Reklama

Perła Wschowy

2019-01-23 11:50

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 4/2019, str. IV

Karolina Krasowska
Kościół farny we Wschowie

Dojeżdżając do Wschowy, właściwie od każdej strony można zobaczyć wyniosłą wieżę tamtejszego kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika, która – jak twierdzą niektórzy – jest najwyższa w diecezji. Jednak nie tylko z tego powodu wschowska fara jest symbolem i wizytówką miasta

Z historią świątyni, jak i samego miasta związane były znane osobistości oraz ważne nie tylko dla regionu, ale również dla naszej Ojczyzny wydarzenia.

Odrobina historii

Źródła wspominają kościół parafialny pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w 1435 r. Jednak już przeszło sto lat wcześniej w 1326 r. pojawia się informacja o kościele parafialnym pw. Matki Bożej we Wschowie, którego proboszczem miał być niejaki Jordan. Zatem, jak twierdzi Przemysław Kuchcicki, autor niewielkiej publikacji poświęconej dziejom Kościoła katolickiego we Wschowie i parafiach dekanatu wschowskiego do czasów reformacji, nie można całkowicie wykluczyć, że nie chodzi o ten sam kościół, który w czasach późniejszych otrzymał drugi tytuł. Kościół parafialny we Wschowie powstał prawdopodobnie wraz z lokacją miasta ok. 1248 r., bądź też między rokiem 1248 a 1273. Jego fundatorzy nie są znani. Pierwotnie kościół był poświęcony Matce Bożej. Dopiero później jako drugiego patrona przyjął św. Stanisława Biskupa, o którym mowa już w 1435 r. Kościół był dwukrotnie palony. Łączy w sobie trzy style – gotyk, renesans i barok. Ciekawostką jest, że pracował przy nim Pompeo Ferrari, jeden z najwybitniejszych architektów późnego baroku pracujących w Polsce.

Ze wschowską farą związane były znane osoby i wydarzenia. W 1365 r. król Kazimierz Wielki zawarł tu ślub z księżniczką żagańską Jadwigą. We wschodniej elewacji świątyni znajdowała się brama królewska – wejście królów Augusta II i Augusta III. W latach 1777-87 proboszczem parafii był ks. Józef Rogaliński herbu Łodzia, autor pierwszego podręcznika do fizyki w języku polskim. W 1793 r. w farze dokonano konsekracji biskupiej Ignacego Raczyńskiego, późniejszego arcybiskupa gnieźnieńskiego. Proboszczem fary w latach 30. XVIII wieku był paulin o. Konstanty Moszyński, pięciokrotny prowincjał Zakonu na Jasnej Górze, zasłużony dla koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w 1717 r. W 1733 r. mianowany biskupem inflanckim na stałe rezydował we Wschowie. Tu też w 1737 r. podpisał konkordat ze Stolicą Apostolską.

Reklama

Warto wspomnieć także o cichej bohaterce Wschowy s. Iwonie Król. W 1939 r. trafiła do niemieckiej wówczas Wschowy, gdzie elżbietanki prowadziły sierociniec i przedszkole. Siostra posługiwała wśród chorych. Jej pacjentami byli zarówno Polacy, jak i Niemcy. Zakonnica już po wycofaniu się Niemców i wkroczeniu wojsk radzieckich wyniosła z kościoła farnego bombę zegarową i uratowała zabytkowe kielichy liturgiczne. Prawdopodobnie będzie otwarty jej proces beatyfikacyjny.

Dachówka w kolorach

Ostatnio wschowska fara przeszła remont poszycia dachowego. Potrzebę wymiany dachu dopełnił orkan Ksawery, który przeszedł nad miastem w sierpniu 2017 r. – W październiku 2017 r. wystąpiliśmy z wnioskiem do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Okazało się, że remont trzeba zacząć od dachu, bo powstała wielka dziura. Akurat Ministerstwo ogłosiło nabór na składanie wniosków o dotacje na remont zabytków. Złożyliśmy wniosek i otrzymaliśmy środki w wysokości 500 tys. zł. W związku z tym kosztorys ostatecznie oparł się na kwocie ponad 800 tys. zł. Trzeba dodać, że wsparła nas również Fundacja „Polska Miedź” – wyjaśnia księgowa Halina Drgas. – Okazało się, że więźba dachowa jest zdrowa, więc nie trzeba było jej ruszać. Dlatego pozostało załatwić materiał związany z opierzeniem i dachówką. Pani konserwator zaproponowała, abyśmy wykonali pokrycie dachowe w trzech kolorach – brązie, czerwieni i miedzi – mówi proboszcz ks. Dariusz Ludwikowski. Prace przy wymianie dachu trwały ok. dwa miesiące – od końca października do 17 grudnia 2018 r. Konserwacji i restauracji wymagał również ołtarz Aniołów Stróżów. Środki na ten cel także pochodzą z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Remont bardzo życzliwie przyjęli parafianie, dla których wymiana dachu w parafialnej świątyni to także powód do radości. – Fara to główny kościół, który – podobnie jak katedra jest perłą dla diecezji – jest perłą dla danej miejscowości. Jest tym miejscem, gdzie odbywają się główne uroczystości i wydarzenia. Jest to centralny punkt w mieście – mówi ks. Dariusz Ludwikowski. – Jak człowiek zawierzy i odda te sprawy Panu Bogu, to wszystko się pięknie układa. Jesteśmy zadowoleni, bo to motywuje, żeby robić więcej – kończy ksiądz proboszcz.

Tagi:
fara

Reklama

Tajemnice rzeszowskiej fary

2017-08-03 11:17

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja rzeszowska 32/2017, str. 4-5

Rzeszowska fara jest najstarszym zabytkiem miasta. Jej metryka sięga odległych, średniowiecznych czasów. Mroczne wnętrze kościoła sprzyja modlitwie i refleksji, a ciekawe wyposażenie wnętrza inspiruje do tego, by choć na chwilę odwiedzić ten rzeszowski kościół, który prawdopodobnie odwiedzili w 1509 r. król Zygmunt Stary, czy też w 1683 r. Jan III Sobieski oraz cesarz Franciszek Józef

Arkadiusz Bednarczyk
Wnętrze świątyni

Parafia w Rzeszowie wymieniona była w rejestrach świętopietrza z 1346 r., jako wchodząca w skład dekanatu dębickiego i diecezji krakowskiej. Musiał tutaj zatem istnieć jakiś kościół, przynajmniej drewniany, przed 1346 r. W 1363 r. wymieniany jest w Rzeszowie kościółek pw. św. Feliksa i św. Adaukta z fundacji Jana Pakosława ze Stróżysk h. Półkozic (rycerza i dyplomaty królewskiego, posła do Awinionu) , który otrzymał miasto od polskiego monarchy. Nie można wszakże wykluczyć, że to król Kazimierz Wielki był fundatorem ok. 1346 r. kościoła pod tymże wezwaniem. Nawiązywało ono do odnowionej przez króla wawelskiej rotundy pw. św. Feliksa i św. Adaukta. Podczas pożaru miasta w 1427 r. ten najstarszy kościół spłonął.

Obecne prezbiterium pochodzi z 1434 r. W 1621 r. kościół ponownie dosięgły płomienie pożaru. Ówczesny właściciel Rzeszowa Mikołaj Ligęza podjął decyzję o odbudowie i zarazem powiększeniu istniejącej świątyni, czego dokonano ok. 1623 r. Do 1745 r. wzniesiono 13 nowych ołtarzy późnobarokowych. Z średniowiecznego okresu nie zachował się wewnątrz świątyni żaden ruchomy zabytek.

Uśmiechnięty Pan Jezus

Obecnie wnętrze kościoła posiada cechy późnobarokowe i regencji. Ołtarz główny pochodzi z 1730 r. W centralnym polu umieszczono obraz olejny „Ukrzyżowanie” nieznanego autora, sygnowany J. Schonbrun A.D. 1857. Pod krzyżem stoi Matka Jezusa oraz św. Jan, najwierniejszy, umiłowany uczeń. Maria Magdalena zaś wyraźnie załamana klęczy u stóp krzyża podpierając ręką głowę. Bardzo prawdopodobne, że w ołtarzu głównym z XVII wieku znajdował się drewniany krucyfiks znajdujący się obecnie na ścianie wschodniej prezbiterium. Postać Ukrzyżowanego zwisa na wysoko wyciągniętych ramionach, zaś głowa opada na pierś, ale na twarzy maluje się łagodny uśmiech.

Tajemnicze nagrobki

W prezbiterium kościoła znajduje się zespół ciekawych nagrobków właścicieli Rzeszowa – linii Rzeszowskich z Żyrkowa z II poł. XVI wieku: Mikołaja Rzeszowskiego (zm. 1574), jego syna Adama (zm. 1583), Urszuli z Kocmyrzowa (zm. 1554), matki Mikołaja i Elżbiety Kormanickiej (zm. 1602), żony Adama. W nagrobku tym nie trudno odnaleźć analogie do podobnego obiektu sztuki sepulklarnej – piętrowego nagrobka wojewody krakowskiego Wawrzyńca Spytka Jordana – dziada Mikołaja Spytka Ligęzy (właściciela Rzeszowa z XVII wieku), z krakowskiego kościoła augustianów na Kazimierzu, dzieła Santi Gucciego. Nagrobek z rzeszowskiego kościoła jest jedynym znanym w Polsce zbiorowym nagrobkiem rycerskim ukazującym zmarłych w popiersiach z przełomu XVI i XVII wieku. Prawdopodobnie współfundatorem nagrobków był właściciel Rzeszowa, wspomniany już Mikołaj Spytek Ligęza wraz ze swoją żoną Elżbietą Kormanicką. Nagrobek najprawdopodobniej powstał w warsztacie któregoś z uczniów samego mistrza Santi Gucciego.

Ołtarzami opiekowały się cechy

W kościele znajduje się obecnie dziesięć bocznych ołtarzy oraz główny w prezbiterium. Istniejące w mieście cechy opiekowały się poszczególnymi ołtarzami: i tak ołtarzem św. Walentego – cech piekarzy; Trzech Króli (dzisiaj po lewej stronie znajduje się tu XIX-wieczny obraz św. Kryspina i św. Kryspiniana, gdzie jeden z braci daje bucik małemu chłopcu) – cech szewców; św. Rocha (dziś górny obraz z XIX wieku w ołtarzu po prawej stronie) – cech kuśnierzy; ołtarzem Piety (Matki Bożej Bolesnej, dziś w prawej nawie bocznej) zajmowali się słodownicy; św. Sebastiana (dziś górny obraz w ołtarzu po lewej stronie) – rzeźnicy. W kościele istniały również bractwa: kapłańskie, literackie, św. Anny, a w XVIII wieku książę Ignacy Lubomirski założył bractwo Aniołów Stróżów (przy obecnym ołtarzu Matki Bożej Bolesnej, gdzie założono ołtarz Aniołów Stróżów). Z kolei w 1569 r. pochodzi statut rzeszowskich szewców. Patronami szewców są św. Kryspin i św. Kryspinian. W rzeszowskiej farze zachował się ołtarz, nad którym opiekę sprawowali ongiś szewcy. W bocznym ołtarzu znajduje się dzisiaj obraz przedstawiający warsztat szewski, a w nim św. Kryspin i św. Kryspiniana. Kiedyś znajdował się tu obraz Trzech Króli. Jeden z braci podaje bucik małemu, ubogiemu chłopcu. Na stołeczku znajdują się narzędzia szewskie. W scenie z rzeszowskiego ołtarza uczestniczą również inne osoby: starsza i młoda kobieta oraz trzej mężczyźni, z których jeden uchyla lekko kotarę i zagląda ukradkiem do warsztatu. Drugi z braci wskazuje obecnym w warsztacie osobom, zapewne jeszcze galijskim poganom, na Ukrzyżowanego.

Tobie ginąć, mnie płakać...

W 1627 r. Mikołaj Spytek Ligęza założył w kościele Bractwo Różańcowe, które opiekowało się ołtarzem Matki Bożej Różańcowej. Obraz Matki Bożej Różańcowej z XVII wieku znajduje się obecnie w nawie bocznej i jest najprawdopodobniej dziełem bernardyńskiego malarza Szymona Hermanowicza. W prawej nawie natrafimy na ciekawy obraz z XVIII wieku przedstawiający św. Stanisława Kostkę, który poleca Rzeszów Najświętszej Maryi Pannie. Ten unikalny obraz przedstawia wygląd ówczesnego Rzeszowa z kamienicami w Rynku i innymi elementami architektury.

W kościele znajduje się monumentalny krucyfiks umieszczony zaraz przy wejściu od strony południowej z ok. 1700 r. Zwróćmy uwagę na nogi Ukrzyżowanego z osiemnastowiecznego krucyfiksu, które od częstego całowania i dotykania wytarły się, podobnie jak posąg św. Piotra w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Podobno były nawet sugestie, aby zastąpić startą figurę kopią. Wedle legend ten ogromny krucyfiks cieszył się wielkim kultem.

Tajemniczy relikwiarz

W zakrystii rzeszowskiego kościoła farnego przechowywano do początku XIX wieku zagadkowy relikwiarz. Krył on w sobie szczątki Brunona z Kwerfurtu oraz św. Konstantego (Cyryla?). Jak dostał się do rzeszowskiego kościoła oraz dlaczego wystawiano go dwa razy do roku, tego nie umiemy dzisiaj wyjaśnić. Relikwiarz zbudowany był w formie czerwonej puszki, został skonfiskowany przez władze austriackie w 1810 r. Wynoszony z zakrystii relikwiarz stawiano na ołtarzu głównym, a odsłaniany był przez możne rodziny kolatorów kościoła: Szembeków, Bokumów oraz Lubomirskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paryż: rektor bazyliki Notre-Dame złoży skargę w związku z pożarem

2019-04-22 20:59

st (KAI) / Paryż

Ks. prał. Patrick Chauvet, rektor-archiprezbiter bazyliki Notre-Dame w Paryżu powiedział dzisiaj w rozgłośni franceinfo, że ma zamiar „złożyć skargę” w związku z „nieumyślnym zniszczeniem” tej świątyni.

Corriere Della Sera/twitter

„Katedra należy do państwa, ale wewnątrz są meble, krzesła, nagłośnienie, projektory ... Konieczne jest złożenie wraz z władzami państwowymi skargi do prokuratury, aby firmy ubezpieczeniowe podjęły działania, a jednocześnie bym dokładnie wiedział, co się stało ”- stwierdził.

Rektor zapewnił, że skarga zostanie złożona w związku z „nieumyślnym zniszczeniem”, ponieważ nie sądzi, by był ktoś, kto chciałby podpalić świątynię. Jego zdaniem przyczynami pożaru mogły być „albo nieroztropność, albo zwarcie”. Jednocześnie podkreślił, że szybko docierają dary finansowe, a ich wartość osiągnęła już sumę około miliarda euro. Zapewnił, że te pieniądze zostaną wykorzystane najpierw na prace, które „będą ogromne” i zaangażują około „tysiąca osób”.

Ks. Chauvet wyznał, że nie jest sobie w stanie wyobrazić, ile będą kosztować te prace. Przypomniał, że bazylika zatrudnia także osoby, którym w obecnej sytuacji musi zapewnić środki do życia, aż do chwili, kiedy będą mogli na nowo podjąć swą pracę w paryskiej katedrze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej dotyczącego listu otwartego nauczycieli

2019-04-23 20:05

xdm / Świdnica (KAI)

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, iż zarzuty wobec Biskupa Świdnickiego są bezpodstawne ze względu na szerszy kontekst wypowiedzi - czytamy w przesłanym KAI komunikacie kurii diecezji świdnickiej. Dokument odnosi się do zarzutów środowiska nauczycielskiego wobec słów bp. Ignacego Deca, wypowiedzianych podczas wielkoczwartkowej homilii, w których odniósł się do trwającego strajku nauczycieli.

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej dotyczącego listu otwartego nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Świdnicy.

W liście z dnia 19 kwietnia 2019 r. przekazanym przez grono pedagogiczne Szkoły Podstawowej nr 4 w Świdnicy, zawarte zostały nieprawdziwe stwierdzenia:

1. „Sugerowanie parafianom jakoby nauczyciele nie wywiązują się ze swojej misji i nie trwają przy swoich uczniach do końca jest wysoce niesprawiedliwe i krzywdzące tę grupę zawodową, która – jak żadna inna – poświęca się ich edukacji i wspiera w wychowaniu”.

2. „skłócanie społeczeństwa ze sobą poprzez przywoływanie na mszy bolesnych, nawiązujących do tragicznych przykładów z naszej historii, a tym samym nieadekwatnych do obecnej sytuacji społecznej”.

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, iż powyższe zarzuty wobec Biskupa Świdnickiego są bezpodstawne ze względu na szerszy kontekst wypowiedzi. Dla właściwej interpretacji wypowiedzianych słów, które stanowiły impuls dla Autorów listu otwartego, należy zauważyć, że Ksiądz Biskup Ignacy Dec podczas homilii wygłoszonej w Wielki Czwartek w trakcie liturgii Wieczerzy Pańskiej, odwołując się do przesłania i treści tego dnia, zwrócił uwagę na wynikającą z wydarzeń Wieczernika wieloraką postawę służby bliźniemu.

Poniżej fragment homilii:

„Drodzy bracia i siostry, Podczas Ostatniej Wieczerzy bardzo wymownym gestem był obrzęd umycia nóg (…). To wieczernikowe umycie nóg, które jest symbolem służby drugim, stało się szczególnym zobowiązaniem uczniów Chrystusa. Jest ono istotą miłości, osnową nowego przykazania, które zostało ogłoszone właśnie w Wielki Czwartek. Dlatego dziś, tego wieczoru, śpiewamy pieśni wzywające nas do przestrzegania tego najważniejszego przykazania: "Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem"; "Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego". Oto nasze zadanie rodzące się z Eucharystii. Przez celebrację Mszy św. nie tylko wchodzimy w jedność z Bogiem, ale jesteśmy z niej posyłani, by służyć drugim i tworzyć z nimi jedną rodzinę dzieci Bożych.

W ubiegłym tygodniu w ramach wizytacji kanonicznej odwiedziłem z ks. proboszczem dwoje chorych osób. Byli to małżonkowie, już w bardzo podeszłym wieku; on - lat 92, ona - 88. Zimą 1940 roku wraz ze swoimi rodzicami zostali zesłani na Sybir, w krainę głodu i mrozu. Byli tam dwa lata a potem 4 lata w Kazachstanie. Cudem wrócili do Polski. Pobrali się. Urodzili i wychowali czworo dzieci. Złożyli świadectwo, że przetrwali dzięki modlitwie i niesieniu sobie wzajemnej pomocy. Lata małżeńskie przeżyli w miłości i zgodzie. Dziś ksiądz z parafii przynosi im Komunię Świętą. Otrzymują w Niej moc - jak mówią - do wzajemnej służby.

Dlaczego dzisiaj kuleje miłość w rodzinach? Może dlatego, że brak jest modlitwy, ze nie docenia się mocy Eucharystii. Zobaczcie, ile ludzi chodzi do kościoła. W naszej diecezji niecałe 30%. W Wałbrzychu gdzieś koło 10%. A we wschodnich diecezjach około 60 – 70%. A reszta? I potem mamy mieć dobrze wychowanych ludzi, dobrych nauczycieli? Korczak poszedł na śmierć z dziećmi do komory gazowej, nie zostawił ich, a dzisiaj różnie bywa. Dajemy dzieci komuś i czasem oni pilnują swoich spraw, a nie tych, którym powinni służyć.

Przepraszam, że to mówię, ale to jest też coś, co nas boli. My się modlimy. Nie chcemy tu być stroną jednych czy drugich. Modlimy się, żeby to się rozwiązało po Bożemu, bo nauczyciele też muszą być wynagradzani, bo to jest wielka służba, trudna służba i bolejemy, jak ona kuleje”.

Mamy głęboką nadzieję, że powyższe informacje ostudzą trwającą w mediach dyskusję, a przy tym pomogą zdezorientowanym odbiorcom przekazów medialnych na temat nauczania Księdza Biskupa Ignacego Deca uzyskać pełny i rzetelny obraz głoszonego słowa.

Ks. dr Daniel Marcinkiewicz

Rzecznik Świdnickiej Kurii Biskupiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem