Reklama

Polacy lgną do Kościoła

2019-01-16 11:02

Łukasz Krzysztofka
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 28

W 2017 r. o ok. pół miliona więcej katolików w Polsce uczestniczyło w niedzielnych Mszach św. i o 300 tys. osób więcej przystąpiło do Komunii św. w porównaniu z rokiem 2016. Powstały także 53 nowe parafie. W siedzibie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie zaprezentowano najnowsze dane statystyczne Kościoła katolickiego w Polsce

Zaprezentowany rocznik statystyczny zawiera dane dotyczące struktur parafialnych, tzw. sił apostolskich, czyli liczby księży, sióstr zakonnych, alumnów, informacje nt. sakramentów chrztu, bierzmowania, małżeństwa, także liczby stwierdzeń nieważności małżeństwa, dane o bibliotekach parafialnych oraz poradniach rodzinnych.

Jak wynika z badań, wyraźnie wzrósł wskaźnik „dominicantes”, czyli osób uczestniczących regularnie we Mszach św. niedzielnych – o 1,6 punktu procentowego – oraz „communicantes” – przyjmujących regularnie Komunię św. – o 1 punkt procentowy. W 2017 r. wskaźniki te wyniosły odpowiednio w skali kraju: „dominicantes” – 38,3 proc. i „communicantes” – 17 proc.

Tarnów liderem

Najwyższy wskaźnik „dominicantes” odnotowano w diecezjach tarnowskiej (71,7 proc.) i rzeszowskiej (64,1 proc.) oraz w archidiecezji przemyskiej (59,8 proc.). Najniższy – w archidiecezjach szczecińsko-kamieńskiej i łódzkiej (24,6 proc.) oraz w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej (25,6 proc.).

Reklama

Wskaźnik „communicantes” był najwyższy w diecezjach tarnowskiej (27,6 proc.), zamojsko-lubaczowskiej (22,5 proc.) i pelplińskiej (22,1 proc.), a najniższy w diecezji sosnowieckiej (11,2 proc.), archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej (11,2 proc.), diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej (11,4 proc.) i archidiecezji łódzkiej (11,6 proc.).

– Te dane to nasze święto w rodzinie. Zwiększenie wskaźnika „communicantes” to może być znak większej świadomości i chęci przystępowania do sakramentów świętych. To pokazuje, że wielu kapłanów skutecznie prowadzi ludzi ze świata wirtualnego do sakramentu i to jest dobra droga – powiedział ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik KEP.

Większa religijność to mniej rozwodów

Od wielu lat wyraźnie zarysowują się na mapie Polski obszary o podwyższonym odsetku religijności, a są nimi, poczynając od północy: Kaszuby, Wielkopolska, Śląsk Opolski, Galicja i Podhale. Drugi podobny region to część Polski Wschodniej. Taki podział wynika z wielu czynników, w dużej mierze z uwarunkowań historycznych. Na ziemiach polskich pod zaborami w różny sposób kształtowały się społeczności. Inna była sytuacja w zaborze rosyjskim, inna w pruskim i w Galicji. – Okazuje się, że ludzie, którzy tam żyli i funkcjonowali w określonych systemach społeczno-gospodarczych, osadniczych, transportowych i infrastrukturalnych, przejęli ten cały bagaż historii i on oddziałuje do dzisiaj – wyjaśnił prof. Przemysław Śleszyński z Instytutu Geografii i Planowania Przestrzennego PAN.

Obszary o większej religijności współwystępują statystycznie z poparciem dla partii konserwatywnych, niższą stopą rozwodów, mniejszą przestępczością, wyższą dzietnością, a nawet lepszymi wynikami w edukacji.

W 2017 r. działalność duszpasterską prowadziły w Polsce 10 392 parafie katolickie. Większość parafii prowadzonych jest przez diecezje, tylko 6 proc. przez zgromadzenia zakonne oraz stowarzyszenia apostolstwa katolickiego. Najwięcej parafii ogółem i diecezjalnych występuje w archidiecezji krakowskiej, diecezji tarnowskiej i archidiecezji poznańskiej. Największy odsetek parafii zakonnych jest w archidiecezjach krakowskiej, szczecińsko-kamieńskiej i wrocławskiej. Liczba księży inkardynowanych do diecezji wynosiła w 2017 r. niemal 25 tys. Najwięcej księży inkardynowanych jest w diecezji tarnowskiej (1,6 tys.) oraz w archidiecezjach krakowskiej (1,2 tys.) i katowickiej (1,1 tys.). Liczba alumnów diecezjalnych wynosi 2,2 tys. Liczba sióstr zakonnych wynosiła w 2017 r. 17,9 tys., skupionych w 2,2 tys. wspólnotach zakonnych. Liczba zakonników oraz członków stowarzyszeń życia apostolskiego w 2017 r. wynosiła łącznie 11,6 tys.

Więcej ochrzczonych

W 2017 r. udzielono sakramentu chrztu św. niemal 400 tys. osób – to o 5 punktów procentowych więcej niż w 2016 r. Do I Komunii św. przystąpiło ponad 400 tys. osób – w 2016 r. było to ok. 284 tys. osób. Sakrament bierzmowania przyjęło 288,9 tys. osób – o 3 punkty procentowe mniej niż w 2016 r.

Z kolei sakrament małżeństwa został udzielony ok. 134 tys. par – dla porównania: w 2016 r. było to ok. 136 tys. par.

W parafiach funkcjonuje ponad tysiąc bibliotek. W 2017 r. działało także 2,8 tys. katolickich poradni rodzinnych różnego typu, 29 domów samotnej matki i 11 katolickich ośrodków adopcyjno-opiekuńczych.

– Katolicyzm w Polsce jest stabilny, udział w nabożeństwach jest niemal powszechny, ale należy dostrzec, że będziemy mieli coraz więcej starszych księży i sióstr zakonnych, co wynika z tego, że nasze społeczeństwo jest coraz starsze – podsumował dane statystyczne ks. Wojciech Sadłoń SAC, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC im. ks. prof. Witolda Zdaniewicza. W związku ze zmniejszającą się liczbą młodych ludzi w Polsce będzie też mniej udzielanych sakramentów chrztu i bierzmowania.

Opublikowane dane statystyczne wskazują na instytucjonalną stabilność Kościoła katolickiego w Polsce. Pokazują także, że Polacy, pomimo licznych ataków wielu środowisk próbujących oczernić Kościół, nie pozwalają sobą manipulować i są wierni swoim chrześcijańskim korzeniom.

Czechy: bezpodstawnie oskarżony duchowny chce wrócić do posługi kapłańskiej

2019-02-19 15:05

st (KAI) / Jesenik

Chcę służyć ludziom i Bogu, a powrót do kapłaństwa jest dla mnie najważniejszy – powiedział agencji ČTK ks. Adam Stanisław Kuszaj, którego sąd w Jeseniku po 8 latach uniewinnił z zarzutów seksualnego wykorzystania ministranta. Zgromadzenie salwatorianów zapowiedziało skierowanie do Stolicy Apostolskiej prośby o odwołanie nałożonej na duchownego kary suspensy.

Fotolia.com

Jeden z ministrantów (mający wówczas 16 lat) oskarżył go o to, że w 2009 roku wykorzystał go seksualnie. W 2011 roku sąd uznał winę polskiego kapłana i skazał go na pół roku więzienia, w zawieszeniu na 2 lata. Zakazał mu także pracy z osobami do 18 lat. Ksiądz Adam został suspendowany, odsunięty od pracy w parafii i pracował jako robotnik. W 2016 roku pojawili się nowi świadkowie w tej sprawie. Trzy osoby - znajomi poszkodowanego byłego ministranta, zeznały że już po wyroku skazującym księdza, słyszały od młodego człowieka w prywatnych rozmowach, iż całe oskarżenie jest nieprawdziwe i zostało przez niego wymyślone z zemsty na księdzu, który przestał dawać jego rodzinie pieniądze. Wówczas sprawa sądowa została wznowiona. Sąd zlecił ponowne badania psychiatryczne głównego świadka oskarżenia czyli byłego ministranta. Biegli po badaniach ustalili, że jego zeznania są niewiarygodne. Na niejawnej rozprawie sąd przesłuchał też nowych świadków. Według obrońcy księdza Kuszaja, dowodów na jego niewinność było więcej. Wyrok uniewinniający ogłoszono 13 lutego.

Przełożony Salwatorianów w Republice Czeskiej, ks. Leszek Rackowiak zapowiedział, że z chwilą uprawomocnienia się wyroku zgromadzenie zwróci się do Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego o zdjęcie z duchownego kary suspensy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi

2019-02-20 10:47

st (KAI) / Watykan

O wiernej i żarliwej miłości Boga do każdego z ludzi mówił dziś papież podczas audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o modlitwie „Ojcze Nasz” papież skomentował wezwanie „Ojcze, który jesteś w niebie”. Jego słów wysłuchało w auli Pawła VI około 7 tys. osób. Wcześniej w bazylice watykańskiej spotkał się z 2,5 tys. wiernych z archidiecezji Benewentu we Włoszech.

Vatican Media

Na wstępie, celem lepszego zrozumienia ojcostwa Boga Franciszek zachęcił do oczyszczenia i przekroczenia naszych wyobrażeń miłości rodzicielskiej. Miłość Boga jest miłością całkowitą, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. „Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!” – zauważył papież.

Ojciec Święty podkreślił ulotny charakter ludzkiej miłości, będącej „obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę”. Dlatego „jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości”.

Franciszek wskazał, że jest także miłość Ojca „który jest w niebie”, adresowana do każdego człowieka, jedyna i wierna miłość Boga. Zaznaczył, że wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar.

„Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie” – powiedział papież na zakończenie swej katechezy.


Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza audiencja odbywa się w dwóch miejscach - najpierw spotkałem się z wiernymi z Benewentu, którzy byli w bazylice św. Piotra. A teraz – z wami. Zawdzięczamy to delikatności Prefektury Domu Papieskiego, która nie chciała, byście się zaziębili. Trzeba im za to podziękować. Dziękuję!

Kontynuujemy katechezy na temat „Ojcze nasz”. Pierwszym krokiem każdej modlitwy chrześcijańskiej jest wejście w tajemnicę ojcostwa Boga. Nie można modlić się jak papugi. Albo wejdziesz w tajemnicę, będąc świadomy, że Bóg jest twoim ojcem, albo nie będziesz się modlił. Jeśli modlisz się z innym nastawieniem – to nie modlisz się. Jeśli chcę się modlić, to muszę uznać, że Bóg jest moim ojcem i zaczyna się tajemnica. Aby zrozumieć jak bardzo Bóg jest naszym ojcem, myślimy o postaciach naszych rodziców, ale zawsze musimy je „udoskonalić”, oczyścić. Mówi o tym również Katechizm Kościoła Katolickiego: „Oczyszczenie serca dotyczy powstałych w naszej historii osobistej i kulturowej wyobrażeń ojca lub matki, które wpływają na naszą relację do Boga” (nr 2779).

Nikt z nas nie miał doskonałych rodziców, podobnie jak my, z kolei nigdy nie będziemy doskonałymi rodzicami ani pasterzami. Wszyscy mamy wady. Nasze związki miłości zawsze przeżywamy pod znakiem naszych ograniczeń, a także naszego egoizmu, dlatego są one często skażone pragnieniami posiadania lub manipulowania innymi. Dlatego niekiedy deklaracje miłości przeradzają się w uczucia gniewu i wrogości. „Popatrz twych dwoje przed tygodniem tak bardzo się kochało, a dzisiaj śmiertelnie się nienawidzą”. To widzimy każdego dnia, z tego właśnie powodu, że wszyscy mamy w swoim wnętrzu przykre korzenie, które nie są dobre, i czasami wychodzą na wierzch, czyniąc zło.

Stąd, gdy mówimy o Bogu jako o „ojcu”, myśląc o obrazie naszych rodziców, szczególnie jeśli nas kochają, jednocześnie musimy iść dalej. Ponieważ miłość Boga pochodzi od Ojca „który jest w niebie”, zgodnie z wyrażeniem, do którego używania zaprasza nas Jezus: jest to miłość całkowita, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, potrzebujemy miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!

Grecki bóg miłości jest najbardziej tragiczny ze wszystkich: nie jest jasne, czy jest on istotą anielską, czy też demonem. Mitologia mówi, że jest on synem Porosa i Penii, czyli przebiegłości i ubóstwa, którego losem jest niesienie w sobie samym nieco rysów tych rodziców. Stąd możemy myśleć o ambiwalentnej naturze ludzkiej miłości: zdolnej do rozkwitania i agresywnego życia w pewnej godzinie dnia, a zaraz potem usychania i obumierania; to co pojmuje, zawsze jej umyka (por. PLATON, Uczta,). Istnieje pewne wyrażenie proroka Ozeasza, które bezlitośnie ukazuje wrodzoną słabość naszej miłości: „Wasza miłość jest jak poranny obłok, jak rosa, która wcześnie znika” (6, 4). Oto, czym jest często nasza miłość: obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę.

Ileż razy my, ludzie kochaliśmy w taki sposób słaby i niestały - doświadczyliśmy tego, że kochaliśmy, ale ta miłość się rozpadła, lub stała się słabą – wszyscy tego doświadczyliśmy. Pragnąc miłości, zderzyliśmy się z naszymi ograniczeniami, z ubóstwem naszych sił: nie mogąc dotrzymać obietnicy, która w dniach szczęścia zdawała łatwa do realizacji. W końcu nawet apostoł Piotr się lękał i musiał uciekać, nie był wierny w umiłowaniu Jezusa. Zawsze istnieje ta słabość, która sprawia, że upadamy. Jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości.

Jest jednak inna miłość, miłość Ojca „który jest w niebie”. Nikt nie powinien wątpić, że jest adresatem tej miłości. On nas kocha, mnie miłuje – możemy powiedzieć. Jeśli nawet nasz ojciec i matka nas nie kochali – hipoteza mająca potwierdzenie w dziejach - to jest Bóg w niebie, który kocha nas tak, jak nikt nigdy tego nie uczynił i nie może uczynić. Miłość Boga jest zawsze niezmienna. Prorok Izajasz mówi – posłuchajcie, jakie to piękne!: „Czy może kobieta zapomnieć o swym niemowlęciu? Czy może nie miłować dziecka swego łona? Lecz gdyby nawet ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie! Oto wyryłem cię na moich dłoniach” (49, 15-16). Dzisiaj tatuaż jest w modzie: „wyryłem cię na moich dłoniach”. Zrobiłem sobie twój tatuaż na moich dłoniach jestem na dłoniach Boga i nie mogę tego usunąć. Miłość Boga jest jak miłość matki, która nigdy nie może zapomnieć o swoim dziecku. „Lecz gdyby nawet ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!”. To jest miłość doskonała! Tak bardzo jesteśmy miłowani przez Boga. Jeśli rozpadłyby się nawet wszystkie nasze ziemskie miłości, a nie zostało by nam w ręce nic innego jak tylko pył, to zawsze jest dla nas wszystkich płonąca, jedyna miłość Boga.

W głodzie miłości, który wszyscy odczuwamy, nie szukajmy czegoś, co nie istnieje: jest on natomiast zaproszeniem do poznania Boga, który jest ojcem. Taka była na przykład droga nawrócenia św. Augustyna: młody i błyskotliwy retor szukał po prostu wśród stworzeń czegoś, czego nie mogło mu dać żadne stworzenie, aż któregoś dnia miał odwagę wznieść spojrzenie. I tego dnia poznał Boga, Boga, który miłuje.

Wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar miłości, miłość niestrudzoną, która będzie trwała zawsze, która jest zawsze w zasięgu ręki. Wystarcza powiedzieć: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…” – a ta miłość przychodzi.

Dlatego nie lękajcie się! Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem