Reklama

Sprawiedliwi z Sambora

2019-02-20 11:35

S. Elżbieta Ślemp RM
Edycja przemyska 8/2019, str. IV-V

Archiwum autora
Medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”

W marcu przypada Narodowy Dzień Polaków Ratujących Żydów, z tej okazji warto wspomnieć o przykładzie miasta, które teraz jest poza granicami Polski, a wówczas było jednym z miasteczek diecezji przemyskiej, w którym ratowano żydowskich sąsiadów za cenę śmierci

Sambor przechodził kolejne okupacje: sowiecką i niemiecką, szczególna gehenna dotknęła Żydów, gdy w kwietniu 1942 roku utworzono getto. Część Żydów wywożono do obozów, m.in. do obozu zagłady w Bełżcu, część mordowano w lasach, część zginęła na starym żydowskim cmentarzu. Niektórzy Żydzi postanowili za wszelką cenę getta uniknąć, prosili więc o pomoc znajomych Polaków. Jednak zarządzenie władz okupacyjnych było konkretne, przewidywało karę śmierci przez rozstrzelanie dla każdego Polaka lub Ukraińca, który udzieli schronienia Żydowi lub pomoże mu w inny sposób.

Pomoc polegała na dłuższym, czy krótszym ukrywaniu albo na doraźnym wsparciu. Są informacje o ponad 10 osobach, które poniosły śmierć za pomoc Żydom oraz o 6 dyplomach „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” dla mieszkańców miasta. Prócz tego są dokumenty, wspomnienia i informacje o innych osobach, które udzielały pomocy. W relacjach pojawiają się dzieci i osoby świadome narażania własnego dziecka, nawet tego jedynego, aby udzielić pomocy.

Lekarz Jan Żuk brał na sanki swoją córeczkę Marię, pod dzieckiem umieszczał worek z węglem. Marysia zjeżdżała w kierunku getta i tam umówiony Żyd zabierał węgiel. Pani Zofia, żona dowódcy Armii Krajowej Jana Paluszkiewicza, brała na spacer córeczkę Annę. Przy sobie miała ukrytą rynkę z ciepłymi ziemniakami lub kaszą. W umówionym miejscu udawała, że zawiązuje dziecku bucik i rynkę zostawiała. Wracając, zabierały puste naczynie. Rodzina Topolnickich zorganizowała przewiezienie małej Żydówki do Stryja.

Reklama

Na dłuższy czas ukrywania Żydów konieczne okazywały się różnego rodzaju skrytki, najczęściej w piwnicach, strychach, zabudowaniach gospodarskich. Oryginalny sposób na ukrycie schowka pod podłogą wymyślili bracia Stanisław i Franciszek Ziemniakowie. W kuchni trzymali stale cebrzyk z brudną wodą i naczyniem. Pod nim była kryjówka, gdzie szczęśliwie przechowała się Żydówka Niuńcia.

Przykładem pomocy trwającej prawie dwa lata jest historia rodziny Kostuś. Pani Rozalia Kostuś mieszkała wraz z synem Mieczysławem i córką Genowefą u wylotu Rynku. Spotkany na bazarze Żyd Martin Gross poprosił o ukrycie łącznie sześciu dorosłych osób. Potrzebne produkty spożywcze rodzina Kostuś musiała nosić przez centralny punkt miasta, czyli Rynek! Dopiero po 53 latach Martin Gross odnalazł córkę Rozalii, Genowefę, zaprosił do USA i postarał się o dyplom „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Z kolei pan Łuszczyński mieszkał samotnie. W czasie okupacji niemieckiej uchodził za dziwaka, bo z nikim nie rozmawiał, zawsze chodził z ciężkim plecakiem. Po odejściu Niemców z jego posesji wyszła grupa ukrywanych Żydów. Taka postawa spotkała się z pochwałą sąsiadów.

W pomoc Żydom na terenie Polski włączało się duchowieństwo. Kapłani prócz różnych form pomocy, udzielania schronienia, wystawiali fałszywe metryki chrztu. Domy zakonne przyjmowały dorosłych, a szczególnie żydowskie dzieci. Szczególną postacią jest matka Matylda Getter ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Opiekowała się szczególnie dziećmi z getta warszawskiego. Inne siostry także podejmowały to ryzykowne wyzwanie i w sumie uratowały ponad 700 osób (w tym w większość dzieci). Tak było i w Samborze. Wśród 100 dzieci w sierocińcu przebywało 10 dzieci żydowskich i kilkoro niemowląt.

Znana jest postać Anny Henrietty Kretz Daniszewski, jednej z uratowanych w Samborze Żydówek. Dała ona swoje świadectwo w czasie Konferencji odbywającej się w Kaplicy Pamięci w Toruniu 26 listopada 2017 roku. „Byłam skazana na śmierć za tylko jedną zbrodnię – bo urodziłam się Żydówką”. Anna z ojcem lekarzem i matką przetrwała w Samborze niemal do końca wojny. Pomagali im Ukraińcy i Polacy, na końcu ukrywali na strychu państwo Patralscy. W końcowym etapie okupacji, w 1944 roku zostali wydani. Rodziców Anny i Patralskich rozstrzelano, ten sam los czekał także ją. Na moment przed egzekucją ojciec krzyknął do dziecka: Uciekaj! Anna uciekała, słysząc strzały karabinu maszynowego, które zabiły jej rodziców. Gdy szukała schronienia, przypomniała sobie pacjentkę ojca, s. Celinę. Tak trafiła do sierocińca prowadzonego w Samborze przez Zgromadzenie Franciszkanek Rodziny Maryi, gdzie powitała ją s. Celina Kędzierska i powiedziała: „Dziecko, tu jesteś bezpieczna”. Obecnie pani Anna mieszka w Belgii, udziela się charytatywnie na terenie Afryki, jeździ do szkół na terenie Belgii i Niemiec i opowiada swoją historię. Inny ocalony z Holokaustu w sierocińcu to Jerzy Bander. Urodził się w więzieniu gestapo w Samborze, a swe życie zawdzięcza nie tylko siostrom, lecz także ludziom, którzy sprzątali więzienie i wynieśli go do getta, potem do znajomej ojca, która przez krótki czas urywała go u siebie, a następnie w koszyku przyniosła do sierocińca.

W czerwcu 2015 roku na naszym przedwojennym budynku (obecnie jest tu państwowa szkoła – internat dla około 100 dzieci) udało się umieścić pamiątkową tablicę w języku polskim, ukraińskim i angielskim. Z materiałów o pomocy Żydom w Samborze powstała poezja, która czeka na publikację. Wiadomość o bohaterskiej postawie sióstr i mieszkańców Sambora pojawiła się niedawno na stronie Muzeum POLIN. Planowana jest budowa Sali Pamięci Sprawiedliwych i innych, którzy pomagali Żydom w Samborze. Warto podjąć dalsze prace badawcze, aby temat pomocy Żydom w Polsce i na Kresach nie poszedł w zapomnienie.

Tagi:
Narodowy Dzień Polaków Ratujących Żydów

Kard. Sarah: jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana!

2019-03-18 16:41

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Nie bójmy się tego powiedzieć: Kościół potrzebuje dziś głębokiej reformy, która dokona się przez nasze nawrócenie – uważa kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zabrał głos na temat trwającego obecnie kryzysu Kościoła.

Bożena Sztajner/Niedziela

Postrzega go z perspektywy zwyczajnych wiernych i ogromnej rzeszy porządnych księży. Kolejne odsłony słabości Kościoła zachwiały wiarą katolików i rzuciły cień podejrzenia na wszystkich kapłanów. Kard. Sarah chce im przywrócić ufność i pokój. Nie wątpcie, trwajcie przy nauczaniu Kościoła, bądźcie wytrwali w modlitwie, w Kościele zawsze będzie dość światła dla każdego, kto szuka Boga – pisze afrykański purpurat.

Nie lekceważy on jednak aktualnego kryzysu. „Kościół – zauważa - miał być miejscem światła, a stał się kolebką ciemności”. To co się w nim dzieje, postrzega w bardzo radykalnych kategoriach, zapożyczonych od papieża Franciszka. Ujawniane dziś skandale widzi przez pryzmat ewangelicznych wydarzeń: zdrady Judasza i zaparcia się Piotra. Twierdzi, że od dawna żyjemy tajemnicą Judasza. Zdrada dokonująca się dzisiaj, została przygotowana i spowodowana przez wiele innych zdrad, mniej widocznych, bardziej subtelnych, ale równie głębokich. Zarzuciliśmy modlitwę i pogrążyliśmy się w nurcie aktywizmu. Wstydziliśmy się Jezusa, Jego objawienia i nauczania moralnego. Aby błyszczeć przed światem, zakwestionowaliśmy prawdę objawioną i pozbawiliśmy moralność jej znaczenia. Niektórzy kapłani kwestionują znaczenie celibatu, roszczą sobie prawo do życia prywatnego, co jest sprzeczne z misją kapłana. Inni posuwają się tak daleko, że chcą mieć prawo do zachowań homoseksualnych – wylicza kard. Sarah.

Podkreśla on, że kryzys ten ma przede wszystkim charakter duchowy, jest kryzysem wiary. Diabeł natomiast chce byśmy starali się go rozwiązać jak kryzys instytucji tylko ludzkiej. „Jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana” – pisze prefekt watykańskiej kongregacji, podkreślając, że to właśnie modlitwa musi być pierwszą odpowiedzią na zaistniałą sytuację. Tego kryzysu nie da się przezwyciężyć ludzkimi siłami. Kard. Sarah przestrzega też przed podziałami, tworzeniem frakcji w Kościele. Przyznaje, że biskupi i kapłani są niedoskonali, mają swoje słabości. Prosi jednak wiernych, by nimi nie gardzili, choć jak podkreśla, powinni od nich wymagać katolickiej wiary i sakramentów życia Bożego.

Kard. Sarah pisze o tym we wstępie do swego nowego książkowego wywiadu „Le soir approche et déjà le jour baisse” (Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił), który w środę 20 marca trafi do francuskich księgarń. Poprzednie dwa („Bóg albo nic” oraz „Moc milczenia”) okazały się światowymi bestsellerami. Tym razem prefekt watykańskiej kongregacji skupia się na duchowym kryzysie współczesnego świata. Wyznaje, że książka ta jest „krzykiem jego duszy”. „Jestem wam winien, chrześcijanie, jedyną prawdę, która zbawia – pisze afrykański purpurat. – Już niebawem stanę przed wiekuistym Sędzią. Cóż Mu powiem, jeśli nie przekażę wam prawdy, którą sam otrzymałem? My biskupi powinniśmy drżeć na myśl o naszym milczeniu, które obarcza nas winą, o milczeniu, które czyni nas wspólnikami, o naszym milczeniu, by przypodobać się światu” – dodaje kard. Sarah.

We wstępie do nowej książki wskazuje on również na szczególną rolę miłości do Następcy Piotra. Nie przypadkiem dedykuje tę pozycję dwóm papieżom: „Benedyktowi XVI, niezrównanemu w staraniach o odbudowę Kościoła, i Franciszkowi, wiernemu synowi św. Ignacego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Dziwisz: opiniom o opieszałości Jana Pawła II w reakcji na przestępstwa seksualne przeczą historyczne fakty

2019-03-20 14:29

md / Kraków (KAI)

Pojawiające się opinie, że Jan Paweł II był opieszały w kierowaniu odpowiedzią Kościoła na wykorzystywanie seksualne małoletnich przez niektórych duchownych, są krzywdzące i przeczą im historyczne fakty – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz w przekazanym KAI oświadczeniu.

Archidiecezja Krakowska

Publikujemy treść oświadczenia:

Jan Paweł II jako papież nie zastępował biskupów w poszczególnych krajach w ich odpowiedzialności. Obserwując życie lokalnych Kościołów widział, jak sobie radzą z pojawiającymi się problemami. Gdy to było konieczne, przychodził im z pomocą, często z własnej inicjatywy. Robił to również na prośbę lokalnych episkopatów.

Właśnie w taki sposób reagował na kryzys dotyczący wykorzystywania seksualnego małoletnich. Gdy w latach 80-tych ubiegłego wieku kryzys ten zaczął fermentować w Kościele w Stanach Zjednoczonych, Papież najpierw obserwował poczynania episkopatu USA, a gdy doszedł do wniosku, że potrzebne mu są nowe narzędzia do walki z tymi przestępstwami, wyposażył przełożonych kościelnych w nowe uprawnienia. Były one dla biskupów jednoznacznym wskazaniem kierunku, w jakim powinna zmierzać ich walka. Wystarczy przypomnieć, że w 1994 r. Jan Paweł II wydał indult dla Stanów Zjednoczonych, a dwa lata później – dla Kościoła w Irlandii, zatwierdzając politykę znaną pod nazwą „zero tolerancji”. Papież był wstrząśnięty. Nie zamierzał tolerować przestępstw pedofilii w Kościele i wydał im walkę.

Gdy okazało się, że lokalne episkopaty i przełożeni zakonni wciąż nie radzą sobie z problemem, a kryzys się rozlewa na inne kraje, uznał, że nie dotyczy on tylko świata anglosaskiego, ale ma charakter globalny.

Wiemy, że w 2002 r. doszło w Stanach Zjednoczonych do fali ujawnień, jaką wywołały publikacje znane wszystkim pod nazwą „Spotlight”. Nie wszyscy jednak pamiętają, że na rok przed tymi wydarzeniami, w maju 2001 r., z inicjatywy Ojca Świętego został ogłoszony dokument „Sacramentorum sanctitatis tutela” (O ochronie świętości sakramentów). Wtedy również Papież promulgował normy „O najcięższych przestępstwach”. Znamy przełomowe znaczenie tego aktu prawnego. Jan Paweł II zarezerwował wszystkie przestępstwa seksualne na małoletnich przed 18. rokiem życia, popełnione przez duchownych, jurysdykcji trybunału apostolskiego Kongregacji Nauki Wiary. Zobowiązał też każdego biskupa i wyższego przełożonego zakonnego do zgłaszania do tej Kongregacji wszystkich takich przestępstw, których prawdopodobieństwo zostało potwierdzone w dochodzeniu wstępnym, przewidzianym przez Kodeks Prawa Kanonicznego. Dalsze postępowanie toczyło się odtąd pod kontrolą trybunału apostolskiego.

Analizę kryzysu Jan Paweł II przedstawił w kwietniu 2002 r. kardynałom amerykańskim, którzy zostali wezwani do Watykanu po publikacji „Spotlight”. Dzięki jasnym zasadom, które wskazał Papież, skala nadużyć w Stanach zmniejszyła się. Do dziś ta analiza jest punktem odniesienia dla wszystkich, którzy wydali walkę przestępstwom wykorzystywania seksualnego małoletnich, popełnianym przez duchownych. Pomaga zdiagnozować kryzys i wskazać kierunek wyjścia z niego. Świadczy o tym watykański szczyt, zwołany przez papieża Franciszka, który w walce z tym problemem zdecydowanie kontynuuje drogę swoich poprzedników.

Na koniec muszę się odnieść do sprawy Maciela Delgollado. Janowi Pawłowi II przypisywane jest krycie jego przestępczej działalności. Fakty przemawiają zdecydowanie inaczej. Przypomnę tylko, że Kongregacja Nauki Wiary rozpoczęła dochodzenie w sprawie oskarżeń jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II, a konkretnie w grudniu 2004 r. Wówczas to wysłano ówczesnego promotora sprawiedliwości, a dziś arcybiskupa, Charlesa Sciclunę z drugim prawnikiem do Meksyku i Stanów Zjednoczonych, by przeprowadzili konieczne w tej sprawie czynności. Tylko za wiedzą i aprobatą Jana Pawła II mogła zostać podjęta decyzja o wszczęciu tego dochodzenia. Nie zostało one przerwane nawet na czas sede vacante po śmierci Jana Pawła II i dlatego mogło zostać zakończone wyrokiem na początku pontyfikatu Benedykta XVI.

kard. Stanisław Dziwisz arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem