Reklama

Zrozumieć Wielką Noc

Z ks. dr. Mateuszem Matuszewskim rozmawiała Irena Świerdzewska
Edycja warszawska (st.) 15/2003

Na liturgii Triduum Paschalnego nie ma miejsca dla tych,
którzy przyszliby tam przymuszeni przykazaniem.
Tam jest miejsce tylko dla przyjaciół, bo ci przychodzą z miłości, nie z nakazu

Rozmowa z ks. dr. Mateuszem Matuszewskim, wykładowcą liturgiki w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Warszawsko-Praskiej

Irena Świerdzewska: - Jak dobrze przeżyć Triduum Paschalne?

Ks. dr Mateusz Matuszewski: - To proste! Trzeba być do niego odpowiednio przygotowanym i mieć odpowiednio dużo czasu, kiedy już nadejdzie. Tak więc dobrze zorganizowany katolik powinien uporać się do wieczoru Wielkiego Czwartku z wszelkiego rodzaju przygotowaniami do Świąt, typu: pranie, sprzątanie, mycie okien, zakupy i pieczenie. Inaczej jesteśmy podobni do mieszkańców Jerozolimy z tamtej wiosny, kiedy umarł Jezus, którzy jak sam powiedział "nie poznali czasu swego nawiedzenia". Oto kiedy na wzgórzu poza miastem umierał na krzyżu Zbawiciel, Ten na którego przez całe wieki czekali i bez którego odkupieńczej śmierci życie człowieka nie ma ostatecznego sensu, mieszkańcy Jerozolimy zajęci byli przygotowaniem do świąt. Zabijali w świątyni baranki, targowali się na straganach, uprzątali domy z chlebowego kwasu. To paradoks, ale z motywów religijnych nie byli przy Bogu w najważniejszej chwili. Tak jest trochę i z nami, jeżeli podczas Triduum nie mamy czasu na udział w liturgii i osobistą modlitwę. Przecież te Święta, jedyne ważne w naszej religii, polegają na uczestniczeniu w męce Jezusa, Jego konaniu i śmierci, wreszcie czuwaniu przy grobie, aby mieć udział w darach, które przynosi zmartwychwstały Zwycięzca. Inaczej cała ta świąteczna wrzawa nie ma sensu. Często zachowujemy się irracjonalnie. Uczestniczymy w rekolekcjach wielkopostnych po to, aby przygotować się do Triduum Paschalnego, a potem, kiedy ono nadejdzie, rezygnujemy z powodu braku czasu. Toteż i sama spowiedź musi odbyć się wcześniej. Niech nas nie dziwią i nie denerwują puste konfesjonały w czasie wielkanocnej liturgii. Kapłan też ma prawo do udziału w nabożeństwach i do modlitwy.

- Ale przecież nie mamy obowiązku uczestniczenia w Triduum Paschalnym?

- To prawda. I na tym polega piękno tych dni. Są to najważniejsze trzy dni w roku, z którymi nawet nie można porównywać innych świąt. Podczas nich dokonuje się dramatyczne wypełnienie woli Ojca przez Jego Syna. Ten Syn chce, aby w "godzinie", dla której przecież przyszedł, byli z Nim ci, których wybrał, obdarował wiarą i obietnicami, nazwał przyjaciółmi. Ale kiedy ma przejść przez okrutną mękę i wejść w otchłań śmierci, chce mieć przy sobie tylko przyjaciół, a nie najemników. Stąd na liturgii Triduum Paschalnego nie ma miejsca dla tych, którzy przyszliby przymuszeni przykazaniem. Tam jest miejsce tylko dla przyjaciół, bo ci przychodzą powodowani miłością, a nie jakimś nakazem. Jeśli ktoś chce pozostać na poziomie sankcji to wystarczy, że pójdzie na Mszę św. tylko w Niedzielę Zmartwychwstania. Ale komuś takiemu bardzo współczuję.
Postawi się przecież poza wszystkimi ważnymi wydarzeniami. Kiedy przyjdzie w dzień Wielkiej Niedzieli będzie już po wszystkim. Jeszcze raz przegapi to, co najważniejsze i najpiękniejsze w tej religii.

- Bo przyjdzie już po Triduum?

- Niezupełnie. Może doprecyzujmy, co to jest Triduum Paschalne? Jak sama nazwa mówi są to trzy dni wielkanocne. A już wcześniej zaznaczałem, że są one najważniejsze w roku. Są to: piątek, sobota i niedziela. Dokładniej mówiąc, Triduum rozpoczyna się już w wieczór Wielkiego Czwartku, a kończy w wieczór Niedzieli Zmartwychwstania. Tak więc Triduum to nie trzy dni, które poprzedzają Święta, ale to dni, które stanowią Święta Wielkanocne. Na początku każdej księgi liturgicznej zamieszczony jest dokument, który o tym przypomina. Poniedziałek wielkanocny, to już tylko Oktawa Paschy. Nie różni się on od następnych dni tygodnia. Wynika z tego, że obchodzenie Świąt Paschalnych nie polega na świętowaniu samego zmartwychwstania, ale całego wielkanocnego dzieła. To jest świętowanie męczeństwa, triumfu krzyża i chwały Jezusa.

- Czym więc jest wieczór Wielkiego Czwartku? Zapowiedzią bolesnych wydarzeń?

- Nie tyle zapowiedzią, co inauguracją. Msza Wieczerzy Pańskiej rozpoczyna wielkanocny tryptyk. Pierwsza doba przeznaczona jest na mękę. Zaczyna ją ta Msza, a kończy liturgia wielkopiątkowa. W ten niezwykły wieczór, kiedy kapłan biorąc do ręki chleb, do słów rozpoczynających konsekrację "On to w dzień przed męką za zbawienie nasze i całego świata" dodaje jeszcze znamienne "to jest dzisiaj", powtarzamy Sakrament, w którym męka Jezusa uobecnia się w sposób bezkrwawy. Dokona się na Kalwarii dopiero za kilkanaście godzin. Ale we Mszy św. już ją antycypujemy. Dlatego wielkoczwartkowa Msza to świętowanie triumfu krzyża. Przypomina o tym rozpoczynający ją śpiew. Jest to też oczywiście pamiątka ustanowienia Eucharystii, a także dzień sakramentu kapłaństwa i powierzenia nam przykazania miłości. Ponieważ Wielki Post już się skończył, kapłani odkładają fioletowe szaty pokutne, a przywdziewają białe, świąteczne. Triduum rozpoczyna się bardzo uroczyście. Po długiej wielkopostnej przerwie rozbrzmiewa na nowo świąteczny hymn Chwała na wysokości Bogu. W świątyniach na całym świecie odzywają się też dzwony, zwiastujące światu chrześcijańską Paschę.

- Czy nie ma tu pewnej sprzeczności: świętowanie połączone zostaje z męką?

- Oczywiście, że nie ma żadnej sprzeczności. Przyzwyczailiśmy się tylko, że świętowanie kojarzy się z czymś radosnym. Świętować, znaczy uczestniczyć, obchodzić. Świętować można także mękę i śmierć. Jezus nawet w godzinach poniżenia i męki okazał się Królem. Dzięki Jego śmierci zwyciężyło życie.

- Po liturgii wielkoczwartkowej Najświętszy Sakrament zostaje przeniesiony do ołtarza zwanego ciemnicą. Jak wierni mają się wtedy zachować?

- Tak jak pragnie tego Jezus. On ma do nas tę samą prośbę, co wtedy do uczniów. Chce, abyśmy z Nim czuwali i modlili się.

- W Wielki Piątek dominuje czerwień w kolorze szat kapłańskich. Co Kościół chce w ten sposób wyrazić?

- W starożytności biskup nakładał w Wielki Piątek ornat z czerwonej purpury, bo był najdroższy. Podkreślano w ten sposób ważność dnia. Dzisiaj czerwień szat wielkopiątkowych ma znaczenie podwójne. Jest to przede wszystkim kolor triumfującego Króla, odzianego w purpurę. Jednocześnie jest to barwa krwi. Przypomina więc o męczeństwie Chrystusa.

- Czy można wskazać kulminacyjny moment liturgii Wielkiego Piątku?

- Ta liturgia ukształtowała się już w starożytności i pozostała prawie nienaruszona. Składa się z trzech części. Najpierw czytamy Pismo Święte. Rozważamy teksty mówiące o Męce. Uroczysta modlitwa powszechna, zachowana od starożytności aż do dzisiaj, zamyka tę część. Kulminacyjnym momentem jest ukazanie i adoracja krzyża. Tego dnia oddajemy drzewu Krzyża taką cześć, jaką w inne dni okazujemy wobec Najświętszego Sakramentu. Dlatego po liturgii krzyż pozostaje w prezbiterium aż do Wigilii Paschalnej. Powinny palić się przy nim świece. Po adoracji Krzyża jest jeszcze obrzęd Komunii Świętej. W Wielki Piątek nie sprawuje się Mszy św. Na koniec, zgodnie z polskim zwyczajem, Najświętszy Sakrament odnosimy do Grobu Pańskiego.

- Jak wygląda liturgia w Wielką Sobotę?

- Od chwili, kiedy w Wielki Piątek Najświętszy Sakrament zaniesiony zostaje to Grobu, aż do momentu, kiedy zaczynamy świętować Zmartwychwstanie, nie ma żadnej liturgii. Są to godziny śmierci Jezusa. Oblubieniec zostaje nam zabrany. Nie możemy się z Nim spotkać. Dopiero kiedy nadejdzie noc z soboty na niedzielę, a więc pora zmartwychwstania, możemy rozpocząć kolejne nabożeństwo. Należy już ono do niedzieli, chociaż najczęściej jest sprawowane jeszcze przed północą. Nazywa się Wigilią Paschalną. Św. Augustyn mówił, że jest to najważniejsze nabożeństwo w ciągu całego roku. Dzisiaj księża powinni przypominać o tym wiernym. Nabożeństwa tego nie wolno rozpocząć przed zachodem słońca. Stolica Apostolska wydała kilka lat temu dokument, w którym w bardzo kategoryczny sposób domaga się od duchownych, aby nie odprawiali Wigilii Paschalnej za wcześnie. To jest nocne nabożeństwo. Ma być ono czuwaniem. Jest to długa liturgia. Drugiej takiej nie znajdziemy już w ciągu całego roku. Po liturgii światła następują czytania biblijne ze Starego i Nowego Testamentu. Po nich jest liturgia chrzścielna, a po niej pierwsza i najuroczystsza wielkanocna Eucharystia. Poranna Msza św. po procesji zwanej Rezurekcją jest już drugą Mszą w dniu Zmartwychwstania.

- Czy sprawowanie nocnej Wigilii Paschalnej wiąże się tylko z czasem Zmartwychwstania Jezusa?

- Przede wszystkim chodzi o porę zmartwychwstania, ale nie tylko. W starożytności ludzie byli przekonani, że Jezus powróci właśnie w Noc Paschalną. Tę noc uważano za wyjątkową, jedyną, rzeczywiście Wielką. Sądzono, że właśnie tej nocy Bóg dokonał wszystkiego, co najważniejsze: stworzył świat, wyzwolił Izraelitów z Egiptu, Syn Boży począł się w łonie Maryi, wreszcie Jezus zmartwychwstał. Spodziewano się więc, że i tej nocy Chrystus powróci. Dlatego nie wolno było odsyłać wiernych do domów przed północą. Proszę pamiętać, że przez pierwsze tysiąc lat rok rozpoczynał się właśnie na Wielkanoc. Stąd do dzisiaj wypisujemy na paschale cyfry roku.

- Paschał jest przykładem wielorakiej symboliki...

- Jest najważniejszą świecą. Dlatego na początku Wigilii Paschalnej zostaje uroczyście pobłogosławiony, przez śpiew Orędzia Wielkanocnego. Wcześniej, jeszcze przy ognisku, kapłan opisuje go i przyozdabia. Żłobi na nim krzyż, pierwszą i ostatnią literę alfabetu greckiego, a więc języka, w którym spisano naukę Jezusa, oraz cyfry roku. Potem umieszcza na nim 5 gran, symbolizujących rany Chrystusa. Paschał oznacza Jezusa Zmartwychwstałego. Na paschale mogą być umieszczone jeszcze inne symbole, właściwe dla danej kultury. Stąd gdzieś w Afryce może są na nim jeszcze inne znaki.

- Skąd wziął się zwyczaj przygotowywania Grobu Pańskiego?

- Zwyczaj budowania Grobu Pańskiego sięga X w. i pochodzi z Syrii. W Europie pojawił się najpierw w Anglii. Tam adorowany krzyż zawijano w białe płótno i odnoszono do miejsca, które przypominało grób Jezusa. Potem, w miejsce krzyża zaczęto odnosić figury Chrystusa umarłego. W końcu przenoszono Najświętszy Sakrament, który przykrywano tiulem, przypominającym, że chociaż w Eucharystii jest Chrystus zmartwychwstały, to jednak adorujemy Go w godzinach Jego śmierci. Obecnie zwyczaj przygotowywania Grobu Pańskiego zachował się tylko w Polsce, Austrii i Bawarii.

- Dziękuję za rozmowę.

Data ukrzyżowania Jezusa Chrystusa

2014-04-16 15:58

Prof. dr hab. Wenancjusz Domagała
Edycja szczecińsko-kamieńska 16/2014, str. 6-7

To się wydaje nieprawdopodobne, że dokładna data (dzień, miesiąc, rok) ukrzyżowania Pana Jezusa pozostawała nieustalona przez prawie dwa tysiące lat. Różni badacze (astronomowie, historycy, bibliści) studiowali ten problem (np. Izaak Newton uważał, że Chrystus umarł 23 kwietnia 34 r.). Ewangeliści nie uważali za potrzebne, żeby nas o tych szczegółach poinformować, a w wiekach późniejszych „uczeni w Piśmie” nie mogli się w tej sprawie porozumieć. Data ta została dopiero ustalona 30 lat temu, ale nie, jak można by się spodziewać, przez biblistów, tylko przez badaczy z Zakładu Metalurgii Uniwersytetu w Oxfordzie1.

Niewątpliwe fakty

Wszyscy czterej Ewangeliści zgodnie stwierdzają, że: (1) Pan Jezus skonał kilka godzin przed początkiem szabatu, czyli w piątek, (2) było to w okresie święta Paschy. Dnia 14. żydowskiego miesiąca nisan (u nas marzec – kwiecień) dokonywano rytualnego zabijania baranka paschalnego między godziną trzecią a piątą po południu. Następnie wraz z wzejściem księżyca (w pełni) rozpoczynano wieczerzę paschalną. Był to już dzień 15. nisan, ponieważ dzień żydowski zaczynał się i kończył wieczorem. Nie ulega też wątpliwości, że Jezus został ukrzyżowany pomiędzy rokiem 26 a 36, ponieważ Poncjusz Piłat w tym okresie był prokuratorem Judei.

Wątpliwości

W Ewangelii wg św. Jana czytamy: „Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać i móc spożyć Paschę” (J 18,28). A w innym miejscu: „Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem…” (J 19,31). Z tego tekstu jasno wynika, że ukrzyżowanie nastąpiło w dniu poprzedzającym Paschę, czyli dnia 14. nisan. A to z kolei prowadzi do wniosku, że Pan Jezus, który bardzo chciał spożyć ze swymi Apostołami prawdziwą wieczerzę paschalną („Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał”, Łk 22,15), wiedząc, że nie będzie to możliwe w przepisanym terminie, tzn. w piątek wieczorem po zachodzie słońca, zgromadził uczniów w wieczór poprzedzający oficjalną żydowską Paschę na Ostatnią Wieczerzę podobną do Paschy. Czy spożywano w jej trakcie baranka, czy nie, tego się prawdopodobnie nigdy nie dowiemy, ponieważ w dokładnych opisach Ostatniej Wieczerzy podanych przez Mateusza, Marka i Łukasza nie ma, co wydaje się dziwne, żadnej wzmianki o spożywaniu mięsa baranka paschalnego.

Ale dosłowne odczytanie pozostałych trzech Ewangelii zdaje się sugerować jakoby Ostatnia Wieczerza była wieczerzą paschalną spożytą w czasie Paschy, tzn. wieczorem, na początku 15. nisan. A wtedy ukrzyżowanie musiałoby nastąpić później dnia 15. nisan. Albowiem czytamy u św. Mateusza: „W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: „Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali spożywanie Paschy?”. On odrzekł: „Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie urządzam Paschę z moimi uczniami”. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę” (Mt 26,17-19). A św. Łukasz pisze: „Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: „Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć”. (...) Oni poszli, znaleźli tak, jak im powiedział, i przygotowali Paschę” (Łk 22,7-8). Podobnie czytamy w Ewangelii wg św. Marka (Mk 14,12-16). Ta rzekoma sprzeczność była przez wieki przedmiotem kontrowersji wśród biblistów, aż do czasów nam współczesnych. Część „uczonych w Piśmie” przyjmuje 14. nisan jako datę ukrzyżowania, inni sądzą, że nastąpiło ono w dniu 15. nisan. Jakikolwiek inny dzień nie wchodzi w rachubę na podstawie dostępnych dotychczas źródeł.

Możliwe daty ukrzyżowania

Wiadomo było więc na pewno, że ukrzyżowanie miało miejsce w piątek 14. lub 15. dnia miesiąca nisan między 26 a 36 rokiem. Wykorzystując współczesne, wyrafinowane, dawniej niedostępne metody badań, wspomniani na wstępie badacze (C. J. Humphreys i W. G. Waddington) dokonali precyzyjnej rekonstrukcji kalendarza żydowskiego i stwierdzili, że w latach 26-36 14. nisan wypadł w piątek: 11 kwietnia 27 r., 7 kwietnia 30 r., i 3 kwietnia 33 r. Natomiast 15. nisan – w piątek 23 kwietnia 34 r. lub w wyjątkowych okolicznościach 11 kwietnia 27 r. (wówczas nie wypadłby on dnia 14. nisan).

Kwiecień roku 27 musimy odrzucić jak datę zbyt wczesną z dwóch powodów: (1) Jan Chrzciciel rozpoczął swoją działalność jesienią 28-29 r. lub wiosną 29-30 r., ponieważ czytamy: „Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara…” (Łk 3,1-2). Janowy chrzest Jezusa nie mógł więc mieć miejsca przed rokiem 28, (2) z niektórych zapisów Ewangelii wg św. Łukasza wynika, że Piłat był już prokuratorem Judei przez jakiś czas przed ukrzyżowaniem („W tym samym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar” (Łk 13,1). Ten epizod ma miejsce w czasie pierwszej z trzech podróży Jezusa do Jerozolimy).

Rok 34 jest datą zbyt późną. Rok ten uważa się dość powszechnie za datę nawrócenia św. Pawła, na co wskazują również dane z Jego listu do Galatów (Ga 1,18; 2,1). Ponad to, dzień 15. nisan wypadłby w piątek roku 34 tylko wtedy, gdyby do kalendarza tego roku został wprowadzony dodatkowy miesiąc przestępny – na co nie ma żadnych dowodów.

A zatem dochodzimy do wniosku, że Ukrzyżowanie mogło mieć miejsce tylko 7 kwietnia 30 r. lub 3 kwietnia 33 r. Jednocześnie jest oczywistym, że był to dzień 14. nisan (gdyż 15. nisan był możliwy tylko w roku 27 lub 34, które zostały właśnie wyeliminowane). Kwiecień roku 30 jest datą zbyt wczesną, ponieważ, jak wspomniałem powyżej, Jan Chrzciciel rozpoczął swoją działalność nad Jordanem najwcześniej jesienią 28 r., a jednocześnie z Ewangelii wg św. Jana wiemy, że w okresie działalności nauczycielskiej Jezusa miały miejsce trzy Paschy.

Rzeczywista data ukrzyżowania

Na podstawie wyników omawianych tu dokładnych i rzetelnych badań naukowych opublikowanych w „Nature” – jednym z najlepszych czasopism naukowych współczesnego świata – piątek 3 kwietnia 33 r. jest jedyną możliwą do przyjęcia datą ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Konkluzji tej nie da się obalić, chociaż można wysuwać różnorakie wątpliwości.

Proroctwo Joela

Ale powyższy wywód to jeszcze nie wszystko. Istnieje bowiem dodatkowy, ważny dowód wspierający tę właśnie datę ukrzyżowania. W Dziejach Apostolskich czytamy, że w dzień Zesłania Ducha Świętego św. Piotr zwrócił uwagę Żydom, którzy ”...zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku” (Dz 2,6), że teraz na ich oczach spełnia się przepowiednia proroka Joela, która m.in. mówi, że: „Słońce zamieni się w ciemności, a księżyc w krew, zanim nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały” (Dz 2,14-20). Odnosi się to do 3 godzin ciemności, które zaległy Jerozolimę zaledwie kilka tygodni przedtem w czasie ukrzyżowania, oraz zaćmienia księżyca, które wtedy wystąpiło. Jedno i drugie „zanim nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały”, czyli przed zmartwychwstaniem. Wiadomo, że zaćmiony księżyc przybiera kolor czerwony. Można to było obserwować w sprzyjających okolicznościach, w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat również w Polsce. Ale czy w Jerozolimie były jakieś zaćmienia księżyca w latach 26-36? Tak, było tylko jedno. 3 kwietnia 33 roku! Tego właśnie piątku zaczęło się ono ok. godz. 18.20 (gdy księżyc był tuż nad horyzontem) i trwało ok. 30 minut. Zaćmieniu uległ górny lewy kwadrant księżyca (ok. 20%) właśnie wtedy, gdy większość Żydów, aby zacząć spożywać Paschę, wyglądała zachodu słońca i pojawienia się pełni księżyca. A wtedy zamiast srebrzystej zobaczyli żółto-pomarańczową tarczę księżyca z brakującym fragmentem koloru krwi. Apostoł więc nieprzypadkowo odnosi się do proroctwa Joela, ponieważ to nadzwyczajne wydarzenie, jakim właśnie wtedy było zaćmienie księżyca, którego byli świadkami zaledwie przed kilkoma tygodniami, musiało zostać zapamiętane przez słuchaczy św. Piotra, którzy w lot pojęli znaczenie tej przepowiedni. Trzeba tutaj wspomnieć, że niektórzy uważają, że w/wym. wystąpienie św. Piotra odnosi się do powtórnego przyjścia Jezusa i Sądu Ostatecznego. Redaktorzy przypisów w Biblii Tysiąclecia piszą: „«ostatnie dni” dotyczą czasów mesjańskich – od narodzenia Chrystusa do Jego przyjścia na Sąd Ostateczny. Wiersze 17 i 18 odnoszą się do początku tego okresu, a pozostałe [czyli m.in. te o księżycu, który zamieni się w krew, przyp. WD] do jego końca”. Ale skąd oni to wiedzą, skoro w wierszu 16 czytamy, że „spełnia się właśnie to, co przepowiedział prorok Joel” (Dz 2,16) [podkreślenie WD]. Hipoteza, że św. Piotr przypomniał słuchaczom zaćmienie księżyca w dniu ukrzyżowania, wydaje się obecnie – w świetle wyników omawianych tu badań Hamphreya i Waddingtona – bardziej prawdopodobna. Zresztą Piotr na początku swego wystąpienia nie miał żadnej potrzeby, aby mówić, co będzie przy końcu świata. On przemawiając publicznie po raz pierwszy i broniąc Apostołów przed zarzutami, że już o godz. 9 rano „upili się młodym winem” (Dz 2,13), chce przekonać słuchaczy do swoich argumentów tu i teraz, cytując proroka Joela jako tego, który przepowiedział to co się właśnie teraz spełnia i co słuchacze mogą potwierdzić swoim doświadczeniem. Ponadto, tzw. Raport Piłata napisany prawdopodobnie przez niego dla Tyberiusza również wyraźnie wspomina, że gdy Jezus umierał na krzyżu, księżyc zamienił się w krew. Istnieją jednak wątpliwości, co do historycznej wiarygodności „Raportu”.

Fides et ratio

Nie sposób nie zauważyć, że analiza naukowa ustalająca datę ukrzyżowania na dzień 14. nisan przesądza jednoznacznie odwieczny spór biblistów co do tego, w jakim czasie odbyła się Ostatnia Wieczerza. Jednocześnie wydaje się bardzo prawdopodobne, że nie była to dosłownie wieczerza paschalna. Miała raczej zamierzony przez Jezusa charakter wieczerzy paschopodobnej. Co więcej, dopiero teraz, kiedy na pewno znamy tę datę, możemy lepiej zrozumieć znaczenie słów św. Pawła z 1 Listu do Koryntian: „Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha”. Albowiem, gdy Chrystus umierał na Golgocie, dokładnie w tym samym czasie w Jerozolimie dokonywano rzezi baranków paschalnych.

Tak oto, niemalże na naszych oczach, spotkał się nieuprzedzony rozum uzbrojony w najnowocześniejsze współczesne narzędzia badawcze z prostą, dziecięcą wiarą wyposażoną w prawdę Ewangelii. I wynikiem tego spotkania jest dotarcie do prawdy o dokładnej dacie ukrzyżowania. Bo jak napisał Jan Paweł II: „Wiara i rozum (fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Na omówionym przykładzie widzimy, jak poznanie ludzkiego rozumu i poznanie właściwe wierze nawzajem się uzupełniają. „Nie ma więc powodu do jakiejkolwiek rywalizacji między rozumem a wiarą: rzeczywistoście te wzajemnie się przenikają, każda zaś ma własną przestrzeń, w której się realizuje. (…) Kościół bowiem zachowuje niewzruszone przekonanie, że wiara i rozum „mogą okazywać sobie wzajemną pomoc», odgrywając wobec siebie rolę zarówno czynnika krytycznego i oczyszczającego, jak i bodźca skłaniającego do dalszych poszukiwań i głębszej refleksji”2.

Nie jest też zapewne przypadkiem, że wyniki badań naukowych, które doprowadziły do jednoznacznego ustalenia dnia, miesiąca i roku tego historycznego wydarzenia, jakim było ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa, opublikowane zostały w Jubileuszowym Roku Odkupienia (1983), z czego zapewne autorzy artykułu ani redaktor naczelny „Nature” nie zdawali sobie sprawy.

* * *

1 C. J. Humphreys, W. G. Waddington: Dating the Crucifixion. Nature 1983; 306: 743.

2 Encyklika „Fides et ratio” Ojca Świętego Jana Pawła II, Libreria Editrice Vaticana, 1998.

Wszystkie cytaty z Pisma Świętego wg Biblii Tysiąclecia, Pallottinum, 2000.

Według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich (upowszechnionych właśnie przez tygodniki „Niedziela” i „wSieci”), uczta, którą nazywamy Ostatnią Wieczerzą, składała się jakby z dwóch części. Najpierw w przeddzień ukrzyżowania wieczorem odbyła się w Wieczerniku uczta paschalna, w czasie której Pan Jezus spożył ze swoimi Apostołami baranka paschalnego, a po jej zakończeniu, na tym samym spotkaniu, nastąpiło ustanowienie przez Pana Jezusa Najświętszego Sakramentu. Emmerich wspomina nawet, że fakt spożycia Paschy wbrew przepisom o jeden dzień wcześniej był jednym z zarzutów stawianych Panu Jezusowi w czasie przesłuchania u Kajfasza; „Pasja” według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich, Kraków 2014, s. 159).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielka Sobota w Jerozolimie

2019-04-20 17:41

vaticannews / Jerozolima (KAI)

W Jerozolimie radosne Alleluja zabrzmiało już o świcie. Główne uroczystości Wigilii Paschalnej odbyły się w godzinach porannych w Bazylice Bożego Grobu. Liturgii przewodniczył abp Fouad Twal, do 2016 r. łaciński patriarcha tego miasta.

Fotolia.com

Celebracja rozpoczęła się w pobliżu Golgoty poświęceniem ognia, po czym arcybiskup zapalił wielkanocny paschał od ognia wiecznej lampki płonącej w pustym grobie Zbawiciela. Radosny śpiew orędzia paschalnego wypełnił swym echem całą bazylikę. Liturgia Słowa przypominała wiernym historię zbawienia i zakończyła się Ewangelią o zmartwychwstaniu, którą według wielowiekowej tradycji uroczyście odśpiewał abp Pierbatista Pizzaballa stojąc u wejścia do kaplicy Bożego Grobu.

W homilii administrator apostolski Patriarchatu Łacińskiego Jerozolimy podkreślił, że „Wigilia Paschalna zwraca naszą uwagę na całą historię zbawienia. Rozważamy więc Boga, który nas kocha i stwarza nas w miłości. Boga, który wybiera, uwalnia i prowadzi przez pustynię. Następnie kontemplujemy Boga, który przemawia do nas przez proroków i nigdy nie przestaje oczekiwać naszego powrotu do Niego”. Liturgia Wigilii paschalnej to nie tylko pamiątka, kontynuował abp Pizzaballa, także dziś Bóg przemawia do nas, kocha nas, prowadzi i przebacza.

W godzinach popołudniowych wewnątrz bazyliki Bożego Grobu odbyła się procesja do 14 stacji, która jest medytacją tajemnicy misterium paschalnego. Procesja rozpoczyna się przy kolumnie biczowania, następnie zatrzymuje się na Golgocie i trzykrotnie okrążyła kaplicę Bożego Grobu. Rozważanie kończy się wspomnieniem ukazania się Zmartwychwstałego Jezusa Marii Magdalenie. W Jerozolimie liturgię Wigilii Paschalnej zakończy Godzina Czytań przy pustym Grobie Zmartwychwstałego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem