Reklama

Konsulat honorowy republiki włoskiej w Szczecinie

2019-01-08 12:01


Edycja szczecińsko-kamieńska 2/2019, str. VI

Leszek Łozowiecki
Dr hab. Angelo Rella, konsul honorowy Włoch w Szczecinie

Z dr. hab. Angelo Rellą, konsulem honorowym Włoch w Szczecinie, o budowaniu mostów kulturalnych między naszymi krajami, rozmawia Leszek Wątróbski

Leszek Wątróbski: – Konsulat Honorowy Włoch w Szczecinie rozpoczął swoją działalność w kwietnia 2016 r.

Dr Hab. Angelo Rella: – Otworzył go ambasador Włoch w Polsce Alessandro De Pedys. Wcześniej przez wiele lat pełniłem funkcję konsula korespondenta z pełnymi funkcjami konsularnymi. Działałem przez lata bez własnego biura. Nie było to wymagane. Na stanowisko konsula honorowego zaproponowała mnie strona polska w roku 2007, zgłaszając moją kandydaturę bezpośrednio do włoskiej ambasady w Warszawie. Zostałem następnie wybrany ambasadorem Szczecina, na rok 2016, a rok później podpisaliśmy – tzn. miasto Szczecin – umowę partnerską z miastem Bari, a województwo zachodniopomorskie z regionem Puglia w południowych Włoszech. Wtedy właśnie zostałem mianowany konsulem korespondentem. W 2010 r. dostałem Odznakę Honorową Gryfa Zachodniopomorskiego (srebrna) w uznaniu zasług dla rozwoju regionu.

– Obecnie kieruje Pan pracą konsulatu, którego jurysdykcja obejmuje Pomorze Zachodnie...

– Nasz włoski konsulat honorowy został ustanowiony w celu rozszerzenia na terenie Polski sieci włoskich konsulatów honorowych, prowadzących coraz bardziej intensywną i znaczącą działalność w zakresie ochrony i wspierania interesów krajowych. Pierwszy Konsulat Republiki Włoskiej w Szczecinie powołano jeszcze przed II wojną światową, w roku 1926, a więc ponad 90 lat temu. Nasze biuro mieściło się wówczas przy obecnej ul. Małopolskiej 11, w nieistniejącym dziś budynku.

– Czym dzisiaj zajmuje się Wasz Konsulat?


– O zadaniach konsula honorowego mówią odpowiednie przepisy konsularne. Generalnie konsul honorowy to urzędnik określonego państwa (tzw. państwa wysyłającego) w innym państwie (państwie przyjmującym). W odróżnieniu od konsulów zawodowych za swoją pracę nie pobiera on wynagrodzenia i pracuje honorowo, stąd i jego nazwa. Często również na własny koszt musi wynająć lokal na swoje biuro i ewentualnie opłacić personel administracyjny. Niekiedy umowa pomiędzy państwem wysyłającym a konsulem honorowym może przewidywać pewien zwrot wydatków ponoszonych przez niego w związku z prowadzeniem konsulatu – np. koszty wynajmu, wynagrodzenia osób zatrudnionych, opłaty za elektryczność, wodę itd. Konsul honorowy, co do zasady może wykonywać prawie wszystkie te same funkcje, co konsul zawodowy, choć niekiedy faktycznie powierza się im zdecydowanie węższy zakres obowiązków. Tak jest np. w moim przypadku. Konsulami honorowymi najczęściej zostają szczególne osoby posiadające obywatelstwo państwa przyjmującego, a w przypadku konsulów zawodowych praktycznie zawsze posiadają oni obywatelstwo państwa wysyłającego. W moim przypadku prowadzę działalność w 2 aspektach: w aspekcie ekonomicznym i kulturalnym. W sprawach ekonomicznych pomagam przedstawicielom wielu firm włoskich w znalezieniu polskich partnerów. Na licznych spotkaniach z polskimi przedsiębiorcami kojarzę ich z włoskimi kolegami. Taka działalność jest dobra dla obu stron i pozwala na zwiększanie wzajemnej wymiany oraz obrotów handlowych. Szczególnie dużo takich spotkań mieliśmy w czasie ostatnich 2 lat.
I drugi aspekt, którym się zajmuję, to aspekt kulturalny. Stanowisko konsula honorowego powierzono mi nie z powodów budowania mostów ekonomicznych czy gospodarczych, ale za budowanie mostów kulturalnych między naszymi krajami. Była to pierwsza tego rodzaju decyzja w Polsce. Nasza ambasada w Warszawie widziała dokładnie, co udało mi się w tej sprawie zrobić. Przypomnę więc raz jeszcze o wyborze na ambasadora Szczecina oraz o wyróżnieniu mnie Gryfem Pomorskim za zasługi dla regionu.

– Porozmawiajmy więc najpierw o budowaniu mostów ekonomicznych Polski i Włoch...

– Coraz częściej telefonują do mnie firmy włoskie z zapytaniem o towary produkowane przez stronę polską, szczególnie w naszym zachodniopomorskim województwie. Staram się zawsze wyjść im na przeciw i pomóc w załatwieniu wszelkich możliwych obustronnych kontaktów. Zwracają się do mnie również Polacy i Włosi mieszkający na stałe w Polsce, szukający kontaktów z Włochami.

– Nasze dwa narody i państwa mają dużo wspólnego. Dotyczy to m.in. historii i kultury.


– Byłem założycielem Katedry Italianistyki z elementami studiów nad chrześcijaństwem Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Szczecińskim, którą nadal kieruję. Jestem jej pomysłodawcą i realizatorem. Studia w naszej katedrze prowadzone są z elementami studiów nad chrześcijaństwem ze specjalnością: mediacja językowa, kultura i turystyka. Mają one na celu wykształcenie specjalistów w dziedzinach związanych z kulturą i turystyką, posiadających umiejętność zarządzania procesami komunikacji i interakcji offline i online między instytucjami zajmującymi się kulturą i turystyką, zarówno w wymiarze regionalnym, jak i międzynarodowym. Szczególny nacisk kładziemy na profesjonalne przygotowanie lingwistyczne i kulturowe oraz rozwój kompetencji teoretycznych i praktycznych, m.in. tłumaczeniowych i komunikacyjnych z dziedzin ekonomii, geografii, szeroko pojętej kultury, prawa i informatyki. Przygotowanie kulturowe, geograficzne, ekonomiczne, prawne i informatyczne pozwala na interdyscyplinarną analizę zjawisk społecznych danego regionu związanych z rynkiem turystyczno-kulturalnym, geografią fizyczną, polityczną i społeczną dotyczącą kontekstu lokalnego i międzynarodowego w procesach rozwoju turystycznego. Kompetencje informatyczne wspomogą skuteczne zarządzanie komunikacją online poprzez użycie zróżnicowanych narzędzi. Absolwenci Italianistyki mogą pracować po studiach m.in. we włoskim banku UniCredit, który jest spółką akcyjną o charakterze konsorcjum. UniCredit wybrał na swoją polską siedzibę Szczecin po rozmowach z prezydentem miasta. Ważną rolę w podjęciu tej decyzji odegrała też nasza Italianistyka. Pozostali nasi absolwenci pracują w szczecińskich szkołach oraz instytucjach kulturalnych.
Od czasu powstania katedry Italianistyki organizujemy wydarzenia kulturalne w ramach Tygodnia Języka Włoskiego na świecie. Odbywa się on zawsze w trzecim tygodniu października. Szczecin jest jednym z nielicznych miast w Polsce, w których obchodzony jest Tydzień Kultury Włoskiej przy współpracy Instytutu Kultury Włoskiej w Warszawie i Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz pod patronatem prezydenta Republiki Włoskiej. Tegoroczne hasło tygodnia brzmiało: „L’ italiano e il mare” (Język włoski i morze). Ostatnio koncentrujemy się na organizowaniu współpracy pomiędzy szczecińskim zamkiem a wydziałem kultury miasta Bari. Stworzyłem następnie jedyny w całej Europie projekt edukacyjny pod nazwą „Miasto Szczecin mówi po włosku”. Program ten współfinansowany był przez naszą ambasadę i miasto Szczecin. Dzięki temu projektowi w całym Szczecinie blisko tysiąc osób co roku uczy się języka włoskiego. Są to głównie uczniowie w wieku od 3 do 25 lat.

– A ilu Włochów mieszka w Pana obszarze konsularnym?

– W województwie zachodniopomorskim, według dostępnych mi statystyk, mieszka dzisiaj około 300 Włochów. To są nasi obywatele, o których już wiem i którzy się do mnie zgłosili. Są także i inni Włosi, którzy tego nie zadeklarowali. Oni widocznie nie potrzebują żadnego kontaktu z naszym Konsulatem. Dzisiaj w dobie Internetu takie pośrednictwo jak konsulat z ojczyzną widocznie nie jest im konieczne. Są wreszcie Włosi, którzy przyjeżdżają do Polski do pracy na okres 3-6 miesięcy. Im też kontakt z naszym Konsulatem nie jest ani potrzebny, ani konieczny. Trudno więc dokładnie określić liczbę Włochów mieszkających w moim obwodzie konsularnym. Coraz więcej też Włochów odwiedza Szczecin latem. Tu bowiem studiują ich dzieci w ramach programu Erasmus. Kolejną przyczyną zwiększającej się liczby Włochów odwiedzających Pomorze Zachodnie jest rehabilitacja. Zachodniopomorskie to miejsce, gdzie naprawdę dobrze, fachowo i stosunkowo tanio, jak na warunki włoskie, można poddać się doskonałej rehabilitacji.

– Ile jest Konsulatów Honorowych Włoch, i gdzie znajdują się aktualnie w Polsce?

– Mamy w Polsce 5 Konsulatów Honorowych Włoch – w Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie i oczywiście w Szczecinie. Mamy też konsula korespondenta w Bielsku-Białej, ale bez biura. Nasza współpraca z konsulami honorowymi w Szczecinie, których jest łącznie 16, wygląda fantastycznie. Szczecin to jedyne miasto w Polsce, w którym istnieje korpus konsularny złożony z konsuli honorowych współpracujących ze sobą blisko. Współpraca ta ma charakter bardzo osobisty. Spotykamy się wszyscy ze sobą raz w miesiącu. Oprócz inicjatyw o charakterze pomocniczo-charytatywnym nasz korpus konsularny organizuje ponadto raz w roku, w styczniu, cocktail konsularny. Jest to wspaniała okazja na spotkanie w szerszym gronie i podziękowanie wszystkim naszym partnerom za współpracę w minionym roku.

– Chciałem jeszcze zapytać Pana, jak i kiedy trafił Pan do Polski pierwszy raz?

– Pracowałem jako asystent na uniwersytecie w Bari. To były czasy, kiedy Polska nie była jeszcze w UE. Uczestniczyłem w podpisaniu umowy Erasmusa o współpracy pomiędzy wydziałami prawa uniwersytetów w Bari i Szczecinie. Strona polska szukała lektora. Zdecydowałem się na przyjazd do Szczecina na 2 miesiące. Zorganizowałem wtedy pierwszy kurs języka włoskiego. Miałem tylko kilku studentów. Na kolejnym kursie liczba studentów się podwoiła, a po kolejnym miesiącu było ich już 30. Zostałem też poproszony do prowadzenie kursu o kulturze włoskiej po angielsku przez Urząd Marszałkowski. Przez te dwa miesiące poznałem tu wielu ciekawych ludzi. Napisałem później w raporcie, że warto tu dalej inwestować. Rok później podpisaliśmy umowę o współpracy pomiędzy uniwersytetami w Bari i Szczecinie. Złożyłem wówczas podanie do naszego rektora z prośbą o wyrażenie zgody na przyjazd do Polski na czas nieokreślony i podjęcia etatowej pracy na Wydziale humanistycznym. I tak się to wszystko zaczęło. Dzisiaj od 14 lat mieszkam w Szczecinie z żoną i dwójką dzieci na stałe.

Tagi:
spotkanie

Spotkanie Metropolity z Fundacją Szlaki Papieskie JPII

2019-03-23 20:43

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

- Jesteście strażnikami Papieskich Szlaków. Jesteście strażnikami jakiegoś szczególnego fragmentu polskiej ziemi, po której stąpał święty człowiek, nasz rodak. (…) Jesteście zatem strażnikami także papieskiego ducha, po to żeby tego ducha nie tylko strzec i przekazywać go innym, ale przede wszystkim nim żyć, żeby się nie lękać, żeby się nie bać - mówił abp Marek Jędraszewski podczas spotkania z członkami i sympatykami Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II na Franciszkańskiej 3.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Ks. Stefan Misiniec przywitał zebranych na dorocznym spotkaniu Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II w kaplicy arcybiskupów krakowskich. Przytoczył słowa kard. Karola Wojtyły, które w 1976 roku wygłosił podczas Kongresu Eucharystycznego w Filadelfii, że oto jesteśmy świadkami konfrontacji pomiędzy Ewangelią a jej zaprzeczeniem na niespotykaną dotąd skalę.Kapłan dziękował metropolicie krakowskiemu za poprowadzenie wspólnej modlitwy i błogosławieństwo.

W wygłoszonej homilii abp Marek Jędraszewski, odnosząc się do przytoczonych wcześniej słów kard. Wojtyły z Filadelfii, tłumaczył, że przyszły papież odwoływał się wtedy do konfrontacji ateistycznego systemu bolszewickiego z Kościołem.

– Dzisiaj po latach jesteśmy w innym czasie i trwa inna konfrontacja. Taka jest prawda i nie możemy tego negować. Ale już nie w imię nowej ideologii tworzącej absolutną prawdę tylko w przekonaniu, że nie ma absolutnej prawdy, więc dobre jest wszystko, co człowiek uzna dla siebie za dobre, wszystko jest dozwolone, słynne hasło „róbta co chceta”. To sprawia, że Kościół znowu staje się obiektem różnego rodzaju ataków, bo mówi o Bogu, o Jego prawie. Mówi o przykazaniach, mówi o grzeszności, o konieczności nawrócenia, ale także o konieczności wiary w Boga, który jest nieskończony w swoim miłosierdziu.

W dalszych słowach arcybiskup podkreślił, że zawsze kiedy Jan Paweł II opisywał ważne dla polskiego Kościoła sprawy, osadzał je w polskim krajobrazie, jakby chciał pokazać, że istnieje jakaś szczególna ciągłość historii narodu osadzonego w konkretnym kręgu kulturowym i geograficznym. Metropolita przywołał fragmenty trzech utworów poetyckich, w których polski krajobraz stanowi niezwykle ważną część papieskiego przesłania.

Pierwszy fragment pochodzi z utworu „Myśląc ojczyzna”:

„Ojczyzna – kiedy myślę –

słyszę jeszcze dźwięk kosy,

gdy uderza o ścianę pszenicy,

łącząc się w jeden profil

z jasnością nieboskłonu.

Lecz oto nadciągają kosiarki,

zapuszczając do wnętrza

tej ściany i dźwięków monotonię

i ruchów gwałtowne pętle, i tną… „

Drugi fragment to część poematu „Stanisław”, w którym Wojtyła opisywał polską ziemię i jej piękny krajobraz zmieniający się wraz z kolejnymi porami roku. Natomiast trzeci fragment pochodzi z „Tryptyku Rzymskiego” i stanowi opis papieskiej refleksji snutej dokładnie 20 lat wcześniej podczas wędrówki wzdłuż potoku w Dolinie Jarząbczej odchodzącej od Doliny Chochołowskiej:

„Zatoka lasu zstępuje

w rytmie górskich potoków

ten rytm objawia mi Ciebie,

Przedwieczne Słowo.

Jakże przedziwne jest Twoje milczenie

we wszystkim, czym zewsząd przemawia

stworzony świat…

co razem z zatoką lasu

zstępuje w dół każdym zboczem…

to wszystko, co z sobą unosi

srebrzysta kaskada potoku,

który spada z góry rytmicznie

niesiony swym własnym prądem…

— niesiony dokąd?

Co mi mówisz górski strumieniu?

w którym miejscu ze mną się spotykasz?

ze mną, który także przemijam —

podobnie jak ty…”

Na zakończenie homilii metropolita krakowski skierował do członków i sympatyków Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II słowa przesłania:

– Jesteście strażnikami Papieskich Szlaków. Jesteście strażnikami jakiegoś szczególnego fragmentu polskiej ziemi, po której stąpał święty człowiek, nasz rodak. Jesteście strażnikami konkretnych fragmentów naszej ojczyzny, które dadzą się wyznaczyć topografią. Ale przecież to są szlaki szczególne. To są szlaki człowieka, który, wędrując, modlił się i prowadził dialog z Bogiem. I ten dialog utrwalał w swojej poezji dla nas. Jesteście zatem strażnikami także papieskiego ducha z tamtych także niełatwych czasów, po to żeby tego ducha nie tylko strzec i przekazywać go innym, ale przede wszystkim nim żyć, żeby się nie lękać, żeby się nie bać. Konfrontacje zawsze były, są i będą, bo są wpisane w życie Kościoła od samych jego początków. Ale ponad te konfrontacje chrześcijanie za każdym razem mieli doświadczenie prawdziwości słów Pana Jezusa: „Bramy piekielne go nie przemogą. Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Po Eucharystii miało miejsce spotkanie Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II z abpem Markiem Jędraszewskim, podczas którego Prezes Fundacji Urszula Własiuk podkreśliła, że wypowiedziane dwa lata temu słowa metropolity o wielkim zadaniu chronienia i przekazywania następnym pokoleniom duchowego dziedzictwa Jana Pawła II skierowane do członków Fundacji odebrane zostały jako przesłanie.

Prezes przypomniała następnie, że wszystkie najważniejsze sprawy w czasach Biblii działy się na górach i tam również Chrystus prowadził Apostołów, gdy chciał im coś ważnego przekazać. W góry także Karol Wojtyła zabierał młodych i sam chętnie wracał na szlaki.

Prezes Własiuk wskazała następnie na wiele inicjatyw, które powstały w tym roku przy Szlakach Papieskich. Wyraziła nadzieję, że już w jesieni ukaże się przewodnik po Szlakach Papieskich w Gorcach, które szczególnie kochał Jan Paweł II.

Na zakończenie prezes gratulowała prof. Bogusławowi Grzybkowi, który zajmuje się oprawą muzyczną tych spotkań. Wyjaśniła także, że chór „Organum”, który p. Bogusław założył obchodzi w tym roku 50 lat istnienia. O nim Jan Paweł II mówił „mój chór”, gdy zespół wielokrotnie występował w Watykanie.

Abp Marek Jędraszewski dziękował zebranym za życzliwość i pamięć. Wyraził wielką radość, że troska o Szlaki Papieskie nie ustaje i wciąż znajduje nowe wyrazy.

Jeszcze raz podkreślił, że na wszystko co się obecnie wokół nas i wokół Kościoła dzieje musimy patrzeć z zaufaniem w Bożą Opatrzność.

– Nie my jesteśmy panami dziejów i historii ludzkości tylko Pan Bóg. A my mamy swoim dobrym życiem, modlitwą, zatroskaniem o to co najbardziej piękne i szlachetne przedłużać Bożą miłość do nas, do Polski, do naszej ojczystej ziemi. I jej bronić, z niej być dumnym, ją ukazywać innym.

Na zakończenie metropolita przekazał zebranym serdeczne życzenia wielkanocne.

Pierwsze Szlaki Papieskie oznakowane zostały jako szczególny dar rodaków dla Ojca św. w 25 rocznicę rozpoczęcia jego pontyfikatu i jako odpowiedź na papieską prośbę, wypowiedzianą w Nowym Targu w 1979 roku: „Pilnujcie mi tych szlaków”. Przez lata szlaków przybywało. W 2003r. z inicjatywy Urszuli Własiuk powołana została Fundacja Szlaki Papieskie Jana Pawła II, której zadaniem jest wytyczanie nowych tras oraz dbanie o te, które już istnieją. Dziś oznaczonych Szlaków Papieskich w Polsce istnieje bardzo dużo. Łączy je jedno – wiemy na pewno, że każdym z nich osobiście wędrował Karol Wojtyła – jako świecki, ksiądz, biskup, kardynał czy jako papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: ufajmy Bożemu miłosierdziu, ale go nie nadużywajmy

2019-03-24 12:11

st (KAI) / Watykan

„Możliwość nawrócenia nie jest nieograniczona. Dlatego trzeba je podjąć natychmiast, inaczej przepadnie na zawsze. Możemy bardzo ufać Bożemu miłosierdziu, ale nie wolno go nadużywać. Nie możemy usprawiedliwiać lenistwa duchowego, ale trzeba umocnić nasze starania, aby niezwłocznie odpowiedzieć na to miłosierdzie ze szczerością serca” – powiedział papież w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty odniósł się w swej refleksji do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Łk 13, 1-9), zawierającego przypowieść o drzewie figowym, które nie wydawało owoców. Wskazał, że właściciel winnicy uosabia Boga Ojca, a ogrodnik jest obrazem Jezusa, natomiast drzewo figowe jest symbolem obojętnej i nie wydającej owoców ludzkości.

„Jezus wstawia się u Ojca za ludzkością i prosi Go, aby poczekał i dał jej jeszcze trochę czasu, aby mogły się w niej pojawić pierwsze oznaki owoców miłości i sprawiedliwości. Drzewo figowe, które właściciel z przypowieści chce wyrwać, jest obrazem życia jałowego, niezdolnego do dawania, czynienia dobra. Jest symbolem tego, kto żyje dla siebie, syty i zadowolony, rozłożony w wygodach swojego życia, niezdolny, by skierować spojrzenie i serce ku tym, którzy są obok niego i przeżywają cierpienie, ubóstwo i trudności. Tej postawie egoizmu i duchowej bezpłodności przeciwstawiana jest wielka miłość ogrodnika wobec drzewa figowego: jest cierpliwy, potrafi czekać, poświęca jemu swój czas i pracę. Obiecuje właścicielowi, że szczególnie zadba o to nieszczęśliwe drzewo” – wyjaśnił Franciszek.

Papież podkreślił, że przypowieść ta ukazuje Boże miłosierdzie, które pozostawia nam czas na nawrócenie. Wskazuje ona, że „możliwość nawrócenia nie jest nieograniczona. Dlatego trzeba je podjąć natychmiast, inaczej przepadnie na zawsze. Możemy bardzo ufać Bożemu miłosierdziu, ale nie wolno go nadużywać. Nie możemy usprawiedliwiać lenistwa duchowego, ale trzeba umocnić nasze starania, aby niezwłocznie odpowiedzieć na to miłosierdzie ze szczerością serca” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek zachęcił, abyśmy wykorzystali okres Wielkiego Postu do nawrócenia, poprawy w naszym życiu, sposobie myślenia, działania i przeżywania relacji z innymi. „Jednocześnie musimy naśladować cierpliwość Boga, który ufa, że wszyscy są zdolni aby «powstać» i podjąć pielgrzymowanie na nowo. Nie gasi wątłego płomienia, ale towarzyszy i troszczy się o tych, którzy są słabi, żeby się umocnili i wnieśli swój wkład miłości do wspólnoty. Niech Maryja Dziewica pomoże nam przeżywać te dni przygotowań na Święta Paschalne jako czas odnowy duchowej i otwartości na łaskę Boga oraz Jego miłosierdzie” – stwierdził papież na zakończenie swego rozważania.


Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia tej trzeciej niedzieli Wielkiego Postu (por. Łk 13, 1-9) mówi nam o Bożym miłosierdziu i naszym nawróceniu. Jezus opowiada przypowieść o drzewie figowym, które nie wydawało owoców. Pewien człowiek zasadził figę w swojej winnicy i z wielką ufnością każdego lata wychodził i szukał na niej owoców, ale nie znalazł żadnego, ponieważ drzewo było jałowe. Pobudzony tym rozczarowaniem, które powtarzało się przez ponad trzy lata, pomyślał o wycięciu drzewa figowego, by posadzić następne. Wezwał więc ogrodnika, będącego w winnicy, i wyraził swoje niezadowolenie, nakazując mu wyciąć figę, by niepotrzebnie nie wyjawiała ziemi. Ale pracownik winnicy poprosił jej właściciela o cierpliwość i o pozostawienie drzewa jeszcze na rok, podczas którego sam zatroszczy się, by poświęcić staranniejszą i delikatniejszej troskę o drzewo figowe, aby pobudzić jego wydajność. Taka jest przypowieść. Co ona przedstawia? Co ukazują postacie z tej przypowieści?

Właściciel uosabia Boga Ojca, a ogrodnik w winnicy jest obrazem Jezusa, natomiast drzewo figowe jest symbolem obojętnej i nie wydającej owoców ludzkości. Jezus wstawia się u Ojca za ludzkością - a czyni to zawsze - i prosi Go, aby poczekał i dał jej jeszcze trochę czasu, aby mogły się w niej pojawić pierwsze oznaki owoców miłości i sprawiedliwości. Drzewo figowe, które właściciel z przypowieści chce wyrwać, jest obrazem życia jałowego, niezdolnego do dawania, czynienia dobra. Jest symbolem tego, kto żyje dla siebie, syty i zadowolony, rozłożony w wygodach swojego życia, niezdolny, by skierować spojrzenie i serce ku tym, którzy są obok niego i przeżywają cierpienie, ubóstwo i trudności. Tej postawie egoizmu i duchowej bezpłodności przeciwstawiana jest wielka miłość ogrodnika wobec drzewa figowego: każe właścicielowi poczekać, jest cierpliwy, potrafi czekać, poświęca jemu swój czas i pracę. Obiecuje właścicielowi, że szczególnie zadba o to nieszczęśliwe drzewo.

Przypowieść ta ukazuje Boże miłosierdzie, które pozostawia nam czas na nawrócenie. Wszyscy potrzebujemy nawrócenia, uczynienia kroku naprzód, a cierpliwość Boga, miłosierdzie nam w tym towarzyszy. Pomimo bezpłodności, która czasami naznacza nasze życie, Bóg jest cierpliwy i oferuje nam możliwość przemiany oraz czynienia postępów na drodze dobra. Ale wybłagane i udzielone odroczenie w oczekiwaniu, aż drzewo w końcu wyda owoce, wskazuje również na pilność nawrócenia. Ogrodnik mówi właścicielowi: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw” (w. 8). Możliwość nawrócenia nie jest nieograniczona. Dlatego trzeba je podjąć natychmiast, inaczej przepadnie na zawsze. Możemy pomyśleć w tym Wielkim Poście: co muszę uczynić, aby zbliżyć się do Pana, nawrócić się, „wyciąć” te rzeczy, które są niewłaściwe? „Nie, nie, poczekam do następnego Wielkiego Postu”. Ale czy za rok będziesz żył? Możemy bardzo ufać Bożemu miłosierdziu, ale nie wolno go nadużywać. Nie możemy usprawiedliwiać lenistwa duchowego, ale trzeba umocnić nasze starania, aby niezwłocznie odpowiedzieć na to miłosierdzie ze szczerością serca.

W okresie Wielkiego Postu Pan zachęca nas do nawrócenia. Każdy z nas musi poczuć się wezwany tym głosem, poprawiając coś w swoim życiu, w swoim sposobie myślenia, działania i przeżywania relacji z innymi. Jednocześnie musimy naśladować cierpliwość Boga, który ufa, że wszyscy są zdolni aby „powstać” i podjąć pielgrzymowanie na nowo. Bóg jest Ojcem i nie gasi wątłego płomienia, ale towarzyszy i troszczy się o tych, którzy są słabi, żeby się umocnili i wnieśli swój wkład miłości do wspólnoty. Niech Maryja Dziewica pomoże nam przeżywać te dni przygotowań na Święta Paschalne jako czas odnowy duchowej i otwartości na łaskę Boga oraz Jego miłosierdzie.


Oto słowa Franciszka po modlitwie „Anioł Pański” w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Od 27 lutego trwają ważne rozmowy w Nikaragui mające na celu rozwiązania poważnego kryzysu społeczno-politycznego, jaki dotknął ten kraj. Wspieram tę inicjatywę modlitwą i zachęcam strony, aby jak najszybciej znalazły pokojowe rozwiązanie dla dobra wszystkich.

Wczoraj w Tarragonie, w Hiszpanii został beatyfikowany Marian Mullerat i Soldevila, ojciec rodziny i lekarz, który otoczył opieką cierpienia fizyczne i moralne swoich braci, świadcząc życiem i męczeństwem o prymacie miłości i przebaczenia. Niech wstawia się za nami i pomaga nam kroczyć drogami miłości i braterstwa, pomimo trudności i cierpień.

Dzisiaj obchodzimy Dzień Modlitwy i Pamięci o Misjonarzach Męczennikach. W roku 2018 na całym świecie wielu biskupów, kapłanów, zakonnic i wiernych świeckich doznało przemocy. Zabito czterdziestu misjonarzy, prawie dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim. Pamięć o tej współczesnej Kalwarii braci i sióstr prześladowanych lub zabitych z powodu swej wiary w Jezusa, jest dla całego Kościoła obowiązkiem wdzięczności, ale także bodźcem do mężnego świadectwa o naszej wierze i nadziei w Tym, który na krzyżu na zawsze zwyciężył wrogość i przemoc swą miłością.

Pozdrawiam was wszystkich przybyłych z Rzymu, Włoch i z różnych krajów, w szczególności pielgrzymów z Puli (Chorwacja), Coslady (Hiszpania) i wspólnotę Papieskiego Seminarium Francuskiego. Pozdrawiam wiernych z Dogana, Carpi, Faenzy, Castellammare di Stabia; grupę kobiet, które zjednoczyły się, aby wspólnie stawić czoła swoistej patologii; skautów z Campobasso, kandydatów do bierzmowania z Cervarese Santa Croce, młodych, przygotowujący się do złożenia wyznania wiary z Renate, Veduggio i Rastignano, uczniów Instytutów Braci Szkół Chrześcijańskich w Turynie i Vercelli oraz uczniów szkoły św. Doroty z Montecchio Emilia.

Życzę wszystkim dobrej niedzieli! Nie zapomnij za mnie się modlić. Dobrego obiadu i do widzenia!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem