Reklama

O peregrynacji św. Peregryna do Wodzisławia

2019-02-13 07:44


Edycja kielecka 7/2019, str. II

Na temat zawiłości kultu św. Peregryna w Wodzisławiu z historykiem Michałem Kazimierzem Nowakiem rozmawia Agnieszka Dziarmaga

Agnieszka Dziarmaga: – Jest Pan z wykształcenia i zamiłowania historykiem, który stara się gromadzić, porządkować i upowszechniać wiedzę o swojej małej ojczyźnie, czyli Wodzisławiu i okolicach. Uważa Pan to za swoją powinność?

Michał Kazimierz Nowak: – Powinność to wielkie słowo, może zastąpmy je innym terminem: zadanie, pasja. Tak, zajmuję się historią lokalną, chociaż dziś utrzymuję się z handlu. Historia lokalna nie jest jednakże jedynym obszarem moich zainteresowań. Aktualnie zajmuję się dziejami łowiectwa, interesowały mnie relacje polsko-francuskie (napisałem artykuł o Francji, jako fenomenie kształtującym polską tożsamość w latach 1918-28). Ważne miejsce w moich badaniach zajmowała także problematyka związana z historią KL Auschwitz, stąd też wzięła się moja znajomość z Marianem Kołodziejem i próba uporządkowania tego, co pozostawił w Harmężach. Drążeniem wątków lokalnych nie zajmowałem się od razu… Oczywiście jestem stąd, z Wodzisławia, z rodziny Żelichowskich (po mamie). Tutaj dorastałem, tutaj chodziłem do szkoły, o – przez ten płot, który widać z okna. W nim była dziura – tędy skracałem sobie drogę. Potem były studia historyczne w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim, które mnie nauczyły warsztatu badawczego, i krótki epizod nauczycielko-dyrektorski (też w Krakowie). Podczas studiów, w ramach zajęć pomocniczych historii, gdy przygotowywałem genealogię swojej rodziny, dotarłem do poł. wieku XVIII i okazało się, że jeden z moich przodków miał na imię Peregryn. Przeszłością rodziny zajmowałem się nadal, ale sukcesywnie zaczęły się one przekształcać w badania nad dziejami Wodzisławia i ludzi w nim żyjących, pojawiały się nowe, interesujące wątki. Proszę spojrzeć, oto cała podróżna torba kaset magnetofonowych z nagranymi rozmowami. To fantastyczny materiał dla historyka. Te relacje uzupełniałem potem innymi źródłami.

– Jeden z tych „interesujących wątków”, którymi się Pan zajął, to właśnie Peregryn?

– To imię pojawiało się nie tylko w przypadku mojego przodka, ale było ono dość popularne wśród mieszkańców Wodzisławia pod koniec wieku XVIII i na początku wieku XIX. Sądzę że był to efekt popularności, jaką Święty cieszył się wówczas w naszej parafii.

– Gdyby nie Pana pasja, pewnie parafia w Wodzisławiu byłaby uboższa o ciekawostki związane ze św. Peregrynem?

– Peregryn to dobry przykład, by zobrazować zjawisko kultu, który jest w pewnym okresie popularny, potem ulega zapomnieniu, by pod wpływem jakiegoś impulsu ożywić się na nowo. Lanckorońscy (właściciele dóbr Wodzisław, przyp. red.) uczynili św. Peregryna – biskupa męczennika patronem swojego rodu. Miał on im towarzyszyć w życiu rozumianym jako pielgrzymka ku wieczności. Nie chodziło przy tym tylko o jedno pokolenie, ale o cały ród. Tak! W tym wypadku na historię należy patrzeć w takim właśnie wymiarze. Dla relikwii, które sprowadzono tu z Rzymu w 1648 r., wybudowano ołtarz i ufundowano obraz. Jest na nim odmalowana historia męczeńskiej śmierci Ceteusza Peregryna, papieskiego wysłannika, który w roku 600 podczas próby nawrócenia króla Longobardów strącony został z mostu do rzeki Aterno. Jak głosi legenda, jego ciało spłynęło potem do Peskary, by następnie przedostać się na drugą stronę Adriatyku, gdzie w Istrii zostało otoczone kultem. Trzeba mieć świadomość, że kult, z jakim mamy do czynienia w Wodzisławiu, jest pewnego rodzaju kolażem – nakładają się tu na siebie wątki kultu kilku świętych Peregrynów. Przywiezione z Rzymu kości najprawdopodobniej są szczątkami św. Peregryna, biskupa z Auxerre we Francji, którego zamęczono za głoszenie Ewangelii wśród heretyków w IV wieku. Droga, jaką według legendy przebyło ciało Ceteusza Peregryna miała natomiast wyznaczać drugi ważny kierunek, w jakim ma rozwijać się nauka Kościoła – na wschód od Rzymu. Przez ponad sto lat funkcjonowała w Wodzisławiu także prebenda św. Peregryna – to był specjalny fundusz, z którego utrzymywano księdza prebendarza, nota bene kapitał ulokowany był na 7% na kahale żydowskim. Prebendarzami byli zazwyczaj księża mający gruntowne wykształcenie. Lanckorońscy wybudowali im specjalny dom. Mieścił się on na północ od kościoła, tam gdzie obecnie znajduje się parking. Po likwidacji prebendy przez władze austriackie (po III rozbiorze Rzeczypospolitej Oboga Narodów), Antoni Lanckoroński przekazał ten budynek na potrzeby szkoły założonej w 1819 r. Był on też ostatnim z rodu, który spoczął w podziemiach naszej świątyni. W czasie zaborów kolejni przedstawiciele tego rodu na stałe mieszkali już w Wiedniu i w dobrach, które posiadali w Galicji, takich jak Rozdół, Jagielnica, Komarno. Brzezie i dobra Wodzisław, które znalazły się po roku 1815 w zaborze rosyjskim, pozostawały nieco na marginesie wielkiej fortuny, jaką dysponowali Lanckorońscy. Oczywiście pozostawali oni nadal kolatorami świątyni, ale kult św. Peregryna zaczął podupadać. Ostatnim świadectwem zainteresowania ze strony Lanckorońskich tym kultem było ufundowanie przez Barbarę Morsztynową z Lanckorońskich posrebrzanej trumienki na kości Świętego. Działo się w 1805 r., kiedy powstawała diecezja kielecka. Poprzez umieszczenie kości św. Peregryna w trumience sporządzonej na kształt konfesji św. Stanisława, dokonało się symboliczne złączenie zachodnioeuropejskiej tradycji z kultem patrona Polski. Z relacji, które udało mi się zebrać, wynika, że kult św. Peregryna był żywy jeszcze w okresie międzywojennym. Na zachód od Wodzisławia, na skarpie koło rzeki stały jeszcze resztki kapliczki poświęconej św. Peregrynowi. Spotykano się tam na nabożeństwach majowych, a w święta Wielkiej Nocy chadzano nad bijące obok źródełko, by obmyć się wodą. Jak widać, symbolika akwatyczna była jednym z ważnych elementów tego kultu. Ostatni namacalny przykład kultu św. Peregryna spotkałem jeszcze na jednej ze studni wykopanej w Wodzisławiu w końcu lat pięćdziesiątych. Na cembrowinie była tam informacja, że jest to woda ze źródła św. Peregryna.

– Potem kult świętego uległ zapomnieniu?

– Od śp. ks. Edwarda Nowaka dostałem Martyrologium Romanum i tam natrafiłem na pierwsze wzmianki, które wiązały postać św. Peregryna z datą 13 czerwca roku 600. Poprosiłem o skserowanie w Rzymie fragmentu włoskiego słownika hagiograficznego. Przewertowałem w Bibliotece Jagiellońskiej kazania pogrzebowe wydane po śmierci Samuela, Zofii i Macieja Lanckorońskich, a w naszej kancelarii dokumenty parafialne. Zacząłem też studiować historię Kościoła z czasów papieża Grzegorza Wielkiego, a zwłaszcza jego teksty. Musiałem też poszerzyć wiedzę na temat sporów teologicznych, jakie dysydenci toczyli z Kościołem katolickim w XVI i XVII wieku. Będąc w Rzymie z ks. Grzegorzem Rysiem (obecnie arcybiskup łódzki, przyp. red.) dotarłem do kościoła pw. św. Peregryna w Watykanie oraz zrobiłem spacer ulicą św. Peregryna. Przy skrzyżowaniu z ul. św. Małgorzaty, na narożniku kamienicy znajduje się kartusz poświęcony Filipowi Nereuszowi. Uformowana na nim postać włoskiego Świętego jest niemal identyczna, jak św. Peregryn na wodzisławskim obrazie. Próbowałem potem powiązać ze sobą rozmaite wątki i doszedłem do wniosku, że w Wodzisławiu mamy do czynienia z nałożeniem się na siebie kultu kilku świętych Peregrynów znanych z historii. Te poszukiwania to była dla mnie piękna przygoda intelektualna. O historii św. Peregryna mówiłem podczas konferencji na temat rodu Lanckorońskich, jaka w 2004 r. odbyła się w Wodzisławiu z udziałem kilku wybitnych historyków. Drukiem ukazały się też moje artykuły na ten temat w „Źródle”, w „Gazecie Jędrzejowskiej”, a najobszerniej pisałem o tym kulcie w „Przyjacielu Wodzisławia” i nieistniejącym już pisemku „Znad Mozgawy”. Część wydarzeń upamiętniających Lanckorońskich, które w latach 2002-06 robiliśmy wspólnie z dyrektorem szkoły Tadeuszem Mendralą, odbywały się właśnie 13 czerwca. Wspólnie z radą sołecką podjęliśmy nawet starania, by na dzień 13 czerwca ustanowić odpust w naszej parafii. Kiedy nastały czasy internetu i upowszechniły się wyszukiwarki, pod hasłem św. Peregryn zaczął pojawiać się natomiast św. Peregryn Laziosi. Ludzie często mylili te postacie ze sobą.

– Obchodziliśmy właśnie, 10 lutego, Światowy Dzień Chorego, a Peregryn ma być skuteczny w walkach z niektórymi chorobami?

– Relikwie św. Peregryna, biskupa Auxerre, które mamy w naszym kościele zaczęto kojarzyć ze św. Peregrynem, który jest uważany za patrona ludzi chorych na raka. Zdarzyło mi się widzieć kobiety, które gorliwie modliły się przed ołtarzem św. Peregryna. Całkiem niedawno poprzedni proboszcz, ks. Lucjan Słota publicznie wspomniał, że jedna z kobiet uznała, że dzięki wstawiennictwu św. Peregryna została uzdrowiona. Trudno mi to oceniać, to są sprawy wykraczające poza sferę analizy historycznej. Zasadniczo z historii tego kultu wynika, że św. Peregryna, biskupa męczennika można uważać za polemistę z innowiercami, za obrońcę dogmatów katolickich. Można go też uważać i za patrona osób pielgrzymujących do Rzymu, ale jeśli ktoś wierzy i chce zanosić za jego pośrednictwem modlitwy o uzdrowienie, to jest to również uprawnione. Ostatecznie chrześcijaństwo jest kulturą buntu przeciw śmierci, przeciw rachubom rozsądku, który skazuje nas na przemijanie, a w credo mówi się przecież o „świętych obcowaniu”. Zupełnie inną kwestią jest natomiast to, w jaki sposób nasza parafia będzie chciała ten kult podtrzymywać i czy św. Peregryna będziemy uznawać za jednego z patronów Wodzisławia?

Tagi:
rozmowa

Reklama

Oko na gender

2019-03-20 11:54

Niedziela TV

W redakcji Tygodnika Katolickiego "Niedziela" gościł ks. dr hab. Dariusz Oko. Zdaniem księdza, gender, homoseksualizm to problemy, o których trzeba mówić, ponieważ przyzwolenie na szerzenie poglądów o ''kulturowej płci'' jest szkodliwe i nie może być zgody na proceder oswajania tego typu wynaturzeń; natomiast jak najbardziej zachowujemy szacunek w stosunku do osób homoseksualnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyszyński był proliferem

2019-03-20 09:26

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 12/2019, str. V

Z okazji Narodowego Dnia Życia warto przypomnieć trochę zapomniany wymiar nauczania Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego nt. ochrony życia ludzkiego

Papieski Instytut Studiów Kościelnych
Kard. Stefan Wyszyński sprzeciwiał się ustawie aborcyjnej z 1956 r., która doprowadziła do zabicia ok. 20 mln Polaków

Szybkimi krokami zbliża się beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego. W tym kontekście bardzo często przypominane są historyczne zasługi Prymasa Polski. W Narodowy Dzień Życia szczególnie ważne są jego słowa nt. aborcji. Dziś powiedzielibyśmy, że kard. Wyszyński był proliferem. – Pasterz Stolicy woła dziś do Was, woła do całej Stolicy i Diecezji, woła do Narodu: Obudźcie się! Ratujcie życie! Wszak chodzi tu o życie narodu! Zginajcie kolana przed każdym rodzącym się życiem, przed każdym dziecięciem – mówił w 1959 r. Prymas Polski.

Aborcja jak hitlerowskie zbrodnie

Posługa Prymasa Polski przypadała w bardzo trudnych czasach. Kard. Wyszyński był represjonowany, inwigilowany i bardzo mocno ograniczany w swoich pasterskich działaniach. Ale z prawdziwym złem, w czystej postaci musiał się zmierzyć po 1956 r., gdy komuniści wprowadzili „prawo”, które pochłonęło o wiele więcej polskich ofiar niż II wojna światowa. To wówczas wprowadzono aborcję na życzenie, w wyniku której zamordowano ok. 20 mln najbardziej bezbronnych Polaków.

To wydarzenie skłoniło Prymasa Polski do porównania aborcji ze zbrodniami hitlerowskimi, z obozami zagłady, które współcześnie stanowią przestrogę dla narodu polskiego i całej ludzkości. W tym kontekście kard. Wyszyński apelował do sumienia lekarzy. W czasie II wojny światowej historia pokazała tragedię powołania lekarskiego, kiedy to ci, którzy mieli ratować życie, niszczyli je i brali aktywny udział w realizacji hitlerowskich planów eksterminacji narodów. Szczególna rola przypadła tu lekarzom pracującym w obozach koncentracyjnych, którzy przeprowadzali zbrodnicze eksperymenty pseudomedyczne. Doprowadziło to do skrajnej degradacji ich godności lekarskiej. – Żaden z 23. oskarżonych lekarzy nie objawił najmniejszego poczucia winy. Szokowało to bardziej niż same zbrodnie – przestrzegał Ksiądz Prymas w 1964 r.

Patriotyczny obowiązek

Prymas Polski wspólnie z polskimi biskupami wydał list, w którym aborcję nazwano „pokojowym samobójstwem narodu”.

Kard. Wyszyński wskazał na potrzebę obrony życia nienarodzonych, która jest polską racją stanu i nadrzędnym interesem państwowym. Apelował do sumień Polaków i ich patriotyzmu, przypominając wydarzenia wojenne, kiedy to z narażeniem własnego życia ratowali dzieci, a tym samym własną Ojczyznę. Przypominał, że w duszy narodu musi być miejsce na nowe życie i musi być ono uznane. – Dlatego matka musi pamiętać, że została powołana do dawania życia, a nie do zadawania śmierci. Ojciec musi wiedzieć, że jego zaszczytną funkcją jest stanie frontem ku rodzinie, ku nowemu życiu, a lekarz musi pozostać obrońcą życia, a nie jego „grabarzem” – podkreślał metropolita warszawski.

Kardynał wskazywał, że czasem trzeba znieść nawet prześladowania dla dobra Narodu i jasno opowiedzieć się za życiem. W nauczaniu odwoływał się do heroicznych postaw rodaków mówiąc, że Polska to kraj bohaterów, którzy z butelkami benzyny szli na czołgi wrogiej armii. Dlatego teraz nie można rezygnować z największego daru Bożego dla Narodu, z daru życia. – Kościół podnosi potężny głos w obronie życia Polaków. I tego głosu nie obniży! Będzie wołał coraz głośniej, coraz potężniej, coraz nieustępliwiej: Otrzeźwiejcie! Aby ziemia nasza nie stała się krainą Herodów i herodowych zbrodni! – przypominał kard. Wyszyński.

Społeczność morderców

Dziś lewicowe media próbują wmówić nam, że nie wolno pokazywać skutków aborcji, ani używać określeń typu „morderstwo”, zabicie człowieka. W ten sposób wypacza się prawdziwe oblicze tzw. zabiegów usuwania ciąży i dehumanizuje się jej ofiary. Prymas Tysiąclecia nie bał się mówić prawdy i używać mocnych porównań. – Jeszcze przed laty sale położnicze były miejscami, gdzie rodziło się nowe życie Polski. Dziś tego powiedzieć nie można, bo to już są raczej kostnice! – stwierdził Ksiądz Kardynał.

Prymas Tysiąclecia wiedział, że w czasach komunistycznych Kościół nie miał wpływu na stanowione prawo państwowe. Dlatego też z całą mocą apelował do rodzin, by one stały na straży życia. – Jaka jest rodzina domowa, taka też będzie rodzina ojczysta. Jeśli rodzina domowa będzie rodzić żywych, to i Naród będzie żył. (...) Jeśli nie będą umieli uszanować maleńkiego życia, które się rodzi w komórce życia domowego, nie uszanują i życia obywateli, bo nauczą się mordować już w rodzinach – wskazywał kard. Wyszyński. – W ten sposób zamiast społeczności życiodajnej, będzie się wyrabiać społeczność morderców. Będzie to naród samobójczy (...). Taki naród się skończy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. prał. Paweł Ptasznik uhonorowany Medalem Fides et Ratio

2019-03-23 11:40

tk / Warszawa (KAI)

Ks. prał. Paweł Ptasznik, kierownik Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu i bliski współpracownik Jana Pawła II, został dziś w Warszawie uhonorowany medalem Fides et Ratio. Wyróżnienie przyznawane przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego odebrał z rąk rektora uczelni ks. prof. Stanisława Dziekońskiego.

Archiwum ks. Pawła Ptasznika
Ks. prał. Paweł Ptasznik na tle Pałacu Apostolskiego w Watykanie

Rektor UKSW wskazywał, że ks. Ptasznika nagrodzono w uznaniu zasług w służbie trzem papieżom: Janowi Pawłowi II, Benedyktowi XVI i Franciszkowi. Dziękując za wyróżnienie ks. Ptasznik wskazywał na konieczność podtrzymania pamięci o osobie i nauczaniu Jana Pawła II.

Gość z Watykanu wyraził ubolewanie, że w miarę upływu czasu pamięć o Janie Pawle II idzie w zapomnienie. Ocenił też, że „niedawny synod biskupów o rodzinie był tego smutnym dowodem”.

Nawiązując do faktu, że wręczenie medalu odbyło się na inaugurację Kongresu „W trosce o młodych” 56-letni duchowny przypomniał, że od czasów wczesnego kapłaństwa zagadnienia młodzieży, miłości, małżeństwa były kluczowym obszarem zainteresowań Karola Wojtyły. Starał się to robić poprzez słuchanie ich, a następnie prace naukowe, jak "Miłość i odpowiedzianość" i dramaty, np. „Przed sklepem jubilera”.

Ks. Ptasznik wskazał, że swojemu zafascynowaniu młodzieżą Karol Wojtyła dawał wyraz także po wyborze na Stolicę Piotrową, czego znanymi przkładami są Światowe Dni Młodzieży czy spotkania z młodymi na wszystkich kontynentach. Na zakończenie ks. Ptasznik podziękował wszystkim osobom i środowiskom, które starają się, aby głos Jana Pawła II był nadal słyszalny.

W rozpoczętym na UKSW Kongresie „W trosce o młodych” uczestniczą eksperci z różnych ośrodków uniwersyteckich oraz sam młodzież. Zaplanowano wykłady, dyskusje i warsztaty. Mszę na rozpoczęcie Kongresu odprawił metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Ks. Paweł Ptasznik (ur. 15 czerwca 1962 r. Węgrzcach Wielkich) jest kierownikiem Sekcji Polskiej i Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. Był bliskim współpracownikiem Jana Pawła II, Benedykta XVI i Papieża Franciszka. Od 2007 r. rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji w Wiecznym Mieście.

Studiował w związanym z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Święceń kapłańskich udzielił mu 17 maja 1987 r. w katedrze wawelskiej kardynał Franciszek Macharski.

W latach 1990–1994 studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1994 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1994–1995 pełnił funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.

W 1996 r. został pracownikiem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu, od 2001 r. jest odpowiedzialny za jej prace. Jest redaktorem m.in. serii „Dzieła zebrane Jana Pawła II” oraz watykański konsultant filmów „Jan Paweł II” oraz „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Współscenarzysta filmu „Świadectwo”. W listopadzie 2009 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem