Reklama

Nie zakryć sobą Chrystusa Boga

2019-01-30 11:36


Edycja łódzka 5/2019, str. VI

Archiwum
Kościół parafialny w Niżynie

Ks. Witalij Prylepa z Niżyna na Ukrainie, który kilka dni temu zakończył kolędę w parafii Najświętszego Zbawiciela w Łodzi, opowiada o byciu proboszczem w malutkiej, jak na polskie realia, parafii, o ludziach tam mieszkających, pustoszejących miejscowościach i wojnie

Anna Skopińska: – Katolicy tu w Polsce różnią się od parafian Księdza?

Ks. Witalij Prylepa: – Jeśli to kwestia wiary, to nie. Bo ludzie wierzący są zawsze otwarci na przyjęcie Boga w drugim człowieku, Chrystusa w kapłanie. Widać jedynie różnicę w mentalności, kulturze i tę materialną.

– Na Ukrainie pracuje Ksiądz w malutkiej parafii...

– Jestem proboszczem dwu parafii diecezji kijowsko-żytomierskiej. Jedna Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Niżynie (150 km na północ od Kijowa) – 73-tysięcznym mieście – liczy 20-25 osób, a druga w Pryłukach to 5-7 osób.

– To możliwe, by prowadzić tak małe wspólnoty?

– Tak. Takie tu są parafie, bo to bardzo specyficzny teren. To jest prawosławny teren, historycznie bardzo prawosławny i tam prawie nigdy nie było katolików.

– I nagle się pojawili?

– To efekt rozwoju Kościoła rzymskokatolickiego po upadku Związku Radzieckiego i powstaniu Ukrainy. Kościół wyszedł wreszcie z katakumb i ci ludzie się teraz odnajdują. Parafia w Niżynie powstała w 2002 r. Najpierw dojeżdżali do niej księża oblaci Niepokalanej z Kijowa, a od 2012 r. jest ksiądz na stałe. Najpierw proboszczem był ks. Jerzy, obecnie ja. Jedynie kilku parafian to są katolicy z chrztu, np. pani Franciszka, żona wojskowego, która jeździła z mężem na różne placówki i zmieniała miejsce zamieszkania, pochodzi z Podola i ma korzenie katolickie.

– Parafianie to Ukraińcy?

– Większość to prawosławni Ukraińcy. Był też jeden Polak – pan Stefan, który miał swoją firmę u nas, ale przeszedł na emeryturę i wrócił już do Polski.

– Jak to jest taka mała wspólnota, to zna ich Ksiądz i pewnie każdego spowiada...

– W 2018 r. miałem Pierwsze Komunie czterech osób dorosłych. To prawosławni, którzy praktykują nasz obrządek i chcieli przyjąć Pana Jezusa. Pierwsza Komunia, a najpierw pierwsza spowiedź. Ale nie wszyscy jeszcze spowiadają się, tu jest jeszcze dużo pracy, bo ci ludzie bardzo emocjonalnie przywiązują się do osoby kapłana. To bardzo delikatne momenty, bo trzeba wyczuć i tak postępować, by sobą nie zakryć Chrystusa Boga. Dlatego czasami w duszpasterski sposób jest ciężko, bo chciałoby się, by oni przychodzili do Boga, a nie zawsze tak jest i się da.

– Posługę kapłańską pełni Ksiądz już 12 lat. Czemu taka droga, skoro na Ukrainie tak mało katolików?

– Nasza diecezja ma 4 województwa i nie wszystkie parafie są takie. Sam pochodzę z tradycyjnej rodziny, w której przekazano mi wiarę. Zrobiła to zwłaszcza babcia, mama taty. Ona w szczególny sposób przekazała mi wiarę – swoim świadectwem. A księża są tam, gdzie pośle ich biskup.

– W Niżynie i Pryłukach jest Ksiądz trochę misjonarzem?

– To za wielkie słowo. Chcę przekazać Chrystusa – robię to raz lepiej, raz gorzej, robię też co mogę, ale nie zawsze się udaje. I z wielką pokorą do tego podchodzę.

– A w pracy z taką małą grupą, są jakieś radości?

– Zawsze. To jak rodzina. Jak byłem w seminarium, marzyłem o takiej parafii. Bo pochodzę z tradycyjnej parafii i wiem, co to znaczy tradycyjność. Niestety – to nie zawsze wiara.

– Tu jest inaczej?

– Ci ludzie, którzy przychodzą – mam nadzieję, i czasami to widać – mają wiarę. Bo to jest nowe. Żniwo wielkie i nowa przestrzeń. A jeśli ludzie przychodzą autentycznie do Boga, to po nich to widać. Ale niestety jest bardzo ciężko. Jest zgorszenie – i w Kościele rzymskokatolickim i w prawosławnym. Choć mamy ze sobą dobre kontakty, jednak czasem coś zawodzi duchowo, kulturalnie, moralnie. Bo na prawosławnych ciąży duża odpowiedzialność za kulturę w mieście. Dostaję za to duże wsparcie od grekokatolika – ks. Romana. To pomaga. Musimy przecież dawać normalne świadectwo kapłana na tych terenach.

– To trudne tereny?

– Niestety tu nie ma przyszłości. Dużo osób wyjeżdża. Uczelnia im. Mikołaja Gogola narzeka na brak studentów. Mam w parafii dwie panie profesor, które skarżą się na to, że nie ma młodych ludzi. To też jedno z najbiedniejszych województw. Ogromny teren, ale mało mieszkańców, nie ma fabryk, zakładów, tylko rolnictwo takie małe, przydomowe. Ludzie wyjeżdżają do wielkich miast, a kto ma możliwość, to za granicę. Z mojej parafii wyjechało w tym roku 7 osób, dwoje umarło. Od o. Romana wyjechały cztery rodziny – to najczęściej nauczyciele i lekarze. Za pracą, za lepszym życiem. Ja to rozumiem. U nas jest praca, kto chce, ten ją znajdzie, ale wynagrodzenie za nią niewielkie. Gdy obok kościoła trzeba coś zrobić, bo to wszystko jest jeszcze surowe, znaleźć dobrego majstra w takim mieście jest problemem. Ludzie albo jeżdżą codziennie do Kijowa, albo za granicę. Pozostają tylko tacy, których mogę wziąć dorywczo i tacy, z którymi się chlebem dzielę, bo jak mnie uczyła mama – chleb jest święty i zawsze kawałkiem trzeba się podzielić.

– A czego potrzeba w Księdza parafiach?

– Najważniejsza jest modlitwa. Uczę parafian, by byli samodzielnymi. Mała parafia, wspomagają nas niektórzy – jak np. ks. Grzegorz, ale mówię im, że parafia nie jest moja, bo ja dziś tu, a jutro pójdę gdzie indziej. I oni biorą odpowiedzialność za to. To dzięki tym ludziom mam zawsze kawał chleba na stole. Sami zbierają pieniądze i dzięki temu mogę spokojnie zapłacić za wodę i za światło, dołożą też do drewna. Oni chcą to robić. Bo to bardzo ofiarni ludzie.

– Nie zazdrości Ksiądz parafii ks. Grzegorzowi?

– Ta parafia ma ducha, jest tu bardzo ładny kościół, ale pewnie – jaki proboszcz, taka parafia. Pan Bóg przecież widzi, jaki ksiądz jest. Te przyjazdy tu wspomagają parafie – materialnie. Dzięki sercu ks. Grzegorza i ofiarom można u nas sporo zrobić. Ale nie mam uczucia zazdrości. Zawsze lubiłem walczyć o swoje. I być godnym swojego. Malutka parafia to malutka, ale jeśli w Niżynie na 20 osób jeszcze nigdy nie odprawiałem Mszy św. codziennej w pustym kościele, bo zawsze jest 5-6 osób, to coś znaczy. Mam jednego ministranta – pana Włodzimierza, który pięć razy siedział w więzieniu. Przyszedł dlatego, że jego siostra raz czy dwa razy w miesiącu była na Mszy św. u nas. Przez dwa lata przygotowywał się i już przystępuje do Komunii św. i spowiedzi. Mam różnych parafian – i inteligencję, i ludzi zagubionych. I kiedy widzę, że obojętne, kto odprawia Mszę św., to przychodzą co niedzielę, to dla mnie dodatkowa satysfakcja. Bo to świadczy, że ten człowiek ma i chce mieć relację z Bogiem. To tylko dwadzieścia osób z całego miasta, kilka osób takich wierzących jest jeszcze u ks. Romana, grekokatolika, ale jeśli wziąć całe 73-tysięczne miasto, to serce chce, by ten poziom trochę wzrósł. Ale ziarno do ziarna.

– Być mniejszością w społeczności rożnych religii jest trudno?

– Jest szansa być naprawdę żywym świadkiem wiary. Kilka tygodni temu, gdy była u mnie Pasterka, a był przecież stan wojenny, przez dwa dni stała ekipa policjantów z bronią. Częstowałem ich kawą, i w pewnej chwili zaszedł policjant i pyta, czy nie będzie mieć grzechu, że do katolickiego kościoła wchodzi. Dużo jest takich sytuacji, że ludzie są nastawieni do nas jako do sekty, niewierzących, heretyków. A takie sytuacje daje Pan Bóg, że jest szansa powiedzieć i pokazać prawdę. Policjant mówi: „Nas uczono”. A ja mu na to: „To jest dom Boży, a ty jesteś dzieckiem Bożym i to ty masz prawo tu wejść, a nie mój zły czy dobry humor cię tu wpuścić. To jest twoje prawo jako dziecka Bożego”. Broń u mnie zostawili, bo do kościoła kazałem wejść bez broni. Ale myślę – jakie u ludzi jest myślenie o katolickim Kościele na tych terenach?

– A jak ta wojna wpływa na żyjących tam ludzi?

– Na początku była mobilizacja narodu. Nasz naród tak ma, że bieda wszystkich łączy i jednoczy. Teraz dużo chłopaków przychodzi z psychologicznymi problemami. Nie mówię już o tym, że oni są fizycznie poranieni. Z niektórymi prowadziłem rozmowy i wiem, że są w fatalnym stanie. Bo tam na froncie widzą całą prawdę. Oni idą oddawać swoje życie za państwo, za swoje rodziny, kraj i widzą, że są bezowocną ofiarą. I choć ta wojna jest odległa, bo od nas to prawie 800 km, to kiedy matka otrzymuje trumnę z ciałem swojego syna, to dla niej ta wojna jest tu.

– Widział Ksiądz takie sytuacje?

– Tak. Na cmentarzu były modlitwy za ofiary. Od nas są też chłopcy, którzy byli tam. Szli dobrowolnie. Jako ochotnicy...

– Żałuje Ksiądz takiej drogi?

– Nigdy. Na razie mówię to z pokorą. Lubię kapłaństwo, bo to jest Chrystusowy dar. Nie moja własność, bo to On mnie takiego wybrał. On, ja jestem niegodny. U nas ludzie myślą, że jeśli ksiądz został księdzem, to jest jakiś osobliwy, ale to nieprawda.

Tagi:
wywiad

Silni mocą Ducha

2019-04-16 18:56

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 16/2019, str. VI

Tego człowieczeństwa się od nich uczę i myślę, że coraz bardziej go nabieram, dlatego to doświadczenie uważam za bardzo istotne

Archiwum ks. M. Koperskiego
Ks. Marcin Koperski na Pustyni Judzkiej

Ks. Zbigniew Suchy: – Na początek proszę o kilka słów, które przybliżą Księdza postać naszym Czytelnikom.

Ks. Marcin Koperski: – Urodziłem się w 1980 r., w Przemyślu i po skończeniu III Liceum Ogólnokształcącego wstąpiłem do seminarium. Po święceniach kapłańskich i rocznej posłudze w Sanoku zostałem skierowany na studia specjalistyczne do Rzymu, na kierunek literatury starożytnej chrześcijańskiej i klasycznej. Po zakończonych studiach i po rocznym wikariacie w Przeworsku zacząłem pełnić posługę moderatora diecezjalnego Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Przemyskiej. Zarazem mam przyjemność wykładać łacinę w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnica Trzech dni

2019-04-10 10:24

Oprac. Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 15/2019, str. 18-19

Czy wiemy, kiedy tak naprawdę obchodzimy Triduum Paschalne? Co oznaczają gesty i symbole wykonywane w tym czasie w liturgii? Wyjaśniamy tajemnicę tych dni

Święta Paschalne rozpoczynają się Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek (tak naprawdę ta Msza należy już do piątku), a kończą drugimi Nieszporami w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Triduum to piątek, sobota i niedziela (a nie czwartek, piątek i sobota). Święto, choć składa się z trzech dni, a każdy z nich ma inny charakter i świętujemy go w odmienny sposób, to jednak mamy do czynienia z jedną uroczystością – jedną tajemnicą: męką, śmiercią i zmartwychwstaniem naszego Pana.

Rozpoczynająca Święte Triduum Paschalne Msza Wieczerzy Pańskiej, która jest sprawowana w czwartek wieczorem (według tradycji żydowskiej, a także kościelnej, mówiącej o tym, że dzień zaczyna się po zachodzie słońca), należy już tak naprawdę do Wielkiego Piątku.

Po Mszy Wieczerzy nie ma błogosławieństwa, nie kończymy liturgii, bo ona jest kontynuowana w Liturgii Wielkiego Piątku (zwróćmy uwagę, że liturgii w Wielki Piątek nie zaczyna się znakiem krzyża).

Podczas Liturgii Wielkiego Piątku spożywamy przeistoczone Ciało Chrystusa. Przeistoczone kiedy? Właśnie podczas Mszy Wieczerzy. Podczas obydwu liturgii czyta się tę samą Ewangelię wg św. Jana. To tak naprawdę ta sama Eucharystia.

Mandatum, czyli umycie nóg

Obrzęd charakterystyczny dla Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek jest nawiązaniem do gestu Pana Jezusa, opisanego przez św. Jana Ewangelistę: „I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” (13, 5). Obrzęd ten przypomina wszystkim sprawującym jakąkolwiek władzę w Kościele, w jaki sposób winni sprawować swój urząd – służąc i miażdżąc nieustannie swoją pychę.

Obnażenie ołtarza

Na koniec Mszy Wieczerzy Pańskiej, gdy Najświętszy Sakrament przenosi się do kaplicy przechowania, ołtarz zostaje obnażony. Nie ma obrusów, nie ma świeczników. Ten znak jest czyniony na pamiątkę obnażenia Jezusa z szat. Odbywa się on w milczeniu. Dawniej recytowano podczas tej czynności słowa psalmu: „Moje szaty dzielą między siebie i losy rzucają o moją suknię” (Ps 22,19).

Prostracja

To symboliczny gest padnięcia na twarz, rozpoczynający Liturgię Męki Pańskiej w Wielki Piątek. Biskup (lub przewodniczący liturgii) pada na twarz – jest to bardzo przejmujący znak, który odnosi nas również do momentu święceń prezbiteratu. Liturgia przypomina kapłanom, że kapłaństwo to tajemnica krzyża.

Adoracja Krzyża

Jest to kulminacyjny moment wielkopiątkowej liturgii.

Krzyż jest przysłonięty fioletową zasłoną. Adoracja Krzyża jest poprzedzona trzykrotnym wezwaniem: „Oto drzewo krzyża”, któremu towarzyszy stopniowe odsłanianie belek krzyża.

Zgodnie z tradycją Kościoła podchodzący do adoracji biskup w geście pokory ściąga ornat i buty.

Czuwanie na cześć Pana

Wszystkie obrzędy Wigilii Paschalnej odbywają się w nocy, nie wolno ich rozpocząć, zanim nie zapadnie zmrok, a należy je zakończyć przed świtem niedzieli. Charakter czuwania nawiązuje do istotnych wydarzeń w historii zbawienia, jak również jest wyrazem czujności chrześcijanina – oznacza gotowość na przyjście Pana.

Ogień

Na rozpoczęcie Liturgii Wigilii Paschalnej poza kościołem w odpowiednim miejscu przygotowuje się ognisko w celu pobłogosławienia nowego ognia. Jego płomień powinien być taki, aby rozproszyć ciemności i rozjaśnić noc. Duże znaczenie w tym obrzędzie ma zestawienie ciemności i światła, aby doświadczyć, z czego wyprowadził nas Chrystus. Światło Chrystusa wkracza w życie, aby rozproszyć ciemności. W historii zbawienia światło towarzyszy ukazywaniu się Boga (krzak gorejący, słup ognia, który prowadził Izraelitów).

Paschał

Od ogniska zapalamy świecę paschalną. To duża, bogato zdobiona woskowa świeca przygotowana na początku Wigilii Paschalnej. Wnoszona do nieoświetlonego kościoła staje się pierwszą zwiastunką Zmartwychwstania. Po wezwaniu: „światło Chrystusa” jej płomień zostaje przekazany wiernym i po chwili cała świątynia zostaje opromieniona blaskiem świec.

Na świecy umieszczone są symbole: cyfry bieżącego roku oraz pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu – odnoszą się one do Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest Panem czasu. Natomiast przez pięć „gwoździ” wspomina się zbawczy wymiar Męki Jezusa i poniesionych przez Niego ran.

Liturgia chrzcielna

Wielka Noc Zmartwychwstania jest najbardziej odpowiednim czasem do udzielania chrztu. Woda staje się symbolem obmycia z grzechu pierworodnego, co dokonuje się w chrzcie. Chrzest lub odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych stają się centrum Paschy. Po chrzcie następuje wyrzeczenie się zła i wyznanie wiary. Jest ono złączone z tajemnicą chrztu i stanowi jego integralną część. Co raz dokonało się w chrzcie, Bóg będzie powtarzał przez różne wydarzenia w całym naszym życiu.

Procesja rezurekcyjna

To uroczyste ogłoszenie zmartwychwstania Chrystusa i wezwanie całego stworzenia do udziału w Jego triumfie. Procesja może się odbyć na zakończenie Wigilii Paschalnej, w nocy z soboty na niedzielę lub o świcie w wielkanocny poranek przed tradycyjną Rezurekcją. Na czele procesji niesie się krzyż przyozdobiony czerwoną stułą lub figurę Zmartwychwstałego – oba znaki symbolizują zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, piekłem i szatanem.

Wykorzystano treści katechez Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim!

2019-04-20 22:03

st, tom (KAI) / Watykan

Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy - zachęcił Franciszek podczas liturgii Wigilii Paschalnej 20 kwietnia w bazylice św. Piotra. Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną.

Grzegorz Gałązka

W homilii Franciszek nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącym o kobietach, które przybywszy do grobu Jezusa natknęły się na duży kamień, który tarasował wejście do niego. "Droga tych kobiet jest również naszą drogą. Przypomina drogę zbawienia, którą przebyliśmy dziś wieczorem. Wydaje się w niej, że wszystko rozbija się o kamień: piękno stworzenia o dramat grzechu; wyzwolenie z niewoli o niewierność wobec przymierza; obietnice proroków o smutną obojętność ludu"- powiedział papież i zaznaczył, że dzisiaj odkrywamy, że nasza droga nie jest daremna, że "nie roztrzaskuje się o kamień nagrobny".

"Wielkanoc to święto usuwania kamieni" - podkreślił Franciszek i stwierdzil, że Bóg usuwa najtwardsze kamienie, o które rozbijają się nadzieje i oczekiwania a zmartwychwstały Jezus jest „żywym kamieniem”, na którym zbudowany jest Kościół. "Dzisiejszego wieczora każdy jest wezwany do znalezienia w Żyjącym tego, który usuwa z serca najcięższe kamienie" - powiedział Franciszek.

Papież przestrzegł przed "kamieniem nieufności", który często blokuje nadzieję", przed budowaniem "grobowca nadziei", kierowania się "psychologią grobu", że wszystko się kończy, bez nadziei, że wyjdzie stamtąd żywe. Wskazał na fundamentalne pytanie Wielkanocy, zadane przez aniołów w pustym grobie Jezusa: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?" "Pan nie jest obecny w rezygnacji. Zmartwychwstał, nie ma Go tam; nie szukaj Go tam, gdzie Go nie znajdziesz: nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Nie wolno grzebać nadziei!" - zaapelował Franciszek

Następnie wskazał na "kamień grzechu", który opieczętowuje serce. "Grzech zwodzi, obiecuje rzeczy łatwe i gotowe, pomyślność i sukces, ale potem zostawia za sobą samotność i śmierć. Grzechem jest szukanie życia wśród umarłych, sensu życia w rzeczach przemijających" - przestrzegł Franciszek i wezwał do porzucenia grzechu kariery, pychy i przyjemności, powiedzenia "nie" marnościom świata.

Papież zachęcił, aby nie ulegać własnym ograniczeniom i lękom. Przytoczył słowa z wiersza słynnej dziewiętnastowiecznej amerykańskiej poetki Emily Dickinson: „Nie znamy własnej wielkości, nim ktoś nam powie, by powstać”. "Pan nas wzywa do powstania, do wstania z martwych na Jego słowo, do spojrzenia w górę i uwierzenia, że zostaliśmy stworzeni dla nieba, a nie dla ziemi, dla wyżyn życia, a nie niskości śmierci" - powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył, że Bóg prosi nas, abyśmy patrzyli na życie tak, jak On je postrzega, zawsze widzący w każdym z nas przemożne źródło piękna i kocha nasze życie, nawet gdy się boimy na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce. "W Wielkanoc pokazuje ci, jak bardzo je miłuje. Jezus jest specjalistą w przekształcaniu naszej śmierci w życie, naszego biadania w taniec, wraz z Nim możemy i my dokonać Paschy, czyli przejścia: przejścia od zamknięcia do komunii, od rozpaczy do pocieszenia, od lęku do ufności" - mówił Franciszek i dodał: "Nie stójmy patrząc z lękiem w ziemię, ale patrzymy na zmartwychwstałego Jezusa: Jego spojrzenie napawa nas nadzieją, bo mówi nam, że zawsze jesteśmy kochani i że niezależnie od wszystkiego, czego byśmy nie postanowili, Jego miłość się nie zmienia".

Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną. Zaznaczył, że Jezus nie jest osobistością z przeszłości, ale jest Osobą żyjącą dzisiaj; nie poznaje się Go w książkach historycznych, ale spotyka w życiu. "Dzisiaj upamiętniamy chwilę, kiedy Jezus nas powołał, kiedy pokonał nasze ciemności, opory, grzechy, kiedy dotknął naszych serc swoim Słowem" - powiedział Franciszek.

Papież podkreślił, że Pascha Jezusa uczy nas, że "człowiek wierzący nie zatrzymuje się zbytnio na cmentarzu, ponieważ jest powołany, by iść na spotkanie z Żyjącym". Zachęcił, abyśmy się nie uciekali do Pana, jedynie, aby nam pomógł w rozwiązywaniu naszych problemów i potrzeb, gdyż to one nas wówczas ukierunkowują, a nie Jezus, ale pozwolili Zmartwychwstałemu Panu, aby nas przemienił. "Dajmy Żyjącemu centralne miejsce w życiu. Prośmy o łaskę, by nie dać się ponieść nurtowi, morzu problemów; nie rozbić się na kamieniach grzechu i skał nieufności i strachu. Szukajmy Go we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy" - zaapelował na zakończenie Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem