Reklama

Arche Hotel

Drugi dom

2019-01-16 11:11

Agnieszka Drozd
Edycja małopolska 3/2019, str. IV

Agnieszka Drozd
Wspólnotowe przedstawienia pokazują osobom z niepełnosprawnością, że jest miejsce, gdzie mogą realizować swoje talenty– mówi ks. Tomasz Cwenar

„Narodzony z miłości” to tytuł niezwykłych jasełek, jakie mogli obejrzeć widzowie zgromadzeni w bocheńskim Oratorium św. Kingi w uroczystość Trzech Króli. Przedstawienie przygotowała wspólnota „Wiara i światło. Gumisie”, zrzeszająca osoby niepełnosprawne intelektualnie, ich rodziny oraz wolontariuszy

Jako pierwsi na scenie pojawili się aniołowie. Wnosili świece – symbole kolejnych niedziel Adwentu. Światełka oznaczające zaufanie, radość, pokój i nadzieję zostały ustawione w adwentowy wieniec. Później przed widzami stanęli Maryja i archanioł Gabriel. Zanim jednak Dziewczyna z Nazaretu zgodziła się zostać Matką Boga, aktorzy przenieśli zebranych w czasy współczesne. Młode małżeństwo, siedząc w gabinecie lekarskim usłyszało, że ich rodzina się powiększy, jednak ich dziecko będzie miało Zespół Downa. Po chwili ciszy oboje odpowiedzieli wyraźnie: „poradzimy sobie”.

To ich „fiat”, zestawione zostało z odpowiedzią Maryi, która zgodziła się przyjąć swoje Dziecko. W kolejnych scenach nie zabrakło Bożego Narodzenia, pokłonu pasterzy i Trzech Króli. Z kolei do współczesnej rodziny w wigilijny wieczór zawitał niespodziewany gość – babcia nowo narodzonego dziecka, która zapominając o wcześniejszych urazach, wyciągnęła rękę do zgody.

Poszczególne sceny przeplatane były refleksyjną muzyką, a na zakończenie obie matki – Maryja i mama niepełnosprawnego dziecka – zaśpiewały swoim synom kołysankę i ułożyły niemowlęta do snu – w żłóbku i w kołysce. Uwieńczeniem jasełek była wspólnie odśpiewana kolęda.

Reklama

Wspólne przedsięwzięcie

Jak relacjonuje Justyna Więsek, koordynator wspólnoty „Gumisie”, bożonarodzeniowe jasełka wpisały się już w tradycję grupy. Przygotowania trwały tym razem kilka tygodni, a z każdą sztuką występy sceniczne są dla członków wspólnoty łatwiejsze. – Takie jasełka czy inne formy teatralne, na przykład scenki biblijne, bardzo cementują grupę, docieramy się podczas przygotowań. Ludzie dopytują się, czy w tym roku coś zagramy i czekają na próby – przyznaje pani Justyna.

– Cieszę się, że mogłem zagrać w tych jasełkach, stanąć na scenie – mówi Rafał Ogiński, który wcielił się w rolę jednego z Trzech Króli. – Fajnie jest robić coś z innymi, można się pośmiać. To ważne, żeby mieć taką wspólnotę. To mój drugi dom – przyznaje.

– Chcemy pokazać, że także człowiek upośledzony, którego dzisiejszy świat cywilizacji śmierci chciałby gdzieś zamknąć, odizolować, jest wielkim darem Bożej miłości – mówi kapelan wspólnoty, ks. Tomasz Cwenar. I przekonuje: – Wspólnotowe przedstawienia pokazują osobom z niepełnosprawnością, że jest miejsce, gdzie mogą realizować swoje talenty. Takie jasełka budują wspólnotę, również wspólnotę parafialną, i otwierają ludzi na niepełnosprawnych, którzy potrzebują wspólnoty.

Pomoc w wychowaniu

Od 13 lat w grupie udziela się Lucyna Gniadek. Jak przyznaje, wciąż z radością przychodzi na cotygodniowe spotkania „Gumisiów”, wyjeżdża także na wakacyjne obozy, które wcześniej pomaga organizować. – Zaczęłam od przyglądania się i tak zostałam – wspomina, uśmiechając się. I dodaje: – W miarę możliwości czasowych uczestniczę w życiu wspólnoty, pomagam w tym, co jest do zrobienia, gdy potrzeba, to prowadzę spotkanie i wszyscy razem się tym cieszymy. To już właściwie samo przychodzi. W piątek zbieram się i idę na spotkanie. Zauważa, że chyba ma to we krwi i przyznaje, że w tę aktywność angażuje się także jej rodzina; wnuk służy do Mszy św., a wnuczka uczestniczyła w obozie. Pani Lucyna przekonuje: – Ta grupa jest potrzebna osobom niepełnosprawnym.

„Wiara i światło” to inicjatywa mająca na celu wspomaganie dzieci z upośledzeniem umysłowym i rodziców w dziele wychowania. Idea zrodziła się we Francji w 1971 r. Cotygodniowe spotkania bocheńskiej grupy prowadzą koordynatorzy i wolontariusze, oferując podopiecznym wspólną modlitwę, zajęcia teatralne, rozrywkę, a także andrzejki, spotkania wigilijne czy wakacyjny obóz w Pustkowie k. Dębicy. Wspólnota spotyka się w każdy piątek w godz. 17-19 na wikarówce przy bocheńskiej parafii pw. św. Mikołaja.

Tagi:
jasełka Krakow

Kraków rozpoczął obchody Dnia Papieskiego

2018-10-14 10:07

Joanna Fofasińska | Archidiecezja Krakowska

40 lat po wyborze kardynała Karola Wojtyły na papieża, stypendyści Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia organizują w Krakowie XVIII Dzień Papieski pod hasłem „Promieniowanie Ojcostwa”.

Joanna Fofasińska | Archidiecezja Krakowska

Świętowanie rozpoczął II Bieg Papieski, który odbył się na trenie Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się” na Białych Morzach. Zawodnicy sprawdzili swoje siły na 5-km dystansie. Karolina Szabat – rzecznik stypendystów z Krakowa – podkreśla, że papież mówił o konieczności współmiernego rozwoju trzech sfer ludzkiego życia: psychicznej, fizycznej i duchowej, a krakowskie obchody Dnia Papieskiego dają taką możliwość. W sobotnie popołudnie na Rynku Głównym można było zatańczyć belgijkę. Wieczorem w Bazylice św. Floriana celebrowano Eucharystię, którą poprzedziła modlitwa różańcowa. O godzinie 20.00 odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu, połączona z uliczną ewangelizacją.

Główne obchody Dnia Papieskiego przypadają na niedzielę. O 13.00 arcybiskup Marek Jędraszewski odprawi Mszę św. w Centrum Jana Pawła II, a w parafii św. Jadwigi Królowej od godziny 10.00 -16.00 będzie stacjonowało miasteczko rodzinne, które oferuje wiele atrakcji zarówno dla ciała, jak i dla ducha. O 16.00 zagra zespół Buskers Band, a o 17.00 nastąpi spotkanie z p. Anetą Liberacką – redaktor naczelną Stacja7.pl. Na zakończenie, o 17.30 stypendyści fundacji zaprezentują swój autorski spektakl.

Jesteśmy żywym pomnikiem Jana Pawła II

– Jan Paweł II to patron naszej fundacji, a także nasz osobisty patron. Jesteśmy jego żywym pomnikiem. Cała nasza formacja opiera się na jego nauczaniu. Jest on osobą, na której staramy się wzorować i z której fundacja dużo czerpie. – mówi Karolina Szabat, a Patrycja Chorąży – stypendystka FDNT dodaje:

– Miałam zaszczyt uczestniczyć we Mszy św., którą Jan Paweł II, odprawił na Krakowskich Błoniach w 2002 roku. Była to ostatnia pielgrzymka papieża do Polski. Poczułam ogromny zapał do działania! Choć miałam 6 lat, papieska wizyta wywarła na mnie tak ogromne wrażenie, że postanowiłam szerzyć nauczanie Jana Pawła II. Fundacja jest genialną okazją ku temu, by móc pokazywać światu młodego ducha i siłę naszego Patrona.

Stypendystki podkreślają, że Jan Paweł II nie chciał pomników z brązu. Ucieszył się natomiast z inicjatywy zbudowania żywego pomnika, który będą tworzyć kontynuatorzy jego dzieła i nauczania.

– Docieramy do szerszego grona odbiorców niż takie stojące pomniki, bo ludzie mogą z nami porozmawiać i zobaczyć, jak działamy w wolontariacie. Poszerzamy nauczanie naszego Patrona, a dzięki temu pamięć o nim nigdy nie zaginie. – tłumaczy Patrycja.

Jan Paweł II – wzór i Patron

Nauczanie i postawa Jana Pawła II nieustannie inspirują do działania i do przemiany życia w duchu Ewangelii. W ciągu długich i owocnych lat pontyfikatu, Papież Polak zreformował Kościół powszechny, bronił praw człowieka i jego godności, a także wzywał do pełnego otwarcia na Chrystusa wszystkich sfer i dziedzin życia.

– Dla mnie taką postawą papieża, która utkwiła mi głęboko w pamięci, jest jego stosunek do cierpienia. Żyjemy w czasach, kiedy promowane jest piękno i doskonałość. Cierpienie i choroba są bardzo niedoskonałe i spychane na margines. On był osobą, która pokazywała, że cierpienie jest sposobem życia i świadectwem. – mówi Karolina.

Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia została powołana przez Konferencję Episkopatu Polski w 2000 roku jako wyraz wdzięczności dla Ojca Świętego Jana Pawła II za Jego niestrudzoną posługę duchową na rzecz Kościoła i Ojczyzny. Idea utworzenia Fundacji jako organizacji, której działalność ma upamiętniać Pontyfikat Jana Pawła II przez promowanie nauczania Papieża i wspieranie określonych przedsięwzięć społecznych, głównie w dziedzinie edukacji i kultury, narodziła się po pielgrzymce Ojca Świętego do Polski w 1999 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Pan Bóg chce od nas czegoś więcej! O spotkaniach przygotowujących do bierzmowania

2019-02-17 16:44

Joanna Folfasińska/Archidiecezja Krakowska

W podkrakowskiej Skawinie, w parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza, kilka lat temu zmieniono formę przygotowania do Sakramentu Bierzmowania. Głównym celem tego nowatorskiego pomysłu jest nawiązanie osobistej relacji z Jezusem i doświadczenie Żywego Kościoła.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

– O przygotowaniu do bierzmowania myślałam przez wiele lat. Może niekoniecznie pragnęłam pisać program, ale myślałam o sposobie, który stanie się atrakcyjny dla młodzieży. Uczyłam w gimnazjum, gdzie uczniowie nieustannie skarżyli się na to, ile mają zadań do wykonania i jak rygorystycznie egzekwuje się od nich ich wykonanie. Dostrzegałam, że w żaden sposób nie buduje to ich wiary. Rozmawiałam z katechetami, którzy narzekali na młodzież, na ich podejście, brak zaangażowania, a czasami wręcz pogaństwo. Moje doświadczenia były z kolei takie, że w tych gimnazjalistach jest bardzo dużo dobra, radości chęci do pracy. Tylko nasze propozycje są bardzo nieatrakcyjne. Pomyślałam wtedy: jestem za to odpowiedzialna! Nie mogę bezradnie patrzeć jak wszyscy się męczą i tracą szansę na coś niezwykłego. Pan Bóg chce od nas czegoś więcej niż biadolenie! – mówi Elżbieta Szymańska, nauczyciel religii i członek Rady Katechetycznej, jedna z pomysłodawczyń nowego sposobu przygotowywania młodzieży do sakramentu dojrzałości wiary.

– To oddolna reforma, wynikająca z doświadczeń katechetycznych. Zaczęło się od rozmów z katechetami z mojego rejonu. Na spotkaniach podsumowujących roczną pracę, zawsze wypływał temat bierzmowania. Wszyscy narzekali na formę spotkań, słabe zainteresowanie młodzieży i byli ogólnie zniechęceni. – wyjaśnia ks. Andrzej Wciślak, wizytator katechetyczny, inicjator zmian.

– Kolejnym bardzo ważnym problemem, który widziałam na katechezie, był zły obraz Kościoła, a także brak więzi ze wspólnotą i parafią. – dodaje Elżbieta.

W nowej formule spotkania do bierzmowana rozłożono na trzy lata. W pierwszym roku gimnazjaliści spotykają się z Żywym Słowem, w drugim zgłębiają Sakramenty, a w trzecim – dotykają tajemnicy Żywego Kościoła.

– W związku z reformą edukacji, w spotkaniach do bierzmowania uczestniczą teraz uczniowie 7 i 8 klasy szkoły podstawowej. Dzień, w którym wszystko się rozpoczyna jest liturgicznym wspomnieniem św. Stanisława Kostki, patrona dzieci i młodzieży. Głoszę wtedy dla nich konferencję, które rok po roku skupiały się na trzech zagadnieniach: Serce Jezusowe, Eucharystia i Kościół. – wyjaśnia wizytator i tłumaczy, że chciał, aby spotkania z młodzieżą miały charakter dialogu i nie przypominały lekcji religii ze szkoły.

– Czymś innym jest katecheza w szkole, czymś innym przy parafii. Gromadzimy się nie tylko w grupach, ale też w Kościele, gdzie mamy celebracje i spotkania ze świadkami wiary.

– Forma, którą wypracowaliśmy w Skawinie jest wypadkową ścierania się wielu poglądów, sposobów i różnych praktyk podejmowanych dotychczas w duszpasterstwie. – precyzuje Elżbieta. – Jednego byliśmy pewni – musimy odejść od formy wykładu, który kończy się egzaminem oraz od „zaliczania” praktyk religijnych. Postawiliśmy na doświadczenie wiary we wspólnocie małej i stałej grupy oraz nawiązanie osobistej relacji z Bogiem. Zaczynamy od ewangelizacji, idziemy przez praktykę osobistej modlitwy, czytania Słowa Bożego, szczerego i pobożnego przyjmowania sakramentów świętych aż do spotkania z żywym Kościołem przez świadectwa osób wierzących różnych stanów.

Skawińskie spotkania prowadzą księża, katecheci i ludzie świeccy – studenci, osoby pracujące, rodzice.

– Chcę dzielić się z nimi tym, co we mnie jest najlepsze i co uważam za swój skarb – moją wiarą. – mówi Jakub, ojciec trójki małych dzieci, jeden z przygotowujących młodzież do bierzmowania. – Doskonale pamiętam jeszcze siebie z tamtego okresu: energia, burza hormonów i próba znalezienia swojego miejsca w świecie. W moim domu do kościoła chodziło się ze względu na tradycję. Jezusa poznałem tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy zrobiłem krok do przodu i wstąpiłem do Grupy Apostolskiej. Każdemu przydałaby się wspólnota, bo wtedy łatwiej jest odkryć Boga.

– Nawróciłem się dwa lata temu – przyznaje Oskar, uczeń III klasy gimnazjum i uczestnik skawińskich spotkań do bierzmowania – Pojechałem na harcerski Kurs Alpha i byłem przekonany, że będzie on dotyczył wojskowości. Sam się zdziwiłem, dlaczego przyszedłem na drugie spotkanie, potem na trzecie i jakoś tak się potoczyło, że zostałem do końca. Wokół mnie są teraz ludzie, którzy mówią i pokazują mi, dlaczego warto trwać przy Bogu. Wiara na pierwszy rzut oka to zasady i paragrafy. Początkowo to nie zachęca, ale ostatecznie się opłaca. Nie nabrałem jeszcze pełnego zaufania, nadal się staram, ale stare życie kusi. Upadam i podnoszę się. Wiem, że jest to możliwe tylko dzięki łasce. Gdybym polegał tylko na sobie, to po tygodniu byłoby po mnie. – dodaje z uśmiechem.

Oskar wybrał już swojego Patrona. Będzie nim św. Maksymilian Kolbe.

– Nie żył tak dawno, jak np. św. Franciszek i bardzo dużo zrobił! Sam jeden zaprojektował gazetę, wydawał ją, założył klasztor. Zbierało się wokół niego wielu ludzi, a on nawet się o to nie starał! Był niesamowity!

Na zakończenie rozmowy, Oskar przyznaje, że bierzmowanie będzie dla niego doświadczeniem dojrzałości wiary, a Duch Święty to Ruah, tchnienie, działanie i życie.

Sakrament Bierzmowania przyjmuje się tylko raz. Nie ma natomiast jednej drogi i ściśle określonego sposobu, który narzuca konkretne przygotowanie się do niego.

– Doświadczamy współcześnie zjawisk, które bardzo wpływają na życie duchowe. Wielu młodych w XXI w. czuje się samotnie przez całkowity zanik relacji rówieśniczych i rodzinnych. Fakt ten sprawia, że Kościół jako wspólnota staje się zbyt trudnym doświadczeniem, dlatego młodzi często nie rozumieją i odrzucają go. Mają również duże trudności z doświadczeniem świętości czy łaski sakramentów. Chcemy to zmienić i pokazać im Żywy Kościół! – oświadcza Elżbieta.

– Do tego sakramentu trzeba wiary! Trzeba również zastanowić się, po co on jest i odkryć, że bierzmowanie jest kontynuacją chrztu świętego. Bierzmo to przecież poprzeczka, belka, która utrzymuje konstrukcję domu. Zgłębiajmy naszą wiarę i budujmy duchowy dom na chwałę Pana! – zachęca ks. Andrzej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: posłanie misyjne Moniki Kręgiel do Tajlandii

2019-02-17 21:16

Ks. Mariusz Frukacz

„Miarą sądu i miarą naszego życia jest miłość w prostych gestach, a cóż dopiero powiedzieć, w darze z siebie samego dla innych” - mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 17 lutego przewodniczył Mszy św. w kościele akademickim pw. św. Ireneusza w Częstochowie. Podczas Mszy św. została posłana na misje do Domu Serca w Bangkoku w Tajlandii wolontariuszka Monika Kręgiel.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

„Jesteśmy tu razem na tym posłaniu, aby także ucieszyć się tym, że ktoś od nas z błogosławieństwem Księdza Arcybiskupa leci na drugi kraniec świata” – powiedział na początku Mszy św. ks. Norbert Tomczyk, wikariusz w kościele akademickim w Częstochowie.

W homilii abp Depo podkreślił, że wielki polski poeta Cyprian Kamil Norwid kiedyś odpowiedział na pytanie, jakie słowo w języku polskim oddaje największą tragedię człowieka. - Czy tym słowem może być „niestety”, biblijne „biada”. Norwid odpowiedział, że jest nim słowo „za późno” – podkreślił abp Depo i dodał: „ Póki mamy czas spełnijmy to, co Bóg zamierzył, żeby nie było za późno”.

Zobacz zdjęcia: Częstochowa: posłanie misyjne Moniki Kręgiel do Tajlandii

Metropolita częstochowski przypomniał słowa papieża Franciszka skierowane do młodych całego świata w Panamie: „Wy jesteście teraźniejszością”.

- To dzisiaj trzeba podjąć decyzję. To dzisiaj trzeba się określić. Bo, czy wiemy, że „jutro” należy do nas – mówił metropolita częstochowski.

- Eucharystia jest uobecnieniem tajemnicy obecności Boga. Uobecnieniem Jego Kalwarii i zmartwychwstania. Jezusowe błogosławieństwa obok chrztu w Jordanie stanowią pewien punkt wyjścia dla publicznej działalności Jezusa. Bo przecież w Jordanie Jezus został potwierdzony od samego Ojca – kontynuował arcybiskup nawiązując do tekstu Ewangelii.

- Błogosławieństwa podejmują nie tylko obietnice dane narodowi wybranemu, ale wypełniają je. Jezusowe błogosławieństwa nie mają nic wspólnego z programem wyborczym. Program Ewangelii przyniesiony przez Jezusa szuka dobra konkretnego człowieka. Dla Jezusa to konkretny człowiek jest ubogi, chory, smutny, bezrobotny, czy prześladowany – zaznaczył arcybiskup.

- Miarą sądu i miarą naszego życia jest miłość w prostych gestach, a cóż dopiero powiedzieć, w darze z siebie samego dla innych. Tak, jak dotykamy tajemnicy twojego posłania Moniko, jako konkretnego człowieka, mającego swoją historię, swoje imię wpisane w tajemnicę Kościoła i konkretnej wspólnoty. Od tej pory będziesz wpisywała swoje imię we wspólnotę w odległym krańcu świata – zwrócił się arcybiskup do wolontariuszki misyjnej.

Metropolita częstochowski podkreślił, że „błogosławieństwa Jezusa, to jest On sam. To jest autoportret” - On jest ubogi i płaczący w betlejemskiej stajni. To On jest nieprzyjęty przez swoich. To On od chwili swoich narodzin jest prześladowany i zmuszony do ucieczki razem z Maryją i Józefem do obcego kraju. Jezus przez większą część swojego życia będzie dzielił sytuację ogromnej ilości ludzi prostych. Było to codzienne życie w Nazarecie, bez jakiejś spektakularnej wielkości i cudów. To była po prostu praca rąk przy Józefie – podkreślił arcybiskup.

- Trudna jest w oczach świata Jezusowa konstytucja, czyli On sam. Sprawą zasadniczą w przyjęciu Jego samego jest kryterium wolności, za lub przeciw. Jezus nigdy nie zmuszał do pójścia za sobą – kontynuował abp Depo.

- Krzyż Chrystusa był, jest i będzie próbą wolności, której pozostaje poddany każdy człowiek. Dopiero w świetle Kalwarii możemy dostrzec wyraźnie co to znaczy uwierzyć Jezusowi i opowiedzieć się po Jego stronie. Wiemy, że krzyż nie zamyka historii Jezusa. Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy – podkreślił arcybiskup i dodał na zakończenie: „ Jego konstytucja została potwierdzona krzyżem i zmartwychwstaniem i uczy nas być obecnym w świecie i zwyciężać ten świat swoją wiarą, swoją posługą miłości wobec potrzebujących”.

Podczas Mszy św. Monika Kręgiel złożyła na ręce arcybiskupa przyrzeczenia misyjne. Jako znak posłania na misje otrzymała różaniec i specjalne błogosławieństwo. Posłaniu misyjnemu towarzyszyła również modlitwa św. Franciszka z Asyżu „Uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju”.

Na Mszy św. obecni byli m.in. bliscy Moniki Kręgiel, studenci i przyjaciele wolontariuszki.

Po Mszy św. swoim świadectwem z pracy misyjnej podzieliły się: Magdalena, która była wolontariuszką misyjną w Argentynie i Klaudia, która była w Hondurasie.

Aktualnie na misjach pracuje z archidiecezji częstochowskiej: 11 kapłanów i 2 wolontariuszki misyjne.

Domy Serca - Points Coeur to międzynarodowa, katolicka organizacja pozarządowa, która została założona 4 stycznia 1990 r. we Francji, a której charyzmatem jest współczucie i pocieszenie wobec osamotnionych, ubogich i cierpiących na całym świecie.

W Polsce Domy Serca powstały w 2012 r. i ich celem jest m. in. przygotowanie i posłanie młodych ludzi na roczny lub dwuletni wolontariat misyjny w najbiedniejszych rejonach świata. Domy Serca opierają swoje życie na trzech filarach: modlitwie, życiu wspólnotowym i służbie.

Od 1990 r. ponad 2000 wolontariuszy misyjnych z 34 narodowości, w tym 100 Polaków, uczestniczyło w międzynarodowym wolontariacie misyjnym służąc ludziom w 26 krajach, na 4 kontynentach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem