Reklama

Czy katolik ma ojczyznę?

2019-01-16 11:02

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 29

ChristArt/Fotolia.com

Często słyszymy, że katolicy i hierarchia katolicka tak naprawdę nie mają władz i ojczyzny, są podlegli Watykanowi. Od takiego twierdzenia blisko już nawet do oskarżeń o zdradę. Najczęściej podobne argumenty padają z ust ludzi, którzy mają niewiele wspólnego z Kościołem i raczej szukają możliwości wyszydzenia naszej religii. To, oczywiście, argument stary jak świat i znakomicie rozwinięty na kursach młodych (pryszczatych jak Wiktor Woroszylski) agitatorów ludowych PZPR. Czasem takie argumenty padają także z ust wyznawców panslawizmu (radykalnie Moskwą podszytych).

Na kanwie takiej wątpliwości warto się jednak zastanowić nad problemem „ojczyzny katolików”. Może istotnie ojczyznę mamy jedynie niebieską, a na ziemi zastępuje ją Watykan? O niebieskiej ojczyźnie nie potrafię wiele napisać, to domena teologów i lepiej niech tak zostanie. Intryguje mnie jednak stosunek katolika do ziemskiej ojczyzny – polskich katolików do Polski po prostu.

Czy istotnie jesteśmy jakąś „piątą kolumną Watykanu”? Tego typu twierdzenia nie wytrzymują jednak najprostszych nawet dowodów logicznych. Skoro w katolickiej nauce społecznej jako podstawowy mamy przedstawiony tzw. ład, porządek kochania, to właściwie sprawa już jest rozstrzygnięta. Obowiązki zaczynają się w rodzinie i najbliższym sąsiedztwie, a sięgają służby całej wspólnocie zamieszkującej narodowy teren. Ojczyzna jest – jak to celnie ujął Norwid – wielkim zbiorowym obowiązkiem. Czy zatem można być katolikiem, nie będąc Francuzem, Włochem, Polakiem? Czy można być katolikiem, nie poczuwając się do służby żadnej bliskiej zbiorowości?

Reklama

Nieprzypadkowo dzisiejsi wrogowie idei państw narodowych grupują się w najbardziej antykatolickich kręgach. Czasem wystarczy spojrzeć na wrogów, aby zrozumieć, kim się jest. Dzisiejsi neomarksistowscy włodarze kontynentu, w większości uzurpatorzy, niepodlegający żadnej grupie wyborców, agresywnie propagują ideę „odnarodowienia” kontynentu. Twierdzą wręcz, że pozbycie się państw narodowych jest bramą do nowego, szczęśliwego świata i wspaniałej przyszłości. W rzeczywistości pozbycie się narodów i tradycyjnych ludzkich związków – bo przecież rodzina też stanowi dla nich zbędny artefakt rozwoju ludzkości – sprawi, że ludzie stracą wypróbowany grunt pod nogami, staną się w pełni zależni od coraz bardziej anonimowych i niepodlegających kontroli administratorów. Właściwie zostaną poddani absolutnej administracyjnej tresurze, w której eliminowane będą wszelkie zachowania i myśli odstające od pożądanego modelu mieszkańca kontynentu.

W większości krajów naszego kontynentu kampanie propagujące Europę bez ojczyzn zostały ze sobą nieprzypadkowo sprzęgnięte. Walka z religią oznacza także walkę z patriotyzmem i umiłowaniem własnej wspólnoty. Ludzie oderwani od narodowych wspólnot stracą pewność siebie, stracą siłę sądzenia i podejmowania decyzji w oparciu o tradycyjne modele weryfikacji. To wszystko zostanie zastąpione przez wszechwładzę biurokratycznego molocha.

Ci sami zatem, którzy walczą z ideą narodów i poszanowania dla tradycji, przekonują nas do tego, że jako katolicy nie mamy żadnych ojczyźnianych powinności. Wręcz wciskają nam do głów twierdzenie, że właśnie jako wyznawcy Chrystusa nie możemy mieć powinności wobec ziemskiej ojczyzny. Oni uważają wręcz, że oddanie życia za ojczyznę, służba jej wielkości – to zaprzeczenie naszych ideałów i droga wiodąca do nazizmu i ksenofobii.

Odkąd to jednak my, ludzie niezależni i do wolności wyprowadzeni z jaskini, zwykliśmy przejmować sposób myślenia naszych przeciwników? Jeśli oni wiedzą lepiej, co my wyznajemy, to właściwie po co nam księża i Kościół? – wystarczy udać się do najbliższego agitatora, a on rozwieje nasze wątpliwości. Tylko odkąd to wilki troszczą się o bezpieczeństwo owczarni?

Kilka dni przed swoim uwięzieniem prymas Stefan Wyszyński powiedział: „Gdy będę w więzieniu, a powiedzą wam, że Prymas zdradził sprawy Boże – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas ma nieczyste ręce – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas stchórzył – nie wierzcie. Gdy będą mówili, że Prymas działa przeciwko narodowi i naszej ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”.

Nie ma polskiego Kościoła bez polskiego patriotyzmu. Kto nie kocha Polski, nie ukocha także naszego Mistrza. To banalne i każde dziecko, znające słynny wiersz Bełzy, to wie.

Smutne jest, że dziś tak fundamentalnie pewne dla Polaków twierdzenia muszą być dowodzone i ponownie propagowane w publicznej przestrzeni.

W obliczu tego, co dziś rozgłaszają ludzie wytrzebieni z przynależności i czyniący sobie z tego sztandar, znów możemy posłuchać Wielkiego Prymasa, który sprawę podsumował w swoim – jednoznacznym i lapidarnym – stylu: „I biskup katolicki, i kapłan katolicki, i każdy katolik w Polsce też jest Polakiem i też stanowi naród. My, ludzie ochrzczeni, weszliśmy całą siłą naszego chrześcijańskiego ducha w życie narodu i temu narodowi ani krzywdy, ani ujmy nie przynieśliśmy. Dlatego nie pozwolimy sobie zatkać ust przekupną dłonią”.

Czy pozostały nam w świadomości jeszcze jakieś wątpliwości? Jeżeli tak, to spróbujcie – na użytek myślowego eksperymentu – oddzielić dziś polskość od katolicyzmu i odwrotnie. Katolicyzm na polskich ziemiach bez polskich pierwiastków jest po prostu niemożliwy i szybko zostałby rozpuszczony i zdominowany przez żywioł germański lub ruski. Z kolei jak zdefiniować polskość, unikając jej odniesienia do kwestii religii? Toć bez krzyża nawet orzeł staje się ptakiem, którego można zamknąć w każdym ogrodzie zoologicznym na świecie. Czy to przypadek, że tylu wspaniałych księży zginęło w obronie Polski? Czy walcząc w obronie ojczyzny, popełniali świętokradztwo?

Skąd zatem wzięło się teologiczne pojęcie „wojny sprawiedliwej”? Pisali o niej zarówno św. Augustyn, jak i św. Tomasz. Wojna sprawiedliwa musi być zaakceptowana przez legalną władzę i jednocześnie musi mieć słuszne podstawy do jej rozpoczęcia – twierdził św. Tomasz i dodawał: „Każda wojna sprawiedliwa musi mieć słuszną intencję”. Soborowa konstytucja „Gaudium et spes” dokładnie precyzuje warunki prowadzenia wojny sprawiedliwej i określa jednocześnie, co w przebiegu takiej wojny jest zbrodnią popełnioną nie tylko przeciwko ludzkości, ale też przeciwko Bogu.

Skoro zatem nasz Kościół tyle rozważań poświęcił wojnie sprawiedliwej, to chyba jest oczywiste, że dostrzega konieczność obrony ziemskiej ojczyzny i jej mieszkańców przed agresją ze strony innych: kultury, nacji czy światopoglądu.

Jeśli więc Bóg (w Starym i Nowym Testamencie) dopuszcza walkę w obronie ojczyzny, to jak może nas wyzuć ze wspólnoty, która nas określa i nadaje nam wartość? Nie można sobie wyobrazić prawdziwego wyznawcy Jezusa, który nie posiadałby realnej ojczyzny i obowiązków wobec niej. Jeśli bowiem nie cenimy ziemskiej ojczyzny, to nie tęsknimy także do tej niebieskiej. Bez ojczyzny stajemy się bezwolni i bezpańscy. Groźny stan.

Tagi:
katolicy

Reklama

Mowa nienawiści – katolicy wykluczeni z ochrony

2019-01-30 18:56

Alina Petrowa-Wasilewicz / Warszawa (KAI)

Po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza do debaty publicznej powrócił temat mowy nienawiści. Szok po dokonanej zbrodni sprowokował też pytania o jej przyczyny. Wiele osób wskazywało, że mord jest pochodną atmosfery wzajemnej wrogości i oskarżeń, które opanowały przestrzeń publiczną i mowy nienawiści, która jest codziennością. Zwalczając zjawisko hejtu i wymieniając grupy jego ofiar badacze w niezrozumiały sposób wykluczają chrześcijan, szczególnie katolików oraz księży katolickich.

Lekcje przeciw nienawiści

„Nienawiść ma niszczycielskie skutki. A wszystko zaczyna się od słów” – stwierdził Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, który polecił, aby w warszawskich szkołach jeszcze przed feriami zostały przeprowadzone lekcje na temat mowy nienawiści, jej istoty, jak na nią reagować oraz jak jej przeciwdziałać.

Na stronach Urzędu Miasta dostępne są materiały, które mogą być pomocne w przeprowadzeniu takich lekcji. Jest to podręcznik Rady Europy „Bez nienawiści”, a w Zakładkach są informacje nt. przeciwdziałania mowie nienawiści w sieci poprzez edukację. Zawiera dwadzieścia dwa scenariusze „zajęć i działań z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi, wiedzę o prawach człowieka oraz możliwe sposoby przeciwdziałania mowie nienawiści”.

Do materiałów pomocniczych dołączona jest też infografika, firmowana przez Centrum Wielokulturowe, która przedstawia grupy szczególnie narażone na hejt w internecie. Przedstawiony jest na niej uchodźca, gej, wyznawca islamu, Rom, czarnoskóry, feministka i osoba starsza. (Warto zauważyć, że zamordowanego prezydenta Gdańska nie można zaliczyć do żadnej z wymienionych grup).

Na wyodrębnionym pasku pod grafiką wydrukowano informację, która tłumaczy celowość organizowania podobnych akcji. „Prawie połowa Polek i Polaków zetknęło się z mową nienawiści w telewizji. 75 proc. młodzieży deklaruje, że widziało w internecie wypowiedzi antysemickie, 80 proc. islamofobiczne, a 71 proc. antyukraińskie. Dziś połowa młodych Polaków przyznaje się do używania mowy nienawiści wobec gejów, Romów, imigrantów czy muzułmanów. 30 proc. młodych Polaków przyznaje się do wypowiedzi antysemickich, skierowanych przeciw lesbijkom czy feministkom.

Podane jest też źródło, w oparciu o które owa infografika została opracowana - „Mowa nienawiści. Mowa pogardy. Raport z badania przemocy werbalnej wobec grup mniejszościowych. 2016 M. Wiśniewski, K. Hansen, M. Bilewicz, W. Soral, A. Świderska, D. Bulska”. Zakres badań zamierzono więc więc wedle z góry ustalonego klucza nie pytając, czy przedstawiciele innych grup nie są równie często ofiarą mowy nienawiści. Wątpliwości jest więcej, np. za „mowę nienawiści” uznano m.in. krytykę projektu proaborcyjnego z 2016 r., itd.

Tymczasem wystarczy pobieżnie przejrzeć portale internetowe i zajrzeć do mediów społecznościowych, by stwierdzić, że w sieci jedną z najbardziej „hejtowanych” dziś grup w Polsce są katolicy, w szczególności księża katoliccy.

Planowana akcja w szkołach wzbudziła wątpliwości Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Na stronach Instytutu czytamy, że „Sugerowane podręczniki w wybiórczy sposób określają grupy ludzi, które miałyby być najbardziej narażone na ‘mowę nienawiści’, wymieniając wśród nich m.in. feministki czy osoby prowadzące homoseksualny tryb życia. Zmarginalizowano jednocześnie grupy takie jak chrześcijanie, rodziny wielodzietne, czy osoby ubogie, których dyskryminacja została dowiedziona ponad wszelką wątpliwość”.

„Program ten służy wprowadzeniu do edukacji treści skrajnie zideologizowanych. Sprzeciwia się on, choć pośrednio, wychowaniu dzieci i młodzieży w duchu wartości takich jak tożsamość małżeństwa i rodziny, tożsamość narodowa, zasad etyki chrześcijańskiej, itd. Założenia programu sprzeciwiają się poglądom wielu rodziców, dlatego powinni mieć oni możliwość wyboru, czy ich dzieci będą uczestniczyły w tych zajęciach” – skomentował projekt dr Tymoteusz Zych z Zarządu Ordo Iuris.

Na stronach Instytutu została również zamieszczona petycja do podpisania przez rodziców z apelem o zaniechanie zajęć „antydyskryminacyjnych” oraz „rozpoczęcia szerokiej, autentycznej debaty publicznej na temat zwalczania nienawiści, do której zaproszeni zostaną rodzice”.

Mowa nienawiści – czym jest?

Rada Europy definiuje mowę nienawiści (w języku potocznym hejt od angielskiego ‘hate’, który powszechnie funkcjonuje już w polszczyźnie) to "wypowiedzi, które szerzą, propagują i usprawiedliwiają nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm oraz inne formy nietolerancji, podważające bezpieczeństwo demokratyczne, spoistość kulturową i pluralizm". Zdaniem licznych badaczy tzw. hate speech można odnieść do grup mniejszości.

Prof. Michał Bilewicz, dyrektor Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, którego zespół opracował raport o przemocy werbalnej wobec grup mniejszościowych, uzasadniał w 2015 r. w rozmowie z KAI, że są one objęte szczególną ochroną, gdyż nie potrafią się bronić. Zapytany obecnie o ocenę tego faktu stwierdził, że „sytuacja uchodźcy muzułmańskiego jest gorsza niż sytuacja celebryty czy osoby publicznie rozpoznawalnej.

Podobna jest sytuacja księdza katolickiego, który ma wsparcie środowiskowe i cieszy się wysokim wsparciem społecznym oraz instytucji, która cieszy się wysokim prestiżem społecznym. Sytuacja uchodźcy muzułmańskiego jest znacząco gorsza, dlatego określamy ją jako mowę nienawiści” – konkluduje profesor.

Katolicy i księża – wielcy nieobecni

Dlaczego katolicy nie zostali uwzględnieni na infografice, opracowanej przez Centrum Wielokulturowe? Co prawda chrystianofobia została wymieniona wśród źródeł mowy nienawiści, ale zabrakło tu spójności przekazu, gdyż choć przyznano, że takie zjawisko istnieje, ale paradoksalnie, nie powoduje ofiar.

Jaka jest sytuacja owych osób, o których wspomina prof. Bilewicz, które „mają wsparcie w środowisku, poparcie społeczne oraz instytucji, która cieszy się wysokim prestiżem”, czyli katolików, szczególnie duchownych? – Praktycznie nie ma dnia, w którym Kościół, katolicy, księża nie zostaliby zaatakowani w internecie.

Ks. Janusz Chyła, proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Królowej Polski w Chojnicach, aktywny na twiterze stwierdza w rozmowie z KAI, że codziennie odbiera wpisy, które obrażają księży, katolików, Kościół. „My wolimy krzyż w czole. To jedna z tortur u nas w firmie. Tobie też taką sprawimy, Januszu katolicyzmu” – pisze internauta podpisujący się nickiem Michael The Devil.

Nawet twity, które na pozór wydają się całkowicie neutralne, prowokują gwałtowne ataki, wręcz furię. Kiedyś ks. Chyła umieścił wpis, w którym zachwycił się reakcją dziecka na widok księdza, idącego do chorego z Komunią święta. Dziecko powiedziało: „O, Król idzie”, duszpasterz w twicie opisał sytuację, po czym nastąpił zmasowany atak skrajnie chamskich i agresywnych komentarzy, spośród których „Trzymaj się z daleka od dzieci, klecho” – był jednym z łagodniejszych.

– Zwłaszcza wspomnienie o dzieciach jest zapalnikiem, wzbudzającym wyjątkową agresję – wyjaśnia duchowny. Stereotyp księdza, chciwego pasibrzucha i pedofila, opanował wiele umysłów, więc takich „uczestników w dyskusji” trzeba wyciszyć lub zbanować – mówi ks. Chyła.

Proboszcz parafii w Leśnej na Żywiecczyźnie, ks. Piotr Sadkiewicz zwraca uwagę, że nawet neutralne tematy, np. artykuł o dorobku naukowym ks. prof. Michała Hellera kończy się wulgarnym hejtem i wyzwiskami.

Doktor Zych zwraca uwagę, że niekoniecznie trzeba być księdzem, by doświadczyć mowy nienawiści. Wystarczy zająć stanowisko, zbieżne z nauczaniem Kościoła, bronić życia – nawet nie powołując się na argumenty religijne – żeby zostać nazwanym co najmniej fundamentalistą religijnym. Członkom Instytutu grożono ukrzyżowaniem, koleżankom z zespołu – gwałtami. – To chleb powszedni w internecie – stwierdza prawnik.

Wszystko, co dzieje się w świecie wirtualnym jest zaś częścią większej całości, gdyż z danych, udostępnionych KAI przez Komendę Główną Policji wynika, że „w realu” odnotowuje się wzrost przestępstw wobec wspólnoty wiernych.

Wzrastają incydenty polegające na przeszkadzaniu w wykonywaniu kultu religijnego - art. 195 KK (w 2014 – 8, tyle samo rok później, w 2016 - 13, 2017 – 14, 2018 – 12). Natomiast statystyki dotyczące obrazy uczuć religijnych innych osób, publicznego znieważania przedmiotu czci religijnej lub miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, o których stanowi art. 196 także pokazują wzrost liczby tych przestępstw. W 2014 było ich 40, w 2015 – 35, w 2016 – 50, w 2017 aż 101, w 2018 – 56.

Zdarza się, że jedynym celem włamania się do kościoła nie jest już grabież, a dokonanie profanacji. Taki był cel włamywaczy, którzy sprofanowali kościół Matki Bożej w Iłży w czerwcu 2015 r. malując na ścianach świątyni satanistyczne odwrócone krzyże; św. Wojciecha w Kawicach, gdy w listopadzie tego samego roku po wtargnięciu wynieśli tabernakulum z Najświętszym Sakramentem; kradzież i profanacja Najświętszego Sakramentu w sierpniu 2017 w kościele pw. św. Antoniego w Lasówce koło Duszników-Zdroju. Tych przestępstw jest bardzo wiele, media praktycznie co kilka, kilkanaście dni, informują o kolejnych profanacjach i dewastacjach w kościołach i niszczenie pomników jak zdarzyło się ostatnio w Starogardzie Gdańskim, gdy antyrządowy aktywista w sylwestra pomazał farbami pomnik Jana Pawła II i umieścił w jego pobliżu plansze krytykujące papieża Wojtyłę. Kroniki policyjne coraz częściej odnotowują tego rodzaje przestępstwa.

Do tego rodzaju czynów dochodzi agresja wobec księży, która staje się zjawiskiem na tyle widocznym i częstym, że Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w 2014 i 2015 roku skierował pytanie do duchownych, czy spotkali się z przypadkami dyskryminacji i nierównego traktowania jako księża i 10-12 proc. z nich potwierdziło, że byli obiektem agresji.

Dr Zych zwraca uwagę, że kroniki policyjne nie odzwierciedlają w pełni rzeczywistości – przecież nie wszystkie akty agresji i obrazy religijnej są zgłaszane policji.

Fakty potwierdzają przypuszczenie, że nienawiść wobec katolików, zwłaszcza księży, która wyraża się w czynach, atakach na ich świętości oraz w słowach, jest faktem. Te zdarzenia są coraz częstsze, a jednak pozostają poza zainteresowaniem badaczy, moralizatorów, działaczy społecznych, którzy tłumaczą, że katolicka większość nie musi podlegać ochronie, a kierowany w jej stronę hejt nie jest tym samym mową nienawiści, a tylko „nienawiścią w internecie”.

„Raport OBWE jednoznacznie wskazuje, że chrześcijanie w naszym kraju są jedną z najliczniejszych grup ofiar nienawiści” – mówi dr Zych. Przypomina, że cztery lata temu Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło nawet rezolucje potępiającą akty nienawiści przeciwko chrześcijanom na naszym kontynencie. Chrześcijanie są ofiarami nienawiści nie tylko na Bliskim Wschodzie. I dodaje, że to nie ma to nic wspólnego z tym, czy chrześcijanie są mniejszością, czy większością w danym kraju. Ordo Iuris co roku opracowuje raport na temat tego zjawiska, które jest w niewystarczającym stopniu opisane. W tym roku Instytut przygotowuje obszerny raport na ten temat. Uruchomiło też Centrum Wolności Religijnej, do którego można zgłaszać akty nienawiści na tle religijnym, a do współpracy zaprosiło także członków innych Kościołów.

„Prześladowanie chrześcijan stało się niezaprzeczalnym faktem” – czytamy w broszurze, opracowanej przez Instytut.

Zaniechania katolików

Podział na mowę nienawiści, która odnosi się tylko do wyodrębnionych mniejszości a nie całej całej reszty społeczeństwa nie wytrzymuje próby, gdyż nienawiść, poniżanie rozmaitych osób, niszczy atmosferę życia społecznego, ale także samego nienawistnika. Jednak nieobecność katolików i księży w badaniach nad hejtem (nielicznej przecież, ok. 30-tysięcznej „grupy zawodowej”) jest po części zaniechaniem i zaniedbaniem samych katolików. To oni powinni upominać się o uwzględnianie ich w badaniach, ale powinni też przedstawić konkretne opracowania i statystyki, dokładnie dokumentujące to zjawisko.

Prof. Monika Przybysz, medioznawca z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego potwierdza, że zjawisko mowy nienawiści przeciwko katolikom nigdzie nie zostało kompleksowo zbadane statystycznie, a także jakościowo – ani w Polsce, ani na świecie. A przecież zwłaszcza księża powinni być zaliczeni do grupy mniejszości.

"Pomijanie grupy kapłanów wśród osób prześladowanych w internecie i mocno hejtowanych wskazuje na mocną ideologizację materiałów przygotowanych do edukacji. Tymczasem mowa nienawiści jest skierowana wobec tej niewielkiej grupy osób w Polsce w sposób masowy, uwłaczający nie tylko godności ich stanu, ale i niemal wszystkim działaniom tej grupy społecznej, ponadto często poniżający wiarę w Jezusa Chrystusa oraz wartości chrześcijańskie i same osoby wierzące. Jeśli na etapie przygotowania materiałów zabrakło wszystkich grup prześladowanych w internecie, to twórcy materiałów stają po stronie prześladowców kapłanów" – uważa prof. Przybysz.

Ks. Sadkiewicz zwraca uwagę na istotny aspekt nieobecności katolików w głównym nurcie dyskursu publicznego – Kościół jest przecież ważnym wychowawcą, który powinien włączyć się w akcję kształtowania pokojowej atmosfery w mediach społecznościowych i debacie publicznej. Z jego obserwacji wynika, że wierni wciąż nie są uczulani na grzechy z rodzaju „zgrzeszyłem mową”. Wielką rzadkością są spowiedzi, w których penitenci wyznają grzechy nienawiści, popełnione w internecie.

Ludzie Kościoła powinni więc z jednej strony domagać się ochrony, tak jak wszystkie inne dyskryminowane grupy, z drugiej – wpływać na ograniczenie agresji. W ograniczeniu hejtu Kościół powinien być sprzymierzeńcem, a nie wykluczonym z grupy społeczników i działaczy NGO.

Prof. Bilewicz, który sceptycznie odnosi się do efektów pojedynczych lekcji dotyczących hejtu, uważa jednak, że każda próba zmiany stosunku do jakiejś grupy, która podlega dyskryminacji, jest warta wsparcia. „Każda poprawa jakości naszego życia, o ile będzie skuteczna, jest” - stwierdza. Jednak zdaniem badacza najlepsze efekty przyniesie kształtowanie bardziej świadomych użytkowników internetu, którzy będą reagować z równą wrażliwością, gdy ktoś będzie poniżany.

Dr Piotr Wajs z Uniwersytetu Opolskiego, który badał zjawisko hejtu radzi: „Dziś parafrazując należałoby ostrzec katolików: Usuńcie swój hejt z klawiatury, bo ci, którzy hejtują sami będą hejtowani. Lekarstwem na hejt jest szacunek dla drugiego człowieka. W każdym człowieku winniśmy dostrzec bliźniego, a co za tym idzie należy tak tworzyć treści w internecie, aby spełniły się słowa Jana Pawła II, który dał zadanie Kościołowi, aby na milionach monitorów, w pojawiających się miliardach obrazów ukazała się twarz Chrystusa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski na spotkaniu nt. ochrony małoletnich w Kościele

2019-02-19 12:28

mp, bpkep / Warszawa (KAI)

Od kilku dni abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący KEP jest hospitalizowany z powodu ostrego zapalenia płuc, dlatego Konferencję Episkopatu Polski na spotkaniu nt. ochrony małoletnich w Kościele reprezentował będzie Zastępca Przewodniczącego KEP abp Jędraszewski.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Publikujemy pełną treść komunikatu:

Komunikat o delegacji Konferencji Episkopatu Polski na spotkanie w Watykanie nt. ochrony małoletnich w Kościele

Od kilku dni abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący KEP jest hospitalizowany z powodu ostrego zapalenia płuc, dlatego Konferencję Episkopatu Polski na spotkaniu przewodniczących episkopatów z Papieżem Franciszkiem w Watykanie nt. ochrony małoletnich w Kościele reprezentował będzie abp Marek Jędraszewski, Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. W skład polskiej delegacji wchodzą również: bp Artur Miziński, Sekretarz Generalny KEP oraz o. Adam Żak, Koordynator KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Ks. dr Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowscy teologowie o duszpasterskiej odpowiedzialności proboszcza za katechizację

2019-02-19 20:57

Ks. Mariusz Frukacz

Zagadnienie obecności katechezy w szkole i konieczność katechezy parafialnej były przedmiotem naukowej refleksji członków Częstochowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Teologowie spotkali się 19 lutego w siedzibie PTT przy Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

W spotkaniu wzięli udział członkowie Częstochowskiego Oddziału PTT na czele z Ks. dr hab. Pawłem Maciaszkiem, kierownikiem PTT Oddziału w Częstochowie. Punktem wyjścia do dyskusji był referat ks. mgr. lic. Bartłomieja Bardelskiego na temat: „Duszpasterska odpowiedzialność proboszcza za katechizację w świetle obowiązujących dokumentów Kościoła”.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Prelegent mówiąc o duszpasterskiej odpowiedzialności proboszcza za katechizację przypomniał, że katecheza należy do posłannictwa i misji Kościoła – Zadaniem katechezy jest wprowadzenie człowieka w znajomość prawd wiary i w rzeczywistość Kościoła – mówił prelegent i dodał: „Proboszcz odpowiada za katechezę szkolną i parafialną”.

Ks. Bardelski dużo miejsca poświęcił katechezie młodzieży i podkreślił znaczenie „wspierania inicjatyw młodzieżowych”.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

- Ważne miejsce w misji Kościoła zajmuje również katecheza parafialna. Nauczanie wiary w parafii jest ściśle związane ze sprawowaniem sakramentów. Parafia jest właściwym i pierwszoplanową przestrzenią katechizacji. Szczególne znaczenie ma prowadzenie katechezy dorosłych – kontynuował ks. Bardelski.

- Bardzo ważna jest katecheza chrzcielna, katecheza przed pierwszą spowiedzią i komunią świętą. Ogromne znaczenie ma właściwie przeprowadzona katecheza przed bierzmowaniem i katecheza przedślubna. Tutaj również ważna jest troska o nowopowstające rodziny, a zwłaszcza doprowadzenie młodych ludzi do przekonania, że łaska sakramentalna nie jest chwilowa – podkreślił prelegent.

- Istotna w misji Kościoła i w dziele katechizacji jest jedność środowiska szkolnego, parafialnego i rodzinnego – zaznaczył ks. Bardelski.

W trakcie dyskusji członkowie PTT zwrócili uwagę m. in. na konkretne problemy w katechezie szkolnej, jak usytuowanie katechezy na ostatnich godzinach lekcyjnych, wypisywanie się młodzieży z katechezy, jak również wpływ kultury masowej i mody na to, że niewielki procent młodych ludzi podziela nauczanie moralne Kościoła, zwłaszcza w zakresie nierozerwalności małżeństwa.

Na zakończenie spotkania omówiono kwestie związane z przygotowaniem i przebiegiem Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej nt. „Aktualne wyzwania teologii”, która odbędzie się 9 maja 2019 r. w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Polskie Towarzystwo Teologiczne zostało założone przez profesorów Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie, w 1924 r. Ogromną rolę u jego początków odegrał ks. prof. Aleksy Klawek. Zadaniem PTT było ożywienie obumarłego w czasie zaborów ruchu naukowo-teologicznego i zainteresowanie nim najszerszych kręgów duchowieństwa.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Oddział PTT w Częstochowie istnieje od 1997 roku. Skupia duchownych i świeckich, wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej i Instytutu Teologicznego w Częstochowie, pracowników Kurii Metropolitalnej, duszpasterzy parafialnych, katechetów oraz inne osoby świeckie. W ramach swej działalności oddział organizuje okolicznościowe odczyty, sympozja i sesje naukowe. Specyficzną formą działalności częstochowskiego oddziału są organizowane co pewien czas Zaduszki Teologiczne poświęcone pamięci zmarłych członków PTT w Częstochowie.

Pierwszym kierownikiem Oddziału PTT w Częstochowie był ks. dr Teofil Siudy. Następnie funkcję tę pełnił ks. dr Jerzy Bielecki, a obecnie jest nim ks. dr hab. Paweł Maciaszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem