Reklama

Antykomunistyczne podziemie i jego działalność na Podlasiu

2019-02-20 11:35

Bogusław Niemirka
Edycja podlaska 8/2019, str. IV-V

Archiwum autora
Szwadron por. „Bartosza” z VI Brygady Wileńskiej AK (1947 r.)

Naszą powinnością jest pamięć o Wyklętych – synach ziemi podlaskiej, którzy po latach zmagań z hitlerowskim okupantem nie zawahali się stawić oporu nowemu komunistycznemu okupantowi w obronie niepodległości ojczyzny i wiary przodków

Opór przeciwko komunistycznemu zniewoleniu

Stawiane w ostatnich latach pomniki Wyklętych przypominają ofiarę życia złożonego na ołtarzu ojczyzny przez kpt. Władysława Łukasiuka „Młota”, kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, por. Józefa Małczuka „Brzaska”, sierż. Kazimierza Wyrozębskiego „Sokolika” i ich podkomendnych – żołnierzy Armii Krajowej, którzy po latach walki z niemieckim okupantem stanęli ponownie do boju w szeregach partyzanckiej VI Brygady Wileńskiej AK – tym razem z drugim okupantem, z Sowietami i ich „rodzimymi” poplecznikami. Znakomita większość partyzantów poległa w walce ze zbrodniczym komunistycznym reżimem lub została zamordowana w więzieniach.

Dzięki publikacjom dr. Kazimierza Krajewskiego i jego kolegów z IPN mamy coraz większą wiedzę o dramatycznych wydarzeniach lat 1944-52 i indywidualnych postaciach podziemia niepodległościowego i ich zaplecza społecznego. Publikacje o oporze przeciwko komunistycznemu zniewoleniu mieszkańców wsi nadbużańskich pokazuje skalę działalności zbrojnej podziemia (struktury AK, szwadrony VI Brygady Wileńskiej AK) i poparcia społecznego dla wszelkich form oporu przeciwko narzucanemu siłą reżimowi, zarazem mechanizmy bezwzględnych represji władz.

„Młot”, ,,Huzar”, ,,Brzask” i inni

Mimo że mieszkańcy tych stron zostali poddani masowemu terrorowi służb bezpieczeństwa efektem sprawnych akcji podziemia kierowanego przez ,,Młota”, a potem „Huzara” była swoista dwuwładza, a w praktyce panowanie partyzantów w terenie aż do wiosny 1948 r. UB pojawiało się we wsiach głównie jako uzbrojona po zęby wieloosobowa ekspedycja. W gminach funkcjonowały posterunki MO, ale przypadki ich rozbrajań były na tyle liczne, że milicjanci nie wykazywali większej gorliwości. Podstawowe znaczenie miało poparcie miejscowej ludności dla partyzantki. W tej sytuacji UB utrzymało pełną kontrolę tylko w miastach powiatowych.

Reklama

Struktury poakowskie długo zachowywały poważną zdolność bojową. Ogłoszona przez komunistów amnestia z jesieni 1945 r. nie dała oczekiwanych przez nich efektów, gdyż struktury podziemia kontynuowały działalność. Podziemie ponosiło nieuniknione straty, w obławach UB i KBW ginęli pojedynczy partyzanci, straty resortu bezpieczeństwa były jednak o wiele większe. W 1946 r. dawne struktury konspiracyjne podporządkowały się dowódcy VI Brygady Wileńskiej AK kpt. Władysławowi Łukasiukowi „Młotowi” (VI brygada formalnie podległa eksterytorialnemu Okręgowi Wileńskiemu AK). Ośrodki i placówki w terenie tworzyły zaplecze organizacyjne dla oddziałów polowych (szwadronów) VI brygady. Komendantem rezerw VI brygady na terenie powiatu Sokołów Podlaski był z dawnych dowódców por. Józef Małczuk „Brzask” z Wyroząb, któremu podlegał dowódca patrolu sierż. Kazimierz Wyrozębski „Sokolik” z Niemirk.

Akcje represyjne i terror bezpieki

Rok 1948 okazał się jednak okresem przełomowym. W połowie 1948 r. oddziały UB i KBW w nieprzerwanym ciągu operacji pacyfikacyjnych rozbiły większość oddziałów polowych VI brygady. 5 lipca 1948 r. w przypadkowym starciu z patrolem MO pod Sterdynią poległ Kazimierz Wyrozębski „Sokolik”. Akcje represyjne połączone były usuwaniem ze stanowisk starych wójtów, część z nich było zatrzymywanych i sądzonych pod sfingowanymi zarzutami. Równolegle przeprowadzono akcję zwalniania niepewnych sekretarzy gmin, sołtysów i nauczycieli.

Rozbicie w operacji „Z” szwadronów VI Brygady Wileńskiej nie oznaczało końca podziemia niepodległościowego. Pojedyncze patrole konspiracji wraz ze strukturą terenową działały jeszcze 4 lata.

Po śmierci kpt. „Młota” w czerwcu 1949 r. w lasach wsi Czaje Wólka terenowe struktury podporządkowały się kolejnemu dowódcy VI brygady sławnemu kpt. Kazimierzowi Kamieńskiemu „Huzarowi”. Pomimo strat i wzmagającego się terroru bezpieki grupy partyzanckie trwały dalej w terenie. UB organizowało w tym czasie specjalne grupy operacyjne, które stacjonowały miesiącami na posterunkach gminnych MO. Niezależnie od tego teren przeczesywały setki żołnierzy KBW, próbując złowić niewidzialnego wroga. Operacje te, mimo wielkich nakładów sił i środków, nie dawały jednak poważniejszych rezultatów, oprócz kolejnych fal aresztowań cywilnych mieszkańców wiosek podejrzewanych o sprzyjanie partyzantom.

Agent UB Czesław Białowąs

W części przedbużnej dowodzący rezerwami brygady por. J. Małczuk „Brzask” kierował osobiście jednym z patroli aż do wiosny 1950 r. Zasadnicze znaczenie dla „rozgrywki” UB z partyzantami było dopiero pozyskanie przez UB nowego agenta Czesława Białowąsa – brata poległego w 1946 r. Stanisława Białowąsa „Boruty” z Gródka n. Bugiem i Witolda z patrolu „Brzaska”. 18-letni Czesław został szantażem zwerbowany do współpracy z UB. Agent okazał się niezwykle cenny, ponieważ utrzymywał kontakt z bratem Witoldem z oddziału. Po zwerbowaniu został przerzucony na teren powiatu sokołowskiego w rejon operowania oddziału i szybko wprowadzony do akcji. Pod pozorem spotkania z bratem z okazji Świąt Wielkanocnych odwiedził obozowisko partyzanckie, znajdujące się w lasach gminy Jabłonny Lackiej. W wyniku „wystawienia” oddziału trzy bataliony KBW otoczyły 7 kwietnia 1950 r. leśne miejsce postoju partyzantów pod Toczyskami Podbornymi. W wyniku obławy zginęło trzech partyzantów z dowódcą por. „Brzaskiem”. Reszcie oddziału prowadzonemu przez plut. Adama Ratyńca „Lamparta” udało się prześlizgnąć niezauważenie przez gęsty kordon BKW. Następstwem obław była fala licznych aresztowań współpracowników oddziału. Po okrutnych śledztwach władze komunistyczne przeprowadzały na miejscu pokazowe procesy. Na oczach miejscowej ludności skazywano najbardziej obciążonych na karę śmierci, czasami zamieniono je potem na wyroki długoletniego więzienia (wyszli z więzień dopiero w 1956 r.).

W wyniku kolejnej akcji agenta zginęli 30 września 1950 r. w Borychowie wystrzelani na odkrytym polu czterej żołnierze pododdziału Arkadiusza Czapskiego „Arkadka”. Gospodarz Marian Borychowski, u którego partyzanci kwaterowali, został zakatowany w więzieniu, jego rodzina została aresztowana.

Świadectwo walki o wolną Polskę

Ostatecznym kresem partyzantki nad Bugiem było rozbicie przez KBW w maju 1952 r. w lesie Sokole za Siemiatyczami patrolu sierż. Adama Ratyńca. Z tego patrolu przeżył tylko ciężko ranny Witold Białowąs (brat „Boruty” i niesławnego Czesława), który skazany był potem przez komunistyczny sąd na wieloletnie więzienie.

Ostatni dowódca partyzancki kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” został ujęty w wyniku prowokacji UB „Cezary” w końcu 1952 r., zginął zamordowany rok później w więzieniu białostockim.

Niespotykany, ciągnący się przez 6 lat opór miejscowej społeczności daje świadectwo przywiązania mieszkańców tych ziem do idei niepodległej Polski.

Tagi:
żołnierze wyklęci żołnierze niezłomni

Reklama

Kudowscy Skauci Króla pamiętają o Żołnierzach Wyklętych

2019-04-10 10:28

Marek Zygmunt
Edycja świdnicka 15/2019, str. III

Marek Zygmunt
Złożenie kwiatów przy tablicy poświęconej rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu

Jednym z ośmiu praw Skautów Króla jest to, które mówi: „Skaut Króla jest wierny Bogu, Kościołowi, rodzinie, przyjaciołom, Ojczyźnie”. Członkowie tej organizacji na pytanie, „Kto jest Twoim królem?”, z dumą odpowiadają: „Moim królem jest Jezus Chrystus”. Istnieją od 2015 r., w naszym kraju należy do nich już ok. 650 osób. Ich formacja prowadzona jest tylko w oparciu o chrześcijański system wartości, wypływający z Pisma Świętego, Katechizmu oraz nauczania Kościoła katolickiego. Działają jedynie przy wspólnotach parafialnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnica Trzech dni

2019-04-10 10:24

Oprac. Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 15/2019, str. 18-19

Czy wiemy, kiedy tak naprawdę obchodzimy Triduum Paschalne? Co oznaczają gesty i symbole wykonywane w tym czasie w liturgii? Wyjaśniamy tajemnicę tych dni

Święta Paschalne rozpoczynają się Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek (tak naprawdę ta Msza należy już do piątku), a kończą drugimi Nieszporami w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Triduum to piątek, sobota i niedziela (a nie czwartek, piątek i sobota). Święto, choć składa się z trzech dni, a każdy z nich ma inny charakter i świętujemy go w odmienny sposób, to jednak mamy do czynienia z jedną uroczystością – jedną tajemnicą: męką, śmiercią i zmartwychwstaniem naszego Pana.

Rozpoczynająca Święte Triduum Paschalne Msza Wieczerzy Pańskiej, która jest sprawowana w czwartek wieczorem (według tradycji żydowskiej, a także kościelnej, mówiącej o tym, że dzień zaczyna się po zachodzie słońca), należy już tak naprawdę do Wielkiego Piątku.

Po Mszy Wieczerzy nie ma błogosławieństwa, nie kończymy liturgii, bo ona jest kontynuowana w Liturgii Wielkiego Piątku (zwróćmy uwagę, że liturgii w Wielki Piątek nie zaczyna się znakiem krzyża).

Podczas Liturgii Wielkiego Piątku spożywamy przeistoczone Ciało Chrystusa. Przeistoczone kiedy? Właśnie podczas Mszy Wieczerzy. Podczas obydwu liturgii czyta się tę samą Ewangelię wg św. Jana. To tak naprawdę ta sama Eucharystia.

Mandatum, czyli umycie nóg

Obrzęd charakterystyczny dla Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek jest nawiązaniem do gestu Pana Jezusa, opisanego przez św. Jana Ewangelistę: „I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” (13, 5). Obrzęd ten przypomina wszystkim sprawującym jakąkolwiek władzę w Kościele, w jaki sposób winni sprawować swój urząd – służąc i miażdżąc nieustannie swoją pychę.

Obnażenie ołtarza

Na koniec Mszy Wieczerzy Pańskiej, gdy Najświętszy Sakrament przenosi się do kaplicy przechowania, ołtarz zostaje obnażony. Nie ma obrusów, nie ma świeczników. Ten znak jest czyniony na pamiątkę obnażenia Jezusa z szat. Odbywa się on w milczeniu. Dawniej recytowano podczas tej czynności słowa psalmu: „Moje szaty dzielą między siebie i losy rzucają o moją suknię” (Ps 22,19).

Prostracja

To symboliczny gest padnięcia na twarz, rozpoczynający Liturgię Męki Pańskiej w Wielki Piątek. Biskup (lub przewodniczący liturgii) pada na twarz – jest to bardzo przejmujący znak, który odnosi nas również do momentu święceń prezbiteratu. Liturgia przypomina kapłanom, że kapłaństwo to tajemnica krzyża.

Adoracja Krzyża

Jest to kulminacyjny moment wielkopiątkowej liturgii.

Krzyż jest przysłonięty fioletową zasłoną. Adoracja Krzyża jest poprzedzona trzykrotnym wezwaniem: „Oto drzewo krzyża”, któremu towarzyszy stopniowe odsłanianie belek krzyża.

Zgodnie z tradycją Kościoła podchodzący do adoracji biskup w geście pokory ściąga ornat i buty.

Czuwanie na cześć Pana

Wszystkie obrzędy Wigilii Paschalnej odbywają się w nocy, nie wolno ich rozpocząć, zanim nie zapadnie zmrok, a należy je zakończyć przed świtem niedzieli. Charakter czuwania nawiązuje do istotnych wydarzeń w historii zbawienia, jak również jest wyrazem czujności chrześcijanina – oznacza gotowość na przyjście Pana.

Ogień

Na rozpoczęcie Liturgii Wigilii Paschalnej poza kościołem w odpowiednim miejscu przygotowuje się ognisko w celu pobłogosławienia nowego ognia. Jego płomień powinien być taki, aby rozproszyć ciemności i rozjaśnić noc. Duże znaczenie w tym obrzędzie ma zestawienie ciemności i światła, aby doświadczyć, z czego wyprowadził nas Chrystus. Światło Chrystusa wkracza w życie, aby rozproszyć ciemności. W historii zbawienia światło towarzyszy ukazywaniu się Boga (krzak gorejący, słup ognia, który prowadził Izraelitów).

Paschał

Od ogniska zapalamy świecę paschalną. To duża, bogato zdobiona woskowa świeca przygotowana na początku Wigilii Paschalnej. Wnoszona do nieoświetlonego kościoła staje się pierwszą zwiastunką Zmartwychwstania. Po wezwaniu: „światło Chrystusa” jej płomień zostaje przekazany wiernym i po chwili cała świątynia zostaje opromieniona blaskiem świec.

Na świecy umieszczone są symbole: cyfry bieżącego roku oraz pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu – odnoszą się one do Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest Panem czasu. Natomiast przez pięć „gwoździ” wspomina się zbawczy wymiar Męki Jezusa i poniesionych przez Niego ran.

Liturgia chrzcielna

Wielka Noc Zmartwychwstania jest najbardziej odpowiednim czasem do udzielania chrztu. Woda staje się symbolem obmycia z grzechu pierworodnego, co dokonuje się w chrzcie. Chrzest lub odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych stają się centrum Paschy. Po chrzcie następuje wyrzeczenie się zła i wyznanie wiary. Jest ono złączone z tajemnicą chrztu i stanowi jego integralną część. Co raz dokonało się w chrzcie, Bóg będzie powtarzał przez różne wydarzenia w całym naszym życiu.

Procesja rezurekcyjna

To uroczyste ogłoszenie zmartwychwstania Chrystusa i wezwanie całego stworzenia do udziału w Jego triumfie. Procesja może się odbyć na zakończenie Wigilii Paschalnej, w nocy z soboty na niedzielę lub o świcie w wielkanocny poranek przed tradycyjną Rezurekcją. Na czele procesji niesie się krzyż przyozdobiony czerwoną stułą lub figurę Zmartwychwstałego – oba znaki symbolizują zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, piekłem i szatanem.

Wykorzystano treści katechez Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. St. Dziwisz: miłość i służba były sekretem wielkości Jana Pawła II

2019-04-18 20:12

md / Kraków (KAI)

Sekretem serca Jana Pawła II była miłość Jezusa i miłość człowieka, która przyjmowała kształt służby – powiedział kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej 18 kwietnia w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Podkreślił, że cała posługa papieża była „bezinteresowną służbą”.

Tomasz Śliwiński
Św. Jan Paweł II podczas modlitwy nad grobem rodziców na cmentarzu Rakowickim. Mal. Franciszka Jagielak Kraków 2018

Wieloletni sekretarz świętego papieża zaznaczył, że miłość i służba były sekretem wielkości Jana Pawła II. „On nie był politykiem pragnącym zdobyć władzę. Nie był wodzem zarządzającym armią. Nie był człowiekiem szukającym osobistej kariery. Sekretem jego serca była miłość Jezusa Chrystusa i miłość człowieka” – podkreślił kaznodzieja. Dodał, że to był fundament życia papieża, a miłość przyjmowała u niego kształt służby.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

„Jan Paweł II nie tylko umywał dosłownie nogi w Wielki Czwartek, w swojej katedrze św. Jana na Lateranie. Cała jego posługa papieska to była bezinteresowna służba Chrystusowi w Jego Kościele. To było również rozwiązywanie trudnych spraw Kościoła i świata. To było także umywanie nóg” – zaznaczył kardynał.

"Biorąc na siebie i na swój krzyż grzechy świata, Chrystus we Krwi swojej umył radykalnie nogi całej ludzkości i uczynił nas zdolnymi do uczestnictwa w uczcie wiecznej w Bożym królestwie miłości" – wyjaśnił kaznodzieja Jezusowy gest umycia nóg apostołom. „Dzisiaj otrzymujemy od Niego niezwykłą lekcję uświadamiającą nam, że miłość i służba idą w parze i są nierozdzielne. Miłość bez służby drugiemu człowiekowi pozostaje pusta, nie ma punktu odniesienia, nie ma oparcia. Natomiast służba bez miłości przystoi bardziej niewolnikom" – dodał.

Kard. Dziwisz przypomniał także, iż Eucharystia zajmowała centralne miejsce w życiu Jana Pawła II. „Ona była zawsze w centrum każdego dnia, wszystkich jego zajęć, spotkań, rozmów, podejmowania decyzji” - wspominał. Podkreślił, że kaplica domu papieskiego była dla Ojca Świętego „stałym punktem odniesienia, modlitwy, refleksji, szukania odpowiedzi na pytania dotyczące kierowania sprawami Kościoła, dobra ludu Bożego”. Dodał ponadto, że papież sprawował każdą Mszę św. ze skupieniem - czy to w Watykanie, czy podczas gromadzących rzesze wiernych podróży apostolskich po świecie.

Na zakończenie metropolita krakowski-senior zachęcił do dobrego, modlitewnego przeżycia Triduum Paschalnego. „Bądźmy blisko cierpiącego i umierającego Jezusa myślą i sercem. Towarzyszmy Mu w tych rozstrzygających chwilach dla zbawienia świata. Stańmy obok Jego krzyża z Maryją” – zaapelował.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem