artur Stelmasiak/Niedziela

- To jest doskonała okazja do tego, by zamanifestować nasze przywiązanie do wartości, ale także pokazać radość z tego, że życie rodzi się w naturalnej rodzinie - mówi "Niedzieli" Dominika Chorosińska-Figurska. - Nie możemy siedzieć tylko cicho w domach, ale czasem trzeba wyjść na ulice. Być uśmiechniętym i pokojowo nastawionym, ale jednocześnie stanowczo przypominać o najważniejszych wartościach jakimi są życie ludzkie i rodzina.

Narodowy Marsz Życia rozpocznie się w Narodowy Dzień Życia 24 marca na Placu Zamkowym w Warszawie o godz. 13.30. Wcześniej jego uczestnicy zaproszeni są również na Mszę św. do kościoła św. Anny o godz. 12.00 lub innych pobliskich kościołów. Trasa przemarszu wiedzie Traktem Królewskim na plac Trzech Krzyży.

Wśród postulatów marszu jest ochrona rodziny przed ideologią gender, ochrona dzieci przed szkodliwą edukacją LGBT w szkołach, a także uchwalenie przez Sejm prawa zniesienia aborcji eugenicznej. - Niestety ciągle na to czekamy. Moim zdaniem Polska opowiadając się za życiem dzieci mogłaby być wzorem dla Europy i Świata - podkreśla aktorka, która osobiście wybiera się na Narodowy Marsz Życia.

Jej zdaniem obecność na marszu jest naszym świadectwem przywiązania do wartości oraz wyrazem sprzeciwu wobec aborcji i ataków na rodzinę. - Doceniam to, że w ostatnich latach bardzo poprawiła się sytuacja rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Są w lepszej sytuacji ekonomicznej i w ten sposób wielu Polakom została przywrócona godność - mówi Dominika Chorosińska-Figurska, która od 2018 r. jest także radną sejmiku mazowieckiego.

Niestety wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Największe oburzenie i kontrowersje związane są z podpisaną przez prezydenta Warszawy tzw. Deklaracją LGBT+. - Tylnymi drzwiami wkrada się zła ideologia, która zagraża rodzinie i chce ją zniszczyć. Dlatego nie powinniśmy być cicho, ale głośno mówić, że nie zgadzamy się. Ja jako matka piątki dzieci nie zgadzam się na seksedukatorów w szkole - podkreśla aktorka. - My jako dorośli poradzimy sobie z tą ideologią i zagrożeniami, ale przecież jesteśmy odpowiedzialni także za bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój naszych dzieci. Idę więc na Narodowy Marsz Życia w obronie mojej rodziny, moich dzieci oraz tych dzieci, które same bronić się jeszcze nie mogą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem